Szymon Hołownia: Przemysł obronny ma być kołem zamachowym gospodarki
Szymon Hołownia mówi o znaczeniu krajowego przemysłu zbrojeniowego i konieczności maksymalnej polonizacji technologii. Opowiada się za wsparciem sektora obronnego i energetycznego oraz za harmonijną współpracą prezydenta z ministrem obrony i wojskiem.
- Hołownia wskazuje Rosomaka jako przykład inwestycji, która „pracuje” i podkreśla znaczenie produkcji w kraju. Mówi o wersji artyleryjskiego wozu rozpoznania wyposażonego w technologie dronowe oraz o kontrakcie na 70 Rosomaków z wieżą ZSSW-30, które mają przynieść ponad 3 tysiące miejsc pracy.
- W wystąpieniu wymienia podpisane kontrakty i sprzęt kupowany dla armii: 6 tysięcy granatników Carl Gustaf, cztery aerostaty Barbara dla województw warmińsko-mazurskiego, podlaskiego i podkarpackiego, drony powietrzne MQ-9, 96 dronów Tarantula produkowanych w Polsce, 96 śmigłowców Apacz, planowany kontrakt na 116 bojowych wozów piechoty Borsuk oraz 28 lekkich transporterów Kleszcz. Wspomina też o produkcji krabów i raków.
- Cieszy się z deklaracji ministra i premiera o przesunięciu 30 miliardów z Krajowego Planu Odbudowy na Fundusz Bezpieczeństwa i Obrony. Fundusz ma wspierać badania nad nowymi technologiami obronnymi i obrony cywilnej, by umożliwić produkcję bardziej zaawansowanego sprzętu i ograniczyć zależność od zagranicznych dostawców.
- Hołownia przedstawia obronność i transformację energetyczną jako kluczowe kierunki rozwoju na najbliższe 10–20 lat. Podkreśla potrzebę narodowej zgody dla rozwoju przemysłu zbrojeniowego i energetycznego, wskazując firmy takie jak Rosomak, WB Electronics, zakłady w Łabędach oraz krajowych producentów amunicji. Kończy podziękowaniem dla pracowników zakładów Rosomak i osobistą refleksją związaną z rodzinnymi więzami z armią.
Apel o polonizację technologii
- Hołownia wskazuje Rosomaka jako przykład inwestycji, która „pracuje” i podkreśla znaczenie produkcji w kraju. Mówi o wersji artyleryjskiego wozu rozpoznania wyposażonego w technologie dronowe oraz o kontrakcie na 70 Rosomaków z wieżą ZSSW-30, które mają przynieść ponad 3 tysiące miejsc pracy.
Skala kontraktów i wyposażenia
- W wystąpieniu wymienia podpisane kontrakty i sprzęt kupowany dla armii: 6 tysięcy granatników Carl Gustaf, cztery aerostaty Barbara dla województw warmińsko-mazurskiego, podlaskiego i podkarpackiego, drony powietrzne MQ-9, 96 dronów Tarantula produkowanych w Polsce, 96 śmigłowców Apacz, planowany kontrakt na 116 bojowych wozów piechoty Borsuk oraz 28 lekkich transporterów Kleszcz. Wspomina też o produkcji krabów i raków.
Finansowanie badań i Fundusz Bezpieczeństwa i Obrony
- Cieszy się z deklaracji ministra i premiera o przesunięciu 30 miliardów z Krajowego Planu Odbudowy na Fundusz Bezpieczeństwa i Obrony. Fundusz ma wspierać badania nad nowymi technologiami obronnymi i obrony cywilnej, by umożliwić produkcję bardziej zaawansowanego sprzętu i ograniczyć zależność od zagranicznych dostawców.
Strategiczna wizja: energetyka i obronność
- Hołownia przedstawia obronność i transformację energetyczną jako kluczowe kierunki rozwoju na najbliższe 10–20 lat. Podkreśla potrzebę narodowej zgody dla rozwoju przemysłu zbrojeniowego i energetycznego, wskazując firmy takie jak Rosomak, WB Electronics, zakłady w Łabędach oraz krajowych producentów amunicji. Kończy podziękowaniem dla pracowników zakładów Rosomak i osobistą refleksją związaną z rodzinnymi więzami z armią.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Szymon Hołownia o planach wobec wsi i oskarżeniach o złodziejstwo
Szymon Hołownia o kredycie 0% i naprawie Trybunału Konstytucyjnego
Szymon Hołownia: Ustawa to perfidia i zagrożenie dla demokracji
Szymon Hołownia o ministrze, lasach i starcie sklepu polska2050
Szymon Hołownia: Konferencja - pytania dziennikarzy
Szymon Hołownia: Dość kłótni — Polska ma być stołem
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Donald Tusk
Donald Tusk: Oskarża PiS o głosowanie pachnące zdradą
Magdalena Biejat
Magdalena Biejat: równy urlop rodzicielski dla matek i ojców
PiS
PiS: Oskarża rząd o wygaszanie inwestycji dworcowych
Karol Nawrocki
Karol Nawrocki: Alarm o policjantach i zagrożeniu migracyjnym
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska: Lista hańby europosłów PiS
Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski w Krakowie: Apel o frekwencję i Samorządy Naprzód
Artykuły
Artykuł
Listopad 2023: NFZ i szpitale w centrum sporu o ochronę zdrowia
Artykuł
Marzec 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Wrzesień 2023: kampanijny spór o kolejki, szpitale i ochronę zdrowia
Artykuł
Listopad 2024: szpitale, NFZ i polityczny spór o rachunek za leczenie
Artykuł
Wrzesień 2021: protest medyków i spór o podwyżki w ochronie zdrowia
Transkrypcja
jako jakiegoś rodzaju wydatek. To jest inwestycja. I bardzo dobrze widać na przykładzie właśnie Rosomaka, jak ta inwestycja pracuje. Rosomak to sprawdzony produkt, to produkt, którego bardzo polskie wojsko potrzebuje, produkowany w wielu wersjach, w wielu wariantach. Tutaj za mną akurat wersja artyleryjski wóz rozpoznania, wyposażona i w nowoczesne technologie dronowe, które pozwalają zbierać informacje z pola walki, agregować je, przekazywać dalej innego rodzaju jednostkom. Niedawno został podpisany kontrakt na 70 kolejnych Rosomaków z wieżą ZSSW-30, która będzie produkowana oczywiście w porozumieniu. Ten finalny produkt to ponad 3 tysiące miejsc pracy, które ten produkt przynosi polskiej gospodarce. I musimy dzisiaj robić wszystko, żeby maksymalnie polonizować wszystkie te technologie zbrojeniowe, które zakupujemy. Czasami jesteśmy na to już gotowi, czasami potrzebujemy jeszcze chwili czasu, ale myślę, że od wszystkich polityków w Polsce, również od przyszłego prezydenta, trzeba będzie wymagać, żeby ten sektor zbrojeniowy, ten sektor, który ma szansę być kołem zamachowym polskiej gospodarki dzisiaj, żeby traktować ze szczególną uwagą, żeby roztaczać nad nim szczególną pieczę. Tak jak powiedziałem, dozbrajamy dzisiaj polską armię tak, że naprawdę jesteśmy w innym miejscu niż to, w którym byliśmy jeszcze 10, czy nawet 5 lat temu. Wspomniałem o kontraktach podpisanych w ostatnim roku. 6 tysięcy granatników przeciwpancernych Carl Gustaf, cztery aerostaty Barbara, które w województwie warmińsko-mazurskim, podlaskim, podkarpackim będą aktywnie strzegły naszego nieba z użyciem najnowocześniejszych technologii. Drony, te drony powietrzne MQ-9 w najnowszej wersji, które kupujemy od Amerykanów, to też drony naziemne. 96 dronów Tarantula, które będą produkowane w Polsce, zakontraktowane też już dzisiaj przez polskie wojsko. Wiecie Państwo, że zakontraktowaliśmy 96 śmigłowców Apacz. Na dniach zostanie podpisany kolejny kontrakt na 116 bojowych wozów piechoty Borsuk. Za MZ-em w Kutnie został już podpisany kontrakt na 28 lekkich transporterów Kleszcz. Wspomniałem już o Rosomakach. Produkujemy kraby, produkujemy raki. Naprawdę dzisiaj ten przemysł uzbrojeniowy musi być naszym oczkiem w głowie. Wspomniałem już tutaj o pewnego rodzaju wymaganiach, które stawiałbym dzisiaj klasie politycznej. Ona musi dzisiaj rozumieć, jak ważne są te zakupy, które musimy robić w mądry sposób. Jak ważne jest to, żeby one dawały dzisiaj w Polsce miejsca pracy. Jak ważne jest to, żebyśmy otaczali rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego zgodą polityczną i robili wszystko, żeby kwitł tutaj, przy okazji tych kontraktów, które Polskie Ministerstwo Obrony zawiera, nasz patriotyzm gospodarczy. Powtórzę raz jeszcze, przemysł uzbrojeniowy, badania z tym związane, produkty, które tworzymy, ale z drugiej strony przemysł, który ściśle też się z nim wiąże, przemysł nowej energii, przemysł, który będzie pozwalał zasilać inne gałęzie przemysłu, to jest coś, co powinno być otoczone dzisiaj narodową zgodą i przyszły prezydent powinien być człowiekiem, który będzie rozumiał, jak to działa. Będzie wiedział, z czego produkuje się amunicję artyleryjską, jakie są jej kalibry, jakich składników do tego potrzebujemy, co mamy, czego nie mamy, żeby efektywnie pomagać dzisiaj wszystkim tym, którzy w biznesie, którzy w polityce chcą zadbać o bezpieczeństwo Polski. To będą najważniejsze kierunki rozwoju naszej gospodarki przez najbliższych 10-20 lat. Transformacja energetyczna i obronność. W tym horyzoncie musimy robić absolutnie wszystko, żeby nie tylko dogonić świat, ale go przegonić z naszymi produktami. Mamy wspaniałe polskie firmy w tym zakresie, o którym tutaj rozmawiamy, w technologiach zbrojeniowych, to jest Rosomak, to jest WB Electronics, to są nieodległe łabędy, to są już nasi, na szczęście polscy producenci amunicji. Potrzebujemy takich firm więcej. Dlatego też cieszę się z deklaracji minister Pełczyńskiej na Łęcz i pana premiera Tuska, że 30 miliardów środków z Krajowego Planu Odbudowy udało się przesunąć na Fundusz Bezpieczeństwa i Obrony. Na fundusz, który będzie pomagał finansować badania w zakresie nowych technologii obronnych, w nowych technologii obrony cywilnej, do którego będzie można aplikować pośrodki po to, żebyśmy produkowali sprzęt jeszcze bardziej rozwinięty, jeszcze bardziej zaawansowany, jeszcze bardziej przydatny na współczesnym polu walki. Do tej pory mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której byliśmy po prostu klientem. Wchodziliśmy do sklepu i chcieliśmy kupić wszystko. Dzisiaj potrzeba zmiany myślenia, paradygmatu myślenia. To myślenie musi być o tym, jak sprawić, żeby to, co wydajemy, generowało, jak każda złotówka, którą wydajemy na obronność, generowała kolejne dwa złote w naszym budżecie. Pomagała nam się rozwijać, a nie żebyśmy tylko zakupami, które robimy, finansowali przemysły, budżety innych krajów. Stanów Zjednoczonych, Korei, innych krajów, od których to uzbrojenie dzisiaj pozyskujemy. Mam nadzieję, że Polska te szanse wykorzysta i mam też nadzieję, że będzie miała takiego prezydenta, który będzie rozumiał, jak ważne dzisiaj jest nie wywracanie stolika, tylko takie zasłanie, zastawienie tego stolika, żeby jak najwięcej osób w Polsce mogło się przy nim zmieścić, żeby mogło z tego stołu wspólnego skorzystać. Tutaj będzie potrzebna bardzo harmonijna współpraca rozumiejącego kwestię bezpieczeństwa prezydenta z ministrem obrony narodowej, z polskim wojskiem, z tymi, którzy na bieżąco ten sprzęt użytkują. Mam nadzieję, że taki właśnie scenariusz, dobry dla Polski, zrealizuje się w maju tego roku. To tyle z mojej strony. Wiem, że macie Państwo pytania. Ja jeszcze raz chciałbym podziękować wszystkim pracownikom Zakładów Rosomak za ich pracę na rzecz bezpieczeństwa. Krótko rozmawiałem z paroma z Was i wiem, że widzę, słyszę, jesteście pasjonatami swojej pracy. A ja jako też człowiek, który pochodzi, można powiedzieć, z żołnierskiej rodziny, bo żonę mam w armii, ma świadomość tego, jak bardzo ważna jest Wasza praca dla bezpieczeństwa polskich żołnierzy, że to wszystko, co tutaj robicie, może ocalić komuś życie. To wszystko, co tutaj robicie, na Waszych kolejnych zmianach tutaj w tych zakładach, to jest kwestia bezpieczeństwa kogoś, kogo ktoś bardzo kocha, kto chce wrócić do domu do swoich dzieci, kto chce, żeby wojny nie było. Wy dzisiaj tutaj pracujecie nie na rzecz wojny. Wy tutaj budujecie pokój. Bo dzisiaj przez to, że tworzycie te wspaniałe rosumaki, sprawiacie, że jest większa szansa na uzyskanie pokoju, na utrzymanie pokoju. Bo ktoś, wiedząc, że dysponujemy tego rodzaju sprzętem, może się dwa razy zastanowi nad tym, czy warto konflikt wszczynać. Jesteście naprawdę bardzo ważnym elementem systemu bezpieczeństwa naszego państwa. Chcę Wam też jako marszałek Sejmu powiedzieć, że jestem bardzo dumny z tego, co tu robicie i bardzo Wam za to w imieniu Polski po prostu, bo trzeba używać, dzisiaj są takie czasy, też największych słów. W imieniu Polski Wam za to bardzo dziękuję. Dziękuję bardzo. Bardzo proszę, Pani Dyrektor. Dziękuję. Ten fakt można skomentować na dwa sposoby, czy odwołując się do dwóch płaszczyzn. Po pierwsze, nie wiem dlaczego prezydent Wans miałby być zszokowany tym, że nasz sojusznik, Stany Zjednoczone, decyduje o wsparciu swoim potencjałem nuklearnym innego sojusznika. My nie jesteśmy wrogiem Stanów Zjednoczonych. My nie jesteśmy w jakiejś szarej strefie bezpieczeństwa. My jesteśmy dumnym członkiem Paktu Północnoatlantyckiego, rekordzistą, jeżeli chodzi o wydatki ponoszone na nasze wspólne bezpieczeństwo. Więc nie rozumiem szoku, który miałby przeżywać w związku z tym wiceprezydent Wans. Druga płaszczyzna, która tu domaga się komentarza, no to niestety polityka prowadzona przez prezydenta Andrzeja Dudę. Bardzo bym chciał, żeby Pan Prezydent, zanim coś ogłosi, najpierw to ustalił. Bo to jest po prostu lepsze dla Polski. Pan Prezydent, wiemy, liczyliśmy na to, że to spotkanie z Donaldem Trumpem coś zmieni. Pojechał na 10 minut i był w poczekalni. Ogłosił w Financial Times, że Amerykanie powinni nam udzielić parasola atomowego, powinni nas włączyć aktywnie, bo my uczestniczymy już w programie Nuclear Sharing w zakresie testowania choćby możliwości przenoszenia taktycznej broni jądrowej. Natomiast jeżeli mielibyśmy wejść na ten szczebel wyżej, no to najpierw taką rzecz trzeba uzgodnić, zanim się ogłosi w mediach. A jeżeli się już uzgodniło, ale druga strona to dementuje, to znaczy, że sprawczość polityczna wynosi zero. Warto zastanowić się nad tym, czy z takimi propozycjami wychodzić, jeżeli nie ma się tego przegadanego, uzgodnionego, bo może się narazić na szwang reputację Rzeczpospolitej, a my tego nie potrzebujemy. Dzisiaj uważam, że mamy prawo zwracać się do Amerykanów o to, żeby takiej ochrony nam udzielili, ale musimy też pracować nad opcją francuską. Jeżeli Francuzi sami z takim pomysłem wychodzą, kładą go na stole, rozmowy na ten temat toczone są już przecież od dawna. Ja rozumiem, że to jest inny charakter też potencjału nuklearnego. To jest nie tylko inna zależność od Stanów Zjednoczonych, czy innych sojuszników, ale to też jest inny charakter, jeżeli chodzi o typ głowic. Natomiast jeżeli pojawia się taka opcja na stole, to powinniśmy poważnie wziąć ją pod uwagę, bo dzisiaj odstraszanie przy pomocy taktycznej broni nuklearnej niestety może się okazać również konieczne. Broń nuklearną ma się dzisiaj nie po to, żeby jej użyć, tylko po to, żeby nikomu nie przyszło do głowy jej użycie. A więc w polskim interesie, skoro się tu znajdujemy, a nie gdzie indziej jest to, żeby taka broń w Polsce stacjonowała, a polscy żołnierze byli włączeni w proces zarządzania tą bronią. To jest bardzo kosztowne. Trzeba sobie to też od razu powiedzieć dla budżetu państwa, ale rozumiem, że jesteśmy w sytuacji wyższej konieczności. Tyle. Broń nuklearna, odstraszanie nuklearne Polsce jest potrzebne. Musimy negocjować z tymi sojusznikami, którzy są gotowi nam tego wsparcia udzielić. A do prezydenta Dudy krótki komentarz. Zanim się wyjdzie do mediów, warto ustalić, bo później można dostać czarną polewkę na oczach całego świata i wystawić na szwank reputację Rzeczpospolitej. Nie dokładnie jest to precyzyjna informacja, ponieważ ja wspierałem akurat konkurenta. Niedokładnie jest to precyzyjna informacja, ponieważ ja wspierałem akurat konkurenta, pana ministra Ziejewskiego na tej liście, naszego wspaniałego do niedawna włodarza w Kisielicach. Próbowaliśmy zrobić wszystko, żeby to on został posłem, został pan poseł Ziejewski. Także tu chciałbym to jasno sprostować. Natomiast co do samej istoty, nie wiem jak to się stało. I moim zdaniem należy zadać to pytanie kancelarii prezesa Rady Ministrów. Zwyczajem jest, i wielokrotnie nasi ministrowie tej procedurze byli poddawani, że wszyscy kandydaci na ministrów i wiceministrów przechodzą tak zwaną wirówkę, zanim premier podpisze ich nominację. A więc kierowane są w ich sprawie zapytania do wszystkich służb specjalnych, do wszystkich rejestrów państwowych, żeby uzyskać pełną wiedzę o tym, co w danych państwowych jest o danym kandydacie. Jakim cudem minister Ziejewski, mając taką kartetekę, przeszedł tę wirówkę? Nie wiem, ale nie jest to pytanie do mnie. Myślę, że trzeba zwrócić się z tym pytaniem do kancelarii prezesa Rady Ministrów. I ponieważ przechodził taką procedurę, ponieważ wszyscy ją przechodzili, dowiedzieć się, co w tej sytuacji nie zadziałało. Absolutnie tak. Bez żadnych wątpliwości. Tarcza wschód jest dzisiaj nie tylko elementem odstraszania i obrony, który jest nam potrzebny, ale to jest też element szerszego systemu europejskiego bezpieczeństwa. Byłem kilka dni temu w Wilnie, gdzie rozmawiałem z moimi kolegami i koleżankami z państw bałtyckich, nordyckich. Dzisiaj musimy spiąć naszą tarczę wschód z ich bałtycką linią obrony. Przesmyk Suwalski dzielimy. Jedno z najbardziej ważnych strategicznie miejsc w Europie. A więc te projekty muszą być ponadgraniczne, muszą się spinać, muszą być komplementarne. I dlatego też powinny znaleźć europejskie finansowanie. My tutaj w Europie bronimy nie tylko Polski, my bronimy Europy. My bronimy Europy, my bronimy tych wszystkich krajów, które tak jak my nie mają ponad 200 km lądowej granicy z Rosją, ponad 400 km lądowej granicy z kolonią Rosji, czyli z Białorusią. My bronimy wszystkich dzisiaj w Europie. I dlatego wszyscy powinni się do tego dołożyć. To jest projekt obliczony na, z tego co pamiętam, ponad 10 mld zł. Cieszy mnie ta rezolucja, która została ostatnio podjęta mimo sprzeciwnych głosów parlamentarzystów PiSu, że należy tarczę wschód potraktować jako projekt europejski. Tak, powinniśmy dostać na to europejskie pieniądze. Tak, powinniśmy wpiąć tarczę wschód w europejski system obrony i odstraszania. To jest w naszym narodowym interesie. Sprawa jest bardzo prosta. Jeżeli jesteś posłem, to musisz wykonywać swoje obowiązki. Jeżeli ich nie wykonujesz, to dlaczego oczekujesz za to wynagrodzenia? Mówimy o nieusprawiedliwionych nieobecnościach posłów, a usprawiedliwienia weryfikowane są każdorazowo przez marszałka Zgorzelskiego, któremu delegowałem w swoim imieniu te kompetencje. I to on rozsądza, czy rzeczywiście poseł miał powody ważne, żeby nie być na tym głosowaniu, czy nie być. Czy być, czy nie być. Tak, zwiększenie tych kar jest potrzebne. Ja wiele rzeczy odkrywam, będąc w tym Sejmie dopiero w biegu. Dopiero kiedy widzimy, że jest problem, bo ten regulamin Sejmu jest niezwykle połatany. On jest jak taka droga, którą przez 30 lat wszyscy łatali w miarę odkrywania kolejnych, powiedziałbym, aspektów kreatywności ludzkiej i poselskiej. Do tej pory te kary były śmieszne. Śmieszne. W porównaniu choćby z pracownikami w normalnych zakładach, w normalnym życiu, te kary wynosiły 1,3 uposażenia za jeden dzień nieobecności na posiedzeniu. Czyli jeżeli mamy tych dni posiedzeń w miesiącu średnio 6-8, no to znaczyło, że za każdy z tych dzień 1,3 wynagrodzenia, więc tak naprawdę nic posłowi się potrąca. W tej chwili za nieusprawiedliwione nieobecności w trybie recydywy, nieusprawiedliwione nieobecności, będzie można stracić nawet 90% uposażenia. I uważam, że to sprawiedliwe. Że normalnego pracownika nikt by nie pytał, tylko by z pracy wywalił, jeżeli by nie przychodził w nieusprawiedliwiony sposób wypełniać swoich zadań. A poseł co? Jest lepszy od innych ludzi? Więc tutaj musi ta zmiana zostać wprowadzona. Mam nadzieję, że zyska, bo to trzeba przegłosować na sali, mam nadzieję, że zyska to przychylność posłów i że będziemy mieli jasną sytuację. Natomiast jeżeli chodzi o premiera, często jesteśmy w kontakcie i premier mówi, słuchaj, muszę lecieć do Brukseli, słuchaj, nie mogę być w tym momencie na Sejmie. To są usprawiedliwione nieobecności. Ale mówię o tych posłach, którzy nie usprawiedliwiają swoich nieobecności. Nieobecność posła Romanowskiego na posiedzeniach jest nieusprawiedliwiona. Bardzo jestem ciekaw, jakie usprawiedliwienie w sprawie swoich nieobecności przedstawi poseł Męcen, który, jak ostatnio przecież prowadziłem posiedzenie Sejmu, był przez chwilę, żeby wygłosić oświadczenie na początku, a później zniknął. I nie brał udziału ani w obradach, ani w głosowaniach. Mam nadzieję, że wicemarszałek Zgorzelski to wyjaśni, bo jeżeli ktoś chce kandydować na prezydenta Polski, to niech najpierw pokaże, że swoją poselską funkcję i odpowiedzialność poważnie traktuje. Ja swoją funkcję traktuję bardzo poważnie, dlatego, tak jak zapowiadałem Państwu, niebawem udam się na urlop z wykonywania funkcji marszałka. Oczywiście jest też tak, i to od razu mówię, że są pewne rzeczy, które z konstytucji wynikają, mogę zrobić tylko ja. Wysyłanie ustaw do prezydenta, tylko ja mogę podpisać, nie może tego zrobić żaden wicemarszałek. Sprawy immunitetowe, tylko ja mogę podpisać. Są sprawy związane z bezpieczeństwem państwa, które tylko ja mogę zrobić. Jeżeli będzie konieczność, państwo będzie tego wymagało, to będę przerywał ten urlop na czas potrzebny do zrealizowania tych zadań, podpisania dokumentów. Ale ja nie będę nikogo oszukiwał w ten sposób, że będę mówił, że jestem i w Sejmie, i tutaj, i jeszcze tutaj, i to wszystko będzie jakimś wielkim poplątaniem. Ludzie muszą wiedzieć jasno i wyraźnie, czym się w danym momencie zajmujesz, co robisz, na czym się koncentrujesz. A jeżeli ja mam dzisiaj plan, a mam odbycia w ciągu najbliższych dni 60, odwiedzenia 60 miast, odbycia ponad 100 spotkań, no to jest jasne, że muszę jasno i uczciwie ludziom powiedzieć, biorę urlop z funkcji marszałka Sejmu, w tym momencie zastępować mnie będzie pan marszałek Zgorzelski, a ja, jak mówię, będę wracał w tym momencie, kiedy będzie wymagała tego moja konstytucyjna odpowiedzialność. Nie, absolutnie nie wiedziałem i jeżeli nominacja została podpisana, to zakładam, że premier też nie wiedział. Bo jeżeli premier podpisuje nominację i proszę mi wierzyć, wielokrotnie byłem przy tym procesie, wcześniej jest wirówka. Premier podpisuje nominację dopiero po tym, jak uzyska z tej tak zwanej wirówki pozytywną opinię. W związku z powyższym rozumiem, że ktoś musiał wprowadzić w błąd premiera i rozumiem, że premier wyciągnie i nie jest to tylko łącznie poseł Ziejewski. Rozumiem, że premier wyciągnie wobec tego konsekwencje wobec swoich służb. Na razie pewnie jeszcze precyzyjnie informował, bo jeszcze dokumentów nie złożyłem, ale pewnie do Wielkanocy. Zobaczę, jak będzie to wyglądało, jeżeli chodzi o poszczególne, jak mówię, te moje konstytucyjne obowiązki, bo będę musiał najprawdopodobniej w międzyczasie trochę tych dokumentów jednak podpisać. Więc teraz precyzyjnie to sobie planuję, żeby dać Państwu na dniach precyzyjną odpowiedź, żebyście wiedzieli, kiedy jestem, kiedy mnie nie ma. To jest chyba precedensowy przypadek. Do tej pory marszałkowie kandydujący na prezydenta, byli tacy, nie zawracali sobie głowy takimi sprawami, jak urlopy z funkcji marszałka, ale ja chcę być całkowicie fair i przejrzysty, i uczciwie sprawę stawiać. Teoretycznie jestem zobowiązany do udziału w posiedzeniach Sejmu. Mówię, deklaruję, pewnie w najbliższym, jeszcze w najbliższym udziału nie wezmę i tu byłby potrzebny urlop, ale to, co jest pomiędzy, no to już jest do uznania marszałka, bo on po prostu musi wykonać swoją pracę. Ja nie chcę, żeby tu były jakiekolwiek wątpliwości. Chcę sprawę postawić jasno. Jestem na urlopie, angażuję się w kampanię, sprawa jest czysta i uczciwie też Państwu o tym mówię. Jak bym powiedział, to oczywiście natychmiast moi przeciwnicy by to wykorzystali, ale to jest mój drugi dzień takiego rzeczywiście, można powiedzieć, przygotowywania się do tego drugiego etapu kampanii. Rozumiem, że te sondaże są, jakie są, ale ja przez ostatni czas skoncentrowałem się na wykonywaniu mojej funkcji marszałka Sejmu, podczas kiedy inni robili po 80 spotkań dziennie, uciekając przed wyborcami. Więc powiedzmy sobie szczerze, cztery dni, a cztery dni raz na dwa tygodnie Sejm zajmuje fizycznie, bo trzeba po prostu w nim być, prowadzić przygotowania, prowadzić obrady. To nie jest prowadzenie kampanii. Ja kampanię dopiero zaczynam. Dwa i pół miesiąca przed wyborami to jest bardzo dużo czasu. I myślę, że podczas kiedy ta kampania w wykonaniu dwóch głównych kandydatów jest tak plastikowa, tak nudna, a Męcen kompromituje się coraz bardziej tą swoją katarynką obwoźną, którą uprawia jeżdżąc po kraju i cały czas opowiadając wszędzie to samo, a później uprawiając sprint, żeby broń Boże nikt zadał mu pytania, żeby nikt broń Boże nie skonfrontował, żeby nikt broń Boże nie wybił go z tego jego marszu, ludzie to ocenią. Ludzie nie potrzebują prezydenta Sprintera. Ludzie nie potrzebują kogoś, kto jak Katarynka wychodzi na scenę mam talent po to, żeby zaprezentować swoje umiejętności. Jeżeli popatrzycie dzisiaj na to, co robi Męcen i powiecie mi, że to jest przyszły zwierzchnik sił zbrojnych, że to jest przyszły prezydent państwa, takiego jak Rzeczpospolita, na czas kryzysu, na czasy trudne, to mamy inne zdania, powiem to delikatnie. Postaram się zrobić wszystko, żeby w ciągu tych dwóch i pół miesiąca przekonać wyborców i wyborczynie, że Polsce dzisiaj potrzebny jest prezydent na trudne czasy, a nie komediant uczestniczący w show, ja ten etap mam już daleko za sobą, jak widzę niektórzy nie, ani kolejny namiestnik, premiera albo prezesa. Dzisiaj potrzebujemy prezydenta, który będzie w stanie być prezydentem Polski na trudne czasy, przeprowadzić ją przez zakręt. Sondaże widywałem różne, zobaczymy za dwa i pół miesiąca. To będzie najważniejszy sondaż. Dziękuję bardzo.