Szymon Hołownia: Prezydent sabotuje naprawę Trybunału Konstytucyjnego
Szymon Hołownia odpowiadał na pytania o wakaty w Trybunale Konstytucyjnym oraz o decyzję Państwowej Komisji Wyborczej. Stwierdził, że Sejm uchwalił ustawę naprawczą, a prezydent Duda sabotuje jej wdrożenie; wyraził też poważne wątpliwości co do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i roli Sądu Najwyższego przy ważności wyborów prezydenckich.
- Szymon Hołownia ocenił, że Trybunał funkcjonuje głęboko dysfunkcjonalnie i Sejm zaproponował ustawę naprawczą, która ma uregulować wakaty. Podkreślił, że prezydent Duda zawetował ustawę i wezwał do rozmowy z prezydentem, wskazując, że dalsze funkcjonowanie bez sędziów jest nie do utrzymania.
- Hołownia tłumaczył, że decyzja PKW nie jest polityczną zemstą, lecz konsekwencją obowiązującego prawa. Zaznaczył, że sprawa może trafić do Sądu Najwyższego, a w kontekście wyborów prezydenckich orzeczenie SN o ważności ma kluczowe znaczenie dla zaprzysiężenia.
- Miał poważne zastrzeżenia co do konstytucyjnego usytuowania Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, przywołał własne doświadczenia związane z orzekaniem tej Izby i wskazał na liczne wątpliwości dotyczące jej roli w porządku prawnym.
- Hołownia przytoczył uwagę profesora Garlickiego, że brak orzeczenia SN o ważności wyborów prezydenckich uniemożliwiłby złożenie przysięgi przez prezydenta. Podkreślił, że działania Prawa i Sprawiedliwości doprowadziły do erozji fundamentów państwa i generują realne ryzyko proceduralne.
Wakaty w Trybunale Konstytucyjnym
- Szymon Hołownia ocenił, że Trybunał funkcjonuje głęboko dysfunkcjonalnie i Sejm zaproponował ustawę naprawczą, która ma uregulować wakaty. Podkreślił, że prezydent Duda zawetował ustawę i wezwał do rozmowy z prezydentem, wskazując, że dalsze funkcjonowanie bez sędziów jest nie do utrzymania.
Decyzja Państwowej Komisji Wyborczej i konsekwencje prawne
- Hołownia tłumaczył, że decyzja PKW nie jest polityczną zemstą, lecz konsekwencją obowiązującego prawa. Zaznaczył, że sprawa może trafić do Sądu Najwyższego, a w kontekście wyborów prezydenckich orzeczenie SN o ważności ma kluczowe znaczenie dla zaprzysiężenia.
Wątpliwości wobec Izby Kontroli Nadzwyczajnej
- Miał poważne zastrzeżenia co do konstytucyjnego usytuowania Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, przywołał własne doświadczenia związane z orzekaniem tej Izby i wskazał na liczne wątpliwości dotyczące jej roli w porządku prawnym.
Ryzyko dla procedury zaprzysiężenia i stan prawny państwa
- Hołownia przytoczył uwagę profesora Garlickiego, że brak orzeczenia SN o ważności wyborów prezydenckich uniemożliwiłby złożenie przysięgi przez prezydenta. Podkreślił, że działania Prawa i Sprawiedliwości doprowadziły do erozji fundamentów państwa i generują realne ryzyko proceduralne.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Szymon Hołownia w Centrum Weterana o prawach i wsparciu weteranów
Szymon Hołownia: zaproszenie do rewolucyjnych konsultacji w Sejmie
Szymon Hołownia proponuje wakacje kredytowe i wzywa państwo
Szymon Hołownia zapowiada zmiany w live'ach i podsumowuje działania
Szymon Hołownia: Broni Adama Bodnara i ostrzega przed nominacjami
Szymon Hołownia - Bez obaw! Prokuratura ma służyć
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Sejm RP
Włodzimierz Skalik krytykuje politykę klimatyczną i dopłaty do energii
Andrzej Zapałowski
Andrzej Zapałowski: Alarm o dewastacji gospodarki leśnej
Tadeusz Tomaszewski
Tadeusz Tomaszewski pyta o finanse Fundacji Platforma
Arkadiusz Sikora
Arkadiusz Sikora: poparcie dla ułatwień najmu międzynarodowego
Fryderyk Kapinos
Fryderyk Kapinos o sanktuarium Karoliny Kuskówny i pomocy rodzinom
Wiesław Szczepański
Wiesław Szczepański przedstawia liczby o zasiłkach i odpiera zarzuty
Artykuły
Artykuł
Listopad 2023: NFZ i szpitale w centrum sporu o ochronę zdrowia
Artykuł
Marzec 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Wrzesień 2023: kampanijny spór o kolejki, szpitale i ochronę zdrowia
Artykuł
Listopad 2024: szpitale, NFZ i polityczny spór o rachunek za leczenie
Artykuł
Wrzesień 2021: protest medyków i spór o podwyżki w ochronie zdrowia
Transkrypcja
Jeżeli macie państwo pytania, a wy staliście już tyle w tej kolejce, to bardzo uprzejmie. Dziennik Gazeta Prawna, bardzo proszę. Dzień dobry panie marszałku, Marek Mikołajczyk, Dziennik Gazeta Prawna. Ja mam dwa pytania. Pierwsze dotyczy kwestii wakatów w Trybunale Konstytucyjnym. Powiedział pan, że ten drugi termin zostanie dzisiaj lub jutro ogłoszony, 21-dniowy. Ja mam pytanie, no bo wiemy, że prawdopodobnie tych kandydatów Sejm nie wybierze na te trzy miejsca, ale sytuacja będzie się piętrzyć, no bo w przyszłym roku wygaśnie kolejny mandat, a nawet chyba dwa. Jakie jest rozwiązanie tego problemu? No bo na dłuższą metę nie możemy funkcjonować z Trybunałem Konstytucyjnym, który nie ma po prostu sędziów. Już funkcjonujemy z Trybunałem Konstytucyjnym, który jest głęboko dysfunkcjonalny i doprowadził sądownictwo konstytucyjne w Polsce do takiego poziomu, do jakiego nikt wcześniej go nie doprowadził. Myśmy swoje zrobili i myśmy wyciągnęli rękę, uchwalając ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Tam są zawarte rozwiązania. To, że pan prezydent Duda stwierdził, że ta ustawa mu nie pasuje, no to jest odpowiedzialność pana prezydenta Dudy. Sejm swoją pracę wykonał, jasno powiedział, jaki jest jego pomysł na uzdrowienie sytuacji z Trybunałem Konstytucyjnym, a ona, zgadzam się z panem, jest po pierwsze skandaliczna, po drugie paląca. Ja też jako organ państwa chciałbym mieć możliwość czasem odwołania się jako do arbitra w jakichś wątpliwościach do rzeczywiście legalnie działającego, prawidłowo obsadzonego Trybunału Konstytucyjnego. Działania PiSu, który rozmontowywał Trybunał i robił z niego partyjny parking dla partyjnych nominatów, którzy z sali sejmowej przesiadali się prosto do pałacyku Walei Szucha, do tego doprowadził. To nie my jesteśmy temu winni i na pewno nie marszałek Sejmu jest temu winny, co się dzieje. Sejm wykonał swoją pracę, prezydent sabotuje tę pracę. Proszę rozmawiać z prezydentem. Co my więcej tu możemy zrobić? Zaproponowaliśmy rozwiązanie, rozwiązanie systemowe. Co jeszcze mamy zrobić? Mamy drugi raz uchwalić te same ustawy, żeby on je znowu zawetował? Planowisko Sejmu w tej sprawie jest jasne. To, że pan prezydent sabotuje dzisiaj uzdrowienie Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, obciąża pana prezydenta Andrzeja Duda. Druga kwestia dotyczy wczorajszej decyzji Państwowej Komisji Wyborczej. Wiemy, że ta pierwsza decyzja sierpniowa zostanie teraz rozstrzygnięta przez Sąd Najwyższy. Czy pana zdaniem należy respektować przyszłe orzeczenie Izby Kontroli Nadzwyczajnej? Bo wiemy, że dzisiaj pojawiają się głosy, że niezależnie od tego, co postanowi ta Izba, nie należy respektować tego orzeczenia. Jakie pan ma zdanie w tej kwestii? Ja mam bardzo poważne wątpliwości. Wielokrotnie dawałem temu wyraz. Nie tylko ja, europejskie sądy, bardzo wiele sądów innych. Mamy wątpliwości co do tego, jak ukonstytuowana jest Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Jakie miejsce pełni w polskim porządku prawnym. To jest akurat miejsce, znowu stworzone przez PiS i pana prezydenta Dudę, które powinno być bez żadnych wątpliwości sądem najwyższym. A mamy wątpliwości, czy nim jest. Ja, przypominacie sobie państwo, miałem swoje przejścia z tą Izbą, wykradaniem do niej dokumentów, orzekaniem przez partyjnych kolegów w tej Izbie, kiedy mówiliśmy o sprawach pana Kamińskiego i Wąsika. Więc ja mam swoje przejścia i swoje zdanie na temat tej Izby. Decyzja Państwowej Komisji Wyborczej jest jednoznaczna. To nie jest żadna polityczna zemsta. Wczoraj już o tym mówiłem. Bardzo chciałbym, żebyśmy uniknęli polityzowania tej kwestii, bo to nie jest kwestia polityczna. Nam też w partii nie przyjmowano sprawozdań, przyjmowano zastrzeżeniami. To jest prawo, które w Polsce obowiązuje. I są pewne konsekwencje czynów. Ja rozumiem, że PiS by chciał robić różne rzeczy i nie ponosić konsekwencji. Przerwać ten łańcuch przyczynowo-skutkowy. Tak się nie da. W demokracji to działa tak, że jak coś robisz, to ponosisz konsekwencje i ponosisz odpowiedzialność. Robili, ponoszą odpowiedzialność. To nie Państwowa Komisja Wyborcza ich dzisiaj każe. To oni się sami ukarali, robiąc te rzeczy, które robili. I tutaj nie powinno być żadnej politycznej dyskusji. Natomiast zwracam Państwa uwagę na pewien kruczek prawny. Pół żartem, pół serio, ale rozmawialiśmy już o tym i tutaj na konferencjach i też na tej konferencji. Profesor Garlicki o tym mówił. Zobaczcie, do czego PiS doprowadził Polskę. PiS doprowadził Polskę do tego, że będziemy mieli za chwilę wybory prezydenckie. I to ktoś musi stwierdzić ich ważność, żeby prezydent mógł złożyć przysięgę. W pozostałych przypadkach wyborów jest domniemanie ważności wyborów, a Sąd Najwyższy może co najwyżej stwierdzić, że były nieważne, jeśli ma na to dowody. W przypadku wyboru prezydenta orzeczenie Sądu Najwyższego o ważności wyborów jest warunkiem, żeby mógł być wpuszczony na salę i składać przysięgi. Chyba nie muszę Państwu mówić, co będzie, jeżeli prezydent nie będzie mógł złożyć przysięgi. Kto będzie wtedy wykonywał jego funkcję w zastępstwie prezydenta. Ale to już mówię tak pół żartem, pół serio. To nie ja wymyśliłem, to profesor Garlicki na to zwrócił uwagę. Ale to też pokazuje, do jakiego stanu prawnego to prowadziło nas Prawo i Sprawiedliwość. To już nie jest zmiana partii na partię, to jest zdemontowanie fundamentów państwa. To ja tylko dopytam, respektować czy nierespektować? Ja mam bardzo poważne wątpliwości, czy respektować, ale nie chcę się w tej sprawie wypowiadać, bo jestem politykiem, a to nie jest sprawa, która powinna dotykać dzisiaj Marszałka Sejmu. Ja swoje wątpliwości w sprawie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych wielokrotnie przy sprawach, które mnie dotyczyły, wyraziłem. One pozostają w nocy. Dziękuję. Polska Agencja Prasowa. Bardzo proszę, Pani redaktor. Dzień dobry. Ja chciałam prosić o komentarz do znowelizowania przez Putina doktryny nuklearnej. Teraz pretekstem do użycia broni jądrowej może być krytyczne zagrożenie suwerenności Białorusi i Rosji, a nie tak jak wcześniej zagrożenie istnienia państwa. O ile dobrze pamiętam, to te warunki w doktrynie nuklearnej Rosji były już wcześniej spełnione do użycia taktycznej broni jądrowej w momencie, w którym doszło do tego uderzenia Ukrainy na pozycje rosyjskie w granicach choćby Wodu Kurskiego. Putin, rozumiem, w tej chwili próbuje pokazać, że reaguje w jakiś sposób na decyzję prezydenta Bidena co do umożliwienia Ukraińcom odpowiadania na ataki, które dotykają ukraińskie domy, ukraińskie osiedla głęboko na terytorium Ukrainy. Mam poważne wątpliwości co do tego, że ktokolwiek na świecie dzisiaj zdecyduje się na użycie arsenału jądrowego, bo użycie arsenału jądrowego przez kogokolwiek z graczy jest wywołaniem reakcji łańcuchowej w warunkach niekontrolowanych, która uderzy również w tego, kto ten atak rozpoczął. To decyzja Putina o rozpoczęciu wojny nuklearnej, czy wyciągnięciu arsenału taktycznego i nawet punktowych uderzeniach spotka się z bardzo twardą odpowiedzią i Sojuszu Północnoatlantyckiego i w ogóle społeczności międzynarodowej. Putin będzie miał wojnę jądrową nie na Ukrainie, będzie być może miał ją u siebie, albo zmasowaną wojnę o charakterze konwencjonalnym. Rozumiem, że musi wykonywać takie ruchy polityczne, bo to nakazuje mu jego perfidna logika. Natomiast zachowałbym daleko idący spokój, a przede wszystkim konsekwencje w działaniach. Jeżeli taka decyzja została podjęta, a ona jest słuszna, dlatego że to nie może być tak, że jeżeli Rosjanie atakują cele cywilne 300 km w głąb Ukrainy, to Ukraina nie może odpowiedzieć 300 km w głąb Rosji, atakując cele wojskowe, z których atakowane są te cele cywilne. Przecież państwo oglądają te same media. Przecież państwo widzą, co oni atakują. Rakietami balistycznymi walą, mówiąc już kolokwialnym językiem, w osiedla ze śpiącymi ludźmi. Giną dzieci pod gruzami tych domów. Ja rozumiem jeszcze w jakiejś logice prowadzenia wojny, że można atakować ten czy inny cel wojskowy, choć ta wojna od samego początku jest niesprawiedliwa. Ale przecież na tej wojnie giną cywile. Przecież giną dzieci. Przecież te rakiety uderzają w klubiki dziecięce. Uderzają w kawiarnie. Uderzają w parki. Uderzają w szkoły. Jak można nie dać Ukraińcom prawa do samoobrony w tym względzie? Nie rozumiem i dobrze, że ta decyzja została zmieniona. A co Putin będzie z tym robił, to dowiemy się na polu walki, a nie z buńczucznych zapowiedzi pani Zacharowej czy pana Pieskowa. Pan redaktor Perzyna. Łukasz Perzyna, PNP24.pl. Panie Marszałku, czy w pana ocenie kwestia pochodzenia narodowościowego żon kandydatów powinna stać się tematem kampanii prezydenckiej, która jeszcze się nie zaczęła? I czy to nie jest tak przypadkiem? Ja oczywiście nawiązuję do występu Moniki Olejnik w rozmowie z Radkiem Sikorskim w stacji TVN mającej amerykańskiego właściciela. Czy nie jest przypadkiem tak, że media mające zagranicznego właściciela pobudzają podświadomie lub świadomie złe emocje tak naprawdę w polskim społeczeństwie nieobecne i takie, na które właściciele tych mediów poza Polską we własnym kraju nie pozwalają? Ciekawa obserwacja, ale nie wiem, czy byłbym w stanie również jako dziennikarz z wieloletnim stażem udowodnić taki związek przyczynowo-skutkowy, że właściciele sięgają aż tak głęboko. Moim zdaniem polityka stacji, tak jest moje zdanie i obserwacja, dzieje się jednak na poziomie newsroomów i wydawców. Właściciele bardzo rzadko ingerują w treść przekazu. Natomiast co do istoty pańskiego pytania, to by było dowodem na to, że bardzo nisko upadliśmy, jeśli chodzi o naszą demokrację. Są pewne rzeczy, co do których powinna panować zgoda. Ja byłem raz kandydatem na prezydenta, rozmawiałem o tym też z prezydentem, później Andrzejem Dudą. Do prezydenta Dudy też przychodzili różni ludzie z tego, co mi mówił i próbowali oferować różne rzeczy, które mogą zrobić na przykład mojej żonie, która, jak wiecie, pełni funkcję w wojsku, czy pracuje, służy w wojsku. I odpowiedź pana prezydenta była jasna. Żon nie ruszamy pod żadnym pozorem i pod żadnym względem. Moja postawa w poprzedniej kampanii wyborczej była identyczna. Absolutnie nie oceniam ani działalności pani Agaty Kornhauser-Dudy, ani pani Anny Komorowskiej, ani Jolanty Kwaśnińskiej. Dlaczego? Dlatego, że żony sobie tego losu nie wybrały. To myśmy, politycy, decydowali, czy chcemy kandydować, czy nie, a one są niejako czasami, można powiedzieć, ofiarami tych naszych decyzji. To nie są osoby polityczne bardzo często. To nie są osoby, które mogą mieć koniecznie ochotę, czy przekonanie, żeby pełnić publiczne funkcje. A więc ja zawsze z największym szacunkiem odnoszę się i do rząd prezydentów, i do rząd kandydatów na prezydentów. Nigdy nie powinniśmy z tego robić żadnego tematu, a już z pochodzenia to w ostatnim chyba momencie. I też nie rozumiem takiej postawy, że o to mówimy, a ponieważ ludzi to interesuje, to musimy o to pytać. Nie. My nie jesteśmy też automatami. Znaczy są rzeczy, w których możemy powiedzieć stop. Mamy obowiązki i wy, i my związane z kształtowaniem debaty publicznej. Nie jesteśmy tylko i wyłącznie szafą grającą, albo echem, które ma odpowiadać, kiedy jakiś głos mniej, czy bardziej mądry w internecie się podniesie. A więc absolutnie nie. Ani pierwsze, albo te pierwsze żony, czy kandydatki na pierwsze damy, ani ich pochodzenie, ani ich styl, ani ich ekspresja nie powinny być przedmiotem kampanii wyborczej. To są wybory prezydenckie. Ja rozumiem, że wtedy się patrzy na całą rodzinę, ale naprawdę sytuacja, w której stawiane są żony kandydatów, mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się również sytuacji, w których kobiety będą kandydowały w Polsce na prezydenta w takiej liczbie, że będziemy mówili o ich mężach, że one powinny być w specjalny sposób traktowane. Naprawdę. Dziękuję. Już pół godziny konferencji za nami, więc musimy troszkę przyspieszyć. Polsat News, TVN24. Dzień dobry, Natalia Glińska. Ale jak dużo pytań z TVN24 i z Polsat News, boże, jak cudownie. Bo radzimy sobie, będziemy mówić szybko. Ale zrobiłem robiąc te konferencje po sejmie, a nie przed... Dobrze, panie marszałku, Natalia Glińska-Jackowska, Polsat News. Chciałam na początek zapytać o najnowszy sondaż partyjny i tak zwany efekt Donalda Trumpa, bo okazuje się, że w tym sondażu Prawo i Sprawiedliwość zyskuje niemal 3 punkty procentowe w stosunku do poprzedniego sondażu. Pozostałe partie tracą bądź zyskują niewiele. Powtórzę to, co już wiele razy mówiłem. Sondaże partyjne dzisiaj są kompletnie bez znaczenia. Sondaże mają znaczenie wtedy, kiedy są wybory, bo one pokazują rzeczywiście ludzkie preferencje co do tego, co się za chwilę ma wydarzyć. Sondaże partyjne będą miały sens w 2026 roku. Wtedy chętnie się będę o nich wypowiadał. W tej chwili rozumiem, że my żyjemy w takiej kulturze, w której nam się wydaje, że cztery razy dziennie musi się znaleźć jakiś news i wszystko łączy się ze wszystkim. Nie ma żadnego efektu Donalda Trumpa. Rozumiem, że są tacy, którzy muszą coś powiedzieć, jak są zapytani. Przepraszam, powiem to też jako człowiek, który polityka obserwuje bajdurzenie, szukanie jakichś skojarzeń na siłę. Coś obejrzeliśmy w telewizji, jest sondaż w tym samym czasie. Nie ma efektu Donalda Trumpa. Jest coś zupełnie innego i to powinno nam dać do myślenia, że jeżeli chcemy patrzeć na te sondaże w trendzie, to jest bardzo duże ryzyko, że jeżeli dzisiaj by były wybory, to nie my byśmy rządzili. I to jest bardzo poważny sygnał ostrzegawczy, który każdy w tej koalicji, który też lubi rozgrywać różne wojenki, różne, a teraz zrobimy to mniejszym, a teraz będziemy szczypać większych. Ludzie od takich rzeczy się odwracają. Ludzie chcą spokoju. Ludzie chcą załatwiania ich spraw. I jeżeli będzie niepokój, chaos i nie będzie współpracy, to będą nam jasno pokazywać, słuchajcie, to naprawdę jest tak, że to, że rządzicie, jest decyzją ludzi, jest decyzją wyborców, a nie decyzją was samych. Ja do sondaży dzisiaj podchodzę naprawdę z dużym spokojem. A do prezydenckiego, bo według tego najnowszego sondażu, tego na zlecenie premiera. Słuchajcie, ja się z niego bardzo cieszę. Znaczy, Platforma Obywatelska zrobiła zapewnie potężne pieniądze sondaż na podwójnej reprezentatywnej próbie i mi tam wychodzi albo 13%, albo 21%. I to zrobiła moja konkurencja polityczna akurat w tych wyborach. Nic tak nie cieszy, jak zostanie docenionym w ten sposób przez konkurencję polityczną i jeszcze wydała na to tyle pieniędzy. Więc cieszy mnie ten wynik. Bardzo się cieszę z tego sondażu. A jeżeli chodzi o rywalizację między panem Trzaskowskim i panem Sikorskim, zacytuję św. Pawła, choć to już moja, można powiedzieć, była branża, ale zdanie bardzo aktualne. A więc jeżeli tam u was jeden drugiego pożera, baczcie, abyście się nawzajem nie zjedli. Ostro poszło i ostro panowie ze sobą walczą. Mam nadzieję, że się teraz nie spalą i że którykolwiek w tych emocjach dzisiaj buzujący z tych prawyborów wyjdzie zwycięsko, że wystarczy mu siły i pary na prawdziwe wybory. Bo to jest na razie spektakl medialny, który umiejętnie podkręca też pan premier, bo to jest wielki znawca mediów. Natomiast to nie jest polityka, to nie jest rzeczywistość polityczna. Informacja, bo to akurat chyba będzie jeszcze wciąż w mojej gestii, dla obu kandydatów. Drodzy panowie, wybory będą w maju, a nie w listopadzie. I to w maju Polacy, a nie członkowie czy członkinie Platformy Obywatelskiej zdecydują, kto będzie prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. Jakby ktoś potrzebował, żeby mu to dać na piśmie, to musi poczekać do stycznia, bo gdzieś na początku stycznia te wybory rozpisze. TVN24. Panie Marszałku, poprosiłabym o odniesienie się do decyzji Państwowej Komisji Wyborczej w sprawie Prawa i Sprawiedliwości. Prezes PiSu sugeruje, że nie mamy już do czynienia z państwem demokratycznym, kiedy to PKW chce zagłodzić rękami obecnie rządzących w kampanii prezydenckiej partii opozycyjną. I jeszcze krótko w odniesieniu do Ryszarda Petru, który dzisiaj nam wyznał, że chodzi mu po głowie to, żeby jak Wigilia miała być wolna, to trzech, żeby nie powiedzieć, sześciu króli pracujących. Chyba jakąś traumę ma Pan poseł związaną z tym dniem. Muszę rzeczywiście ustalić, jaki jest związek tego, albo inaczej, jaka jest podstawa tego szczególnego związku Pana posła z tym świętem. Myśmy już wielokrotnie o tym rozmawiali. Ja mu oferowałem korypetycje w zakresie nazewnictwa świąt religijnych. On sam się po nie zgłaszał. No jakoś mu siedzi tych sześciu króli w głowie. A mówiąc zupełnie poważnie, trwa rozmowa na ten temat, bo to nie jest tak, że w sprawie Wigilii jest w Polsce jeden głos, wolnej Wigilii. Pojawia się też pytanie o święta w ogóle. Czy my ich nie mamy za dużo przypadkiem? Po co nam dzisiaj 1 maja? Ja rozumiem, że to jest ważne święto kościelne, świętego Józefa Robotnika, ale na pochody dzisiaj już raczej nikt z nas nie chodzi. Drugi, to rozumiem, święto flagi, tak? Można by tu było coś czcić. Może my spróbujmy zrobić jednak jakąś rewizję i zamiast dodawać, ja nie mówię, że na siłę. Gdzieś też coś objąć. W kampanii prezydenckiej chce pan odejmować dni wolne? Nie, ale ja nie mówię, żeby odejmować, tylko ja jestem zwolennikiem pragmatyzmu i szczerej rozmowy z ludźmi. Ja powiedziałem, jakie jest moje stanowisko. Uważam, że w tym roku zrobienie wolnej Wigilii to jest robienie potwornego zamieszania w wszystkim w życiu i w gospodarce i w życiu. Ale słyszę już z lewicy, że oni by byli chyba skłonni do tego, żeby ta wolna Wigilia była od przyszłego roku. I myślę, że tutaj znajdziemy konsensus. Stanowisko pana posła Petru czytam jako kolejny przejaw tego, że polityka wróciła do Sejmu i że już nie ma drukowania przekazu, a później tylko maszynka do mięsa i głosowanie, tylko że posłowie naprawdę będą ucierać swoje stanowiska. W środę dowiemy się pewnie, bo jak mówię, będę nad tym pracował, żeby to z komisji wyszło, jak to ostatecznie będzie wyglądać. A wiecie państwo, jest sporo takich spraw, w których i koalicja się będzie musiała opowiedzieć na tym Sejmie i opozycja, że tak powiem, już trzeba iść, rozumiem, że są ważniejsze osoby na konferencję niż ja i pan operator woła. Natomiast zobaczcie państwo, wciąż się nie ukonstytuowała komisja do spraw zwierząt, a powinna się dawno ukonstytuować. Myślę, że powinniśmy jednak wypracować tam jakiś kształt prezydium, który będzie zadowalał wszystkich. Ja nie jestem pewien, czy my wybierzemy kandydata Platformy Obywatelskiej na członka Rady Mediów Narodowych, bo wcale nie mam takiego przekonania, że to kolejny polityk powinien być członkiem Rady Mediów Narodowych. Może powinniśmy szukać w inny sposób. Wiele takich dyskusji w kuluarach będzie się na tym Sejmie toczyło i państwo będziecie ich świadkami. Jedną z nich będzie też rozmowa o Wolnej Wigilii. Ja z posłem Petru będę go namawiał do tego, żeby ta ustawa z komisji po wszystkich wysłuchaniach, jakie chcą zrobić, wyszła tak, żebyśmy mogli w środę ją głosować. Sprawozdanie od pani przewodniczącej Uberhan i od posła Petru jest tutaj niezbędne. Jeszcze krótko o PiSie. A o PiSie. Powiedziałem już. PiS nie ma tu żadnego kontekstu politycznego. Państwowa Komisja Wyborcza nikogo nie ukarała. PiS ukarał się sam. A Państwowa Komisja Wyborcza wyłącznie to stwierdziła. Jeżeli teraz wychodzi pan prezes Kaczyński i mówi, że Państwowa Komisja Wyborcza łamie prawo, nie jest elementem porządku demokratycznego, to ja serdecznie zapraszam pana posła Kaczyńskiego do siebie na kawę. Opowiem o wrażeniach z powołania Państwowej Komisji Wyborczej w Pałacu Prezydenckim, gdzie pan prezydent Duda nie znajdował słów uznania dla wspaniałych kandydatów, którzy zostali do tej Państwowej Komisji, do tej Państwowej Komisji Wyborczej powołani. Życzył im powodzenia, szczęścia i zapewniał, że są ważnym filarem porządku demokratycznego w Polsce. W tej sytuacji, w tych okolicznościach zgadzam się w 200% z panem prezydentem. Rozumiem, że się można obrażać na bumerang, który się rzuciło, wrócił i samego cię uderzył, ale oni sami są sobie winni. To nie jest sprawa polityczna. Jak mówię, mówię to jako lider partii, która też miała odrzucane sprawozdania, która miała sprawozdania przyjmowane z zastrzeżeniami. Toczyliśmy bardzo długie boje z Państwową Komisją Wyborczą. Ona jest nieprzejednana, jeśli chodzi o pilnowanie wspólnych reguł gry, które powinny być dla nas wszystkich równy. Inaczej nie będzie fair play. Ostatnie minuty. Bardzo proszę jeszcze. Spróbujemy wszystkie, ale proszę o szybkie pytania i odpowiedź. Dla pani państw nieba przychyla. Ja jeszcze o wolną Wigilię chciałem zapytać, bo z tego co zrozumiałem, pan jest przekonany o tym, że w tym roku ten projekt nie przejdzie. Ja rozmawiałem przed pana briefingiem z panią Uberhan i ona jednak jest takiej wiarę, że to się uda zrobić w tym roku, natomiast narzekała na to, że nie dojdzie do połączonych komisji z panem Petru. To znaczy, że nie ma odpowiedzi ze strony pana Petru. Chciałem zapytać, dlaczego jest taka obstrukcja po stronie Polski 2050 i drugie pytanie. Powołam się na sondaż nie partyjny, tylko taki społeczny a propos tej wolnej Wigilii. Dwie trzecie Polaków jest za takim rozwiązaniem. Ja już chyba wszystko w tej sprawie, co miałem do powiedzenia, powiedziałem. będę rozmawiał i będę prosił pana posła Petru, żeby jak najszybciej sprawozdanie komisji przedstawił po drodze, robiąc te wszystkie wysłuchania, bo jest bardzo wielu, ja rozumiem ten sondaż, też go znam, natomiast jest bardzo wielu przedsiębiorców, jest bardzo wielu szefów różnego rodzaju urzędów, jest sporo ludzi, którzy mówią, ale nie róbcie nam tego w tym roku. Nie róbcie nam tego w takim trybie, żebyśmy wyszli z podpisem prezydenta, nie wiem, w pierwszym, w drugim tygodniu grudnia, kiedy my już mamy zatowarowane sklepy, kiedy mamy ustalone grafiki pracy, kiedy wszystko, łańcuchy dostaw zostały pospinane, bo ja rozumiem, że my chcemy coś uchwalić tutaj w Sejmie, tylko powtórzę raz jeszcze o tym, że Wigilia będzie 24 grudnia. Wiemy od mniej więcej 1500 lat, bo sprawdziłem to dokładnie, odkąd święta Bożego Narodzenia są obchodzone. Dlaczego my się tym zajmujemy pod koniec listopada? To nie można tego było wrzucić w lipcu? Ja rozumiem, że mniejszy byłby oczywiście od dźwięk społeczny, a o to też chodzi w polityce, żeby to rezonowało w danym okresie, ale my tu jesteśmy od stanowienia prawa w innym standardzie, niż robił to PiS. Jeżeli mamy to robić w innym standardzie, niż robił to PiS, to uważam, że powinniśmy wysłuchać wszystkich, którzy mają w tej sprawie coś do powiedzenia, ale jednocześnie nie przedłużać, konkludować. Dlatego będę dążył do tego, żeby przekonać przewodniczącego Petru, żeby to sprawozdanie a. wyszło z komisji, b. żebyśmy mogli głosować w najbliższą środę. Na tym dodatkowym dniu posiedzenia Sejmu w tej sprawie mój pogląd wyraziłem. Uważam, że w tym roku jest najprawdopodobniej za późno. Na przyszły rok jesteśmy w stanie się umówić. Słyszałem, czytałem wypowiedzi przedstawicieli Lewicy, którzy mówią, że ok, że to jest ich jakby sytuacja, z którą ewentualnie mogliby się pogodzić, ale to proszę ich pytać. Też rozumiemy, jaka jest pozycja negocjacyjna teraz przewodniczącej Uberhan, że nie schodzi się za szybko ze swoich oczekiwań. To jest też naturalne w polityce. W obstrukcji żadnej z mojej strony tu na pewno nie ma. Mam nadzieję, że ta ustawa będzie przemyślana, dopracowana i też śledźcie Państwo z uwagą ten proces polityczny, który tu się będzie w Sejmie toczył, bo jak mówię tutaj, zwłaszcza na tak wypakowanym posiedzeniu jak to, będzie bardzo wiele rozmów kuluarowych, bardzo wiele różnych ustaleń, które mogą się później skończyć na sali takim, a nie innym głosowaniem. TVN24 jeszcze raz. Dzień dobry, Maja Wójcikowska, TVN24. Panie Marszaku, mam pytanie, Pan powiedział o tym... To już dwa razy 24. Nie, teraz drugi. To jest drugi. To jest drugi. Nie, to jest... Bardzo proszę. To ja o dwóch kandydatów chcę spytać. Sikorski czy Trzaskowski to jest trudniejszy dla Pana kontrkandydat. Czy Pan patrząc na sondaże wierzy, że Pan może znaleźć się w drugiej turze? No i Pan mówi o tym, że listopad i że jeszcze wcześniej, ale Pan sam przyspieszył swoją kandydaturę, ogłoszenie swojej kandydatury. To się wydarzyło dosyć zaskakująco szybko. I jeszcze pytanie, precyzując o Łukaszu Mejzie, chciałam zapytać... A to gdzie to pytanie? A który łatwiejszy jest dla mnie, a który trudniejszy, tak? Dobra. I gdzie wiara w drugą turę? A jeszcze korzystając o Łukasza Mejza chcę doprecyzować, czy w tym wniosku są te ukryte pożyczki? Dzisiaj Gazeta Wyborcza o tym pisze i czy faktycznie tak było, że ukrywane było pół miliona złotych pożyczek tak, żeby nie identyfikować pożyczkodawcy? Ale zacznijmy od tych dwóch kontrkandydatów. Ktokolwiek będzie kandydatem Donalda Tuska, ktokolwiek będzie kandydatem Jarosława Kaczyńskiego, ja się z tym kandydatem bardzo chętnie zmierzę, pokazując inną wizję prezydentów, prezydentury niezależnej, bo ktokolwiek będzie kandydatem Donalda Tuska, będzie musiał odbierać zlecenia od Donalda Tuska. Ktokolwiek będzie kandydatem Jarosława Kaczyńskiego, będzie musiał odbierać zlecenia od Jarosława Kaczyńskiego. Ja mam ten komfort, że nie muszę odbierać niczyich zleceń. Mogę pojechać, tak jak wczoraj, do Głuchołazów czy do Kłodzka i słuchać ludzi po prostu. Słuchać ludzi. Ja nie mówię przecież o sobie, że jestem kandydatem bezpartyjnym. Ja jestem szefem partii Polska 2050. Ale mam ten komfort, że będąc szefem partii Polska 2050 jestem niezależny i mogę zdecydować albo w lewo, albo w prawo w związku z tym, co mówią ludzie. Ktokolwiek będzie tym kandydatem, a akurat dwóch kandydatów potencjalnych Platformy Donalda Tuska z nami cenię, bo cenię i Radka Sikorskiego, który jest znakomitym dyplomatą i świetnym ministrem spraw zagranicznych, i Rafała Trzaskowskiego, który jest znakomitym prezydentem Warszawy. Z każdym z nich chętnie się zmierzę. I czy pyta pani, pani pyta trochę jak dziecko, czy wierzy w święta, w świętego Mikołaja, czy wierzę w to, że mogę te wybory wygrać, czy znaleźć się w drugiej turze. Tak, mało tego, że wierzę. Jestem o tym przekonany, że taka możliwość istnieje. Taka możliwość istnieje, bo to są najbardziej nieprzewidywalne wybory od bardzo wielu lat, jeżeli chodzi o tę stawkę prezydencką. Zobaczcie państwo. PiS w tarapatach. Serial z szukaniem kandydata trwa od ilu miesięcy. Od ilu miesięcy się spotykamy i państwo proszą, żebym skomentował. W tygodniu pierwszym miesiąca Nawrockiego, w tygodniu drugim miesiąca Czarnka, w tygodniu trzeciu miesiąca wraca nagle Morawiecki, jak diabeł z pudełka, a później się okazuje, że może jednak mają jeszcze jakiegoś innego i później mamy znowu, i później znowu to jedzie. W Platformie Obywatelskiej bratobójcza walka między dwoma kandydatami bardzo ostra zaostrzająca się. Nigdy tak nie było. Pamiętam prawybory między Bronisławem Komorowskim a Radosławem Sikorskim. Wyglądało to zupełnie inaczej. Sondaże, mówicie mi państwo, przypomnę te z 2015 roku i nie tylko je. Stawka prezydencka jest najbardziej nieprzewidywalna. Tam się wszystko może zdarzyć w ciągu dwóch tygodni i pytanie, kto w kwietniu będzie silny, a nie kto jest silny w listopadzie. Uważam, że dzisiaj gdzie są te czarne konie, które miały wjechać? Mówiliśmy o tylu nazwiskach. Na razie nie widać ich na horyzoncie, a czasu na budowanie się jest coraz mniej, bo do wyborów jest pół roku. PiS prawdopodobnie nie będzie miał pieniędzy na kampanię. Słuchajcie, to jest tyle czynników, które zamieszały nam w tym kotle, że jeżeli ktoś ma przekonanie, że wybory prezydenckie już zostały rozstrzygnięte, to serdecznie radzę zapiąć pasy i zobaczyć, co się będzie działo. Tak, moim celem jest wejście do drugiej tury. Tak, moim celem jest wygranie tych wyborów. Ja nie mam ani czasu, ani ochoty marnować ludzkiego czasu na to, że się mam teraz w jakichś wyborach przecierać, albo pokazywać, albo budować swój wizerunek. Nie. Ja idę tam naprawdę zrobić bardzo konkretną robotę dla bardzo konkretnych ludzi. Zdepolaryzować Polskę, uspokoić Polskę i doprowadzić do tego, co mam nadzieję udało mi się i byliście tego świadkami, zrobić przez rok tutaj w Sejmie. Zrobić Sejm, w którym ludzie współpracują ze sobą, w którym opozycja jest słuchana, rząd rządzi, wygrywa głosowania, ale wszyscy są traktowani z szacunkiem, do którego przychodzą ludzie, do którego się garną. Ten pałac na krakowskim przedmieściu nie może być obiektem muzealnym. Tak jak otworzyliśmy Sejm, otworzymy pałac. Doprowadzimy do tego, że ludzie będą chcieli utożsamiać się z władzą, którą w Polsce mają, bo będą wiedzieli, że to jest ich władza, a nie władza znowu Platformy albo władza PiSu. Ja już mam tego po tylu latach obserwowania sceny politycznej i brania w niej udziału po kokardę. Dzisiaj chciałbym, żeby ktoś się zajął nie tym, czy wygra Platforma czy PiS, tylko czy wygrają ludzie. I będę tutaj absolutnie bezkompromisowo stawał z przedstawicielami innych poglądów. Zawsze z szacunkiem i z sympatią, bo akurat wszyscy ci kandydaci, którzy się do tej pory ogłosili, to ja ich chyba nawet lubię, muszę powiedzieć. Posła Jakubiaka bardzo lubię na przykład, choć on mnie zdaje się nie lubi. A do posła Męcena to miałbym parę uwag natury formalnej, bo zdaje się, że akurat łamie prawo prowadząc kampanię w ten sposób i też organizując zbiórkę na swoją kampanię, mimo, że jeszcze formalnie wybory nie zostały rozpisane. No ale cóż, takie mamy też czasy, że ktoś, kto chce być najwyższym stróżem prawa w państwie, zaczyna od łamania tego prawa. To jeszcze Łukasz Mejza. W czym mogę pomóc? Czy te pożyczki w tym wniosku się znalazły? Wniosek jest tajny i nie mogę w tej sprawie nic powiedzieć, bo skróciłby mnie o głowę pan dyrektor Zakroczymski. To też jest ta rzecz, którą chcielibyśmy, jak powiedziałem, zrobić, czyli odtajnić, czy uczynić się jawnymi wnioski immunitetowe i normalnie procedować, jak każdy inny...