Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Polska nie zgodzi się na zmiany granic siłą

Donald Tusk: Polska nie zgodzi się na zmiany granic siłą

Donald Tusk podczas wizyty w zakładach Nitrochem w Bydgoszczy mówił o bezpieczeństwie, suwerenności produkcji amunicji i stanowisku europejskim wobec sytuacji na Ukrainie. Zaznaczył, że granic państwowych nie można zmieniać siłą i że wszelkie decyzje dotyczące terytoriów muszą być uzgadniane z udziałem Ukrainy.

Najważniejsze ustalenia


Nitrochem odwiedzono w kontekście rosnącego znaczenia bezpieczeństwa w Europie. Premier podkreślił jedność państw europejskich wobec przygotowań do rozmów międzynarodowych i konieczność jasno wyrażonego sprzeciwu wobec zmiany granic przemocą.

Stanowisko wobec negocjacji międzynarodowych


Premier zwrócił uwagę na rozmowy wstępne przygotowujące spotkanie prezydentów i podkreślił, że państwa europejskie - pracując wspólnie z innymi liderami - wypracowały stanowisko, które ma wysłać jasny sygnał do władz Rosji. Podkreślił też, że ewentualne ustalenia terytorialne muszą być negocjowane z udziałem Ukrainy.

Produkcja amunicji i suwerenność


Nitrochem został wskazany jako kluczowy zakład dla bezpieczeństwa - m.in. wypełnianie korpusów pocisków materiałem wybuchowym kalibru 155. Premier przedstawił dane produkcyjne - z około 5 tys. pocisków rocznie w grudniu 2023 do blisko 30 tys. w bieżącym roku, z ambitnym celem osiągnięcia blisko 180–200 tys. rocznie w perspektywie dwóch lat.

Konsekwencje dla przemysłu i armii


Premier podkreślił konieczność budowania suwerenności przez posiadanie licencji, technologii i maksymalizację produkcji w kraju. Zaznaczył, że dotychczasowe proporcje zamówień faworyzowały zagranicznych dostawców i że rząd dąży do tego, by polskie siły zbrojne zamawiały więcej u krajowych firm - co ma też znaczenie dla przetrwania i rozwoju rodzimych przedsiębiorstw.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry państwu. Dzisiaj jesteśmy w zakładach Nitrochem w Bydgoszczy. Zaczynamy konferencję prasową premiera Donalda Tuska oraz wiceministra obrony narodowej Cezary Gotomczyka. Panie premierze, bardzo proszę. Dziękuję. Pozwólcie państwo, że zacznę od kwestii związanej bezpośrednio z tym, czym zajmuje się Nitrochem na co dzień, czyli szeroko pojętego bezpieczeństwa Polski, ale właśnie chcę zacząć od tego kontekstu, który spowodował, że bezpieczeństwo jest tym priorytetem dla każdego państwa dzisiaj w Europie, czyli sytuacji w Ukrainie po rozmowach wstępnych, które mają przygotować spotkanie prezydentów Trumpa i Putina i stanowisko państw europejskich wypracowane przez nas w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin pokazuje tutaj wyraźnie, że Europa pozostaje zjednoczona w jej stosunku do tych przyszłych negocjacji i pożądanych efektów negocjacji. Mówiąc tak po ludzku i wprost, dla Polski i dla naszych europejskich partnerów i mam nadzieję, że dla całego NATO musi być oczywiste, że granic państwowych nie można zmieniać przy pomocy siły. A więc wojna rosyjsko-ukraińska nie może przynieść Rosji korzyści tylko dlatego, że jest agresorem. W związku z tym stanowisko państw europejskich, pracowaliśmy nad tym, jak już wspomniałem w ostatnich dniach wspólnie z prezydentem Francji, kanclerzem Niemiec, panią premier Włoch, prezydentem Finlandii, który bardzo zaangażował się jako osoba koordynująca te prace i premierem Sturmerem, a więc jest to ta grupa państw wiodących w kwestii ukraińskiej w Europie, nad wspólnym stanowiskiem zostało ono opublikowane. To jest rzeczą absolutnie kluczową, aby Rosja miała świadomość i aby władze Rosji miały świadomość, że Zachód, w tym państwa europejskie, nie zaakceptują warunków rosyjskich, które polegać miałyby na po prostu zajęciu terytoriów Ukrainy. Mówię o tym nie tylko dlatego, że Ukraina w wojnie z Rosją potrzebuje wsparcia i solidarności ze strony Zachodu, ale przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo Polski. Wszyscy już wiemy i jest to diagnoza i amerykańska i innych państw natowskich, że Rosja będzie stanowiła tak czy inaczej pewne wyzwanie czy wręcz zagrożenie dla państw regionów, w tym dla Polski przez najbliższe lata i dlatego nie możemy dopuścić do tego, aby Rosja z tego konfliktu wyszła i wzmocniona i przekonana, że można bezkarnie naruszać granice czy zdobywać cudze terytoria i że świat będzie się na to zgadzał. Więc to stanowisko europejskie i polskie musi być tutaj absolutnie jasne. Stoimy też na stanowisku, że decyzje na temat tej ewentualnej wymiany terytoriów, no bo o tym się głośno spekuluje w tej chwili i inne warunki pokoju, że to wszystko musi być uzgadniane także z udziałem Ukrainy. Z historii wiemy i Polska była też tego często ofiarą, kiedy największe mocarstwa decydowały o innych państwach bez udziału tych państw w negocjacjach. A więc dla bezpieczeństwa Polski jest też ważne, aby respektować zasadę nic o Ukrainie bez Ukrainy, tak jakbyśmy zawsze chcieli, aby nikt nie decydował o Polsce bez naszej suwerennej decyzji. Tutaj w Nitrochemie, że przejdę do tematu dzisiejszego dnia, słowo suwerenność, a więc to, co jest jakby istotą naszej polityki, też miało swoje odniesienie do naszych rozmów. Nitrochem to jest jeden z zakładów kluczowych z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa i dlatego tak ważne jest, aby produkcja, mówię tutaj i o licencjach, i o swobodzie, jeśli chodzi o eksport produktów, o własność i możliwość swobodnego dysponowania technologiami, to wszystko składa się na suwerenność naszych działań. Mówiąc krótko, chcielibyśmy, aby maksimum produkcji było w Polsce, abyśmy byli właścicielami licencji i technologii, od których zależy bezpośrednio bezpieczeństwo Polski, bo od tego zależy, czy polska armia będzie otrzymywała tu w Polsce, nie decyzją innego rządu, tylko czy innego państwa, ale wyłącznie naszą decyzją, to czego potrzebuje w tym przede wszystkim, tutaj w Nitrochemie mówimy o pociskach, w tym, dzisiaj o tych pociskach jest najgłośniej, czyli kalibur 155. Ja mogę powiedzieć, że Nitrochem, który między innymi zajmuje się kluczowym elementem produkcji, a więc wypełnianiem tych korpusów pocisków materiałem wybuchowym jest przykładem tego, jak szybko udało nam się nadrobić zaległości, dramatyczne zaległości. Ja podam tylko jedną daną. To jest grudzień 2023 roku, kiedy tuż po objęciu przeze mnie funkcji premiera, tuż po powstaniu rządu. Produkcja w Polsce pocisków 155 to było około 5 tysięcy rocznie. 5 tysięcy rocznie. Już więcej jednego dnia zużywa się dzisiaj na froncie rosyjsko-ukraińskim, dużo więcej. W tej chwili, w tym roku osiągniemy blisko 30 tysięcy. Po dwóch latach. A zamiarem ambitnym i bardzo realistycznym jest też to, że w perspektywie kolejnych dwóch lat osiągniemy pułap blisko 200 tysięcy rocznie. Prezes Leszkiewicz, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej mówił ostrożnie o 180 tysiącach rocznie. I to powinno zapewnić właściwie 100% potrzeb polskiej armii, jeśli chodzi o ten typ pocisku. Kiedy mówimy o swewerenności, to mówimy po pierwsze właśnie o tym, żeby zacząć poważnie myśleć o uniezależnieniu polskiego wojsku, a także od dostaw. I w 100% ja sobie zdaję z tego sprawę. Ale proporcje, jakie zastaliśmy, były dramatyczne. Proporcje, jeśli chodzi o to, ile wydajemy pieniędzy na zewnątrz po to, żeby kupić broń, wyposażenie dla polskiej armii, a ile wydajemy tu w Polsce w ramach czy to PGZ, czy innych państwowych przedsiębiorstw, już nie mówiąc o prywatnych polskich firmach. Dramatyczne proporcje na korzyść, niestety na korzyść zagranicznych dostawców. I każdego dnia staramy się to zmieniać, bo to też jest nasza suwerenność. Też chcielibyśmy, aby to wszystko, co jest możliwe do wyprodukowania w Polsce, było nie tylko produkowane, ale też zamawiane przez polskie wojsko, przez Ministerstwo Obrony Narodowej właśnie tutaj w polskich firmach. To ma także znaczenie, już takie bezpośrednie dla wielu firm. One dzięki temu mają szansę dalej istnieć, dalej pracować. Rozmawialiśmy choćby o współpracy z azotami w Tarnowie i to konkretnie m.in. trochę będzie firmą, która będzie na tym korzystała, ale także o całym systemie zamówień przez polską armię różnego typu produktów czy usług tutaj w Polsce. I temu możemy mówić o szansie dla Cegielskiego. Wiadomo, w trudnej sytuacji część zakładów się znalazła, ale właśnie dzięki współpracy w tej przestrzeni zbrojeniowej Cegielski będzie miał szansę na taką solidną reaktywację produkcji. Autosan ma robotę i zlecenia. Jelcz ma robotę i zlecenia. Powstają także nowe zakłady. Chcemy ulokować produkcję. Wielu rzeczy, które do tej pory kupowaliśmy właśnie w Polsce. To też jest ten wymiar suwerenności. To my musimy decydować, co produkujemy. To my musimy decydować, gdzie idą polskie pieniądze i one muszą trafiać, nie już w takiej skali jak do tej pory do Ameryki czy do Azji, ale muszą trafiać do polskich przedsiębiorstw, zarówno państwowych, jak i prywatnych. Także jestem bardzo usatysfakcjonowany tą roboczą wizytą i tym też wielką energią, jaką widzę u ludzi, którzy dzisiaj na nowo uwierzyli w to, że Polska Armia może być nie tylko silna, ale także w pełni niezależna od dostaw zewnętrznych. To w czasach konfliktów i zagrożeń, jak wiecie, to jest jeden z warunków tego autentycznego, osadzonego na realnych, prawdziwych fundamentach bezpieczeństwa. Także z satysfakcją mogę wam zameldować, że będziemy rzeczywiście suwerenni także w tej dziedzinie. Bardzo dziękuję. O zabranie głosu poproszę wiceministra obrony narodowej Cezare Gotomczyka. Panie premierze, szanowni państwo, tak jak powiedział pan premier, do końca 2028 roku w Polsce powstaną trzy nowe fabryki amunicji w taki sposób, żeby Polska mogła mieć zupełnie nowe zdolności i być zupełnie suwerenna, jeżeli chodzi o budowę tej najbardziej potrzebnej części amunicyjnej, czyli kalibru 155 od A do Z. Tak, żeby cała myśl technologiczna, cały proces technologiczny, ale cały też wyrób technologiczny od samego początku znajdował się w Polsce. To właśnie tutaj w Bydgoszczy jest serce tego procesu i w Bydgoszczy też decydują się losy, jeżeli chodzi w ogóle o bezpieczeństwo NATO i Europy, dlatego że ogromna część powybuchowych, która jest produkowana na rzecz NATO, pochodzi właśnie stąd, czyli z firmy Nitrohen. Chcemy, żeby w ciągu tych najbliższych miesięcy Wojsko Polskie mogło wreszcie dostać sprzęt, który jest tak potrzebny. 3 miliardy złotych to decyzja, która została wypracowana przez Radę Ministrów niespełna rok temu. Czyli te 3 miliardy złotych wystarczą na to, żeby Polska mogła być suwerenna z jednej strony, ale też mogła być eksporterem w przyszłości. My dużo słyszeliśmy o programie SAFE, z którego Polska chce pełnymi garściami korzystać. I słyszeliśmy wtedy od opozycji ze strony PiSu, że oni się boją, że się zastanawiają, gdzie będą zakupy. Szanowni Państwo, my chcemy, żeby inne kraje kupowały w Polsce. Chcemy, żeby amunicja 155 była jednym z naszych elementów i towarów eksportowych, tak jak polski piorun, tak jak w przyszłości, mam nadzieję, polski moskit, borsuk, czy inne elementy, które są produkowane w polskiej grupie zbrojeniowej. I jest wreszcie czas na to, żeby te zdolności od samego początku budować tutaj, w naszym kraju. W naszym kraju. Tylko w Nitrochemie w ciągu najbliższych miesięcy te inwestycje to ponad 100 milionów złotych. Powstaną tu trzy nowoczesne linie do elaboracji, czyli wypełnienia korpusów 155 milimetrów, ale także 120 milimetrów. To też zwiększenie miejsc pracy tutaj, w samej Bydgoszczy. Pamiętajmy, że w całym przemyśle zbrojeniowym w Polsce pracuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi. I chcemy zrobić wszystko, żeby te zamówienia, które będą do Polski trafiały, zamówienia, które też będą trafiały do polskiego przemysłu zbrojeniowego z polskiego wojska, zgodnie z decyzją premiera ministra obrony narodowej, były właśnie realizowane w Polsce, w polskich zakładach zbrojeniowych. Bardzo dziękuję. Jeszcze, jeśli pozwolicie, no ta informacja jest znana, ale zawsze robi też na mnie wrażenie. Jak się rozejrzymy, to nie widzimy jakichś być może gigantycznych instalacji, ale jesteśmy w miejscu, gdzie produkuje się najwięcej trotylu, nie tylko w Europie, ale w ogóle w całym NATO. Jesteśmy głównym dostawcą tego produktu niebezpiecznego, nic przyjemnego, ale trzeba go robić, między innymi dla naszego najważniejszego sojusznika, dla Stanów Zjednoczonych. I mamy w planach bardzo ambitne przedsięwzięcie, ale zainwestowanie konkretnie tu, może w trochę innym miejscu, ale mówię o nitrochemie, kolejnych setek milionów, nawet może ponad miliard złotych zainwestujemy w nowe linie produkcyjne. Tak, żeby ugruntować pozycję największego wiodącego producenta tych niestety niezwykle potrzebnych, dzisiaj wyjątkowo popularnych na światowych rynkach produktów, jakimi są trotylu, heksagen czy octogen, jest co najmniej kilka produktów, które są tak potrzebne w czasach konfliktu zbrojnych, więc my na tym nie poprzestaniemy. I to, o czym wspomniał minister Tomczyk, my chcemy nie tylko odzyskać pełną suwerenność, jeśli chodzi o zbrojenia, zakupy, produkcje, kontrole nad licencjami, ale będziemy chcieli także dominować przynajmniej niektóre elementy rynku w tej dziedzinie i jesteśmy na dobrej drodze. Bardzo dziękuję, mamy czas na kilka pytań. Dzień dobry, Marta Oletowska jest z CTVN24. Pytanie do pana premiera, a właściwie dwa. Pierwsze wywiady natowskie i inne mówią, że w 2027 roku może dojść do większego konfliktu zbrojnego. Czy ten rok 2027 dla pana i pańskiego rządu jest jakąś datą graniczną, momentem, w którym polska armia musi być przygotowana, kompletna, silniejsza, jaka ma być ta armia? I drugie pytanie dotyczy zamieszania wokół dotacji z KPO. Kiedy wyniki audytu, który zapowiada rząd i jakie będą tego efekty? Tym samym, jak ocenia pan mechanizm przyznawania dotacji i czy minister Pełczyński i Nałęcz może grozić dymisja? Dziękuję bardzo. Żadna cezura czasowa nie będzie miała jakby tutaj większego sensu, bo tak jak powiedziałem, też zgodnie właśnie z analizami NATO i naszych sojuszników, to zagrożenie destabilizacją w regionie, agresywna polityka rosyjska, groźba konfliktu globalnego związanego z napięciem amerykańsko-chińskim, to wszystko powoduje, że nie ma jakiejś daty, od której my sobie powiemy, a już jest święty spokój. Można już opuścić ręce, nie trzeba się przygotowywać, nie trzeba się zbroić, unowocześniać, więc myśmy rozpoczęli tak naprawdę proces unowocześniania polskiej armii i polskiej produkcji i budowania tej polskiej suwerenności, jeśli chodzi o zbrojenia, z perspektywą na długie lata, ale musimy być gotowi przed 2027 na wszystkie możliwe okoliczności. I dla nas jest bardzo ważne, żeby uzyskać taką zdolność pełną zdolność obrony także w porozumieniu z sojusznikami. Temu między innymi będą służyły nasze bardzo na dużą skalę manewry wspólnie z sojusznikami teraz wczesną jesienią. Zresztą jako odpowiedź wprost, jako odpowiedź na manewry zapad organizowane przez Rosję, Białoruś przy naszej granicy. A więc tak, zdajmy sobie sprawę, że zagrożenie ze strony rosyjskiej jest istotne. I tutaj ewentualne porozumienie, czy rozpoczęcie realnych negocjacji między Rosją, Ukrainą z udziałem Stanów Zjednoczonych, ono być może zmieni sytuację w samej Ukrainie, ale na pewno nie zmieni oceny ogólnej, jeśli chodzi o politykę rosyjską i sytuację w naszym regionie. A więc niezależnie od scenariusza ukraińskiego, Polska i NATO i Unia Europejska musimy być wspólnie gotowi na ewentualne zagrożenia, czy akty agresji ze wschodniej strony. I akurat Polska tutaj jest państwem, które i w Europie i w NATO było jednym z tych, które od wielu, wielu lat ostrzegało przed Rosją. Ja ciągle pamiętam moje słowa, to wtedy było trochę rzucanie grochem o ścianę. To był 2014 albo 2015 rok, kiedy do naszych partnerów europejskich, natowskich powiedziałem, żeby przestali łudzić się, że Rosja będzie naszym strategicznym partnerem, bo taka wtedy obowiązywała teoria w niektórych stolicach europejskich. Ja wtedy powiedziałem, pamiętajcie, Rosja będzie zawsze strategicznym problemem, a nie strategicznym partnerem dla Europy. I z gorzką satysfakcją muszę powiedzieć, że to Polska miała, także inne państwa regionu, miała rację z tymi ostrzeżeniami. Więc tutaj w 2027 rok niczego nie kończy, niczego nie zaczyna, ale serio bierzemy pod uwagę te sygnały, które płyną z Waszyngtonu i z innych miejsc, że trzeba być gotowym na różne scenariusze już za dwa lata. I będziemy gotowi, to mogę tutaj jednoznacznie państwa zapewnić o tym. Jeśli chodzi o to zamieszanie i kontrowersje i takie przykłady fatalnych pomysłów, jeśli chodzi o wydawanie środków z KPO na branżę hotelowo-restauracyjno-kateringową, mówiąc w największym skrócie. Po pierwsze, chciałbym, żeby też niezależnie od skuteczności pisowskiej propagandy, żeby wreszcie prawda też dotarła do wszystkich, którzy komentują te kwestie. Program finansowania strat polskich hotelarzy, restauratorów, dostawców żywności, czyli tak zwane z tego obszaru zwanego choreka. To jest program, który wymyślił PiS. Ja mógłbym cytować, nie chcę państwa zanudzać, ale jeszcze dzisiaj jadąc tutaj przypomniałem sobie wypowiedź ówczesnego ministra odpowiedzialnego za fundusze europejskie, pana Grzegorza Pudy, ministra w rządzie pisowskim, który bardzo zachwalał i rekomendował przygotowany przez PiS program, z którego miały płynąć pieniądze z KPO do restauratorów i hotelarzy i gdzie głównym słowem była dywersyfikacja, to znaczy, że każdy mógł się starać o te pieniądze na cokolwiek tak naprawdę. I ten program odziedziczyliśmy. Odziedziczyliśmy także bardzo poważny problem, czyli dwuletnie opóźnienie. Inaczej niż inne państwa europejskie. Mój rząd musiał nie tylko odblokować te środki, ale też stanąć dosłownie na głowie, żeby zdążyć je wydać. Problem z KPO i to z całym KPO, nie tylko z tym procentem wydanych środków na branżę hotelarsko-restauracyjną, ale problem z całym KPO polegał na tym, że Polska mogła przez pisowskie zablokowanie nie zdążyć wydać tych środków. W związku z tym szukano różnych sposobów, żeby możliwie szybko jak najwięcej pieniędzy trafiło do polskich beneficjentów, bo inaczej te środki by po prostu przepadły. I 100% odpowiedzialności za ten wieloletni bałagan spada na poprzedników, którzy to zablokowali i w związku z tym tak, że dali nam bardzo mało czasu, żeby móc te środki dobrze wydać i żeby te środki trafiły do polskich firm. Po to, żeby zdążyć wydać te środki, Ministerstwo Funduszy i Rozwoju Regionalnego zdecydowało o takim rozluźnieniu procedur po to, żeby te pieniądze mogły trafić do ludzi. I z tego skorzystali niektórzy, biorąc pieniądze na... Znaczy nie mówimy tak naprawdę o na szczęście, przynajmniej na razie, nie stwierdziliśmy jakiejś korupcji, wiecie, czy kradzieży tych środków. Raczej powiedziałbym takie beztroskie wydawanie na rzeczy, które słusznie ludzi co najmniej zastanawiają, jeśli nie wkurzają. Ale każdy, tak jak powiedziałem, każdy przypadek zbadamy, tak aby... Zresztą w tej chwili już są w tych przypadkach, gdzie nadużycie jest oczywiste, unieważniane są te umowy. Ale chciałbym, żebyśmy nie dali się zwariować. Przygniatająca większość tych środków trafiła do polskich firm, małych, średnich, po to, żeby zrekompensować inicjatyw wynikające z COVID-u. Trzeba było to zrobić szybciej, a w związku z tym pewnie mniej starannie. I to będziemy badali. Pani minister Pełczyńska-Nałęcz odpowiada za te działania. Jutro na rządzie pewnie długi, długi czas będzie tłumaczyła każdy z elementów tych procedur. Będzie mówiła też o tym, co zrobiła jako nadzorująca ten resort. Po tej informacji będę miał już materiał wystarczający, żeby podjąć decyzję. Jeśli będzie trzeba także decyzje personalne. Nikogo nie zamierzam straszyć, szczególnie na konferencji prasowej. Ale jeśli uznam, że ktoś zawiódł tutaj też na poziomie politycznym, to poniesie tego konsekwencje. Kolejne pytanie poproszę. Tak, dzień dobry. Kontynuując wątek rozpoczęty przez moją koleżankę, chciałem dopytać raczej o komentarz do słów posła PiS-Pawła-Jabłońskiego, który dzisiaj na naszej antenie powiedział, że w sprawie tych funduszy z KPO powinna zostać powołana Sejmowa Komisja Śledcza, co premier na ten temat uważa. I korzystając jeszcze z okazji chciałem dopytać o spotkanie Trump-Putin na Alasce. Czy pan na to spotkanie patrzy raczej z nadzieją, czy raczej z obawą? Dziękuję. To, że PiS zbudował taką machinę propagandową, żeby zaatakować KPO i działania rządu w sprawie KPO. Ja się tego spodziewałem, bo wiecie, że KPO to jest jeden wielki akt oskarżenia wobec PiSu. Znaczy cały czas mówimy o gigantycznych pieniądzach, dziesiątkach miliardów złotych. Ja wiem, to brzmi jak abstrakcja, ale warto jednak pamiętać, ile Polska straciła przez ich działania. I czasu, i pieniędzy, i w jakimś sensie, i zdrowia, i to są indywidualne interesy polskich firm. PiS za to odpowiada w 100%. Ja nie chce mi się już tego powtarzać, wydaje mi się, że to jest oczywiste, ale oczywiście czas płynie i nikomu się już nie chce o tym pamiętać. Więc to, że będą grzali ten temat, to wiecie dlaczego? Bo dobrze wiedzieli, jak wielkim sukcesem było odblokowanie tych pieniędzy. Jak trudne to było. I że zrobiliśmy to dużym wysiłkiem, wbrew temu, co PiS tutaj nabroił i napsał przez te lata. I to, że będą to starali się skompromitować, zaatakować, i że dostali niestety kilka dobrych pretekstów do ręki, tego się spodziewałem. Ale ja nie będę reagował na tę PiS-owską nagonkę. To, co mam sprawdzić, sprawdzę. Decyzje, które muszę podejąć, podejmę. Ale nie dlatego, że poseł Jabłoński, czy Iksiński, czy Grekowski z PiS-u ma jakiś pomysł polityczny, jak nam dowalić, jak nam dokuczyć. Na mnie to wrażenia nie robi. Jeśli chodzi o spotkanie na Alasce. Tak jak powiedziałem, jesteśmy w stałym kontakcie. Jest ta grupa europejska w kontakcie z prezydentem Zeleńskim. Z nim też długo rozmawiałem. Strona amerykańska zobowiązała się też, że będzie konsultować też przed spotkaniem na Alasce z partnerami europejskimi swoje stanowisko. Jak wiecie, w tym wspólnym oświadczeniu napisaliśmy, ja się pod tym też podpisałem, że z nadzieją i z uznaniem witamy te, czy obserwujemy starania prezydenta Trumpa i Stanów Zjednoczonych, żeby do zakończenia wojny doszło. I tutaj kropka. Chociaż po kropce jest też ale. Ale nie na warunkach, które dałyby powód Putinowi do ogłoszenia zwycięstwa Rosji. I tak jak powiedziałem, dla nas kwestia integralności terytorialnej Ukrainy i suwerenności Ukrainy to jest kwestia nie tylko solidarności z sąsiadem, ale przede wszystkim kwestia naszego bezpieczeństwa. I dlatego będę czekał, tak jak wszyscy państwo, na efekty spotkania prezydentów Trumpa i Putina. I mam i dużo obaw i dużo nadziei. Znaczy nie będę tutaj z myślą, nie będę kłamał. Dobrze państwo wiecie, jak czasami różne stanowisko prezentowano w czasie różnych spotkań, rozmów. Prezydent Trump też umiejętnie bardzo stosuje taktykę, powiedziałbym, takiej nieprzewidywalności czasami, jeśli chodzi o różne ruchy i działania. Więc w ostatnich dniach było wyraźnie widać, że prezydent Trump jest pod bardzo takim mocnym wrażeniem tego, co Putin robi. Mówi o bombardowaniach Kijowa i można było odnieść wrażenie, że coraz bardziej rozumie argumentację Ukrainy i także europejską argumentację. Ale znając dość dobrze i długo prezydenta Trumpa, nie powiem, że jestem na 100% pewien, że to stanowisko czy ta zmiana nastawienia, czy ona będzie miała trwały charakter. Tak jak rozmawiam z premierami i prezydentami europejskimi w tej kwestii, to wszyscy odczuwają taką niepewność co do rezultatów tego spotkania. Szczególnie jeśli chodzi o ten wątek, o tym też długo rozmawiałem z Zeleńskim, o ten wątek, który pojawia się na razie jako spekulacja, czyli ten tak zwany land swap, czyli ewentualna wymiana terytoriów. Na razie wygląda to na propozycję Putina, która ma polegać na tym, że Rosja to co ma, to ma, to co zajęła tego nie odda, a Ukraina powinna się z tym zgodzić. Więc jednostronnie i trudno się dziwić, że dla Ukrainy, dla Kijowa to jest nie do zaakceptowania. Czy ta wymiana terytoriów miałaby stać się kluczem do osiągnięcia trwałego pokoju? Na razie niewiele na to wskazuje. Ale poczekajmy, to jest już w piątek, jeśli wszystko się potwierdzi i zobaczymy jaki będzie tego efekt. I poproszę ostatnie pytanie. Wiktoria Sodzińska, TVN Fakty. Pytanie do pana premiera. Co pan powie na ostatnie słowa Kaczyńskiego z Miesięcznicy? Powiedział do protestujących, którzy zagłuszali jego przemówienie, jak co miesiąc mamy tutaj zbiór śmieci po służbie bezpieczeństwa. Czy jest to okej? Ja nie wiem jakie śmieci trzeba mieć w głowie i w sercu, żeby innych ludzi wyzywać od śmieci. Ale to już nie jest mój problem. To jest jakiś mentalny problem prezesa Kaczyńskiego. Obserwuję tylko z narastającym niesmakiem, bo już na oburzenie nie ma miejsca. Szczerze powiedzieć, wyczerpię tylko z takim niesmakiem tą ewolucję. Różne wyzwiska padały pod adresem różnych ludzi, różnych środowisk. Pamiętacie państwo, inteligent Żoliborza lubił nazywać swoich oponentów gorszym sortem, elementem animalnym. Czyli, że zwierzęta, przekładając na nasze. Śmieci pojawiły się chyba po raz pierwszy w jego ustach i pokazują taką niepokojącą i paskudną ewolucję. Ale ten typ tak ma. Bardzo dziękuję panie premierze. Dziękujemy również państwu. Teraz idziemy zwiedzić zakład. Dziękujemy. Dziękujemy.