Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Pakt Migracyjny nie zagrozi Polsce, rolnicy zyskują

Donald Tusk: Pakt Migracyjny nie zagrozi Polsce, rolnicy zyskują

Donald Tusk odniósł się do przyjęcia Paktu Migracyjnego i do zmian w Zielonym Ładzie, zapowiadając, że Polska nie przyjmie migrantów wynikających z paktu i będzie egzekwować wsparcie finansowe od UE. Ocenił też, że złagodzone zapisy Zielonego Ładu dają Polsce możliwość samodzielnego decydowania o płodozmianie i ochronie gleb, co jego zdaniem powinno uspokoić rolników.

Pakt Migracyjny i stanowisko Polski


Pakt migracyjny w obecnym kształcie — jak powiedział — został przez polski rząd odrzucony, ale zawiera zapisy umożliwiające uniknięcie negatywnych konsekwencji dla Polski. Polska nie będzie przyjmować migrantów z innych kierunków z tytułu tego paktu, nie poniesie też obowiązku finansowego, a jednocześnie ma występować o należne wsparcie z Unii.

Zabezpieczenia finansowe i doświadczenia z migracją


Mówca przypomniał, że Polska przyjęła setki tysięcy migrantów w związku z wojną oraz dziesiątki tysięcy z Białorusi, i podkreślił, że rząd będzie twardo, ale w dialogu, egzekwował środki oraz wsparcie finansowe od Unii Europejskiej.

Zielony Ład i interesy rolników


W ocenie mówcy zmiany w Zielonym Ładzie są umiarkowanie satysfakcjonujące — wiele zapisów uderzających w polskie rolnictwo zostało złagodzonych. Podkreślił, że kluczowe kwestie, takie jak płodozmian i ugorowanie, będą decyzjami krajowymi podejmowanymi wspólnie z rolnikami, a nie narzuconymi nakazami.

Protesty rolników i reprezentacja


Zwrócił uwagę, że protesty w Sejmie nie odzwierciedlają jego zdaniem większości rolników i że część demonstracji jest organizowana przez nieliczne grupy, których przedstawiciele niekoniecznie są rozpoznawani przez samych producentów. Zakłada, że krok po kroku rolnicy dostrzegają różnicę między tym, kto narobił zamieszania, a tym, kto stara się uporządkować sytuację.

Dalsze pytania dziennikarzy


W trakcie konferencji padły także pytania o wniosek o postawienie prezesa NBP oraz o inwestycje w wschodnią granicę; zapis transkrypcji przerywa się w momencie podejmowania tych wątków.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
I bardzo proszę o pytania w miarę możliwości po jednym pytaniu, jakby mogli Państwo zadawać, żeby umożliwić innym redakcjom również. Piotr Witkowski, Polsat News. Panie premierze, Rada Unii Europejskiej przyjęła dziś Pakt Migracyjny przez przeciwie Polski. To kończy długotrwały proces legislacyjny. Za dwa lata Pakt Migracyjny powinien już obowiązywać. Jakie działania teraz podejmie polski rząd? Czy skorzysta z tej możliwości, którą daje Pakt Migracyjny i będzie wnioskował o wyłączenie relokacji uchodźców i kontrybucji finansowej w stosunku do Polski? Czy też to będą inne działania, które mogą zostać podjęte, aby Pakt Migracyjny w ogóle wobec Polski nie obowiązywał? I drugie pytanie. Wczoraj Rada Unii Europejskiej zatwierdziła złagodzenie zapisów Zielonego Ładu. Czy Polska jest zadowolona z tego, czy dostatecznie szeroko złagodzono te zapisy? Czy to w Pana ocenie zakończy protesty rolników? Tam jest także mowa o tym, że w kwestiach płodozmianu i ochrony gleb państwa członkowskie będą same mogły decydować, jakie zastosują zasady. Czy tutaj polski rząd zastosuje zasady najbardziej korzystne dla rolników? Pakt migracyjny w kształcie, w jakim został przyjęty, chcę powiedzieć bardzo wyraźnie. Polska, minister reprezentujący mój rząd, głosował przeciw przyjęciu Paktu Migracyjnemu. I od początku stanowisko polskie było tutaj jasne. Pakt migracyjny w tym kształcie został wynegocjowany jeszcze za rządów Morawieckiego. Chciałbym też, ponieważ wokół Paktu Migracyjnego i Migracji PiS toczy kampanię między innymi przeciwko mojemu rządowi, nieustannie, kompletnie nie licząc się z faktami. Nam udało się po pierwsze uzyskać takie zapisy w pakcie migracyjnym, które czynią ten pakt niegroźny dla Polski, czy dużo mniej groźny w konsekwencji niż na początku. I po drugie, my twardo domagaliśmy się zablokowania Paktu Migracyjnego. Byliśmy w mniejszości, ale polski rząd głosował przeciwko Paktowi Migracyjnemu. Pakt migracyjny przyjęty w tym kształcie jak dzisiaj, daje Polsce możliwości unikania jakichkolwiek negatywnych konsekwencji Paktu Migracyjnego. Polska nie przyjmie z tego tytułu, znaczy z tytułu Paktu Migracyjnego żadnych migrantów. Polska przyjęła setki tysięcy migrantów w związku z wojną rosyjsko-ukraińską. Mamy dziesiątki tysięcy migrantów także z Białorusi, więc to jest moje zadanie. Ja się wywiążę z tego zadania. Polska będzie beneficjentem Paktu Migracyjnego. Nie będziemy za nic płacić. Nie będziemy musieli przyjmować żadnych migrantów z innych kierunków. Unia Europejska nie narzuci nam żadnych kwot migrantów. Natomiast Polska będzie skutecznie egzekwowała wsparcie finansowe ze strony Unii i w związku z tym, że stała się państwem goszczącym setki tysięcy migrantów, no głównie z Ukrainy. Także tak jak to obiecałem już wiele, wiele miesięcy temu, my inaczej niż nasi poprzednicy bez wojny z Unią Europejską, ale w twardym, przyjaznym, ale twardym dialogu, wyegzekwujemy wszystko to, co Polsce się należy. Także proszę być tutaj spokojnym. Jeśli chodzi o Zielony Ład, no ja jestem zadowolony, umiarkowanie zadowolony. Jest identyczna sytuacja jak z Paktem Migracyjnym. Zielony Ład to był program PiSu komisarza Wojciechowskiego, prezesa Kaczyńskiego. Tu na szczęście nie muszę was przekonywać, macie to w swoich archiwach, wypowiedzi, spoty reklamujące i zadanie mojego rządu od samego początku było wyeliminowanie z Zielonego Ładu tych zapisów, które bezpośrednio godzą w interesy polskiego rolnictwa i istotną część tego typu zapisów udało się wywalczyć. Chcę, od nikogo nie oczekuję uznania, naprawdę, ale każdy, kto śledził to, co się dzieje w Brukseli w sprawie Zielonego Ładu, potwierdzi to, że zarówno opór społeczny, dużych grup, głównie producentów rolnych i z Polski, z wielu innych państw, ale także akcja polskiego rządu doprowadziły do zmian w Zielonym Ładzie. I mam osobistą satysfakcję, godzinę spędziłem na tłumaczeniu, na wykłócaniu się o poszczególne zapisy i mamy dzisiaj takie zapisy, które większość tych obaw, niepokojów, jakie także artykułowali polscy rolnicy, one zostały tam zniwelowane. Jeśli chodzi o kwestie płodozmianu, ugorowania, a więc to był jeden z tematów, który budził tyle emocji, to jest to wszystko, o co nam chodziło. To my w Polsce będziemy decydowali, wspólnie z rolnikami, o zastosowaniu tych już nie nakazów, a możliwości. Cała moja robota polega na tym, żeby zapisy w Unii Europejskiej dotyczące na przykład Zielonego Ładu, ochrony klimatu, żeby one były możliwościami, z których można skorzystać tu w Polsce, a nie nakazami, czy limitami nakładanymi na barki ludzi, producentów, przedsiębiorców, rolników. I w tę stronę to poszło, więc jestem zadowolony. Wspólnie z rolnikami ustalimy, jak będziemy realizować Zielone Ład w tej wersji już łagodnej, także jeśli chodzi o kwestie ochrony gleby. Ale też będę grąco namawiał do myślenia takiego proekologicznego. Większość rolników ma w tym też osobisty interes, żeby produkcja rolna w Polsce, polskie produkty miały tę najwyższą jakość też ekologiczną, żeby były zdrowe. I na pewno znajdziemy tutaj wspólny język. Czy protesty wygasną? Słuchajcie, na pewno nie jest protestem rolników to, co się dzieje w Sejmie. Jest tam grupka ludzi. Pytałem wielu rolników, czy w ogóle orientują się, kto ich tam reprezentuje. I zawsze słyszałem odpowiedź, nie, to nie są nasi reprezentanci. Więc sądzę, że krok po kroku, tydzień po tygodniu, polscy rolnicy zaczęli dostrzegać, kto narobił tego bałaganu, a kto stara się ten bałagan teraz uporządkować. I to dość skutecznie także w ich interesie. Kolejne pytanie, proszę. Natalia Ojewska, Bloomberg. Dwa krótkie pytania, panie premierze. Wniosek o postawienie prezesa NBP został złożony w marcu. Czy jest pan zadowolony z tempa prac? Oraz drugie, o pana wypowiedź z soboty, z granicy z Białorusią. Powiedział pan, że nie ma pan wątpliwości, że cała Europa będzie musiała. I że jest pan przekonany, że uda się to uzyskać, że Europa będzie chciała zainwestować w swoje bezpieczeństwo, inwestując we wschodnią granicę Polski i w bezpieczeństwo naszej granicy. Co dokładnie miał pan na myśli? Czy tutaj chodzi o jakieś dotacje, które mogły popłynąć z Unii Europejskiej, jeśli chodzi o fortyfikacje na granicę z Białorusią? W tej drugiej sprawie myślałem, że byłem możliwie precyzyjny. Mamy dwie kwestie. Migranci i tutaj infrastruktura taka techniczna. To są kamery, pojazdy. Ja już dostałem wstępną deklarację ze strony Komisji Europejskiej, że tutaj środki powinny do Polski nadal płynąć. Na wyposażenie naszych służb i wojska chroniących granice. Odrębną sprawą jest kwestia fortyfikacji. Granica polsko-białoruska to jest nie tylko kryzys migracyjny. W Europie już wszyscy wiedzą, że ta presja migracyjna jest organizowana przez Łukaszenkę i Putina. I że jest wojną hybrydową. To nie jest żadna wędrówka ludów, tylko to jest organizowane przez Miński, Moskwę. Taka presja, która ma destabilizować sytuację w Polsce i w Europie. I w związku z tym kwestia ochrony granicy, czy to w związku z migrantami, tą wojną hybrydową, czy zagrożeniem bezpośrednio wojennym, to jest oczywiście kwestia całej Europy. Jak Państwo wiecie, dokonuje się taki zwrot. Ja jestem po setkach rozmów i muszę powiedzieć, że mam wrażenie, że słuchają polskich argumentów wszędzie w Europie. I kwestia obronności Europy stała się priorytetem. Zaprosiłem szefową komisji do Katowic, pamiętacie Państwo. I ona po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej wygłosiła jako kandydatka na szefową Komisji Europejskiej de facto bardzo długą deklarację o tym, że Europa zacznie się bronić, że środki europejskie pójdą na obronę Europy. Nie ma ważniejszego miejsca dla obrony Europy niż polskie granice. Bo to my jako jedyne państwo graniczymy i z Rosją, i z Białorusią, i z Ukrainą. Więc tu łaski nikt nie będzie robił. I tak, mogę to potwierdzić. W tej chwili kończą się prace w Europie na temat metody zdobywania środków na obronę Europy. Kończą się negocjacje na temat obligacji obronnych europejskich, na temat ewentualnej roli Europejskiego Banku Inwestycyjnego, jeśli chodzi o finansowanie kwestii obrony i ewentualnego wykorzystania środków, które nie będą wykorzystane z rozmaitych narodowych KPO. Także środków nie powinno zabraknąć. I Polska na pewno będzie w centrum, Polska będzie priorytetem i granica będzie priorytetem. To wszystko? Odpowiedziałem na oba pytania? Nie, na jedno. Pierwsze było o... Co? A, Glapiński i wniosek o Trybunał w Stanach. Chcę powiedzieć, że spekulacje, jakie się pojawiły w niektórych mediach, także łagodniejszy ton i taki przymilny ton wypowiedzi prezesa Glapińskiego i spotkanie z ministrem finansów nie zmieniło mojej oceny i bardzo poważnych powodów, dla których złożono wniosek o Trybunał w Stanach. Także procedura na pewno się zacznie. To nie jest moja intencja, żeby ona wlokła się w czasie. Także mam nadzieję, że nabierze przyspieszenia. Proszę bardzo. Dzień dobry, Rafał Skórski, TVP Info. Chciałbym pana premiera zapytać o pana Macieja Wąsika, który dzisiaj zeznawał przed Komisją Śledczą i stwierdził m.in., że na temat afery wizowej nic nie wie, wiele kwestii było poza jego kompetencjami, nie zajmował się nimi, a w MSWiA zajmował się Strażą Pożarną. Jak pan premier to ocenia, te wypowiedzi? Oraz czy pan premier spodziewa się może czegoś więcej, że więcej się dowiemy po zeznaniach kolejnych świadków pana byłego premiera Mateusza Morawieckiego, pana Daniela Obajtka, pana Zbigniewa Rała i może pana Jarosława Kaczyńskiego. Nie miałem okazji słuchać i obserwować występów pana Wąsika przed komisją, ale to, że tak jak rozumiem, mówił, że nie wie, nie widział, zarobiony był. Ja w to nie wątpię, no bo pasje pana Wąsika organizowania prowokacji, podsłuchiwania ludzi, obserwowania ludzi, być może tak był tym zajęty, że nawet nie zauważył afery wizowej. Ale oczywiście tak mówiąc, serio między bajki można to włożyć. Ciekawa rzecz, że to przecież kolega, patron pana Wąsika i najbliższy współpracownik, pan Kamiński, informował prezydenta i także publicznie mówił o tym głośno. Był osobiście zaangażowany w wyjaśnianie afery wizowej. To nie opozycja ówczesna, to nie ja wymyśliliśmy aferę wizową. To ówczesne służby Kamińskiego i Wąsika zaczęły zajmować się aferą wizową, kiedy jej skala zaczęła już przekraczać ludzkie wyobrażenie. Więc to, że pan Wąsik wiedział o aferze wizowej, nie ulega żadnych wątpliwości. To, co jest najważniejsze, proszę państwa, to to, że nie trzeba było być człowiekiem służb, nie trzeba było być panem Wąsikiem, żeby wiedzieć, bo to było wiadomo, każdy mógł się dowiedzieć, ile set tysięcy wiz rząd Morawieckiego wydawał obywatelom państwo Azji i Afryki. Setki tysięcy wiz. Afera korupcyjna, czyli tych być może kilkaset wiz wydanych za łapówki i tak bezpośrednio takie przestępstwo zwykły kryminalne, to jest tylko część i to długorzędna afery wizowej. Afera wizowa, o której ja zacząłem głośno mówić kilka miesięcy przed wyborami, to była decyzja państwa, nie jakiegoś łapówkarza. To była decyzja premierów i ministrów. Pewnie pan Wąsik nie był na tyle ważny, żeby podejmować te decyzje, ale na pewno był ich świadomy. O tym, że do państwa polskiego wjeżdżał kto chciał i wizę dostawał, kto chciał. A kto na tym zarabiał, no to jeszcze pewnie będziemy wiedzieli coraz więcej. Wszyscy z lekcji historii pamiętamy takich ludzi jak pan Wąsik, kiedy nadchodzi ich kres i oni zawsze mówią nie wiem, nie widziałem, nie słyszałem, to nie moja sprawa, to ktoś inny. Także w jakimś sensie z gorzką satysfakcją patrzę na pana Wąsika i jemu podobnych polityków PiSu, którzy przyjęli tę odwieczną taktykę zrzucania z siebie odpowiedzialności i udawania szlepych, głuchych i nierozumiejących. Kolejna redakcja, bardzo proszę. Dzień dobry, Magda Szepetowska, Fakty TVN. Panie premierze, ja bym chciała dopytać trochę o te szczegóły związane z Komisją do spraw rosyjskich wpływów. Wiemy, że ten projekt został zapowiedziany, ale też chciałabym dopytać się dokładnie, kiedy i jak będzie wyglądać ta komisja i też czy ta sprawa nie wywoła pewnego konfliktu, bo też trzecia droga jest niechętna do tego pomysłu. Też nawiązuje do tego, co pan Marszał Kołownia napisał, że kolejna komisja antyrosyjska to zły pomysł i od ścigania szpiegów są służby, a nie komisje sejmowe. I jeszcze też w nawiązaniu do wcześniejszej pana wypowiedzi, jaki rząd ma pomysł na okrócenie procederu nielegalnych składowisk odpadów niebezpiecznych? Dziękuję. W tej drugiej sprawie powiem tylko o tym, rozmawialiśmy w drugiej części Rady Ministrów, jeśli chodzi o kwestie nielegalnych, ale też legalnych składowisk odpadów i wysypisk. Zdaje się, że polskim specyficznym problemem, ja zażądałem, już nie prosiłem od ministrów odpowiedzialnych za te dziedziny, w tym od pani minister klimatu i środowiska, żeby w ciągu kilkudziesięciu godzin przygotowali mi dokładny raport, co takiego w przepisach polskiego prawa w ostatnich latach. Jaka praktyka, jakie przepisy albo jakie wady, nie wiem, czy zaniechania instytucji doprowadziły do tego, że w Polsce mamy tyle legalnych w jakimś sensie składowisk, które później płoną albo które później okazują się składowiskami czegoś innego niż deklarował ten, kto wynajmował ziemię pod składowisko. Wszystko na to wskazuje, że w Polsce zbyt łatwo jest wysypywać czy to są śmieci, czy niebezpieczne odpady i będę oczekiwał zarówno pilnego raportu, co takiego się stało w polskim systemie prawnym, że tego jest tak dużo i tak łatwo to przychodzi organizatorom tego procederu i przede wszystkim rekomendacji, które pozwolą nam natychmiast redukować te ryzyka. Oczywiście sama utylizacja to jest przede wszystkim gigantyczny problem finansowy. My mamy takie składowiska odpadów jeszcze sprzed nastu lat, na przykład z dużych fabryk chemicznych. Wystarczy pojechać do Zgierza, żeby zobaczyć, ile jest pozostałość jeszcze niemalże z poprzedniej epoki i mówimy tutaj o takich składowiskach, których pełna utylizacja to są setki milionów złotych. Są składowiska, gdzie poinformowano mnie, że pełna utylizacja to jest 800 milionów złotych jednego składowiska. Więc tutaj te zaległości sprzed lat też wymagają naprawa, ale też niestety bardzo dużych środków finansowych. Myślę, że z końcem tygodnia będę miał ten raport i będę komunikował Państwu jakie kroki podejmiemy, żeby ta sytuacja się już więcej w Polsce nie powtórzyła. Komisja Dospraw Rosyjskich wpływów jeszcze. Tak, pamiętam pytanie, tylko tak się zastąpiłem na chwilę, bo słuchajcie, my mówimy naprawdę o bardzo poważnych sprawach. Kiedy minister Szymoniak dzisiaj składał ten raport Radzie Ministrów o zagrożeniach, sabotażem i o, a to ma bezpośredni związek także z wpływami rosyjskimi, to zapadła naprawdę taka cisza, bo wszyscy nagle tak jakby do wszystkich już ministrów dotarło, że to nie jest polityka, to nie jest propaganda. My mówimy o rzeczy nowej dla Polski i w skali naprawdę bardzo niepokojącej. W związku z tym ja nie chcę, żeby ktokolwiek miał najmniejsze wrażenie, że ja bym chciał robić to, co poprzednicy, że będą jakieś komisje śledcze, sejmowe, takie, telewizje, kamery. My musimy jak najszybciej wyjaśnić i wyjaśnimy i to nie będzie przy kamerach i to wyjaśnienie ujrzy światło dzienne po wyborach, żeby nie było, że to jest jakaś kampania wyborcza. My musimy natychmiast wyjaśnić, dlaczego w odniesieniu do osób, co do których wiemy, że jakieś wpływy rosyjskie miały miejsce, a one zajmowały bardzo ważne stanowiska w polskiej administracji za Morawieckiego i rozpoczęto wobec nich sprawy, rozpoczęto śledztwa, wyjaśnianie za Morawieckiego, a później nagle ukręcono tym sprawom łeb. Do dzisiaj ich nie wyjaśniono. Niektóre z tych osób nadal funkcjonują gdzieś w przestrzeni publicznej, więc mi nie chodzi o to, żeby był jakikolwiek spektakl. Pan Marszałek Hołownia może nie zrozumiał moich intencji, może ma i tak już za dużo tam komisji i kłopotów z tym związanych, więc ja pragnę uspokoić i Pana Prezydenta, który niepokoił się też na przykład skład komisji. Nie będziemy robili spektaklu, więc nie będzie komisji sejmowej, ja powołam komisję rządową, dostanie termin dwumiesięczny i w ciągu dwóch miesięcy przygotuję raport, z którego będzie wynikało dokładnie, kto, gdzie, dlaczego, za ile, jeśli będzie taka okoliczność, ulegał takim wpływom, kto był wprost, wykonywał zlecenia ze strony Rosji czy Białorusi i przede wszystkim, kto podejmował decyzję o ukręcaniu tych spraw. Dlaczego? Bo to są sprawy, od których zależy nasze życie, to są sprawy, od których zależy nasze bezpieczeństwo, więc pragnę uspokoić Pana Marszałka, Pana Prezydenta, nie będzie tu polityki, nie będę do tego mieszał partii politycznych, nie będzie tam żadnych posłów, będą eksperci, urzędnicy, przedstawiciele służb, prokurator generalny, będziemy chcieli przeanalizować maksymalnie szybko wszystkie dostępne papiery, żadnego spektaklu, raport, a później eliminowanie z życia publicznego tych wszystkich, którzy, plus wnioski do prokuratury albo wznowienie śledztwa tych wszystkich, co do których nie będzie już wątpliwości, że działają pod wpływem rosyjskich czy białoruskich służb. I kolejna redakcja i będziemy już powoli zmierzać do końca. 24, chciałem zawrzeć kilka wątków, w jednym pytaniu, więc najpierw o tą komisję, o której przed chwilą Pan mówił, jaki zakres czasowy będzie ona miała, czy tylko poprzednie rządy, czy jeszcze poprzednie, czy jeśli chodzi o dostęp z kolei sędziów i prokuratorów do informacji niejawnych, czy tu będą jakieś ograniczenia, oczywiście to pokłosie ucieczki byłego sędziego Szmyta i dotyczące wczorajszego spotkania z prezydentem. O czym Panowie rozmawiali, czy były jakieś konkluzje, czy była mowa o współdziałaniu w polityce zagranicznej, co miałoby obejmować także na przykład wspólne ustalanie komisarza unijnego, czy nie? Ponieważ rozmawialiśmy w cztery oczy z Panem prezydentem, więc ja nie mam zwyczaju, żeby opowiadać dzień później, czy dwa dni później o tym, o czym rozmawiam, szczególnie jeśli to jest prezydent Rzeczypospolitej, z kimś w cztery oczy, ale mamy różne zdania w kwestii polityki zagranicznej. Ja bym chciał, żeby Pan prezydent uznał wreszcie oczywistą konstytucyjną zasadę, że politykę zagraniczną prowadzi rząd, prezydent reprezentuje Polskę w kwestiach zagranicznych i chciałbym uniknąć... Bardzo bym chciał, żeby współdziałał. Chciałbym, żeby ten zapis w Konstytucji był... On został zresztą zinterpretowany przez Trybunał Konstytucyjny. Moje danie wystarczająco jasno, ale też ze względu na okoliczności, o których mówię dzisiaj od rana, ja nie chcę żadnego konfliktu na szczytach władzy. Żadnych sporów o krzesła, samoloty, w ogóle zapomnijcie. Nie, naprawdę to jest ostatnia rzecz i to nie jest ani w interesie Polski, ani mojego rządu. Ja bym bardzo chciał, żeby pan prezydent pomagał, jeśli potrafi. Pan prezydent powołuje się na ustawę kompetencyjną, a ja panu prezydentowi zwróciłem uwagę, że ważniejsze są kompetencje, a nie ustawa, którą za czasów PiSu przygotowano i która jest w sposób taki oczywisty, stara się ominąć konstytucję i dać, w jakimś sensie zmienić fragment ustroju państwa. Ale ja bym też na to machnął ręką, bo ja chcę, żeby te sprawy były naprawdę dobrze załatwione. Jeśli pan prezydent będzie miał życzenie, żeby poprowadzić jakiś szczyt, czy to też mi korona z głowy z tego tytułu nie spadnie. Mnie tylko zależy na tym, żeby polityka zagraniczna nie była kwestią ambicji tego, czy innego urzędnika państwowego, nawet najwyższej rangi, tylko żeby była z rządem ustalana, przez rząd realizowana i żeby działała na rzecz polskiego interesu, a nie interesu jakiegoś polityka. I tutaj będę bezwzględny i pan prezydent o tym wie. Rozstaliśmy się w zgodzie, ale nie w porozumieniu. Mamy inne zdania. W kilku kwestiach, nie tylko w tej, jak państwo zauważyli. Tym wszystkim, którzy nie interesują się szczegółowymi przepisami Unii Europejskiej, pragnę tylko przypomnieć, że komisarza wskazuje szef Komisji Europejskiej. To nie jest delegat prezydenta, czy premiera w Europie. Więc w ogóle tego typu zapisy w ustawie kompetencyjnej są niepoważne. Tak między nami mówiąc i świadczą, tak jak już o tym wspomniałem, że można robić ustawę kompetencyjną, bo tak ją nazwali, nie mając kompetencji do zajmowania się tymi sprawami. Trochę wygląda, ta ustawa trochę tak wygląda, jakby przygotowali ją urzędnicy niekompetentni w tej materii. Zakres czasowy działania komisji. Myślałem, że już właśnie na to pytanie odpowiedziałem. Ponieważ chcę, żeby w tej komisji byli eksperci, to już powiedziałem, i urzędnicy lub funkcjonariusze państwowi, którzy mogą być przydatni w ustaleniu prawdy, jak najszybciej. Nie chcę, żeby efekty pracy tej komisji zaciążyły w jakikolwiek sposób na kampanii wyborczej, więc proszę się spodziewać pierwszego raportu po 9 czerwca, ale na pewno latem, na pewno nie później i żadnego festiwalu nie będzie. Znaczy, opinia publiczna pozna efekty pracy tej komisji, a nie kulisy. Chcę, żeby ci ludzie ciężko pracowali i rzeczywiście wykryli to, co stanowi zagrożenie dla państwa polskiego, a nie, że będą jakieś fajerwerki. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu wszystkie te proceduralne kwestie zostaną wyjaśnione i ta komisja rządowa rozpocznie pracę od przyszłego tygodnia. Jaki okres rządów? Aha, czyli ten zakres przedmiotowy. Na pewno nie będzie miała takiej kompetencji, jak wymarzona przez prezesa Kaczyńskiego tamta komisja. To znaczy, nie przewiduję żadnego punktu, który by eliminował z życia publicznego pana Kaczyńskiego wskutek pracy tej komisji. Chyba, że efekty pracy tej komisji i dalszy ciąg, a więc prokuratura doszłby do takiego wniosku, ale to jest zupełnie inny temat. Nie, nie będziemy badać ani ostatnich 100 lat, ani ostatnich 15, ani 10. Na nikogo nie chcę polować. To nie będzie komisja, która poluje na PiS albo na opozycję. My musimy natychmiast wyjaśnić kwestie, które teraz zagrażają bezpieczeństwu państwa polskiego. Więc, i to eksperci zdecydują, czy będą badali aktywność X, Y, nie chcę wymieniać nazwiska, ale mamy już te nazwiska, które będą dobrze przebadane, w takim zakresie, który przede wszystkim dotyczy dzisiaj bezpieczeństwa państwa polskiego. Ja nie będę im definiował tego zakresu. To oni muszą zdecydować, co naprawdę jest kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa i to będą badać. Jeśli mogę, tylko jeszcze ten dostęp do sędziów i prokuratorów to wymaga oczywiście porozumienia politycznego pełną gębą, że tak powiem, bo na końcu będziemy musieli zmienić ustrój sędziowski i to oczywiście będzie wymagało ustawy i poważnej debaty, bo to jest poważna sprawa. Na pewno ta świadomość była tak przygnębiająca po aferze pana Szmyta, że mamy 20 tysięcy sędziów i prokuratorów z pełnym dostępem do materiałów niejawnych, bez żadnej kontroli i bez najmniejszego z badania, czy nie ma jakichś powodów, dla których nie można im dać dostępu. Wiecie, każdego się bada, premiera, premier ma z urzędu dostęp, ale ja byłem wielokrotnie sprawdzany, czy powinienem mieć dostęp do tajnych, więc na pewno musimy znaleźć rozwiązanie, które zdejmie z nas to ryzyko, bo trudno żyć z takim ryzykiem, ze świadomością, że 20 tysięcy ludzi ma pełny dostęp do materiałów niejawnych i ktoś z nich może być w każdej chwili przecież skaperowany przez obcy wywiad, więc, a tu chodzi o wyliminowanie tych, którzy, tak jak pan Schmidt, którzy mają gdzieś tam na koncie problemy finansowe, alkoholowe, hazard, no nie muszę, to są jedne z tych przykładów, które każą ocenić, że X czy Y nie powinien mieć dostępu do materiałów niejawnych i tylko ja nie chcę, żeby w najmniejszym stopniu, żeby to uderzyło w niezawisłość sędziowską, czy prokuratorską, znaczy to byłoby dla mnie nie do zaakceptowania, ale wydaje mi się, że wśród sędziów ja znajduję zrozumienie w tej chwili, że rzeczywiście dobrze, to jest w interesie też sędziów, żeby nikt nie miał podejrzeń co do jakości sędziów, także jeśli chodzi o kwestię dostępu do materiałów niejanych. Także na pewno złożymy jakąś propozycję legislacyjną, ale ja nie chcę, żeby to było konfrontacyjne. Ja chcę, żeby to było w pełnym porozumieniu ze wszystkimi siłami politycznymi i także z samymi sędziami. Barbara Erling, Reuters. Grupa rolników ze Związku Rolniczego Orka protestuje w Sejmie. Powiedzieli, że będą kontynuować strajk głodowy, dopóki pan premier do nich nie przyjdzie. Kiedy pan planuje z nimi spotkanie i co chce pan im powiedzieć? Nie planuję spotkania z tą grupką protestujących. Nie są oni reprezentatywni dla polskich rolników. Dziękuję bardzo. Ostatnie pytanie. Panie premierze, dzisiaj w radiowej trójce minister spraw zagranicznych powiedział, że podczas rządu zapyta ministra sprawiedliwości