Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Po spotkaniu z rolnikami - ochrona rolników i pomoc Ukrainie

Donald Tusk: Po spotkaniu z rolnikami - ochrona rolników i pomoc Ukrainie

Premier po spotkaniu z rolnikami przedstawił stanowisko: poparcie dla pomocy Ukrainie przy jednoczesnej ochronie interesów polskiego rolnictwa. Zapowiedział przygotowanie precyzyjnych postulatów dotyczących zmian w Zielonym Ładzie, objęcia embargiem produktów rosyjskich i białoruskich oraz mechanizmów stabilizacji cen zboża.

Przebieg spotkania


- Premier mówił, że spotkanie było długie i merytoryczne, uczestniczyli liderzy grup protestujących, przedstawiciele kółek rolniczych i młodzi rolnicy z mocnymi argumentami. Podkreślił, że protestujący prezentują różne poglądy, ale łączy ich cel ochrony polskiego rolnictwa.

Stosunek do pomocy dla Ukrainy


- Premier podkreślił jednoznaczne poparcie dla wsparcia Ukrainy i konieczność utrzymania przejść granicznych otwartych i bezpiecznych dla transportów wojskowych oraz pomocy humanitarnej, lecz zaznaczył, że pomoc nie może odbywać się kosztem życia i bytów polskich rolników.

Postulaty dotyczące Zielonego Ładu


- Zapowiedziano przygotowanie listy polskich postulatów do zmian w Zielonym Ładzie. Premier wskazał, że rolnicy mogą realizować niektóre rozwiązania ewolucyjnie, ale sprzeciwiają się przymusowej warunkowości dopłat i nadmiernym wymaganiom w czasie wojny.

Embargo, ceny i pomoc rynkowa


- Omówiono postulat objęcia embargiem produktów rolnych rosyjskich i białoruskich oraz propozycję europejskiej gwarantowanej ceny minimalnej na zboże. Poruszono też ideę, by Unia sfinansowała zakup i transport zboża dla państw potrzebujących, co miałoby pomóc uporać się z nadwyżką około 30 mln ton zboża w Europie (w Polsce szacunkowo około 9 mln ton).

Lokalne problemy i kolejne kroki


- Pojawiły się też postulaty dotyczące owoców miękkich, ze wskazaniem na problem malin na Lubelszczyźnie. Premier zapowiedział wspólne przygotowanie precyzyjnych postulatów rządu i protestujących oraz dalsze działania na poziomie europejskim, także w rozmowach w Burkseli.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Konferencja premiera Donalda Tuska po szczycie rolniczym. Bardzo proszę. Dziękuję za Państwa cierpliwość. Trochę dłużej to trwało, ale skoro ja przeżyłem to spotkanie, to i wy jakoś, mam nadzieję, daliście radę. Spotkanie było wiele, wiele dłuższe, ponieważ rozmawialiśmy o bardzo konkretnych propozycjach, wysuwali te propozycje liderzy grup protestujących w całej Polsce, grup rolniczych, byli także przedstawiciele kółek rolniczych, izb, przede wszystkim grupa młodych, ambitnych, z dobrymi, mocnymi argumentami rolników, którzy organizują te protesty od samego początku. I tak jak już parę razy w ostatnich dniach i tygodniach mówiłem, protestujący niezależnie od tego, że czasami nawet mają różne poglądy w różnych sprawach. Jak wiecie, no nie wszyscy delikatnie powiem, nie są moimi fanami, ale mają bardzo silne argumenty, propozycje rozwiązań nie są może jeszcze spójne. Być może niektóre oczekiwania są bardzo wygórowane, bo dotyczą jednak zmiany polityki Unii Europejskiej w pierwszym rzędzie. Muszę powiedzieć, że coś, co jest dla mnie bardzo poważnym zobowiązaniem, to nie jest łatwe zadanie i to wynika z przekonania moich rozmówców, że jestem w stanie wynegocjować coś w Burkseli w Unii Europejskiej, czyli o zmianę stanowiska Unii, jeśli chodzi o wolny handel z Ukrainą, ale także jeśli chodzi o sankcje czy embargo na produkty rolne rosyjskie, białoruskie i o przepisy Zielonego Ładu, tutaj się nic nie zmieniło, poza tym, że argumentacja jest coraz poważniejsza i rzeczywiście pierwsze, co chcę powiedzieć bardzo stanowczo, chociaż rozmówcy prezentowali na pewno różne poglądy polityczne, różne sympatie polityczne, ale chyba wszyscy uwierzyliśmy wreszcie, że jesteśmy tak czy inaczej po jednej stronie i że polski rząd, ja na pewno osobiście także i protestujący, mamy jeden cel, w jaki sposób ochronić polskie rolnictwo, polski rynek, europejski rynek w konsekwencji przed bardzo niesprawiedliwymi i miażdżącymi konsekwencjami, moim zdaniem nierozważnej decyzji o pełnej liberalizacji handlu z Ukrainą. Chcemy pomagać Ukrainie i będziemy pomagać Ukrainie. Byłem bardzo wzruszony, muszę powiedzieć, bo kiedy mówiłem, że przejścia graniczne muszą być tak czy inaczej absolutnie bezpieczne i otwarte dla transportów wojskowych, wyposażenia wojskowego, pomocy humanitarnej dla Ukrainy i wszyscy tam byli absolutnie tego samego zdania. W ogóle nie ma, ja nie mówię o jakichś, wiecie, tych, co się przyklejają do protestów rolniczych, tych najbardziej politycznie nacechowanych grup, ale moi rozmówcy dzisiaj, a reprezentowali właściwie całe spektrum protestujących, mówiło jednym głosem, chcemy wesprzeć Ukrainę, jesteśmy pracownią Ukrainy, wojnie z Rosją. To w ogóle nie jest ten temat. Natomiast to nie może być kosztem polskiego rolnika i tu nie chodzi o jakiś koszt typu, wiecie, że stracą trochę pieniędzy, tylko naprawdę, tak jak mówili, dramatycznie, ale przekonująco, tu chodzi o ich życie. I nie możemy więcej udawać. Ja nie udawałem od samego początku, jak wiecie, to moja obecność wśród nich i tłumaczenie, że na przykład zboże ukraińskie nie może wpływać bez słowa i jak taka szeroka rzeka do Polski. Mówię to już od dwóch lat niemalże. Ale oni oczekują oczywiście decyzji i czynów, które mogą ochronić ich wysiłek i ich absolutnie żywotne interesy. Ustaliliśmy, że przygotujemy precyzyjne postulaty polskiej strony, nie tylko protestujących, ale też rządu, jeśli chodzi o zmiany w Zielonym Ładzie. Wiadomo, że nie chodzi o to, żeby obalić czy wyrzucić cały Zielony Ład, ale tak naprawdę wszystkie, praktycznie wszystkie zapisy w Zielonym Ładzie dotyczące rolnictwa są, szczególnie teraz w okresie wojny i bezsłowego obrotu, są kolejnym ciosem i muszą być zawieszone lub wycofane. I tutaj moi rozmówcy byli absolutnie niedomyślni. Znaczy nie ma dzisiaj mowy o tym, żeby zapisy Zielonego Ładu były opatrzone tym wymogiem warunkowości. Mówiąc krótko o to, że to jest przymus, że muszą tak zrobić, bo jak nie to na przykład nie będzie dopłat. Musimy od tego odstąpić. Rolnicy są gotowi w sposób elastyczny, ewolucyjny realizować Zielony Ład tam, gdzie to jest możliwe, tam, gdzie to jest zrozumiałe dla nich nawet od razu, ale nie będą, nie zgadzają się i jestem po ich stronie, na przymusowe egzekwowanie zapisów, które nie do końca są racjonalne, a z punktu widzenia polskiego rolnictwa są, no delikatnie mówiąc, przesadzone. Więc tutaj jesteśmy po tej samej stronie. Przygotujemy taką listę polskich postulatów i z informacją, że polskie rolnictwo nie będzie zainteresowane, czynienie nie będzie respektowało zapisów, jeśli one nie ulegną zmianie. Po drugie, będziemy wspólnie działali na rzecz objęcia embargiem produktów rolnych i płodów rolnych rosyjskich i białoruskich. To jest nie do pomyślenia, żeby w czasie wojny z Ukrainą, kiedy my mówimy o tym, że Ukraina powinna być też objęta jednak jakimś cłem, czy żeby równocześnie produkty rolne i żywnościowo rosyjskie i białoruskie wlewały się do Europy zupełnie bez żadnych obostrzeń. To zresztą dramatycznie wpływa na ceny, między innymi ceny zboża w całej Europie. Pojawił się także postulat takiej gwarantowanej ceny minimalnej na zboże na poziomie europejskim, tak żeby nie będą kokosa, ale żeby przynajmniej uzyskać jakąś taką podstawową opraczalność przy sprzedaży zboża, przede wszystkim pszenicy. Jest też postulat, też go popieram, żeby Unia Europejska sfinansowała zakup i transport zboża z rynków europejskich dla państw potrzebujących. Mówimy tu o pomocy humanitarnej, a równocześnie chodzi o to, żeby ta nadwyżka zbożowa, to jest blisko 30 mln ton zboża od dzisiaj nadwyżki w Europie, żeby jakby Europę uwolnić od tego nadmiaru, nadmiaru zboża. To jest ważne dla Polski, bo u nas to jest, no różnie liczą, ale powiedzmy około 9 mln ton w tej chwili nadwyżki zbożowej. Pojawiły się także postulaty i tutaj będę szukał jakiegoś rozwiązania. No to jest, to nie jest takie proste, na przykład jeśli chodzi o maliny. Owoce miękkie, ale szczególnie maliny na Lubelszczyźnie, to jest dużo ludzi, to są relatywnie przecież nieduże gospodarstwa i dla nich konkurencja ze strony ukraińskich malin jest zabójcza i trzeba będzie znaleźć sposób jak pomóc tym, którzy i ich straty są właściwie w tej chwili nieodwracalne, biorąc pod uwagę ilość mrożonek na przykład jakie do Polski, do Polski wjeżdżają. Poinformowałem także, że rozmawialiśmy o tym, ja Państwa o tym informowałem z premierem Szmychalem. Premier Szmychal sugerował, że do czasu rozwiązania na poziomie europejskim i w czasie rozmów bilateralnych z Ukrainą, że Ukraina jest gotowa na zamknięcie granicy, jeśli chodzi o zamknięcie granicy, jeśli chodzi o obud towarami, znaczy o handel, nie o pomoc militarną i humanitarną. Tylko, że to będzie taka ewentualna decyzja, będzie miała swoje konsekwencje, bo będzie obustronna. To nie jest wymarzony scenariusz, ale niestety musimy go mieć na uwadze, taką możliwość, jeśli nie, jeśli nasze postulaty nie będą rezonowały, nie znajdą posłuchu u naszych partnerów w Brukseli, czy, a także po stronie ukraińskiej. To były takie trudne rozmowy, bardzo konstruktywne. Chcę od razu powiedzieć, bo to jest dla mnie też ważne, żeby nikt nie myślał, że tam po drugiej stronie stołu siedzieli politycy. Bardzo to podkreślali, bardzo mocno, bardzo stanowczo. Wszyscy bez wyjątku obecni w czasie tych rozmów, że nie są zainteresowani jakąś polityczną konfrontacją, czy sporami, wiecie, ideologicznymi. Oni chcą rozwiązania problemu. A ja jestem zobowiązany jako premier polskiego rządu poszukać rozwiązań, tak aby ochronić skutecznie polską żywność i polskich, polskich producentów. Poinformowałem o tym, o moich rozmowach, bo właściwie od wielu, wielu dni rozmawiam z liderami państw europejskich, żeby zbudować jakiś front, przynajmniej zrozumienia dla naszych postulatów. To nie jest takie proste. Dzisiaj o tym też rozmawiałem z panią premier Łotwy. W poniedziałek będę rozmawiał o tym z Witwinami. Myślę, że presja na przykład także polskiego parlamentu w odniesieniu do naszych postulatów, w tym do embarga na rosyjską, białoruską żywność i zboże, i precyzyjne postulaty, jakie będę adresował w Brukseli. Także przed komisją powinno dać szansę, że posuniemy się do przodu. Tak kolokwialnie powiem, nie ściemniałem. Znaczy nie, ja wiem, co jest w tym, w moim zasięgu, co jest możliwe. Myślę, że przynajmniej to zostało docenione z moich rozmówców. Bardzo poważnie ich traktuję i będę informował o tym, co jest możliwe, co udało się osiągnąć. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu, może piątego, może siódmego, nie w dniu manifestacji, bo wtedy się gorzej rozmawia. Spotkamy się w tym, czy podobnym składzie i wtedy poinformuję o efektach ich działań i być może także o decyzjach bardziej drastycznych, jeśli takie będą potrzebne. Dziękuję bardzo. Nie będziemy Państwa długo męczyć, także dwa, trzy pytania i kończymy. Proszę bardzo, Pan redaktor. Witam, Artur Molena, TVN24. Panie premierze, jak to możliwe, że przez dwa lata nie było nałożone embargo na produkty z Rosji i Białorusi, przez te dwa lata wojny w Ukrainie? To jest bardzo dobre pytanie. To pytanie też stawiam. Niektórzy powoływali się, moi rozmówcy, ale także pytałem tu w Polsce tych, którzy podejmowali, czy nie podejmowali raczej tej decyzji. Niektórzy powoływali się na jakieś abstrakcyjne dla mnie bezpieczeństwo żywnościowe Europy. Niektórzy, brzmi bardziej przekonująco. Obawiali się retorsji, ponieważ my jesteśmy eksporterami cały czas i nasze produkty trafiają, bo ten handel nie zamarł. Sankcje nie objęły akurat po właśnie handlu i ja nie wykluczam, a nawet jestem prawie pewien, że zbyt wiele państw i zbyt wiele środowisk robi na tym ciągle bardzo dobre interesy, w tym także w Polsce. I dlatego prawdopodobnie ta decyzja nie zapadła. Ale tak jak wspomniałem, jak spojrzymy tak szeroko otworzymy oczy i pomyślimy o tym, że będziemy chcieli jakoś ograniczyć eksport ukraińskiego zboża i produktów rolnych do Polski, a równocześnie rosyjskie, białoruskie miałoby tutaj hulać bez żadnych... No to rzeczywiście jest absolutnie nieakceptowalne. Nie tylko ze względów moralnych. Prawda jest też taka, że struktura szczególna, na Ukrainie też, ale w Rosji czy w Białorusi to jest też jeszcze bardziej widoczne. Ta struktura rolnictwa, technologia produkcji jest zupełnie inna niż europejska. To są niższe standardy, nie ma ograniczeń klimatycznych, pestycydy, nawozy. Nawozy są zabójczo tanie w Rosji i Białorusi, szczególnie w czasie, kiedy mają problem ze sprzedażą gazu. Zamieniają ten gaz w nawozy i jest oczywiście iluzją, żeby ktokolwiek w Europie był w stanie konkurować z rosyjską, białoruską, ale też ukraińską. Żywnością i produktami. Ja chciałbym, żeby to dotarło też do świadomości wszystkich, że to nie są moralne aspekty czysto polityczne. Rynek europejski rolny, wspólna polityka rolna, producenci rolni w Europie, a szczególnie w takich krajach jak Polska, gdzie ciągle mamy do czynienia z rodzinną gospodarką, te gospodarstwa nie są gigantami, nie przeżyją tej konfrontacji z krajami trzecimi. Tu już nie tylko jest mowa o Ukrainie, Rosji, Białorusi, ale czy to jest Amerika południowa, czy to są Stany Zjednoczone. Wokół nas świat ma zupełnie inną metodę produkcji. I Unia Europejska powstała także po to, żeby chronić ten unikatowy rynek rolny w Europie, także chronić przed konkurencją tych molochów, którzy produkują wyżywność w zupełnie inny sposób. Nie chcę was zanudać, to jest, znaczy ja też staję się powoli ekspertem w tej dziedzinie, ale nie chcę też podejmować decyzji, które trafią rykoszetem jakieś duże grupy przedsiębiorców w Polsce czy producentów, więc też muszę zachować tu elementarną ostrożność. Ale dzisiaj w dzisiejszej rozmowie z Panią Premier Łotwy, która dokładnie opisała mi powody i metodę, jaką są, no Łotysze podjęli tę decyzję, ona już nie embarga na rosyjskie, białoruskie produkty. Więc jutro będę rozmawiał z liderami koalicji, z marszałkiem Sejmu i będę ich przekonywał do takiej uchwały Sejmu, która jednoznacznie wskaże na potrzebę wprowadzenia też tego typu decyzji. Ale ma Pan rację, to jest rzecz niebywała i bardzo trudna do zaakceptowania. I kolejne pytanie może Pan redaktor z drugiej strony. Mikrofon poproszę. Dzień dobry Adrian Pacana, Radio Robert Jant. Mówił Pan o polityce Unii Europejskiej. Czy będziemy mieli kompleksowe podejście do tej, do tego problemu? Budżet Unii Europejskiej stoi w miejscu, budżet rolny od 20 lat, mamy 50 miliardów jest zablokowane i on jest wygaszany inflacją. Unia Europejska rzuca na rolników kolejne obostrzenia. Czy będziemy postulować to, żeby budżet WPR-u zwiększyć? I drugie pytanie odnośnie tego, czy regiony frontowe, nie tylko polskie, podkarpackie, lubelskie, ale powiedzmy z całej tej wschodniej flanki Unii Europejskiej, czy będą liczyć, czy mogą liczyć na jakąś kompensatę tych strat? Bo to głównie one, rolnictwo tych regionów dostało po uszach i gospodarka tych regionów dalej dostaje po uszach ze względu na rosyjską agresję. Na razie podjęliśmy decyzję, ja o tym informowałem w czasie spotkania, gdzie miałem także rolników na sali, jak Państwo pamiętacie, mówię o spotkaniu w Morongu kilkanaście dni temu i już wtedy poinformowałem, że na razie, jeśli chodzi o te pieniądze, które i tak były dedykowane na pomoc związaną z negatywnymi konsekwencjami wojny rosyjsko-ukraińskiej dla Podkarpacia i Lubelszczyzny, że rozszerzamy to także na Podlasie i warmińsko-mazurskie, ale będę z ministrem finansów rozmawiał także o zwiększeniu tych środków. Zresztą tu nie chodzi tylko o rolników. Akurat warmińsko-mazurskie i podlaskie to tak, że wielkie straty dla turystyki, gastronomii, hotelarstwa, no wiecie co się dzieje. Ale też będę uwrażliwiał Europę, żeby sobie też uświadomili, że wojna może nie we Francji, może nie w Niemczech, ale w Polsce ma swoje bardzo konkretne, negatywne konsekwencje dla, no na pewno dla całego pasa północno-wschodniego i że tutaj też będziemy potrzebowali poważnej rozmowy o wsparciu. Ja tak daleko w konkretach nie zaszedłem w czasie dzisiejszej rozmowy, jeśli chodzi o ewentualne zwiększenie środków europejskich na wspólną politykę rolną. Na razie ja też nie chcę ruszyć z jakąś lawiną postulatów, bo bardzo mi zależy na tym, żeby jednak trochę konkretów uzyskać, a to i tak nie będzie proste. Znaczy to tak naprawdę szczególnie w odniesieniu do zmiany dotychczasowej polityki wobec importu z Ukrainy. Te dodatkowe środki handlowe nadzwyczajne, ten tak zwany ATM, one powinny ulec zmianie i nie sądzę, żeby udało się przekonać od razu partnerów, żeby wrócić do normalnego cła, tak jak było przed wojną. Natomiast z całą pewnością trzeba będzie zmienić zasady kontyngentów, tych limitów, czyli ile może z Ukrainy wjechać do Europy. One są za duże. Ten okres referencyjny nie może być wojenny, musi być sprzed wojny. Przepraszam za techniczne szczegóły, ale to są bardzo konkretne kryteria. I też ja dlaczego jestem tutaj być może nawet brutalny, no bo w końcu mówimy o Ukrainie, która walczy, której pomagamy, która oczekuje solidarności. Ja tu nie mam żadnych wątpliwości, że to się należy walczącej Ukrainie. Ale powiem bardzo też i z przekonania że interesy kilkudziesięciu dużych firm, tak zwanych agroholdingów ukraińskich nie mogą być ważniejsze od interesów Europy i naszych rolników. I to nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem Ukrainy. I ja rozumiem, że rząd ukraiński jest gotów chronić swojej firmy, ale my musimy także pomagać swoich. Trzeba pomagać Ukrainie w każdym aspekcie, ale ofiarami tej wojny niepotrzebnymi nie mogą być polscy rolnicy. To w ogóle jest wykluczone. Nie zgodzę się na to. I ostatnie pytanie. Bardzo proszę, to może panie. Panie premierze Magdalena Greiner, Radio RMF. Chciałam podpytać, pan premier powiedział, że mówili rolnicy jednym głosem, ale część rolników wyszła. Kto wyszedł i czy ci rolnicy też się dołączają do tych postulatów? I druga sprawa, czy ten strajk, który jest planowany na przyszły tydzień, nadal jest realny? Czy tutaj padły jakieś deklaracje ze strony rolników, że może oni jednak nie będą blokować dróg w Polsce? Co do tej drugiej sprawy, ja od razu powiedziałem na samym początku spotkania i powtórzyłem to jeszcze kilka razy. To spotkanie nie było po to, żebym ja rozmiękczył wolę protestów, czy negocjował tak, żeby zniechęcić rolników do protestowania. Niezależnie od tego, czy protesty się odbędą, czy nie, to w ogóle nie był przedmiot rozmów. Bo ja wiem, że ten problem jest realny. My musimy rozwiązać problem tego egzystencjalnego zagrożenia dla polskiego rolnictwa. Nie dlatego, że są protesty, tylko że to zagrożenie jest prawdziwe. Nawet gdyby rolnicy powiedzieli dzisiaj, ok, schodzimy z blokad, nie będziemy na granicach, nie będziemy manifestować w Warszawie. Ja i tak z takim samym przekonaniem szukałbym rozwiązania korzystnego z ich punktu widzenia. I też od razu powiedziałem, ja znam życie. Ruch protestu jest bardzo pluralistyczny. To nie jest tak, że grupa, z którą dzisiaj rozmawiałem mogłaby, i oni też uczciwie to mówili, że oni mogliby powiedzieć, ok, nie będzie żadnych blokad, czy manifestacji. Ci, którzy wyszli na początku spotkania, to powiem wprost. Ja nie wiem, jakie są ich postulaty i czego chcą. Jeden z uczestników powiedział, że jest Solidarności i że żąda, żeby TV Republika była na sali, chociaż media nie uczestniczyły w tym, w tym spotkaniu i żeby wpuścić byłego ministra Gabriela Janowskiego, który gdzieś w kuluarach tam chciał być też wpuszczony. No to tyle. I ten pan, który właśnie powiedział, że ma być TV Republika i Gabryl Janowski, bo inaczej on protestuje i żąda i tak dalej, po chwili wstał i wyszedł. Więc nie sądzę, że był w jakikolwiek sposób zainteresowany rozwiązaniem problemu. I takie jest moje wrażenie, ale bliskie pewności wszyscy pozostali z bardzo różnych środowisk, z bardzo różnych środowisk. Raczej chyba byli podobnie zdziwieni jak ja, że można było przyjść, powiedzieć, że się nie chce uczestniczyć w spotkaniu i manifestacyjnie wyjść. Prawdopodobnie zobaczymy kolegów z Solidarności Rolników Indywidualnych na ulicach w Warszawie. Tak się domyślam. Ale chcę, żeby dla wszystkich było jasne. Nie będą na ulicach akurat ci po to, żeby rozwiązać problem, tylko żeby, żeby protestować. A dzisiaj rozmówcy protestują po to, żeby znaleźć rozwiązanie. Dzisiejsi moi rozmówcy i dlatego ta rozmowa, moim zdaniem, miała bardzo duży i głęboki sens. I powtarzam, nie była miła, to oni byli moi zwolennicy. I dziękujemy bardzo. Dobrego wieczoru życzymy. Tak, dziękuję.