Donald Tusk o kolejkach i zniesieniu limitów w ochronie zdrowia
Donald Tusk odwiedził wojewódzki szpital zespolony w Kaliszu i mówił o problemach służby zdrowia, w tym o kolejkach, brakach kadrowych i propozycjach zniesienia limitów. Zajął stanowisko, że to nie jest sprawa polityczna, lecz kwestia życia i zdrowia ludzi oraz że szpitale muszą otrzymywać zapłatę za wykonaną pracę.
- Tusk wskazywał na rosnące kolejki i długi czas oczekiwania: blisko 4 miliony osób czeka na wizytę u specjalisty, a ponad 500 tysięcy osób czeka na miejsce w szpitalach. Podkreślił, że czas ma ogromne znaczenie dla chorych.
- W wystąpieniu zwrócono uwagę na niedobory personelu, zwłaszcza młodych lekarzy onkologów. Zacytowano przykład braku kandydatów do rezydentury w onkologii przez ostatnie lata, mimo dostępnych miejsc pracy.
- Mówca podkreślał konieczność, by NFZ płacił szpitalom za wykonaną pracę oraz że zniesienie limitów jest warunkiem koniecznym do racjonalnego wykorzystania zasobów. Zwrócił też uwagę na presję płacową wynikającą z drożyzny i inflacji 20-15% oraz na rosnące koszty energii i utrzymania.
- Tusk chwalił pomysły i innowacje zgłaszane przez personel szpitala, akcentując, że nowoczesne szpitalnictwo powinno skracać niepotrzebne hospitalizacje i szybciej leczyć pacjentów, aby mogli wrócić do domu. Podkreślił też rolę menedżerów w zapewnieniu finansowania i sprawnego zarządzania placówkami.
Najważniejsze problemy zgłoszone podczas wizyty
- Tusk wskazywał na rosnące kolejki i długi czas oczekiwania: blisko 4 miliony osób czeka na wizytę u specjalisty, a ponad 500 tysięcy osób czeka na miejsce w szpitalach. Podkreślił, że czas ma ogromne znaczenie dla chorych.
Braki kadrowe i sytuacja onkologii
- W wystąpieniu zwrócono uwagę na niedobory personelu, zwłaszcza młodych lekarzy onkologów. Zacytowano przykład braku kandydatów do rezydentury w onkologii przez ostatnie lata, mimo dostępnych miejsc pracy.
Finansowanie, limity i presja inflacyjna
- Mówca podkreślał konieczność, by NFZ płacił szpitalom za wykonaną pracę oraz że zniesienie limitów jest warunkiem koniecznym do racjonalnego wykorzystania zasobów. Zwrócił też uwagę na presję płacową wynikającą z drożyzny i inflacji 20-15% oraz na rosnące koszty energii i utrzymania.
Nowoczesne podejście do organizacji opieki szpitalnej
- Tusk chwalił pomysły i innowacje zgłaszane przez personel szpitala, akcentując, że nowoczesne szpitalnictwo powinno skracać niepotrzebne hospitalizacje i szybciej leczyć pacjentów, aby mogli wrócić do domu. Podkreślił też rolę menedżerów w zapewnieniu finansowania i sprawnego zarządzania placówkami.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Donald Tusk: Apel o odważną reformę wieku emerytalnego
Donald Tusk: Unia ma chronić unikatowy rynek rolny Europy
Donald Tusk: O przyszłości Pomorza podczas spotkania w Słupsku
Donald Tusk: Dopełni obowiązków i zapewni ważność głosów
Donald Tusk o stoczni szczecińskiej: Nie dałem rady
Doorstep Premiera Donalda Tuska w Brukseli
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska: Wzywa do dymisji ministra po aferze wizowej
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska broni niezależnego dziennikarstwa
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun: Jasionka jako śluza przedłużająca wojnę
Lewica
Adrian Zandberg chce mocnej inspekcji pracy i likwidacji śmieciówek
Lewica
Lewica o stowarzyszeniu katolickich nauczycieli: alarm
Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz o ochronie polskiego rolnictwa
Artykuły
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Tusk: prezydentura Nawrockiego nacechowana polityczną agresją, SAFE to gra polityczna
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Transkrypcja
Jesteście bohaterami dnia. Dzień dobry Państwu. Jesteśmy przed wojewódzkim szpitalem zespolonym w Kaliszu. Nie słychać. To głośniej poprosimy, jeśli można. Jesteśmy przed wojewódzkim szpitalem zespolonym w Kaliszu. Są z nami marszałek województwa wielkopolskiego pan Marek Woźniak, Radosław Kalciński, dyrektor wojewódzkiego szpitala, lekarz medycyny Sławomir Wysocki, dyrektor wojewódzkiego szpitala specjalistycznego, dr Anita Kaczorowska, kierownik POZ, dr Sławomir Kaczmarek, kierownik oddziału chirurgii ogólnej onkologicznej małoinwazyjnej, dr Krzysztof Rożnowski, kierownik oddziału onkologii klinicznej, Olga Gołaszewska, pielęgniarka oddziałowa, oddział rehabilitacji, pani Iwona Owczarek, pielęgniarka oddziałowa, oddział wewnętrzny, pani Kamila Józefiak, pielęgniarka środowiskowa i jest z nami oczywiście pan premier Donald Tuski. Panie premierze, bardzo proszę. Dziękuję. Ja bardzo krótko kilka słów prowadzenia i wytłumaczenia tej szczególnie ważnej dla mnie wizyty tu w szpitalu w Kaliszu. Mieliśmy okazję w tej części administracyjnej spotkać się i przedyskutować te kluczowe postulaty, o których od wielu tygodni dyskutujemy, przedstawiamy nasze propozycje i staram się uzyskać najbardziej takie, wiecie, kompetentne, uczciwe, do bólu recenzje i opinie na temat naszych propozycji ze strony lekarzy, lekarek, pielęgniarek, pielęgniarzy, menedżerów i samorządowców, którzy od strony finansowej dbają o ochronę zdrowia w Polsce. Nie ulega wątpliwości, że jedną z głównych balączek odczuwanych przez każdą Polkę, każdego Polaka są kolejki, jest ta codzienna jakby bitwa o czas. Wiecie dobrze, co znaczy czas, jak ważny jest czas dla ludzi chorych, czekających na poradę, na leczenie, na specjalistę, na miejsce w szpitalu. Tu nie chodzi o politykę, tylko chodzi o życie i zdrowie ludzi. Blisko 4 miliony Polek i Polaków czeka dzisiaj w kolejce do specjalisty. Ponad 500 tysięcy Polek i Polaków czeka na miejsce w szpitalach. W związku z tym trybem ostrym lub przewlekłym, a więc wymagającym opieki szpitalnej i pomocy w szpitalu. Wiadomo, że nikt nie oczekuje od nikogo cudów. W jakimś sensie cuda zdarzają się w szpitalach dzięki lekarzom, lekarkom, pielęgniarkom, pielęgniarzom, wtedy kiedy ratują ludzkie życie, robiąc to w nadgodzinach. W nadgodzinach, tutaj pan doktor mówił o tym, że do pierwszej w nocy, do drugiej w nocy czasami trwają operacje, że to ciągle są miejsca pełne nie tylko cierpienia chorych, ale też pasji i dobrej woli ze strony lekarek, lekarzy, pielęgniarzy, pielęgniarek. Ale państwo jest od tego, żeby pomóc im, żeby ta pasja była wykorzystana maksymalnie, w możliwie najlepszym stopniu. I dlatego ten postulat, żeby szpital wtedy, kiedy leczy, kiedy chirurg operuje, żeby szpital miał za to zapłacone. Tutaj usłyszałem od naszych dzisiejszych gospodarzy słowa igorzkie i takie bardzo, bardzo w jakimś sensie pokorne, skromne. To były słowa nie o tym, że mają więcej zarabiać, tylko o tym, żeby NFZ zapłacił za to, co jest wykonane szpitalowi. Bo szpital musi też zapłacić za prąd coraz droższy, za światło, za ogrzewanie. Z powodu drożyzny i inflacji jest oczywista presja płacowa, zrozumiałe, że ludzie chcą chociaż trochę więcej zarabiać wtedy, kiedy jest inflacja 20-15%, a pieniędzy z NFZ-u jest tyle samo. A jak robią więcej, jak idą do pacjentów, jak ich przyjmują, operują, leczą, to zawsze nad tym wszystkim wisi wielki znak zapytania, czy ktoś im za to zapłaci. I dlatego pan dyrektor serocznie zwrócił uwagę, że oczywiście przy zniesieniu limitów tylko z tego powodu nie zwiększy się liczba lekarek, lekarzy, pielęgniarek, pielęgniarzy. Ale to jest ten warunek konieczny. On nie wystarczy. Ale to jest warunek konieczny, żeby budować taki system racjonalnego wykorzystania na początek tego, co mamy i żeby powstał system też motywacyjny, żeby coraz więcej młodych ludzi chciało przyjść, ratować zdrowie i życie ludzi. To był jeden z takich smutnych komunikatów dotyczących onkologii. I to pan, panie doktorze, mówił o tych wolnych miejscach na onkologii. Nie mówi o łóżkach, tylko o miejscach pracy. I szpital czeka na młodych onkologów. I że od ilu? Od lat? Od dwóch lat nie mamy do kandydata do rezydentury. Kandydata do rezydentury na onkologii, mimo że są miejsca i czekają na... To jest jeden, tylko... To jest oczywiście Wieszały Góry Lodowej. To są przykłady. Tego typu są właściwie ze wszystkich szpitali. To jest jeden z największych w niezłej kondycji, ale pan dyrektor wie najlepiej, ile to kosztuje też napięć. Żeby szpital mógł przetrwać, to menedżer prowadzący ten szpital musi być czasami bardzo... No taki, nie powiem bezwzględny, no bo to może jest złe słowo w szpitalu, ale twardą ręką trzeba rządzić. Zadaniem dobrej władzy jest, żeby te napięcia, te konflikty interesów nie dotyczyły szpitali. Żeby lekarki, lekarze mogli leczyć, menedżerowi mogli zapewnić finansowanie wynagrodzeń, energii, narzędzi pracy, etc. A pacjenci w związku z tym, żeby mogli korzystać ze szpitala wtedy, kiedy to jest potrzebne. Usłyszałem też w tej bardzo krótkiej z siłą rzeczy rozmowie, że tutaj ludzie mają kapitalne pomysły, takie innowacyjne. Że medycyna to jest też ta dziedzina życia, która wymaga kreatywności. Że trzeba otworzyć się na nowoczesne sposoby postępowania, nowoczesne procedury. W Polsce ciągle, w wielu szpitalach, w tym nie, ale w wielu szpitalach pacjentki, pacjenci leżą za długo i niepotrzebnie. Nowoczesne szpitalnictwo w najbardziej rozwiniętych krajach i także tutaj w Kaliszu, dzięki waszym staraniom, polega na tym, że szpital jest do tego, żeby wyleczyć, zapobiec dramatowi, a nie żeby w nieskończoność pacjenci leżeli w łóżkach szpitalnych. Każdy woli być w domu, a nie w szpitalu, jeśli jest szybko zaopatrzony, jeśli jest szybko zoperowany i wyleczony. Także jestem bardzo zbudowany tym, co usłyszałem. Jestem przekonany, że te propozycje, jakie wysunęliśmy po rozmowach ze środowiskiem medycznym, a więc przede wszystkim zniesienie limitów, tak żeby już nikt nie przyszedł do szpitala i usłyszał, nie, nie ma dla was miejsca, co prawda miejsce jest. Ale nie ma środków. Nikt nie chce za to zapłacić. Pieniądze nie mogą dzisiaj stać na przeszkodzie wtedy, kiedy chodzi o ratowanie ludzkiego życia i ludzkiego zdrowia. I to jest ta nasza intencja, żeby wspólnie ze środowiskiem medycznym maksymalnie wykorzystać środki, które są i żeby państwo zaczęło finansować także wtedy, kiedy szpital leczy. Nie ma na to środków, ale leczy, bo oni wiedzą, że są od leczenia i wtedy na to środki też muszą się znaleźć. I też usłyszałem to jedno zdanie, to szczególnie, jak wiecie, młodych ludzi, ale też rodziny z dziećmi dotyczy na przykład o psychiatrii dziecięcej. To wymaga bardzo takich przełomowych decyzji, jeśli chodzi na przykład o finansowanie różnych procedur. Młody człowiek, młoda studentka medycyny pięć razy się zastanowi, zanim wybierze psychiatrę kliniczną. Małe pieniądze, mało tego typu placówek, raczej konieczność przeprowadzania się ze swojego miasta gdzie indziej, bo akurat w tym jeszcze nie ma miejsca dla takiej specjalności, więc tutaj ta motywacja. Ludzie muszą mieć takie poczucie, że ich praca jest też sprawiedliwie wyceniana. Wiecie, nikt nie idzie na psychiatrę dziecięcą, nikt nie podejmuje tego wysiłku, bo marzy o wielkich pieniądzach. To są ludzie absolutnie umotywowani chęcią pomocy tym małym pacjentom, ale muszą być sprawiedliwie wynagradzani i sprawiedliwie motywowani do podjęcia tego wysiłku. Także te słowa, które usłyszałem od pani, panów lekarzy, pielęgniarek, pielęgniarzy, dedykuję władzy, bo można tę decyzję podjąć niezależnie od tego, czy jest jakaś kampania, czy nie. Już dzisiaj powinno się jakby postarać te najprostsze decyzje podjąć. Panie dyrektorze, bardzo proszę. Dziękuję bardzo. Nasz motto naszego szpitala to zdrowie chorego najwyższym prawem. I właśnie to motto dedykuje aktualnie rządzącym, ponieważ służba zdrowia w Polsce potrzebuje pewnej stabilizacji i przewidywalności. Tego dzisiaj nie mamy. My jako szpital nie wiemy, jakim będziemy mieli finansowanie, czy kontraktowanie w kolejnych latach. Najprostszym rozwiązaniem tej sytuacji jest wprowadzenie bezlimitowych procedur medycznych. To znaczy ten rozpędzony pociąg, te operacje, które się wykonują w nocy. Ci pacjenci onkologiczni, choć tutaj są nielimitowani, ale w innych procedurach neurologicznych, kardiochirurgicznych, my nie możemy przed końcem roku wyhamowywać, nie wiedząc o tym, czy dostaniemy pieniądze z NFZ-u, tak czy nie. To jest bolączka wszystkich szpitali. My sobie jakoś radzimy, ten szpital się bilansuje. Ale jest większość szpitali w Polsce, gdzie dyrektor musi zważyć, czy ma zapłacić wynagrodzenia, zapłacić za leki, gdzie mogą być wstrzymane dostawy, czy leczyć tych pacjentów. Z dużej niewiadomy. I to jest jakby główny postulat, który w tym systemie powinien się zmienić, czyli otwieramy się na leczenie pacjentów w sposób nielimitowany. Efektem tego oczywiście będzie skracanie kolejek, na czym nam zależy. Szanowni Państwo, procedury w ambulatoryjnej opiece, czyli tej takiej w poradniach, w naszym szpitalu jest ich 26, są takie, że ludzie pomimo tego, że się dodzwaniają do szpitala, bo mamy call center szpitalny, ale słyszą w słuchawce, szanowny pacjencie, dobrze, ale za pół roku, za rok i tak. A dlaczego? No bo mamy innych pacjentów. O, to będziemy pisali pismo od NFZ-u. Wszystko się zgadza. Natomiast trzeba zwrócić na jedną rzecz uwagę, że jest bardzo wielu pacjentów, którzy nie przychodzą na omawiane wizyty. I tędy też apeluję do wszystkich, że to też powinno być rozwiązanie systemowe. My nawet w dniu, kiedy dany pacjent nie przychodzi, możemy w to miejsce wpisać innego. Tylko my musimy mieć taką wiedzę. Ja postuluję o to, żeby w przyszłości były wprowadzone centralny system monitorowania takimi rzeczami, czy przez smsy. No jesteśmy w świecie mediów, także można to wykonać. To też spowoduje skrócenie kolejek. Kolejna rzecz to, co wszystkich uwiera, to są sorry, to są wieczorynki i to jest podstawowa opieka zdrowotna. W podstawowej opiece zdrowotnej, powiedzieliśmy, również otworzyć się na większą możliwość wystawiania zleceń na diagnostykę przez lekarzy pierwszego kontaktu. To zdejmie z osób, które wymagają diagnostyki specjalista, będzie odciążony już do bardziej precyzyjnych rzeczy. Lekarz rodzinny, tu mam panią doktor Kaczorowską, pewnie o tym wspomni, w naszym nowym POZ-cie, nowy świat, oczekuje takich rozwiązań w przyszłości. To by ułatwiło leczenie naszych chorych. Sorry. Sorry, tu ratuje się życie. Takie mamy tutaj hasło, to jest taka kampania informacyjna. Nie zabieraj szansy innym. Praktycznie są trzy powody, dlaczego są kolejki na sorach, ludzie narzekają, ale szczególnie nie na części tej czerwonej, ostrej, sorowskiej, tylko na tej części zielonej, gdzie pacjenci przychodzą z jakimiś dolegliwościami. Tu się kłaniają następujące rzeczy. Pacjent czeka dlatego, że wymaga diagnostyki. To nie jest tak, że przychodzi i nikt nim się nie zajmuje. Zajmuje się, tak? Ale musi być przeprowadzana diagnostyka po to, żeby lekarz mógł leczyć dalej pacjenta. Przychodzą osoby, które powinny być zaopatrzone przez lekarza pierwszego kontaktu. To te osoby również zabierają miejsce tym najbardziej potrzebującym. Jeżeli byśmy też się trochę tak społecznie zdyscyplinowali i wiedzieli, z jakiego powodu to jest, to te kolejki też by się skróciły. Co ważne, jeśli by było dofinansowanie sorów, czy systemowa zmiana funkcjonowania sorów, że idzie gruby strumień pieniędzy na szybką diagnostykę sorowską, to mamy tak zwane kasety do szybkich testów. Możemy je wykorzystywać, ale dużo tańsze wykonanie badania jest w laboratorium, które dłużej trwa. Tu musi jakby nastąpić systemowa zmiana i przyszła ekipa, która będzie rządziła, powinna to wprowadzić. Wieczorynki. Wieczorynki są takim miejscem, które ustawowo są przy sorach. U nas jest trochę w innym obiekcie, ale jest to według mnie dobre rozwiązanie, ponieważ powoduje, że pacjenci mogą być od razu, jeżeli się nie nadaje na wieczorynkę, jest przesuwany na sor. Już oddaję głos moim kolegom i koleżankom. Kształcenie. Szanowni Państwo, muszą być zachęty systemowe i nie chodzi o dopłaty, które my również stosujemy, inne szpitale, żeby zachęcić rezydentów do wybrania określonej specjalizacji. Nie może być sytuacji, że nikt nie chce robić specjalizacji z onkologii klinicznej przez dwa lata w naszym szpitalu w doskonałym oddziale onkologicznym. Ja miałem spotkanie w minionym tygodniu w piątek z 11 stażystami. To są lekarze, którzy wybierają ścieżkę dalszej specjalizacji. Dwóch wybrało medycynę rodzinną. Jeden był laryngolog, jedna pani okulistykę, jeden był neurolog, jeden anestezjolog, a ja pytam, co z psychiatrą dziecięcą? Tu pan premier wspominał. Nie, bo będę musiała przemodelować swoje życie, a zresztą państwo mnie nie zachęca do tego typu rozwiązań. I tu musi być kolejna zmiana systemowa. Bardzo dziękujemy. Szanowni państwo, tak jak tutaj wszyscy stoimy, jesteśmy, czy mamy serduszka przyklejone, czy nie. Jesteśmy ludźmi dobrej woli i tylko takich tutaj państwa widzę. Chciałem państwu powiedzieć, że szpital wykonał w ciągu ostatnich lat tytaniczną pracę, pracując w czasie, kiedy był COVID, do późnych godzin nocnych, co było widać z tamtej ulicy w zapalonych oknach. My wykonaliśmy dużą pracę i często jest tak, kontynuując jakby tą logistykę naszej pracy, wykorzystując te doświadczenia z tamtego ciężkiego czasu, że wykonujemy dużo więcej tych zabiegów niż to, co jest w stanie nam obecnie zaoferować NFZ. Te nadróbki nie zawsze są wyrównane, a często nie. Tu właśnie upozupełniając to, co pan dyrektor powiedział w tym zakresie, chciałem powiedzieć, że to, co państwo przeczytacie w stu konkretach koalicji i w stu konkretach Tuska, to trzydziesty taki konkret dotyczy właśnie zniesienia tych limitów. I liczymy, panie premierze, że w najbliższym czasie uda wam się to zmienić. Bo my pływamy jako szpital, współpracując z Urzędem Marszałkowskim, właścicielem tego szpitala, współpracując z naszymi lekarzami, tak jak możemy, w morzu pewnych zależności finansowych, również ogólnych, organizacyjnych uwarunkowań. I my musimy często walczyć z tym, w tym się jakoś odnajdywać, zamiast skupiać się na merytoryce. A skoro to, to do tego trzydziestego postulatu, do tego trzydziestego konkretu, który przedstawił pan premier, chciałem dołożyć jeszcze coś, co być może przyda się i co będzie jakimś argumentem, który będą zgłaszali inni. Otóż zakładając nawet, że pan premier załatwi nielimitowany dostęp do świadczeń i że wszystkie te świadczenia będą zrefundowane, potrzeba nam będzie jeszcze pracowników, którzy wykonają te limity, które będą zwiększone, albo ten brak limitów. Ponieważ, jak państwo wiecie, jest kryzys powołań, jeżeli chodzi o różne specjalizacje i takie, które prezentuje tutaj Krzysztof Rożnowski, czyli onkolog kliniczny, ale operatorów jest bardzo mało na wielu oddziałach. Nie można nawet zorganizować kierownika takiego oddziału. I my wpadliśmy na taki pomysł, mam nadzieję, że on zostanie zrealizowany. Gromadzimy w tej chwili wszelkie narzędzia, takie, których już nie używamy jednorazowe, ale o wysokiej klasy, które kosztują bardzo dużo pieniędzy po to, żeby robić symulatory o wysokiej wierności dla naszej młodzieży. Tutaj stoi dwóch takich zawodników, Marcel śmiejący się i Wiktor. Wiktor dzisiaj całą noc jako pasjonat przedmiotu był w szpitalu, asystował o drugiej w nocy też do operacji i takich pasjonatów chcemy zgromadzić. Mamy w naszym szpitalu 16 wolontariuszy, co jest unikalne, jak rozmawiam z innymi kierownikami innych szpitali, żeby tylu ludzi interesowało się chirurgią. I w tym układzie mam nadzieję, że spośród tych pasjonatów, chociaż czterech po całym cyklu specjalizacyjnym zostanie. My im zaoferujemy najlepszą, jaka jest możliwa, najlepszy, jaki jest możliwy offset. Brawo dla tych chłopaków. I zobaczcie państwo, jaką mamy lukę polokoleniową. Ja jestem po 50, a te chłopaki są po 20. Mamy 30 lat różnicy, praktycznie mogliby być moimi synami, a po drodze prawie, że nie ma nikogo. My musimy w ten sposób zapewnić ciągłość świadczenia usług, ciągłość również personelu, szybko szkoląc tych chłopaków. To nie wystarczy mnożyć jak grzyby po deszczu kolejne uczelnie medyczne, produkujące lekarzy. Sztuka, żeby to byli lekarze potem po wykształceniu. I moją rolą m.in. panie premierze jest to, aby tych młodych ludzi wyszkolić, zatrzymać ich, aby Marcel i Wiktor, oni zostali tutaj. Jeżeli oni nie zostaną, to będzie moja wina. Natomiast to, że dzisiaj jest tak gorąco i tutaj prażymy się wszyscy, to wiadomo czyja, to jest wina, nie? Tak jest. Bardzo proszę, panie dyrektorze. Pielęgniarka. Nasze środowisko również oczekuje konkretnych, takich rozsądnych zmian, ponieważ te ostatnie... Nie mam doświadczenia, przepraszam. Ponieważ te ostatnie nie tylko podzieliły, ale nawet mogę powiedzieć, że skonfliktowały nasze środowisko, a przecież, aby wykonywać te prace w warunkach bezpiecznych, potrzebujemy tego bezpieczeństwa finansowego, kadrowego, godnej płacy. Takich rozwiązań oczekujemy, aby też pokazać całe piękno tego zawodu, ale również przyciągnąć nowe osoby, ponieważ większość nas, pielęgniarek, jest już właściwie w wieku przedemerytalnym. Możliwe. Możliwe. Możliwe i niestety rzeczywiste. Dziękuję bardzo. Dzięki. To może pan doktor Rożnowski. Panie doktorze, bardzo proszę. Dwa słowa największe bolączki onkologii klinicznej. Reprezentuje zespół oddziału onkologii. Nas jest troje specjalistów. Myślę, że całkiem niezłej klasy. I naszą największą bolączką jest brak dostępu do nowoczesnych leków. Na świecie, w rozwiniętych krajach, u nas tak samo, nieustanny wzrost zachorowań na nowotwory. Ale w krajach rozwiniętych, które mają dostęp do najnowocześniejszych leków, jest zatrzymanie albo nawet spadek trendu umieralności pacjentów. U nas niestety oba trendy, i zachorowalność, i umieralność cały czas rośnie. Dlatego, że oddział onkologiczny szpitala wojewódzkiego w Kaliszu nie dysponuje takimi samymi możliwościami leczenia farmakologicznego, czyli chemioterapii, immunoterapii, nowoczesnych cząsteczek, którymi dysponują duże ośrodki, kliniczne czy centra onkologii. Bolączką jest centralizacja leczenia onkologicznego, do której doprowadza i prowadzi obecna władza. Między innymi plan sieci szpitali onkologicznych, Krajowa Sieć Onkologiczna, w pierwszym zdaniu zakłada, że pacjent nie powinien mieć dalej niż 30 kilometrów do wysokospecjalistycznego, oferującego wszystkie formy leczenia onkologicznego, nie dalej i w szybkim czasie i w niedużym zakresie dystansowym dostać się i mieć takie leczenie. Niestety w naszym przypadku, mimo zespołu odpowiedniego zaplecza farmaceutycznego, my nie mamy dostępu do leków z tego względu, że NFZ wymyślił kiedyś tak zwane programy lekowe, które tak naprawdę są reglamentacją najnowszych leków, a nie ułatwieniem dostępu do tych najnowszych leków. I w tym momencie NFZ arbitralnie przyjmuje, że mój trzyosobowy zespół i nasz oddział, naszego szpitala nie spełnia iluś tam dziwnych, wymyślnych kryteriów i nie otrzymuje zgody na wykonywanie leczenia czy procedur w ramach danego programu lekowego i przez to te najnowsze leki nie są dostępne dla pacjentów. I my musimy pacjentów wysyłać do Poznania, do Łodzi czy do Wrocławia, żeby takowe leczenie otrzymać. Co jeszcze ciekawsze, my mamy kilka programów lekowych dla najważniejszych nowotworów, najczęściej występujących, jak rak piersi, rak jelita grubego. I na przykład w leczeniu tych nowotworów dysponujemy najnowocześniejszymi lekami na poziomie, myślę, europejskim. Ale te same leki mogą być zastosowane w leczeniu raka żołądka, raka przełyku. My mamy doświadczenie w ich stosowaniu. My je stosujemy, ale nie mamy programu, bo NFZ uznał, że nie jesteśmy kompetentni, żeby leczyć te nowotwory tymi lekami. Także to jest coś bardzo osobliwego i najważniejsze dla nas byłoby zlikwidowanie tych przedziwnych tworów, jakimi są programy lekowe NFZ-owskie, dotyczące najnowocześniejszych leków. Niestety faktem najkosztowniejszych, ale to jest nasza odpowiedzialność i nasza decyzja i nasza wiedza, czy dany pacjent kwalifikuje się do tego leczenia, czy też nie. A nie ktoś z urzędników narzuca nam, jak mamy leczyć pacjenta. I niestety jest to jedna z przyczyn, poza tym, co tutaj wcześniej było wspomniane i przez pana premiera, i przez pana dyrektora, problemy kadrowe, problemy nielimitowanych świadczeń wszelkich, ale też tego, że jesteśmy blokowani przez NFZ w możliwościach, mimo że dysponujemy i kadrą odpowiednią, i zapleczem odpowiednim. Niestety leczyć nie możemy, tak jak byśmy chcieli. I widzimy niestety z rozpaczą te efekty, że nie jesteśmy w stanie pomóc pacjentom, bo część tych pacjentów, którzy mogliby być leczeni u nas, a muszą być kierowani do innych ośrodków, albo są zbyt słabi, żeby jeździć raz na tydzień 100 kilometrów do innego ośrodka, albo zwyczajnie nie stać ich na to w obecnych czasach. A mogliby taką pomoc uzyskać u nas. To jest nasza największa obolączka w tej chwili. Bardzo dziękuję. Dziękuję bardzo. Chciałem też podziękować tutaj, myślę, nie tylko w moim imieniu, marszałkowi województwa, marszałkowi Woźniakowi. Ja wiem, ile serca wkładasz w to, nie tylko tego symbolicznego, naszego biało-czerwonego, ale ile serca każdego dnia wkładasz w to, żeby szpitale w Wielkopolsce jakoś przetrwały ten najtrudniejszy okres. I tak jak dowiedzieliśmy się w czasie tego spotkania, samorząd wojewódzki, którego liderem jesteś od lat, grubo ponad miliard złotych zainwestował w szpitale. Ponad miliard złotych. Wiecie, dlaczego tak gigantyczne pieniądze samorząd musi wydawać na szpitale? Ponieważ ze strony państwa, ze strony władzy centralnej, tej pomocy nie ma. I są to pieniądze na inwestycje. Akurat samorząd nie może zapłacić lekarzom, czy pielęgniarzom, czy pielęgniarkom, czy lekarkom. Więc to daje wyobrażenie o skali zaniechań i jak wielka jest ta luka między tym, co jest naprawdę potrzebne, pacjentom, szpitalom, ochronie zdrowia, a tym, co w tej chwili państwo oferuje. I jeszcze raz chciałem podkreślić, zanim oddamy głos dziennikarzom, pozwolicie, że parę pytań na pewno będzie, chciałem podkreślić, jak wielkie znaczenie dla całego środowiska ma takie równe, uczciwe, przyzwoite traktowanie ludzi. Na przykład ktoś, kto zainwestował lata swojego życia w wykształcenie, w najwyższe możliwe kwalifikacje. Tak jak o tym pani wspominała, przecież o tym, że czy to jest lekarka, czy pielęgniarz, czy pielęgniarka, właściwie w dowolnym zawodzie, nie tylko w ochronie zdrowia. Jeśli zainwestowałeś, jesteś specjalistą najwyższej klasy, skończyłeś, skończyłaś studia, to chcesz, żeby ten, kto jest płatnikiem, docenił to. Przecież to jest w interesie wszystkich pacjentek i pacjentów w Polsce, żeby pielęgniarki, pielęgniarze, lekarki, lekarze mieli motywację, żeby być możliwie najlepszymi. Od tego zależy nasze życie i zdrowie. Także ja w pełni rozumiem też to rozgoryczenie części środowiska pielęgniarskiego, które czuje się poszkodowane. I to nie chodzi o to, żeby konfliktować, czy dzielić grupy zawodowe. Właśnie dokładnie o co innego chodzi. Znaczy nie może być już więcej takiej władzy, która skonfliktowania nawet w obrębie jednej grupy zawodowej robi, jak oni by to powiedzieli, polityczne złoto. Bardzo byśmy chcieli, żeby wszyscy, którzy oddają swój czas, właśnie swoją pasję, swoją wiedzę pacjentkom i pacjentom, żeby czuli się sprawiedliwie i uczciwie traktowani przez odpowiedzialnych jako władza państwowa za ochronę zdrowia w Polsce. Także w pełni rozumiem tę gorycz, bo jest absolutnie uzasadniona. I teraz bardzo poprosimy, przepraszam dobrze, o pytania od dziennikarzy. Bardzo proszę. Adamina Sejkowska, Polsat News. Panie premierze, 1 października organizowany jest Marsz Miliona Serc i jest już odpowiedź Prawa i Sprawiedliwości. Prawo i Sprawiedliwość chce zorganizować konwencję mobilizacyjną tego dnia. Dlaczego? To nie jest pewnie przypadkowy termin. No i pytanie teraz, czy panowie Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia z trzeciej drogi nie powinni jednak zweryfikować swoich planów tego dnia, żeby pokazać jedność, że cała opozycja wspólnie idzie w tym wielkim Marszu Miliona Serc i teraz na gorąco również trwa konferencja wiceministra Pobożego, który powiedział, że kierownictwo MSWiA zdecydowało, że w całej Polsce w kinach studyjnych będzie puszczany przed filmem Agnieszki Holand spot. Pytanie, czy to nie będzie spot właśnie ministra Zbigniewa Ziobro, który wprost mówi, że pan powinien przeprosić za ten film. Chodzi oczywiście o film Zielona Granica. Pozwólcie, że zacznę od tego ostatniego zdumiewiającego komunikatu. Słuchajcie, Polska to jest poważne państwo. Nawet jeśli od dłuższego czasu nie mamy poważnej władzy, to Polska to jest poważne państwo. Jeśli państwo ma się zatrząść z powodu jakiegoś filmu, jeśli przedstawiciele najwyżsi, przedstawiciele władzy, prezydent, premier, ministrowie zajęli się recenzjami filmu, którego w dodatku nie widzieli. Wiecie, czasami jak ja z moją wnuczką rozmawiam i pytam, jak się jej podoba ten jakiś tam film, nie wiem, kocia, kicia, Gabi, jak już nie pamiętam się, ale no wiem, kicia, kocia, tak. To ona mi odpowiada, dziadek, ja nic nie powiem ci o tym filmie, bo go jeszcze nie widziałam. Ją stać na tego typu odpowiedź, a tych dziwaków, nie wiem, to są dziwacy. Oni naprawdę zajęli się recenzowaniem filmu. Pan Ziobro, jeśli jest takim pasjonatem kinematografii, to może sobie komentarze na filmwebie, czy recenzję pisać, jeśli to jest jego powołanie. Ja w tej sprawie mam jeden bardzo serio komunikat. Oni rozpętali kampanię dość ohydną w tej kwestii. Prawda jest taka, że jeśli ktoś obraził funkcjonariuszki i funkcjonariuszy Straży Granicznej, to jest PiS, to jest ta władza, która wpuściła za płacone, a czasami poprzez... Prawda jest ta władza... Prawda jest ta władza... Prawda jest ta władza...