Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Mateusz Morawiecki ostrzega przed 1 kwietnia - 120 zł mniej w portfelu

Mateusz Morawiecki ostrzega przed 1 kwietnia - 120 zł mniej w portfelu

Premier podczas konferencji Zespołu Pracy dla Polski mówił o skutkach zniesienia tarcz ochronnych i ostrzegł, że od 1 kwietnia rodziny stracą średnio 120 zł miesięcznie. W wydarzeniu uczestniczyli także poseł Dominika Chorosińska i poseł Waldemar Buda; premier wskazał, że najbardziej dotknięte będą rodziny 2+2, rodziny emeryckie, renciści oraz gospodarstwa z kredytem hipotecznym.

Najważniejsze ustalenia


Premier poinformował, że od 1 kwietnia rząd zamierza znieść zerowy VAT na żywność, co ma oznaczać średnio 120 zł miesięcznie mniej w portfelu typowej rodziny. W połączeniu z rosnącą inflacją przekłada się to na około 1 500 zł rocznie dla rodziny z dwójką dzieci.

Kogo dotkną zmiany


W wystąpieniu wskazano, że procentowo najbardziej ucierpią osoby o niższych dochodach - przykładowo rodzina 2+2, której dochód po uwzględnieniu programu 800+ wynosił 1 600 zł z tytułu wsparcia, a łączne zarobki rodziców oscylowały wokół 7–7,5 tys. zł.

Tarcze i dalsze skutki


Mówca przypomniał o dotychczasowej roli zerowego VAT na żywność oraz obniżonych stawek VAT na gaz, prąd, energię cieplną, paliwo i nawozy jako tarczy przeciwdziałającej drożyźnie. Zaznaczył, że zapowiadane zakończenie tarczy energetycznej od 1 lipca oznacza dodatkowe ubytki w budżecie domowym - ok. 81 zł średnio z tytułu wyższych opłat za energię elektryczną.

Dane i analizy


Premier powołał się na dane analityczne i raport Narodowego Banku Polskiego, zapowiadając, że minister przedstawi szczegółowe wyliczenia. W wystąpieniu padła także krytyka przedwyborczych obietnic złamanych przez obecne decyzje rządzących i ostrzeżenie, że zmiany pogłębią problemy rodzin, emerytów i gospodarstw zadłużonych.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Poczynamy konferencję Zespołu Pracy dla Polski w temacie Portfele Polaków 2024. W konferencji biorą udział wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości pan Mateusz Morawiecki, pani poseł Dominika Chorosińska i pan poseł Waldemar Buda. Uprzejmie proszę o zabranie głosu przez pana premiera Mateusza Morawieckiego. Dziękuję bardzo. Bardzo. Szanowni Państwo, w tym roku, 1 kwietnia zapowiada się, muszę powiedzieć, imponująco. A prima aprilis i to całe takie dość ludowe święto nabierze chyba charakteru państwowego, można powiedzieć. A to przede wszystkim dlatego, że obecny rząd postawił, postanowił Polakom wywinąć taki numer, prawdę powiedziawszy, że buty spadają. Niestety nikomu nie będzie z tego powodu do śmiechu, bo to, co się zadzieje już od 1 kwietnia, będzie bardzo mocno utrudniało życie, w szczególności tym, którzy dzisiaj mają pewne trudności ze związaniem końca z końcem, rodziny emeryckie, renciści, ale także rodziny z dziećmi. Dwa plus jeden, dwa plus dwa, dwa plus trójka dzieci, wszystkie tego typu rodziny, a już w szczególności, jak będą miały kredyt hipoteczny, o tym też dwa słowa jeszcze powiemy dzisiaj, to może je spotkać za chwilę naprawdę bardzo poważny zalew problemów. Więc ponurzym żartem okazały się wszystkie te przedwyborcze różnego rodzaju obietnice, które sprowadzały się do tego, że nic co dane, to nie będzie zabrane. No właśnie zabierają teraz zerowy wat na żywność, tarcze przeciwko podwyżkom cen energii elektrycznej, ale jeszcze też inne rzeczy. Za chwilę do tego nawiążę. Szanowni Państwo, to, że 1 kwietnia obecny rząd sięgnie jeszcze głębiej do kieszeni Polaków, to jest niestety całkiem na serio. Pokazujemy tutaj pewne dane, które warto przeanalizować potem, bo to są bardzo konkretne pieniądze, które wypłyną z portfela Polaków. Jak głęboko, o tym właśnie teraz chciałem kilka zdań powiedzieć. I to jak głęboko, to zależy również od tego, ile kto zarabia, ponieważ procentowo ten, kto zarabia mniej, na tych wszystkich zmianach, które są proponowane, dostanie bardziej po głowie. Czyli wbrew zasadzie proporcjonalności, wbrew zasadzie sprawiedliwości, procentowo podkreślam, jeżeli ktoś zarabia mniejsze środki, przykładowo wzięliśmy rodzinę 2 plus 2 i jej miesięczny dochód z uwzględnieniem naszego programu 800 plus na dwójkę dzieci razy 2, 1600 zł. I mama z tatą zarabiają około 7, 7,5 tysiąca zł łącznie. I stąd ta kwota, którą pokazujemy jako przykład, bo od tej kwoty będzie już teraz tylko dochód rozporządzalny malał na skutek działań i decyzji rządu premiera Tuska. A więc mam na myśli tutaj rodziny, które po prostu muszą liczyć się z każdym groszem, rodziny, które czasami żyją od pierwszego do pierwszego, ale nie tylko te. Także te, które dzięki tym środkom przekazanym przez rząd Prawa i Sprawiedliwości zapewniały dzieciom ferie, dodatkowe zajęcia muzyczne, plastyczne, językowe, dodatkowe jakieś wyjazdy na wakacje. To wszystko w wielu przypadkach, w przypadkach wielu rodzin może już niedługo należeć do przeszłości. Ale za decyzję rządu Koalicji Obywatelskiej Trzeciej Drogi Lewicy zapłaci każdy statystyczny Polak, każdy zwykły, zwykła polska rodzina. Nie lubię za bardzo tego zwykły Kowalski, ale po prostu każdy zwyczajny Polak. I teraz chcę pokazać, ile będzie tej straty dla każdego Polaka. Otóż na przykładzie tej właśnie rodziny statystycznej, jak mamy ten dochód, o którym mówiłem wcześniej, razem z 800+, to taka statystyczna rodzina wydaje na żywność, na jedzenie około 2 tysiące złotych miesięcznie. Pandemia, rosyjska inwazja na Ukrainę, kryzys energetyczny czy putinflacja spowodowały ogólnoświatową drożyznę. My zareagowaliśmy na to natychmiast. Jest zerowy VAT na żywność, obniżony VAT na gaz, na prąd, na energię cieplną, praktycznie na wszystkie nośniki energii, na paliwo również, a także na nawozy i w wielu innych przypadkach po to, żeby zdusić inflację. Nie wiem, panie ministrze Waldek, czy ty będziesz mówił o tym raporcie Narodowego Banku Polskiego, to pan minister Buda potem powie o bardzo szczegółowych danych analitycznych, bo one są istotne z punktu widzenia tego, co rządzący chcą zrobić po pierwszym kwietnia i po pierwszym lipca. Skutki tych wszystkich kryzysów zagrażały Polakom polskim portfelom, ale nie pozwoliliśmy na drenowanie tych portfeli, tylko postawiliśmy tarczę po to, żeby osłonić Polaków. No wiadomo, jak jest katastrofa makroekonomiczna, wielki kryzys, w tym przypadku też wojna za naszą wschodnią granicą, państwo musi działać. Państwo powinno być aktywne w takich przypadkach i zadziałaliśmy tak, żeby Polaków chronić i to w dużym stopniu się udało. Co tymczasem robi rząd polski, rząd kraju, który, przypomnę, jest cały czas narażony na wysokie koszty żywności, na wysokie koszty energii elektrycznej, czyli właśnie na tą drożyznę. Otóż, co będzie oznaczało konkretnie zniesienie tej naszej tarczy na VAT, na żywność, którą od ponad dwóch lat zainstalowaliśmy i która chroniła Polaków. Bardzo konkretna kwota. 120 złotych, mniej więcej 120 złotych miesięcznie, większe wydatki na żywność, na jedzenie każdej polskiej rodziny statystycznie. 120 złotych. Już od kwietnia w portfelu mniej o 120 złotych, z tego tylko tytułu, a to nie wszystko. Razem z inflacją, która niestety przestała ostatnio spadać, oznacza to dla takiej typowej polskiej rodziny z dwójką dzieci około 1500 złotych rocznie więcej wydatków. Obiecali, że tego nie zrobią, ale złamali tę obietnicę i niestety inflacja prawdopodobnie będzie na skutek tego znowu rosła. Niestety ten ponury, prima aprilisowy żart ekipy Tuska to dopiero początek opróżniania portfeli Polaków. Wszystko wskazuje na to, że od pierwszego lipca przestanie działać również tarcza energetyczna. A koniec tarczy energetycznej oznacza dla milionów Polaków znowu drenowanie ich portfeli. Ta koalicja drożyzny zafunduje kolejną podwyżkę energii elektrycznej, co będzie się wiązało z utratą około 81 złotych, to jest średnia wyliczona w tej sprawie, w tym przypadku z tytułu wyższych opłat za energię elektryczną. Chyba, że ktoś ma szczęście w tym przypadku mieszkać w Warszawie, bo warszawiacy zapłacą od lipca ponad 200 złotych więcej za energię elektryczną, jeżeli zdjęta zostanie tarcza osłonowa, którą zainstalowaliśmy już parę lat temu. A jak będzie wyglądał wtedy od tego momentu portfel polskiej rodziny, tej 2 plus 2, tej przykładowej, którą wziąłem na samym początku naszej konferencji. Otóż droga koalicja rządząca, ta koalicja drożyzny, wyjmie z portfela Polaków 120 złotych na żywność i 81 złotych na energię elektryczną. Razem miesięcznie 201 złotych, chyba, że ktoś mieszka w stolicy, wtedy będzie to ponad 350 złotych miesięcznie, mniej w portfelu od lipca, a od kwietnia, tak jak powiedziałem, ponad 120 złotych, czyli bardzo szybko. Trzeba wziąć też pod uwagę, że te koszty w miesiącach jesiennych i zimowych tego roku mogą być jeszcze wyższe, ale jak to tam mawiają w koalicji, w kuluarach sejmowych, to już wtedy wybory samorządowe przejdą, wybory europejskie przejdą, Polacy nie będą już wtedy pamiętali tego, my możemy podnosić te koszty. Niestety to nie jest koniec niemiłych niespodzianek, jakie czeka polskie rodziny. Przykładowa polska rodzina, zwłaszcza ta, która kupiła mieszkanie na kredyt, jest takich rodzin miliony. Naprawdę to bardzo poważny problem. Rata kredytowa na skutek putinflacji podskoczyła gwałtownie. Wiedzą o tym wszystkie polskie rodziny, które mają kredyt hipoteczny. Dlatego dwa lata temu, natychmiast reagując na te trudne warunki rynkowe, podjąłem decyzję o wdrożeniu wakacji kredytowych. I te wakacje kredytowe, mówiłem o nich już we wrześniu, przed złożeniem, podkreślam, przed złożeniem budżetu do Sejmu, przed wyborami z 15 października. Te wakacje kredytowe miały być przedłużone na ten rok. One są bardzo ważne, bo tym, którzy mają wysokie raty kredytów hipotecznych, łagodzą skutki kryzysu gospodarczego, do tego kryzysu inflacyjnego, czyli tego kryzysu, z którym wszyscy Polacy muszą się mierzyć. Liczyłem na to, że koalicja drożyzny przynajmniej z tej naszej propozycji szczodrze skorzysta. Dlaczego liczyłem na to? Nie dlatego, że jestem naiwny, tylko dlatego, że tutaj nie ma żadnego obciążenia dla budżetu. Wszystko jest w ciężar wyniku banków. Tymczasem niestety koalicja drożyzny, koalicja 13 grudnia, to już trzecia nazwa, bo jeszcze koalicja ośmiu gwiazdek, ta właśnie koalicja zdecydowała się przedłużyć te wakacje kredytowe, ale zastosować takie kryteria, w wyniku których odpadnie ogromna część tych, którzy mogą się chcieć ubiegać o wakacje kredytowe. Na przykład jak ktoś ma ratę kredytową powyżej 2699 zł, tak pokazują analizy, to według obecnego projektu koalicji drożyzny nie będzie możliwe zastosowanie wakacji kredytowych. A w tym przypadku oznacza to realną, ogromną stratę dla tych osób. Średnio około 1200 zł wyższa rata do zapłacenia, dodatkowa rata do zapłacenia i ogromny problem społeczny dla wszystkich tych, którzy mają kredyty hipoteczne, a jest takich osób, jak powiedziałem, ponad 2 miliony. I teraz te w naszych przypadkach ponad 7 miliardów, według różnych obliczeń, ponad 6 miliardów, które trafiały do kieszeni Polaków, albo przynajmniej Polacy, nie musieli ich płacić w najgorszych latach. Teraz z tego, według wyliczeń, co najmniej 4 miliardy trafi do banków. No niech mi teraz ktoś powie, że te 4 miliardy w portfelach banków są ważniejsze niż 4 miliardy, które zostałyby w kieszeniach Polaków. Zostawiam Państwa z tym retorycznym pytaniem. To oznacza, że dla naszej statystycznej rodziny, naszej zwykłej polskiej rodziny, mamy tutaj już, zwłaszcza jeżeli ma kredyt hipoteczny, rachunek miesięczny wyższy o te 201 złotych i 1200 złotych raty kredytu hipotecznego, czyli 1400 złotych wyższy rachunek w porównaniu do tego, co było w czasach, jak ja zarządzałem tymi tematami od strony finansowej, budżetowej, jak podjęliśmy odpowiednie decyzje polityczne. Trzeba podkreślić, oni po prostu nie dbają o ludzi. Koalicja drożyzny nie dba o zwykłego człowieka. Kłócą się, przepychają się pomiędzy sobą. Różne sztuczki stosują, przede wszystkim polowanie na czarownicę. Jedna komisja, druga, trzecia. Ośmieszają się już sami tym. A to potrafią robić. Ale nie to, żeby pomóc zwykłej polskiej rodzinie. Oni nie dbają o ludzi. Dlatego policzmy dalej. Bo w tym przypadku, kiedy zastosujemy te wszystkie zsumowane razem wydatki, to już mamy więcej w portfelu wydatków z portfela Polaków o ponad 1400 zł. Ale to nie wszystko. Na początku prezentacji wspomniałem, że ponurym żartem okazały się przedwyborcze obietnice koalicji obywatelskiej, w szczególności koalicji drożyzny. Dlaczego tak powiedziałem? Otóż chyba wszyscy polscy kierowcy w szczególności, albo mogę powiedzieć prawie wszyscy Polacy, pamiętają solenną obietnicę Donalda Tuska, że paliwo będzie po 5,19. On powiedział, że mają patent na to, jak to zrobić. No i rzeczywiście, ja też wiem, jak to można zrobić. Wystarczy obniżyć podatki niektóre, wystarczy obniżyć opłatę emisyjną. Jest na to sposób. Tylko, że znowu ten patent okazał się patentem na oszukanie Polaków, a nie patentem na zrealizowanie tego, co oni obiecali. Ponieważ średnio miesięcznie kierowcy, niestety na skutek tej różnicy, która jest dzisiaj na pylonach, widzimy 6,50, 6,70 za litr benzyny, względem tego, co oni obiecali, 5,19, ta różnica to jest około 130 zł miesięcznie. Więc liczmy dalej. 120 żywność, 81 energia elektryczna, 1200 rata kredytu hipotecznego, jeżeli ktoś ma taki kredyt i dla każdego kierowcy 130 zł więcej wydatku na paliwo względem obietnic Koalicji Obywatelskiej. A więc bardzo droga ta koalicja rządząca wychodzi. Szanowni państwo, bo to już razem wyszło nam ponad 1530 zł. A jeżeli ktoś jest mieszkańcem Warszawy, ma to szczęście, skąd innym być mieszkańcem Warszawy, ale z tego punktu widzenia płaci więcej za żywność, więcej za energię elektryczną i to już jest ponad 1600, a nawet ponad 1700 zł miesięcznie w przypadku rodziny, która ma kredyt hipoteczny. Po latach nazywania naszego sztandarowego programu 800+, który mał pomóc dzieciom w zabezpieczeniu ich marzeń i pomógł w dużym stopniu. Po wielu latach nasi przeciwnicy nauczyli się mówić, że nic co dane to nie będzie zabrane. Ale ja tutaj chcę państwu udowodnić, że dzieje się coś dokładnie odwrotnego na naszych oczach. Otóż można pozostawić nasz sztandarowy program 800+, ale poprzez te różne wydatki z kredytem hipotecznym ponad 1500 zł. Bez kredytu hipotecznego mamy tutaj 201 zł, 130 na paliwo, 330 zł, no toż to jest niżej niż dawne 500+, już oskubali Polaków na tą kwotę w przypadku wdrożenia tego typu rozwiązań. A więc mamy de facto zabranie tylnymi drzwiami tej całej polityki społecznej, czy części polityki społecznej, którą myśmy z mozołem wdrażali. Nie ukrywam, że to było jeden z naszych filarów, naszej polityki, którą oni zwykli nazywać rozdawnictwem. A więc chyba wracają do tego swojego starego trybu pieniędzy nie ma i nie będzie. Drodzy państwo, tylko myślę, że warto, aby każda polska rodzina zdała sobie doskonale sprawę z tego, co ją czeka. Warto, aby spojrzała na te konkrety, które pokazywaliśmy, na to w jaki sposób wzrośnie inflacja, wzrośnie drenaż portfeli Polaków poprzez podwyżki cen fundowane przez koalicję drożyzny. A ja tylko pokrótce przypomnę, kiedy Łukaszenka i Putin atakowali naszą wschodnią granicę, zbudowaliśmy zaporę. Na tej zaporze byliśmy oskarżani o puszbaki, to znaczy o to, że jeżeli komuś się udało przedrzeć i został na granicy złapany, to był zawracany z powrotem do Białorusi. Tak robią Słoweńcy, tak robią Grecy, tak robią praktycznie wszyscy, którzy mają granicę lądową, zewnętrzną. Ale nasi przeciwnicy, a w szczególności część koalicji 13 grudnia mówiła, że za ich czasów tak nie będzie. Tymczasem wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, jeśli dobrze pamiętam, pan profesor Duszczyk powiedział, przyznał się do tego, że też są puszbaki. Czyli następne oszustwo, które wobec swoich własnych wyborców niestety ma miejsce. Ale idźmy dalej. Kiedy wybuchł krydys energetyczny, zastosowaliśmy tarczę energetyczną. Kiedy ceny nawozów wzrosły do niebotycznych rozmiarów, dwa razy do roku robiliśmy dopłaty do nawozów po to, żeby ulżyć rolnikom w ich warunkach prowadzenia gospodarstw. Kiedy wojna zachwiała cenami gazu i węgla, zamroziliśmy ceny gazu, obniżyliśmy, czy dorobiliśmy dopłaty do cen węgla, robiliśmy dopłaty do różnych nośników cen energii, także pelet i tak dalej. A kiedy szantaż gazowy Putina zniszczył praktycznie możliwości dywersyfikacji w wielu krajach europejskich, myśmy byli na to przygotowani poprzez realizację projektu Baltic Pipe, to prowadziliśmy tarczę antyinflacyjną, tarczę osłonową. Ta polityka tarcz chroniących przed skutkami kryzysów pozwoliła w miarę bezboleśnie przetrwać Polakom tą zawieruchę kryzysową, z którą mamy do czynienia od paru lat. Teraz jednak okazuje się, że być może takim kolejnym kryzysem, kolejnym zagrożeniem jest sam rząd Rzeczypospolitej, ta koalicja drużyzny. Ponieważ Polacy nie powinni zastanawiać się nad tym, czy państwo stać na politykę chroniącą ich przed tymi katastrofami, które spadły na nas kilka lat temu, tymi plagami egipskimi. Każdy obywatel, wiedząc to, co dziś pokazaliśmy, powinien się zastanawiać, czy stać nas na taki rząd, czy stać nas na taki rząd, który nie chroni Polaków, który wbrew swoim solennym obietnicom po prostu łamie je wszystkie brutalnie, drenując kieszenie Polaków. I to jest, myślę, że najważniejsze podsumowanie tej naszej dzisiejszej konferencji. Mamy czarno na białym policzone, policzone, co dokładnie wkrótce od 1 kwietnia, takie święto w najbliższym czasie koalicja ośmiu gwiazdek zastosowała, ma zamiar jakby zainicjować zapewne, ale to nie jest niestety prima aprilisowy żart. To jest rzeczywistość, z którą będzie się mierzyć każda polska rodzina. I przeciwko temu trzeba opanować. I trzeba pokazywać, że poprzedni rząd, czyli nasz rząd, zawsze dawał radę, znajdował pieniądze. I mało tego, dług do PKB, dług publiczny do PKB malał, zmalał w czasie naszych rządów, w przeciwieństwie do tego, co było w czasach rządów naszych poprzedników. I to też jest chyba dobre podsumowanie zarządzania finansami za naszych czasów i w czasach koalicji drożyzny. Dziękuję. Dziękuję. Proszę o zabranie głosu panią minister Dominikę Chorysińską. Szanowni Państwo, no cóż, z przykrością należy stwierdzić, że od 1 kwietnia rząd Donalda Tuska de facto likwiduje program 800+. Dlaczego? Dlatego, że cofnięcie naszych tarcz, które mroziły ceny prądu, które zmniejszały VAT, które chroniły wzrost cen rat kredytów mieszkaniowych to niebagatelna suma dla gospodarstwa domowego dla polskiej rodziny, kwota rzędu 1500 zł, a dla osób mieszkających w Warszawie to kwota 1700 zł. Czyli dokładnie tyle, ile wynosi 800+, na dwoje dzieci. Mimo obietnic okazuje się, że to tylnymi drzwiami zostanie nam odebrane. Szanowni Państwo, rząd Prawa i Sprawiedliwości dał polskim rodzinom 800+, dał tarcze antyinflacyjne, dał wakacje kredytowe. To wszystko, aby godność rodziny podnieść. Co robi rząd Donalda Tuska? To wszystko likwiduje. To jest rząd likwidatorów. Donald Tusk był już premierem Polski w latach 2007-2014 i zyskał sobie przydomek premiera polskiej biedy. I widać, że podobnie jest i tym razem, dlatego, że premierowi nie zależy na tym, aby rodzinom polskim żyło się lepiej, żyło się dostatniej, tylko żeby żyło się biedniej. Pierwszy kwietnia, no to pryma aprilis, ale w tym roku to również poniedziałek wielkanocny, tak zwany w polskiej tradycji śmigus-dyngus. No i cóż, no trzeba powiedzieć, że to nie będzie żartobliwe polewanie wodą, tylko bardzo realny, zimny prysznic podwyżki cen, który będzie miał ogromny wpływ na życie polskich rodzin. Na życie tych najzwyklejszych ludzi, którzy, no o ile można zrezygnować z kupna drugiego samochodu, drugiego zegarka, o tyle z takich produktów, jak chleb, mleko, masło, no nie można zrezygnować. Te produkty są w każdym polskim domu i niestety Polacy będą musieli za to zapłacić więcej. To bardzo przykre, bo rząd Prawa i Sprawiedliwości osiem lat budował taką myśl w Polakach, że politykom można ufać, że politycy mogą się o nas zatroszczyć, że to, co jest istotą polityki, przynajmniej powinno być, to to, aby służyć drugiemu człowiekowi i chcieć jego dobra. Polacy przez ostatnie osiem lat uwierzyli, że tak może być. Niestety wracamy do bardzo złych praktyk, gdzie zwykły szary obywatel przestaje być ważny. I to jest bardzo przykre. Dziękuję. Dziękuję. Proszę o podsumowanie. Pana ministra Waldemara Budę. Szanowni Państwo, ja chciałbym kilka zdań na temat konsekwencji makroekonomicznych, zmiany VAT-u i podwyżki VAT-u z 0 do 5%. Mamy bardzo świeży raport, o którym mówił Pan Premier. To jest raport miesięczny za marzec, raport o inflacji Narodowego Banku Polskiego i tutaj, Szanowni Państwo, jest taka precyzyjna analiza. Ona jeszcze była wykonywana w momencie, w którym ta decyzja nie była podjęta, ale wskazywała na konsekwencje uchylenia 0% VAT na żywność oraz osłony w cenie prądu. I mamy informację bardzo konkretną. Inflacja zmieni się z prognozowanych 3% na 5,7%. Proszę zajrzeć do tego raportu. Scenariusz krytyczny, najmniej optymistyczny zakłada sytuację, w której po raz pierwszy od wielu miesięcy polityka gospodarcza kraju doprowadzi do podwyżki inflacji. Bo pamiętajmy, że mieliśmy dezinflację w ostatnich miesiącach. Ona systematycznie malała. Natomiast wynikała ona przede wszystkim czynników zewnętrznych. Natomiast ten ruch to jest pierwszy od wielu miesięcy, który powoduje, że z przyczyn decyzji rządowej wewnętrznej, na które mamy wpływ, spowodujemy podwyżkę podwyżkę inflacji, skok inflacji. I to jest bardzo groźne. Przełoży to się również na wzrost gospodarczy. Tutaj te szacunki są mniej więcej na spadek 0,3%. No tutaj szanowni Państwo nawet dzisiaj wpłynęła informacja agencji Fitch, która wskazuje, że wzrost gospodarczy spada z pierwszej prognozy 2,5 do 2,2% PKB. Co do wakacji kredytowych. Szanowni Państwo, no dzisiaj mamy marzec, 14 marzec. Myśmy zaproponowali wakacje. Pan premier we wrześniu już ogłosił, że wakacje, jak w latach wcześniejszych, będą obowiązywały w każdym kwartale od stycznia. Mamy 14 marzec. Nie ma żadnej propozycji, czyli za styczeń, za luty, za marzec. Rata została zapłacona przez Polaków w pełnej wysokości. A rozwiązanie, które dopiero teraz się klaruje, może wejdzie w życie w maju, a może i w czerwcu i obejmie małą część beneficjentów, małą część kredytobiorców, którzy korzystali z tego z poprzednich lat. I jakie to jest rozwiązanie? To jest dokładnie takie rozwiązanie, jakie proponowały banki. Dokładnie takie. Czyli kryterium dochodowy na poziomie mniej więcej 30%. Była taka analiza Związku Banków Polski, który wskazał, że wakacje krydutowe w ogóle nie, ale jeśli miały być wprowadzone, to z takim kryterium dochodowym. Co to oznacza? Przy bardzo skromnym dochodzie gospodarstwa domowego, o czym tutaj wskazywał, mówił Pan Premier, 9 tysięcy złotych, rata na poziomie 2699 już wyklucza z możliwości skorzystania z wakacji kredytowej. Proszę zobaczyć, 2699 do 9 tysięcy dochodu. To nie jest wcale mała rata przy tego rodzaju dochodzie. Niestety, już przy tym pułapie raty, a to jest na poziomie kredytu gdzieś 320 tysięcy złotych i już nie będzie można z wakacji kredytowych skorzystać. Następna rzecz co do projekcji inflacji. Mieliśmy przewidywaną inflację styczeń i luty. To był realny spadek rzeczywiście inflacji. Natomiast kwiecień to będzie pierwszy miesiąc, w którym ona miesiąc do miesiąca będzie wyższa. I to jest już realny, będzie to realny skutek działań rządu w postaci uchylenia 5% VAT-u na żywność. Myśmy wczoraj z posłem Kuźmiukiem byli w Ministerstwie Finansów na kilkugodzinnej kontroli, 6 godzin. Szukaliśmy, analizowaliśmy dokumenty, które były podstawą podjęcia tej decyzji o rezygnacji z 0% VAT-u. Szanowni Państwo, tę decyzję podjęto bez żadnej analizy makroekonomicznej. Nie było żadnej analizy, która mogłaby być przedłożona jako jakiś scenariusz, jak wpłynie to na PKB, jak to wpłynie na najbiedniejszych, jak to wpłynie na sprzedażę taliczną. Bo proszę pamiętać, że podwyżka VAT-u do 5% spowoduje dużo większe dysproporcje między cenami małych i dużych sklepów. Dyskonty zachowania, bo zbilansują ceny. W całości małe sklepy będą musiały przełożyć to na cenę. To zbuduje dysproporcje i mały handel znów będzie miał utrudnioną działalność, a były zapowiedzi, że mały handel będzie odradzany. Małe sklepiki, polski kapitał w handlu detalicznym będzie odradzany. Nie ma żadnej analizy, żadnej analizy, która byłaby podstawą tej decyzji. Bo gdyby dzisiaj, gdzie ktoś wyszedł i powiedział, przeanalizowaliśmy dane, przeanalizowaliśmy sytuację rynku pracy, inflacji, PKB i to wskazuje na brak potrzeby przedłużania tarczy, można byłoby z tym dyskutować. Niestety takich danych w ogóle nie było. I to jest zatrważające, że decyzję, która dotyczy wszystkich Polaków można podjąć zupełnie politycznie, nie biorąc pod uwagę skutków, jakie ona odniesie w najbliższej perspektywie. Dziękuję bardzo. Dziękuję. Zapraszam do zadawania pytań. Dzień dobry. Łukasz Kisłow, Fakty TVN. Panie premierze, chciałem się spytać, czy pan premier Jarosław Kaczyński był informowany o zakupie ze środków Funduszu Sprawiedliwości systemu Pekazus i czy był informowany wobec jakich polityków się tego systemu używa? Proszę zapytać pana...