Donald Tusk zapowiada zmianę finansowania kościołów
Donald Tusk poinformował o powołaniu zespołu międzyresortowego, który ma przygotować zmianę sposobu finansowania kościołów i reformę funduszu kościelnego. Zapowiedział przejście do systemu dobrowolnego odpisu od podatku oraz szerokie konsultacje z zainteresowanymi kościołami z celem wprowadzenia zmian od 2025 roku.
Będą w nim ministrowie z kilku resortów - wicepremier, minister spraw wewnętrznych i administracji, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, minister finansów, szef kancelarii premiera oraz rządowe centrum legislacji. Zespół przystępuje od dziś do pracy nad zmianą systemu finansowania funduszu kościelnego i innych źródeł publicznego wsparcia dla kościołów.
Fundusz kościelny to, jak wskazał, przede wszystkim składki rentowe i emerytalne dla sióstr zakonnych, zakonników oraz duchownych bez innych źródeł dochodu - praktycznie 99–100% środków idzie na te składki. Prace mają objąć też zasady finansowania świadczeń emerytalnych i rentowych oraz przejrzystość innych form publicznego finansowania kościołów.
Kierunek zmian to system odpowiedzialności finansowej wiernych i dobrowolny odpis od podatku - ma to być decyzja wiernych, a nie decyzja państwowa. Zapowiedziano uczciwe, otwarte konsultacje z zainteresowanymi kościołami i uniknięcie konfrontacji wokół religii.
Po wecie prezydenta rząd przygotuje nową ustawę okołobudżetową; w poprzedniej wersji znalazł się zapis, że minister finansów może przeznaczyć część 3 mld zł w obligacjach na media publiczne. Zaznaczono, że rozwiązanie ma charakter techniczny i ma wspierać media z uwagi na niskie wpływy z abonamentu.
Zespół międzyresortowy powołany
Będą w nim ministrowie z kilku resortów - wicepremier, minister spraw wewnętrznych i administracji, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, minister finansów, szef kancelarii premiera oraz rządowe centrum legislacji. Zespół przystępuje od dziś do pracy nad zmianą systemu finansowania funduszu kościelnego i innych źródeł publicznego wsparcia dla kościołów.
Zakres prac nad funduszem kościelnym
Fundusz kościelny to, jak wskazał, przede wszystkim składki rentowe i emerytalne dla sióstr zakonnych, zakonników oraz duchownych bez innych źródeł dochodu - praktycznie 99–100% środków idzie na te składki. Prace mają objąć też zasady finansowania świadczeń emerytalnych i rentowych oraz przejrzystość innych form publicznego finansowania kościołów.
Propozycja systemu dobrowolnego wsparcia
Kierunek zmian to system odpowiedzialności finansowej wiernych i dobrowolny odpis od podatku - ma to być decyzja wiernych, a nie decyzja państwowa. Zapowiedziano uczciwe, otwarte konsultacje z zainteresowanymi kościołami i uniknięcie konfrontacji wokół religii.
Ustawa okołobudżetowa i media publiczne
Po wecie prezydenta rząd przygotuje nową ustawę okołobudżetową; w poprzedniej wersji znalazł się zapis, że minister finansów może przeznaczyć część 3 mld zł w obligacjach na media publiczne. Zaznaczono, że rozwiązanie ma charakter techniczny i ma wspierać media z uwagi na niskie wpływy z abonamentu.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Donald Tusk dziękuje za dar i podkreśla historyczne znaczenie
Donald Tusk: podkreślił rolę NATO i wsparcie dla Ukrainy
Donald Tusk o współpracy i bezpieczeństwie z Wielką Brytanią
Donald Tusk: Apel o demokrację walczącą i naprawę ładu
Donald Tusk o męczeństwie, destabilizacji i rządach prawa
Donald Tusk: Kukiz dał się nabrać na antykorupcyjną ustawę
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Artykuły
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Tusk: prezydentura Nawrockiego nacechowana polityczną agresją, SAFE to gra polityczna
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Transkrypcja
Ale nie o świętach będziemy dzisiaj rozmawiać. Jak Państwo wiecie, odbyła się dzisiaj Rada Ministrów, na której musieliśmy podjąć między innymi decyzje związane z tak zwaną ustawą okołobudżetową. Ale zacznę pierwot od tematu, który budził sporo emocji, czyli finansowanie kościołów i tzw. fundusz kościelny. Jestem widny Państwu informacje, jak będzie dalej toczyła się sprawa tego przyjaznego oczywiście, ale definitywnego rozdziału Państwa i Kościoła, a także klarownej, akceptowalnej przez ludzi, uczciwej regulacji dotyczącej finansów, a przede wszystkim pieniędzy publicznych, z których korzystały i korzystają kościoły w Polsce. Jedno zdanie wyjaśnienia, bo często wypadamy ofiarami nieporozumienia. Fundusz kościelny to są, jak część z Państwa na pewno wie, to są pieniądze, jakie co roku rząd przeznacza na składki rentowe i emerytalne, głównie siódry zakonnych i zakonników oraz tych księży, którzy nie mają żadnych źródeł dochodu. I to zobowiązanie, aby składki się pojawiały w ZUS-ie, ono jest z punktu widzenia interesów Państwa jakby neutralne. I tak bylibyśmy zobowiązani na różne sposoby do zabezpieczenia socjalnego przyszłych emerytów i rencistów, emerytki i rencistki, głównie, jak wspomniałem, siód zakonnych. Praktycznie 100%, 99% środków z tego funduszu kościelnego idzie na te składki. Ale jak wiadomo, fundusz kościelny to jest pewien symbol, pewne hasło, natomiast dużo emocji i to negatywnych emocji przede wszystkim w społeczeństwie budziły informacje o różnych formach finansowania kościoła, formalnych, mniej formalnych i chodzi tutaj o środki publiczne, które płyną z różnych źródeł. Dzisiaj podjęliśmy decyzję po uzyskaniu informacji na temat funduszu kościelnego i źródeł finansowania o powołaniu zespołu międzyresortowego, a więc będą tam ministrowie z kilku resortów. Będzie tam pan wicepremier Kosiniak-Kamysz, minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, pani minister Dziemianowicz-Bąk, a więc minister rodziny, pracy i polityki społecznej, minister finansów, szef kancelarii, premiera i rządowe centrum legislacji. Ten międzyresortowy zespół przystępuje od dzisiaj do pracy nad zmianą systemu finansowania funduszu kościelnego oraz innych źródeł finansowania z pieniędzy publicznych kościołów, w tym także zasad finansowania świadczeń emerytalnych i rentowych dla osób duchownych. Będziemy czekali niecierpliwie na założenia, które zostaną zgodnie z przepisami skonsultowane. I bardzo mi zależy na uczciwych i takich otwartych konsultacjach i społecznych, i przede wszystkim zainteresowanymi kościołami. Chcę od razu podkreślić, chcemy ucywilizować te relacje. To nie jest, mówiłem to moim paniom i panom ministrom, ani głęboko wierzący są tacy przecież w Radzie Ministrów, ani ci najbardziej sceptyczni wobec sposobu działania kościoła, czy roli kościoła w państwie. Nikt nie powinien ulec pokusie konfrontacji wokół religii czy wokół kościoła. Uporządkujemy te sprawy bez zbędnych emocji kulturalnie i te prace nad nowymi regulacjami będą zmierzały i to jest ustalenie, będą zmierzały w stronę systemu odpowiedzialności finansowej wiernych za swoje kościoły, a więc mówimy tutaj o systemie dobrowolnego odpisu od podatku osób zainteresowanych wsparciem swojego kościoła. Musi to być decyzja wiernych, a nie decyzja państwowa. Tak, aby wszyscy mieli też poczucie sprawiedliwości. Jedni więzi z kościołem, a drudzy poczucie, że nie płacą na coś, na co nie chcą płacić pieniędzy. Tak jak powiedziałem, te założenia będą skonsultowane zainteresowanymi i zespół ministrów przyjął na siebie zobowiązanie zakończenia pracy i wprowadzenia nowego systemu na rok 2025. My i tak musielibyśmy rentę i merytury, jak się państwo domyślacie, i składki przede wszystkim w tym roku 2024 i tak odprowadzać. Więc te zmiany nastąpią w najszybszym możliwym terminie, ale nastąpią. I tak jak jeszcze raz to podkreślić, nie w konfrontacji, tylko w uczciwej, poważnej i bardzo otwartej też, dostępnej dla szerokiej publiczności debacie z zainteresowanymi kościołami. Ci z państwa, którzy śledzili działania w tej kwestii wiele lat temu, w czasie mojej drugiej kadencji jako premiera. Pamiętacie, że podjęliśmy już wtedy pierwsze kroki w tej kwestii. Najwięcej emocji to budziło akurat w mniejszych kościołach. Kościół katolicki z odpisem podatkowym prawdopodobnie poradzi sobie ze względu na ilość wiernych. Natomiast mniejsze kościoły, prawosławny, tam jest bardzo dużo ludności rolniczej, która nie płaci podatku dochodowego. Więc proszę o drobne cierpliwości, bo my musimy bardzo dokładnie, precyzyjnie ten system przygotować. I nie chodzi o to, żeby komuś robić na złość, czy naprawdę nie chodzi o wojnę ideologiczną, tylko o elementarne poczucie takiej transparentności, przyzwoitości. Znacie mój pogląd, mówiłem to wielokrotnie. Jeśli uwolnimy kościół od politycznej władzy i uwolnimy kościół od publicznych pieniędzy, będzie to wyłącznie z korzyścią dla kościoła. Nie zmieniam tutaj zdania, jestem przekonany, że wielu ludzi kościoła podziela ten pogląd. Podjęliśmy także decyzję po wecie prezydenta o przygotowaniu przez rząd nowej ustawy okołobudżetowej. Jak Państwo pamiętacie, chociaż mało kto na to zwrócił uwagę, w zawetowanej przez pana prezydenta ustawie okołobudżetowej, znalazło się stwierdzenie, że minister finansów może, a nie jak było za czasów PiSu, musi, może przeznaczyć z 3 miliardów złotych, to jest wartość złotych, obligacji, jakie miałby do dyspozycji minister finansów. Więc w naszej ustawie było, że może przeznaczyć część z tych środków na media publiczne. I związane to jest, dlatego to też ma formę obligacji, dzięki temu budżet tak bardzo na tym nie cierpi, ale związane to jest też z tą możliwością wspierania telewizji ze względu na małe przychody z abonamentu. Nie chcę wynikać z szczegóły, to jest dość nudne, formalne i związane z różnymi przepisami, także europejskimi, ale nasza propozycja była bardzo taka przemyślana. Te 3 miliardy w obligacjach miały być w dyspozycji ministra finansów i z naszego założenia, te pieniądze miały, takie było nasze założenie, miały trafić przede wszystkim na onkologię dziecięcą i taki zamysł nam towarzyszył. O tym też publicznie zapewnialiśmy, że takie decyzje minister finansów podejmie. Pan prezydent zawetował te ustawy z różnymi tego konsekwencjami. Dużo o tym Państwo mówili w swoich mediach i pisali. Więc nie będę przypominał, jakiego typu konsekwencje to weto za sobą niesie. Tak jak też publicznie się zobowiązałem, przygotowaliśmy nowy projekt rządowy ustawy, gdzie już wprost te 3 miliardy z obligacji będzie do dyspozycji NFZ-u, Narodowego Funduszu Zdrowia. Z przeznaczeniem, z takim naznaczeniem tych pieniędzy na onkologię dziecięcą, psychiatrię dziecięcą, na choroby rzadkie, genetyczne, tam gdzie ciągle małe dzieci umierają. I jeśli jeszcze coś z tych 3 miliardów zostanie, także na inne programy onkologiczne. Ale przede wszystkim onkologia dziecięca i psychiatria dziecięca, to najbardziej potrzebujące wsparcia finansowego obszary w zdrowiu. Weto Pana Prezydenta, które jakby kasuje finansowanie z tych obligacji w całości media publiczne, też każe podjąć stosowne decyzje ministrowi kultury. Dziś, najpóźniej jutro rano będziecie Państwo poinformowani o kolejnych decyzjach ministra kultury w związku z tymi decyzjami dotyczącymi tych obligacji, a więc tego potencjalnego wsparcia dla mediów publicznych. Ale tutaj niespodzianki nie ma, bo tak czy inaczej one by trafiły na leczenie dzieci. Ja nie wykluczam, że w związku z licznymi potrzebami, głównie w dziedzinie zdrowia, ale nie tylko, będziemy także w ustawie budżetowej, jeszcze mamy na to trochę czasu, jak Państwo wiecie, szukali jeszcze dodatkowych środków, oszczędzając być może na niektórych instytucjach i na administracji i część środków może uda się także przeznaczyć w nowym budżecie, także na zdrowie i bezpieczeństwo głównie naszych dzieci. Rozmawiałem także dzisiaj z Panią Minister Katarzyną Kotulą. Będzie gotowa do przedstawienia projektu ustawy o związkach partnerskich. Po konsultacjach z liderami partii, które wchodzą w skład koalicji 15 października podejmiemy decyzję o rządowym lub poselskim charakterze tej inicjatywy ustawodawczej, ale mówimy tutaj o tygodniach, a nie miesiącach, a więc jeszcze tej zimy ten projekt będziemy o związkach partnerskich procedować tak czy inaczej, niezależnie od tego, kto będzie zgłaszał, czy grupa posłów, czy też rząd. Po posiedzeniu rządu odbyło się także spotkanie Komitetu do Spraw Bezpieczeństwa przy Radzie Ministrów. Minister Sikorski zdał relację ze swojej wizyty w Kijowie. Potwierdził to, co wszyscy wiemy, czujemy, że sytuacja na froncie jest trudna i generalnie sytuacja w Ukrainie jest dość dramatyczna z różnych powodów i że to wymaga naszej bardzo dużej aktywności, zarówno jeśli chodzi o wsparcie dyplomatyczne, polityczne, w takiej mocnej współpracy, jeśli chodzi o pomoc materiałową dla Ukrainy. Myślimy tu głównie oczywiście o takich kwestiach jak amunicja, jej ciągle brakuje broń. Jak Państwo wiecie, udało się także jakoś, to nie jest jeszcze finał, ale rozładować emocje na granicy, jeśli chodzi o polskich rolników. Ja też mam nadzieję, że nasze starania, aby skutecznie reprezentować interesy polskich przewoźników, polskich kierowców, doprowadzą też do złagodzenia, a w konsekwencji zakończenia także blokady i tak jak podkreślam, po rozwiązaniu tych najbardziej palących problemów z punktu widzenia polskich przewoźników i kierowców TIW-u. Ale myślę, że jesteśmy blisko przekonania, że nasze działania mogą przynieść efekty, zarówno te działania w Kijowie, jak i rozmowy w Brukseli. Pewnie nie sądzę, żebyśmy zdobyli to maksimum, jakie dopominają się polscy przewoźnicy, ci niektórzy, ci którzy protestują, ale wydaje się, że to co jest do osiągnięcia powinno rozładować te emocje i pozwoli być może zakończyć w szybkim terminie blokadę na granicy. To tyle, jeśli będą Państwo pytali. Prokuratura Europejska. Aha, tak. Dzisiaj sfinalizowaliśmy także tę moją zapowiedź jeszcze z przedwyborów w Brukseli. Dzisiaj Rada Ministrów podjęła decyzję, która zobowiązuje Ministra Sprawiedliwości do działań na rzecz pilnej notyfikacji o to się nazywa wzmocnieniu współpracy z Prokuraturą Europejską, ale de facto mówimy o przystąpieniu Polski do Prokuratury Europejskiej. To także powinno ułatwić szybsze i zdobywanie i takie transparentne i zgodne z regułami wydawanie środków europejskich. Także to jest ten kolejny punkt, który udało nam się pilnie zrealizować. I bardzo proszę o pytania, bo widzę, że jest już kolejka. Bardzo proszę. Dzień dobry. Kłaniam się Jan Piotrowski, TVN24. Panie premierze, ja pozwolę sobie zapytać, pozwolę poprosić o doprecyzowanie, jeżeli chodzi o ustawę okołobudżetową. Czy jak rozumiem te zmiany, o których Pan wspomniał, czy one zostaną dodane jako autopoprawka do tego, co prezydent zwrócił do parlamentu, czy wychodzicie z nowym, jeśli dobrze liczę, trzecim już projektem ustawy okołobudżetowej, bo jest jeszcze ta prezydencka, która będzie w parlamencie. Jak to technicznie jest rozwiązane? I druga kwestia, co w takim razie sfinansowanie mediów publicznych, Pan powiedział o ministrze kultury. Jak rozumiem, tego będą dotyczyły jego decyzje. Czy to w tym projekcie, który Państwo chcecie poprawić, czy złożyć, czy on już, czy ta kwestia się znalazła, czy się dopiero znajdzie właśnie jako poprawka? W tej drugiej sprawie nie mam nic więcej do dodania. Nie, minister kultury będzie zajmował się sytuacją mediów publicznych po becie prezydenta, a więc w sytuacji, w której TVP nie ma do dyspozycji tych trzech miliardów obligacjach. Mówię TVP w skrócie, chodzi o media publiczne, więc jako właściciel, no nie osoba, tylko urząd, Ministerstwo Kultury, jako właściciel będzie zobowiązany do podjęcia racjonalnych, spokojnych, racjonalnych decyzji, tak żeby móc skutecznie działać w obliczu małych bardzo środków, jakie będą przeznaczone na media publiczne. Nam bardzo zależało na tym, bo generalnie ja jestem zwolennikiem w polityce zdrowego rozsądku i pewnej elastyczności, tak żebyśmy mieli różne pola manewru i reagowali wraz z potrzebami. Dlatego zakładaliśmy, że ta furtka, że jeśli będzie jakaś sytuacja dramatyczna, na przykład właśnie przy przekształceniach, strukturyzacji mediów publicznych, jak Państwo wiecie, czy domyślacie się, tam są gigantyczne przyrosty zatrudnienia, tam niektórzy ludzie, ci, którzy służyli propagandzie, zarabiali gigantyczne pieniądze nieuzasadnione. To jest naprawdę stajenia Ugasza i tam trzeba będzie robić dużo, dużo porządków. Niektóre będą kosztowały i dlatego zależało nam na tym, żeby mieć taką elastyczną formułę, że jak jest niezbędna pomoc w restrukturyzacji, to żeby ona była dostępna. Jest rezerwa w dyspozycji Prezesa Rady Ministrów, także obligacje i to jest duża rezerwa, jeszcze przygotowana przez rząd Morawieckiego. Więc przy jakichś nagłych potrzebach, tak żeby nie było zawału, media publiczne dostaną wsparcie, ale nie będzie to Bizancjum, znaczy te miliardy, które później przekładały się na jakieś absolutnie kosmiczne zarobki, premie funkcjonariuszy pisowskich w tych mediach. Niektórzy myślą, że chodzi wyłącznie o politykę. Oczywiście media publiczne pod rządami PiSu zatruwały życie publiczne. Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. To co tam się działo było poniżej wszelkiej krytyki. Ale tu chodzi także o racjonalne działania menedżerskie, gospodarcze. Marnotrawiono tam gigantyczne środki i będzie trzeba w związku z tym też podejmować stosowne decyzje takie restrukturyzacyjne. I temu będzie czas poświęcał minister kultury, a nie szukaniu pieniędzy w nowej ustawie. Ustawa okołobudżetowa, którą składamy jest mniejsza jakby ona nazwa, ale jest ustawą, jest inicjatywą rządową, a więc jest nowym, formalnie nowym projektem ustawy. Tam się niewiele rzeczy zmienia. Nam bardzo zależało na tym i to mogę powtórzyć i potwierdzić. Nauczyciele początkujący, a więc ci, którzy mogli liczyć na 33% podwyżki, bo mało zarabiali, 30% nie dawało tych 1500, no zainteresowani wiedzą, o czym mówię. Mogą spać spokojnie. Ustawa okołobudżetowa ta nasza wejdzie w życie z pewnym opóźnieniem, no bo nie wyobrażam sobie, żeby prezydent Duda znowu się zabawił z ludźmi, no bo się zabawił z ludźmi, przecież nie z nami. My jesteśmy odporni. I że nie będzie wytował ustawy, gdzie te osławione 3 miliardy będą przeznaczone na dzieci wymagające leczenia. No mam taką nadzieję, chociaż moje oczekiwania i nadzieje wobec Pana Prezydenta bardzo zmalały po tym, co zrobił przed świętami. Ale w tej ustawie okołobudżetowej zapewniamy, że ci, którzy czekali na pieniądze w związku z tą ustawą, a więc między innymi nauczyciele, ci najmniej zarabiający nauczyciele, dostaną wszystko, jeśli będzie trzeba, zapłacimy wstecz. Od 1 stycznia wszystkie podwyżki, o jakich mówiliśmy, będą obowiązywały. I żadne gry Pana Prezydenta tego nie zmienią i nie utrudnią. No chyba, że postanowił, nie wiem, czy na polecenie, czy pod presją prezesa Kaczyńskiego, wytować wszystko bez wyjątku i stać się jednym z takich narzędzi destrukcji państwa. Bo to chcę też bardzo wyraźnie podkreślić. Kończąc kwestię ustawy okołobudżetowej. Ona jest gotowa. Dzisiaj ją wyślemy do Sejmu. Będziemy procedować. Ona też skonsumuje to, co prezydent wyraził w swoim projekcie. Mniej więcej będzie precyzyjniejsza. Między innymi wyraźnie powie, że te 3 miliardy idą na onkologię dziecięcą. Więc jest no lepsza. Ale tu mi nie chodzi o przepychanki z Panem Prezydentem. Mogę tylko właśnie uspokoić, że Marszałek Chłownia zdecydował, że Sejm zbierze się tak, jak miał się zebrać. W związku z tym ta ustawa będzie działała wobec ludzi, którzy czekają na pieniądze wstecz. I wszyscy dostaną to, co mieli dostać od 1 stycznia. To jeśli można jeszcze pozwolę sobie dopytać właśnie o te kwestie, czyli apelu Prezydenta o to, żeby jak najszybciej zająć się tym projektem. Dlaczego nie od razu? Dlaczego dopiero na początku stycznia? Słuchajcie, ponieważ temat dotyczy ludzkich nadziei, ludzkiej złości w tej chwili. Więc ja nie będę tutaj żadnych, nie będę się śmiał, chociaż właściwie trzeba by wybuchnąć śmiechem. Słysząc od Pana Prezydenta, który zrobił to veto, doprowadził wielu ludzi do lęków, a nawet do rozpaczy. To veto opóźnia wszystko, a następnie Pan Prezydent wzywa do tego, żeby robić wszystko jak najszybciej. Nie sądzę, żeby było technicznie możliwe, bo ustawa to jest poważna rzecz. My tam mówimy o miliardach złotych, mówimy o wynagrodzeniach dla ludzi. Więc wołanie Sejmu z dnia na dzień, bo taki grymasik Pan Prezydent zademonstrował, moim zdaniem nie ma znaczenia, tym bardziej, że my gwarantujemy, że przyjęcie tej ustawy, jeśli Prezydent jej nie zawetuje znowu, w pierwszej połowie stycznia, nie zaważy w żaden negatywny sposób na podwyżkach, jakie są w tej ustawie zagwarantowane. Macie na to moje słowo. Słuchaj, za dużo flaszek tutaj wniśnie. Tak, tak, po święta. Bardzo proszę, następne pytania. Dzień dobry, witamnie Wodowski, Michał Fakty TVN. Chciałem dopytać o dwie kwestie. Pierwsza kwestia związana z mediami publicznymi. Jak Pan Premier odpowiada na zarzuty, że zmiany w mediach publicznych to łamanie prawa? I co dalej, jakie będą dalsze kroki i czy przewidywany jest wariant tzw. siłowy? Oraz kwestia Panów Kamińskiego i Wąsika. Czy Pana zdaniem Prezydent Duda teraz łaskawi znowu Pana Kamińskiego i Wąsika, znając się tym samym, że poprzednie ułaskawienie nie miało mocy prawnej, czyli de facto Prezydent sam przyzna się do swojego błędu? Czy jednak Panowie Kamiński i Wąsik spędzą Sylwestra w celi? Starałem się bardzo delikatnie i bez zwiększania tej fali emocji, jaka towarzyszy zmianom w mediach, być bystrzemięźliwy. Dlatego zbyt wielu słów na ten temat do tej pory nie wypowiedziałem. Ale muszę powiedzieć, że po tych kilku dniach miałem też czas do namysłów święta i trochę przejrzałem także to, co Państwo napisali na ten temat i co powiedzieli, czy dziennikarki, dziennikarze, czy polityczki, politycy na temat sytuacji w mediach publicznych. Chcę postawić całą tę sprawę z głowy na nogi, tak jak naprawdę wygląda. Mamy do czynienia z elementami siłowymi, z elementami przemocy w tym procesie. Jedynymi, którzy się na to porwali, to są parlamentarzyści i ich współpracownicy PiSu. Nie podoba się Kaczyńskiemu to, co dzieje się dzisiaj w mediach publicznych, szczególnie w telewizji publicznej. Nie dziwię się, przez 8 lat przyzwyczajał siebie, Polskę, swoją partię do tego, że media publiczne są własnością polityczną, finansową PiSu i jego akolitów. Tak nie jest. Dzisiaj reagują na decyzje, jakie podjęliśmy, no z furią, z wściekłością, walczą o życie. To jest dla wielu z tych ludzi, bo przecież niedługo dowiecie się, naprawdę bardzo dokładnie dowiecie się, dlaczego część z nich walczy jak o życie. O to, aby dalej trzymać rękę na gardle mediów publicznych i to nie są ładne powody. Nie zgadzają się z naszą interpretacją prawa. Od tego są sądy. Jest prokuratura. Jak Państwo wiecie, my nie mieliśmy czasu, żeby prokuraturę przebudować w stronę niezależności prokuratury. I ta prokuratura dzisiaj działa, powiedziałbym, w różnych kierunkach. Ale nam do głowy nie przyjdzie, żeby lekceważyć albo uniemożliwiać działanie wymiaru sprawiedliwości, nawet jeśli wiemy, że część prokuratorów działa, no raczej z politycznych pobudek w tej chwili. Sprawa jest, jak wiecie, jeden wniosek jest w sądzie rejestrowym. Funkcjonują w Polsce sądy powszechne. Złożyliśmy wnioski do prokuratury na działanie nielegalne i przemocowe ze strony posłów. Tych wniosków w tej chwili jest sześć i to są wnioski w sprawie. Chcemy, żeby to prokuratura rozstrzygnęła, kto używał tam przemocy. Mamy do czynienia z okupacją budynków publicznych. Mieliśmy do czynienia z takim zagrożeniem, siłowym wejściem do tak zwanej infrastruktury krytycznej. Mamy do czynienia w związku z tym i z wykroczeniami, z łamaniem zasad takiej przyzwoitości i być może także z przestępstwami. Ale od tego jest prokuratura, policja i sąd. Jesteśmy przekonani, że nasze działania są zgodne z prawem. Jeśli ktoś ma inne zdanie, ma możliwość w Polsce, w której wygraliśmy wybory, o tym, czy ktoś ma do czegoś prawo czy nie, decydować będzie wymiar sprawiedliwości, a nie Kaczyński czy Tusk. To jest ta zmiana, z którą PiS nie jest w stanie się pogodzić. My będziemy bardzo konsekwentni. Niektórzy pytają, dlaczego sami nie używacie siły. Przecież mamy do czynienia z licznymi naruszeniami porządku, miru domowego, własności. Nie tylko dlatego, że były święta. To nie jest fajny czas na złe rzeczy i na przemoc. Ale ja mam takie głębokie przekonanie, że polska polityka ma być wreszcie wolna od tej przemocowości słownej, fizycznej, od nadużywania władzy. I wolę, żeby ta machina państwa i prawa toczyła się powoli, ale konsekwentnie jak walec. Każdy, kto naruszył lub złamał prawo. W czasie prób okupowania budynków, czy blokowania zmian, jakie przeprowadzamy zgodnie z prawem, każdy odpowie indywidualnie za to, co robił. I nieważne, czy jest parlamentarzyską, czy parlamentarzystą PiSu. Bez znaczenia. Będziemy głosowali także uchylenie immunitetu w tym wszystkim, którzy wczoraj, dziś, jutro decydowali się, czy decydują na łamanie i naruszanie prawa. I nie będzie świętych krów. Ale będę działał i tak, proszę też moich ministrów, spokojnie i systematycznie. Bardzo bym chciał, żeby sprawiedliwość była w Polsce czymś, czego nie można uniknąć, nawet jeśli trochę czasu to zajmuje. W kwestii sprawiedliwości, kwestia pana Kamińskiego i Wąsika. Słuchajcie, ta sprawa jest przecież, moim zdaniem, bardzo prosta. Rozmawiałem o tym długo z panem prezydentem, dwa razy już. Muszę powiedzieć, że chociaż mamy i na zewnątrz, i wewnątrz naszego kraju sprawy bardzo poważne, to myślę, że 80% czasu pan prezydent poświęcił w czasie długich dwóch naszych spotkań panu Kamińskiemu i panu Wąsikowi. Jak się domyślacie, mamy inny pogląd na temat ich działania w przeszłości i wtedy, kiedy po raz drugi dostali władzę do swoich rąk. Ja powiedziałem to panu prezydentowi i mogę to powtórzyć publicznie. Ja nie jestem od tego, żeby rozstrzygać, czy jego ułaskawienie było skuteczne czy nie. Czy jego ułaskawienie wówczas było legalne czy nie. To nie jest moja rola. To jest rola sądów, trybunałów, żeby takie kwestie rozstrzygać. Natomiast nie mam żadnych wątpliwości, że ułaskawienie panów Wąsika i Kamińskiego bardzo ich rozwychwaliło. Niczego nie nauczyło. Ani kara, ani ułaskawienie. I widać wyraźnie, że nie wyciągnęli żadnych wniosków. Dołania po tym ułaskawieniu w rolach ministrów, szefów CBA były naznaczone podobnym piętnem jak wtedy, kiedy robili rzeczy, które skończyły się dla nich przed sądem. Ale pan prezydent ma inne zdanie i uważa, że są niewinni i zasługują na ułaskawienie. Jeśli pan prezydent tak uważa, to powinien ich teraz ułaskawić. Przecież to jest ważna rzecz. Powiem wam, gdybym ja uważał, że moi współpracownicy, jacyś ministrowie, są w stu procentach niewinni i skazani przez pomyłkę albo złą wolę, to bym ułaskawił i bym nie patrzył na to, że korona mi z głowy spadnie. Na szczęście to jest prezydenta, a nie monarcha, więc nie ma mu co z głowy spaść. Ale jeśli naprawdę uważa, że są niewinni, to powinien ich teraz skutecznie ułaskawić. Może pozostać przy swoim zdaniu, że pierwsze ułaskawienie było skutecznie.