Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Elżbieta Witek: reparacje wojenne i pamięć o ofiarach

Elżbieta Witek: reparacje wojenne i pamięć o ofiarach

Elżbieta Witek mówiła o stratach wojennych Polski i konieczności reparacji od Niemiec. Wyraziła poparcie dla parlamentarnego raportu o stratach materialnych i ludnościowych i nazwała jego prezentację początkiem długiej drogi do rekompensat.

Miejsce i pamięć


Mówiła z zamku, który - jak podkreśliła - przechowuje pamięć o tragedii 1939 roku, a dziś jest nakierowany na przyszłość. Przypomniała zburzenie zamku królewskiego we wrześniu 1939 roku i wysadzenie jego ruin podczas powstania warszawskiego.

Zniszczenia i ofiary


Omówiła też rolę Sejmu i jego ogrodów jako miejsc kaźni i masowych egzekucji – codzienne łapanki, przewożenie tam aresztowanych oraz wykonywanie wyroków śmierci bez sądu. Zwróciła uwagę na skalę strat ludzkich, w tym dzieci i ofiar eksterminacji.

Raport i prace zespołu


Przypomniała o powołaniu w 2017 roku parlamentarnego zespołu do spraw reparacji i pracy posła Arkadiusza Mularczyka. Podkreśliła współpracę z Instytutem Strat Wojennych i Instytutem Pamięci Narodowej przy przygotowaniu trzytomowego sprawozdania jako efekt pięcioletniej, interdyscyplinarnej pracy ekspertów.

Postulat reparacji i konsekwencje


Wyraziła stanowisko, że choć straty materialne da się częściowo oszacować, straty ludnościowe trudno objąć liczbami, a pamięć o ofiarach powinna skłaniać do zadośćuczynienia. Zadeklarowała nadzieję, że raport będzie początkiem długiego procesu prowadzącego do rekompensat ze strony Niemiec i do rozliczenia się z przeszłością.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowni Państwo, jesteśmy w miejscu szczególnym. Mury tego zamku z pewnością przechowują pamięć o tragicznych wydarzeniach z roku 1939 i z całego okresu wojny, ale dzisiaj działalność zamku nakierowana jest przede wszystkim na przyszłość. We wrześniu 1939 roku na skutek bombardowań i ostrzału artyleryjskiego zburzony został zamek królewski. A w czasie powstania warszawskiego Niemcy wysadzili także jego ruiny. Dlatego dziś zamek jest swojego rodzaju symbolem, symbolem strat wojennych poniesionych przez Polskę w latach 1939-1945. Ale właściwie w Warszawie, podobnie jak w wielu innych miastach, ale mówimy dziś o Warszawie, tych miejsc zbroczonych krwią jest naprawdę bardzo wiele. Także Sejm Rzeczpospolitej Polskiej, jego budynki były świadkami kaźni Polaków. Ostatnie posiedzenie Sejmu II Rzeczpospolitej odbyło się 2 września 1939 roku, już wtedy, kiedy na Warszawę spadały bomby. Posłowie wysłuchali wówczas przemówienia premiera Sławoja Składkowskiego. Zaniepokojeni byli tym, co się dzieje, ale jeszcze mieli wiarę i nadzieję, że wojna skończy się szybko. Ale wyrazili także chęć wstąpienia do Wojska Polskiego i wyrazili chęć walki. I wtedy podjęto uchwały, zmieniono ordynację wyborczą w taki sposób, żeby posłowie i senatorowie, którzy chcą walczyć na froncie, nie musieli zrzekać się mandatu poselskiego. Jednocześnie zmniejszono liczbę posłów do 41, ale w tym składzie ten Sejm nigdy się nie zebrał. Następny miał się odbyć 60 dni od zakończenia wojny. Wszyscy myśleli, że nastąpi to szybko. Niestety wojna trwała prawie 6 lat. Ale Sejm, proszę Państwa, i jego ogrody są miejscem kaźni, jak powiedziałam. Na przełomie listopada i grudnia, w związku z tym, że stacjonowały tam zmilitaryzowane oddziały niemieckie, które współpracowały z policją porządkową, a właściwie były jej częścią, to właśnie tam, na przełomie listopada i grudnia, odbyły się pierwsze masowe egzekucje polskiej inteligencji. A na przełomie 1939 i 1940 roku, kiedy Niemcy organizowali systematyczne łapanki codziennie po 20-30 i więcej osób, przewożono właśnie tam, w ogrody dzisiejszego pięknego Sejmu, pięknych ogrodów sejmowych. I tam, na terenie oddalonym od budynków mieszkalnych, wykonywano bez wyroku, bez sądu wyroki śmierci. Tam ginęli ludzie. To jest właściwie jeden potężny grób. Sejm został zniszczony, szczególnie sala, w której my dzisiaj obradujemy. Odbudowa trwała kilka lat. W 1952 roku, 22 lipca, odbyło się posiedzenie Sejmu w wyremontowanej sali plenarnej. Proszę państwa, mimo że minęło 83 lata od zakończenia wojny, mimo że wielu z nas nie było bezpośrednimi świadkami, właściwie prawie nikt, to jednak oprócz tych strat materialnych i ludnościowych, o których mówimy, które są zawarte w tym raporcie, w dalszym ciągu, oglądając te zdjęcia pomordowanych ludzi, masowe egzekucje, dzieci, które ginęły, dziewięciomiesięczne, sześciotygodniowe, to są straszne obrazy, które muszą przemawiać do nas wszystkich, ale one muszą przemówić także do Niemców. Bo tak jak powiedział przed chwilą pan prezes, my też mamy takie przekonanie, rozmawiając z parlamentarzystami niemieckimi, że nie do końca mają świadomość, jak wyglądała II wojna światowa i co czynili Niemcy w Polsce, tutaj Polakom podczas II wojny światowej. Oszacowanie tych strat wojennych, próby oszacowania, odbywały się już w czasie II wojny światowej, ale także po jej zakończeniu, ale nigdy nie były pełne. W roku 2017 z inicjatywy pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego powstał parlamentarny zespół do spraw reparacji. Pan poseł Arkadiusz Mularczyk w tym zespole pracował, ale także wielu innych posłów. I ten zespół we współpracy z dwoma bardzo ważnymi instytutami, Instytutem Strat Wojennych, Instytutem Pamięci Narodowej, przygotował to trzy tomowe sprawozdanie, próbę zebrania, udokumentowania strat materialnych i ludnościowych. I proszę państwa, o ile straty materialne są jeszcze możliwe do oszacowania, to jak można oszacować straty ludnościowe? Jak można oszacować życie każdego człowieka, który zginął podczas II wojny światowej? Nie tylko żołnierzy, ale przede wszystkim ludności cywilnej, bo przecież celem Niemców była celowa eksterminacja Polaków, obywateli polskich. Także Żydów, którzy byli obywatelami polskimi. Jak oszacować te dzieci, które nie miały możliwości urodzić się, ponieważ zabijano kobiety w ciąży? Jakie straty ponieśliśmy tak naprawdę? Myślę, że nigdy do końca nie będziemy w stanie tego oszacować, Ale nie może być tak, że przebaczenie równa się zapomnienie o obowiązku zadośćuczynienia za szkody i straty, jakie Niemcy uczynili Polakom. Dlatego chciałam bardzo serdecznie w tym miejscu podziękować wszystkim naukowcom, badaczom, ekspertom, ale także zespołu i parlamentarnemu. Bo to była pięcioletnia, tytaniczna, interdyscyplinarna praca, która zaowocowała tym raportem, który dzisiaj będzie nam tutaj zaprezentowany. Bardzo dziękuję i wyrażam głęboką nadzieję, że to jest dopiero początek. Początek długiej drogi, ale wierzę w to, że jeśli nie nasze pokolenie, to następne uzyska tą rekompensatę. Bo przez te wszystkie lata, także wojenne i te powojenne, kiedy z jednej okupacji Polska weszła w drugą okupację sowiecką, komunistyczną, przez tyle lat, byliśmy miejscem, skąd można było czerpać tanią siłę roboczą. Byliśmy krajem, który eksploatowano surowcowo i byliśmy krajem, gdzie zbywano obce towary. Polska miała być biedna, miała się nigdy nie podnieść, ale Polska się podniosła, bo Polacy są mądrym narodem. Wprawdzie wymordowano nam inteligencję. Część zrobiła okupacja niemiecka i ludobójstwo niemieckie, z drugiej strony sowieckie. Potrzebujemy wielu lat, żeby tą inteligencję odbudować. Ale czynimy to i mamy głęboką wiarę, że ten początek, który dziś obserwujemy przy prezentacji raportu, zaowocuje tym, że Niemcy zrozumieją, że żeby rozliczyć się z przeszłością i żeby nasze wzajemne relacje były naprawdę oparte na prawdzie historycznej, to Niemcy muszą Polakom zrekompensować straty za ludobójstwo, za zbrodnie wojenne, za zniszczenia, jakich dokonali podczas prawie sześciu lat wojny. Mam nadzieję, że tak się stanie. Dziękuję bardzo. Dziękuję.