Władysław Komarnicki o katastrofie na Odrze: instytucje zawiodły
Władysław Komarnicki mówił w Senacie o katastrofie ekologicznej na Odrze i ostro krytykował opieszałość instytucji państwowych. Zwrócił uwagę, że sygnały o śnięciu ryb pojawiły się już pod koniec lipca, a reakcja państwa była spóźniona i niewystarczająca.
Komarnicki przypomniał, że wędkarze i wolontariusze informowali o masowym śnięciu ryb i wyciągali pierwsze tony martwych ryb własnymi siłami. Zaznaczył, że państwowe przedsiębiorstwo odpowiedzialne za gospodarkę wodami śródlądowymi oraz inne służby włączyły się w łagodzenie skutków katastrofy zbyt późno.
Według relacji z trybuny pierwsze śnięte ryby w Oławie zaobserwowano pod koniec lipca, fala skażonej wody przeszła przez województwo lubuskie i dotarła do Szczecina. W mediach pojawiły się makabryczne zdjęcia i doniesienia o tysiącach martwych ryb.
Komarnicki ostro krytykował indolencję instytucji państwowych i opieszałość w rozsyłaniu alertów RCB. Przytoczył przykłady wypowiedzi wiceministra infrastruktury i wojewody lubuskiego jako dowód braku poważnego podejścia do zagrożenia i podkreślił, że zawiodły organy odpowiedzialne za bezpieczeństwo mieszkańców.
Mówił o doniesieniach o padłych bobrach, ptakach, żabach i zaniku małży oraz o możliwych długofalowych skutkach dla ekosystemów Odry i Bałtyku. Wezwał do szybkiego wyjaśnienia przyczyn katastrofy, usunięcia jej skutków, ukarania sprawców i wprowadzenia działań systemowych oraz gruntownych zmian w funkcjonowaniu państwowych organów.
Najważniejsze ustalenia
Komarnicki przypomniał, że wędkarze i wolontariusze informowali o masowym śnięciu ryb i wyciągali pierwsze tony martwych ryb własnymi siłami. Zaznaczył, że państwowe przedsiębiorstwo odpowiedzialne za gospodarkę wodami śródlądowymi oraz inne służby włączyły się w łagodzenie skutków katastrofy zbyt późno.
Chronologia przebiegu zdarzeń
Według relacji z trybuny pierwsze śnięte ryby w Oławie zaobserwowano pod koniec lipca, fala skażonej wody przeszła przez województwo lubuskie i dotarła do Szczecina. W mediach pojawiły się makabryczne zdjęcia i doniesienia o tysiącach martwych ryb.
Krytyka działań instytucji
Komarnicki ostro krytykował indolencję instytucji państwowych i opieszałość w rozsyłaniu alertów RCB. Przytoczył przykłady wypowiedzi wiceministra infrastruktury i wojewody lubuskiego jako dowód braku poważnego podejścia do zagrożenia i podkreślił, że zawiodły organy odpowiedzialne za bezpieczeństwo mieszkańców.
Skutki ekologiczne i postulaty
Mówił o doniesieniach o padłych bobrach, ptakach, żabach i zaniku małży oraz o możliwych długofalowych skutkach dla ekosystemów Odry i Bałtyku. Wezwał do szybkiego wyjaśnienia przyczyn katastrofy, usunięcia jej skutków, ukarania sprawców i wprowadzenia działań systemowych oraz gruntownych zmian w funkcjonowaniu państwowych organów.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Władysław Komarnicki alarmuje o paraliżu sądów w Sulęcinie
Władysław Komarnicki apeluje o szczepienia przed czwartą falą
Władysław Komarnicki dziękuje rzecznikowi za wsparcie dzieci z autyzmem
Władysław Komarnicki - ślubowanie z 13.11.2023
Władysław Komarnicki pyta o monopol na doręczenia elektroniczne
Władysław Komarnicki apeluje o powstrzymanie przemocy w Iranie
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska: Interwencja ws. składowiska pod Kałuszynem
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki: O dymisji i przygotowaniach do projektów unijnych
Jacek Sasin
Jacek Sasin: Zakłady, które chcą węgiel, go nabędą
Konfederacja
Konfederacja: Coraz więcej żołnierzy odchodzi z wojska
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki: Spokojny o KPO, liczy na wypłaty na przełomie roku
Transkrypcja
Szanowna Pani Marszałek, Panie Ministrze, Wysoki Senacie. Indolencja naszych instytucji, tak mówiąc szczerze, już wszystkim tak spowszechniała, że w większości przypadków wywołuje tylko tak naprawdę wzruszenie ramion. Jakby ta nieporadność była wynikiem odwiecznych praw natury, albo co chyba nawet bardziej, do Polski pasuje do pustu bożego. Trudno nie zauważyć, że instytucje naszego kraju ponownie i kolejny raz się skompromitowały. Wędkarze informowali Inspekcję Ochrony Środowiska o masowym śnięciu ryb, tak naprawdę już pod koniec, przypominam, lipca. A mimo to w połowie sierpnia państwo nadal było całą sprawę o dziwo zaskoczone. Pierwsze śnięte ryby na Odrze w Oławie zaobserwowano pod koniec lipca. Fala skażonej wody minęła, Wrocław, przypłynęła przez moje województwo lubuskie, a potem dotarła do Szczecina. W oświadczeniu z 12 sierpnia Polski Związek Wędkarski zaznaczył, że wody polskie, państwowe przedsiębiorstwo odpowiedzialne za gospodarkę wodami śródlądowymi włączyły się do łagodzenia skutków katastrofy zdecydowanie zbyt późno. To jest bardzo ważne, choć były wcześniej alarmowane. Pierwsze 10 ton martwych ryb, wędkarze oraz wolontariusze wyciągnęli rzeki własnymi siłami. O zgrozo! Wiceminister infrastruktury Grzegorz Witkowski przekonywał nawet, że kąpiel w Odrze jest całkowicie bezpieczny i sam to bardzo chętnie zrobi. Jak zawsze, co innego mówił, co innego robił. Nie zrobił. Z kolei na konferencji prasowej wojewoda lubuski Władysław Dajczak był pytany, czy woda w Odrze jest trująca. Cytuję jego słowa. Ja nie jestem ani ekspertem, ani nie znam tych wyników. Natomiast przed chwilą na odcinku ponad 10-kilometrowym widzieliśmy pływające kaczki, łabędzie, kormorany. Także myślę, że jest to bardzo dobra informacja odpar. Zabrakło jeszcze powiedzieć, że jak odpłynął kawałek, to śnięte ryby wracały do życia. Z przykrością muszę stwierdzić, że zawiodły wszystkie instytucje państwa, odpowiedzialne za wody śródlądowe i wszystkie organy odpowiedzialne za bezpieczeństwo mieszkańców. Dlaczego tak późno rozesłano alerty RCB? Jest to przecież karygodny błąd. W najgorączszym okresie katastrofy, jak wszyscy wiemy, trwały wakacje. Było bardzo dużo osób wyjeżdżających z rodzinami, z dziećmi nad Odrę. Rekreacyjnie zażywali kąpiel, łowili ryby. Natomiast, iż były już pierwsze sygnały alarmujące, że coś dzieje się niepokojącego, zobaczcie sobie państwo, nikt nie reagował. Przez media przewinęły się makabryczne zdjęcia. Tysiące martwych ryb. Naprawdę poraża skala tego zjawiska. Widziałem to na własne oczy wiele razy. Ale też bezkarność służb państwowych, które do tej pory tak naprawdę nie umieją lub nie chcą odpowiedzieć na pytanie o to, co zabija Odrę. Docierają do nas także doniesienia o ciałach bobrów, ptaków, żab oraz zaniku małży. Powiem mocne, ale bardzo prawdziwe słowa. To, co się działo, to, co się stało, to zbrodnia na Odrze, ale również zbrodnia na nas wszystkich i na kolejnych pokoleniach. Trudno jest jednoznacznie przewidzieć dziś możliwe konsekwencje tej katastrofy ekologicznej, ponieważ wciąż nie zostały poznane jej przyczyny. Możemy spodziewać się długofalowych skutków dla ekosystemów Odry i Bałtyku. Rzeka, przypominam, to nie koryto wypełnione wodą, a jej woda nie płynie bez związku z tym, co ją otacza. Nie możemy cofnąć czasu, ale musimy jak najszybciej podjąć odpowiedzialne działania zmierzające do wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Usunięcie jej skutków, ukarania sprawców i wprowadzenia działań systemowych, którzy nie pozwolą, aby podobna tragedia wydarzyła się w przyszłości. Dwóch niekompetentnych urzędników odeszło. Może to i dobrze, lecz my z problemem zostaliśmy. A tym problemem nie jest nawet sama katastrofa na Odrze, tylko ogólny stan państwa, która w wielu fundamentalnych obszarach zwyczajnie nie funkcjonuje. Niejednokrotnie muszą ją zastępować sami obywatele. Ale choć pospolite ruszenie jest romantyczne, to zwykle też nieprzesadnie skuteczne. Organy naszego państwa potrzebują grutowne zmiany, a przede wszystkim efektywnego działania. Szanowni państwo senatorowie, 20 lipca anno dominii 2.17 z tej trybuny, tu w tym miejscu, kiedy zabieraliście gospodarzom rzek kompetencje, podchodziliśmy i prosiliśmy was, nie róbcie tego, bo wiedzieliśmy i czuliśmy, że tworzycie sobie spółkę, w której do dnia dzisiejszego nawet nie wiecie, ile zatrudniacie ludzie, bo raz mówicie 5,5 tysiąca, a drugi raz mówicie 6 tysięcy 300. Ja nad rzeką z tymi ludźmi rozmawiałem. Zrobiliście sobie spółkę, którą wywianujecie zawsze tam swoich i nie zawsze kompetentnych. A jak jest w tej instytucji, ja się nie przedstawiałem. Ja słuchałem. Zgroza. Dziękuję za uwagę. Bardzo dziękuję. Panie senatorze, proszę.