Krzysztof Brejza: Był inwigilowany Pegasusem, oskarża rząd
Krzysztof Brejza mówił, że był inwigilowany Pegasusem przez około pół roku w 2019 roku podczas kampanii do Parlamentu Europejskiego oraz krajowych wyborów i że inwigilacja objęła też jego rolę jako szefa sztabu. Oskarża rząd o instrumentalne wykorzystanie służb, prokuratury i mediów rządowych w celu wpływania na wynik wyborów i politycznego niszczenia opozycji.
- Wskazał, że inwigilacja trwała pół roku i dotyczyła kampanii do Parlamentu Europejskiego oraz kampanii do Sejmu i Senatu; twierdził, że monitoring objął jego pracę jako szefa sztabu, a sztab wyborczy opozycji był pod stałym monitoringiem służb nadzorowanych przez wiceprezesa partii PiS.
- Podkreślił, że nigdy nie popełnił przestępstwa, nie miał zarzutów ani wniosków o uchylenie immunitetu, a mimo to przeciwko niemu skierowano aparat państwa. Zaznaczył, że inwigilacja została bezprawnie powiązana z innym postępowaniem, w którym nie brał udziału, i że w tamtym postępowaniu nie został przesłuchany nawet jako świadek.
- Twierdził, że część korespondencji pozyskanej Pegasusem została sfałszowana i wykorzystana dwukrotnie - do przedłużenia kontroli operacyjnej w kampanii wyborczej oraz do prowadzenia kampanii pomówień i hejtu wobec niego i jego rodziny. Wskazał na setki oszczerczych materiałów w telewizji rządowej opartych na insynuacjach i kłamstwach.
- Mówił o krzywdzie prywatnej wyrządzonej jemu i najbliższym, w tym o konieczności przyznania ochrony policyjnej rodzinie, oraz o potrzebie odpowiedzialności karnej i moralnej. Ostrzegł, że sprawa ujawnia niebezpieczne połączenie służb, prokuratury i mediów rządowych realizujących bieżące interesy partii; przytoczył opinię profesora Zolla, że inwigilacja szefa sztabu opozycji w okresie wyborów przekreśla zasadę równości wyborów.
Zakres inwigilacji
- Wskazał, że inwigilacja trwała pół roku i dotyczyła kampanii do Parlamentu Europejskiego oraz kampanii do Sejmu i Senatu; twierdził, że monitoring objął jego pracę jako szefa sztabu, a sztab wyborczy opozycji był pod stałym monitoringiem służb nadzorowanych przez wiceprezesa partii PiS.
Wymiar prawny
- Podkreślił, że nigdy nie popełnił przestępstwa, nie miał zarzutów ani wniosków o uchylenie immunitetu, a mimo to przeciwko niemu skierowano aparat państwa. Zaznaczył, że inwigilacja została bezprawnie powiązana z innym postępowaniem, w którym nie brał udziału, i że w tamtym postępowaniu nie został przesłuchany nawet jako świadek.
Sfałszowana korespondencja i kampania
- Twierdził, że część korespondencji pozyskanej Pegasusem została sfałszowana i wykorzystana dwukrotnie - do przedłużenia kontroli operacyjnej w kampanii wyborczej oraz do prowadzenia kampanii pomówień i hejtu wobec niego i jego rodziny. Wskazał na setki oszczerczych materiałów w telewizji rządowej opartych na insynuacjach i kłamstwach.
Konsekwencje moralne i ustrojowe
- Mówił o krzywdzie prywatnej wyrządzonej jemu i najbliższym, w tym o konieczności przyznania ochrony policyjnej rodzinie, oraz o potrzebie odpowiedzialności karnej i moralnej. Ostrzegł, że sprawa ujawnia niebezpieczne połączenie służb, prokuratury i mediów rządowych realizujących bieżące interesy partii; przytoczył opinię profesora Zolla, że inwigilacja szefa sztabu opozycji w okresie wyborów przekreśla zasadę równości wyborów.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Krzysztof Brejza żąda wyjaśnień ws. związków redaktora
Krzysztof Brejza ostrzega przed inwigilacją polskiego internetu
Krzysztof Brejza pyta o odpowiedzialność za oponę limuzyny
Krzysztof Brejza: 'Znikoma szkodliwość' kłamstw Kaczyńskiego
Krzysztof Brejza ostrzega: ustawa paraliżuje Trybunał
Krzysztof Brejza wzywa do komisji ws. afery SKOK-ów i Amber Platinum
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz: Odbudowa wspólnoty dla bezpieczeństwa
Beata Strzałka
Beata Strzałka: 50-lecie Szwadronu Kawalerii im. 3 Pułku Ułanów
Bronisław Komorowski
Bronisław Komorowski: Trzy filary bezpieczeństwa Polski
Grzegorz Lorek
Grzegorz Lorek: To byli Niemcy — o początku II wojny
Maciej Kopiec
Maciej Kopiec: dlaczego dla PiS zwykli obywatele nie znaczą już nic?
Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz Czarzasty: Bezpieczeństwo - współpraca i silna Ukraina
Artykuły
Transkrypcja
Byłem inwigilowany Pegasusem przez bardzo długi czas, przez pół roku, w 2019 roku, w kampanii do Parlamentu Europejskiego, a następnie w kampanii do Parlamentu Polskiego, do Sejmu i Senatu. To co istotne, to co najważniejsze, to to, że byłem też inwigilowany jako szef sztabu Koalicji Obywatelskiej. W stałemu monitoringowi podlegał sztab wyborczy opozycji przez służby nadzorowane, podległe, wiceprezesowi partii PiS. Był to zamach na wolne wybory w Polsce. Ta sprawa ma cztery wymiary. Wymiar polityczny, prawny, moralny i ustrojowy. Wymiar polityczny to próba zniszczenia mnie jako przeciwnika władzy. Moja aktywność była dolegliwa dla PiSu. Byłem członkiem dwóch komisji śledczej. Komisji do spraw nacisków, wpływów na służby specjalne i komisji do spraw Ambergold. Pierwsza z komisji badała nielegalne podsłuchy już za pierwszego rządu PiS w latach 2005-2007. Druga komisja do spraw Ambergold miała na celu polityczne zniszczenie opozycji w Polsce, polityczne zniszczenie Platformy Obywatelskiej i jej lidera, byłego przewodniczącego Rady Europejskiej, pana Donalda Tuska. Proszę państwa, chcę powiedzieć jednoznacznie. Nigdy nie popełniłem żadnego przestępstwa. Jedyną moją winą, w cudzysłowie, jest to, że jestem dla PiS politykiem niewygodnym. Niewygodnym dlatego, że w wielu interwencjach w aktywności parlamentarnej wykazywałem nadużycia i niespotykaną dotychczas pazerność tej władzy. Podam tylko jedną z najgłośniejszych afer ujawnionych przeze mnie. W 2018 roku Polskę zelektryzował fakt, że rząd PiS kierowany przez panią premier Beatę Szydło w rządzie PiS wprowadzono tak zwane drugie pensje, czyli nagrody comiesięczne, drugie pensje wypłacane obok wynagrodzenia zasadniczego. Ujawnienie tej informacji doprowadziło do znaczącego spadku sondażowego partii PiS. Druga kwestia Pegasusa to wymiar prawny. Podkreślę raz jeszcze. Nigdy nie popełniłem przestępstwa, nie toczyło się przeciw mnie postępowanie karne, nigdy nie usłyszałem zarzutów, nigdy nie kierowano wniosku o uchylenie immunitetu, a jednak skierowano przeciwko mnie cały wielki aparat państwa, łącznie z nielegalną inwigilacją Pegasusem. Dziś po latach wiem, że moja inwigilacja została bezprawnie, bez powodu powiązana z innym postępowaniem karnym, z którym nie miałem nic wspólnego. A w postępowaniu, w którym byłem inwigilowany w 2019 roku, wszczęte zostało zawiadomienie mojego ojca 5 lat temu, czyli w 2017 roku, tamto postępowanie. Dziś mamy rok 2022, wrzesień. W tym postępowaniu nie zostałem przesłuchany nawet jako świadek. Dlatego wymiar prawny to wykorzystywanie innego, dotyczącego się postępowania, polityczne kierunkowanie go, wykorzystanie pomówień, naruszanie zasady obiektywizmu w pracy służb i prokuratury. To moment, gdy prokuratura i służby przestają być obiektywnym organem służącym państwu, a stają się polityczną pałką do niszczenia opozycji. Kolejnym aspektem tej perfidnej operacji służb to celowe sfałszowanie pozyskanej Pegasusem mojej korespondencji. Ta sfałszowana korespondencja została wykorzystana dwa razy do uderzenia wybory. Raz, najprawdopodobniej do kradzieży, do wyłudzenia zgody sądu na przedłużenie kontroli operacyjnej na czas kampanii wyborczej w wyborach do Sejmu, przy czym według mojej wiedzy przed sądem ukryto informacje o tym, że użyta zostanie cyberbroń Pegasus. Dwa, sfałszowana korespondencja została wykorzystana do kampanii pomówień, oszczerstw i hejtu wobec mnie i mojej rodziny przez cały okres kampanii wyborczej. I tu jest wymiar moralny. Każdy z Państwa jest osobą publiczną, ale też prywatną. Każdy obok działalności zawodowej prowadzi normalne życie. To niszczenie życia prywatnego ludzi to kolejna cecha dyktatury. Takie historie są znane z działalności komunistycznej Służby Bezpieczeństwa w Polsce przed rokiem 1989. Ta nieproszona obecność służb w naszym domu przez pół roku przy radościach i smutkach to największa krzywda, którą nam uczynili. To szkoda, która zostaje najgłębiej. To wymaga jednoznacznej oceny nie tylko prawnej, za tym powinna pójść odpowiedzialność karna, ale przede wszystkim oceny moralnej. Ta sprawa nie ma szarości. Ta sprawa jest czarno-biała. To nigdy nie powinno się wydarzyć. Powstało w związku z całą ogromną operacją Pegasusa przeciwko mnie i mojej rodzinie pół tysiąca oszczerczych materiałów w telewizji rządowej, opartych na insynuacjach, kłamstwach. Chciałbym powiedzieć, że w tej kampanii szczu to nie tylko na mnie, ale też na mojego tatę, prezydenta Inowrocławia. Szczu to na moją mamę, która nie jest politykiem, jest kompozytorem, jest muzykiem. Szczu to też w pewnym momencie na moją żonę. Wielkim bólem było to, że nie udało się ochronić przed tą kampanią hejtu i nienawiści, także troje moich dzieci. Pod koniec kampanii wyborczej nienawiść zbudzona przez telewizję rządową była tak wielka, że na skutek gruźb nieustalonych do dziś sprawców przyznano mojej rodzinie decyzją komendanta wojewódzkiego policji z Bydgoszczy ochronę policyjną. Jaki to jest paradoks, że ta sama władza najpierw rozkręca spiralę nienawiści Pegasusem, a potem ta sama władza przytłoczona skutkami tej kampanii hejtu proponuje nam ochronę. I ostatni wymiar, najbardziej istotny, to wymiar ustrojowy. Sprawa Pegasusa ujawnia charakterystyczny dla autorytaryzmów i niebezpieczny mechanizm przestępczego połączenia służb, prokuratury i mediów rządowych. Celem tego połączenia służb, prokuratury i mediów rządowych jest realizacja bieżących interesów partii PiS. Tym interesem w konkretnym przypadku mojej inwigilacji był wpływ na wynik demokratycznych wyborów w 2019 roku poprzez użycie Pegasusa w kampanii wyborczej. Oraz eliminację z życia publicznego niewygodnego polityka poprzez kampanię oszczerstw w telewizji rządowej na podstawie sfałszowanych materiałów wykradzionych Pegasusem. Wielki autorytet prawniczy profesor Zoll, pytany o skutki tej inwigilacji Pegasusem dla wyborów, powiedział, że inwigilowanie szefa sztabu opozycji w okresie wyborów Pegasusem przekreśla konstytucyjną zasadę równości wyborów. Powiedział też, że jest to jednoznaczna podstawa dla Sądu Najwyższego do unieważnienia wyborów. Był taki moment w 2019 roku, gdzie prokuratura z Gdańska była powiadomiona o tym, że wyciekają moje materiały, jakoś wykradzione z mojego telefonu. W tej sprawie nie zrobiono nic. Można było tego Pegasusa ustalić już w roku 2019, przed wyborami ujawnić ten bezprawny zamach na wybory. Nasuwa się jednoznaczne porównanie do afery Watergate. Tam była nieudana próba zamontowania podsłuchu. W Polsce natomiast doszło do wielomiesięcznego, stałego monitoringu sztabu wyborczego przez służby podległe wiceprezesowi partii PiS. Nie możemy pozwolić na to, by w dużym państwie Unii Europejskiej, w państwie, które chce być demokracją, niszczono to, co jest jej solą, czyli prawo wyboru. Bo to, co stało się w roku 2019 za sprawą nielegalnego życia Pegasusa, to zamach na wolny wybór Polaków. Poproszę też o dwie minuty z mojego czasu dla mojej adwokat, która prowadzi jedno ze śledztw. Bierze udział w jednym ze śledztw, w którym jestem pokrzywdzony w sprawie włamania do mojego telefonu. Szanowni państwo, sprawa inwigilacji Krzysztofa Brejzy Pegasusem jest najbardziej jaskrawym polskim przypadkiem użycia tego narzędzia. Jako adwokat jestem odpowiedzialna za prowadzenie i koordynację kilkunastu spraw sądowych, które pokrzywdzony wytoczył przed polskim wymiarem sprawiedliwości po to, żeby ustalić, co się rzeczywiście wydarzyło i żeby poznać wszystkie okoliczności i konteksty jego nielegalnej inwigilacji. Ta sprawa to wielopoziomowe przestępstwo. I nie bójmy się używać tak jednoznacznych, ale prawdziwych słów. To wielopoziomowe przestępstwo, które ma swoje źródło na najwyższych szczytach aktualnej władzy w Polsce. Przestępstwem w tej sprawie jest prawdopodobne wyłudzenie zgód sądu na wielomiesięczną kontrolę operacyjną Krzysztofa Brejzy. Przestępstwem jest użycie nielegalnego narzędzia do tej inwigilacji Pegasusa. Narzędzia, które nie jest narzędziem kontroli operacyjnej dozwolonym w Polsce, ale cyberbronią przeciwko terroryzmowi. Przestępstwem jest wyciek materiałów operacyjnych z postępowania do telewizji publicznej. Dzisiaj tak naprawdę telewizji rządowej. Następnie sfałszowanie tych materiałów operacyjnych oraz ich upublicznienie. Jako adwokat muszę ze smutkiem przyznać, że polska prokuratura nie chce się tą sprawą zajmować, a państwo PiS udaje, że tej sprawy nie ma. Jest to sprawa dla Polski PiS niewygodna. Ona w smutny sposób obrazuje stan rozkładu polskiej demokracji. I upolitycznienie prokuratury i wymiaru sprawiedliwości. Ta sprawa obrazuje także jawny upadek wartości demokratycznych w Polsce. Przede wszystkim w kontekście zakwestionowania przez PiS wolnych i demokratycznych wyborów w 2019 roku. Dziękuję państwu bardzo za wysłuchanie. Dzień dobry państwu. Nazywam się Andrzej Malinowski. Dziękuję za zaproszenie. Kilka słów o sobie. Przez ostatnie 22 lata kierowałem najstarszą i największą organizacją pracodawców, pracodawcy Rzeczpospolitej Polskiej. I również z tego tytułu reprezentowałem pracodawców przez ten cały okres czasu w Komitecie Ekonomiczno-Społecznym Unii Europejskiej. Jestem byłym parlamentarzystą i także kilkukrotnym członkiem rządu. Proszę państwa, według otrzymanego Citizen Lab raportu wiem, że byłem inwigilowany czy szpiegowany jak kto woli przy pomocy Pegasusa od 27 lutego 2018 roku. Nie wiem, ile było tych włamań, ale pewnie będzie to trudne do ustalenia, dlatego że uważając, że nie mam nic na sumieniu, nie wyłączałem żadnych telefonów, nie robiłem tego. Telefon właściwie pracował na okrągło, również się ładował, prawda, w tym całym czasie. Natomiast, proszę państwa, nie wiem dokładnie, z jakiego powodu byłem inwigilowany Pegasusem, ponieważ nie miałem żadnych zatargów z prawem, nie prowadzono wobec mnie żadnego śledztwa i sobie nawet nie przypominam, żebym kiedykolwiek w życiu mandat zapłacił. Liczyłem zresztą, że i przyszedłem także na posiedzenie dzisiejszej komisji, na dzisiejsze posiedzenie komisji, licząc, że, proszę państwa, dowiem się może, jaki był powód tego, że byłem objęty szpiegowaniem Pegasusa. Co najwyżej się mogę odliczać. Liczyłem, że dowiem się od przedstawicieli polskiej administracji, którzy podejmowali w tym zakresie decyzję. No i bardzo, muszę powiedzieć, spowodował mi tutaj bardzo poważny zawód, że nikogo tutaj z tych ludzi nie ma. Do dzisiaj nie wiem dokładnie, mogę się co najwyżej domyślać. I myślę, że być może jednym z powodów była moja działalność jako prezydenta pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej. Przez ten cały okres czasu starałem się bardzo rzetelnie wykonywać swoje obowiązki, prezentować punkt widzenia polskich pracodawców i wielokrotnie przeciwstawiać się, szczególnie w ostatnich latach, niszczeniu polskiej gospodarki przez Polską Administrację Państwową. Poprzez różnego rodzaju wredne przepisy. Przeciwstawiałem się także poprzez traktowanie pracodawców jako narzędzia do zaspokajania wątpliwych celów politycznych. Również być może przyczyną było to, że w ramach tak zwanego dialogu społecznego musiałem na początku pandemii objąć przewodnictwo tak zwanej Rady Dialogu Społecznego. To jest specjalny organ polski, który składa się z przedstawicieli rządu, związków zawodowych i pracodawców i powinien przynajmniej mieć istotny, poprzez dialog, istotny wpływ na to, co się dzieje w Polsce. Przed podjęciem tej funkcji, wiedząc o tym, że prawdopodobnie nie będę pozwalał sobie na podporządkowanie się jakimś powiedzmy wydumanym różnym koncepcjom prezentowanym przez powiedzmy polski rząd i tak dalej, byłem proszę Państwa bardzo mocno atakowany we wszystkich możliwych, na wszelkie możliwe sposoby. Chciałem Państwu powiedzieć, że przy tej okazji, że i to jest paradoks można powiedzieć polskiej historii. Jak Państwo wiecie, polska administracja broniła się przed negatywnymi skutkami COVID-u poprzez stworzenie tak zwanych tarcz antycovidowych, specjalnych zestawów różnych przepisów prawnych. Szczerze Państwu nawet nie powiem jakich, dlatego że tam wrzucano do jednego worka wszystko, co było po prostu możliwe tylko. I proszę Państwa, w moim środowisku ta pierwsza tarcza COVID-owa przez niektórych jest nazywana jako Leks Malinowski. Dlaczego? Dlatego, że znalazła się tam, proszę Państwa, znalazły się zapisy, które pozwalały panu premierowi w sposób arbitralny wyrzucać członków Rady Dialogu Społecznego, którzy byli mu po prostu, byliby niewygodni. No na całe szczęście, dzięki zdecydowanym postawie także przedstawicieli różnych organizacji samej Unii Europejskiej, Międzynarodowej Organizacji Pracy, Międzynarodowej Organizacji Pracodawców, udało się potraktować ten przepis jako martwy i trzeba powiedzieć, że kilka dobrych miesięcy później ten przepis został z tej tarczy poprzez parlament usunięty. Nomen omen ten przepis znalazł się, proszę Państwa, w trakcie debaty nad pierwszą tarczą COVID-ową w nocy, przed samym głosowaniem na Sejmie, wiedząc o tym, że większość sejmowa go przyzyskuje. Ja to oczywiście prywatnie określam jako przejaw tzw. bandytyzmu politycznego, które od wielu lat obserwujemy tutaj w naszym kraju. Tyle, proszę Państwa, mam do powiedzenia. Jeszcze raz podkreślam. Nie wiem, z jakiego powodu byłem inwigilowany, szpiegowany Pegasusem. Myślę, że być może jestem pełen optymizmu, że jeszcze za swojego życia będzie taki moment, że będę mógł się wreszcie dowiedzieć, dlaczego i kto taką decyzję podjął. Dziękuję Państwu. Dzień dobry. Proszę Państwa, w momencie, kiedy byłem szpiegowany Pegasusem, rozpoczynałem budowę ruchu społecznego, związku zawodowego i małego stowarzyszenia. To pokazuje patologię tej władzy, gdzie sięgają jej macki i gdzie chcą wkładać swoje ręce nawet tam, gdzie zaczyna ktoś cokolwiek robić i nie czują tam swojego wpływu i tego, że ktoś jest zależny. To pokazuje niestety, że dziś ta władza nie ugina się przed niczym. I dziś, po wielu miesiącach od ujawnienia tej sprawy, ja mam do polskich służb, do polskiego rządu jedną największą pretensję o to, że do dziś nie mam żadnych informacji na temat, jakie informacje zostały wyciągnięte z mojego telefonu, gdzie jeszcze mnie szpiegowali. Mało tego, do dziś jestem szkalowany w telewizji publicznej i ośmieszany, gdzie jest pokazywane, że w międzyczasie zmieniłem telefon i jak można wyciągnąć te informacje. Ludzie tworzący te materiały doskonale wiedzą, że jest robiony backup telefonu i że jest ciągłość zapisu. Jednak ciągle starają się pokazywać, że ktoś sobie coś wymyśla. I to jest argument, który pokazuje, że nie było tutaj żadnego przypadku, że było to robione z premedytacją, że poseł, przewodniczący Komisji do Spraw Służb, przed tym jak w moim telefonie był zainstalowany Pegasus, powiedział mi na spotkaniu, można powiedzieć towarzyskim, że interesuje się mną Komisja do Spraw Służb. To jest niedopuszczalne. Powiedział to w towarzystwie osób trzecich. To jest odbieranie wiarygodności osobom, które angażują się w budowę ruchów politycznych, ruchów społecznych, które chcą coś zmieniać. I dziś to, co jest najgorsze, brak wyjaśnienia tej sprawy, powoduje, że wiele uczciwych osób nie chce angażować się w Polsce w działania polityczne. Wiele osób, które prowadzi biznesy, nie chce brać udziału w życiu politycznym, nawet nie chcą mówić, co myślą na temat partii politycznych, czy w ogóle polityki w Polsce. Dlatego ja mam nadzieję, że ta Komisja doprowadzi do tego, że zostaną przedstawione materiały, gdzie dowiem się, co zostało z mojego telefonu skradzione. I to, co mnie interesuje najbardziej, co działo się później. Czy dziś mój telefon też jest nadal szpiegowany? Może nie Pegasusem albo czymś innym? Czy ktoś wyciągnął to, ile mam pieniędzy na koncie, jakie robię przelewy, z kim rozmawiam, z kim dzwonię, komu robię zdjęcia? Do dziś służby nie powiedziały, czy były wyciągane tylko wiadomości, rozmowy telefoniczne, czy była używana kamera, czy było wchodzenie w różne aplikacje. Jak daleko sięgało szpiegowanie tego urządzenia? Bo to jest wejście do życia nie tylko politycznego mojego życia, ale także prywatnego. W Polsce za czasów komunistycznych mówiło się, że jak ktoś donosi na kogoś, na sąsiada, to ważne jest to, czy nawet bezpieka będzie miała informację, czy ma tego dnia katar, czy jest chory. Nawet tak śmieszne informacje, bo to było ważne. Gdzie można i w którym momencie człowieka uderzyć? I ta władza za pomocą Pegasusa szuka czułych punktów, gdzie można kogokolwiek uderzyć, kto jej zagraża. Stało się to niestety w Polsce, w środowiskach politycznych, tych, które dziś mają możliwość rządzenia, obiektem Kpin, Tyrwin i Szyderstw. I to jest dla mnie najbardziej bolesne, że nie zostało powiedziane. Tak, mieliśmy podejrzenia, były warunki, żeby takie coś robić. Przepraszamy Pana i zapraszamy Pana na to, żeby zabrać swój komputer, swój telefon. Pokażemy Panu, że już wszystko jest w porządku. Ale to do dzisiaj nie zostało zrobione. I to pokazuje, że ludzie, którzy dziś rządzą Polską, niestety nie biorą odpowiedzialności za to, co robią wobec ludzi, którzy chcą zmieniać, którzy mają inne zdanie. Ale to pokazuje też, że jak duże uzależnienie innych związków zawodowych, ruchów, które startują w Polsce, jak dużo tych ciał politycznych jest już na samym początku wiązane z władzą, bo one nie muszą się niczego bać. A ci, którzy są niezależni, muszą być nastawieni niestety na takie strzały. I to później kończy się nabijaniem się w telewizji publicznej. To później kończy się właśnie tym, co też wcześniej powiedziałem. Ja nie chcąc przedłużać, to wielkie ubolewanie, że tutaj nie ma dzisiaj Pana Zbigniewa Ziobro. To niesamowite, że nie ma tutaj dzisiaj Pana Kamińskiego. Jeżeli nie ma nic do ukrycia, to dlaczego ludzie odpowiedzialni w Polsce za Ministerstwo Sprawiedliwości, prokurator generalny, czy człowiek, który odpowiada za funkcjonowanie służb, tutaj nie ma. Jeżeli nie mają nic do ukrycia, powinni to być. Jednak nieuznawanie tych, którzy mają inne zdanie, prowadzi do tego, że oni prowadzą dziś równoległe życie względem innych Polaków, innych ludzi. To jest równoległy świat, do którego my nie mamy wejścia. Jeżeli będą jakieś pytania, to ja odpowiem, ale to, co w mojej uwadze tutaj najbardziej jest takim jaskrawym używaniem, jaskrawym pokazaniem tego, do czego posunie się ta władza, to zabijanie ruchów społecznych, nawet związków zawodowych, na samym początku ich istnienia. Ale to jest bojaźń przed utratą, polityczną utratą elektoratu, tego fundamentalnego elektoratu, który głosował na partię, która dziś w Polsce rządzi. Wiele osób obecnie i po tym czasie z powodu braku wyjaśnienia tej sprawy powiedziała, że oni zawieszają swoje działania polityczne. Nawet nie to, że nie będą się angażować, wchodzić w to angażowanie. I to jest ta strata, którą poniosła chociażby agrounia, czy opozycja, z którą często też mogę mieć inne zdanie. Ale ludzie zaczynają mówić, nie chcę. Dlatego tą sprawę trzeba jak najszybciej wyjaśnić. Dziękuję. Szanowni Państwo, dziękuję za zaproszenie w dniu dzisiejszym, ponieważ ja już miałam okazję przedstawić Państwu moją historię. Ja tylko tytułem podsumowania tych wszystkich naszych opowieści. Siedzą przed Państwem senator Rzeczpospolitej Polskiej, przedstawiciel pracodawców, pani mecenas, prokurator, lider ruchu rolniczego. Jaka jest nasza cecha wspólna? Nie jesteśmy przestępcami, bo gdybyśmy nimi byli, biorąc pod uwagę te inwigilacje, które jak przedstawiciele pana ministra Kamińskiego i Ziobry mówią, były legalne i przeprowadzone zgodnie z prawem, to oznaczałoby, że jesteśmy przestępcami i już dawno powinniśmy siedzieć w więzieniach. Inwigilacje były prowadzone od roku 2018-19-20. Do tego czasu już powinny się odbyć procesy z naszym udziałem. Powinniśmy zostać skazani na podstawie zebranych materiałów i odsiadywać pewnie długoletnie wyroki karne. Być może to było zamierzeniem służb specjalnych, które w ten sposób nas inwigilowały. Natomiast staliśmy się celem służb państwowych i tych nielegalnych inwigilacji przy użyciu narzędzia, które z założenia miało być niewykrywalne, nie dlatego, że jesteśmy przestępcami. Dlatego, że sami, jak również środowiska, które reprezentujemy są niewygodne dla aktualnie rządzących. Minister Ziobro, minister Kamiński odmówili współpracy i odmówili odpowiedzi na państwa pytania. Nawet przedstawiciel rządzących, pan Dominik Tarczyński czy pani Kępa nie są w dniu dzisiejszym obecni na tym spotkaniu. Strategią aktualnie rządzących jest przeczekanie tej całej sytuacji. Udawanie, tak jak pani mecenas powiedziała, że tej sprawy nie ma. Natomiast za każdym z nas stoją nasze rodziny, nielegalnie podsłuchiwane osoby, rodzice, mężowie, żony, dzieci, nasi współpracownicy, znajomi, osoby, które być może przypadkowo spotykaliśmy na ulicy, z którymi wymienialiśmy kilka słów. Masywność tego urządzenia i sposób jego wykorzystania jest tak groźny dla demokratycznego społeczeństwa, dla państwa kierującego się demokratycznym porządkiem prawnym, że niezbędne jest uregulowanie tej sytuacji w przepisach i restrykcyjne wymaganie od władz państwowych wszystkich rządów, aby przestrzegały tych przepisów, aby wyciągały konsekwencje wobec osób, które skuszone potencjalnymi możliwościami Pegasusa, czy podobnie działających oprogramowań szpiegowskich, będą je chciały wykorzystać tylko po to, aby zdobyć wiedzę w celu ewentualnego przyszłego wykorzystania o swoich oponentach. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję Bardzo zresztą z kontribuacji. кажется, bardzo ważne. Dziękuję oczywiście Ms. Rozeit Hopefully City odkrypcje do JAMES się ale ef Christmas często asha she nie mówiąc do ob schönienie and foremści victims. And for you personally, it is the worst situation. But it's also very important to highlight that, of course, it goes much further than just you as victims. It affects your families. It affects your relationships. It affects your work. And it affects society in the wider sense because indeed, it will have effect on people, on organizations who might hesitate to perform their functions, do skrótiny z regułami, do sprzedażu do poweru, i do wykonania czekce i balancenia, które są tak cruciale w demokracji i w regułach. To jest bardzo ważne, i dlatego, że jest bardzo dobry, że jesteś tutaj, i że jesteś tutaj, i że jesteś tutaj, z tym, że w tym momencie, mamy wyłączenie czasu, zaproponuję, że nasz pytania do czułaś z powrotem, z powrotem, z powrotem, z powrotem, z powrotem z powrotem, with answers from all the interlocutors, to make sure that we keep some sort of order in the meeting. And I will start with our rapporteur, Ms. Sophie Innetfeldt. Thank you, Chair, and thank you all our guest speakers for being here and sharing this with us. And I think we all feel very much what you had to go through. Or we can't really imagine, but I think people easily understand what the impact must be on your private lives, on your family, everybody around you. But we are also looking at the impact on society and on democracy and the rule of law in particular. And this goes beyond Poland, because let's not forget that even just a little detail, that the results of the national elections change the composition of the Council of the European Union. So it even has an impact on European decision-making. I mean, even just that. And if we look at various scandals in various member states, we can also conclude that the potential perpetrators are all members of the European Council. which is bad, but there are many other reasons why Europe is looking into this. I have a series of questions in random order. First of all, about what avenues are still open to you as individuals or maybe jointly to pursue this further in terms of legal complaints, police investigations, investigations and arguments.