Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Anita Kucharska-Dziedzic o chaosie wokół izolacji sprawców

Anita Kucharska-Dziedzic o chaosie wokół izolacji sprawców

Anita Kucharska-Dziedzic mówiła o projekcie ustawy wprowadzającym procedurę natychmiastowej izolacji sprawcy przemocy domowej i krytykowała chaotyczne działania rządu. Wskazała na liczne błędy legislacyjne, wpływ organizacji Ordo Iuris oraz wahania partii, które osłabiają zaufanie obywateli do służb.

Przebieg legislacyjny


Posłanka przypomniała, że projekt trafił do Sejmu podczas pandemii, następnie Senat wprowadził poprawki, a rząd przygotował własny projekt oparty w dużej mierze na propozycjach Senatu.

Krytyka ministerstwa i kampanii


Zaznaczyła sprzeczność w działaniach ministerstwa - ograniczaniu finansowania organizacji pomagających ofiarom przeciwstawia się prowadzenie kampanii informacyjnej z Funduszu Sprawiedliwości oraz jednoczesne błędy w projekcie.

Rola Ordo Iuris i wahania polityczne


W wystąpieniu podkreśliła wpływ Ordo Iuris oraz publiczne wahania części polityków, które zdaniem posłanki przyczyniły się do wycofania poparcia dla projektu i osłabiły jego spójność.

Skutki dla ofiar i służb


Anita Kucharska-Dziedzic wskazała, że zaufanie obywateli do służb spada, coraz rzadziej wnioskuje się o wszczęcie procedury niebieskiej karty, a w niektórych powiatach policja niemal nie korzysta z procedury izolacji.

Apel o dalsze prace


Posłanka apelowała o skierowanie projektu do drugiego czytania, by usunąć niedoróbki prawne i językowe oraz sprawdzić, czy rząd rzeczywiście popiera proponowane rozwiązania.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Panie Ministrze, Wysoka Izbo. Dwa i pół roku temu przy szalejącej pandemii do Sejmu wpłynął projekt rządowy wprowadzający procedurę natychmiastowej izolacji sprawcy przemocy domowej. Opozycja przecierała oczy ze zdumienia. Ministerstwo Sprawiedliwości, walczące z organizacjami kobiecymi, odbierające im fundusze na pomoc dla ofiar przemocy domowej, bo te okropne organizacje kobiece śmiały pomagać przede wszystkim kobietom i dzieciom, nie dostrzekając rzekomo, że dzieci i kobiety biją tak samo często, jak są bite. To samo ministerstwo, które robi policyjne naloty na organizacje kobiece, zabiera im komputery i dokumentacje, sugeruje, że są umoczone w jakieś potworne przekręty finansowe, nagle wypuszcza projekt ustawy, w którym mówi kochane feministki, miałyście i macie rację, trzeba w Polsce, jak w całej cywilizowanej zachodniej Europie, usuwać z domu sprawców przemocy w rodzinie. Ci sami ziobryści, którzy chcieli na wzór Putina uznać, że tak raz w roku to można kobiecie przywalić bezkarnie, a pierwszy raz to w ogóle się nie liczy, bo prawdziwemu mężczyźnie mogą puścić nerwy, mówią nagle – biłeś, grozisz pobiciem, policja usunie cię z domu. Ci sami ziobryści, którzy co kilka tygodni komunikują, że należy wypowiedzieć konwencję stambulską o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, nagle chcą dostosować polskie przepisy do wymogów konwencji. Dwa i pół roku temu zobaczyliśmy projekt niechlujny językowo i legislacyjnie, z masą błędów, taki prawny brudnopis, ale pomniej na te wszystkie deklaracje i słowa wypływające ze środowiska Solidarnej Polski i PiS całą demokratyczną opozycją apelowaliśmy o szybką ścieżkę procedowania, zanim rząd zmieni zdanie. I mieliśmy rację, bo Zjednoczona Prawica w Senacie zrezygnowała z popierania własnego projektu, a minister Romanowski z rozbrajającą szczerością przyznał, że to dlatego, że Ordo Iuris miało poważne zastrzeżenia do projektu. To samo Ordo Iuris, o którym absolutnie nie można mówić, ktoś z jakiego kraju je finansuje. Prezydent podpisał ustawę, a Ministerstwo Sprawiedliwości zrobiło kampanię z Funduszu Sprawiedliwości dla ofiar, jak to wspiera ofiary i wprowadza procedurę usuwania z domów sprawców przemocy w rodzinie. Posłowie i senatorowie razem z przedstawicielkami organizacji pozarządowych pomagających ofiarom przemocy zabierają się za poprawianie tego niechlujnego projektu. Usuwają wszystkie niedoróbki i błędy, poprawiamy nawet błędy językowe. Senat przegłosowuje i projekt trafia do Sejmu. I znów z tego tej telebimu minister Romanowski z rozbrajającą szczerością powiedział w zasadzie to zgadzamy się ze wszystkimi tezami i propozycjami, które przyszły z Senatu, ale przygotujemy własny projekt. Przygotowaliście. W dwa lata. Dwa lata na kopiu i wklej. I historia się powtarza. Rząd wypuszcza projekt, który konsumuje wszystkie propozycje Senatu i tych okropnych feministek i genderystek. Projekt rządowy, który powołuje się na konwencję stambulską i wychwala ją jako wzorcowy zbiór narzędzi w walce z przemocą domową. I znów się zastanawiamy, co robić. Bo są w tym projekcie rzeczy, które można poprawić. Ale co, jeśli uznacie po tej prawej stronie, że jednak nie popieracie własnego projektu? Wczoraj podczas Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, gdy policja i żandarmeria sprawozdawała z realizacji wykonywania procedur usuwania z domu agresorów, poseł Solidarnej Polski usilnie okazywał lekceważenie wobec tematu i dowcipkował, jak to kobiety tłuką mężczyzn i dzieci. Ja nie wiem, jakie są wasze prawdziwe intencje. Ale wiem, że zaufanie obywateli do służb spada i katowane rodziny nie wierzą, że państwo im pomoże i z roku na rok teraz rzadziej wnoszą o wypełnienie niebieskiej karty. Wiem, że są województwa, a w ramach województw są powiaty, w których policja z procedury izolacji niemal nie korzysta. Dlaczego? Bo tak. Bo pewnie komendanci zastanawiają się, skąd wieje polityczny wiatr i czy ministerstwo popiera izolację sprawcy, czy jednak może nie. Więc może zróbmy ponownie pokerowe sprawdzam i ponownie zawnioskujemy o przejście do drugiego czytania, zanim prawica uzna, że jest za. Ale tak naprawdę to jest przeciw. Panie marszałku, na pana ręce