Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Jarosław Urbaniak: twierdzi, że to ostatni budżet PiS-owski

Jarosław Urbaniak: twierdzi, że to ostatni budżet PiS-owski

Jarosław Urbaniak ocenił projekt ustawy budżetowej na 2023 rok jako 'ostatni budżet PiS-owski' i stwierdził, że nie można go uznać za prawdziwy budżet państwa. Podważył rzetelność dokumentu, wskazując na brak pełnego ujęcia wydatków i sprzeczne szacunki deficytu.

Kwestia "ostatniego budżetu"


Jarosław Urbaniak argumentował, że projekt jest ostatnim budżetem PiS-owskim w sensie konstrukcyjnym - albo partia wygra wybory i nie będzie budżetu, albo przegra i następny budżet sporządzi nowa partia. Podkreślił prostotę tego rozumowania i ironicznie odniósł się do prezentowanego dokumentu.

Niejasne ujęcie wydatków i szacunki deficytu


Mówca wskazał, że projekt podaje wydatki na poziomie 672 miliardów zł, podczas gdy poza budżetem ma się znajdować co najmniej 420 miliardów zł wydatków, czyli ponad 40% finansów państwa - na co ich przeznaczenie nie wiadomo. Zaznaczył też rozbieżności dotyczące deficytu - deklarowane 68 miliardów versus ekspertyzy mówiące o co najmniej 206 miliardach zł.

Opodatkowanie i rola spółek Skarbu Państwa


Urbaniak skrytykował poszukiwanie wpływów poprzez spółki Skarbu Państwa i nowe obciążenia podatkowe nazywane opłatami. Przytoczył wypowiedź ministra o wysokich marżach i planowanym 50% podatku oraz wskazał, że to obciążenie i dywidendy mają trafić budżetu, przy jednoczesnym wzroście kosztów paliw dla obywateli. Zasygnalizował też informację o wstrzymaniu sprzedaży hurtowej przez Orlen.

Ocena sytuacji i konsekwencje dla państwa


Mówca określił prezentowany stan finansów jako kłamstwo na temat finansów publicznych i przestrzegł przed skutkami takich rozwiązań. Wyraził przekonanie, że polityka ta prowadzi do poważnych problemów państwa i obciążeń dla obywateli.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, ja chciałbym rozstrzygnąć kwestię tego, czy to ostatni budżet PiS-owski, czy nie ostatni. Ostatni. I to wcale nie wynika z jakiejś pychy i pewności co do wyniku przyszłorocznych wyborów, tylko z prostego wnioskowania. To się nazywa dylemat konstrukcyjny prosty. Albo PiS wygra wybory w przyszłym roku, albo nie wygra wyborów. Jak mówili łacinnicy, tercium non datum. Nie ma innego wyjścia. Jak przegra wybory, no to następny budżet będzie budżetem partii, która wygra wybory. A jak PiS wygra wybory, to nie będzie budżetu. Proste. Sami się śmiejęcie z tych swoich powieści. Bo trudno nazwać już to, co nam dzisiaj przedłożono, budżetem państwa. Jak można mówić, że te kilkaset stron to jest budżet państwa, pani minister, i używać non stop słów o całości finansów publicznych, kiedy chociażby z tego, co widzimy, pani mówi o wydatkach na poziomie 672 miliardy złotych, a my wiemy, że oprócz tego co najmniej 420 miliardów złotych wydatków nie jest ujętych w tym budżecie. To znaczy, że ponad 40% wydatków państwa co najmniej, w ogóle nie mamy pojęcia, na co zostaną wydane. Z tego nie wiemy, czy deficyt budżetowy jest, tak jak pani twierdzi, 68 miliardów, czy może tak, jak twierdzą eksperci, że to co najmniej 206 miliardów złotych. Przecież to są ogromne różnice. Przecież to w całości to jest jedno wielkie kłamstwo na temat finansów publicznych tego państwa. Spójrzmy chociażby do spółek Skarbu Państwa, bo one są ważne. PiS wpadł na pomysł, że jak już wprowadził 40 nowych podatków, nazywając je opłatami, daninami itd. Zrobiło się kłopotliwie. To należy z Polaków zdzierać pieniądze w postaci czego? A wielkich marsz w spółkach Skarbu Państwa. Orlen, PGNiG, spółki energetyczne. No to wszystko wiemy, łącznie z panem ministrem Sasinem, który stwierdził, że marże za duże, więc będzie 50% podatek. I będzie fajnie? No nie będzie. Bo Polacy nadal będą płacić ogromne pieniądze za paliwo, tylko że teraz połowa pójdzie do budżetu państwa w postaci dywidendy, a druga połowa w postaci nowego, Sasinowego podatku. I z wiadomości ostatnich, parę minut temu dostałem informację, że Orlen wstrzymał sprzedaż hurtową. To państwo zaczyna się walić. Przez was. Przez PiS. Spokojnie. Nic się nie zawali. Niech się pan nie przejmuje. Spokojnie.