Zgłoś uwagi

Konrad Szymański - Wystąpienie z dnia 18 listopada 2020 roku.

Informacja dla Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w pracach Unii Europejskiej w okresie lipiec-grudzień 2019 r. (przewodnictwo Finlandii w Radzie Unii Europejskiej) oraz komisyjnym projektem uchwały Informacja dla Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w pracach Unii Europejskiej w okresie styczeń-czerwiec 2020 r. (przewodnictwo Chorwacji w Radzie Unii Europejskiej) oraz komisyjnym projektem uchwały

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
21 wyświetleń
0

Stenogram

6. i 7. punkt porządku dziennego:


  6. Informacja dla Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w pracach Unii Europejskiej w okresie lipiec - grudzień 2019 r. (przewodnictwo Finlandii w Radzie Unii Europejskiej) (druk nr 186) oraz komisyjnym projektem uchwały (druk nr 297).
  7. Informacja dla Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w pracach Unii Europejskiej w okresie styczeń - czerwiec 2020 r. (przewodnictwo Chorwacji w Radzie Unii Europejskiej) (druk nr 565) oraz komisyjnym projektem uchwały (druk nr 610).

Minister do Spraw Unii Europejskiej Konrad Szymański:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Sytuacja jest nietypowa pod wieloma względami oczywiście, ale jednym z elementów nietypowych jest fakt, że ustawowy obowiązek poinformowania Sejmu o polityce polskiej w okresie prezydencji fińskiej i prezydencji chorwackiej następuje dopiero teraz.

    Początkowo były to powody całkiem niewinne, zbieżność dat posiedzeń sejmowych i moich zaangażowań w związku z pracami Rady Europejskiej, Rady ds. Ogólnych. Później oczywiście przyszła pandemia, która zasadniczo ograniczyła prace Sejmu tylko do spraw absolutnie pilnych i koniecznych, dlatego dopiero dzisiaj możemy się pochylić nad tymi dwoma obszernymi dokumentami.

    Postaram się w związku z tym opóźnieniem skupić na tych zagadnieniach, które zachowały aktualność. Niektóre z nich zachowały również całkowicie centralną rolę w polskiej debacie, jak widać. Po pierwsze, prezydencja fińska to oczywiście początek nowego cyklu politycznego, wybór nowych władz. Spośród decyzji o charakterze politycznym na pewno na uwagę zasługuje fakt, że w grudniu w końcu udało się ustalić, że neutralność klimatyczna Unii Europejskiej do roku 2050 będzie liczona tylko na poziomie całej Unii, że nie będzie tworzyła zobowiązania poszczególnych państw członkowskich do uczynienia tego samego. Co ważne, w polskim przypadku jest wyraźnie zaznaczone, że Polska nie jest zobowiązana prawnie do tego, aby partycypować w tym trendzie. To oczywiście nie znaczy, że Polska chce zaprzestać prowadzenia własnej polityki klimatycznej, ale musi być ona zgodna z polskimi uwarunkowaniami gospodarczymi.

    Do tych konkluzji skutecznie wpisaliśmy wszystkie te zasady, które są kluczowe z naszego punktu widzenia, kiedy mówimy o polityce klimatycznej. Po pierwsze, sprawiedliwy charakter transformacji, po drugie, ochrona konkurencyjności przemysłu, po trzecie, przeciwdziałanie, aktywne przeciwdziałanie ucieczce tych sektorów przemysłu, które są przez politykę klimatyczną najbardziej karane z uwagi na swoją wysoką energochłonność, energochłonność uwarunkowaną po prostu aktualnym stanem technologii.

    Drugim bardzo ważnym aspektem dla tej prezydencji był oczywiście budżet. Mieliśmy do czynienia z impasem, jeżeli chodzi o budżet, z dwóch powodów. Po pierwsze, Finlandia należała do krajów, które nalegały na to, aby cięcia dotknęły przede wszystkim Europę Środkową, co jak wiemy, dziś się nie stało. Trudno było przez tamte 6 miesięcy zrobić cokolwiek, co by nas przybliżyło do porozumienia w tej sprawie. Po drugie, Finlandia reprezentowała całkowicie usztywnione stanowisko, jeżeli chodzi o mechanizmy warunkowości, które do dziś pozostają sprawą nierozwiązaną. Polska wskazywała wtedy na to samo, na co wskazujemy dziś, co pokazuje, że nikt nie powinien być zaskoczony tym, do czego nas to zaprowadziło. Zwracaliśmy uwagę na to, że proponowane rozwiązania omijają traktat, tak naprawdę zastępują traktat, a tym samym pozbawiają państwa członkowskie tych gwarancji prawnych, które w traktacie te państwa sobie wywalczyły. Co więcej, przy pomocy ustawodawstwa wtórnego trudno o bardziej jaskrawy przykład łamania zasady praworządności, jak zmiana prawem wtórnym prawa pierwotnego Unii Europejskiej. To dokładnie tak, jakbyśmy ustawą chcieli zmienić konstytucję. Zapewne w tej Izbie podniósłby się gwar, że to absolutnie niemożliwe. Rozporządzenie, o którym mówimy, dokonuje dokładnie takiej korekty w przypadku traktatu międzynarodowego.

    Był i drugi aspekt, na który zwracaliśmy uwagę, właśnie ta arbitralność, ta bardzo duża niepewność, o jakich normach prawa mówimy. Ma to przynajmniej dwa wymiary: po pierwsze, labilna i zmienna definicja tego, czym jest praworządność w Unii Europejskiej, a po drugie, wprowadzenie przesłanki samego ryzyka, a więc faktu przyszłego i niepewnego z natury rzeczy, ryzyka samego, jakiegoś hipotetycznego naruszania praworządności, które miałoby skutkować procesami, które na końcu miałyby ewentualnie doprowadzić do zawieszenia praw członkowskich państwa członkowskiego Unii Europejskiej.

    Gdyby ta sprawa była błaha, to nie byłaby przedmiotem głównego napięcia między parlamentem europejskim a prezydencją niemiecką. Przypomnę, że prezydencja niemiecka, usiłując znaleźć kompromis, właśnie w tych dwóch obszarach dokonała korekty tego projektu. Gdyby ta sprawa była tak oczywista i tak błaha, jak niektórzy z państwa sugerują, to z całą pewnością nie stanęłaby po środku bardzo ciężkich negocjacji między Radą a parlamentem, negocjacji, które oceniamy negatywnie, które nie przyniosły właściwego, pożądanego efektu, które, co więcej, pogorszyły ten projekt za sprawą Parlamentu Europejskiego. Ale jednak myślę, że to jest taki obiektywny, zewnętrzny dowód na to, że te dwie sprawy mają duże znaczenie, mają kolosalne znaczenie dla tej sprawy. (Dzwonek)

    Z całą pewnością bardzo dobrze za czasów prezydencji fińskiej udawało się współpracować w zakresie wspólnego rynku. Prezydencja fińska, podobnie jak polska, czy Finlandia, podobnie jak Polska, jest w gronie państw przyjaciół wspólnego rynku. Zwracaliśmy jednak uwagę na to, że te deklaracje na najwyższym szczeblu, szczeblu szefów rządów, przyjmowane w zakresie potencjału wspólnego rynku, konieczności budowy wspólnego rynku, rozwijania wspólnego rynku itd., niestety nie idą w parze z konkretem legislacyjnym. Te wysokie deklaracje nie przekładają się na konkret legislacyjny.

    Wspólny rynek nie jest dokończonym projektem, nie jest rozwijany, co gorsza, protekcjonizm, który widzimy w niektórych państwach członkowskich, zaczyna się rozlewać na instytucje europejskie, czego jaskrawym przejawem jest pakiet mobilności uzgodniony w czasach prezydencji fińskiej pod dyktando Parlamentu Europejskiego, jeszcze gorszy niż pierwotny projekt, co zaskutkowało tym, że Polska w gronie ośmiu państw członkowskich Unii Europejskiej w październiku tego roku zdecydowała się na to, aby pakiet ten w bardzo wielu obszarach zaskarżyć do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jako prawodawstwo, które ogranicza swobodę świadczenia usług, wprowadza nieproporcjonalne ograniczenia, w szczególności dla kabotażu, dyskryminacyjne obowiązki dla transportowców z krajów granicznych Unii Europejskiej dotyczące powrotu do bazy, o kolosalnych, negatywnych skutkach środowiskowych itd.

    Zdecydowanym poparciem, poparciem Polski cieszyły się inicjatywy w zakresie przeciwdziałania zagrożeniem hybrydowym, w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego. Byliśmy wtedy bezpośrednio po wyborach europejskich - państwo być może to pamiętają. Słusznie był bardzo duży w Unii Europejskiej niepokój o to, czy demokratyczny proces wyborczy w Unii Europejskiej jest wystarczająco odporny na zagrożenia nowego typu: cybernetyczne, informatyczne, dezinformacyjne. To była sprawa, która była przedmiotem dobrej współpracy na forum Unii, za sprawą prezydencji fińskiej z całą pewnością.

    Niestety nie udało się podjąć działań w zakresie agendy Bałkanów Zachodnich, agendy rozszerzeniowej. W tamtym czasie przede wszystkim Francja zdecydowała się na użycie weta - to dzisiaj jest bardzo ważne słowo, przez niektórych używane jako coś nadzwyczajnego. Francja zdecydowała się na użycie weta po to, żeby...

    Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:

    Panie ministrze, mam do pana bardzo, bardzo uprzejmą prośbę: jakbyśmy tak próbowali kończyć...

    Minister do Spraw Unii Europejskiej Konrad Szymański:

    To są dwa dokumenty, więc siłą rzeczy...

    Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:

    Ale pan poseł Andrzej Grzyb za chwilę też będzie o tym mówił.

    (Poseł Katarzyna Lubnauer: Ale czas się skończył.)

    (Poseł Sławomir Nitras: Ale pan mówi nie na temat, panie ministrze.)

    Nie, bardzo proszę bez takich uwag.

    Minister do Spraw Unii Europejskiej Konrad Szymański:

    Żeby stwierdzić, czy mówię na temat czy nie, trzeba otworzyć ten dokument...

    Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:

    Panie ministrze...

    Minister do Spraw Unii Europejskiej Konrad Szymański:

    ...i wtedy będzie jaśniej. Jeżeli ktokolwiek sądzi, że to jest nie na temat...

    (Poseł Katarzyna Lubnauer: Może pan mówić na temat, ale to wy wprowadziliście te ograniczenia...)

    ...to znaczy, że nie zajrzał do tego dokumentu, i to jest duża szkoda.

    (Poseł Sławomir Nitras: Ale pan mówi o sprawozdaniu za poprzedni rok.)

    (Głos z sali: Nie czytał...)

    Ponieważ taki jest punkt porządku obrad. Gdyby pan chociaż porządek obrad przeczytał od rana - mamy godz. 18.40, to byłby duży sukces.

    (Głos z sali: Brawo!)

    Ale okazuje się, że niestety nie ma na to czasu. (Oklaski) Jakieś inne obowiązki były ważniejsze.

    Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:

    Panie ministrze, ja mam do pana...

    (Poseł Katarzyna Lubnauer: Ale to wy wprowadziliście te ograniczenia. Kiedyś ministrowie mogli mówić dłużej.)

    Możecie się państwo uspokoić?

    Mam do pana uprzejmą prośbę, jakby pan - robię to z głębokiej potrzeby serca - niech pan nie poucza posłów, to nie ma sensu.

    (Głos z sali: Panie marszałku...)

    Pan rozmawiał przez telefon, jak pan minister mówił, nie ma pan prawa w tej chwili się wypowiadać.

    Musi pan skończyć, niestety jest 8 minut, a nie jest pan jeszcze niestety premierem, więc nie ma pan nieograniczonego czasu.

    (Głos z sali: Prowokator.)

    Dziękuję serdecznie.

    Minister do Spraw Unii Europejskiej Konrad Szymański:

    Proszę bardzo. Jeżeli państwu nie zależy na przedstawieniu tej informacji, nie mam nic przeciwko temu, żeby skończyć w jakimkolwiek momencie.

    Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:

    Zależy - tylko w 5 minut.

    Minister do Spraw Unii Europejskiej Konrad Szymański:

    Proszę zadawać pytania. Mogą być one oczywiście niezwiązane z informacją, której państwo i tak nie czytają.

    (Poseł Adam Szłapka: Niech pan nie ma do nas pretensji. Panie ministrze, w poprzedniej kadencji został tak zmieniony regulamin, że pan ma mniej czasu. To do prezesa pytanie.)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.