Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Władysław Kosiniak-Kamysz o szczepieniach i walce z fake newsami

Władysław Kosiniak-Kamysz o szczepieniach i walce z fake newsami

Władysław Kosiniak-Kamysz poprowadził live chat poświęcony szczepieniom, odpowiadając na pytania o bezpieczeństwo i organizację procesu szczepień. Zaprosił do rozmowy dr. Lecha Pijewskiego i podkreślił konieczność sprostowania fałszywych informacji oraz przedstawienia faktów.

Najważniejsze ustalenia


W rozmowie zwrócono uwagę na dużą liczbę pytań dotyczących szczepień oraz na potrzebę rzetelnej informacji. Kosiniak-Kamysz wskazał, że celem live chatu jest wyjaśnienie wątpliwości, demaskowanie fake newsów i pokazanie prawdy o szczepieniach.

Doświadczenia lekarza praktyka


Dr. Lech Pijewski przedstawił swoje zawodowe doświadczenie i opisał praktykę szczepień w swojej poradni. Wyjaśnił, że szczepienia rozpoczęli 26 stycznia, a sam nie podejmował się szczepień, dopóki nie otrzymał drugiej dawki. Poinformował także, że wykonano łącznie ponad 1000 szczepień, gdyby tylko były dostępne dawki.

Organizacja punktów szczepień i problemy z dostawami


Gość opisał rozbieżność między deklarowaną a realną liczbą dostarczanych szczepionek — zamiast planowanych 100 pacjentów tygodniowo otrzymywali np. tylko 30 dawek. Po trzech tygodniach pojawiły się drugie dawki, co chwilowo zwiększyło liczbę potrzebnych szczepionek. Dyskusja poruszyła także kwestie punktów szczepień tworzonych przez rząd i wojewodów.

Wnioski i rekomendacje


Rozmówcy zachęcali do zadawania pytań i korzystania z rzetelnych źródeł informacji. Zwrócili uwagę na to, że przy odpowiednich dostawach punkty szczepień mają znacznie większe możliwości realizacji szczepień niż początkowo deklarowano.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Moi drodzy, minęła 19.30. Witam serdecznie na live chatie. Live chat, który dzisiaj się odbędzie, dotyczy bardzo ważnego tematu, tematu naszego zdrowia, życia, tematu szczepień. Czemu go robimy? Bo każdego dnia dostaję maile, dostaję pytania, czy warto się szczepić, czy to jest bezpieczne, czy to nam pomoże. Tych pytań jest coraz więcej. Chętnych nie brakuje do szczepienia, ale dzisiaj jest pewnie więcej szczepionek niż chętnych, więc temat jest naprawdę bardzo ważny. Z uwagi na wiele fake newsów, które są rozprzestrzeniane w przestrzeni publicznej, wiele kłamstw po prostu, trzeba wyjaśnić te rzeczy, trzeba powiedzieć, jaka jest prawda, pokazać tę prawdę. I dzisiaj zaprosiłem specjalnego gościa. Ja mam swoje doświadczenia jako lekarz, ale zawsze najlepiej spotkać się z tym, który najbardziej w temacie jest doświadczony. Ze mną jest dzisiaj, może nie bezpośrednio, ale właśnie przez złącze internetowe, w Lublinie, pan dr Lech Pijewski, lekarz medycyny rodzinnej, specjalista również ginekologii i położnictwa, specjalista w zakresie ochrony zdrowia. Bardzo doświadczony lekarz, był dyrektorem szpitala, dyrektorem pogotowia, jest prezesem Kolegium Lekarzy Rodzinnych w województwie lubelskim, a dzisiaj organizuje od kilku tygodni szczepienia w swoim gabinecie, w swojej poradni, w swojej przychodni. Jest nie tylko już doświadczonym lekarzem, ale doświadczonym życiem człowiekiem. Ja miałem okazję korzystać z jego pomocy, jak tej pomocy bardzo potrzebowałem w trudnym momencie. Mi jej nie odmówił i nie odmówił jej nikomu, kto do niego z tą pomocą, o tą pomoc się zwrócił. I wiem to od swoich znajomych z Lublina, z Lubelszczyzny, z całego terenu Polski południowo-wschodniej, bo różne osoby się przewinęły przez karierę pana doktora. Ma swoje doświadczenia i zawodowe, i życiowe i myślę, że jest niezwykłą osobą, która dzisiaj razem ze mną będzie prowadziła ten live chat. On jest głównym bohaterem. Ja będę starał się nie przeszkadzać, a tam, gdzie będę mógł pomóc, będę się starał. Mamy wiele tematów do omówienia w zakresie szczepień i wiele pytań, do których Was zachęcamy. Już część została zadana w zapowiedzi, ale na początek oddam głos panu doktorowi, żeby opowiedział o tym, co najważniejsze w procesie szczepień, jak to wygląda z jego perspektywy. Osoby, która leczy, która kwalifikuje do szczepienia, która organizuje te szczepień. Co jest najczęstszym pytaniem pojawiających się u pacjentów, którzy do niego przychodzą, a może co jest najczęstszym pytaniem u pacjentów, którzy nie chcą przyjść na szczepień. O tym wszystkim. Lech Kijewski, prosto z Lublina, dla Was wszystkich. Lechu, zapraszam i proszę opowiedz o swoich doświadczeniach z tych ostatnich tygodni w sprawie szczepień i o swoich doświadczeniach w ogóle o szczepieniach z całego swojego dorobku zawodowego, życiowego. Dziękuję bardzo. Witam Pana Ministra, witam Pana Prezesa Zielonego Przyląbka, czyli schronnictwa naszego ludowego, wszystkich sympatytów i zwolenników i nie tylko polskiego sojnictwa ludowego. Witam serdecznie wszystkich przyjaciół i znajomych. No cóż, pracuję w tym miejscu, w którym w tej chwili siedzimy od ponad 20 lat. Wybudowana placówka od zera u zakładanej, przedstawowa opieka sobotna, z którą związanym jestem od ponad 30 lat. Jestem w tej chwili już na zasłużonej po 40 latach pracy w emeryturze. Tak jak Włazek wspomniał, wprowadziłem kiedyś takie zakłady jak z publiki sobotnych w Krójcu, ośrodek taki gminny, już jak podszedłem z kilku pracy, powtórząc wcześniej na ginekologii, to pracowałem w Markuszowie, a jeszcze wcześniej w Pionkach byłem szefem pomocy doraźnej dzisiejszej zapowodowienia w Krójcu. To tyle jeśli chodzi o taką przeszłość, no i to co tutaj związane bardziej z tymi szczepieniami. Myśmy rozpoczęli szczepienia z 26 stycznia, a 22 w ogóle populacyjne punkty szczepień były już uruchomione, ale ja bo póki ja nie otrzymałem drugiej dawki, nie podejmowałem się szczepień, ponieważ 22 stycznia zyskałem drugą dawkę odpaniającą szczepionki, to 26 już żeśmy rozpoczęli szczepienie. Problem polega ze szczepieniami głównie na tym, że tych szczepionek jest niewiele. My żeśmy deklarując, tak właśnie w ostatniej chwili moje zaangażowanie w tym populacyjnym punkcie szczepień na jesieni przystępowaliśmy, zaproponowane było przez fundów zdrowia 180 dawek i wyjazdów do. Ja niestety nie bardzo wiedziałem na czym to będzie polegać, więc oferta moja polegała na tym, żeby szczepić 100 pacjentów tygodniowo i bez żadnych wyjazdów w dom. Przy takiej niewielkiej ilości punktów populacyjnych prawdopodobnie do tego została moja oferta przyjęta, mimo że ona odbiegała troszeczkę od założeń. Z czego się z jednej strony ucieszyłem, natomiast w momencie takim, kiedy po pierwszym tygodniu rozpoczętych szczepień populacyjnych, okazało się, że jesteśmy w stanie szczepić nie tylko zadeklarowaną ilość pacjentów, czyli 100 pacjentów tygodniowo, a szczepiliśmy tylko 30, bo tylko żeśmy dostawali 30 szczepionek tygodniowo. Po 3 tygodniach pojawiła się już druga dawka, czyli dla tych pacjentów do marca szczepionek druga dawka była dedykowana po 3 tygodniach, w związku z tym po 3 tygodniach od tego pierwszego szczepienia pojawiły się i w związku z tym dostawaliśmy nie 30, tylko 60, 30 na pierwszą dawkę i 30 na drugą. Ale po pierwszym tygodniu, czyli w styczniu, te nasze doświadczenia, bo jak pokazałeś, że możemy bez żadnego problemu szczepić nie 30 i nie 100 pacjentów w przeciągu tygodnia, natomiast możemy szczepić 100 pacjentów dziennie. I myśmy dostali ilość szczepionek i tak jak obliczałem, bo ja w dniu dzisiejszym przekroczyłem 1000 szczepionek wykonanych u pacjentów, ogółem wszystkich. Nie wiem, tam 115 czy 120 jakoś, tak? W 1000, w 1025, dokładnie nie pamiętam, bo musiałbym to się zliczyć, ale przekroczyliśmy 1000, a ten 1000 był do przekroczenia już w marcu, gdybyśmy mieli szczepionek. I ja uważam, że te punkty szczepień, które zostały budowane przez rząd, przez wojewodów w poszczególnych miejscach, tak jak słyszałem, że te punkty będą szczepić 200 osób dziennie. Więc ja sobie zadałem pytanie, a dlaczego do swoich punktów szczepień, których jest 5, 6 czy 7 tysięcy, różne informacje na ten temat słyszę w mediach, więc z tym nie jestem do końca przekonany, jaka ilość tych podmiotów wykonujących ze szczepienia populacyjne u pacjentów jest. Ale to, co ja widzę, to brak tych szczepionek w punktach szczepień populacyjnych, z którymi została zawarta umowa na jesieni, byłyby w stanie przynajmniej 4 podmioty po 50 szczepionek, to już daje efekt w populacyjnej dziennej dawce szczepień, jak Pan Minister Tworczyk mówił, że 200 szczepionek jesteśmy w stanie w tych punktach otwieranych przez wojewodów szczepić. A to dlaczego my mamy tego nie zaszczepić? Dlaczego my żeśmy nie dostawali 50 szczepionek przynajmniej na 4 podmioty? 50, ja już mówię z to, ale 50 i już jest 200 dziennie. I dostajemy 30. W związku z tym wszystkie podmioty, te osoby, które mają doświadczenie zawodowe, te osoby, które od lat szczepionek dzieci, gdzie jesteśmy przygotowani do punkty szczepień nasze są bardzo dobrze wyposażone, są gotowe do szczepień nie tylko dzieci, tych szczepień planowych, które wykonywane są już od 6 tygodnia życia do 18 roku życia we wszystkich przychodniach podstawowej obieki stochodnej. Dzisiaj tak trzeba nazywać, ja co prawda tego nie używam, bo jestem lekarzem godzinnym i przychodni lekarze godzinnym. Ale nas właśnie z niej na parla z moim życiu się to już pozyskało, w związku z tym będę posługiwał się z formowania podstawowej obieki stochodnej. Panie doktorze, myślę, że to tytułem wstępu jest dobre wyjście, pokazanie po pierwsze, że jest gotowo wśród nas lekarzy do pełnego zaangażowania, tylko nie było tej koordynacji, która by umożliwiła i przekazała Wam wszystkie kompetencje. Bo to, co powiedziałeś, możliwości duże, sprawność organizacyjna dobra, ale nie było takiego transmisji, takiego przepływu tych szczepionek. Też myślę oddania kompetencji jednak bardzo blisko do samorządu, do gabinetu, do lekarza rodzinnego, żeby rozpocząć tę akcję dużo szybciej, dużo szerzej, dużo bardziej efektywnie. Mamy już sporo pytań, więc ten wstęp kończymy. Przed nami na pewno seria trudnych pytań, bo tu są i ci, którzy się zaszczepili, jak widzę już po pierwszych pytaniach i ci, którzy się planują zaszczepić, ale nie będzie brakować również pytań od tych, którzy nie chcą się szczepić. A naszą rolą, naszym obowiązkiem jako lekarzy jest zrobić wszystko, żeby przekonać wszystkich tych, którzy mają obawy, mają wątpliwości, pokazać im wiarygodne prognozy, dane, liczby, swoją wiedzę, jak ważne są szczepienie. Więc proponuję taki schemat funkcjonowania, że ja będę zadawał pytanie, na jedno będę odpowiadał ja, na drugie pan doktor będzie udzielał najlepszych ze swoją wiedzą odpowiedzi i będziemy starali się przez te pół godziny, które przed nami na pewno, rozmowy z wami, odpowiedzieć na jak najwięcej pytań. Więc, panie doktorze, drogi leku, zaczynamy już teraz pytania od naszych internautów, od tych, którzy z nami są na live chacie. Pierwsze to te, które już się pojawiły przed naszym programem. I ważne pytanie, które często się pojawia. Czy mimo szczepienia można zachorować? Panie doktorze? Można zachorować mimo szczepienia, bo szczepienie nas chroni przed powyłaniami i przed zgodą. I po pierwszej dawce można zachorować i można zachorować po drugiej dawce. Bez względu na to, jaka będzie ilość w tej chwili tutaj tych pacjentów, to jeżeli my je wyszczepimy odpowiedniej ilości populacji, to nie będziemy się czuli bezpiecznie i ta maseczka jeszcze mimo wszystko, mimo tych przyjętych, pół dawek szczepionki. I po dwóch tygodniach, po drugiej dawki mamy tą odporność już teoretycznie dość dużą i wysoką. To nie zwalnia nas to z odpowiedzialności za to, żeby chronić samego siebie. Ja już nie mówię, żeby chronić kogoś innego, ale samego siebie jeszcze ochronić przed tą tak zwaną zarazą, która niestety, ale w ostatnich miesiącach strasznie zubożała na nasze społeczeństwo. Niestety, ale w wielu przypadkach rodzin, które dotknęło, ludzie odchodzili najbliżsi. Myślę, że ważna informacja. Każda szczepionka, niezależnie od producenta, niezależnie czy to jest Pfizer, AstraZeneca, czy to jest Moderna, czy to jest Johnson & Johnson, powoduje, że jeżeli nawet zachorujemy, to przebieg choroby nie będzie przebiegiem drastycznym. W większości przypadków nie będzie wymagał hospitalizacji, a nawet jeżeli będzie wymagał hospitalizacji, to nie będzie to piorunujący przebieg, tak jak ja ostatnio mogłem obserwować pracując na izbie przyjęć, gdzie w ciągu dwóch godzin stan pacjenta pogarszał się w sposób radykalny. dochodziło do tego, że nie kwalifikujący się pacjent do żadnej intubacji, do podłączenia do respiratora, mający zapalenie płuc, ale nie masywne, w ciągu dwóch godzin jego stan się tak pogorszył, że musieliśmy w trybie pilnym intubować, zakładać respirator i stan stawał się średniego, czy nawet stanu dobrego stanem ciężkim w ciągu kilku godzin. To jest ochrona szczepionki. Nie wszystkich ochroni szczepionka przed zachorowaniem, ale prawie 100% ochroni przed ciężkim przebiegiem. I to jest tak naprawdę w ujęciu populacyjnym, całościowym największe dobrodziejstwo szczepionki, że ono nas zabezpieczy, że nie dojdzie do drastycznego pogorszenia stanu zdrowia, a nawet do śmierci w wypadku zachorowani. Mówię w większości przypadków, bo wyjątki zawsze potwierdzają regułę. Kolejne pytanie od Pani Alicji. Po co mam się szczepić? Jeżeli większość społeczeństwa nie będzie zaszczepiona, wtedy nie będzie ochrony. Panie doktorze, po co się szczepić? To są proste pytania, a często najtrudniejsze. Pytanie wydawałoby się bardzo proste, ale bardzo trudne jest w interpretacji pacjenta, który nie do końca jest w jakimś stopniu przekonanym o słuszności różnych rzeczy, rzeczy, które dotykają nas wszystkich w życiu i w domu. Po to się szczepić, że musimy pamiętać o jednej z bardzo wychotnych rzeczy. Wszystkie wirusy bardzo często mutują. Mutacje powodują to, że stajemy się mniej odporni na dany wariant wirusa, który do Polski dotrzeć może. Każda osoba zaszczepiona, bez względu na ten wariant, nawet gdyby przyszedł inny, to mamy dzisiaj już wiadomo, angielski, mamy południowo afrykański, mamy już inni, mamy z Brazylii, nie wiadomo jeszcze skąd przyleci z kosmosu, czy jeszcze półt opowiedzieć skąd. To każda ta szczepionka, przed każdym nowym zmutowanym wirusem nas w jakiś sposób obroni. Pani Alicja, która powiedziała, że po to się szczepić, jak się inni nie szczepią. Pamiętajcie, moi koledzy, drodzy Państwo, przyjaciele, pamiętajcie o jednej rzeczy. Wirus nie wybiera. Każdego w domu, w rodzinie gdzieś dotknęło, to szaleństwo i bez względu na wieku. Jeżeli ktoś nie zwraca uwagi na to, że jemu dziadek czy rodzice, którzy mieli 70-80 lat i mieli jeszcze przy tym schorzenia o charakterze przewlekłej podeszki i nie jest nim przykro i żal, to powinni się zastanowić nad kolegami, którzy mają 25-30-45-40 lat, którzy w tym okresie, w tej sytuacji wiosny, jak byliśmy się znaleźli, gdzie dochodziła ilość zgodów do tysiąca, to znaleźli się bardzo młodzi ludzie. I to nie jest prawda Pani Alicja, że jak się Pani nie zaszczepi i będą inni nie zaszczepieni, to po co się szczepić, bo inni będą odnosić choroby. A no właśnie po to, że jeżeli Pani nie chce być z nimi razem, to niech Pani zaprasa sama o siebie, Panie. I o to chodzi właśnie, że szczepienie chroni nas, ale im więcej z nas się zaszczepi, tym ochronimy nas wszystkich. To jest miara współczesnej solidarności, powiem. A solidarność jest zawsze relacją dwukierunkową. Solidarność nie jest relacją jednokierunkową, to jest od Ciebie do kogoś i od kogoś do Ciebie. Jeżeli Ty się szczepisz, chronisz siebie. Jeżeli Ty się szczepisz, chronisz innych. Nie da się tego osiągnąć w inny sposób niż tylko i wyłącznie w ramach solidarności międzypokoleniowej, międzyludzkiej, takiej cywilizacyjnej. Problem polega na tym, że w małej ilości populacji zaszczepionej ochronione będą te osoby, które się zaszczepiły. W dużej populacji zaszczepionych ochronimy nie tylko siebie, ale ochronimy również i innych. Bo wszyscy, jeżeli byśmy zaszczepili 70% populacji, czyli 70% jest ludzi odpornych, jest pozbawionych nagłych zachorowań i nagłych zgonów, które mogą się pojawić, bo my nigdy nie wiemy i do końca nie będziemy wiedzieć, który z nas będzie w tym miejscu, o którym Pan Minister był łaska wcześniej powiedzieć, czyli w szpitalu i podrespiratorem. Lecimy dalej z pytaniami, bo ich jest coraz więcej. Zachęcam do zadawania. Pan Grzegorz pyta. Moja dziewczyna zachorowała na COVID, a ja nie. Mam przeciwciała lub ochronę? Panie doktorze. Nie jest wcale wykluczone, że może mieć, bo przebieg chorób tego typu jest bardzo łagodny. Są osoby, które przeszły tzw. chorobę o przebiegu bardzo łagodnym, mają wyższą ilość przeciwciał, aniżeli osoby, które w stosunku, stopniowo ciężko przechodziły. Oczywiście ja nie mówię o pacjentach hospitalizowanych, mówię o pacjentach, którzy byli leczeni w podstawowej opiece swobodnej. Przebieg tego schorzenia był stosunkowo ciężki. Część z tych osób, mówię ciężki, na podstawie mojego doświadczenia w otwartym lecznictwie, nie mówię o ciężkości w szpitalu, to te osoby, które mówiąc popularnym językiem, gorzej przechorowały, mogą mieć ilość przeciwciałniejszą. Wszystko jest uzależnione od tego, to tak jakbym powiedziałbyśmy z piciem wódki, jeżeli 25 gram wypijemy, to siedzi specjalnie nie dzielę, ale 250 to już jest coraz gorzej, prawda? Czyli jeżeli łyknęli i przyjęli mniejszą ilość wirusa, to objawy będą mniejsze, mniej nasilone i przebieg może być łagodniejszy. Wszystko jest uzależnione również i od naszego sposobu bycia, od naszej wiedzy, od układu genetycznego, od wielu, wielu innych czynników, które nie są badane, bo nikt w kraju i w świecie nie bada populacyjnie takich czy innych rzeczy genetycznych u pacjentów. No to ja bym miał tyle ewentualnie do powiedzenia, a ta osoba, no i mówię, bo jeżeli przechorowała, nie to miała kontakt, wcale nie musi zachorować. Pod warunkiem, że ta osoba, czyli ta dziewczyna, tegoż pana, który dzwoni, miała przebieg łagodny i przestrzeń, w której przebywała, była dość duża i wentylowane były pomieszcze. To zawsze można zbadać. W większości laboratoriów już dzisiaj oznaczonej zmianą przeciwciał można sprawdzić. To też pokazuje, czy przechorowaliśmy, czy chorowaliśmy na COVID-19, czy byliśmy zarażeni koronawirusem. I dla zaszczepienia, dla tych osób, które planują się zaszczepić, ci, którzy przechorowali, mają to udokumentowane, jest to zalecenie, że po trzech miesiącach od przechorowania można się szczepić. Dla tych, którzy nie wiedzą, czy chorowali, nie ma przeciwwskazania i nie ma obowiązku zbadania przeciwciał. Można się szczepić w każdym momencie. Tak naprawdę po przechorowaniu też nie ma dowodów, który moment na szczepienie jest najlepszy. Te trzy miesiące bardziej wynikają z tego, żeby nie kumulować wszystkich pacjentów w jednym momencie i żeby nie było to, szczególnie w tych pierwszych etapach szczepienia, gdy brakowało nam szczepionek, tak skumulowany, że to podowodowało, że rozłożyliśmy to na więcej etapów. Ale każdy może się zaszczepić. I ten, który chorował, i ten, który nie chorował. Powiem więcej, każdy powinien się zaszczepić. I ten, który przeszedł, i ten, który nie przechodził na szczęście. Lecimy dalej, bo... Ale chciałem do tego punktu jeszcze dodać. Była wcześniej dedykowana ma taka forma, że tzw. ozdrowieńcy, czyli te osoby, które przechorowały po 6 miesiącach, powinny być szczepione. Później to zmniejszono do 3 miesięcy. Obecnie do jednego miesiąca od tego czy zeszłego tygodnia. Wszystko jest faktycznie uzależnione od tego, do co powiedziałeś, czyli od naszych możliwości logistycznych, pozostwiania spraw i w laboratoriach, posiadania przede wszystkim testów, których nam brakowało na samym początku, bo nie tylko powinniśmy testować, żeby szybciuteńko się uwiłać z problemem. Nie tylko osoby, które miały objawy, tylko masowe wykonywanie testów. Wtedy byśmy może inaczej wyglądali w stosunku do tego, jak to wyglądało rok temu. Kilka informacji kolejnych od naszych internautów. Po pierwsze, Pan Bogdan pisze, jutro o 8.20 mam szczepienie. Pozdrawiamy, Panie Bogdanie. Proszę się nie obawiać. Będzie dobrze. Na pewno będzie Pan bezpieczniejszy. Pani Dorota potwierdza, jestem zaszczepiona i dobrze się czuję. Ale Pani Helena, z głosem przeciwnym, nigdy w życiu się nie zaszczepie. To trucizna. Czy to jest trucizna? Czy widziałeś w swojej praktyce takie zdarzenia? Nie tylko zaszczepieniem, bo przecież szczepisz od lat. Szczepisz dzieciaki, szczepisz dorosłych, szczepisz przeciwko grypie, szczepisz przeciwko meningokokom, pneumokokom, szczepisz przeciwko wszystkim chorobom wieku dziedziencego. Tym chorobom, których już nie znamy. Gdzie jest Heine Medina? To młode pokolenie nie zobaczy osób z powikłaniami, z pozostałościami, z porażeniami po Heine Medinie. Gdzie są ci, którzy chorowali na odrę, gdzie jest gruźlica, która niestety przez migrację wraca. I to jest niebezpieczne, bo wiele osób się nie szczepi przeciwko gruźlicy. Ja na przykład pisałem pracę z wirusowych zapaleń wątroby. WZW typu B, na nie jest szczepionka, a nie wszyscy chcą się dzisiaj szczepić. Bardzo duże ryzyko zachorowania na wirusowe zapalenie wątroby typu B w wyniku leczenia w szpitalu, w wyniku pobytu u kosmetyczki, w salonie tatuażu, w wyniku różnych kontaktów, które mogą się wydarzyć i w ochronie zdrowia, i w życiu codziennym. I coraz więcej osób unika szczepień. Co z tym zrobić? To jest wielkie pytanie, które wybucha jeszcze silniej w momencie, gdy chodzi o to, żebyśmy wrócili do normalności. Jak Pani Helenie, która boi się, bo ja rozumiem, że to jest wyraz lęku, wyraz jakiejś obawy. Czy to nie jest trucizna? Czy to jest wszystko bezpieczne? Czy to jest odpowiednio przebadane? Niektórzy mi mówili, jak możecie dopuszczać szczepionki, które były badane przez 9 miesięcy? Przecież tego się nie da zbadać. Da się zbadać, jeżeli wszystkie siły i środki są rzucone po to, żeby to odkryć. Czy szczepionki są bezpieczne? Czy to jest złoty środek na wszystko, co nas dzisiaj spotyka? I czy szczepionka jest zawsze w 100% bezpieczna? Czy mogą być powikłani? To jest, Lechu, myślę, bardzo ważne pytanie, które wynika z wielu, które się przed chwilą pojawiły. Szanowni Państwo, problem jest taki, to, co tutaj Pan Prezes powiedział, w 50-tych latach, ja jestem akurat urodzony, w 50-tych latach i miałem trójkę kolegów, jedno rodzeństwo bliźniaków, które chorowało na właśnie zapalenia przedmiych rogów rodzenia kręgowego, czyli tzw. Hadego Medina w porażeniu. Jedno z nich jeździło na wózku rwawickim, jedno chodziło o kulach i ode mnie rok starszy, bo tak też tego typu schorzenie miał. Te osoby już nie żyją, bo po tego typu schorzeniach, które są powiedzmy w okresie czasu pojawiające się i te osoby zachorowały, to iż żywotność jest mniejsza. Już tych osób nie widać w tej chwili, dlatego ja nie byłbym w stanie rozmawiać z pacjentami na temat wyższości tego szyklenia na tak, jak uczyniłbym, jeśli jest zobaczyć ktoś tego zdjęcia, jakie pacjenci wyglądali. To musi ktoś oglądać, jak wygląda, musi być świadomość całkiem inna. Trzeba zobaczyć, jak ta osoba wygląda. Trzeba zobaczyć pacjenta z rakiem, jak wygląda, jak się męczy. Trzeba zobaczyć to wszystko. My tych chorób nie mamy, ale w okresie przedwojennym na 11-12 porodów, gdzie w terenie wiejskim się odbywały, przeżywało 7-8 dzieci. Reszta umierała z powodu zapalenia płuc, z powodu tego, że właśnie nie było antybiotyków, z powodu bakterii takich, na których nie było szczepionych, wirusów takich, na których nie było. Lekarstwa. Myśmy jako Służba Zdrowia stała pod wielkim dylematem i zastanowiliśmy, co zrobić. Jeżeli się pojawiły antybiotyki, pojawiły się szczepienia, które spowodowały to. Jeżeli ta Pani nie wie, w jakim jest wieku, jeżeli jej mama nie miała by tej świadomości, gdzie rodzice zaraz po wojnie, jak się Polska odmowywała i te szczepienia się pojawiały, zaczęli ludzie szczepić dzieci, to nieprawdopodobnie, gdyby tego nie dokonano wcześniej, to nie wiem, czy dzisiaj byśmy z kompanią mogli rozmawiać, bo prawdopodobnie, z dużym rachunkiem prawdopodobieństwa, śmiertelność noworodków w tamtym czasie, to bym dała na poziomie 25-30%. A dzisiaj, jeżeli mówimy o truciźnie, to proszę spojrzeć wokół, ile jest trucizny dookoła, która jest zdecydowanie gorsza i nie ma żadnych dowodów na to, że którakolwiek zaszczepionek w milionach już zaszczepionych, w setkach milionów zaszczepionych osób, żeby były aż tak problemy, bo przecież się mówiło, że jakiegoś chipa ktoś komuś szczyknie, że takie czy inne rzeczy. No to są herezje z pogranicza średniowiecza, gdzie za takie herezje no to parowano w 108. Tego nie proponujemy oczywiście, ale trzeba wyostrzyć. Trzeba wyostrzyć. Trzeba pokazać, a może nawet postawić na ostrzu noża, tak jak to zrobiłeś. Czasami trzeba drastycznie gdzieś użyć słów i przybliżyć, wyobrazić ludziom, sytuację taką, które postępowanie w dniu dzisiejszym może doprowadzić naprawdę bardzo dużych i ciężkich problemów w naszym całym społeczeństwie, a głównie w rodzinach, w tym najbliższym. Ale myślę, że użyłeś ciekawego porównania, bo my sobie nie zdajemy sprawę, że...