Władysław Bartoszewski o ustawie MSZ: Matrix i bubel legislacyjny
Władysław Bartoszewski ostro skrytykował ustawę demontującą Służbę Zagraniczną, przyjętą przez rząd w ekspresowym tempie. Zaznaczył, że jego klub będzie głosował przeciw tej ustawie.
W wystąpieniu Bartoszewski wymienił, że projekt ustawy liczył 92 artykuły, został przeforsowany w ciągu 36 godzin, a rząd zgłosił później 21 poprawek i dwie autopoprawki, co jego zdaniem świadczy o niechlujstwie legislacyjnym.
Biuro legislacyjne Sejmu kwestionowało praktycznie każdy artykuł, jeden z nich uznano za sprzeczny z Konstytucją. Komisja pracowała do trzeciej nad ranem, a mówca ocenił procedowanie jako katastrofalne i dowód na brak profesjonalizmu.
Według Bartoszewskiego prawdziwe cele ustawy to - pozbycie się dyrektora generalnego MSZ i wprowadzenie nowego szefa służby z zamrożonymi kompetencjami do 2023 roku; zastąpienie zawodowych dyplomatów przez osoby związane z rządem; oraz stworzenie ponad stu miejsc ambasadorskich obsadzanych ze względów politycznych.
Artykuł 41 przewiduje obligatoryjne wygaszanie stosunków pracy ze względu na osiągnięcie wieku emerytalnego - co, zdaniem mówcy, narusza prawo pracy. Komisje związkowe służby zagranicznej zgłosiły krytyczne uwagi; uwzględniono jedynie artykuł dotyczący dyskryminacji kobiet.
Bartoszewski stwierdził, że ustawa nawet z poprawkami powinna wylądować w koszu na śmiecie i wezwał do jej odrzucenia. Podkreślił, że praca w MSZ wymaga wykształcenia, znajomości języków i lat doświadczenia, a projekt zagraża profesjonalizmowi służby.
Najważniejsze ustalenia
W wystąpieniu Bartoszewski wymienił, że projekt ustawy liczył 92 artykuły, został przeforsowany w ciągu 36 godzin, a rząd zgłosił później 21 poprawek i dwie autopoprawki, co jego zdaniem świadczy o niechlujstwie legislacyjnym.
Błędy legislacyjne
Biuro legislacyjne Sejmu kwestionowało praktycznie każdy artykuł, jeden z nich uznano za sprzeczny z Konstytucją. Komisja pracowała do trzeciej nad ranem, a mówca ocenił procedowanie jako katastrofalne i dowód na brak profesjonalizmu.
Cele ustawy
Według Bartoszewskiego prawdziwe cele ustawy to - pozbycie się dyrektora generalnego MSZ i wprowadzenie nowego szefa służby z zamrożonymi kompetencjami do 2023 roku; zastąpienie zawodowych dyplomatów przez osoby związane z rządem; oraz stworzenie ponad stu miejsc ambasadorskich obsadzanych ze względów politycznych.
Skutki dla pracowników służby zagranicznej
Artykuł 41 przewiduje obligatoryjne wygaszanie stosunków pracy ze względu na osiągnięcie wieku emerytalnego - co, zdaniem mówcy, narusza prawo pracy. Komisje związkowe służby zagranicznej zgłosiły krytyczne uwagi; uwzględniono jedynie artykuł dotyczący dyskryminacji kobiet.
Ocena i rekomendacja
Bartoszewski stwierdził, że ustawa nawet z poprawkami powinna wylądować w koszu na śmiecie i wezwał do jej odrzucenia. Podkreślił, że praca w MSZ wymaga wykształcenia, znajomości języków i lat doświadczenia, a projekt zagraża profesjonalizmowi służby.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Władysław Bartoszewski krytykuje ustawę o IPN: 'bubel prawny'
Władysław Bartoszewski: dyplomatyczne negocjacje ws. reparacji
Władysław Bartoszewski: Rosja popełnia ludobójstwo — musi być sądzona
Władysław Bartoszewski o elektrowniach jądrowych: poparcie z zastrzeżeniami
Władysław Bartoszewski krytykuje kolejną destrukcyjną ustawę
Władysław Bartoszewski: Przeciw upolitycznieniu służby zagranicznej
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Maciej Konieczny
Maciej Konieczny pyta o pięcioletnie umowy w agencjach najmu
Janusz Korwin-Mikke
Janusz Korwin-Mikke: Pacjent ma rządzić - krytyka centralizacji
Krystyna Skowrońska
Krystyna Skowrońska krytykuje tempo wdrożenia VAT e-commerce
Wiesław Szczepański
Wiesław Szczepański pyta o koszty programu San dla gmin
Marcelina Zawisza
Marcelina Zawisza krytykuje Mieszkanie Plus i politykę mieszkaniową
Marek Biernacki
Marek Biernacki o konieczności zmian w prawie ratowników wodnych
Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, Panie Ministrze. Od czasów mojego dzieciństwa kojarzyłem MSZ z Aleją Szucha. Pięć lat temu ministerstwo przeniosło się mentalnie do Janowa Podlaskiego i poszło drogą słynnej niegdyś stadniny koni. A w styczniu bieżącego roku dołączyło do Matrixa, stworzonego przez dwóch Amerykanów polskiego pochodzenia, którzy jednak tej wolty MSZ w swoim scenariuszu filmu nie przewidzieli. W styczniu rząd polski przeforsował w 36 godzin destrukcyjną ustawę demontującą Polskę Służbę Zagraniczną. Projekt ustawy miał 92 artykuły. Na zebraniu komisji wiceminister miał czelność, nie pan minister Wawrzyk, wiceminister miał czelność pouczać jej członków, jak mają pracować. Powinien zostać zdyscyplinowany za to. Natychmiast okazało się wtedy, że to MSZ nie wie jak pracować, gdyż podczas obrad Komisji Spraw Zagranicznych biuro legislacyjne Sejmu kwestionowało praktycznie każdy artykuł, a jeden określiło jako sprzeczny z Konstytucją. Pracowaliśmy to trzeciej nad ranę na tą katastrofalną ustawą. Większość rzędowa na komisji, a potem na sali sejmowej, mimo to ten bubel prawny uchwaliła w ekspresowym tempie. W skutek takiego bezmyślnego procedowania, zanim ustawa wyjdzie w życie w czerwcu, rząd zgłosił już w trabie pilnym poprawki, które komisja musiała natychmiast rozpatrzyć. Do 92 artykułów ustawy rząd zgłosił 21 poprawek, a do tych poprawek jeszcze dwie autopoprawki. Świadczy to o kompletnym niechlujstwie legislacyjnym. A wydawało mi się, że w MSZ-cie jest bardzo dużo prawników. Przeforcowanie tej ustawy w styczniu miały trzy cele. Prawdziwe cele, a nie to, o czym słyszeliśmy od pana posła sprawozdawcy. Po pierwsze, pozbycie się dyrektora generalnego z Ministerstwa Spraw Zagranicznych i zastąpienie go nowym szefem służby zagranicznej. Wniesione wczoraj poprawki przewidują wszakże, iż nowy szef będzie miał zamrożone kompetencji do 2023 roku. Czyli teoretycznie istnieje, ale nic nie może zrobić. To jest równoległa rzeczywistość i czysty matriks. Drugim celem było pozbycie się zawodowych dyplomatów i zastąpienie ich na stanowiskach ambasadorskich przez zwolenników partii rządzącej bez względu na ich brak doświadczenia, wiedzy i znajomości języków obcych. Daje to rządowi ponad 100 miejsc w naszych ambasadach dla jego popleczników. MSZ obudnie tłumaczył, że Stany Zjednoczone i Ameryki też wysyłają ludzi spoza zawodowej służby zagranicznej na stanowiska ambasadorów. Ministerstwo nie raczyło jednak powiedzieć, że od połowy lat 50. poprzedniego wieku tylko 30% ambasadorów amerykańskich nie wywodziło się ze służby zagranicznej, a ten procent rzeczywiście wzrósł za kadencję pana prezydenta Trumpa do 40%. Ale nie do stu jak w tej chorej ustawie. Departament stanu notabene do tej pory uznaje w przeciwieństwie do tej ustawy kategorię ambasadorów tytularnych. Komisja Zakładowa NSZ Solidarność pracowników służby zagranicznej RP zgłosiła bardzo krytyczne uwagi do tej ustawy, którą mnie również przysłała. Tylko szaleńczył artykuł o dyskryminacji kobiet został uwzględniony. Przy okazji i z naruszeniem prawa pracy, kodeksu pracy, postanowiono pozbyć się doświadczonych pracowników służby zagranicznej obligatoryjnie, czyli przemysłowo, wygaszając stosunki pracy ze względu na osiągnięcie wieku emerytalnego. To o tym mówi artykuł 41 ustawy, który powinien zostać oczywiście usunięty. Praca w MSZ wymaga wykształcenia, znajomości języków, wiedzy i doświadczenia, które nabywa się przez lata. Problem w tym, że tacy dyplomaci mają rozum i własne zdanie i nie będą bezmyślnymi wykonawcami poleceń partyjnych. Ta ustawa nawet z poprawkami powinna wylądować w koszu na śmiecie. Nasz klub będzie głosował przeciw. Dziękuję bardzo. Dziękuję. Dziękuję.