Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Krzysztof Słoń o 770 mld zł, krytyce opozycji i samorządach

Krzysztof Słoń o 770 mld zł, krytyce opozycji i samorządach

Krzysztof Słoń odniósł się do kontrowersji wokół przyjęcia środków unijnych i krytyki opozycji, broniąc działań rządu i wskazując na korzyści dla Polski. Zajął stanowisko, że opozycja próbuje blokować pozyskanie 770 miliardów zł i stwarzać kryzys polityczny zamiast wspólnie korzystać ze środków.

Spór o 770 miliardów zł


Krzysztof Słoń przypomniał, że premier wraz z grupą przywódców prezentował twarde stanowisko wobec uzależniania środków od praworządności. Wskazał, że po ustaleniu ram dystrybucji Polska mogła stać się beneficjentem 770 miliardów zł i że ten sukces był podważany przez krytyków.

Zarzuty wobec opozycji


Mówił, że opozycja zaczęła szukać możliwości doprowadzenia do kryzysu rządowego i utrącenia ratyfikacji, zamiast wspólnie cieszyć się z szansy na wsparcie po COVID-zie. Określił te działania jako ruch malkontentów, który próbuje wmówić społeczeństwu, że środki trafią do kieszeni rządzących.

Przykłady wsparcia dla samorządów


Przytoczył przykład trzech samorządowców, którzy otrzymali medal za zasługi dla samorządu, wskazując, że środki trafiają tam, gdzie są potrzebne, niezależnie od przynależności politycznej. Wymienił programy takie jak Fundusz Inwestycji Lokalnych czy Rządowy Program Rozwoju Dróg jako instrumenty wspierające rozwój lokalny.

Argumenty fiskalne i wcześniejsze reformy


Podkreślił, że rząd skutecznie gospodaruje publicznymi środkami, przywołując obniżenie podatku do 17% oraz zaniechanie poboru podatku od młodych do 26. Zaznaczył, że dzięki tej polityce istnieje realna szansa na dystrybucję środków unijnych na rzecz Polaków i projekty rozwojowe.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowny Panie Marszałku, Wysoka Izbo. Scenariusze niektórych filmów, szczególnie komediowych, oparte są na nieoczekiwanej zamianie miejsc, ról, sytuacji. My przez wielu przecież, również przez większość tej Izby nazywani jesteśmy eurosceptykami, a przecież w ostatnim czasie pracujemy za nas dwoje, żeby Polska nie wyszła na totalnego eurosceptyka. My przez wielu nazywani jesteśmy poleksitowcami, a przecież w ostatnim czasie to my dbamy o to, żeby o Polsce tak właśnie nie myślano, że tutaj coś niedobrego się szykuje i być może poleksit jest całkiem prawdopodobny. Kiedy w ubiegłym roku pan premier Mateusz Morawiecki z grupą kilku innych przywódców europejskich zaprezentował twarde stanowisko, Również rysując perspektywę weta, żeby pieniądze, które planowała Unia Europejska dla swoich sygnatariuszy nie były uzależniane od praworządności, Wtedy wielu wręcz rozrywało szaty, mówiąc, że to nie jest polska racja stanu, żeby blokować te pieniądze, te ogromne środki, żeby nie godzić się i wetować, jeśli by uznane zostało, że praworządność to trudne do oceny jeszcze w perspektywie unijnej zjawisko było kluczem do przekazywania środków. Później z nieukrywaną satysfakcją widziałem te rzednące miny polityków opozycji, gdy pan premier Mateusz Morawiecki wracał z tarczą, gdy było już wiadomo, że Polska może stać się beneficjentem 770 miliardów złotych i Unia pod koniec ubiegłego roku nakreśliła ramy pozyskiwania tych środków i ich dystrybucji, Wtedy odniosłem wrażenie, że niektórzy będą szukać dziury w całym, że rakiem będą wycofywać się z tych wcześniejszych deklaracji i zamiast tak po prostu, jak Polacy razem cieszyć się z tego, że mamy szansę na coś wielkiego, na jakieś decydujące starcie z COVID-em i wsparcie po COVID-zie, to pojawiła się rzesza malkontentów. Apogeum tego ruchu malkontentów dało się zaobserwować na początku tego roku. Kiedy to okazało się, że Polska rzeczywiście, realnie może stać się beneficjentem 770 miliardów złotych, że na to w krótkim czasie zgodzą się pozostałe państwa Unii Europejskiej, my również podejmując stosowne ratyfikacje i wtedy pojawił się oddolny ruch w opozycji, że należy to za wszelką cenę utrącić. Ja podejrzewam, choć z trudem mi to przyszło, bo z reguły dobrze myślę o innych ludziach i o ich intencjach, natomiast tutaj wręcz ewidentnym stało się, że ten sukces rządu premiera Mateusza Morawieckiego, ten sukces Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej Prawicy i Polski przecież nie wszystkim jest na rękę. Zaczęto więc szukać możliwości doprowadzenia do jakiegoś kryzysu wśród koalicji rządzącej, kryzysu rządowego, być może perspektywy wcześniejszych wyborów. Narzędziem do tego stało się kontestowanie przyjęcia przez Polskę tych właśnie miliardów złotych. Wielka zmiana, nieoczekiwana zmiana. Bo rzeczywiście, wcześniejsze wybory to szansa dla tych, którym zapada się grunt pod nogami, którzy toną. Ale tonął i mimo tego, że na wodzie pojawiła się deska, to zamiast się jej uchwycić i spokojnie dryfować do brzegu, to uchwycili tę deskę po to, żeby okładać rząd i Zjednoczoną Prawicę za to, że chce się tymi środkami dobrze dla Polaków gospodarować. Ale opozycja doprowadza do samozagłady tylko dlatego, że próbuje za wszelką cenę bronić idei wcześniejszych wyborów, tak bardzo chyba im na rękę, że próbuje wmówić Polakom, że te 770 miliardów trafi do kieszeni rządzących. A Polacy wiedzą swoje. Bo przecież kiedy, 6 lat temu już to chyba było, ogłosiliśmy Polakom to, że obniżymy bieg emerytalny, to zrobiliśmy to. Jak ogłosiliśmy, że będziemy wspierać polskie rodziny dodatkiem 500+, to zrobiliśmy to. Później nawet rozszerzyliśmy ten program na każde polskie dziecko. Już nie mówię o tym, że stać nas na to, bo prowadzimy docenianą przez inne kraje świata i niezależne instytucje politykę fiskalną i dobrze się tym publicznym groszem rządzimy. Stąd ta pewność, że jak my będziemy, przynajmniej na początku, ja liczę na to, że przez cały okres tej perspektywy unijnej będziemy ten grosz dystrybuować do Polaków, to też odniesiemy sukces. Tak jak sukcesem chociażby było obniżenie podatku do 17%, jak było zaniechanie podatku, pobierania podatku od młodych do 26 roku życia. Wszystko to jest dowód na to, że potrafimy się gospodarować pieniędzmi. I to jest państwu nie na rękę. Jest wymyślona historia, że my te pieniądze przeznaczymy dla swoich, że my te pieniądze zdeponujemy na swoich kontach, że Polacy będą się musieli przedstawiać legitymacjami partyjnymi po to, żeby te pieniądze pozyskać. Było tutaj zarzutów bardzo wiele, że my różnicujemy samorządy. Otóż przykład pierwszy z brzegu. Dzisiaj trzech, właściwie troje samorządowców, dwóch, prezydent, burmistrz i pani wójt otrzymali medal za zasługi dla samorządu. Jeden z tych samorządowców, prezydent, to wieloletni współpracownik i wychowanych pani eurodeputowanej Róży Tun, która przecież niedawno, no oczywiście inaczej to jakoś argumentowała, ale ja czuję, że miała już dosyć tego ciągłego tłumaczenia się za swoje koleżanki i kolegów przed koleżankami i kolegami z Unii Europejskiej, co się tam u was w Polsce dzieje. Dlaczego Koalicja Obywatelska jest hamulcowym Funduszu Odbudowy Unii Europejskiej i zrezygnowała z tejże formacji? Otóż ten właśnie człowiek, przecież daleki, jeśli chodzi o poglądy z naszymi, otrzymał ten medal. Za co? Za to, że skutecznie aplikuje o środki z różnych programów rządowych i że te środki wykorzystuje. Przecież nie dawaliśmy mu tych pieniędzy, nie przekazywaliśmy mu tych pieniędzy, dlatego że był przez wiele lat współpracownikiem pani eurodeputowanej Róży Tun. Ale dlatego, że one są potrzebne dla mieszkańców Starachowic, bo o nich mówię. I w tej chwili ten samorząd świetnie się rozwija. Poza tym śledzę, jak wiele umów podpisywanych jest, czy to z Funduszu Inwestycji Lokalnych, czy z Rządowego Programu Rozwoju Dróg, czy z wielu, wielu innych również tych społecznych programów. I zaobserwowałem, że przynajmniej w moim województwie nie ma różnicy pomiędzy samorządowcami, czy z tej, czy z innej opcji tego, czy innego koloru, czy takiego, czy innego upatrywania. Wszyscy otrzymują, dlatego że występują, jak aplikują, to występują o sprawy dla swoich samorządów. I tak się też stanie z tymi pieniędzmi. Czy my pytaliśmy jakiś samorząd, gdy te ponad 200 miliardów, chyba już teraz złotych, przeznaczaliśmy na wsparcie i ochronę przed skutkami COVID-u? Nie, one poszły na ratowanie miejsc pracy. Nie tych, którzy są z PiSu, albo ze Porozumienia, albo ze Solidarnej Polski. Ale wszystkich. I te kilka milionów miejsc pracy obroniliśmy. Byliśmy dawani jako wzór takiego właśnie wsparcia. Tu niektórzy mówią, skąd ten pośpiech? Dlaczego nam tak zależy na każdym miesiącu? Ano stąd, że czas tu jest niezwykle istotny. Tak samo, jak był istotny wiosną i latem ubiegłego roku, kiedy Unia nie bardzo kwapiła się do tego, żeby przeznaczać środki na ochronę swoich członków przed skutkami COVID-u. Tak samo, jak Unia poprzez swoje instytucje nie bardzo kwapiła się, żeby zawierać dobre dla Europejczyków umowy na zakup szczepionek. Tam bardzo dotkliwie zobaczyliśmy, co to znaczy miesiąc opóźnienia. Szanowni Państwo, Wysoki Senacie. Celowo dzisiaj zadałem Panu Przewodniczącemu, Senatorowi Bogdanowi Klichowi te pytania, czy w trakcie połączonych komisji rozmawialiście Państwo, Senatorowie, na temat przykładu tych 20 ponad krajów, które ratyfikowały już tę ustawę. Bo można było rzeczywiście przeprowadzić solidną dyskusję. Czy te pieniądze, które Unia będzie pozyskiwała, czy one nie zostaną sprzeniewierzone, czy nie obrócą się przeciwko sygnatariuszom, bo na przykład będzie uwspólnotowiony dług. Ale Pan Senator Bogdan Klich odpowiedział, że nie było takiej dyskusji. To bym jeszcze zrozumiał, te obawy bym zrozumiał. Mówicie Państwo, że w czerwcu Unia się będzie mogła już zająć technikaliami pozyskiwania tych środków. Ale czerwiec to też jest późno. Dlatego, że są takie państwa na świecie, jak chociażby Stany Zjednoczone, które przeznaczyły, strzelam teraz, proszę mnie poprawić, chyba już ponad bilion dolarów na to, żeby ich gospodarka szybko wyszła z tego kryzysu. Żeby weszła na te rynki, które zostały gdzieś tam zapomniane, czy utracone. My też się musimy spieszyć, żeby te rynki odzyskać. O to tutaj chodzi. Polska też powinna być beneficjentem tego wielkiego planu. Jesteście też Państwo ludźmi małej wiary. Bo przecież te pieniądze będą wydatkowane w perspektywie co najmniej 2,21-2,27. Czyli powiedzcie mi, nie wierzycie w to, że wygracie wybory w 2023 roku i to od Was będzie zależało wydatkowanie tych środków? Gdybyście wierzyli, to byście chcieli wziąć te pieniądze. Bo byłaby taka perspektywa, że będziecie je wydatkować. Była taka piosenka chyba w latach 70-tych, Gondolierzy z nad Wisły. Nie wszyscy ją chyba znali. W Europie na pewno nie wszyscy. W tej chwili niestety, prawdopodobnie Europa pisze o Polakach, niestety dzięki tej opozycji ratyfikacyjnej, inną piosenkę z tytułem Maruderzy z nad Wisły. Oby tak nie było