Krystyna Szumilas krytykuje ministra za lekceważenie rodziców
Krystyna Szumilas mówiła o działaniach Ministra Edukacji i Nauki i krytykowała jego nieobecność w debacie. Podkreśliła, że minister lekceważy prawa rodziców, zmienia zasady wyboru dyrektorów i stosuje dyscyplinarne represje wobec nauczycieli.
- Krystyna Szumilas zarzuciła, że pan minister nie przyszedł stanąć przed posłami ani odpowiedzieć na pytania, co nazwała kapitulacją i lekceważeniem społeczeństwa.
- Oceniła, że projekt ministerstwa nie respektuje prawa rodziców do decydowania o wychowaniu dzieci, ponieważ pozytywna decyzja rodziców ma być weryfikowana przez kuratora oświaty, co jej zdaniem odbiera rodzicom realny wybór.
- Wskazała na wywiad ministra, w którym stwierdził, że rodzice są informowani, ale często nie wiedzą, jakie organizacje wnoszą treści do szkoły, co w praktyce oznacza, że ostateczną decyzję podejmuje kurator.
- Zwróciła uwagę, że projekt zwiększa udział przedstawicieli kuratora z trzech do pięciu i przewiduje możliwość, by jedna osoba głosowała za pięciu, co nazwała kuriozum i zagrożeniem dla zasad demokratycznych wyborów.
- Podniosła problem komisji dyscyplinarnych wobec nauczycieli uczestniczących w protestach, wskazując, że bywają karani za działalność odbywającą się po godzinach pracy i zarzucając stosowanie podwójnych standardów.
Nieobecność ministra
- Krystyna Szumilas zarzuciła, że pan minister nie przyszedł stanąć przed posłami ani odpowiedzieć na pytania, co nazwała kapitulacją i lekceważeniem społeczeństwa.
Zarzuty wobec praw rodziców
- Oceniła, że projekt ministerstwa nie respektuje prawa rodziców do decydowania o wychowaniu dzieci, ponieważ pozytywna decyzja rodziców ma być weryfikowana przez kuratora oświaty, co jej zdaniem odbiera rodzicom realny wybór.
Dostęp organizacji do szkół
- Wskazała na wywiad ministra, w którym stwierdził, że rodzice są informowani, ale często nie wiedzą, jakie organizacje wnoszą treści do szkoły, co w praktyce oznacza, że ostateczną decyzję podejmuje kurator.
Zmiany w wyborze dyrektorów
- Zwróciła uwagę, że projekt zwiększa udział przedstawicieli kuratora z trzech do pięciu i przewiduje możliwość, by jedna osoba głosowała za pięciu, co nazwała kuriozum i zagrożeniem dla zasad demokratycznych wyborów.
Represje wobec nauczycieli
- Podniosła problem komisji dyscyplinarnych wobec nauczycieli uczestniczących w protestach, wskazując, że bywają karani za działalność odbywającą się po godzinach pracy i zarzucając stosowanie podwójnych standardów.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Krystyna Szumilas o spadku wyborów na maturze z historii
Krystyna Szumilas: Krytyka PiS za upolitycznienie centrum badań
Krystyna Szumilas pyta, czy klub PiSu poprze poprawkę dla nauczycieli
Krystyna Szumilas domaga się wyjaśnień ws. referendum i zarzutów
Krystyna Szumilas: ostrzeżenie przed antyreformą edukacyjną
Krystyna Szumilas: To są czasy PRL-u — o krytyce projektu uczelni
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Monika Rosa
Monika Rosa wzywa do dymisji ministra Czarnka
PSL
Dariusz Klimczak: Rolnicy na skraju bankructwa, rząd bez planu
Senat RP
Krzysztof Kwiatkowski proponuje darmowe leki dla 70+
Konfederacja
Konfederacja ostrzega: za litr benzyny zapłacimy nawet 8 zł
Koalicja Obywatelska
Wojciech Król alarmuje: koncesje mogą pozbawić Śląsk prawie 10 mld zł
PSL
Piotr Zgorzewski prezentuje listę 'tłustych kotów PiS'
Transkrypcja
Proszę bardzo, Pani Poseł Krystyna Szumirast. Dziękuję bardzo, Pani Przewodnicząca, Wysoka Komisjo. Rozmawiamy dzisiaj o Ministrze Edukacji i Nauki, czyli człowieku, który jest odpowiedzialny za wychowanie, wiedzę, przygotowanie do życia przyszłego pokolenia. I po pierwsze, Pan Minister nie miał odwagi przyjść tutaj dzisiaj, stanąć przed posłami opozycji, posłami swojej partii politycznej i odpowiedzieć na pytania. Bo przecież ta debata nie jest po to, żebyśmy my sobie tutaj opowiadali o tym, co złego zrobił Pan Minister, ale ta debata jest po to, żeby dać Panu Ministrowi również możliwość odpowiedzenia na nasze pytania, wytłumaczenia tego. I to się należy nie tylko posłom, ale to się należy rodzicom, nauczycielom, całemu społeczeństwu. Pan Minister dzisiaj skapitulował, nie przyszedł, nie chce odpowiadać na pytania. Kolejny las zlekceważył społeczeństwo, zlekceważył ludzi, którzy mają poważne do niego zarzuty. Powiedziałam o tym, że jest odpowiedzialny za wychowanie przyszłego pokolenia i ten wzorzec, który on prezentuje jako człowiek, przenika niestety do świadomości uczniów, młodzieży. I taka postawa buty, taka postawa lekceważenia ludzi i ich opinii, mówienia o tym, że tylko to, co ja powiem, jest ważne. I taka postawa mówiąca o tym, że to ja mówię prawdę, a inni kłamią, kiedy tak naprawdę to kłamstwo jest po stronie ministra, nie służy przyszłemu pokoleniu, nie służy wychowaniu, nie służy temu, żeby to następne pokolenie było wychowywane w trosce o prawdę, w trosce o honor, w trosce o dobro wszystkich obywateli naszego kraju i Unii Europejskiej i świata, bo za to jako ludzie jesteśmy odpowiedzialni. Ja bardzo mocno podkreślam, że nie wolno oszukiwać ludzi, a pan minister oszukuje ludzi mówiąc, że projekt, który przygotował, to jest respektowanie praw rodziców. Szanowni Państwo, pan minister lekceważy prawa rodziców. Pan minister mówi o tym, że rodzice mogą podjąć decyzję, muszą podjąć pozytywną decyzję o tym, żeby organizacja mogła wejść na teren szkoły, ale ta pozytywna decyzja rodziców musi być zweryfikowana przez kuratora oświaty. To jaka to jest decyzja rodziców? Jeżeli rodzice chcą, żeby na terenie szkoły były organizowane zajęcia o konstytucji, o tolerancji, o równości, a kurator powie nie, to niestety zabiera rodzicom prawo do decydowania o tym, w jaki sposób wychowywane są ich dzieci. Mało tego, minister przyznaje, proszę sobie przesłuchać wywiad, który udzielił minister wywiad radiowy w Lublinie chyba. On przyznał, że rodzice są informowani, ale bardzo często nie wiedzą, jakie organizacje pozarządowe wnoszą treści do szkoły. Czyli przyznaje, że rodzice są informowani, ale nie są w stanie słuchać i podejmować decyzji. I za tych rodziców tą decyzję musi podjąć kurator. Ja chciałam Wysokiej Komisji powiedzieć, że z takimi działaniami rządu mieliśmy do czynienia w czasach PRL-u. To wtedy państwo chciało podejmować za rodziców decyzję o tym, co się ma dziać w szkole. To wtedy państwo mówiło, musimy rodzicom pomóc, a pod tą pokrywką pomocy państwo podejmowało decyzję. Solidarność walczyła o to, żeby była autonomia rodziców, żeby była autonomia szkoły. I dlatego do konstytucji wpisano prawo rodziców do decydowania o wychowaniu dzieci w swoich poglądach, zgodnie ze swoimi poglądami. Państwo to prawo chcecie im zabrać. Nie będę mówiła o wszystkich rzeczach. Powiem tylko o tych, które są dla mnie najważniejsze jako nauczyciela, rodzica, babcie, ministra edukacji i członka tej komisji. Wychowanie młodego pokolenia jest najważniejsze i to wychowanie powinno być w rękach rodziców, a minister nie ma prawa kłamać, kiedy odbiera rodzicom ich prawo. Następna rzecz, na którą chciałam zwrócić uwagę Komisji Edukacji, to jest sprawa wyboru dyrektora szkoły. Otóż proszę państwa, mam pytanie, czy ten sposób, który jest zapisany w projekcie, będzie obowiązywał na przykład w wyborach w 2023 roku? Bo otóż pan minister nie tylko zwiększa udział kuratora oświaty z trzech, przedstawicieli kuratora oświaty z trzech do pięciu, ale zapisuje, że na komisję może przyjść jeden i głosować za pięciu. Ten jeden będzie miał pięć głosów. Czy tak państwo chcecie przeprowadzić następne wybory w tym kraju? Zwiększyć uprawnienia członków PiSu do podejmowania decyzji za innych członków PiSu? Myślę, że takiego kuriozum dawno w ustawie nie widzieliśmy. Jeszcze nie, pani poseł, nie kłamie. Proszę przeczytać projekt ustawy. To proszę nie rozmawiać. Proszę nie rozmawiać. Ten nowy sposób głosowania to jest naprawdę kuriozum. I jeżeli państwo się z tego nie wycofacie, to jest to pokazanie, że demokracja dla was nie jest ważna. I trzecia rzecz, o której chciałam powiedzieć, to traktowanie ludzi swoich w inny sposób niż tych, którzy nie są swoimi. Otóż proszę państwa, nauczyciele, którzy brali udział w strajku kobiet, są ciągani przez władze oświatowe po komisjach dyscyplinarnych. Pan minister sam osobiście kilka razy powiedział, że te komisje dyscyplinarne mają rozliczać nauczycieli. Nie będę przytaczać słów, których pan minister używał w stosunku do nauczycieli uczestniczących w strajkach, czy pokazujących, czy deklarujących swoje poglądy. Otóż ci nauczyciele uczestniczyli w tych protestach po swoim czasie pracy. Znam takich nauczycieli, mogę państwu pokazać, powiedzieć. Po czasie pracy. Po czasie pracy pan... Ale proszę, szanowni państwo, proszę się zgłosić do wypowiedzi i pozwolić każdemu się wypowiedzieć. Jacek Soproń-Starnowski-Gór brał udział w strajku kobiet po czasie pracy. Posłanka Prawa i Sprawiedliwości podała go do komisji dyscyplinarnej. Sprawa toczyła się przez ponad pół roku. I takich przykładów mogę państwu podać bardzo dużo, ale nie o to tutaj chodzi. Kiedy nauczyciel po czasie pracy wyraża swoje poglądy, to jest B, to minister każe go karać. Natomiast kiedy sam minister w czasie programu radiowego mówi o tym, że ten ksiądz to jest katolikiem, a inny nie, może to mówić jako osoba prywatna. A sam zresztą to deklarował, to zaznaczał. Kiedy pani kurator już wspomina na Nowak, napisała, że Uniwersytet Jagielloński jest agencją towarzyską, na nasze zapytanie poselskie z panią poseł Kingą Gajewską otrzymaliśmy odpowiedź, że ona przecież pisała to w czasie prywatnym, a więc może sobie wyrażać własne opinie. Więc chciałam zapytać dzisiaj pana ministra, niestety go tutaj nie ma, dlaczego nauczyciele mogą wyrażać, czy nie mogą wyrażać swoich poglądów w czasie prywatnym, a pan minister i jego żołnierze mogą. Niestety, jak widać, tej odpowiedzi nie uzyskam. I ostatnie, czwarte pytanie. W wywiadzie poniedziałkowym pan minister stwierdził, że na Śląsku do szkół wchodzą organizacje, które pod płaszczykiem nauki języka niemieckiego uczą historii Niemiec. I chciałam zapytać pana ministra, czy nauczanie języka mniejszości jest zgodne z obowiązującym prawem i czy to nie przypadkiem pan minister podpisał rozporządzenie albo jego poprzedniczka, w którym właśnie w programie nauczania dla mniejszości niemieckiej jest informacja o tym, że mają uczyć nauczyciele historii kraju, z którego pochodzą przodkowie tych uczniów. I czy to nie jest tak, że na lekcję mniejszości niemieckiej, żeby uczeń mógł przyjść, rodzic musi najpierw napisać oświadczenie, że jest członkiem mniejszości niemieckiej. Mam pytanie, czy państwo będziecie zmieniać prawo w stosunku do mniejszości narodowych i etnicznych w naszym kraju, ograniczając ich prawo do języka i nauki historii kraju, z którego pochodzą ich przodkowie. Dziękuję.