Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Władysław Kosiniak-Kamysz: Deklaracja na rzecz wzmocnienia samorządów

Władysław Kosiniak-Kamysz: Deklaracja na rzecz wzmocnienia samorządów

Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał deklarację wspólnie z przedstawicielami Koalicji Polskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i pokrewnych formacji; dokument dotyczy wzmocnienia polskiej samorządności, edukacji, podatków i ochrony zdrowia. Zajął stanowisko za decentralizacją, zwiększeniem udziałów samorządów w PIT i wprowadzeniem udziału w VAT oraz za finansowaniem przez państwo wynagrodzeń nauczycieli.

Najważniejsze ustalenia


- Podpisana deklaracja skupia się na sprawach lokalnych: edukacji, podatkach, ochronie zdrowia, polityce społecznej, polityce wobec osób niepełnosprawnych i zagospodarowaniu przestrzennym. Mówca podkreślił, że to kwestie, które dziś interesują Polaków, oraz że samorząd to fundament działania blisko obywateli.

Finansowanie i propozycje podatkowe


- Zaproponowano zwiększenie udziału samorządów w podatku PIT (wskazane w wypowiedzi wartości: z 50% do 60% oraz do 31%) oraz wprowadzenie udziału w podatku VAT, z mechanizmem przekazu na mieszkańca: gmina 200 zł, powiat 75 zł, województwo 25 zł. Podkreślono, że rozwiązania te mają wyrównać szanse między gminami i mogą zostać zbilansowane w budżecie, przy jednoczesnym wskazaniu szacunkowych strat rzędu 14,5 mld według Ministerstwa Finansów.

Edukacja i rola subwencji


- Mówca stanowczo opowiedział się za prowadzeniem edukacji przez jednostki samorządu terytorialnego i za tym, aby subwencja oświatowa pokrywała wynagrodzenia nauczycieli wypłacane z budżetu państwa, przy jednoczesnym utrzymaniu odpowiedzialności samorządu za utrzymanie szkół. Zaznaczył, że kurator powinien pełnić funkcję nadzorczą i wspierającą, a nie zastępować dyrektora czy władz lokalnych.

Znaczenie dla społeczności lokalnych


- Podkreślono, że samorządy to nie urzędy, lecz społeczności lokalne i że ograniczenie dochodów samorządów oznacza ograniczenie pomocy społecznej, inwestycji i wsparcia dla najuboższych. Mówca zaprosił różne środowiska polityczne do współpracy nad dokumentem i do wspólnych działań na rzecz decentralizacji i wzmocnienia samorządów.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry. Szanowni Państwo, pozwólcie, że rozpocznę wspólną naszą konferencję Koalicji Polskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Koła Poselskiego Porozumienia, Koła Polskie Sprawy, naszych formacji politycznych. Przed chwilą podpisaliśmy deklarację dotyczącą współpracy w sprawie polskiej samorządności, polskiego samorządu z propozycjami, które nas łączą, z propozycjami dotyczącymi edukacji, podatków, ochrony zdrowia, polityki społecznej, polityki wobec osób niepełnosprawnych, zagospodarowania przestrzennego. To jest to, co dzisiaj interesuje Polaków. W Nowym Ładzie jest wiele rzeczy, które dotyczą właśnie wspólnot lokalnych. Z jednej strony pozytywna zmiana zwiększenia kwoty wolnej od podatku, ale z drugiej strony zwiększenie i utrata, zwiększenie obciążeń dla samorządu i utrata części dochodu. Bardzo ważnym elementem, rolą samorządu jest to, co się rozpocznie po raz kolejny jutro, czyli nowy rok szkolny, czyli odpowiedzialność za edukację. W ogóle cała filozofia samorządu to jest to, co nasze środowiska polityczne łączy. My szukamy nici współpracy tam, gdzie są sprawy ważne dla obywateli, tam, gdzie możemy rozstrzygać o sprawach najważniejszych. I właśnie edukacja jest jednym z tych tematów na poziomie samorządu. W wspólnej deklaracji zobowiązujemy się do tego, że edukacja będzie prowadzona przez jednostki samorządu terytorialnego. Ale z drugiej strony państwo musi wywiązać się ze swojego obowiązku ułożenia na edukację. Subwencja oświatowa musi pokrywać wynagrodzenia dla nauczycieli. One powinny być wypłacane z budżetu państwa, a z utrzymaniem szkoły samorząd sobie poradzi. Niedopuszczalne jest prowadzenie takiej polityki, która daje kuratorowi wszechwładz i możliwość kreowania i polityki kadrowej w szkole. Zastępuje dyrektora, wójta, burmistrza, prezydentna, wspólnotę samorządową. Jest funkcją nadzorczą, kontrolną i organizacyjną. A w naszej deklaracji powinna być funkcją wspierającą. Samorząd jest jednym z podstawowych wartości i dorobku III Rzeczpospolitej ostatnich 30 lat. Dzisiaj jest zagrożony jego funkcjonowanie finansowe, jego funkcjonowanie merytoryczne. Dlatego nasze środowiska polityczne zdecydowały się na podpisanie takiej deklaracji. I to jest punkt wyjścia też do współpracy może z innymi, z tymi, którzy nie tak dawno deklarowali, że trzeba pokazać to, co trzeba zrobić 100 dni po obaleniu rządów PiSu, po wygranych wyborach, po przejęciu władzy. To jednym z pierwszych rzeczy, które trzeba zrobić w te 100 dni jest właśnie decentralizacja państwa, wzmocnienie samorządu. O tym jest ta deklaracja i ona jest nadzieją na lepsze jutro. Szanowni Państwo, reforma samorządowa to jest ta reforma po 1989 roku, która sprawdziła się najlepiej. Władza sprawowana jest najskuteczniej tam, gdzie jest najbliżej obywateli, a więc w samorządu. Intencją naszych środowisk politycznych jest konsekwentne wzmacnianie kompetencji samorządów, ale przede wszystkim zapewnienie im realnej niezależności ufundowanej na nowym systemie finansowania samorządów. Te propozycje, które zawarte są w dokumencie wspólnie przez nas sygnowanym, zostały wydyskutowane bardzo szeroko ze środowiskami samorządowymi. I zostały przez te środowiska ocenione bardzo wysoko. Liczymy zresztą, że poszczególne środowiska samorządowe, organizacje, stowarzyszenia będą odnosiły się do tego dokumentu. Liczymy na centrali Państwa. Proponujemy wzmocnienie dochodów własnych samorządów. Mówiąc konkretnie, proponujemy zwiększenie udziału samorządów w podatku PIT z 50% do 60%. Proponujemy wzmocnienie podniesienie udziału samorządów w podatku PIT do 31% i wreszcie nowy bardzo ważny element. Po raz pierwszy proponujemy, aby samorządy miały udział także w podatku VAT. Mówiąc konkretnie, od każdego mieszkańca zameldowanego w danej gminie, ta gmina rocznie otrzymywałaby z podatku VAT 200 zł, powiat 75 zł, a województwo 25 zł. Dzięki temu mechanizmowi wyrównalibyśmy szans między tymi gminami, podmiotami samorządowymi, jednostkami samorządowymi, które mają wysoki udział w podatku PIT, mam na myśli zwłaszcza duże miasta, świetnie rozwijające się metropolie, a mniejszymi gminami, w których podatek PIT nie stanowi tak znaczącego udziału w dochodach jednostki samorządu terytorialnego. Jesteśmy przekonani, że te rozwiązania da się zbilansować w budżecie. Przypominamy, że samo Ministerstwo Finansów szacuje, że rocznie samorządy traciłyby na nowych rozwiązaniach podatkowych 14,5 mld. Te straty to nie są straty dla burmistrzów, prezydentów, wójtów, dla urzędników. To są straty dla samych społeczności lokalnych. Uważamy, że inwestycje samorządowe i prężność finansowa samorządów to jest jeden z warunków, jedna z dźwigli szybszego wychodzenia z kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią. Dlatego zapraszamy wszystkie środowiska polityczne do współpracy przy wypracowaniu tego dokumentu, tych rozwiązań samorządowych, ale w przyszłości także innych elementów wspólnej takiej podstawy programowej dla środowisk opozycyjnych. Szanowni Państwo, samorządy to nie budynki gmin, to nie wójtowie, to nie burmistrzowie, to nie urzędy. Samorządy to my. Właściwie wszystko, co dotyczy nas bezpośrednio, dotyka i żyjemy w samorządach i bezpośrednio jest tam rozwiązywane. Szkoła, ochrona zdrowia, ochrona środowiska, lokalne podatki, to w jakich miejscach żyjemy i jak wygląda cała infrastruktura, to są samorządy. Pieniądze zabrane samorządom to pieniądze zabrane nam. Ograniczone jakiekolwiek działania samorządu wobec nas. To pomoc społeczna, pomoc najuboższym, pomoc najbiedniejszym czy na tym, który sobie najmiernie właśnie pracuje. Pracuje w pomocy społecznej i wiem jak bardzo ważne są środki, które zostaną właśnie w tej gminie. Bo to w gminach, w samorządach potrafi się określić najbardziej potrzeby osób, tych, które są blisko i do nich możemy dotrzeć. Nie można z Warszawy podejmować decyzji, gdzie wybudujemy salę gimnastyczną, czy gdzie będziemy budować inną infrastrukturę, czy ośrodek dla osób niepełnosprawnych. To tam społeczności lokalne naprawdę wiedzą jak dobrze i sensownie wydawać pieniądze. To też tam obywatele mogą mieć najlepszą kontrolę nad tymi pieniędzmi. Łatwo się pieniądze rozpływają w Warszawie, natomiast w małych gminach łatwo jest zauważyć, gdzie pieniądze są niedobrze wydawane. Dlatego pieniądze powinny zostać w samorządach. Powinni ludzie współdecydować w ramach mechanizmów konsultacji społecznych, w ramach wspólnych list rankingowych, czy kontrolując swoich radnych, których mają przy sobie, znają ich z ulicy i nazwiska. Nie można podchodzić do tego tak, jak pojawił się słynny hashtag, decydujemy centralnie, a działamy lokalnie. Nie, też decydujemy lokalnie, dlatego że to my wiemy, jak te potrzeby kreować i jak je rozwiązywać. Dlatego tak ważne jest to porozumienie i polskie sprawy decydują się zawsze łączyć siły w przypadkach programowych, które są ważne dla Polaków. Czy ta zapowiedź to jest jakaś taka, ta konferencja z zapowiedzią takiego sojuszu politycznego, nie tylko w sprawie samorządu, może wspólnego klubu w przyszłości? Wszystko, co dobre, musi mieć też mocne podstawy. Na pewno współpraca dzisiaj w parlamencie różnych środowisk opozycyjnych musi być oparta o wartości, o program, o pomysł. Tu jest jeden konkretny, bardzo mocny pomysł pokazania, że Rzeczpospolita powinna być Rzeczpospolitą samorządową, która oparta jest o wspólnotę lokalną. I to jest dzisiaj podpisana jasna deklaracja. To jest też zaproszenie do tych wszystkich, którzy po rządach PiSu chcą odbudować Polskę samorządową, zdecentralizować Polskę, oddać kompetencje. Tych, którzy tak często mówią, co należy zrobić, że nie tylko mówcie jak wygrać wybory, nie mówcie o jakich listach, tylko mówcie co chcecie zrobić. To my mówimy co chcemy zrobić. Na pewno będziemy współpracować, bo robiliśmy to już wcześniej. Dzięki naszej współpracy udało się zatrzymać wybory kopertowe w Polsce. I to jest rzecz, która tak naprawdę uratowała państwo polskie przed degrengoladą kompletną, doprowadzeniem do śmieszności również nowo wybranego prezydenta. I się dziwię, że Andrzej Duda tej roli nie dostrzega i nie docenia, bo sam jest jednym z największych beneficjentów. Drugim największym jest choćby Rafał Szaskowski, bo dzięki temu mógł w tych wyborach w ogóle wystartować i stworzyć swoją silną pozycję. Więc o tym warto pamiętać, że ta współpraca nie zaczyna się dzisiaj, na przykład między naszym środowiskiem a środowiskiem pana premiera Gowina. Z panią poseł Ścigach współpracujemy w parlamencie, bo koło jest dłużej funkcjonujące. Ta współpraca też będzie broniła polskich przedsiębiorców. I to jest myślę bardzo ważna deklaracja. Zrobimy wszystko, żeby nie weszły w życie zmiany, które spowodują, że ci, którzy przeszli przez kryzys, uratowali miejsca pracy, zostaną teraz doświadczeni wyższymi podatkami. To ma być ta wdzięczność rządu za to, że ratowali miejsca pracy fryzjerzy, mechanicy, ci, którzy prowadzą małe firmy. To tak im chce rząd podziękować, że im działalność zlikwiduje przez podniesienie podatku. My na to nie pozwolimy. I to jest chyba najsilniejsza dzisiaj sprawa, w której musimy się jednoczyć i zapraszamy też wszystkich do tej współpracy. To jest też propozycja dla opozycji. Opozycja musi być połączona nie w jedną magmę i masę, której nic nie wynika, tylko właśnie w sprawach merytorycznych, tak jak tu i teraz. My, szanowni państwo, rozpoczęliśmy współpracę od odpisania tego dokumentu dotyczącego samorządności, ale tak jak przed chwilą powiedział pan minister Władysław Kosiniak-Kamysz, trwają już prace eksperckie nad wspólnym stanowiskiem naszych środowisk w kwestiach podatkowych. Jak państwo wiecie, porozumienie opuściło koalicję rządową w proteście przeciwko planowi drastycznych podwyżek podatków, także w proteście przeciwko ustawie Lex TVN, która jest sprzeczna z zasadą wolności i pluralizmu mediów, która naraża nas na konflikt z najważniejszym z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski z sołusznikiem, jakim są Stany Zjednoczone. Ale najważniejsza sprawa, która w najbliższych miesiącach połączy nasze środowiska i mam nadzieję, że połączy całą opozycję. Mam także nadzieję, że zreflektuje się przynajmniej część posłów obozu rządowego. To jest sprzeciw wobec uderzenia w polską klasę średnią. Wobec tych ludzi, o których mówił pan minister Kośnienia-Kamysz, tych milionów ciężko pracujących Polaków. Dlatego, że rozwiązania podatkowe, które dzisiaj proponuje rząd, to są rozwiązania, które podcinają korzenie rozwoju mikro, małych, rodzinnych, polskich firm. My bardzo serio traktujemy hasło patriotyzmu gospodarczego. Jesteśmy przekonani, że każdy rząd, każde mądre państwo powinno wspierać przede wszystkim własny kapitał, własne firmy. Polskie firmy to są firmy mikro, małe, średnie i rozwiązania podatkowe, które w tej chwili położone są przez rząd na stole, uderzają właśnie w polskie firmy. Na pewno jednym głosem będziemy się temu sprzeciwiać i zaproponujemy też wspólne rozwiązania alternatywne. Ja myślę, że mylnym i szkodliwym założeniem, więc dlatego porozumienie dotyczące współpracy programowej w słusznych sprawach, po prostu powinno być absolutną podstawą polityki w parlamencie. Taki dialog chcemy pokazać Polakom, a nie tylko i wyłącznie wojnę. Ja jeszcze chciałem dodać do tego, co powiedział pan minister Kościenek-Kamierz, że rzeczywiście ta współpraca trwała od dłuższego czasu. To była w wielu momentach współpraca ponad podziałami rząd-opozycja. Pan minister wspomniał o współpracy przy okazji wyborów kopartowych. Tak, wspólnie zablokowaliśmy te wybory, ale wcześniej wspólnie zablokowaliśmy likwidację tak zwanej trzydziestoklatności. Już wtedy przygotowywany był zamach na klasę średnią, na tę bardzo szeroką grupę społeczną, która w największym stopniu przyczyniła się do sukcesu Polski ostatnich trzydziestu lat. Wtedy współpracowaliśmy ponad podziałami rząd-opozycja. Dzisiaj będziemy budowali wspólne, jak najszersze porozumienie wewnątrz środowisk, czy między środowiskami opozycyjnymi. Jak będzie waga tego, co wydarzyło się dzisiaj w Trybunale Konstytucyjnym? Pytam w kontekście interesów polskich, pozycji polskiej w Unii Europejskiej, też interesów finansowych i po prostu interesów też obywateli Polski, jak państwo to oceniacie? O tym też rozmawialiśmy, bo przecież za chwilę ten wyrok. Dla nas, dla naszych środowisk nie ma wątpliwości, że Konstytucja jest najważniejszym prawem Rzeczpospolitej. Na mocy Konstytucji przyjęliśmy traktaty międzynarodowe. I w tych traktatach, na mocy Konstytucji zobowiązaliśmy się do przestrzegania określonych zasad. Zasad dotyczących również standardów wymiaru sprawiedliwości, nie organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce, bo to jest kompetencja państwa członkowskiego, każdego, indywidualna. Przed chwilą z panem profesorem Lechem Jaworskim też o tym rozmawialiśmy. Ale wartości nadrzędne to są wartości europejskie, przez to wartości nasze wspólne dotyczące niezależności, niezawisłości, sprawiedliwości i prawa do sprawiedliwości. I to są wartości opisane w Unii Europejskiej. Więc tu jest wszystko bardzo proste i moim zdaniem błędne jest pytanie pana premiera do Trybunału Konstytucyjnego. Bo nie ma sprzeczności prawa międzynarodowego z Konstytucją Polską, bo z Konstytucji i na mocy Konstytucji przyjęliśmy prawo międzynarodowe. To jest bardzo proste rozwiązanie. Wystarczy je stosować i nie będzie żadnych problemów. Nikt nam nie będzie prawa do sprawiedliwości. Będziemy przestrzegać we wszystkich państwach Unii Europejskiej i na straży tego będziemy stać. A gospodarczo? Jak to się może odbić na naszych relacjach z Uniąc? Chcę dodać tylko tyle, szanowni państwo, jeśli chodzi o gospodarkę i wszystkie inne sprawy związane z relacjami z naszym pozycją w Unii Europejskiej. To proszę zwrócić uwagę, że od samego początku wprowadzania ustaw, które miały reformować wymiar sprawiedliwości, mamy bardzo duży konflikt z Unią Europejską. I pogarsza to nam wizerunkowo i wobec biznesu bardzo ważne, bo przecież stabilność i dobry wizerunek w kontekście inwestowania jest bardzo ważny. Całą relację jako Polski. Natomiast Polacy z tego kompletnie nic nie mają. Dalej mamy długie kolejki oczekiwania na wyrok. Dalej mamy skargi do Trybunału Praw Człowieka na wymiar sprawiedliwości. Dalej mamy podwyższone coraz bardziej opłaty sądowe. Więc de facto czas jest taki, żeby rząd przyznał rację wszystkim tym, którzy krytykowali i mówili, że to nie jest żadna reforma. To jest po prostu zmiana personalna, która naprawdę szkodzi nam i biznesowo, i wizerunkowo, i w jakikolwiek sposób relacji z naszymi partnerami w Unii Europejskiej. Z punktu widzenia porządku prawnego sprawy są jasne. Najważniejszym aktem prawnym w każdym państwie, nie tylko w Polsce, w każdym państwie unijnym jest konstytucja danego państwa. Równocześnie przystępując do Unii Europejskiej, polski parlament i polskie społeczeństwo stwierdziło, że nie ma społeczności między polską konstytucją a traktatem ustanawiającym w Unii Europejskiej. W tej sytuacji uważamy, że to zapytanie, które skierował pan premier Morawiecki od Trybunału Konstytucyjnego jest po prostu bezzasadne. Ja chciałbym przypomnieć jeszcze o dwóch rzeczach. Po pierwszym, w latach 2010-2011 stałem na czele Komisji Konstytucyjnej, która wypracowała dodatkowy rozdział polskiej konstytucji, regulujący szczegółowo relacje Polska-Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Niestety nie był już potem procedowany w Sejmie ze względu na zbliżające się wybory. Warto do tego projektu wrócić, warto usunąć wszelkie nieporozumienia na przyszłość. Jeszcze jedna rzecz, jeżeli chodzi o skutki gospodarczej. Jednym z najbardziej dramatycznych dni w moim życiorysie politycznym był ten dzień, kiedy w grudniu ubiegłego roku poleciałem do Brukseli, jakby jednego dnia spotkać się z sześcioma komisarzami, to było wyrażenie bez precedensu. Wtedy wypracowaliśmy pewne rozwiązania, które pozwalały uniknąć dramatu, jak nie tylko dla Polski, ale dla całej Europy byłoby zawetowanie przez nasz kraj budżetu unijnego. Dzisiaj jesteśmy w sytuacji, w której te ogromne środki unijne, zawarte zarówno w przyszłym budżecie Unii Europejskiej, jak i w krajowym planie odbudowy, są niejako zamrożone. Ich możliwość korzystania przez Polskę z nich staje pod znakiem zapytania, przede wszystkim ze względu na spór dotyczący Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Tutaj mamy wspólne stanowisko i mówiłem o tym jeszcze jako wicepremier. Uważamy, że polskie państwo powinno przyjąć werdykt Trybunału Sprawiedliwości. Powinniśmy w jak najszybszym czasie wypracować nowe rozwiązania ustawowe dotyczące Izby Dyscyplinarnej czy szerzej Sądu Najwyższego. Ważne jednak, kluczowe jest to, żeby te rozwiązania powstały w dialogu z samym środowiskiem sędziowskim czy szerzej środowiskami prawniczymi, dlatego że musimy zacząć odbudowywać kapitał zaufania, którego brak tak dotkliwie ciąży na funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości. Przełożenie wyborów samorządowych, a w takim pomysle mówi się, że na wiosnę 2022 roku to jest pomysł w bardzo rozważeniu, który jest jest to, że państwo wsparcie? Ja mogę powiedzieć, że taki pomysł na pewno kursuje od wielu, wielu miesięcy w obrębie obozu rządowego. Tutaj pretekstem formalnym jest bliskość terminów wyborów parlamentarnych i wyborów samorządowych, ale to wszystko ma jeszcze tło polityczne. PiS obawia się, że nałożenie się, czy bliskość terminów jednych i drugich wyborów da szansę opozycji najlepszy wynik w wyborach parlamentarnych ze względu na to, że w dużych miastach i generalnie w samorządach opozycja dysponuje wieloma bardzo popularnymi prezydentami czy burmistrzami i ich kampania siłą rzeczy byłaby równocześnie kampanią sprzyjającą środowiskom opozycyjnym. W tych sprawach trzeba odsunąć na bok jakiekolwiek argumenty natury partyjnej. W mojej ocenie nie ma żadnego powodu do tego, żeby wyboru samorządowe były przesuwane na rok 2024. Myślę, że ta obawa przed porażką w samorządach jest ogromna. Dzisiaj PiS rządzi w połowie sejmiku. Po wyborach samorządowych myślę, że będzie to nie więcej niż dwa, trzy sejmiki. I tutaj też właśnie głosy, które kiedyś padały na porozumienie są bardzo ważne, bo w niektórych województwach to ci radni dali większość i to może się radykalnie zmienić. Nasza pozycja też jest lepsza z tego, co widzę po kampanii wewnętrznej w Polskim Stronnictwie Ludowym. I ta mobilizacja do walki wyborczej w wyborach samorządowych jest ogromna. I efekt kuli śniegowych, którą by wywołały wybory samorządowe jest po prostu bardzo niebezpieczny. O tym mówił pan premier Gowin, że to nakręca też kampanię parlamentarną i w miastach i w miasteczkach. To jest mobilizacja całej struktury. Dla nas to jest bardzo ważne. Też nie widzimy żadnego powodu, dla których pod własny widzimisię i pod swój interes polityczny, a nie interes obywatelski. Bo tam nie ma argumentu obywatelskiego, nie ma argumentu wspólnoty lokalnej, jest tylko argument polityczny. Zróbmy wybory poparlamentarnych, bo samorządowe to nie jest nasza specjalność i dlatego je przesuwamy. Więc to nie jest uczciwe postawienie sprawy. Kontrakt obywatele podpisali na pięć lat z samorządowcami, a nie na pięć i pół roku. I chcą też zweryfikować swoich gospodarzy, swoich radnych w wielu miejscach. Tylko słowak między panami uczestniczył Szymon Połownia, bo był do nich zaproszony? Jest zaproszony zawsze ten, który myśli podobnie w sprawie samorządu. No my mamy konkretny plan dla samorządów, mamy konkretną propozycję. To nie jest tylko deklaracja, chodźmy, usiądźmy i porozmawiajmy, tylko 10 punktów. My oczywiście to Państwu wszystko przekażemy od pierwszych punktów dotyczących całego porządku samorządu. Decentralizacja, nowa ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, stabilizacja finansowa, edukacja, ochrona zdrowia w samorządach, subregionalne centra kompetencyjne, nowelizacja przepisów dotyczących gospodarki komunalnej. To jest całościowy program dla Polski samorządowej, Rzeczpospolitej samorządnej i samorządowej, która wtedy jest dobrze zarządzana. Jeżeli ktoś chce wesprzeć ten projekt, wnieść do niego też coś ciekawego, to na pewno w pierwszej kolejności możemy to zaproszenie skierować do Szymona Hołowni, bo sam niedawno deklarował, dajmy jakieś pomysły na pierwsze 100 dni rządów. No to jest pierwszy mocny pomysł i to nie składający się z jednego punktu, ale aż z 10. Ale to są projekty, że usta Pani prezesie? Część to jest projektu ustaw, na przykład ustawa o przekazaniu subwencji w takim wymiarze, która zapewni wypłatę wynagrodzeń. Bo dzisiaj są gminy, które 50% do wynagrodzeń dopłacają, a to jest zadanie zlecone. Rząd zlecił zadanie gminy. Macie prowadzić szkoły, macie wypłacać wynagrodzenia, my na to Wam damy pieniądze. Tylko te pieniądze wystarczają tylko na połowę wynagrodzeń. To jak ten samorząd ma inwestować w osoby niepełnosprawne, którymi się zajmuje Pani Poseł Śicika? Jak ten samorząd ma pomóc przedsiębiorcy i zwolnić go z podatku od nieruchomości, skoro najpierw musi dopłacić 50% do wynagrodzenia nauczyciela? I to są już rzeczy gotowe. Zaawansowany jest projekt dotyczący podatku VAT, udziału VAT, w ogóle zmian podatkowych. To nad tym pracowało porozumienie. Ciekawy projekt i myślę, że on nie wymaga nawet ustawy. To są te centra właśnie wsparcia samorządowe, kompetencji, tworzenie klastrów. I to jest wkład Pani Poseł Ścigeo i Koła Poselskiego Polskie Sprawy. A jak wygląda negocjacja, co wyglądają Pani Prowadziwini w prezesie w sprawie wniosku o odwołanie Pani Marszałek Witek? Kiedy jakieś ostateczne spotkanie? Czy jest kandydatka na Marszałka? Ostateczne to jest głosowanie. Spotkań pewnie w najbliższym czasie będzie takich indywidualnych dość sporo. Nie jest o to łatwo. To też trzeba sobie jasno powiedzieć, żeby nie robić nadmiernych oczekiwań wobec wszystkich, wobec siebie samych w tym wypadku. W pierwszym posiedzeniu po wakacjach, ale na pewno wniosek o zmianę Marszałka jest potrzebny nawet dla takiej tylko i wyłącznie, może nie tylko i wyłącznie, dla przyzwoitości, która wymaga ocenienia Marszałka po błędnym zachowaniu. Marszałek Witek podjęła decyzję wbrew Wysokiej Izby. Wysoka Izba zdecydowała o przerwaniu obrad. One powinny być zdąbione 2 września o 10 rano. I ta decyzja została złamana jednoosobowo przez Marszałka. Sajmum, do czego nie ma prawa. Ma prawo zmieniać porządek obrad. Ma prawo ustanawiać bardzo wiele rzeczy. Pozycja w ogóle Marszałka w polskiej konstytucji w tym regulaminie jest bardzo silna. Ale nie ma prawa zmieniać decyzję w Wysokiej Izby. To będzie, będzie. Oczywiście czasem on może mieć wymiar symboliczny i to jest mniejsza wartość. Ale i tak jest potrzebny, żeby pokazać, że nie zgadzamy się na takie wprowadzenie obrad. I nie zgadzamy się na to, żeby choćby ustawy dotyczące trochę innego obszaru, Zdrowej Zielonej Polski, które my zgłosiliśmy, które są bardzo potrzebne. Dotyczące butelkomatów, dotyczące ekologii, o których tak wiele osób mówi, ale tylko my zgłosimy projekty konkretne w tej sprawie, są zamrażane. Takie naprawdę niekonfliktowe projekty, niepolityczne, niekonfliktowe. I to trzeba zmienić, trzeba zmienić regulamin Sejmu, trzeba godzinę pytań do premiera. Wprowadzić pakiet demokratyczny PiSu, który kiedyś postulowany był. Trzeba wprowadzić po prostu w życie dotyczący funkcjonowania parlamentu. Wszystko wskazuje jednak na to, że ten plan PiSu nie powiedzie się, że w tej sprawie PiS będzie musiał wywiesić białą flagę. Liczymy na to, że ustawa zostanie w całości odrzucona przez Senat, a potem będziemy wspólnie przekonywać parlamentarzystów klubu PiS, do tego, żeby wycofali swoje poparcie. Tutaj wynik będzie bardzo wyrównany. Będą decydować pojedyncze głosy. To jest głosowanie, w którym na szali rzeczywiście będzie leżał interes Polski. Jeżeli jednak ustawa czy weto senackie zostałoby uchylone przez Sejm, niewątpliwie będziemy apelować do pana prezydenta Dudy o zawetowanie tej ustawy. Mówiąc szczerze, jestem optymistą. Jak państwo wiecie, jako minister byłem jedynym przedstawicielem rządu, który miał stałe, regularne kontakty z administracją amerykańską. Sądząc kontraktów, które nadal utrzymuję już jako polityk opozycji. Strona amerykańska jest bardzo zdeterminowana do tego, żeby zapobiec uchwaleniu tej ustawy. Ona fatalnie odbyłaby się na stosunkach polsko-amerykańskich. Fatalnie odbyłaby się też na międzynarodowym wizerunku naszego kraju, jako państwa, które nie respektuje ani prawa własności. Bo przecież ta ustawa ma charakter de facto wywłaszczeniowy. Ani zasad wolności mediów i pluralizmu mediów. Ale podpiszecie się państwo do wniosku, ma połania pani marszałek. Ja powiem jeszcze jedną ważną rzecz. Jeżeli prawdą są doniesienia, że pan, znaczy potwierdzone przez pana prezydenta w oficjalnych oświadczeniach, że on tą ustawę zawetuje, a przecież prezydent jest częścią obozu rządzącego, to dla mnie jest sytuacja absolutnie kuriozalna i niedopuszczalna, kiedy tego typu debata sejmowa, która miała miejsce i cała ta sytuacja zaistniała, była po prostu tylko i wyłącznie zwykłym ćwiczeniem aktywu partyjnego i policzeniem się w Sejmie. Dla takich korzyści, jeżeli pod to wszystko podpisała się pani marszałek, czyli pod taką cyniczną grę pod publikę i sprawdzenie, jaki stan posiadania ma Prawo i Sprawiedliwość, no to jest już dołożenie kolejnego głościa do parlamentaryzmu, do demokracji. Dla mnie sytuacja absolutnie niedopuszczalna. Ja będę rekomendował posłom porozumienia, abyśmy głosowali za wnioskiem o odwołanie pani marszałek, niezależnie od tego, jak oceniam ją jako człowieka, oceniam ją, odnoszę się do niej z dużą sympatią, to jednak uważam, że dopuściła się tak rażącego naruszenia dobrych obliczeniów parlamentarnych i co najmniej regulaminu Sejmie, o ile nie przepisów wyższej rangi, że niewątpliwie nie powinna dalej prestować tego jednego z najważniejszych urzędów w państwie. Jeszcze u się wziął o inflację, chciałem zapytać. 5,4% do roku i najwyższe od 20 lat. Skąd taka inflacja i jakie znaczenie jej dla gospodarki i dla obywateli przede wszystkim? Szanowni Państwo, to jest dopiero początek inflacji, dlatego, że jeżeli weszłyby w życie rozwiązania podatkowe Polskiego Ładu, to skutkiem będzie galopująca drożyzna. Przypomnę, że dla przedsiębiorcy albo zlikwidować firmę, zwolnić pracowników, albo podnieść ceny swoich towarów i usług. Zresztą myślę, że konsekwencją tych rozwiązań podatkowych będzie i wzrost bezrobocie i wzrost cen. Dlatego, gdy konsekwentnie wszystkie nasze środowiska polityczne sprzeciwiają się rozwiązaniom Polskiego Ładu, podatkowym rozwiązaniem, to...