Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Michał Kamiński: Witos zjednoczył Polskę. Apel o uniewinnienie

Michał Kamiński: Witos zjednoczył Polskę. Apel o uniewinnienie

Michał Kamiński podczas odsłonięcia pomnika Wincentego Witosa w Łowiczu podkreślił rolę Witosa i ruchu ludowego w przygotowaniu zwycięstwa w 1920 roku. Zwrócił się także o uniewinnienie wszystkich skazanych w procesie brzeskim i wezwał do narodowego pojednania.

Rola Wincentego Witosa w 1920


Kamiński przypomniał, że bez ciężkiej pracy Wincentego Witosa i ruchu ludowego nie byłoby cudu nad Wisłą w 1920 roku. Zwrócił uwagę, że Witos odwoływał się do rodzimej tradycji, a nie do obcych ideologii, i że przywrócenie polskiego ludu do polityki było nieodzownym warunkiem zwycięstwa nad bolszewikami.

Ostrzeżenie przed ideologicznymi podziałami


Mówił o niebezpieczeństwie podziałów napędzanych przez nacjonalizm i socjalizm oraz przypomniał, że w polskiej historii nienawiść polityczna prowadziła do przemocy. Podkreślił, że premier z ruchu ludowego potrafił stawiać dobro Polski ponad ideologie i uspokajać zwaśnione obozy polityczne.

Domaganie się uniewinnienia w procesie brzeskim


Kamiński wezwał Sejm i państwo do symbolicznego aktu sprawiedliwości poprzez uniewinnienie wszystkich skazanych w procesie brzeskim. Zaznaczył, że bez takiego gestu nie będzie można mówić o sprawiedliwym stosunku do historii.

Spuścizna Witosa i przesłanie dla współczesnych


Podkreślił wagę pamięci o Witosie oraz to, że współcześni politycy przejmują jego dziedzictwo. Wskazał na Władysława Kosiniaka-Kamysia i jego współpracowników jako ludzi wiernych tej spuściźnie, których centrum myślenia jest przekonanie, że Polacy są braćmi, a nie wrogami.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Bardzo proszę o zabranie głosu senatora Rzeczpospolitej Polskiej, wicemarszałka Senatu, kolegę Michała Kaniuskiego. Ekscedencjo, Czcigodny Księży Biskupie, dostojni kapłani, Panie Premierze, Panie Prezesie, Szanowni Państwo, nie byłoby cudu nad Wisłą w roku 1920 i premiera Ludowca wtedy, gdyby nie inny cud ciężkiej pracy, który i Wincenty Witos i cały ruch ludowy wykonali przez kilkadziesiąt lat poprzedzających cud nad Wisłą. To była wielka praca przywrócenia polityce polskiej, polskiego ludu. I unikalne w tym dziele Wincentego Witosa, który później umożliwił całej Polsce pokonanie bolszewików, unikalne w dziele Witosa i ruchu ludowego było to, że na polską niesprawiedliwość, która była wtedy, na krzywdę polskiego ludu, która często była krzywdą, którą doznawali Polacy od Polaków, Wincenty Witos nie szukał odpowiedzi na to w obcych ideologiach, które już wtedy krążyły po świecie i byli tacy w Polsce, którzy odpowiedź na nasze polskie problemy szukali, w nacjonalizmie albo w socjalizmie, w obcych Polakom ideologii. Wincenty Witos odwołał się do tego, co w nas, co w naszej tradycji, która nakazuje nam także być nowoczesnym i nakazywała mu także wtedy cały czas iść do przodu. I to wielkie zadanie przywrócenia polskich chłopów, polskiego ludu całemu narodowi było nieodzownym warunkiem zwycięstwa nad bolszewikami. Bo to, na co liczył Lenin i to, na co liczyli wtedy bolszewicy, to na to, że Polaków z powodu realnej krzywdy, która w Polsce była, da się podzielić. I przecież byli tacy, bo tworzyli rząd. Tworzyli rząd na probostwie w Wyszkowie, tworzyli rząd zdrady, bo poszukiwali, gdzie indziej odpowiedzi na polskie problemy. Witos znalazł je w Polsce i wtedy, bo my często o tym, proszę Państwa, zapominamy, a było już dzisiaj o tym mówione, ta nienawiść, której doświadczamy w polskiej polityce, w polskim życiu publicznym, była nienawiścią i wtedy. Dzisiaj noszeni na tych samych standardach Roman Dmowski i Józef Piłsudski nie mogli na siebie patrzeć, a ich zwolennicy nie tylko się ze sobą kłócili, ale jak to było, choćby w nieodległej stąd Łodzi w 1905 roku, do siebie strzelali. I potrzeba było premiera Ludowca, by ta pokłócona Polska mogła stanąć razem i pokonać bolszewicką zmorę uwrót Warszawy. I dzisiaj, jak się zastanawiamy nad lekcją w historii, to zapraszam i do tej refleksji, że wtedy z centrum, realnego centrum polskiej polityki, z ruchu ludowego, wyszedł premier, który i jednym, i drugim potrafił powiedzieć hola, hola. Macie swoje ideologie. I dobrze, że je macie, ale Polska jest ważniejsza niż wasze ideologie. Polska jest ważniejsza niż wasze kłótnie i nawet uzasadnione pretensje. Bo proszę Państwa, polski lud mógł mieć uzasadnione pretensje do polskich panów. Bo świeże było wtedy, ale przecież i dziś jest świeże poczucie wielosetletniej krzywdy. A mimo to patriotyzm i poczucie, że ojczyzna, choć niesprawiedliwa, jest wspólna, zwyciężyło w dwudziestym roku. Ale myślmy też o tym, co musiał czuć Witost, kiedy był w czeskiej Pradze na emigracji. Co musiał czuć, kiedy słyszał, że państwo, które wywalczył, wydaje na niego moczą swojego autorytetu wyrok więzienia. Dlatego my dzisiaj w Sejmie, tak dzisiaj w Sejmie, po tylu latach cały czas domagamy się, domagamy się uniewinnienia wszystkich skazanych w procesie brzeskim. Bez tego symbolicznego aktu państwa polskiego nie będziemy mogli mówić o sprawiedliwym stosunku do naszej historii. Ale historia jest nam potrzebna po to, by wyciągać z niej wnioski. I ten wniosek, który jest wnioskiem zasadniczym z życia Wincentego Witosa i z jego największego politycznego sukcesu, jakim było stanie na czele rządu jedności narodowej, ten zasadniczy wniosek jest taki. Nasze sprawy będziemy w stanie rozwiązać sami, jeżeli będziemy w stanie ze sobą rozmawiać, uznawać wzajemne krzywdy, uznawać wzajemne pretensje, ale być w stanie wobec siebie wzajemnie jako Polacy powiedzieć coś, co polscy biskupi ledwie dwadzieścia kilka lat po wojnie byli w stanie w takim najgłębszym duchu chrześcijaństwa, jaki sobie można wyobrazić, skierować do Niemców. Wybaczamy i prosimy o wybaczenie. To były słowa, które do dziś nam często trudno przechodzą przez gardło, a polscy biskupi byli je w stanie w duchu chrześcijańskim skierować do Niemców. To dlaczego my Polacy nie możemy sobie wzajemnie powiedzieć, choćby stojąc pod pomnikiem Witosa, który tego doświadczył, czy nie możemy sobie wzajemnie Polacy powiedzieć wybaczamy i prosimy o wybaczenie, bo Polska jest ważniejsza. i dzisiaj mając ten wielki honor i dziękując Państwu za zaproszenie i także osobiście tego zaproszenie i doświadczenie koleżeństwa, którego ja doświadczam od kolegów z Ruchu Ludowego każdego dnia, to doświadczenie dla mnie jest ważne i chcę Państwu powiedzieć, że także jest źródłem mojej wiary, że stojący tutaj Władysław Kosiniak-Kamyś i jego koledzy to są ludzie, którzy są tę spuścizną Wincentego Witosa przejęci naprawdę. Bo miarą wielkości polityka jest to i miarą siły w to, co wierzy Władysław Kosiniak-Kamyś i jego koledzy jest to, że blisko 80 lat po śmierci Wincentego Witosa stawiamy mu pomniki. 80 lat po śmierci polityka dalej żyje o nim pamięć, bo żyją ci, którzy są wierni jego spuściźnie i przez tę wierność i ciężką pracę wygrają. Ale wygrają właśnie dlatego, że filozofia, która dzisiaj towarzyszy tej grupie politycznej w polskim parlamencie, której przewodzi Władysław Kosiniak-Kamyś jest grupą, której centrum myślenia jest to, że Polacy są braćmi, a nie wrogami. I jako bracia i siostry w naszej wspólnej ojczyźnie dzisiaj oddajemy hołd temu, kto nam tę ojczyznę zbudował i obronił. Dziękuję bardzo. Dziękuję.