Sławomir Nitras wzywa do ratowania płac w administracji
Sławomir Nitras mówił o ubożeniu społeczeństwa wskutek skokowego wzrostu cen i krytykował tempo wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej. Wezwał rząd i ministra do poważnej debaty o podwyżkach dla urzędników, nauczycieli i pracowników służby zdrowia.
Podał przykład osoby z resortu finansów, która – według jego słów – otrzymała w ostatnich miesiącach ponad 4 tysiące złotych netto podwyżki, co zdaniem mówcy przewyższało wzrosty pensji większości pracowników służby zdrowia i urzędników.
Przywołał raport szefa służby cywilnej, wskazując że w 901 podmiotach administracji płace są poniżej średniej krajowej. Wymienił grupy szczególnie dotknięte niskimi wynagrodzeniami - służby mundurowe, administracja powiatowa, pracownicy sądów i prokuratur.
Zwrócił uwagę, że wynagrodzenia w sektorze publicznym rosną znacznie wolniej niż inflacja i że dramatyczna inflacja „zżera” te zarobki. Podkreślił, że nawet planowany wzrost płacy minimalnej do 3000 zł brutto może nie poprawić sytuacji, jeśli tempo wzrostu cen utrzyma się.
Wezwał rząd i ministra do gotowości na poważną debatę, by rozwiązać dysproporcje i uratować funkcjonowanie administracji publicznej, szkół oraz publicznej służby zdrowia, która - jego zdaniem - w przeciwnym razie staje się fikcją.
Zarzuty o nierówności w podwyżkach
Podał przykład osoby z resortu finansów, która – według jego słów – otrzymała w ostatnich miesiącach ponad 4 tysiące złotych netto podwyżki, co zdaniem mówcy przewyższało wzrosty pensji większości pracowników służby zdrowia i urzędników.
Skala problemu w sferze budżetowej
Przywołał raport szefa służby cywilnej, wskazując że w 901 podmiotach administracji płace są poniżej średniej krajowej. Wymienił grupy szczególnie dotknięte niskimi wynagrodzeniami - służby mundurowe, administracja powiatowa, pracownicy sądów i prokuratur.
Wpływ inflacji na realne wynagrodzenia
Zwrócił uwagę, że wynagrodzenia w sektorze publicznym rosną znacznie wolniej niż inflacja i że dramatyczna inflacja „zżera” te zarobki. Podkreślił, że nawet planowany wzrost płacy minimalnej do 3000 zł brutto może nie poprawić sytuacji, jeśli tempo wzrostu cen utrzyma się.
Apel o dialog i ratowanie usług publicznych
Wezwał rząd i ministra do gotowości na poważną debatę, by rozwiązać dysproporcje i uratować funkcjonowanie administracji publicznej, szkół oraz publicznej służby zdrowia, która - jego zdaniem - w przeciwnym razie staje się fikcją.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Sławomir Nitras: Ogłasza pierwszych uczestników kampusu z Szczecina
Sławomir Nitras krytykuje sposób uchwalania ważnego prawa
Sławomir Nitras: Premier odpowie za próbę nielegalnych wyborów
Sławomir Nitras: z 1 300 na 2 700 zł — pyta, co rząd proponuje
Sławomir Nitras zapowiada wręczenie zaświadczeń o wyborze
Sławomir Nitras wzywa marszałka do wyjaśnienia precedensu
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Katarzyna Lubnauer
Katarzyna Lubnauer o pauperyzacji nauczycieli i inflacji
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki wspomina Maurycego Mochnackiego i apeluje o pamięć
Anna Cicholska
Anna Cicholska pyta rząd o działania wobec inflacji
Krystyna Skowrońska
Krystyna Skowrońska o ubożeniu przez skok cen
Czesław Siekierski
Czesław Siekierski o ubożeniu społeczeństwa przez skok cen
Krzysztof Mieszkowski
Krzysztof Mieszkowski o Roku Polskiego Romantyzmu i emigracji
Transkrypcja
Dziękuję, panie marszałku. Z tego, co się zdążyłem zorientować, to odpowiadać będzie nam pan minister Patkowski z Ministerstwa Finansów. Chciałbym, bo rozmawiamy o sprawie niezmiernie poważnej, której moim zdaniem powinna nastąpić pewna zgoda w tej Izbie o wynagrodzeniach w sferze budżetowej, o tym, ile zarabiają polscy urzędnicy, ile zarabiają polscy nauczyciele, o tym, ile zarabiają pracownicy służby zdrowia, żeby wymienić te największe grupy. Będziemy rozmawiać o tym, ile zarabiają i jakie podwyżki im planujecie. Dlatego, panie ministrze, zacznę od jednego stwierdzenia. Panie ministrze, chciałbym pana zapytać, jaką dostał pan ostatnio podwyżkę. Ile zarabia pan więcej? Bo według moich informacji w ciągu ostatnich miesięcy dostał pan ponad 4 tysiące netto podwyżki. To więcej niż zarabiała 70, może nawet 80% pracowników służby zdrowia. Pana podwyżka jest wyższa, tylko podwyżka. Jest wyższa niż wynagrodzenie, które otrzymują urzędnicy, którzy dla Polski pracują. Nauczyciele, którzy uczą nasze dzieci. Zadajemy to pytanie z prostego powodu. Słyszymy praktycznie każdego dnia pana premiera Morawieckiego i innych urzędników rządu, którzy mówią, szanowni państwo, wasze pensje rosną szybciej niż inflacja. Co z tego, zdaniem pana Morawieckiego, że inflacja rośnie już w tempie prawie 8% w skali rok do roku, tak będzie? Skoro wasze pensje rosną szybciej. To przeanalizujmy, szanowni państwo. Myślę, że jest zgoda również polityków PiSu na to, żeby to spokojnie przeanalizować. Kiedy kilka tygodni temu ogłaszano, że w przyszłym roku płaca minimalna wzrośnie w Polsce do 3000 brutto, czyli około 200-2300 netto, to wiecie, co sobie pomyśleli pracownicy służby zdrowia, wielu pracowników administracji, prokurator sądów, administracji zespolonej administracji państwowej, szczebla powiatowego przede wszystkim, czy wojewódzkiego, pomyśleli sobie, że pensja minimalna wzrasta. Jest szansa, że dostaniemy podwyżki, bo nasze wynagrodzenia są poniżej płacy minimalnej. Co z tego, że wy się chwalicie wzrostem wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw, w gospodarce? Przecież ona nie zależy od was. A jeżeli zależy, to raczej podnosicie im podatki. Od was, realnie od rządzących w Polsce, poza inflacją, która zależy od was, zależą wynagrodzenia w administracji, w sferze publicznej, w szkołach, w szpitalach. I te zarobki rosną znacznie wolniej niż inflacja. One rosły nisko, one rosły niewysoko, nie rosły szybko. Ale ta dramatyczna inflacja w tej chwili, ona zżera te zarobki. Co z tego, że podnosicie płacę minimalną ludziom pracującym w szkołach, skoro inflacja rośnie dwukrotnie szybciej? I te 100 złotych czy 150 złotych podwyżki zostanie zjedzone przez 300 złotych, zjedzone przez inflację. Sięgnijmy na chwilę do raportu szefa służby cywilnej. Mówi on, że w 901 podmiotach administracji państwowej, czyli ponad połowie podmiotów, płace są poniżej średniej krajowej. Największą grupę stanowią komendy powiatowe policji i komendy powiatowe straży pożarnej. Ci, którzy walczą, jak dzisiaj mówicie, przecież... Zobaczcie, każda straż pożarna została odwiedzona przez jakiegoś posła PiSu, jakieś tam kartonowe czeki im nosiliście, od sześciu lat im nosicie. Oni zarabiają najsłabiej w Polsce. Najsłabiej. Policjanci, prokuratory, pracownicy prokurator, sądów, policjanci. Policjanci, oni wszystkimi się filmujecie, reformujecie, że wióry lecą. Sądy i prokuratury przez ostatnie sześć lat zostały tak zreformowane, że kamień na kamieniu nie został. A ludzie zarabiają po 2,400. Po 2,400. Wiecie, tu już nie chodzi w tej chwili o minimum egzystencji. Tu już nie chodzi w tym wszystkim o to, i czy ci ludzie mają poczucie, że są w stanie się utrzymać. Tu chodzi o elementarną godność. Że ktoś, kto pracuje dla państwa polskiego, kto uczy nasze dzieci, ktoś, kto pracuje w sądzie, ktoś, kto pracuje w prokuraturze, zarabia płacę minimalną. Że pan minister Niedzielski miał odwagę powiedzieć ratownikom medycznym, żeby się nie martwili. Ich płace muszą wzrosnąć w przyszłym roku, bo rośnie płaca minimalna i nie mogą pozostać poniżej płacy minimalnej. O tym jest dyskusja. I pytanie jest... Panie marszałku, poproszę o 10 sekund. Pytanie jest o to, czy jesteście gotowi usiąść i na poważnie się zastanowić, jak ten problem rozwiązać. Jak tę wielką dysproporcję pomiędzy gospodarką, która się rozwija, a administracją państwową, którą doprowadziliście na skraj ruiny, jeśli chodzi o kadry, czy jesteście gotowi do poważnej debaty? My jesteśmy gotowi do poważnej debaty. Często wzywacie nas do poważnej debaty. Jesteśmy. Tu chodzi dzisiaj o to, żeby ratować egzystencję polskiej administracji, polskiej szkoły, żeby ktokolwiek chciał uczyć nasze dzieci, żeby państwowa służba zdrowia, publiczna służba zdrowia była realna. Bo dzisiaj staje się fikcją. Dzisiaj wszyscy korzystają z pomocy prywatnej służby zdrowia. Ciekawi jesteśmy, czy jesteście gotowi do tej debaty. My jesteśmy do niej gotowi. Dla tych wszystkich pracowników i ludzi, którzy ze sferą publiczną wiążą swoje nadzieje. Dziękuję panie marszałku. Dziękuję panie pośle.