Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Bogdan Borusewicz o reputacji Polski i polityce zagranicznej

Bogdan Borusewicz o reputacji Polski i polityce zagranicznej

Bogdan Borusewicz mówił o reputacji Polski na Zachodzie, polityce zagranicznej i wpływie działań krajowych na stosunki międzynarodowe. Zajął stanowisko krytyczne wobec postaw wobec mniejszości seksualnych oraz braku spójnej polityki zagranicznej.

Główne tezy wypowiedzi


Bogdan Borusewicz wskazywał, że Polska posiada na Zachodzie złą reputację w kwestii traktowania mniejszości seksualnych, co - jego zdaniem - przekłada się na niekorzystne decyzje inwestycyjne i ma wpływ na sprawy militarne. Powoływał się na słowa ambasador Stanów Zjednoczonych, jako ostrzeżenie, oraz podkreślał znaczenie ratyfikacji umowy wojskowej przez obie strony.

Krytyka działań wewnętrznych


Mówił o uchwałach samorządów inicjowanych przez Prawo i Sprawiedliwość oraz o działalności organizacji Ordo Iuris, które - według niego - przenoszą swoje wzorce do polityki państwowej. Krytykował również publiczne tłumaczenia ministra, który określił zarzuty jako spisek dotyczący głosów Polonii, i zarzucił występowanie podwójnych standardów.

Organizacja polityki zagranicznej


Borusewicz ocenił, że brak spójnej polityki zagranicznej wynika z istnienia kilku ośrodków prowadzących politykę zagraniczną, przesuwania polityki europejskiej do kancelarii premiera oraz tworzenia równoległych agend gospodarczych. Wyraził zastrzeżenia wobec planów przenoszenia kompetencji związanych z polityką zagraniczną bliżej urzędu prezydenta, powołując się na konstytucję z 1997 roku.

Stosunki z sąsiadami i Unią Europejską


Wskazywał na osłabione relacje z Ukrainą i potrzebę ich odbudowy, krytykował też pogorszenie stosunków z Rosją po oskarżeniach o zamach dotyczący śmierci delegacji z prezydentem na czele. Zwrócił uwagę na wykorzystanie retoryki wobec Niemiec i na trzy miesiące oczekiwania na agrément ambasadora Niemiec, co - jego zdaniem - wpływa na relacje z najważniejszym partnerem w Unii Europejskiej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Ja nie będę polemizował z moim poprzednikiem, jedynie głęboko westchnię. Polska posiada na zachodzie reputację kraju nieprzyjaźnego mniejszością seksualnym. To się przekłada na niekorzystne decyzje inwestycyjne. Ma również wpływ na sprawy militarne. Nie jest tajemnicą, że wielu kongresmenów jest zaangażowanych w sprawie LGBT i te kwestie łączą Donalda Trumpa i Joe Bidena. To są słowa ambasador Stanów Zjednoczonych, pani Mosbacher. To są słowa, które są też ostrzeżeniem. I tak należy je traktować. Za chwilę będziemy dyskutować nad przyjęciem umowy wojskowej ze Stanami Zjednoczonymi, która zostanie dzisiaj ratyfikowana tutaj także przez nas. No ale jeszcze są Stany Zjednoczone, druga strona do tej ratyfikacji potrzebna. I pan minister, pan minister Jabłoński na pytanie o te właśnie słowa, no zgadza się z sugestią, że to jakiś spisek w celu odebrania Donaldowi Trumpowi głosów Polonii w Stanach Zjednoczonych. Przecież to jest wszystko słuchane i analizowane. Czy to jest jakiś spisek, czy po prostu ocena sytuacji i ostrzeżenie? Mówi pan minister, no że tutaj nie ma problemu. No dobrze, ale były jakieś uchwały samorządów? Ktoś tę uchwałę inicjował, to Prawo i Sprawiedliwość, to radni Prawa i Sprawiedliwości, czyli związani z rządzącymi w tej chwili w Polsce, tę uchwałę inicjowali. Nie można powiedzieć, że to nie ma związku w ogóle z tym kierunkiem polityki wewnętrznej, który dotyka akurat tej sfery. Ale panie ministrze, kiedy słyszałem o tych podwójnych standardach, to jakbym słyszał polityków rosyjskich. Kiedy cokolwiek im się zarzuca, to słyszę w odpowiedzi, to są podwójne standardy. My mamy swoje, albo inni są innymi standardami określani, albo mierzeni. Tak, kiedy usłyszałem o tych podwójnych standardach, to właśnie zadałem sobie pytanie, czy pan kończył studia w Moskwie? Nie, pan kończył w Warszawie. W Warszawie. Dobre studia. Ale jest pan w tej grupie organizacji Ordo Iuris, która zrobiła i robi desant na wszystkie agenty rządowe, ale również sądowe, bo sąd najwyższy także. Pan powinien, to co pan przenosi i co nie ma, nie powoduje żadnych kontrowersji, w Ordo Iuris, pan nie powinien tego przenosić do polityki zagranicznej. W ogóle nie można tego przenosić do polityki państwa polskiego. To jest zupełnie inna pana sytuacja. Jaką mamy w tej chwili politykę zagraniczną? A pokrótce, pokrótce faktycznie zcharakteryzował je były minister, który niedawno odszedł, minister Czaputoli. Mówił, nie ma polityki zagranicznej. Jest kilka ośrodków, które prowadzą polityki zagraniczne. My o tym mówiliśmy tutaj i sprzeciwialiśmy się temu, kiedy oddzielano politykę europejską, przenoszono tą politykę europejską do kancelarii premiera. Kiedy zlipitowano te działy handlowe w ambasadach i powołano agendy w Polsce, agencji inwestycji i handlu zagranicznego, czy równoległych ambasad zajmujących się gospodarką. Kiedy także minister Dworcak pobywał w jakieś fundacje, które też miały mieć swoje agendy zagraniczne. To było jasne, że chce się prowadzić jakąś politykę równoległą. I tak to w tej chwili wygląda. A jeszcze do tego dowiadujemy się, że do urzędu prezydenta przeniesie się politykę zagraniczną. I co, prezydent będzie w rządzie? Oczywiście prezydent ma kompetencje dotyczące polityki zagranicznej i obronnej, ale akurat nie takie, które chce się mu przekazać. Jesteśmy jednak w rzeczywistości konstytucji 1997 roku, a nie z tak zwanej rzeczywistości konstytucyjnej, tej tak zwanej małej konstytucji, w której funkcjonował prezydent Wałęsa. I które wywoływało to różnego rodzaju kontrowersje. Jaka sytuacja z Unią Europejską? Pan mówi, że tutaj właśnie opozycja donosi, opozycja inspiruje działania antypolskie. Po pierwsze my jesteśmy też Polakami, wybranymi przez Polaków i mamy prawo do własnego zdania na temat polityki zagranicznej rządu, obecnego rządu PiSu, który nie jest rządem oczywiście polskim, ale w stosunku do którego jesteśmy w opozycji. Więc nie tylko, że mamy prawo, ale mamy także opowiązek, mówienie o tym, jakie są problemy. A mamy w Polsce problemy nie tyle z prawem i z prawdziwością, ile z praworządnością. Bo demokratyczne państwo to nie tylko wolne wybory i demokratyczne wybory, ale także praworządność. To czy ci rządzący uwzględniają prawa mniejszości, także tych, którzy są w opozycji. Otóż za chwilę do tego wrócę. Za chwilę do tego wrócę. Jak wyglądają stosunki z naszymi sąsiadami? Faktycznie podstawa naszej polityki zagranicznej, nie od dzisiaj. Dobre stosunki z Ukrainą są osłabione. To znaczy trzeba je odbudowywać. Mówiliśmy o tym tutaj, kiedy co jakiś czas chciano, aby Ukraińcy przyjęli naszą wersję historii. To się nie da. I mówiliśmy, że to się nie da. I mówiliśmy, jakie będą tego skutki. Nie tylko o kontaktach IPN-u z odpowiednikiem, ale także w ogóle w polityce zagranicznej. Jakie są stosunki z Rosją? Przecież zniszczyli się te stosunki. Oskarżając Rosjan o zamach, o to, że zamordowali naszą olitet z prezydentem na czele. No przecież te oskarżenia były. Jak można było mówić, że tego typu oskarżenia, nieprawdziwe, dotyczące zbrodni na naszej licie, pozostaną bez śladu na stosunki z Rosją. A z Niemcami? Co jakiś czas używa się Niemców jako tego czarnego luda. Oczywiście, straszna historia II wojny światowej, straszna. Ale jeżeli ktoś nie widzi, że Niemcy są innym państwem, że są państwem demokratycznym i nie dostrzega, że są naszym najważniejszym sojusznikiem w Unii Europejskiej, no to gra na szkodę Polski, na szkodę bezpieczeństwa Polski. Trzy miesiące ambasador Niemiec, tego naszego najważniejszego sojusznika w Unii Europejskiej, czekał na agrymę. Trzy miesiące. Czy to wpływało i wpływa na nasze stosunki? No, publicznie Niemcy tego nie komentują. Ale ciekawy jestem, jak ambasador Niemiec ocenia taką sytuację. I co o tym myśli? Jestem pewny, że może uważacie, że jest pewien dobrych myśli. Może ma dobre chęci, ale potraktowanie tego typu, w ten sposób kandydata na ambasadora Niemiec, no, dla mnie jest kompletnie niezrozumiały. I nikt się z tego nie wytłumaczył. Unia Europejska w stosunek do Unii Europejskiej. Czy chcecie, chcemy, żeby Komisja Europejska i Unia Europejska była wzmacniana, czy osłabiana? Oczywiście, niezależnie od tego, co chcemy, oczywiście Komisja Europejska, Unia Europejska jest wzmacniana. Czy to w naszym interesie? Tak, uważam, że w naszym interesie. Ale wiem, że wy macie, obecny rząd ma inne do tego podejście. straszy tymi dużymi państwami w Unii Europejskiej. Ale w sytuacji, kiedy jednym zabezpieczeniem jest wzmacnianie instytucji europejskich i integracja Unii Europejskiej. Żeby tych dużych graczy ustawiać na odpowiednie miejsce w całości, a nie robić tego inwidualnie, no to uważacie, że Unię Europejską nie należy wspierać i trzeba się bać tej Unii Europejskiej, która robi się coraz bardziej zintegrowana i coraz silniejsza. To akurat nie wybrzmiało. z pana wypowiedzi, ale ja jestem w stanie wyciągnąć wnioski z tego, co mówią inni, inni ministrowi. To nie jest, i to nie jest gołosłowne. Jeżeli jest wszystko w porządku, jak pan minister mówi, z praworządnością, to dlaczego rząd PiSu jest przeciwny powiązaniu praworządności, praworządności z dostępem do fundusów unijnych. Jesteśmy, jeżeli, jeżeli jest wszystko w porządku, to może tylko trzeba było to poprzeć. No i na końcu traktat wymarski. Mówił pan, że został ustał, że z prezydentem Macronem ustaliliście, że ten trójkąt, bardzo ważna instytucja, bardzo ważna, z punktu widzenia naszego miejsca w Unii Europejskiej, ten trójkąt, spotkanie do tego trójkąt, w ramach trójkąta wejmarskiego będzie jeszcze w tym roku. Ale prezydent Macron ze względów na pandemię nie cytudował, nie ustalił. Panie ministrze, prezydent Macron teraz był na Litwie. Na Litwie był, a nie w Polsce w ramach trójkąta wejmarskiego. Co to świadczy? O czym to świadczy? O naszej sile? Czy dystansowania się także w Francji od tego, co robi PiS w Polsce? Bo oczywiście sprawy, to co się dzieje w naszym kraju z polityką i z możliwościami politycznymi naszego kraju jest powiązane. I to jest niestety, to jest powiązanie, to nie jest, to co się dzieje w naszym kraju nie jest oceniane dobrze przez naszych sojuszników. I nie tylko przez tych sojuszników w Unii Europejskiej, ale także, jak widać, w Stanach Zjednoczonych, na które wystawiacze, a my się na to zgadzamy, na te zbliżenia ze Stanami Zjednoczonymi. Panie ministrze, na koniec. Sprawia Beorusi. Tak, wspólnie w tej sprawie działamy. Ale było spotkanie, było porozumienie z opozycją. Ile? W ilu jeszcze takich sprawach jest to porozumienie i było spod... W ilu sprawach było spotkanie? Było za prezydenta poprzedniego. funkcjonowało to w ramach BBN-u, Biura Bezpieczeństwa Narodowego. A teraz tego także nie ma. Panie ministrze, trzeba też pomyśleć o dyplomacji parlamentarnej, bo w sprawach trudnych nieraz parlamentarzysta, który kontaktuje się z parlamentarzystą z innego kraju, może powiedzieć więcej i mniej zobowiązujące. To także dotyczy opozycji. My chcemy wzmacniać Polskę na arenie międzynarodowej. Tylko wszystko zależy od Pana, Pana Resortu i prawa i sprawiedliwości.