Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Danuta Jazłowiecka: Ostrzeżenie przed wetem i utratą pozycji w UE

Danuta Jazłowiecka: Ostrzeżenie przed wetem i utratą pozycji w UE

Danuta Jazłowiecka krytycznie oceniła postawę rządu wobec Unii Europejskiej i ostrzegła, że grożenie wetem w czasie pandemii osłabia pozycję Polski. Wystąpienie dotyczyło skutków weta wobec rozporządzenia o praworządności, ryzyka utraty funduszu odbudowy oraz konsekwencji dla gospodarki.

Ocena postawy rządu


Danuta Jazłowiecka zarzuciła rządowi aroganckie i obraźliwe zachowania, które — jej zdaniem — prowadzą do utraty pozycji Polski w Unii Europejskiej. Podkreśliła, że w czasie pandemii, gdy potrzebna jest solidarność i pomoc, grożenie wetem jest nierozsądne i szkodzi wizerunkowi kraju.

Skutki weta w czasie pandemii


Mówczyni wskazała, że weto grozi wykluczeniem Polski z mechanizmów wsparcia w czasie kryzysu gospodarczego - to może oznaczać utratę środków, wzrost bezrobocia i bankructwa firm. Zwróciła uwagę, że inne kraje mogą tworzyć porozumienia bez Polski, co osłabi wpływ kraju na decyzje unijne.

Treść rozporządzenia o praworządności


Zwróciła uwagę na zapisy rozporządzenia dotyczące legalności wydatkowania środków, przejrzystości, odpowiedzialności, demokracji i pluralizmu - mają one zapobiegać kumoterstwu i zapewnić równe korzystanie z funduszy. Podkreśliła też gwarancję zwrotu w przypadku pożyczek, co ma uspokoić kraje będące płatnikami netto.

Możliwe scenariusze po zawetowaniu


Danuta Jazłowiecka przedstawiła kilka scenariuszy - m.in. że 25 krajów może zawrzeć porozumienie bez Polski, że Strefa Euro może przygotować oddzielny program odbudowy, a także że połączone procedury wobec krajów łamiących prawo mogą prowadzić do ograniczenia praw głosu. Ostrzegła, że takie decyzje będą miały poważne konsekwencje dla obywateli i pozycji Polski w UE.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, od pięciu lat arogancją, obrażaniem wszystkich rząd w Prawa i Sprawiedliwości sprawia, że tracimy pozycję Polski w Unii Europejskiej. Dzisiejszym grożeniem przez Prawo i Sprawiedliwość beta potęgujemy tę utratę pozycji nie tylko wśród polityków unijnych, ale także wśród wszystkich obywateli Unii Europejskiej. Bo jakże to możliwe, by w czasie pandemii, która dziesiątkuje Europejczyków, nas Polaków, która odbiera pracę naszym obywatelom, która prowadzi do likwidacji, a nawet bankructwa tysięcy firm, znalazł się jeden, może dwa kraje członkowskie, które właśnie w tak trudnym czasie, wymagającym olbrzymiej pomocy, zapowiada weto dla udzielenia tej tak potrzebnej pomocy. Można powiedzieć, że przecież weto to prawo każdego kraju. Tak? Ale czy czas pandemii jest tym najlepszym czasem, by go stosować? Czy czas pandemii dobrze świadczy o rozumie i odpowiedzialności wobec swoich, a nawet wszystkich europejskich obywateli? Rząd PiS bardzo często tłumaczy swoją decyzję. Jest to konieczność postawienia weta, jest koniecznością walki o suwerenność. Straszy Unią, która ma wymusić na nas akceptację małżeństw homoseksualnych. Straszy adopcją dzieci przez pary jednopłciowe, ba, nawet handlem dzieci na targach. Jak to możliwe, by rząd XXI wieku opowiadał społeczeństwu takie banialuki XIX-wieczne? Doświadczenie ostatnich pięciu lat wymusza pytania, czy suwerenność w ustach rządzących nie oznacza czasem zapewnienie sobie bezkarności kosztem społeczeństwa? Zapewniam Państwa, funduszem odbudowy nie stracimy suwerenności. W 2003 roku Polacy zgodzili się na przystąpienie do Unii Europejskiej i zgodzili się na współzależność w niektórych dziedzinach życia. Podkreślę, współzależność w niektórych dziedzinach życia. Przekazali w nich kompetencje decyzyjne na poziom unijny. Nie oznacza to jednak, jak twierdzą politycy Zjednoczonej Prawicji, że to urzędnicy brukselscy za nas te decyzje podejmują. Jest to kolejna nieprawda. Czemu kamieni jesteśmy takimi nieprawdami? Czy zatem przedstawiciele rządu kompletnie nie rozumieją, na czym polega nasze członkostwo? Otóż, proszę Państwa, w każdej decyzji przedstawiciele Polski uczestniczą i od silnej pozycji Polski zależą efekty tych decyzji. Decydujemy głosowaniami i pracą naszych polskich parlamentarzystów w Parlamencie Europejskim. Decydujemy głosowaniami i siłą argumentów premiera i ministrów w Radzie. Głosujemy siłą i pozycją naszego polskiego komisarza w Komisji Europejskiej. Dzisiaj na komisji usłyszałam, że słabą pozycję Polski wykorzystują silne państwa członkowskie. To jak wygląda wstawanie z kolan rządu PiS na arenie międzynarodowej? Czy na stojąco przy biurku prezydenta Stanów Zjednoczonych podpisywaniu międzynarodowych porozumień? Czy wymachiwaniu szabelką w Unii Europejskiej, której standardem jest negocjowanie? Co się stało, że w ciągu ostatnich pięciu lat pozycja Polski z drugiej, trzeciej pozycji wśród liderów spadła do drugiej dziesiątki? Czy celem jest spadnięcie na ostatnie miejsce? Tracimy pozycję w Unii Europejskiej, a przestrzeń nie znosi próżni. Tę, którą my pozostawiamy w Unii, zajmują Rumunii. To Rumunia poucza nasz rząd, jak powinien postępować. Nie dziwię się zatem, że zdenerwowani i niechętni są politycy zjednoczonej prawicy. Zniechęceni są do naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Politycy zjednoczonej prawicy bardzo często do swoich adwersarzy zwracają się słowami – proszę czytać ze zrozumieniem. Zachęcałabym, by sami to stosowali. Otóż ostatnia wrześniowa wersja rozporządzenia dotycząca warunkowości korzystania z budżetu unijnego wyraźnie wskazuje, czego ma dotyczyć ta praworządność. Podkreśla zapewnienie legalności wykorzystywania ośrodków, przejrzystość, odpowiedzialność, demokrację i pluralizm ich w podziale, a więc niemożliwe dzielenie się nimi wśród rodziny, kolegów i znajomych. Odwrotnie, zapewnia całemu społeczeństwu możliwość ich korzystania. I oczywiście podkreśla w przypadku pożyczek gwarancję zwrotu. Czy nie jest to oczywiste, że społeczeństwo krajów płatników netto, którzy przekazują nam, Polakom, część swoich podatków, byśmy dynamicznie się rozwijali i podnosili standard naszego życia, chcą być pewni, że ich pieniądze nie zostaną zmarnowane przez nieodpowiedzialne rządy? Każdy z nas, darując lub pożyczając swoje pieniądze, dbałby o rzetelność ich wykorzystania. Co zatem kryje się pod niechęcią naszego rządu do akceptacji rzetelnego, pluralistycznego, adresowane do całego społeczeństwa wszystkich Polaków, wykorzystania pomocy? Proszę Państwa, co może się stać, jeżeli rzeczywiście rząd PiS zawetuje rozporządzenia, które dają nam, Polakom, szansę na dobre i szybkie odbicie się po pandemii? Możliwych jest kilka scenariuszy. Na przykład 25 krajów może, podobnie jak miało to miejsce przy pakcie fiskalnym w 2013 roku, tworząc fundusz odbudowy, podział 750 miliardów euro, zawrzeć międzynarodowe porozumienie i podzielić te pieniądze między 25, a nie 27 krajów. I bzdurne jest odgrażanie się polityków Zjednoczonej Prawicy, że możemy sobie sami z Grupą Wyszehradzką utworzyć taki sam fundusz. Ciekawa jestem, kto z Grupy Wyszehradzkiej przystąpi do projektu, który okupiony będzie olbrzymim dodatkowym kosztem. Ciekawa jestem, gdzie znajdą się banki, które w takim projekcie będą chciały uczestniczyć, w którym przynajmniej jeden z krajów nie chce przestrzegać praworządności. Inny scenariusz. Kraje Strefy Euro przygotują dla swoich członków Strefy Euro Europejski Program Odbudowy. Zaproszą do niego kraje, które aplikują do Strefy Euro, a więc zaproszą Rumunię i Bułgarię. Poza Strefą pozostaje Dania, Szwecja, Polska, Węgry, Czechy. Dania Szwecja sobie jakoś poradzi. A co się stanie z Czechami, którym my zgotujemy los bez tej pomocy? Kolejny scenariusz. A co się stanie, jeżeli zapadnie decyzja, by połączyć rozpoczęte procedury wobec polskiego rządu i rządu węgierskiego za naruszenie prawa i odbierze się prawo głosu w Radzie? Czy naprawdę rząd PiS swoim betem dąży do tak drastycznych dla Polaków rozstrzygnięć? Coraz częściej słyszymy z ust rządu, że w polskim budżecie brakuje pieniędzy na pomoc dla wszystkich, którzy decyzją rządu musieli zamknąć swoje firmy, szkoły, w szpitalach zlikwidować łóżka dla chorych na inne niż COVID choroby. Słyszymy, że nie ma pieniędzy dla wszystkich lekarzy, którzy od marca w opłakanych warunkach ratują nasze zdrowie i życie. Otrzymujemy wyraźny sygnał, że do końca pandemii i po niej bez funduszu odbudowy nie poradzimy sobie z wyjściem z kryzysu, które swoimi chaotycznymi decyzjami wprowadził nas rząd. Po co zatem rząd grozi wetem rzekomo doskonale wynegocjowanego budżetu? Celowo mówię rzekomo i na poparcie moich słów przytoczę jeden przykład. Dotyczy rolników i terenów wiejskich, który świadczy o tej rzekomej doskonałości wynegocjowanego budżetu. Bardzo rzadko wchodzimy w szczegóły dotyczące ustaleń na poziomie Unii Europejskiej. Być może w tym przypadku warto do nich sięgnąć. Nie mówi się o tym, że dopłaty dla rolników na lata 2021-2027 zmaleją o 2%. Również o 2% zmaleją te dotacje dla rolników w naszym kraju. Nasz komisarz do spraw rolnictwa nie potrafił zadbać o to, by budżet dla rolnictwa został na tym samym poziomie, jak wynegocjowany w 2014 roku budżet, wynegocjowany przez rząd Platformy Obywatelskiej i BESEL-u, budżet na kolejne 5 lat. Czy czemu komisarzowi nie udało się nawet wywalczyć wysokiego budżetu z poziomu poprzedniego na obszary wiejskie? Jak wygląda sytuacja w Polsce? Już w Europie ten budżet jest zmniejszony o 6%. Dla Polski zmniejszony jest o 16%. Tak wygląda prawda o rzekomych sukcesach budżetowych rządu PiS. Tak rząd Zjednoczonej Prawicy dba o interesy Polaków. Czy naprawdę my, Polacy, tego chcemy? Czy czasem nie mamy dość stawiania interesu partyjnego ponad interes Polaków