Sławomir Rybicki krytykuje nowelizację: 'psucie prawa'
Sławomir Rybicki skrytykował projekt nowelizacji ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, nazywając go „psuciem prawa” i ograniczeniem parlamentaryzmu. Zapowiedział sprzeciw wobec niejasnych przepisów oraz trybu ich uchwalania.
- Rybicki podkreślił, że to już szósta nowelizacja tej ustawy w tej kadencji i że częste zmiany podważają stabilność prawa. Zwrócił uwagę na lekceważenie procedury, obyczajów parlamentarnych oraz standardów legislacyjnych.
- W exposé wskazał, że proponowane zapisy są nieprecyzyjne i dają szerokie pole do subiektywnych interpretacji — m.in. co to znaczy naruszać powagę Sejmu czy Senatu. Przytoczył konkretne wątpliwości, np. czy spożywanie posiłku na sali plenarnej, kłamstwo z mównicy czy udział parlamentarzysty w proteście zakłócają porządek.
- Rybicki ostrzegał, że decyzje o ewentualnych sankcjach będą podejmowane przez przedstawicieli rządzącej większości i mogą stać się narzędziem przeciwko opozycji. Zwrócił uwagę na praktykę używania regulaminowych skarg wobec posłów opozycji jako „bata” ograniczającego ich działalność.
- Mówca przypomniał, że projekt został przedstawiony w dniu 550-lecia polskiego parlamentaryzmu i argumentował, że swobodna, nieskrępowana debata jest solą demokracji. Ostrzegał, że tego typu regulacje osłabiają autorytet izb i mogą prowadzić do radykalizacji konfliktu politycznego.
Główne zarzuty
- Rybicki podkreślił, że to już szósta nowelizacja tej ustawy w tej kadencji i że częste zmiany podważają stabilność prawa. Zwrócił uwagę na lekceważenie procedury, obyczajów parlamentarnych oraz standardów legislacyjnych.
Niejasność przepisów i przykłady
- W exposé wskazał, że proponowane zapisy są nieprecyzyjne i dają szerokie pole do subiektywnych interpretacji — m.in. co to znaczy naruszać powagę Sejmu czy Senatu. Przytoczył konkretne wątpliwości, np. czy spożywanie posiłku na sali plenarnej, kłamstwo z mównicy czy udział parlamentarzysty w proteście zakłócają porządek.
Obawy przed wykorzystywaniem sankcji
- Rybicki ostrzegał, że decyzje o ewentualnych sankcjach będą podejmowane przez przedstawicieli rządzącej większości i mogą stać się narzędziem przeciwko opozycji. Zwrócił uwagę na praktykę używania regulaminowych skarg wobec posłów opozycji jako „bata” ograniczającego ich działalność.
Znaczenie dla debaty parlamentarnej
- Mówca przypomniał, że projekt został przedstawiony w dniu 550-lecia polskiego parlamentaryzmu i argumentował, że swobodna, nieskrępowana debata jest solą demokracji. Ostrzegał, że tego typu regulacje osłabiają autorytet izb i mogą prowadzić do radykalizacji konfliktu politycznego.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Sławomir Rybicki: 'sądny dzień' dla parlamentaryzmu i sądów
Sławomir Rybicki - wręczenie zaświadczenia o wyborze z 27.10.2023
Sławomir Rybicki - ślubowanie z 13.11.2023
Sławomir Rybicki o wyzwaniach Rzecznika Praw Obywatelskich
Sławomir Rybicki odrzuca Wróblewskiego jako kandydata na RPO
Sławomir Rybicki wnioskuje o odroczenie posiedzenia Senatu
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Jerzy Wcisła
Jerzy Wcisła pyta o wykładnię słów w debacie sejmowej
Bogdan Borusewicz
Bogdan Borusewicz krytykuje ustawę jako knebel na opozycję
Bogdan Borusewicz
Bogdan Borusewicz pyta o zasady ubioru i powagę Sejmu
Andrzej Duda
Andrzej Duda o Konfederacji Warszawskiej i Konstytucji 3 Maja
Bogdan Borusewicz
Bogdan Borusewicz pyta o status terenów kancelarii i hotelu sejmowego
VideoParlament
Krzysztof Słoń, Jerzy Fedorowicz - wystąpienie z 13 lipca 2018 r.
Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoki Senacie, to paradoksalne, można powiedzieć, że to chichot historii, że w dniu, w którym świętujemy, obchodzimy 550-lecie polskiego parlamentaryzmu, dziś na tej sali rozmawiamy o ustawie, która w ewidentny sposób z parlamentaryzmem nie ma nic wspólnego. Powiem więcej, ona parlamentaryzm i swobodę parlamentarną ogranicza. Pytać się pewnie, dlaczego dzisiaj nie byliśmy z wami. Między innymi dlatego, że w tym dniu zajmujemy się ustawą, która parlamentaryzm w jakiejś części nie wyczy. Zresztą z całym szacunkiem dla naszej przecież poważnej pracy, my ustawę o wykonywaniu mandatów posła i senatora w tej kadencji nowelizujemy po raz szósty. Czy to jest normalne? Uważam, że nie. Mówimy wielokrotnie, że stabilność prawa jest jakąś wartością. My do tej wartości nie przykładamy zbyt należytej chyba uwagi. Ta ustawa to kolejne psucie prawa, a tryb uchwalania ustawy potwierdza niestety lekceważenie procedury i obyczajów parlamentarnych, również o czym była na tej sali mowa, lekceważenie senatów i standardów legislacyjnych. Na posiedzenie Komisji Regulaminowej zaprosiłem przedstawicieli wnioskodawców, posłów Prawa i Sprawiedliwości, abyśmy mogli ich zapytać, dlaczego proponowane przez nich zmiany w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora wprowadzają szereg niejasności, nieostrości przepisów, które dają ogromne możliwości do interpretacji, do subiektywnych ocen, do indywidualnych ocen marszałka, które przecież dają pewne pole interpretacyjne marszałkom do tego, aby niepokornych posłów czy senatorów karać. Każde przepisy, które wprowadzają sankcje lub możliwość kary powinny być możliwie jednoznaczne i czytelne dla wszystkich. Powinny być maksymalnie precyzyjne. Proponowane rozwiązania stoją w rażącej sprzeczności z tradycją i zasadami parlamentarnymi i mamy do czynienia z ewidentnym psuciem prawa, bo co oznacza proponowany w ustawie zapis naruszających swoim zachowaniem powagę Sejmu lub Senatu albo naruszający w rażący sposób spokój lub porządek na terenie będącym w zarządzie kancelarii Sejmu lub Senatu. A jeżeli poseł, choć w tym przypadku, o którym mówi raczej należało powiedzieć posłanka, która w trakcie posiedzenia Sejmu na sali plenarnej spożywa drugie śniadanie czy obiad, to narusza powagę Sejmu czy nie narusza? Jeśli parlamentarzysta z mównicy kłamie lub obraża kolegów z ław poselskich czy sejmowych, to czy marszałek stosuje wobec niego regulamin Sejmu czy Senatu w oparciu o te proponowane przepisy, czy raczej o normy etyczne i moralne, które też przecież podlegają ocenie zgodnie z regulaminem Sejmu czy Senatu. A jeśli parlamentarzysta pomaga protestującym w Sejmie, a taka sytuacja miała miejsce nie tak dawno podczas protestu opiekunów i osób niepełnosprawnych, to zakłóca porządek i spokój czy nie? Parlament to Sejm, Senat to nie półkolonię, gdzie można wziąć posła, Senat, postawić w koncie i pouczyć albo dać mu klapsa, albo wymierzyć karę. No to jednak jest, to jest miejsce, to jest serce polskiego, polskiej demokracji i nie można traktować nas w sposób taki przedmiotowy. Te przepisy są nie tylko nieprecyzyjne, ale także niebezpieczne, bo decyzje o ewentualnych sankcjach, karach podejmują przedstawiciele rządzącej większości. Mogą używać, a w Sejmie wiemy, że marszałek bardzo często używa tych przepisów jako swoistego bata na opozycję, takiego politycznego kagańca, który nakłada się na tych najbardziej niepokornych, najbardziej ekspresyjnych posłów. A szczególnie wtedy, gdy spór polityczny się zaostrza, a się zaostrza przecież. To dobitnie widać właśnie, jak wspomniałem w Sejmie. Marszałek używa, korzysta z chęcią skarg regulaminowych wobec wyłącznie posłów opozycji. I gdy brakuje argumentów, no to używa argumentu siły. Ale czy używanie tego argumentu siły jest przejawem autorytetu? Nie. Słabości. Marszałek w Sejmie, już wiemy o tym, nie zawsze sobie radzi z prowadzeniem obrad, ale dlaczego? Na tym ma cierpieć Senat, bo przecież te przepisy będą dotyczyć również regulaminu Senatu. Te przepisy i te, które wcześniej wprowadzaliśmy do ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, ani autorytetu Senatu nie podnoszą, ani jego wizerunku w oczach społeczeństwa nie polepszają. Takimi aktami prawnymi, jak również te, które na przykład dotyczyły uposażeń posła i senatora, no, wicemarszałek Sejmu powiedział, że robione pod publiczkę. Pod publiczkę pewnie w jakiejś mierze jest również ten projekt robiony, no bo jak można, mówiąc kolokwialnie, przywalić parlamentarzyści, no to dobrze. Ale czy w ten sposób, w taki cyniczny sposób, taki populizm, który dotyka w konsekwencji autorytet Izby, czy to jest coś, z czym się można pogodzić? Oczywiście nie. Wspomniałem, że to wszystko się dzieje paradoksalnie w dniu, w którym powinniśmy świętować nasz parlamentaryzm, naszą demokrację, bo w takim parlamentaryzmie, gdzie demokracja jest postołą, wartością, immanentną cechą tego parlamentaryzmu jest debata, swobodna, nieskrępowana, swoboda wypowiedzi parlamentarzysty, posła, senatora, w ramach realizacji wolnego mandatu parlamentarnego, który jest zapisany w Konstytucji. Szczościeranie się poglądów w imię interesu publicznego, w imię interesu państwa, wymiana poglądów nawet najbardziej ostra, można powiedzieć, nieestetyczna, taka bardzo ostra i momentami zahaczająca o granicę dopuszczalności debaty polityczne, jeżeli jest prowadzona w imię wyższych wartości, właśnie w imię interesu państwa, powinna być dopuszczalna, a nie podlegać karom. To jest sól demokracji, taka debata jest sólą demokracji. Wysoki Senacie, pokaż, jak traktujesz opozycję, a powiem ci, jakim jesteś demokratą. Bo przecież im więcej miejsca rządzący zostawiają opozycji, tym słabszy konflikt. I z kolei im więcej władzy koncentruje większość parlamentarna, za tym oczywiście idzie większa możliwość kari i sankcji, tym mniej legalnych instrumentów pozostaje w rękach opozycji. To musi rodzić konflikt i radykalizację zachowań, w konsekwencji kary i represji. Ale zdaje się, że inicjatorom tej zmiany właśnie chyba chodzi o konflikt. O to, żebyśmy permanentnie się spierali i kłócili. I ten konflikt ma być pomysłem, metodą na rządzenie. Miał być pakiet demokratyczny, a mamy zaostrzenie przesłanek, które będą prowadzić do rozszerzenia zakresu kary. Myślę, że kiedyś się zmieni przecież sytuacja w parlamencie. I obiecuję Wam, że jeżeli my będziemy decydować, to my taki pakiet wprowadzimy. Bo parlament bez opozycji, która ma możliwość normalnej pracy, normalnego wypowiadania, nie jest parlamentem demokratycznego państwa prawa. Wielu pyta, czy to jest wygaszanie polskiego parlamentaryzmu. Wiele na to wskazuje, bo jeżeli popatrzymy na wygaszanie, czy działania, które większość parlamentarna i rządzący obóz władzy robi z wymiarem sprawiedliwości, z polskim sądownictwem, który też jest wygaszany, to można powiedzieć tak. Parlament staje się instytucją zależną od władzy wykonawczej. Staje się wasalem władzy wykonawczej. To jest coś, na co my w wolnej Polsce się nie powinniśmy nigdy godzić, bo nie o taką Polskę się przecież biliśmy kiedyś. Demokracja parlamentarna bez demokracji w parlamencie nie istnieje. I ta ustawa jest w jednym z ostatnich gwoździ do trumny polskiego współczesnego parlamentaryzmu. I abyśmy wzięli to pod uwagę podczas głosowania. Panie Marszałku, w imieniu Grupy Sanatorium składam wniosek o odrzucenie ustawy. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.