Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Bogdan Klich: Ustawa dyscyplinująca zagraża wolności wypowiedzi

Bogdan Klich: Ustawa dyscyplinująca zagraża wolności wypowiedzi

Bogdan Klich w wystąpieniu w Senacie ostrzegał, że projekt ustawy dyscyplinującej ogranicza wolność wypowiedzi w parlamencie i działa jak rózga na opozycję. Zajął stanowisko krytyczne wobec zapisów przewidujących kary finansowe dla senatorów i wskazał, że ustawa wprowadza mechanizmy przypominające działania wojska czy policji.

Istota zarzutów


Według niego ustawa byłaby absurdalna przy dosłownej lekturze, lecz głębsze czytanie ujawnia niebezpieczeństwa - możliwość karania senatorów za naruszenie spokoju i porządku na terenie w dyspozycji Kancelarii Sejmu i Kancelarii Senatu. Klich podkreślił, że takie regulacje czynią Parlament czymś na podobieństwo wojska lub policji i naruszają naturalny charakter debaty.

Wpływ na zachowania parlamentarzystów


Zwrócił uwagę, że sędzią zachowań parlamentarzystów są wyborcy - szczególnie w jednomandatowych okręgach, gdzie liczy się nazwisko, postawa i dorobek. Ostrzegł, że groźba kar finansowych spowoduje autocenzurę - senatorowie i posłowie będą się kontrolować, zastanawiając się, czy marszałek nie potraktuje ich słów jako pretekstu do ukarania.

Symbolika obchodów i obawy o parlamentaryzm


Wystąpienie nawiązywało do obchodów 550-lecia parlamentaryzmu, które odbywały się osobno z powodu podziałów. Jako niepokojący obraz podał sytuację z godziny 15 - brak senatorów na terenie Senatu przy jednoczesnym wzmacnianiu posterunków i wprowadzeniu psa do budynku - co uznał za przykład możliwego końca procesu „wygaszania parlamentaryzmu”.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoki Senacie, podczas pytań, które tu były zadawane do senatora sprawozdawcy, padło takie określenie, że ta ustawa jest absurdalna. Ona byłaby absurdalna, gdybyśmy nie wczytali się głębiej w to, co jest pomiędzy jej wierszami. Ona byłaby absurdalna, gdybyśmy potraktowali ją dosłownie, tak jak ona jest zapisana, gdzie mowa jest o tym, że senator może być karany finansowo za naruszenie spokoju i porządku na terenie będącym w dyspozycji Kancelarii Sejmu lub Kancelarii Senatu. Bo to rzeczywiście w dyspozycji Kancelarii Sejmu i Senatu przecież jest cały ten teren, po którym się na co dzień poruszamy, miejsca, gdzie spędzamy sporo czasu, gdzie rozmawiamy, spotykamy się z ludźmi i tak dalej. Ta ustawa mogłaby być groteskowa, gdyby literalnie potraktować to, że senator może być ukarany za to, że zakłóca czy też narusza powagę tej izby, czy izby niższej swoim zachowaniem. Przecież każdy z nas wie o tym, że jeżeli będzie zachowywał się niegodnie, to nie zostanie potraktowany poważnie przez swoich wyborców. Przecież każdy z nas wie o tym, że sędzią naszych zachowań nie jest ani marszałek Sejmu, ani marszałek Senatu, ale są nasi wyborcy. I nawet jeśli nie wiemy, kto głosował w poprzednich wyborach z imienia i nazwiska na nas, to wiemy ilu wyborców na nas oddało swój głos. I jesteśmy w stanie określić ich profil. I w Senacie ta sytuacja jest bardziej czytelna niż w Sejmiu, bo przecież mamy do czynienia z jednomandatowymi okręgami, w których przede wszystkim liczy się nazwisko, postawa, dorobek, a dopiero w drugiej kolejności szyld partyjny, pod którym występujemy. W związku z tym to nasi wyborcy są sędziami naszych zachowań. I to nasi wyborcy, jeżeli będziemy zachowywać się niewłaściwie, niegodnie, po chamsku, ocenią to w sposób w moim przekonaniu należyty. Groźba wynikająca z tej ustawy jest taka mianowicie, że ona czyni Parlament i Sejm i Senat czymś na podobieństwo wojska lub policji. Ona wprowadza mechanizmy wojskowe i policyjne do działania dwóch izb, które z natury rzeczy są rozdyskutowane. Bo przecież źródło słów słowa parlament to nic innego jak mówienie, jak debata, jak dialog, jak rozmowa. O czym? O najważniejszych sprawach dla wspólnoty, żeby posłużyć się zformułowaniem senatora Bobko. I jeżeli teraz nasza wolność dyskutowania zostanie w jakikolwiek sposób ograniczona, to ograniczona zostanie możliwość prowadzenia dyskusji o sprawach dla Polaków najważniejszych. Tam w Sejmie i tutaj w Senacie. I to jest prawdziwa istota tej ustawy. I prawdziwe jej niebezpieczeństwo, że ona ogranicza wolność każdego z nas, jak tu siedzimy i z prawa i z lewa i ze środka tej izby do prowadzenia dyskusji. Bo senator, bo poseł będzie się kontrolował, będzie się zastanawiał, czy przypadkiem marszałek Sejmu słów marszałku kochany nie potraktuje jako obelgi i nie ukaże go karą finansową. Ta ustawa ogranicza wolność wypowiedzi w parlamencie. Ta ustawa ma za sobą złe intencje. Ona została już nazwana rózgą albo batem na opozycję. Bez względu na to, jak ją określimy. Ta ustawa spycha opozycję i tę obecną i każdą następną do narożnika. I o to wchodzi w tej ustawie. Żeby zepchnąć opozycję do narożnika. Żeby opozycja czuła się zagrożona. Żeby poszczególni senatorowie czy posłowie mieli poczucie tego, że nie można kontrolować się bardziej, aniżeli to wynika z ich wolnego mandatu gwarantowanego przez konstytucję. To jest bat na opozycję. To jest rózga na opozycję. I to jest wreszcie jeden z elementów wygaszania parlamentaryzmu w Polsce. I mówię to z pełną świadomością. Akurat w tym dniu, w którym jedni w jednym miejscu, a drudzy w drugim miejscu obchodziliśmy uroczyście. 550-lecie polskiego parlamentaryzmu. Nie obchodziliśmy razem. Bo podziały między nami są tak głębokie i wzajemne animozje tak poważne, że nie dało się obchodzić wspólnie tych obchodów. Ale te uroczystości traktowaliśmy poważnie. I to, że dzisiaj dyskutujemy na temat rózgi na opozycję, na posiedzeniu Senatu, w dniu, w którym jest rocznica, okrągła rocznica utworzenia Sejmu Koronnego jest paradoksem i chichotem historii. I na zakończenie chciałem jeszcze pokazać jeden obrazek. Taki obrazek, który bardzo dużo mówi o tym, co jest być może na końcu tego procesu, który określam wygaszaniem parlamentu w Polsce. To obrazek z dnia dzisiejszego. Obrazek z godziny 15, kiedy na terenie Senatu nie było nikogo z nas. Nie było powodu w związku z tym, żeby wzmacniać posterunki policyjne na zewnątrz budynku, a do środka wprowadzać psa. Jaki był powód, żeby w dniu 550. rocznicy parlamentaryzmu w Polsce wzmacniać posterunki na zewnątrz, w środku, na terenie i nawet w budynku naszego Senatu. To jest obrazek ze środka naszego budynku senackiego. Obawiam się, że na końcu tego procesu, którego elementem jest ta ustawa dyscyplinująca opozycję, będzie właśnie powszechnie obowiązujący taki obrazek.