Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Piotr Gliński: Brak strategii i chaos w polityce kulturalnej

Piotr Gliński: Brak strategii i chaos w polityce kulturalnej

Piotr Gliński ocenił stan Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego po objęciu urzędu jako brak wypracowanych zasad i strategii oraz dowolność w wydatkowaniu środków publicznych. Skrytykował brak koordynacji, mierników efektywności i zaniechania legislacyjne, które jego zdaniem utrudniły realizację dobra publicznego.

Najważniejsze ustalenia


Wskazał 11 ogólnych problemów, podkreślając brak jasnej polityki kulturalnej i strategii. Jedyną formalną strategią była strategia rozwoju kapitału społecznego wprowadzona w marcu 2013 roku, która nie została operacjonalizowana, nie przyznano środków na realizację ani ewaluacji.

Kłopoty w zarządzaniu i finansowaniu


Zwrócił uwagę na brak koordynacji między departamentami, brak jednolitych zasad planowania i wydatkowania środków oraz brak mierników efektywności. Nadmiar dowolności w dysponowaniu funduszami prowadził do nieracjonalnych wydatków i finansowania zależnego od politycznych potrzeb, a nie od merytorycznego znaczenia sprawy.

Instytucje zagrożone


Wymienił instytucje, które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej i operacyjnej — polskie wydawnictwo muzyczne, Orkiestrę Kameralistów Agnieszki Duczmal, Teatr Polski w Warszawie, Muzeum Wiślicy oraz zespoły folklorystyczne Śląsk i Mazowsze. Podkreślił, że wiele z nich nie mogło normalnie funkcjonować i oczekiwało wsparcia niezależnie od powiązań ideologicznych.

Zaniechania legislacyjne i konsekwencje


Wskazał na brak decyzyjności w sferze legislacyjnej, wymieniając zaniechania dotyczące prawa prasowego, finansowania mediów publicznych, szkolnictwa artystycznego, służb konserwatorskich oraz promocji kultury za granicą. Jego zdaniem brak zmian ustawowych i mierzalnych celów zarządczych skutkował stratami finansowymi i utrudniał skuteczne zarządzanie kulturą.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Pani Premier, Wysoki Sejmie, stan Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jaki zostaliśmy w momencie objęcia władzy, można scharakteryzować poprzez 11 podstawowych ustaleń ogólnych. Po pierwsze, brak było wypracowanych zasad polityki i strategii kulturalnej. Jedyną strategią, którą objęte było formalnie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, była strategia rozwoju kapitału społecznego, która jest ponadssektorowa, ogólna, obejmowała cztery ministerstwa, zaniechano jej operacjonalizacji, nie przyznano żadnych środków na realizację, nie było także żadnej oceny ani ewaluacji tej strategii. Ona została, przypominam, wprowadzona w 2013 roku w marcu. Brak było więc jasno określonych priorytetów i zadań, co powodowało m.in. sytuację, w której instytucje podległe ministerstwu realizowały zadania, które same sobie wyznaczały. Panowała lekko myślność, dowolność działań i swoista, radosna twórczość w zakresie polityki kulturalnej państwa, bo zdaje się, że tak miało być przez wiele, wiele lat. Państwo nie mieliście z kim przegrać, więc wasza polityka mogła być właśnie taka, lekko myślna, nietransparentna, dowolna. A w praktyce nie mogła ona i niestety nie realizowała dobra publicznego w dziedzinie, którą obecnie kieruje. Natomiast swobodnie realizowane były interesy różnorakich grup, interesów i środowisk. Jeżeli ministerstwo, którym kieruję, bo tak zostało ono skonstruowane, można przyrównać do wielkiej przepompowni środków publicznych, do różnych środowisk i instytucji, to niestety kierunki tych przepływów środków publicznych miały niewiele wspólnego z dobrem publicznym. A w każdym bądź razie ten proces nie był mierzalny, nie był transparentny. Dzień dobry, panie pośle, dzień dobry, to do mnie, uwaga, miło mi. Ja tak sobie wybiorę zaraz jakiegoś posła czy posłankę, którą darzę szacunkiem i będzie mi się wtedy lepiej mówiło i może będziemy mieli jakiś kontakt także. W każdym bądź razie wydaje się, że ten brak realizacji dobra publicznego nie był przypadkowy. Panie pośle przewodniczący, to także uwaga do pana, bo pan na pewno ją zrozumie. Bo z ideologią państwa formacji jest pewien kłopot. Liberalizm nie formułuje pojęcia dobra publicznego. Więc nic dziwnego, że tak trudno wam, państwu jest realizować cele z tego kierunku. Chciałbym powiedzieć, że nie tylko z tym był kłopot. Kłopot był także z tym, żeby wspierać te instytucje kultury i te środowiska kultury, które w Polsce bardzo duży miały kłopot z funkcjonowaniem, które nie mogły przeżyć, które jednym słowem były skazane w jakimś sensie na wymarcie. W tej dziedzinie wykazaliście się państwo olbrzymim brakiem odpowiedzialności. Do nas w tej chwili w ciągu tych kilku miesięcy ustawiła się długa kolejka instytucji bardzo różnych, zupełnie niezwiązanych ideologicznie z naszą opcją polityczną, które są na skraju upadku, które nie mogą normalnie funkcjonować. I to są bardzo różne instytucje. Już współprowadzimy polskie wydawnictwo muzyczne, ale to jest także Orkiestra Kameralistów pani Agnieszki Duczmal. To jest także Teatr Polski w Warszawie. To jest także Muzeum Wiślicy Historyczne, które też w tej chwili jest w procesie współprowadzenia przez ministerstwo. To są także takie zespoły folklorystyczne, a znane i zasłużone dla polskiej kultury, jak Śląsk i Mazowsze, w którym pozwalaliście państwo powoli wymierać. My wierzymy za to odpowiedzialność, niestety analizując państwa politykę w ciągu tych poprzednich ośmiu lat nie widać tej odpowiedzialności za tego typu instytucje w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Skutkiem powyższych kłopotów z wyznaczaniem celów i priorytetów był po drugie brak koordynacji działań i projektów pomiędzy ministerstwem a instytucjami podległymi. Brak komunikacji wewnątrz ministerstwa pomiędzy osobami nadzorującymi te same obszary działań w różnych departamentach. Brak jednolitych i racjonalnych zasad planowania oraz wydatkowania środków budżetowych na realizację nadzoru. Brak faktycznego nadzoru ministra nad wieloma jednostkami w zakresie planowania i wydatkowania środków publicznych, a także wykonywania zadań zgodnie z tymi planami. To miało tak sobie samo działać i funkcjonować. Jednym ze skutków tej sytuacji była także duża dowolność dysponowania środkami publicznymi, które były często wydatkowane nieracjonalnie, a poszczególne obszary pozostające w gestii ministerstwa były finansowane zależnie od politycznej potrzeby, a nie faktycznego znaczenia sprawy dla kultury czy dziedzictwa narodowego. Brak było też jasno weryfikowanych mierników efektywności pracy. Wiemy z teorii zarządzania chociażby, że trzeba mierzyć procesy zarządcze, trzeba mierzyć proporcje, cele, które są osiągane. Oblokowane były także działania niektórych części ministerstwa, niektórych urzędników poprzez brak decyzyjności w zarządzaniu i stanowieniu prawa na poziomie politycznym. Innymi słowy państwo nie chcieli rządzić, nie chcieliście rządzić także w sferze legislacyjnej. Nie da się na długą metę kierować krajem bez zmian legislacyjnych, abyście je blokowali. Tu można wymienić w moim ministerstwie, jakich ustaw żeście państwo nie realizowali przez całe lata, chociaż była potrzeba społeczna, były także potrzeby wyrażane przez różne środowiska, które prosiły polityków państwa koalicji rządzącej w owym czasie, żebyście zrealizowali to dla dobra tych środowisk i dla dobra Polski. To dotyczyło braku nowelizacji w zakresie prawa prasowego, finansowania mediów publicznych i zmiany ustawy o mediach publicznych. Sprawa jest znana, zaniechaliście to państwo przez lata, niestety z powodów politycznych, jak sądzę. Także było brak decyzyjności w obszarze ustawy dotyczących szkolnictwa artystycznego. Jeszcze o tym będę mówił, bo tu są duże zaniechania także skutkujące stratami finansowymi. Nie nastąpiły zmiany ustaw dotyczących służb konserwatorskich. Od lat środowisko konserwatorskie prosiło o odzespolenie. Ustaw dotyczących promocji polskiej kultury za granicą, czy dostosowań do dyrektyw Unii Europejskiej. Państwo jesteście związani z ideą Unii Europejskiej, my także, ale my realizujemy te kwestie i dostosowujemy polskie prawo do dyrektyw. Państwo, żeście tego nie robili, w Ministerstwie Kultury co najmniej trzy niezrealizowane dyrektywy, a także dwa pilne rozwiązania legislacyjne od lat bez decyzji politycznej. Po dziewiąte, skuteczne i racjonalne funkcjonowanie ministerstwa utrudniał także sposób organizacji i funkcjonowania niektórych instytucji podległych ministerstwu lub instytucji współprowadzonych przez ministerstwo oraz przede wszystkim brak wpływu ministerstwa na realizowane przez nie programy i działania. Instytucje te, a jest takich sporo wokół ministerstwa, takie, które zarządzają funduszami i takie, które bezpośrednio są instytucjami kultury, jak teatry chociażby, dysponujące wielomilionowymi budżetami są praktycznie niezależne od ministerstwa, co skutkuje wyżej wspomnianym brakiem nadzoru, brakiem wpływu ministerstwa na realizację faktycznej polityki kulturalnej. Niektóre z tych instytucji są w dominującej mierze finansowane z środków publicznych, natomiast ministerstwo nie ma żadnego wpływu na ich politykę, na ich funkcjonowanie, żadnego, bo dwie osoby czy cztery osoby w 16-osobowej Radzie, która ma ewentualnie jakiś wpływ na funkcjonowanie tej instytucji, to jest fikcja. Takich instytucji jest bardzo wiele. To prowadziło do humorystycznych sytuacji, kiedy tuż przed zmianą władzy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego podpisało umowę z jedną z takich nowych instytucji, które miały być niezależne, na finansowanie roczne co najmniej w wysokości 2 milionów na lat 50. Pewnie państwo żeście przewidywali, że będziecie rządzić w Polsce przez 50 lat. Po dziesiąte w kilku przypadkach ustępująca władza zabezpieczyła swoje interesy przez zmianowania dyrektorów w instytucjach podległych ministerstwu tuż przed upływem kadencji poprzedników. To znany kazus, który spowodował kryzys w kraju związany z Trybunałem Konstytucyjnym. Także dotyczył on instytucji kultury. Albo też były to mianowania na zapas. Na przykład powołano łącznie 8 dyrektorów instytucji podległych i nadzorowanych przez ministerstwo, które rozpoczynali swoją kadencję od 1-2 stycznia 2016 roku. Po jedenaste wreszcie rządy PO-PSL nie dotrzymały obietnicy, jaką zawarły z własnym środowiskiem politycznym. Państwo żeście obiecali, podpisaliście pakt z obywatelami kultury w maju 2011 roku na to, że podniesiecie udział wydatków budżetowych na kulturę do 1%. Pani Poseł, w tej chwili udział ten wynosi 0,88%. To nie jest jeden. To nie jest jeden. Nie, myśmy oddzieliczyli po was budżet. Jak pani wie, to państwa zasługi 0,88%, a te 0,12%, których brakuje naprawdę dla polskiej kultury, dla tych wszystkich, których brakuje dla polskiej kultury, jest bardzo istotnych. Bo my mamy na przykład, jeżeli chodzi o programy ministra, prawie 30 takich programów, zapotrzebowanie 2,6 miliarda, a możliwości ministerstwa 270 milionów, nieco ponad 10%. Więc bardzo by to nam pomogło, gdybyście inaczej po pierwsze rozwinęli Polskę, mieli środki na to, żeby także kultura mogła z tego skorzystać. Szanowni Państwo, Wysoki Sejmie, chciałbym teraz przedstawić wybrane tylko przykłady ilustrujące wyżej zidentyfikowane problemy. Po pierwsze, pozostawiliście państwo sytuację w ministerstwie tego typu, że 20% pracowników ministerstwa jest zatrudnionych na umowy cywilno-prawda. Te tzw. śmieciówki. To jest jednak patologia. To jest sprzeczne z kodeksem pracy, to jest sprzeczne z polityką finansów publicznych i to już w tej chwili skutkuje przegranymi procesami przed sądem pracy, bo ktoś, kto wykonuje ciągłą pracę, jest praktycznie zatrudniony, powinien być w oczywisty sposób zatrudniony na etacie. Po drugie, przeprowadzone jeszcze przez poprzednie kierownictwo ministerstwa audyty w Instytucie Książki wykazały przekroczenie środków przeznaczonych na wynagrodzenie na sumę 600 000 zł. Ta sprawa była urzecznika dyscypliny finansowej. Były już na szczęście dyrektor tej instytucji. Wniosek w jego sprawie został skierowany do Międzyresortowej Komisji Orzekającej. Po trzecie, Instytut Książki, o którym wspomniałem, nie dysponował w ogóle rejestrem umów z podmiotami zewnętrznymi w latach 2014-2015. Więc można było prowadzić wielką instytucję o budżecie 70 milionów i nie rejestrować umów. Umowy były gdzieś tam rzucone w pudłach kartonowych. Gdy minister poprosił o to, żeby przedstawić jakąś statystykę, co, gdzie i z kim, no to powiedziano, że mogą przywieźć pudła kartonowe i niech sobie minister w nich pogrzebie. Mimo bardzo dużego budżetu, jak powiedziałem, 70 milionów, Instytut Książki na program translacyjny, bardzo istotny ze względu na cele tego Instytutu, m.in. Międzynarodowienie Polskiej Humanistyki na świecie, finansował w zakresie tylko 1,5 miliona rocznie. Zajmował się jakby czymś innym, ale nawet w tym programie zajmował się tym, co trzeba. Czyli krótko mówiąc, głównie finansował jedno środowisko ideologiczno-opiniotwórcze. Można przejrzeć, jakie były umowy zawarte, z kim i skąd ci ludzie, zresztą niektórzy wybitni twórcy są, ale efektem tego jest to, że cała reszta polskich twórców nie miała dostępu do środków publicznych. Po piąte, z analizy przeprowadzonej przez Bibliotekę Narodową wynika, że pomimo milionowych nakładów na realizację Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa, ponad 4 miliony w 2015 roku, poziom czytelnictwa w Polsce nie wzrósł, ale spadł. Po szóste, w Ministerstwie Kultury nie istniało praktycznie żaden nadzór nad Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych. Jedna osoba zatrudniona na pół etatu. To spowodowało, że nie kontrolowano zupełnie wyjazdów zagranicznych archiwistów. To jest prawie milion złotych rocznie. Nie prowadzono polityki archiwalnej z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i polityki historycznej. Dopiero po przejęciu przez nas władzy wykryliśmy na przykład, że nie przekazano do IPN-ów zbiorów akt Ministerstwa Stwa Wewnętrznych z lat 40-50. Wykryliśmy także, że w latach 90-tych doszło do wywiezienia do Niemiec materiałów źródłowych z lat II wojny światowej dotyczących III Rzeczy. Brak było także jednolitej polityki udostępnienia i digitalizacji źródeł na terenie całego kraju. Każde archiwum de facto prowadziło swoją własną, odrębną politykę. Narodowe Centrum Kultury, jedna z istotnych instytucji ministerstwa, prowadziła bardzo różnorodną działalność, od programów ministra, przez programy własne, wiele innych, także organizacje imprez okolicznościowych. Brak było natomiast określonego, szczegółowego profilu działań i brak kryteriów wydawanych książek, co powodowało, że oprócz wydawania bardzo dużych pieniędzy na przedsięwzięcia wątpliwej wartości, instytucja ta była wykorzystywana do działań propagandowych i ideologicznych zgodnie z zapotrzebowaniem decydentów. Przykładem takich działań była np. Organizacja Wieczoru Twórców Kultury dla Dzieci, 5 dni przed wyborami wyborczymi, jednodniowa impreza z udziałem prominentnych gości, już nie będę wymieniał nazwisk, wzięło w tym udział 200 gości, koszt jednodniowego wydarzenia, to nie żaden koncert, żadna Madonna, 300 tys. zł, jeden dzień. Muszę wspomnieć także, że Encek zajmował się wydawaniem książek, m.in. znanego ekonomisty pana Ryszarda Petru. Wydano dwie książki, jedną jego autorstwa, jedną jego udziałem. Działania promocyjne przypadkowo prowadzano krótko przed wyborami parlamentarnymi. Powstaje pytanie, bo ja rozumiem, rozumiem także te oklaski, w szerokiej, antropologicznej definicji kultury mieści się także wiedza ekonomiczna. Ale czy na pewno Narodowe Centrum Kultury powinno służyć cementowaniu braterskiego sojuszu pomiędzy dwoma partiami liberalnymi, jeszcze przed wynikiem wyborów? Wreszcie warto przypomnieć takie dwie imprezy, które też były finansowane z środków publicznych, właśnie wtedy, kiedy nie ma kryteriów, nie ma priorytetów i nie ma transparentności. Na organizację obchodów 25-lecia odzyskania wolności imprezy jednego środowiska politycznego przeznaczono z rezerwy budżetowej 4 miliony, poprzez ENCEK prawie 4 miliony wydano. Wydatki poniesione przez ministerstwo związane z programem kulturalnym polskiej prezydencji 2011 rok wyniosły prawie 50 milionów złotych. Też dla jednej przecież wtedy establishmentu politycznego. Inny przykład, chciałbym w to wierzyć, mam nadzieję, że dla Polski, ale wydaje mi się to trochę przesadne, bo ja wiem w tej chwili, jak Polska potrzebuje pieniędzy na kulturę. Inny przykład to działalność Instytutu Adama Mickiewicza. Budżet prawie 40 milionów złotych rocznie. W czasie rządów PO-PSL działalność tej instytucji ograniczona została do działań charakterystycznych dla zwykłej agencji artystycznej. To nie do końca jest wina szefów tego instytutu. Dlaczego? Zaraz o tym powiem. Zwykłej agencji artystycznej, a nie Narodowej Instytucji Kultury realizującej zadania ministra. W roku 2008 statut tego instytutu został tak zmieniony, aby jego dyrektor miał nieograniczoną autonomię w kształtowaniu programu działania. Między innymi z celu działalności IAM, a propos polskości, bo Pan mówi pewnie o języku polskim, z celu działalności Instytutu Adama Mickiewicza w statucie usunięty został zapis mówiący o popularyzacji dokonań kultury polskiej. Komu przeszkadzała kultura polska w polskiej instytucji mającej promować polską kulturę za granicą? Komu to przeszkadzało? Instytut Adama Mickiewicza nie był nawet zainteresowany promocją w obcych językach twórczości swego patrona, Adama Mickiewicza, choć taki projekt dostał doń zgłoszony. Zastrzeżenia budzą też podróże służbowe pracowników IAM. To już się zresztą chyba przebiło do prasy w 2013 roku. Jedna czwarta całego budżetu instytucji została wykorzystana na podróże pracowników, w tym 8,5 mln na podróże pana dyrektora. Wysoki Sejmie. W świecie istnieją 24 instytuty polskie, których celem działania miała być promocja kultury polskiej. One podlegają MSZ-owi, one bardzo różnie działają. Nie będę wchodził w ich analizę, bo nie ma na to czasu. Natomiast państwo przez 8 lat nie potrafiliście przeprowadzić reformy polityki promocji polskiej kultury za granicą. Nie połączyliście Instytutu Adama Mickiewicza z tymi instytutami polskimi i nie stworzyliście spójnej polityki promocji kultury polskiej za granicą. W związku z tym tej polityki praktycznie przez 8 lat nie było. Zdumienie budzi polityka muzealna, jaką zastaliśmy w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Muzeum Historii Polski zostało powołane w 2006 roku, 10 lat temu. Przez cały okres rządu PO-PSL nie mogło doczekać się poważnych decyzji rozwojowych i inwestycyjnych. Jego budowa była blokowana przez 9 lat. Dopiero w 2015 roku w kampanii wyborczej przyjęliście państwo wieloletni program rządowy na kwotę 310 milionów. Obecnie my staramy się przyspieszyć tę budowę i placówka mam nadzieję, że będzie otwarta na stulecie Polski. Jednocześnie muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku przez lata było pozbawione twardych decyzji finansowych i instytucjonalnych. Obecnie myśmy też przyspieszyli tę pracę, podpisaliśmy już umowę na realizację. Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to głównie zasługa w cudzysłowie władz Warszawy, ale także zasługa polityczna waszego środowiska. Nie podjęto żadnych wiążących decyzji w sprawie budowy tego muzeum do dzisiaj. Muzeum Pola Bitwy Westerplatte i wojny 1939 roku. Działania wokół jego ukończenia zostały kompletnie zaniechane przez centralne i lokalne władze z PO. Obecnie zostało ono na nowo powołane. Zbiory muzealne książąt szartoryskich w Krakowie. Od kilku lat nie ma decyzji co z nimi docelowo zrobić. Jest zagrożenie, że utracimy damę z łasiczką. My w tej chwili prowadzimy rozmowy i będziemy podejmowali decyzje. Zaniechano i odmówiono wsparcia dla następujących instytucji muzealnych. Muzeum Kresów w Lublinie, Muzeum Sybiru w Białymstoku czy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Myśmy już podpisali umowę o współprowadzeniu i będziemy to robili. To jest wspaniały przykład takiej polityki realizującej zasadę pomocniczości. Bo to społeczność lokalna stworzyła tam miejsce, przygotowała miejsce, przygotowała projekt. Społecznicy przez lata pracowali, a myśmy w zasadzie tylko podjęli tę drobną decyzję. Naprawdę niewiele było. Naprawdę niewiele było do zrobienia. A państwo jak powiedzieli? Państwo odpowiedzieliście osobom, które występowały o wsparcie dla tego muzeum, o współprowadzenie, bo Ostrołęka sama ogólnopolskiego muzeum nie poprowadzi. Odpowiedzieliście, że w celach i zadaniach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie mieszczą się te cele. Że nie ma potrzeby społecznej do zrealizowania tej drobnej decyzji. Natomiast w tym kontekście zdumiewa tempo, determinacja i hojność w dysponowaniu groszem publicznym dotyczącym budowy Muzeum II Wojny Światowej. Nie wiem czy wytrzymał pan poseł, nie wytrzymał, ale pytał się o Muzeum II Wojny Światowej. No to niech posłuchał. Które w przeciwieństwie do Muzeum Historii Polskiej, Muzeum Piłsudskiego i wielu innych zostało potraktowane wyjątkowo. Wieloletni program rządowy został przyjęty dla tego muzeum już w styczniu 2011 roku. I opiewał on początkowo na kwotę 358 milionów. Przypominam, w tym czasie blokowana jest budowa Muzeum Historii Polskich. Żadnego wieloletniego planu rządowego się nie przyjmuje. W ogóle nie myśli się o tym projekcie. A z powodu fatalnie wybranego miejsca budowy w basenie portowym podniesiono koszt budowy o 100 milionów. I tuż przed utratą przez państwa władzy podnieśliście ten wieloletni program rządowy do 450 milionów złotych. Ale problemem jest też scenariusz wystawy stałej tego muzeum, który otwarcie planuje się na przełom 2016-2017 roku. Obecne kierownictwo zdaje się planować uniwersalistyczną opowieść o dziejach tego konfliktu zbrojnego i zaangażowanych weń narodów. Zamiast skoncentrować się na polskiej narracji i interpretacji tego zdarzenia, tego wydarzenia, tego wielkiego historycznego wydarzenia. Która, jak sądzimy, może być równie ciekawa w Gdańsku także dla odwiedzających to miasto cudzoziemców. A przede wszystkim, jak się wydaje, jest po prostu obowiązkiem polskiego rządu. To polski punkt widzenia powinien być prezentowany w tym muzeum. Tak jak brytyjski punkt widzenia jest prezentowany w Imperial War Museum z Wielkiej Brytanii, czy niemiecki w niemieckich muzeach, francuski we francuskich muzeach. To się wydaje chyba oczywiste. Po dziesiąte poważne zaniechania zastaliśmy w obszarze szkolnictwa artystycznego. W latach 2005-2015, ale szczególnie od lat 2008-2009, szczególnie w okresie państwa rządu, 148 szkół niepublicznych po uprawnieniu szkoły publicznej nie otrzymywało dotacji w takiej samej wysokości jak szkoły publicznej. Łączna skala potencjalnych zaległości to jest 240 mln zł. To są niewypłacone dotacje, to są w tej chwili procesy i grozi nam, że będziemy musieli ćwierć miliarda płacić takim czy innym, lepszym czy gorszym szkołom, których nie zreformowaliście. Z tym zwiąże się także to, że nie przeprowadziliście państwo reformy prawnej dotyczącej szkolnictwa artystycznego i średniego i wyższego. Tam są olbrzymie potrzeby. Ministerstwo trwało w tej kwestii. Nie wyszliście na przeciw potrzeb środowisk, które pracują na uczelniach i w szkołach artystycznych. W związku z tym także nie przeciwdziałaliście wprowadzonej w 2012 roku reformie programowej w szkołach muzycznych. Reforma ta grozi zachwianiem podstaw kształcenia muzycznego. Mimo, że były liczne protesty środowiska, niestety nic nie zrobiono w tym zakresie. Konieczna jest zmiana w zakresie szkolnictwa artystycznego i my to w tej chwili realizujemy. Na skutek braku nadzoru Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Wydział Mediów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie decyzją Centralnej Komisji ds. Stopni utracił uprawnienia do nadawania stopni i tytułów naukowych. Tam był skandal z tym, że doktoraty były w sposób nieformalny, przyznawany ze złamaniem procedur. Krótko mówiąc, brak było odpowiedniego nadzoru. Ponadto stwierdzono brak procedur wewnętrznych odnoszących się do kluczowych procesów organizacyjnych związanych z obsługą prawną Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W szczególności dotyczy to tworzenia zarządzeń dyrektora generalnego, realizacji wniosków o dostęp do informacji publicznej, powoływania dyrektorów podległych instytucji kultury. Przykładem jest powołanie dyrektora Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Łodzi poprzez FAKS. Instytucja współprowadząca, czyli miasto Łódź, reprezentowana przez prezydent Łodzi, wystosowała do ówczesnej pani minister FAKS z prośbą o zaakceptowanie wskazanego przez siebie kandydata. Minister Mijanowska na tymże FAKSie wyraziła swoją zgodę i taką procedurę dyrektor został powołany. Nie muszę mówić, że to było tuż przed zmianą władzy. Spieszono się, więc FAKS DOBY. Wreszcie ciekawa informacja, będąca symbolem w jakimś sensie państwa rządów. Ja nie chcę być złośliwy, ale proszę mi wytłumaczyć, dlaczego tak to się stało. W 2015 roku Zamek Królewski zawarł dwie umowy najmu z podmiotami zewnętrznymi, w których stawki za wynajem metra kwadratowego powierzchni lokalu są niewspółmiernie niskie w stosunku do ich realnej wartości rynkowej. Umowa pierwsza to umowa z byłym prezydentem Bronisławem Komorowskim na najem lokalu o powierzchni 72 m2 w Zamku Królewskim za 1600 zł netto. Druga umowa, powierzchnia dwa razy mniejsza, cena dwa razy większa. Bardzo to dziwne, trudne do wyjaśnienia. Wysoki Sejmie, to jest taki pobieżny bilans rządów PO-PSL w dziedzinie kultury. Z braku czasu nie mogłem wchodzić w szczegóły. To jest właściwie bilans przede wszystkim braku polityki, braku rządów, braku podejmowania decyzji, bilans marnotrawstwa, bałaganu, pewnej lekkomyślności, braku sprawstwa politycznego. A może przede wszystkim bilans zatrważających zaniechań. Ja myślę, że dzisiaj przedstawiane były różnego typu zarzuty. One w dużej mierze do państwa właśnie znajdują się w obszarze zaniechań. co powinniście państwo zrobić, a nie zrobiliście. Moi koledzy przedstawiali różnego typu miliardowe straty w okresie rządów PO-PSL. Wartości kulturowe są trudno policzalne, często niewymierne w twardej walucie.