Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Robert Wardzała: Ustawa o ziemi działa, alarmy przesadzone

Robert Wardzała: Ustawa o ziemi działa, alarmy przesadzone

Robert Wardzała przedstawił stanowisko Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej i apelował o przyjęcie sprawozdania Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z realizacji w 2012 r. ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców. Ocenił, że ustawa jest skutecznym narzędziem ochrony interesu narodowego i odrzucił tezy o masowym wykupywaniu polskiej ziemi.

Najważniejsze dane


- Ze sprawozdania MSW, liczącego ponad 100 stron, wynika, że w latach 1990–2012 wydano nieco ponad 24 200 zezwoleń na nabycie nieruchomości o łącznej powierzchni około 50 tys. ha. Łączna powierzchnia sprzedanych gruntów w tym okresie wyniosła 45 900 ha, czyli 0,15% powierzchni kraju. W 2012 r. wydano 318 zezwoleń na ponad 1 032 ha, a liczba decyzji odmownych od 1990 r. wyniosła ponad 3 600 (13%).

Problem rzekomego omijania przepisów


- Wystąpienie odnosi się do zjawiska tzw. SUB, czyli przypadków, gdy obywatele polscy figurują jako nabywcy w imieniu zagranicznych inwestorów. Wardzała przytoczył stanowisko MSW, że zjawisko prawdopodobnie istnieje, lecz jego skala nie ma istotnego znaczenia, a organy terenowe - wójt, burmistrz, prezydent, marszałek - mogą podejmować kroki prawne w przypadkach uzasadnionego przypuszczenia omijania prawa. MSW otrzymało przy tym jedynie nieliczne sygnały o nieprawidłowościach.

Rola notariuszy i luki w systemie


- Mówca wskazał na najsłabsze ogniwo procedury - kancelarie notarialne, które nie zawsze przesyłają umowy do MSW w ustawowym terminie siedmiu dni. Zwrócił uwagę na brak skutecznych narzędzi do wyciągania konsekwencji wobec osób uchylających się od tego obowiązku i postulował wprowadzenie zmian prawnych zapobiegających lekceważeniu przepisów.

Krytyka medialnych narracji i ochrona interesów rolników


- Wardzała krytykował alarmistyczne przekazy medialne o masowym wykupywaniu ziemi, sugerując, że nie znajdują one potwierdzenia w danych. Wskazał także na tezy mówiące o możliwym interesie finansowym posiadaczy największych gospodarstw oraz podkreślił tradycyjne przywiązanie polskiego rolnika do ziemi jako argument przeciw stawianiu mu zarzutów przeciwko narodowemu interesowi.

Zakończenie i wniosek


- W imieniu klubu parlamentarnego Wardzała wezwał Wysoką Izbę do przyjęcia sprawozdania MSW i podkreślił potrzebę dalszych analiz dotyczących cen ziemi i praktyk obrotu nieruchomościami.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowny Panie Marszałku, Wysoka Izbo. Krup Parlamentarny Platformy Obywatelskiej rekomenduje Wysokiej Izbie przyjęcie przygotowanego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych sprawozdania z realizacji w 2012 roku ustawy z dnia 24 marca 1920 roku o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców. Z liczącego ponad 100 stron dokumentów wynika, że ustawa przyjęta ponad 90 lat temu w ostatnich latach dostosowana do wymagań prawa europejskiego jest generalnie skutecznym instrumentem zabezpieczenia polskiego interesu narodowego w kontekście obrotu nieruchomościami rolnymi i leśnymi. Wbrew alarmistycznym stwierdzeniom o masowym wykupywaniu polskiej ziemi przez cudzoziemców okazuje się, że zainteresowanie obywateli innych państw wymagające zezwolenia organów państwa polskiego inwestowaniem w nieruchomości rolne i leśne w Polsce jest co najmniej umiarkowane. Najbardziej podstawowe liczby nie pozostawiają co do tego żadnych wątpliwości. Wystarczy pamiętać, że w okresie od 1990 do 2012 roku MSW wydało niewiele ponad 24 200 zezwoleń dla cudzoziemców na nabycie nieruchomości łącznej powierzchni 50 tys. hektarów. Łączna powierzchnia sprzedanych nieruchomości gruntowych w tym samym okresie wynosi 45 900 hektarów, co stanowi 0,15% ogólnej powierzchni kraju. W ciągu ponad 20 lat nie było roku, który charakteryzowałby się jakimś zauważalnym wzrostem zainteresowania inwestowaniem w polską ziemię przez cudzoziemców, a liczba wydawanych zezwoleń w kolejnych latach utrzymuje się na mniej więcej zbliżonym poziomie. W omawianym sprawozdaniu z 2012 roku wydano 318 zezwoleń w sprawie nabycia nieruchomości gruntowych, a powierzchnia sprzedanych nieruchomości wyniosła ponad 1032 hektary. Liczba decyzji odmownych w tej samej sprawie także nie podlega jakichś zasadniczym zmianom. W 2012 roku wydano 74 decyzje odmowne, a od 1990 do 2012 roku było ich ponad 3600, co stanowi 13% wszystkich decyzji wydawanych w tej sprawie przez ministra spraw wewnętrznych. Fakty nie dają zatem żadnych podstaw do tego, by mówić o zjawisku masowego wykupywania polskiej ziemi. Autorzy tej groźnie brzmiącej tezy opierają swoją opinię na ten temat na domniemaniu istnienia niejako drugiego nielegalnego obrotu ziemią w Polsce. Sprawozdanie MSW do tego problemu także się odnosi, przyznając, że zjawisko tzw. SUB, określeniem tym nazywa się obywateli polskich figurujących formalnie jako nabywcy ziemi, ale faktycznie działających w imieniu zagranicznych inwestorów, prawdopodobnie istnieje, ale jego skala nie ma istotnego znaczenia. W każdym bowiem przypadku uzasadnionego przypuszczenia, że transakcja dotycząca obrotu ziemią lub gruntami leśnymi mogłaby mieć znamiona omijania przepisów prawa, mogą interweniować organy administracji publicznej w terenie takiej jak wójt, burmistrz, prezydent czy marszałek, występując z powództwem o stwierdzenie nieważności nabycia nieruchomości. Organy te posiadają na swoim terenie najbardziej szczegółową wiedzę. Trudno sobie wyobrazić sytuację, bo np. wójt nie zwrócił uwagi na przypadek osoby o ograniczonych możliwościach finansowych nabywającej ziemię o wartości znacznie przekraczającej jego możliwości finansowe, czyniąc to dodatkowo w innym celu niżej uprawianie. Tymczasem do chwili przygotowania sprawozdania do MSW nie notarł żaden sygnał, by którykolwiek z uprawnionych organów z takiej możliwości skorzystał. Informacje o domniemanych nieprawidłowościach przy dokonywaniu transakcji z innych źródeł, np. pełnomocnicy lub właściciele zbywanych nieruchomości, analizowane są wnikliwie przez MSW, ale są to sygnały bardzo rzadkie. W ostatnich latach ministerstwo otrzymało jedynie cztery takie pisma w tej sprawie. Akceptacja tezy, że zjawisko tzw. słupów uprawiane jest na szeroką skalę, wymagałaby wreszcie przyjęcia założenia, że obywatele polscy, a dokładniej polscy rolnicy, dla szybkiego zysku wprowadzają w błąd państwo polskie, stają się narzędziem w rękach obcych inwestorów i działają wbrew narodowym interesom. Takie stanowisko byłoby dla polskiego rolnika bardzo krzywdzące, jeśli nie wręcz obraźliwe. Powszechnie znane jest przecież tradycyjne przywiązanie polskiego rolnika do ziemi i szacunek dla niej. W tym kontekście zasadne wydaje się pytanie o powody, dla których problem obrotu ziemią w Polsce w kontekście zagranicznych nabywców traktowany jest w tak alarmistycznych kategoriach, mimo że fakty nie dają ku temu żadnych podstaw. Według oceny niektórych mediów kryje się za tym nie obrona narodowego interesu, ale obrona interesu finansowego posiadaczy największych gospodarstw w Polsce. Zainteresowanie z ich strony zwiększeniem stanu posiadania ma być zrozumiałe, zwłaszcza w kontekście bardzo atrakcyjnych cen ziemi w Polsce, nabywanej od Agencji Nieruchomości Rolnych, które w Europie należą do najniższych. Niezależnie od tego ostatniego wątku, który jednakowoż powinien stać się przedmiotem obecnej osobnej analizy, w interesie przede wszystkim drobnych rolników warto jeszcze zwrócić uwagę na inną okoliczność ujawnioną przy okazji oceny realizacji ustawy. Z danych przedstawionych przez MSW wynika, że jej najsłabsze ogniwo tkwi w kancelariach notarialnych. Teoretycznie każda umowa dotycząca nabywania ziemi lub gruntów leśnych przez cudzoziemca w ciągu siedmiu dni powinna być przesłana do MSW. W praktyce bywa różnie i o dopełnieniu obowiązku trzeba się upominać. Nie mając praktycznie żadnych możliwości wyciągnięcia konsekwencji wobec osób uchylających się od tej powinności. I to zapewne jest przyczynek do rozpoczęcia prac nad wprowadzaniem takich zmian, które zapobiegłyby przyszłości sytuacji, w której funkcjonariusz publiczny może bezkarnie lechceważyć zapisy prawa. Kończąc raz jeszcze, w imieniu Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej zwracam się o przyjęcie sprawozdania przedłożonego przez Ministra Spraw Wewnętrznych. Dziękuję za uwagę.