Janusz Palikot krytykuje neoliberalne dogmaty i rynki finansowe
Janusz Palikot w wystąpieniu z 25.07.12 krytykował neoliberalne założenia polityki gospodarczej i ostrzegał przed przeniesieniem kryzysu z Europy do Polski. Zajął stanowisko, że rząd nie podejmuje działań chroniących rynek wewnętrzny przed spekulacjami i że budżet nie odpowiada na realne problemy społeczne.
Janusz Palikot podkreślił, że dominujący paradygmat neoliberalny doprowadził do kryzysu w Europie i grozi podobnym załamaniem w Polsce. Wyraził też rozczarowanie wystąpieniem pani przedstawicielki PiS, pani Szydło, i ostro odniósł się do dotychczasowych argumentów przedstawianych przez ministra i przewodniczących debaty.
W swoim przemówieniu wskazał, że chwalony wzrost 4,3 nie przełoży się na poprawę warunków życia, a może zwiększyć bezrobocie. Krytykował zamrożenie płac w budżetówce, najniższą pensję 1500 zł, fakt iż 65% Polaków otrzymuje wynagrodzenie poniżej średniej oraz że 2,3 Polaków nie ma żadnych oszczędności. Zwrócił uwagę na symboliczny wzrost transferów socjalnych o 1% i brak waloryzacji progów dochodowych.
Palikot obarczył instytucje finansowe i rynki finansowe odpowiedzialnością za pogłębiającą się recesję i kryzysy w Europie. Skrytykował mechanizm marży od długu publicznego - przywołał wielkość długu około 800 miliardów złotych i twierdził, że około 25% tej sumy to marża trafiająca do akcjonariuszy rynków finansowych. Postuluje dyskusję nad możliwością finansowania części długu przez Europejski Bank Centralny lub Narodowy Bank bez narzucania marży rynkowej.
W wystąpieniu zwrócił uwagę na problem spekulacji kursami walut i papierami wartościowymi oraz na kwestionowanie bezkarności przepływu kapitału. Pytał, dlaczego liberalna zasada swobodnych przepływów kapitału pozwala rynkom finansowym na krótkoterminowe zyski kosztem stabilności gospodarczej. Wezwał do poważnej debaty nad tymi dogmatami, zanim Polska znajdzie się w recesji podobnej do tej w Europie w 2013-2014 roku.
Najważniejsze tezy
Janusz Palikot podkreślił, że dominujący paradygmat neoliberalny doprowadził do kryzysu w Europie i grozi podobnym załamaniem w Polsce. Wyraził też rozczarowanie wystąpieniem pani przedstawicielki PiS, pani Szydło, i ostro odniósł się do dotychczasowych argumentów przedstawianych przez ministra i przewodniczących debaty.
Krytyka budżetu i skutków społecznych
W swoim przemówieniu wskazał, że chwalony wzrost 4,3 nie przełoży się na poprawę warunków życia, a może zwiększyć bezrobocie. Krytykował zamrożenie płac w budżetówce, najniższą pensję 1500 zł, fakt iż 65% Polaków otrzymuje wynagrodzenie poniżej średniej oraz że 2,3 Polaków nie ma żadnych oszczędności. Zwrócił uwagę na symboliczny wzrost transferów socjalnych o 1% i brak waloryzacji progów dochodowych.
Rola rynków finansowych i banków centralnych
Palikot obarczył instytucje finansowe i rynki finansowe odpowiedzialnością za pogłębiającą się recesję i kryzysy w Europie. Skrytykował mechanizm marży od długu publicznego - przywołał wielkość długu około 800 miliardów złotych i twierdził, że około 25% tej sumy to marża trafiająca do akcjonariuszy rynków finansowych. Postuluje dyskusję nad możliwością finansowania części długu przez Europejski Bank Centralny lub Narodowy Bank bez narzucania marży rynkowej.
Spekulacje, liberalizm i konsekwencje polityczne
W wystąpieniu zwrócił uwagę na problem spekulacji kursami walut i papierami wartościowymi oraz na kwestionowanie bezkarności przepływu kapitału. Pytał, dlaczego liberalna zasada swobodnych przepływów kapitału pozwala rynkom finansowym na krótkoterminowe zyski kosztem stabilności gospodarczej. Wezwał do poważnej debaty nad tymi dogmatami, zanim Polska znajdzie się w recesji podobnej do tej w Europie w 2013-2014 roku.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Janusz Palikot zapowiada 100 dni współpracy i popiera rząd
Janusz Palikot krytykuje brak działań ws. OFE i Konwentu Seniorów
Janusz Palikot pyta o wybór na Trybunał: zarzuty wobec Wendelicha
Janusz Palikot krytykuje homofobiczne wypowiedzi posła Suskiego
Janusz Palikot: Polska w najpoważniejszym kryzysie od lat
Janusz Palikot broni Kaczyńskiego, krytykuje słowa Kempy
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
VideoParlament
Łukasz Zbonikowski - Oświadczenie o aferze Jantur i krzywdach rolników
Marek Gos
Marek Gos o projekcie ustawy - za uporządkowaniem rozliczeń
Piotr Polak
Piotr Polak pyta o bezrobocie, VAT i sprawę przed ETS
Jan Ardanowski
Jan Ardanowski: Zaniepokojony egzekucją zaleceń NIK i sprawą Elevar
Artur Bramora
Artur Bramora o ujednoliceniu interpretacji prawa oświatowego
Maria Nowak
Maria Nowak krytycznie o szybkim procedowaniu nowelizacji SIO
Transkrypcja
Panie ministrze, Wysoka Izbo. Kolejni mówcy dzisiaj wzywali do poważnej debaty. Przewodniczący pan minister, profesor Rossati, później pani przewodnicząca Skowrońska, również pan prezes Narodowego Banku Polskiego. Słyszeliśmy te same od lat neoliberalne komunały, które przecież, jeżeli popatrzymy na ich założenia, doprowadziły do obecnego kryzysu w Europie i niechybnie doprowadzą do takiego samego kryzysu w Polsce, która sobie wprawdzie rzeczywiście daje radę znacznie lepiej niż inne kraje europejskie. Nie ma co się tu oszukiwać w ramach tego samego paradygmatu. Jestem tak samo jak pan minister Rostowski, jeszcze z zupełnie innych powodów, rozczarowany wystąpieniem pani przedstawicielki PiSu, pani Szydło, ponieważ ona w zasadzie z tych samych pozycji omawia sytuację. Dodając do tego trochę populizmu i drobnych kwasów, które nie zmienią naszej sytuacji tak naprawdę. Spróbujmy na serio, bo jeśli nie tu, to gdzie porozmawiać o tych dogmatach, zanim w 2013-2014 roku znajdziemy się w takiej samej recesji jak cała Europa. Bo przecież to właśnie rynki finansowe, które doprowadziły do kryzysu na Zachodzie, w dużym stopniu są dzisiaj. I instytucje finansowe, i rynki finansowe są odpowiedzialne za sytuację pogłębiającej się recesji. Ani w tym budżecie, ani w wykonaniu tego budżetu, ani w założeniu do budżetu na następny rok. Nie ma żadnej próby zajęcia się tym problemem. A więc po pierwsze mamy wzrost 4,3. Słusznie, że się nim chwalimy. Bardzo duży wzrost na tle innych krajów europejskich. Dzięki czemu uzyskamy? Wzrostowi bezrobocia. Dzięki zamrożeniu płac w budżetówce. Dzięki temu, że najniższa wypłacana w naszym kraju pensja to 1500 zł. Dzięki temu, że 65% Polaków pobiera wynagrodzenie poniżej średniej. 2,3 Polaków nie ma żadnych oszczędności. To dzięki tej dławiącej rynek wewnętrzny, dławiącej transfery socjalne. Wzrost tutaj transferów socjalnych o 1% w stosunku do roku 2010, czyli zerowy, a nawet ujemny, patrząc na tak wysoką, jak w minionym roku, inflację. Podobnie popatrzmy na brak waloryzacji progów dochodowych. Cała masa działań w tym roku podjęta, w roku 2011, podjęta w celu, czyli w intencji właśnie redukcji tego deficytu o te 15 mld zł. I jaka jest konsekwencja i jaka jest prognoza na następny rok? No oczywiście taka, że będziemy brnęli w ten sam scenariusz. Będziemy dalej dławili konsumpcję wewnętrzną, bo rząd nie zapowiada żadnych istotnych zmian w tych wszystkich podstawowych parametrach, które dałyby wzrost produkcji gospodarczej. Będziemy dalej redukowali deficyt publiczny i będziemy dalej utrzymywali pewien rodzaj fikcji polegającej na tym wzroście produktu krajowego brutto. Fikcji, gdyż ten wzrost, jak tu słusznie ktoś powiedział, w żaden najmniejszy sposób nie przełoży się i nie przekłada się na życie ludzi. Jeśli chodzi o deficyt finansów publicznych. Rzeczywiście Polska sobie tutaj dosyć dobrze radzi w tym sensie, że u nas ta różnica między marżą, którą musimy zapłacić za obsługę długu publicznego, a wzrostem produktu krajowego brutto jest powiedzmy zbliżona. W związku z tym ten efekt kuli śniegowej, który jest we wszystkich krajach Europy, u nas następuje wolniej. Sytuacja dramatyczna w Hiszpanii, w Grecji, we Włoszech i w wielu innych krajach, która dzisiaj dociera do krajów północnej Europy, do tej pory bezpiecznych, do Holandii, Luksemburga czy Niemiec, polegała właśnie na tym, że Narodowe Banki, Europejski Bank Centralny, Ministrowie Finansów i cała Europa tolerowała sytuację, w której rosła tak naprawdę stopa obsługi długów publicznych przy ponad wzrost gospodarczym. Co to naprawdę oznaczało? De facto transfer pieniędzy od najuboższych do najbogatszych, do akcjonariuszy rządzących rynkami finansowymi. Do tego to się sprowadza. Przecież w tym naszym długu, tych 800 miliardach złotych, 25% tego długu, to jest marża, którą wezmą akcjonariusze rynków finansowych, finansujący ten dług przez te wszystkie lata. To jest mniej więcej ten rząd wielkości. My się w taką wpakowaliśmy z historię. Dlaczego? W imię jakich wartości neoliberalnych uparliśmy się, nie dyskutować w ogóle na ten temat, czy rynki finansowe mają prawo. Czy my się zgadzamy na to, żeby w ten sposób bogaciły się kosztem każdego z nas, każdego obywatela w naszym kraju. Trzeba o tym dzisiaj w Europie podyskutować. Po pierwsze, jakie jest uzasadnienie dla tego, żeby banki narodowe nie miały prawa finansowania długu publicznego do pewnego poziomu. Skoro się i w Maastrych, i w paskiecie fiskalnym zgodziliśmy na to, że jest pewien dopuszczalny poziom zadłużenia. To dlaczego ten dopuszczalny poziom zadłużenia nie małby być finansowany bez marży rynków finansowych, wprost przez Europejski Bank Centralny albo przez Narodowy Bank Centralny? To za chwilę usłyszę od profesora Rosatiego, że to jest powrót do polskiego systemu komunistycznego. Nic podobnego. To jest po prostu taka umowa, którą zawarliśmy, de facto powodując, że istotna część tej marży trafia właśnie do rynków finansowych. Nie ma na to żadnego zrozumienia ani usprawiedliwienia. Dwa. Dopuszczanie do niesamowitego spekulowania przez instytucje finansowe, także banki, także oczywiście rynki finansowe, kursami walut i zadłużeniem poszczególnych krajów. W oparciu o taką, powiedzmy, zasadniczą zasadę liberalizmu, polegającą na tym, że kapitał może się przemieszczać kiedy chce i jak chce. A dlaczego? Dlaczego kapitał ma prawo przepływać w dowolny sposób? Jeżeli oczekujemy od każdej normalnej, realnej inwestycji, żeby miała trzyletni, pięcioletni czy jakiś cykl zwrotu, oczekują tego same rynki finansowe, które zakładają 20-25% roczny zysk od wszystkich inwestycji dla siebie. Czyli oczekują cztero-pięcioletniego cyklu inwestycji. Dlaczego one mogą bezkarnie, z dnia na dzień, porzucić jakiś rodzaj papierów wartościowych, jakiś rodzaj waluty i wywoływać różnego rodzaju kryzysy? Dlaczego się na to zgadzamy? W imię czego? W imię jakiej ideologii? Nie ma żadnego powodu, żebyśmy dalej tkwili w tym absurdzie, bo przenieśliśmy na myślenie o rynkach finansowych, myślenie z gospodarki realnej, a to się ma nijak. W gospodarce realnej, jeżeli coś staje się zbyt drogie, cena jakiegoś produktu staje się zbyt droga, to wstrzymuje zbyt i w konsekwencji rynek dopasowuje się albo ponownie redukcję ceny, albo właśnie poprzez dodatkowych oferentów spoza tego rynku. Co jak jest na rynkach finansowych? Ta reguła w ogóle nie działa. Przecież widzieliście Państwo na dziesiątkach emisji różnego rodzaju i krajowych, i publicznych, i prywatnych, że papiery drogie stają się jeszcze droższe bez żadnego ograniczenia. Ceny na te papiery, jeśli rynki finansowe z jakichś powodów postanowią inwestować, czy to jest w Facebook, czy tokolwiek innego. Czas najwyższy, i to jest przedmiotem prawdziwej dyskusji we Francji, w Niemczech, w wielu krajach, ale nie w Polsce. Bo w Polsce mamy z jednej strony właśnie te neoliberalne komunały, z drugiej strony populist PiS-u, a żadnej prawdziwego zastanowienia się na tym, jak wygnąć z tej sytuacji, nie ma. Czas po pierwsze właśnie, rozpoczynając taką dyskusję w Polsce i w Europie, zakwestionować te podstawowe mity dotyczące rynku. A więc swoboda przepływu kapitału, jeżeli chodzi o rynki finansowe. Po drugie finansowanie długu publicznego przez rynki finansowe. Powtórzę raz jeszcze, to naprawdę oznacza, że z pieniędzy podatników, bo skąd są pieniądze w Europejskim Banku Centralnym? Z podatków członków. Jak one tam trafiają? Od najuboższych boni płacą najwięcej podatków. I potem z tego Europejskiego Banku Centralnego rynki finansowe biorą pieniądze, które z marżą sprzedają polskiemu państwu, innym kraju. Ale oprócz tego, co wymaga wspólnych działań, polskiego ministra finansów i ministrów finansów, i szefów banków europejskich, jest cała masa działań, które możemy podjąć i warto było, żebyśmy je podjęli samodzielnie. To jest przede wszystkim podatek transakcyjny, który należy wprowadzić od właśnie tych transakcji, zniechęcając do nadmiernego wyciągania pieniędzy do gospodarki czysto finansowej, czysto właśnie ekonomicznej. Ta, która powoduje, że mamy sytuację, w której właśnie aktywność na rynkach gospodarczych może być mniejsza, skoro się w łatwy sposób kumuluje zyski na tych fikcyjnych rynkach, właśnie spekulacyjnych i finansowych. Z tego powodu klub ruchu Palikota przygotował już odpowiednią ustawę. Oczywiście do zrecenzowania tej ustawy poproszono neoliberalnych doktrynerów, którzy mówią, że to jest niezgodne z konstytucją. Tak samo jak profesor Duda Skulu uważa, że nasz projekt związków partnerskich jest niekonstytucyjny. Trudno pytać papieża o to, czy są dopuszczalne środki antykoncepcyjne, bo się wielokrotnie w tej sprawie wypowiadał. Tak mniej więcej wygląda opinowanie tych projektów ruchu Palikota, które próbują wzruszyć tę oczywistą supremację rynków finansowych. Bo przy płacy na poziomie najczęściej wypłacania 1500 zł, przy braku tych oszczędności, przy tym, że 700 tysięcy polskich dzieci nie jeść ciepłego posiłku w ciągu dnia, że nie waloryzowaliśmy progów dochodowych. Przy tym wszystkim mamy rekordowe zyski sektora bankowego. No jeszcze wspaniale sobie radzą członkowie PSL-u i Platformy Obywatelskiej, ale to już inna kwestia. Podatek transakcyjny, podatki antytransferowe, nadzór nad instytucjami finansowymi, wykaz instrumentów toksycznych, reorganizacja słów skarbowych, żeby były w stanie zająć się niemałym i średnim biznesem, który ledwo dysze, tylko właśnie tym transferem ogromnych pieniędzy do rynków finansowych. To są podstawowe zadania złożone już przez nas. Niestety, jak widać, dyskusja będzie się kręciła wokół tego samego, co zawsze od 20 lat. Rozumiem, że będziemy jeszcze bardziej zaciskali pasa, żeby zredukować dług publiczny, czyli żeby więcej zarobili na tym długu, żeby dalej zarabiali na tym długu właśnie akcjonariusze rynków finansowych. Możemy tę politykę prowadzić, tylko pytam się, co z tego my będziemy wszyscy mieli, ludzie w Polsce. Czy czas najwyższy, oprócz produktu krajowego brutto, nie pomyśleć o innym wskaźniku, wskaźniku rozwoju społecznego i spróbować zacząć inaczej mierzyć tego typu decyzje. Czy nie czas najwyższy wzmocnić pozycję pracownika w przedsiębiorstwie, tak, żeby narzucone przez rynki finansowe kryterium zysku, zysku właśnie 20-25% dla większości rynku kapitałowego i nie tylko, nie wykańczało właśnie kosztem tych płac, kosztem pracy polskiego społeczeństwa. Będziemy mieli dalszy wzrost bezrobocia. Oczywiście zyski korporacyjne, zyski rynków finansowych, zyski banków będą rosły. Ale nie zyski ludzi. One nie będą rosły. One będą malały i będzie zrastało bezrobocie oczywiście. Bo jak będą się te zyski realizowały? Te 20-procentowe, które dajemy, gwarantujemy tym rynkom finansowym, będą się realizowały właśnie w ten sposób, że kolejni ludzie są wywaleni na pysk. Bo to jest najłatwiejszy sposób pozyskiwania dodatkowych dochodów w przedsiębiorstwach. Ten właśnie, to sprzężenie ładu korporacyjnego i uprzywilejowania rynków finansowych doprowadziło do tej obecnej paranoidalnej sytuacji w całej Europie. I będzie dalej po prostu w tą stronę pchało cały zakup. Panie pośle, ja odnoszę wrażenie, że pan w większości swojego wystąpienia odbiega od przedmiotów obrad określonego w porządku dzienniku. Tu się z panem marszałkiem nie zgodzi. Przypomnę. Ja mógłbym oczywiście, panie marszałku, powtarzać to wszystko, co zostało powiedziane, ale to nie ma sensu, nas do nikogo nie prowadzi. Ja mówię o założeniach, o pewnych mitycznych założeniach dotyczących konstrukcji budżetu, bo my za chwilę się znajdziemy i pan i my wszyscy znajdziemy się w sytuacji, że będziemy dyskutowali o kolejnym projekcie budżetu sformułowanym z tego samego punktu widzenia. Panie Przewodniczący, przypomnę dla zasady regulaminowej, że jesteśmy w punkcie... Proszę Państwa, będziecie mieli czas na zadanie pytań. Będziecie mieli możliwość wypowiedzenia się w czasie przeznaczonym na zadawanie pytań. Mamy sprawozdania z wykonania budżetu państwa za okres określony. Mamy informacje o poradzeniach, gwarancjach udzielonych również za ubiegły rok i sprawozdanie z działalności Narodowego Banku Popolskiego. Przypominam panu posłowi, że to jest tematem, przedmiotem obrad w tym porządku. Proszę bardzo. Tak. Otóż, panie marszałku, wysoka izbo, krótko jeszcze o rynku pracy, bo zostało mi niestety niewiele czasu. Ta debata jest bardzo krótka. Panie przewodniczący, ja panu wydłużę czas, tylko proszę mówić się na temat. Bardzo dziękuję. Staram się mówić właśnie na temat, ale mam wrażenie, że niektórzy na tej sali mają kłpoty ze zrozumieniem innych dyskomplików. Po pierwsze, gwałtowny przyrost umów śmieciowych. Mamy patologiczną sytuację w Polsce, w której umowy śmieciowe są dominującą formą zatrudnienia, a miały być uzupełniającą formą zatrudnienia. Proponowaliśmy i proponujemy likwidację umów śmieciowych. Obniżenie składki na ZUS i legalizację ogromnego szarego i czarnego rynku pracy w Polsce. Wreszcie połączenie ZUS-u i KRUS-u. Wprowadzenie podatku solidarnościowego od najbogatszych. Oprócz tych podatków od rynków finansowych, żeby zdobyć środki na aktywną politykę państwa. Wprowadzenie ulg inwestycyjnych, które by przytrzymywały kapitał właśnie w inwestycjach, w przemysł. Tych ulg, które dotyczą bezpośrednio działań związanych z stworzeniem miejsc pracy, a nie jakichkolwiek innych. O tym się dyskutuje wszędzie na świecie. Dodatkowo ubezpieczenie od bezrobocia. Jeżeli w Polsce w Urzędzie Pracy na jedną ofertę pracy jest 17 bezrobotnych, jakim prawem mamy czelność oczekiwać od tych ludzi, że muszą sobie sami poradzić z tym, że nie znajdują miejsca pracy? Czy praca w Polsce jest? Nie ma. Zasiłki dla bezrobocia. Obama jedyna gospodarka, która ma jakiś realny sukces w walce z kryzysem. 44% bezrobotnych dostaje zasiłki dla bezrobotnych. Jaka jest sytuacja w Polsce? Dramatycznie gorsza. To samo dotyczy progów dochodowych uprawniających do pomocy społecznej i szeregu różnych innych działań, które muszą wywołać w Polsce efekt wewnętrznej konsumpcji, bez którego te wszystkie działania pana ministra Rostowskiego zrozumiały w horyzoncie tych dogmatów neoliberalnych. I które oczywiście będą dalej panu dawały tytuł, że pan będzie miał 2% wzrostu w przyszłym roku na tle minus 2% w Niemczech, czy w Holandii, czy w innych krajach. Wspaniale. I co z tego? Co z tych 2%? Jak jesteśmy cały czas w tym samym świecie, w którym garstka ludzi zgarnia całą wartość dodaną, którą wytwarzają poszczególne gospodarki. Całkiem na koniec zacytuję Donalda Tuska, który jest pełnym fenomenem jako premier. Nie dość, że dwa razy, że rzędu wygrał wybory, to jest pierwszym premierem, którego nie dotykają afery. Wykrywa się nepoty z kolesiostwo, różnego rodzaju rzeczy, a premierowi Tuskowi rośnie. Nieobecny tu premier Miller po jednych taśmach Rywina musiał oddać władzę obecnemu prezesowi Narodowego Banku Polskiego. Jarosław Kaczyński potrzebował agenta Tomka i Mariusza Kamiskiego jako szefa CBA, żeby odejść od fotela premiera. A premier Tusk, proszę bardzo, afera hazardowa. Rysiu, załatwimy to na 100%. Nic się nie stało. Platforma wygrała historycznie po raz drugi. Jest pierwszą partią, która dwa razy z rzędu wygrała wybory. Kolejna afera taśmy PSL-u. W Platformie rośnie 36%. Aż się boję, co się stanie, jak się ujawnią te taśmy Platformy Obywatelskiej, bo wówczas pewnie poparcie dla Platformy sięgnie 50%. Więc zacytuję wam, tym razem nie Lecha Kaczyńskiego, co na ogół robi Donald Tusk, tylko Donalda Tuska. Wiem, że jednocześnie musimy zapewnić wzrost płac pracownikom sektora publicznego. O nikim nie wolno nam zapominać. Ani też, jak to czasem miało miejsce w przeszłości, nikogo nie będziemy faworyzować. Tylko dlatego, że należy do lepiej zorganizowanej niż innych grupy zawodowej czy lobby. Donald Tusk, 23 listopada 2007. Z tym was zostawiam.