Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Krzysztof Kozik przypomina 16 grudnia i apeluje o armatę Boforsa

Krzysztof Kozik przypomina 16 grudnia i apeluje o armatę Boforsa

Krzysztof Kozik przypomniał o tragicznych wydarzeniach 16 grudnia, mówiąc o pacyfikacji kopalni Wójek i zamordowaniu oficerów Marynarki Wojennej, w tym komandora Zbigniewa Przybyszewskiego. Zajął stanowisko potępiające zbrodnie komunistyczne i wezwał do upamiętnienia ofiar oraz przywrócenia na Hel oryginalnej armaty Boforsa.

Przypomnienie rocznic i ofiar


Krzysztof Kozik nawiązał do bolesnych wydarzeń z 16 grudnia, przypominając o pacyfikacji kopalni Wójek i morderstwie dziewięciu górników oraz o zamordowaniu komandora Zbigniewa Przybyszewskiego przez reżim komunistyczny. W 2021 roku minęła 69. rocznica tych wydarzeń, które Kozik określił jako hańbę i kompromitację komunistycznych rządów.

Biografia komandora Przybyszewskiego


Kozik przedstawił życiorys komandora Zbigniewa Przybyszewskiego: urodzonego 23 września 1907 roku, służbę na okrętach ORP Krakowiak, Wilk, Burza, Błyskawica i Mazur oraz dowodzenie baterią artylerii nadbrzeżnej na Helu z armatami Boforsa 152,4 mm. Podkreślił jego zasługi w obronie wybrzeża we wrześniu 1939 roku i działalność konspiracyjną po dostaniu się do niewoli.

Proces, śmierć i rehabilitacja


Kozik przypomniał oskarżenia z 18 września 1950 roku, brutalne przesłuchania i skazanie komandora na karę śmierci; wyrok wykonano 16 grudnia 1952 roku. W 1956 roku Naczelny Sąd Wojskowy wznowił postępowanie i uchylił wyrok, a szczątki komandora odnaleziono na łączce na Powązkach w 2013 roku; pełna identyfikacja miała miejsce w 2014 roku, a państwowy pogrzeb odbył się 16 grudnia 2017 roku.

Apel o przywrócenie armaty Boforsa na Hel


Kozik zapowiedział, że wraz z posłami Prawa i Sprawiedliwości wystąpi w apelach o godne upamiętnienie ofiar i o umieszczenie jednej z oryginalnych armat Boforsa 152,4 mm na zachowanym stanowisku bojowym na Helu zamiast radzieckiej armaty kalibru 130 mm. Wskazał, że dwie armaty Boforsa z 31. baterii są obecnie eksponatami w Muzeum Wojska Polskiego i Muzeum Marynarki Wojennej i to one powinny symbolizować chwałę oręża.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Pani Marszałek, Wysoka Izbo, pragnę nawiązać do bolesnych wydarzeń w naszej historii. Wczoraj w kalendarzu pojawiła się data 16 grudnia. To niezwykle ważna data w najnowszej historii Polski. Kolejna rocznica pacyfikacji kopalni Wójek i morderstwa komunistycznej władzy na dziewięciu górnikach. Ich śmierć stanowiła bolesną ofiarę, ale również znaczący krok w walce o niepodległość naszego kraju. Wydarzenie te przypieczętowały hańbę i kompromitację komunistycznych rządów. Ale dzień 16 grudnia to także data innego, równie odrażającego mordu komunistów. Mordu na dowódcy helskiej batelii cyplowej, który z niezwykłym poświęceniem bronił przed Niemcami wraz z podległymi żołnierzami skrawka naszego wybrzeża w kampanii wrześniowej 1939 roku. W 2021 roku minęła 69. rocznica wydarzeń, gdy komuniści strzałem w tył głowy pozbawili życia komandora Zbigniewa Przybyszewskiego. Ten niezwykły człowiek, Polak, patriota, urodził się 23 września 1907 roku w Girzewie pod Kruszwicą w rodzinie ziemiańskiej. W 1927 roku zdał konkursowy egzamin do Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej w Toruniu. Cztery lata później rozpoczął służbę na torpedowcu ORP Krakowiak. Następnie służył na kolejnych okrętach Polskiej Marynarki Wojennej ORP Wilk, ORP Burza, ORP Błyskawica jako oficer altererii oraz na ORP Mazur pełniąc na nią funkcję zastępcy dowódcy okrętu. Gdy wybuchła II wojna światowa miał 32 lata i opinię jednego z najlepszych altererzystów morskich w flocie. Jeszcze przed wybuchem zmagań wojennych powierzono mu dowództwo najlepszej na wybrzeżu baterii altererii nadmorskiej złożonej z czterej armat produkcji szwedzkiej firmy Bofors, kaliber 152,4 mm. W trakcie kampanii wrześniowej w 1939 roku walcząc na helu prowadził skuteczny ogień przeciwko okrętom niemieckim, w tym pancernikom Schleswig, Holstein i Schlesien, nie pozwalając im na prowadzenie ostrzału z bliskiej odległości do obrońców rejonu umocnionego hel. Jednostka, którą dowodził, do końca obrony wybrzeża zachowała zdolność operacyjną. Po kapitolacji helu dostał się do niewoli. Tam działał w strukturach konspiracyjnych. Dwukrotnie podejmował nieudane próby ucieczki, biorąc udział w podkopie pod ogrodzeniem oraz chowając się w ciężarówce. Po wyzwoleniu obozu, w którym przebywał 25 stycznia 1945 roku przez oddział Armii Czerwonej powrócił do Polski i rozpoczął pracę w Morskim Instytucie Rybackim w Gdyni. W tym samym roku wstąpił do formującej się marynarki wojennej. Szybko awansował do stopnia komandora podporucznika i objął obowiązki dowódcy kompanii w Szkole Specjalistów Morskich na Oksywiu. W 1946 roku zajął się organizowaniem 31 Dywizjonu Alteredii Nadbrzeżnej w Redłowie, którego został dowódcą. 22 lipca 1947 roku awansowano go na stopnie komandora porucznika. W 1949 roku objął stanowisko szefa służby altererii w dowództwie marynarki wojennej, a następnie szefa Wydziału Marynarki Wojennej przy Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. 18 września 1950 roku oskarżono go wraz z grupą innych oficerów o stworzenie w marynarce wojennej dywersyjno-szpiegowskiej organizacji, mającej na celu walkę o obalenie władzy ludowej. Śledztwo przeciwko nim w tzw. procesie komandorów prowadził Główny Zarząd Informacji Wojska Polskiego, jednak część zadań śledczych i operacyjnych wykonywał również Zarząd Informacji Marynarki Wojennej, którym kierował komandor Jerzy Szerszeń. Jego sowieckim doradcą był komandor podporucznik Nikolaj Prystup. W czasie trwających dwa lata wyjątkowo brutalnych przesłuchań komandor porucznik Przybyszewski poddawany był torturom fizycznym i psychicznym. 21 lipca 1952 roku wyrokiem Najwyższego Sądu Wojskowego skazany został wraz z czterema innymi oficerami na karę śmierci. Prezydent RP Bolesław Bierut nie skorzystał wobec komandora porucznika Przybyszewskiego z prawa łaski. Wyrok wykonano 16 grudnia 1952 roku. Wraz z komandorem Przybyszewskim stracono komandora Stanisława Mieszkowskiego, a kilka dni wcześniej 12 grudnia 1952 roku komandora Jerzego Staniewicza. Pozostali oficerowie zostali w więzieniu aż do 1956 roku. Warto pamiętać, że decyzją Naczelnego Sądu Wojskowego z 24 kwietnia 1956 roku postępowanie karne zostało wznowione i po ponownym rozpaczeniu sprawy uchylono wyrok z 1952 roku, stwierdzając całkowitą niewinność skazanych. Życie komandorowi Zbigniewowi Przybyszewskiemu oraz dwóch innym oficerów zostało jednak niesprawiedliwie raz na zawsze odebrane. Miejsce pochówku zamordowanego oficera nie było znane aż do 2013 roku. Szczątki komandora porucznika Zbigniewa Przybyszewskiego zostały odnalezione na tzw. łączce na Powązkach. W 2014 roku w pełni jest zidentyfikowane. Dopiero 16 grudnia 2017 roku odbył się uroczysty państwowy pogrzeb komandora Zbigniewa Przybyszewskiego oraz kontradminała Stanisława Mieszkowskiego i kontradminała Jerzego Staniewicza. Pochowani zostali na cmentarzu marynarki wojennej w Gdyniu Oksywiów w Katerze Pamięci. Imienia komandora Zbigniewa Przybyszewskiego nazwano ulice w Gdyni, w Helu, w Kruszwicy. Nosi je także powstałe w 2006 roku Muzeum Obrony Wybrzeża na Helu. W przyszłym roku, 16 grudnia 2022 roku minie dokładnie 70. rocznica zbrodni na oficerach marynarki wojennej, w tym na komandorze poruczniku Zbigniewie Przybyszewskim. W najbliższym czasie zamierzamy wspólnie z posłami Prawa i Sprawiedliwości wystąpić z apelem należytego utrzenia ofiary życia komandora i jego najbliższych współpracowników. Pragniemy, by w tym historycznym miejscu, na zachowanym stanowisku bojowym baterii cyplowej na Helu, zamiast radzieckiej powojennej armaty kalibru 130 mm, stanęła jedna z dwóch oryginalnych armat Boforsa 152,4 mm. Aby historii stało się zadość, to właśnie taka armata powinna wrócić na Hel. To ona powinna symbolizować chwałę naszego oręża, a nie sowiecka armata przypominająca o komunistycznym zniewoleniu. Dwie armaty Boforsa z 31. Baterii im. Helidora Laskowskiego z Helu są obecnie eksponatami w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie i Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Jeden z tych eksponatów o wiele godniej będzie przypominać o dniach chwały polskiego oręża na rzeczywistym i zgodnym z prawdą historyczną stanowisku bojowym na Helu. Mamy pewność, że również zdecydowanie zwiększy to atrakcyjność Muzeum Obrony Wybrzeża, jak i liczbę zwiedzających. Dziękuję. Dziękuję bardzo, panie pośle. Dziękuję.