Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Anna Elżbieta Sobecka żąda dymisji ministra zdrowia

Anna Elżbieta Sobecka żąda dymisji ministra zdrowia

Anna Elżbieta Sobecka skrytykowała stan służby zdrowia, wskazując na długie kolejki, brak dostępu do specjalistów i ograniczenia w leczeniu onkologicznym. W wystąpieniu domagała się dymisji ministra zdrowia i apelowała o pilne, systemowe zmiany.

Główne tezy wystąpienia


Anna Elżbieta Sobecka oceniła, że obecna sytuacja w służbie zdrowia to skandal - wielkie kolejki do lekarzy specjalistów, opóźnienia w badaniach i ograniczanie świadczeń onkologicznych. Wskazała, że działania rządu i ministra nie rozwiązują problemów i że konieczna jest zmiana personalna na stanowisku ministra zdrowia.

Problemy kadrowe i finansowe


Wystąpienie poruszało kwestię braku personelu medycznego i rosnących kosztów wynagrodzeń lekarzy na kontraktach. Anna Elżbieta Sobecka omówiła mechanizmy działania NSZ i kontraktów, które zdaniem mówczyni prowadzą do wysokich wynagrodzeń w wąskiej grupie i obciążają budżety szpitali - koszty wynagrodzeń sięgają miejscami ponad 60% kosztów całkowitych.

Skutki dla pacjentów


Mówiła o tragicznych konsekwencjach tej polityki dla pacjentów, przywołując przypadek śmierci bliźniąt we Włocławskim Szpitalu Wojewódzkim oraz opóźnienia w przyjazdach karetek czy oczekiwaniu na rezonans. Krytykowała także limitowanie świadczeń dla chorych onkologicznie jako "czyste barbarzyństwo".

Postulat zmian systemowych


Anna Elżbieta Sobecka podkreśliła konieczność przemyślanych reform systemowych, zwracając uwagę na dysproporcje w zarobkach młodych lekarzy oraz strukturę specjalizacji. Przytoczyła dane dotyczące liczby lekarzy na tysiąc mieszkańców (2010 - 2,2; Rumunia 2,4; średnia UE 3,4) i ostrzegła przed bezmyślnym pompowaniem pieniędzy w system, z którego środki i tak wyciekają.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję Panie Marszałku. Służba Zdrowia jest to obszar bliski nam wszystkim, którzy każdy z nas, chociaż raz w życiu, potrzebował, potrzebuje lub będzie potrzebował pomocy lekarskiej. Przyglądając się zatem obecnej sytuacji w służbie zdrowia z olbrzymimi kolejkami do lekarzy specjalistów, kolejkami na specjalistyczne badania lekarskie czy też zabiegi, to budzi wielki niepokój oraz zakrawa na skandal. W kraju, w którym należy do Unii Europejskiej i swoje fundamenty konstytucyjne wpisane ma zasady solidarności społecznej oraz bezpieczeństwa swoich obywateli. Politycy koalicji rządzącej wskazują, iż skonstruowany system ochrony zdrowia działa poprawnie. Wskazują, iż z roku na rok finansowanie służby zdrowia się poprawia, a kolejki u lekarzy są rzeczą normalną. Cytując ministra zdrowia, przecież wszędzie czeka się, nie ma kraju bez kolejek. Można się domyśleć, że minister albo niekoniecznie zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, albo nie wie co się dzieje, tylko niekoniecznie wie co ma robić. Ale ja wiem, minister zdrowia musi odejść, bo zbyt dużo niewiedzy, niekompetencji, zaniechań, niepodejmowania działań, które mają temu zaradzić i zapewnić dostęp do lekarza specjalisty. Albo też podejmowane są jedynie działania spektakularne, mające niczym fajerwerki odwrócić uwagę od niekoniecznie wygodnej prawdy, szczególnie w sytuacji, w której ludzie zaczynają umierać. W oczekiwaniu na karetkę, albo w kolejce na rezonans, na lekarza, ponadto danie przyzwolenia, na limitowanie świadczeń dla chorych onkologicznie, to czyste barbarzyństwo. Odnoszę wrażenie, iż w obecnej rzeczywistości doszliśmy już do ściany. Do obecnej sytuacji przyczyniają się koszty zapewnienia odpowiedniego personelu medycznego w placówkach zdrowia. Tworząc NSZ, stworzono instytucję, która w swoich założeniach miała dbać o finansowanie świadczeń zdrowotnych w placówkach medycznych, świadczonych na odpowiednim poziomie przy zachowaniu wyznaczonych procedur. W skrócie, miało to wyglądać tak, iż kto spełni wymagania nałożone przez NSZ, dostaje kontrakt i świadczy usługi na rzecz pacjentów. W praktyce dochodzi do sytuacji, w której dyrektorzy placówek medycznych, chcąc spełniać wymagania NSZ-u, zmuszeni są szukać i zatrudniać lekarzy pracujących w innych szpitalach, poradniach. Lekarzy, którzy nie dysponują wystarczającym czasem, są przemęczeni, a czasem w skrajnych przypadkach nawet nie mają odpowiednich kwalifikacji. W takiej sytuacji szpitale dziś godzą się często na finansowy dyktat lekarzy, by spełnić minimalne wymagania kontraktu. Doprowadza to do sytuacji, w których lekarze na kontraktach zarabiają w jednej placówce po kilkadziesiąt tysięcy złotych, po czym patrząc na zegarek szybko przenoszą się do kolejnej, by pracować dalej. To z kolei powoduje, iż koszty szpitali związane z kosztami wynagrodzenia w niektórych przypadkach przekraczają znacznie 60% kosztów całkowitych. W takiej sytuacji szpitale nie mogą funkcjonować, szukają metod zmniejszenia tych kosztów, tworzą nowe konstrukcje prawne w celu zatrudnienia lekarzy. Często omijają prawo. Nierzadko na dyżurze w jednym oddziale, gdzie przebywa jeden lekarz, wskazują dwóch, posiłkując się lekarzem z innego oddziału. I tym podobny, by pozostać, choćby tylko w teorii, w zgodzie z wymaganiami. To ma odbicie w jakości leczenia. I to, co pokazuje rzeczywistość, ma swoje tragiczne odbicie. Nie szukajmy daleko niedawny wypadek śmierci bliźniąt we Włocławskim Szpitalu Wojewódzkim. Panie Ministrze, Pan tego nie wie, czy nie chce wiedzieć, że ograniczona liczba lekarzy na rynku pracy powoduje, że ich usługi stają się drogie, windują koszty szpitali i dodatkowe pieniądze, które są pompowane w system, trafiają do wąskiej grupy ludzi, którzy są zainteresowani utrzymaniem monopolu. Minister tego nie wie. Zatem zwracam uwagę na dysproporcje w zarobkach młodych lekarzy, próbujących wejść do zawodu, a lekarzy specjalistów, którzy nie są zainteresowani wpuszczaniem tych młodych ludzi na rynek. Czy obecny system kształcenia lekarzy, system specjalizacji naprawdę odzwierciedla zapotrzebowanie naszego społeczeństwa? Czy tylko jest sztucznym tworem, mającym spełnić marzenia wąskiego grona ludzi? W całej Europie jest tendencja do zmniejszania ilości specjalizacji. Stają się obszerniejsze u nich. U nas ten proces jest odwrotny. W specjalności medycznych pojawia się coraz więcej, a dostęp do nich, mimo wdrożonych programów kształcenia, wcale nie jest większy. Minister tego nie wie. Brakuje nam lekarzy wielu specjalności. Według dyrektorów szpitali powiatowych nie mogą oni zatrudniać za rozsądne pieniądze lekarzy anestezjologów, czy też zatrudniać lekarzy neonatologów, geriatrów. Tych lekarzy specjalistów jest bardzo mało. Oczywiście można powiedzieć, że to kwestia wolnego rynku pracy. Tylko co to za wolny rynek, kiedy system ogranicza dostęp do tego rynku, doprowadza do sytuacji, w której na tysiąc mieszkańców w Polsce przypada najmniej lekarzy w Unii Europejskiej. I co smutne, tych lekarzy ubywa. W 2010 roku na tysiąc mieszkańców mieliśmy 2,2 lekarzy. Dla porównania Rumunia 2,4, a średnia dla całej Unii Europejskiej wynosi 3,4. Te dane świadczą, że zmiany muszą być przemyślane i nie mogą polegać tylko na bezmyślnym pompowaniu pieniędzy w system, z którego i tak wyciekną. Bardzo dziękuję, panie marszał.