Koalicja Obywatelska wzywa do jedności w dialogu polsko-żydowskim
Koalicja Obywatelska zorganizowała debatę „Co dalej z relacjami polsko-izraelskimi” i wezwała do wspólnego, ponadpolitycznego dialogu. Mówca podkreślił, że bieżąca polityka kładzie się cieniem na relacjach polsko-żydowskich i zaapelował o zaangażowanie kolejnych pokoleń oraz współpracę klubów parlamentarnych.
- Organizatorzy wskazali na potrzebę odbudowy dialogu i ochrony prawdy o wspólnej historii. Zaproszono gości o wieloletnim doświadczeniu w relacjach polsko-żydowskich, w tym Mariana Turskiego, Stanisława Krajewskiego, Konstantego Geberta, Annę Hipczyńską, naczelnego rabina Michaela Schudricha i Piotra Wiślickiego.
- Mówca apelował o zdolność największych klubów do wspólnego działania ponad bieżącymi sporami politycznymi. Zwrócił uwagę, że konieczne jest powołanie inicjatyw, które nie będą wykorzystywane partyjnie, lecz służyć będą dialogowi i porozumieniu.
- Wystąpienie zawierało przegląd doświadczeń z przeszłości — wydarzeń z 1968 roku, wojny sześciodniowej i okresu stanu wojennego — jako przykłady, jak polityka i propaganda wpływały na nastroje społeczne. Mówca wskazał także na mechanizmy oportunizmu i korzyści indywidualne, które potrafią niszczyć relacje międzyludzkie.
- Podkreślono potrzebę zaproszenia młodszych pokoleń do rozmowy i wykorzystania doświadczenia starszych uczestników dialogu. Organizatorzy chcieli przede wszystkim posłuchać ekspertów i korzystać z ich mądrości, by budować lepszą przyszłość relacji polsko-żydowskich.
Najważniejsze ustalenia
- Organizatorzy wskazali na potrzebę odbudowy dialogu i ochrony prawdy o wspólnej historii. Zaproszono gości o wieloletnim doświadczeniu w relacjach polsko-żydowskich, w tym Mariana Turskiego, Stanisława Krajewskiego, Konstantego Geberta, Annę Hipczyńską, naczelnego rabina Michaela Schudricha i Piotra Wiślickiego.
Wezwanie do ponadpolitcznego działania
- Mówca apelował o zdolność największych klubów do wspólnego działania ponad bieżącymi sporami politycznymi. Zwrócił uwagę, że konieczne jest powołanie inicjatyw, które nie będą wykorzystywane partyjnie, lecz służyć będą dialogowi i porozumieniu.
Refleksje historyczne
- Wystąpienie zawierało przegląd doświadczeń z przeszłości — wydarzeń z 1968 roku, wojny sześciodniowej i okresu stanu wojennego — jako przykłady, jak polityka i propaganda wpływały na nastroje społeczne. Mówca wskazał także na mechanizmy oportunizmu i korzyści indywidualne, które potrafią niszczyć relacje międzyludzkie.
Znaczenie międzypokoleniowego dialogu
- Podkreślono potrzebę zaproszenia młodszych pokoleń do rozmowy i wykorzystania doświadczenia starszych uczestników dialogu. Organizatorzy chcieli przede wszystkim posłuchać ekspertów i korzystać z ich mądrości, by budować lepszą przyszłość relacji polsko-żydowskich.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Koalicja Obywatelska dziękuje: Milion Serc i wygrana Pomaski
Koalicja Obywatelska: minister kultury oskarżony o cenzurę
Paweł Suski krytykuje Karola Nawrockiego ws. powołań do armii
Jan Grabiec: Chwali milionowy marsz i demaskuje fałszywe liczby
Koalicja Obywatelska: Apel o wyjaśnienia po zatrzymaniu pociągów
Koalicja Obywatelska apeluje o mobilizację przed 15 października
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Łukasz Rzepecki
Łukasz Rzepecki broni młodych przed zarzutami dyskryminacji
Maciej Masłowski
Maciej Masłowski o tachografach: klub czeka na pracę w Komisji
Paweł Pudłowski
Paweł Pudłowski alarmuje o braku merytorycznej pracy Sejmu
Małgorzata Chmiel
Małgorzata Chmiel pyta o powołanie komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT
Krystyna Skowrońska
Krystyna Skowrońska ostro o braku wsparcia dla niepełnosprawnych
Anna Cicholska
Anna Cicholska pyta o partnerów w międzynarodowych projektach
Artykuły
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Prognoza wyborów do Sejmu 2027 — co mówią dane?
Artykuł
Debata o 500+: rozdawnictwo czy realne wsparcie dla rodzin
Artykuł
Kosiniak-Kamysz: baterie Patriot nie będą przenoszone
Artykuł
Spór o autorstwo projektu depenalizacji marihuany: zarzuty o 'polityczne zawłaszczenie'
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Witam wszystkich bardzo serdecznie na tym naszym spotkaniu. Nazwaliśmy to spotkanie debatą na temat co dalej z relacjami polsko-żydowskimi. Chciałbym serdecznie Państwa przywitać w imieniu organizatorów tego spotkania Klubu Parlamentarnego Platformy, ale też pozostałych dwóch klubów, które zostały zaproszone, czyli Nowoczesnej i PSL. Mamy takie wrażenie, że jesteśmy w pewnym punkcie zwrotnym, jeśli chodzi o relacje polsko-żydowskie. Mamy takie przekonanie, że bieżąca polityka kładzie się cieniem na budowanych przez lata relacjach polsko-żydowskich. Niezależnie jak bardzo nie zgadzamy się z pewnymi działaniami, uważamy, że w Polsce są miliony osób, dla których dialog polsko-żydowski, prawda wspólnej historii są bardzo ważne. Łączy nas historia, łączą nas czasami korzenie, ale też wspólna codzienność, a przede wszystkim przyszłość. I na to pierwsze spotkanie tak naprawdę w tym formacie, w tej formule zaprosiliśmy ludzi, których chcielibyśmy po prostu posłuchać. Chcielibyśmy skorzystać z ich mądrości, z ich doświadczenia, z wielu, wielu lat budowania dobrych relacji polsko-żydowskich, tworzenia dialogu w naszym kraju, przynajmniej przez ostatnie trzy dekady. Chciałbym bardzo serdecznie przywitać naszych gości, przede wszystkim pana Marianna Turskiego, chciałbym przywitać pana Stanisława Krajewskiego, przywitać pana Konstantego Geberta, przywitać panią Annę Hipczyńską, przywitać naczelnego rabina Michaela Schudricha oraz pana Piotra Wiślickiego. Szanowni Państwo, myślę, że także ze względów na pewien limit czasowy, który wszyscy mamy, chciałbym oddać głos panu Marianowi Turskiemu. Chciałbym również, korzystając po raz kolejny z okazji, pogratulować panu Marianowi otrzymania honorowego obywatelstwa miasta stołecznego Warszawy. Wszyscy przeżywaliśmy tą fantastyczną sesję Rady Miasta na Zamku Królewskim i ten tytuł, ten zaszczyt jest także ukoronowaniem wielu lat pracy pana Mariana Turskiego na rzecz dialogu, na rzecz dobrych relacji. Chcielibyśmy skorzystać z pana mądrości i z pana doświadczenia, tak żeby zainspirować się pana oglądem obecnej sytuacji w zakresie relacji polsko-żydowskich. Co możemy więcej zrobić, żeby te relacje były lepsze. Jestem zaskoczony. Muszę chwilę pomyśleć. Ale mogę powiedzieć na pewno jedną rzecz. Nie wiem czy się... Dlatego prosiłem bardzo, żebyście zaprosili ludzi z następnych pokoleń. Bo zawsze starsi mają defekty. Są bardziej tchórzliwi na ogół niż młodzi. Gdybym ja mógł zacząć od jednej rzeczy. Ja bym marzył o tym, żeby ktoś w sposób normalny, spokojny, bez chęci wykorzystania tego dla siebie, czy nie dla siebie, nie w sensie osobistym, w sensie swoim grubym, żeby umiał wezwać największy klub do wspólnego działania na ten temat. Wydaje mi się, że to w tej chwili, jeżeli można powiedzieć, że istnieje coś raison d'etat. Bo słuchajcie, powiem sobie w ten sposób. Po 68 roku trwały dwa lata, kiedy można było... No kiedy odeszli główni prowodycy, a więc Kępa, a więc Moczar, i najbliżsi ludzie Moczar, a więc Olszewski. Więc ci, którzy organizowali to. Ale cały aktyw pozostał. Ten cały środek pozostał. I z tym się trzeba liczyć. Słuchajcie, musimy wszyscy o tym myśleć. Tak mi się wydaje. I może dlatego się obawiam, że może to jest z mojego punktu widzenia na patrzenie oportunistyczne. Ale wiecie, przepraszam bardzo, troszeczkę teraz muszę wydłużyć przemówienie. Nie miałem tego na myśli. Kiedy tak patrzałem, co się działo po rewolucji francuskiej. To popatrzcie, rok 15, rok 30, w XIX wieku rok 38. Kolejno dochodzą we Francji nowe ekipy, nowe zmiany. Ale środek powstaje. Zarówno tych, którzy się nachapali, jak i ci, którzy skorzystali na tym. Bo takie jest prawo społeczne. Że nie można wszystkich wygrudzić i wszystkich zamienić. Wobec tego powstaje pytanie, jak przyjdzie nam dalej działać. Nie kiedy ja jeszcze będę żył, kiedy wy będziecie żyli. Nie będziecie działać. A więc za 5, za 10, za 15 lat. Z czym się to wiąże? Z taką refleksją. 68 rok, 69 rok. Bo tym względem trzeba było czekać do roku, do stanu wojennego, żeby Jaruzelski uznał, że poprzez zyskanie na punktach żydowskich może dostać legitymizację. I tak się zaczęło. Tak jak próby odwrotu od marca. Taki już oficjalny. Ale przede wszystkim też już można powiedzieć, że niby się cofano. Ale co zostało w atmosferze, w umysłach, co zostało. I znów pozwólcie na jakąś małą osobistą refleksję, czy wspomnienie. Kiedy wybuchła wojna 6-dniowa. Jeździliśmy z redakcji Polityka. My, Andrzej Krzysztof-Róblewski, ja, Michał Jadrowski, Renek Zdanowski. Wielu z nas jeździło w teren. Po prostu przyjmowaliśmy wszystkie zaproszenia. Ponieważ wiecie, byliśmy wtedy takim dość mocną pozycją mieliśmy w społeczeństwie. Nas zapraszano do klubów powiatowych, do domów kultury, na spotkania. I to powszechne, cośmy widzieli, to było w jakimś sensie zadowolenie, czasami radość, a czasami euforia z tego, że Izrael wygrał. Czasami do tego dochodziło, po pierwsze dlatego, że Ruskie zostały w dupę. Ruskie, które kierowały Egiptem, Syrią, które nakręcały ich, miały tam doradców, dawały sprzęt. Popatrzcie, ich sprzęt się spieprzył. Ludzie nie umieli doradzać. Popatrzcie, mały kraj przy pomocy Zachodu, poparty przez Zachód, umiał co zrobić. A jeszcze w dodatku niektórzy to byli wypowiedziali, no tak, bo to są nasi, wyszkoleni przez nas w Polsce, polska tradycja. Okej, fajnie, niech będzie tak. Ale wystarczyło osiem miesięcy, a potem intensywnej propagandy, żeby się nastroje zacząły zmieniać i zacząły przeważać zaglądanie, co ja na tym mogę skorzystać, jak mój sąsiad wyjedzie, co on sprzeda, komu sprzeda, kto zajmie to miejsce. Byłem świadkiem tego, jak ktoś wyczekiwał, aż Józef Śmietański odda mu swój garaż, a drugi na jego mieszkanie, a trzeci na to, a trzeci na to. Wiecie, i to jest ta historia, która niestety była dodrabiana, dodrabiana przez pokolenie, przez 15-20 lat. Udało się, wydaje mi się, że udało nam się przy wspólnych naszych wysiłkach pomocy, i to ogólnych, to rzeczywiście mogę tutaj postawić w równym stopniu Lecha Kaczyńskiego obok Olka Kwaśniewskiego. Mogę postawić w równym stopniu, w takim samym dziedzinie, w stosunku do sprawu żydowskich. I to jest to, co, myślę, razem musimy pomyśleć. To nie ma tak, że ja wam wymyślę, to wy musicie pomyśleć. Wy jesteście bliżej swoich ludzi. Co robić, żeby tych ludzi, żeby ci ludzie powstali jak najkrócej wam oku pewnym? Wiecie, to nie jest prawa tylko polska. Coś takiego działo się w Inodezji wobec Chińczyków. To, jakiego się działo w południowej Afriace wobec Hindusów. Były różne fale amoku, kiedy władza umacnia się przy pomocy nagonki, przy pomocy hejtu na obcych. To jest ta rzecz, o której nie ma, dlatego wydaje mi się, że jeżeli potraficie wyjść z tym, ale rzeczywiście nie tak, żeby samemu zbierać punkty, żeby wszystkie strony w Polsce zrozumiały, że to jest raison d'etat, bo słuchajcie, między rządami wcześniej czy później nastąpi porozumienie, bo w końcu tak, Izrael jest zainteresowany, żeby mieć taką Polskę w Unii Europejskiej i w NATO, która go popiera, a przynajmniej nie głosuje zawsze przeciw, tak jak inni głosują, nie jest przeciwko temu. Strona Polska jest zainteresowana, w tym samym wiecie, lepiej niż ja, a jeżeli nie, to chyba wiecie, wcześniej, wcześniej, współpracy daleko idącej wywiadu, współpracy technologii, know-how wojskowego i wielu takich rzeczy, gdzie Polska również potrzebuje Izraela. Wobec tego tam wcześniej czy później dojdą ludzie do wniosku, może taki kompromis, może inny, może takie zamknięcie oka, że trzeba coś zmienić. Ale to, co się stało nie tylko u nas, również w społeczeństwie izraelskim, jest tam kolejna, kolejny okres rzeczywiście niechęci, uprzedzeń. Musimy tak pomyśleć, po pierwsze, jak oddziaływać na naszych wyborców, jak oddziaływać na naszych przeciwników politycy, żeby chcieli się z nami porozumieć i jak bronić tych instytucji, które te rzeczy już robią z dużym poświęceniem, skutkiem w Polsce. Nie mam, nie będę ukrywał, że mam na myśli również i Muzeum POLIN i jego dyrektora, którego prawdopodobnie przyjdzie nam wspólnie bronić. No więc tyle mogę powiedzieć na wstępie. Może bym mówił jakieś rzeczy troszkę za głupie. Panie Marianie, bardzo dziękujemy za to wprowadzenie, za te przemyślenia. Płynnie myślę, że przejdziemy do kolejnego naszego prelegenta, do pana Stanisława Krajewskiego, który od wielu, wielu lat współprzewodniczy Radzie Chrześcijan i Żydów i poprosimy o pana opinię. Bardzo dziękuję za zaproszenie i za to, że państwo tu przyszli, żeby wysłuchać paru słów również ode mnie, nie tylko od pana Mariania Turskiego i od kolegów. Otóż, jakie jest samopoczucie polskich Żydów? Państwo się domyślają, że jest złe. Mówimy ze sobą, że właściwie teraz od tych jakiegoś czasu, czy od trzech miesięcy, czy od dwóch lat z okładem zaczynamy rozumieć jak to było w latach trzydziestych. I to już chyba dostatecznie wyjaśnia, o co chodzi. Ludzie po raz pierwszy od 1989 roku w ostatnim okresie, Żydzi polscy, również młodzi, zaczynają pytać, czy wyjechać. I nie dlatego, jak to bardzo wiele osób robiło i robi, żeby znaleźć lepsze dla siebie warunki rozwoju, jak to w ogóle jest powód wyjazdów z Polski, z innych krajów, ale czy nie należy uciekać. To jest jedno. Po drugie, no wszyscy wiemy, że te obecne rządy doprowadziły do zniszczenia, jak już tam pan poseł mówił na początku, pewnych budowanych przez lata relacji i tak dalej. No ale jednak przecież nie do końca. To znaczy pozostało jednak co? I pewien kapitał, i dorobek, i ludzie. Pytanie, kto ma reprezentować ten dorobek, ten kapitał? Myślę, że najbardziej posłowie, którzy nie utożsamiają się z polityką obecną rządu, a są w opozycji, są najbardziej predestynowani do tego, żeby być, żeby reprezentować tę inną Polskę, być twarzą innej Polski, ponieważ ona jest. My wiemy, że ona jest. To jest dla nas ważne, ale jest za mało widoczna. Chodzi o to, żeby była bardziej widoczna. I to zależy właściwie od ludzi, którzy mają wpływ na życie publiczne i na opinię publiczną, w szczególności od posłów i senatorów. I no to musi się wiązać z wyraźnym działaniem. To znaczy z postawą, która jest dostatecznie głośna i publicznie widoczna. A nie tylko, prawda, czy to prywatnie, czy nawet gdzieś w telewizji, czyli też niby publicznie wyrażana, ale w sposób mocniejszy. Bo jeżeli tego nie ma w dostatecznie mocnym stopniu, to wtedy w gruncie rzeczy te inne partie, partie opozycyjne są wydziane w tej sprawie, mówię o sprawie stosunku do Żydów i do dziedzictwa żydowskiego, jako taki bletszy PiS. A żeby to zmienić, to wymaga dostatecznie energicznych i wyraźnych działań. No i pytanie, czy to jest możliwe. To znaczy, czy jest tak, że jest na to chęć, czy też jest poczucie, że wyborcy by tego nie chcieli i że wtedy w gruncie rzeczy jest tak, że to jest pośrednie uznanie, czy jakieś takie niejawne uznanie tego, że jednak Polska jest w większości, bądź to taka jak PiS rumiany, bądź taka jak ten PiS bletszy. No i to jest oczywiście pytanie, na które ja nie będę odpowiadał, ale wydaje mi się, że to pytanie stoi teraz przez wszystkimi, którzy chcą się przeciwstawiać temu, co niektórzy z nas nazywają taką drogą ku faszyzacji, mówiąc ostro, a w każdym razie drogą, w której skrajnie prawicowe i skrajnie antyżydowskie siły mają poczucie, że nawet jeśli to nie jest, rząd nie jest z nimi, to rząd się na nich nie obraża, raczej im przytakuje, a w każdym razie widzi w nich poważną i pozytywną siłę. Niby w ostatnich dniach to się trochę zmienia, ale to nie jest zmiana dostateczna. Przy czym chcę dodać jeszcze do tego pewne rzeczy. Po pierwsze, kiedy mówię o tym reprezentowaniu tej innej twarzy Polski, nie chodzi mi o to, żeby jakoś się wyzbywać polskości czy dumy z polskości. Absolutnie nie. To w ogóle nie o to chodzi. Prawda? I nie protestować przeciwko, nie wiem, mówieniu o tak zwanych polskich obozach, bo to oczywiście jest i potrzebne i sami my, czy ja, czy Rada Chrześcijanie i Żydów, czy Polacy Żydzi to robimy. Tylko należy to robić mądrze, czyli nie tak, żeby przyniosło to odwrotny skutek, tak jak te działania obecnych władz w ostatnich miesiącach czy latach spowodowały. I jeszcze druga rzecz. Mianowicie ja nie chcę, że tak powiem, apelować o to, żeby lubić Żydów. Zgodnie z takim dobrym określeniem, antysemityzm to jest nielubienie Żydów bardziej niż na to zasługują. Natomiast chodzi o to, żeby jednak uznać i dawniejszą obecność, i szacunek dla ofiar i wreszcie przyznanie tego, uznanie tego, że w relacji w stosunku do Żydów były niechwalebne czy haniebne i fakty i postawy. I żeby tego nie negować, to jeśli to dostatecznie rzetelnie się ujmie, to to zupełnie wystarczy. Cała reszta już wtedy wynika. I chciałem podkreślić, że Żydzi są różni, prawda? Żydzi są też podzieleni tak jak wszyscy. Są tacy ludzie w Polsce i na świecie, którzy chcą widzieć Żydów jako sojuszników w różnych wojnach. Jedni chcą widzieć Żydów jako sojuszników w wojnie z islamem, inni jako sojuszników w wojnie z liberalizmem, jeszcze inni jako sojuszników w wojnie z kościołem, jeszcze inni jako sojuszników w wojnie z ateizmem. Więc znajdą się Żydzi, którzy będą gotowi do wspólnego, do współudziału w każdej z tych kampanii. Natomiast Żydzi są różni, a w szczególności polscy Żydzi w większości z tych kampanii, czy nawet w żadnej z tych kampanii nie chcą brać udziału. Więc jeżeli są tacy, którzy nawet w sposób głośny i widoczny publicznie chcą w tym uczestniczyć, czy to w powiązaniu z władzami obecnymi, czy z ich sojusznikami władz różnymi, kościelnymi i innymi, to jest fakt, że są tacy, ale oni raczej nie reprezentują polskich Żydów albo zupełnie nie reprezentują polskich Żydów, żeby to było jasne. No i ostatnia rzecz, którą chcę powiedzieć, to jest to, że polscy Żydzi chciałbym, żeby państwo to zrozumieli, bo to może nie jest dla wszystkich oczywiste. Są na ogół bardzo polscy. Znaczy wszyscy jesteśmy bardzo polscy i kulturowo i pod każdym innym względem i jesteśmy raczej wynikiem procesu, który można nazwać procesem odwrotnym niż asymilacja, czyli dezasymilacja. Wszyscy pochodzimy, oczywiście nie mówię o rabinie, który jeszcze jechał z Ameryki i jest, ale mówię o wszystkich takich ludziach i mojego pokolenia i tym bardziej młodszych. Nie mówię o Marianie, mówię o ludziach mojego pokolenia i młodszych. Pochodzimy ze środowisk, które są, w których tożsamość żydowską trzeba było odzyskać, odtworzyć, skonstruować. Niektórzy z nas zrobili to w sposób mocny i taki, który doprowadził do nie tylko aktywnego uczestnictwa w życiu żydowskim, ale też reprezentowania jakoś świata żydowskiego i współdziałania również z Żydami, instytucjami żydowskimi z innych krajów. Nie wszyscy, ale niektórzy tak, ale wszyscy mamy to tło i wychowanie, które oczywiście nie różni nas od wszystkich, od pozostałych Polaków w sensie ich szkoły, kultury, wiedzy i tak dalej. I to jest rzecz, która jest istotna, ta judaizacja czy dezasymilacja, która nastąpiła, bo ona nastąpiła bez depolonizacji. I w tym sensie mówienie o polsko-żydowskich relacjach jest nawet dla mnie trochę takie niewłaściwe, bo jakby przeciwstawia zbyt ostro jakby dwie strony, które niekoniecznie na wielu sytuacjach nie powinny być przeciwstawiane, jeśli patrzymy na to, jacy naprawdę są obecni polscy Żydzi, a nie na jakieś tylko konstrukty takie schematyczne. No i to jest ta rzecz, którą chciałem powiedzieć, a również to, że bardzo się cieszę, że są ludzie, którzy widzą w Żydach nie tylko, są tacy, którzy widzą w Żydach wroga i symbol złego, ale są tacy, którzy widzą w Żydach przyjaciół i symbol dobrego. To jest oczywiście o wiele lepiej, ale jeszcze lepiej jest, jeśli będzie widać w Żydach po prostu współobywateli i ludzi, którzy mogą być różni i niekoniecznie muszą być symbolem. Dziękuję. Bardzo serdecznie dziękuję Panu Stanisławowi Krajewskiemu i teraz może oddamy głos Panu Konstantemu Gebertowi, Dawidowi Warszawskiemu, którego czytamy, znamy od 1989 roku w gazecie wyborczej, z prośbą o podzielenie się Pana spostrzeżeniami. Bardzo dziękuję za zaproszenie. Muszę powiedzieć, że wdzieranie się do tej oblążonej twierdzy jest pewnym doświadczeniem. Ja pamiętam, jak się tutaj naród bezczelnie szwendał 29 lat temu i jako, że potem nie za bardzo bywałem, bo nie miałem powodu, i jestem trochę zdziwiony, a właściwie bardzo zmartwiony. 3 lata temu się szwendało. Tak, tak, tak. Ja mówię, ja nie bywałem. Szczęśliwie nie było powodu. Ta nowelizacja ustawy o IPN-ie stanowi moment kulminacyjny procesów kulturowych, które się toczyły już wcześniej i przyniosła ona stosunkom polsko-żydowskim, a myślę, że i Polsce zupełnie niepowytowane straty i prawdę powiedziawszy, ja nadal nie rozumiem po co to komu było i dlaczego Sejm to przegłosował w końcu i nie tylko głosami PiSu. Ale teraz pytanie, co z tym fantem dalej zrobić? Ja myślę, że to są trzy niemal rozłączne kwestie. Jedno to stosunki polsko-izraelskie i tu się zaklajstruje. Po pierwsze dlatego, że w Izraelu rządzi formacja polityczna, która jest bardzo podobna do PiSu i która znakomicie rozumie, że czasem trzeba robić paskudne rzeczy w ogólnym interesie. Po drugie premierowi Netanyahu bardzo zależy na szczycie V4 w Jerozolimie, a tego bez Polski nie będzie. Generalnie w tej chwili jest taka koniunktura, że Izraelowi zależy bardziej na Polsce niż w Polsce na Izraelu. Więc to się wyprostuje, to się wyklajstruje i Netanyahu weźmie za twarz tych w Izraelu, którzy będą chcieli tylko temu protestować. Już to zrobił. Zwróćcie Państwo uwagę, że te projekty ustaw, które Kneset miał przegłosować w odpowiedzi na naszą ustawę, nie są w ogóle na agendzie, mimo że oba zebrały podpisy ponad połowy członków Knesetu. Zresztą przyczynek to jest chyba do tej pory największy sukces dyplomatyczny polskiego rządu. Po raz pierwszy w historii Izraela posłowie arabscy podpisywali się pod projektem ustawy w sprawach żydowskich. Do tej pory posłowie arabscy przyjmowali bardzo... Tak, tak, tak. Do tej pory posłowie arabscy mówili, że są wasze żydowskie sprawy, my się tym nie zajmujemy. Natomiast byli tak oburzeni skandalicznym charakterem tej ustawy, że się podpisywali, łamiąc 70-letnią tradycję. Coś, co nie przypuszczałem, że w ogóle może być możliwe. Drugi poziom to są relacje ze społecznością żydowską na świecie, w Izraelu i gdzie indziej. I tutaj katastrofa jest gigantyczna. Bo bardzo upraszczając było tak, że bardzo długo obraz Polski w oczach wielu, być może większości Żydów, nie był daleki od tego karykaturalnego obrazu, który się dzisiaj Żydom wmawia. Polacy, antysemici, mordercy, kłamcy. Na szczęście już tam nie mieszkamy. Koniec. Był obraz krzywdzący, nieprawdziwy, bardzo powszechny. Po czym zaczęło się dziać w Polsce to, co się działo na przestrzeni lat 30. I ludzie otwierali z osłupieniem oczy, jak myśmy się na temat tych Polaków mylili. Że oni są w stanie dokonać takiej odważnej debaty, że oni są w stanie prowadzić takie badania naukowe, że oni są w stanie uszanować swoją żydowską przeszłość. I ta żydowska większość z pozycji potępienia w Czambu przeszła niemal na pozycję uwielbienia w Czambu. Tych Polaków stawiono wszystkim za wzór. Patrzcie Ukraińcy, patrzcie Rumunii, tak się robi, proszę, wspaniała Polska. I kiedy się przechodzi ze skrajności w skrajność i potem się okazuje, że to też jest nieprawda, to na ogół się wraca najpierw, że jednak mieliśmy rację. Więc w tej chwili mamy w opinii żydowskiej do odrobienia niemal więcej, niż byśmy mieli na skutek tej ustawy, ponieważ wszystkie stereotypy się potwierdziły. Na szczęście, i to jest bardzo ważne, co Marian powiedział, że przez te 30 lat udało się dokonać rzeczywistą pracę i w Polsce, i wśród diaspory jest masa ludzi, którzy wiedzą jak jest, a jest w sposób skomplikowany. Czyli są po stronie żydowskiej sojusznicy, którzy będą chcieli budować dialog z Polską nie z dobrego serca, tylko dlatego, że nadal tak jest, że Żydów nie bardzo można zrozumieć bez Polski, a Polski nie bardzo można zrozumieć bez Żydów, więc jest to we wspólnym interesie próbować gadać, bo bez tego się nic nie zrozumie. Ale tutaj piłka jest po naszej stronie boiska i długo jeszcze będzie. Znaczy długo będziemy musieli udawać, że nie jesteśmy wielbłądani. I momentami być może wręcz krzywdząco, ale na to, żeśmy sobie ciężko zapracowali. Własnymi rękami niszcząc to, co się przez 30 lat udało zbudować. I wreszcie trzecia sprawa to jest to, co się zdarzyło w Polsce. Staczek ma oczywiście absolutną rację. Młodzi Żydzi się boją. Bo po raz pierwszy w życiu spotykają się z tym, o czym dziadek opowiadał. Że się Żydów nienawidzi za to, że są Żydami. I to się wydawało w ogóle niewyobrażalne, niemożliwe, a jeżeli to na pewno nie tutaj. I oni są bezradni. Bo myśmy ich nie wychowywali tak, żeby oni sobie umieli radzić z antysemitą, którego spotkają, jeżeli nie na ulicy, to na internecie. To, co się dzieje na internecie, Państwo pewnie widzicie, jest przerażające. Różnica między tym, co dzieje się teraz, a nie działo się przed tym, jest taka, że wcześniej jak ktoś pisał, że cholera, szkoda, że Adolf nie dokończył roboty, to się pojawiały głosy, no nie, nie można tak mówić, no co ty mówisz, no przestań coś. Ten nie będzie teraz żadnej reakcji. Jeżeli w telewizji publicznej redaktor Katolickiego Tygodnika tłumaczy, że problem polega na tym, że mamy różną koncepcję prawdy, mianowicie dla Żyda prawda to jest zgodność słowami z czymś, co jest dla niego cenne. To może być wola Boża albo interes polityczny Izraela, no ale to nie będzie zgodność z faktami, więc po prostu nie możemy się porozumieć. To przychodzi bez komentarza. To jest ta nowa norma. Tak można mówić o Żydach. I w związku z tym ta znacząca część polskiego społeczeństwa, która tak o Żydach myślała, ale tak o Żydach nie mówiła, bo się wytworzyła norma, że tak jednak mówić nie wypada, czuje się bezpiecznie, swobodnie i w prawie. I tej pasty do zębów się już do tubki nie wepchnie. Znaczy tak będzie, w takim klimacie społecznym będziemy żyli. Co więcej, ta część polskiego społeczeństwa z entuzjazmem powitała to, że rząd nareszcie zachował się po polsku. I rząd, który ja myślę, w ogóle nie myślał i nie przewidział tych wszystkich konsekwencji, teraz znalazł się w pułapce. Bo jeżeli by się mieli z tego wycofać, no to grozi im utrata zaufania tych antysemitów, którzy z entuzjazmem ich poparli. Myślę, że rząd by bardzo chciał to wszystko zakończyć, powiedzieć, no to już teraz tylko kochajmy się. Nie mogą, nie mogą bez strat politycznych.