Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Paulina Hennig-Kloska: Ostro o budżecie 2017 jako budżecie życzeniowym

Paulina Hennig-Kloska: Ostro o budżecie 2017 jako budżecie życzeniowym

Paulina Hennig-Kloska skrytykowała projekt budżetu na 2017 rok jako "budżet życzeniowy" i ostrzegła, że zaplanowane wpływy podatkowe są zawyżone. Zwróciła uwagę na ryzyko nieosiągnięcia wpisanych 26 mld zł dodatkowych wpływów oraz na brak marginesu bezpieczeństwa przy wysokim deficycie.

Najważniejsze zarzuty


- Przedstawicielka opisała budżet jako niemożliwy do zrealizowania, wskazując, że rząd wpisał 26 mld zł dodatkowych wpływów podatkowych, które nie mają pewnego pokrycia w realnych wpływach.

Szczegóły proponowanych wpływów podatkowych


- Wśród planowanych pozycji wymieniła ponad 4 mld zł z nowej ustawy o VAT, która dopiero powstaje, oraz ponad miliard zł z podatku handlowego, którego przyszłość jest dyskutowana. Podkreśliła też, że kolejne ustawy uszczelniające dają różne efekty, a przykład podatku bankowego pokazuje rozbieżność między szacunkiem a rzeczywistymi wpływami.

Ryzyko deficytu i długu publicznego


- Zwróciła uwagę, że deficyt na rok przyszły to blisko 60 mld zł (ok. 2,9% PKB) i że takie założenie nie zostawia marginesu bezpieczeństwa. Ostrzegła przed wzrostem długu publicznego i wysokimi kosztami obsługi długu, które wynoszą już ponad 30 mld zł rocznie.

Konsekwencje dla emerytów i przedsiębiorców


- Wskazała na ryzyko związane z wielkimi programami społecznymi: środki na program Rodzina 500+ zostały zebrane jednorazowo, a planowane obniżenie wieku emerytalnego zaplanowano na ostatni kwartał, co jej zdaniem obciąży kolejne pokolenia. Krytykowała też pomysł ministra powołania jednej instytucji zbierającej PIT, ZUS i składkę zdrowotną oraz możliwe odejście od podatku liniowego 19% dla przedsiębiorców, co uznała za niesprawiedliwe obciążenie aktywnych gospodarczo.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowni Państwo, jutro na kolejnym posiedzeniu Sejmu rozpoczynamy debatę nad przyszłorocznym budżetem. O tym budżecie już mówiliśmy i zdania nie zmieniamy. Budżet na rok 2017 to budżet życzeniowy niemożliwy do zrealizowania. Szanowni Państwo, rząd w przyszłorocznym budżecie wpisał dodatkowe 26 mld zł podatków do pozyskania i dopiero dziś tak naprawdę zastanawia się jak te pieniądze pozyskać. W tych wpływach podatkowych zaplanowanych na rok przyszły mamy między innymi ponad 4 mld zł, które są do pozyskania z nowej ustawy o VAT, która w zasadzie dopiero powstaje z Ministerstwie Finansów i kolejny ponad miliard zł z podatku handlowego, którego być albo nie być tak naprawdę dopiero na rządzie jest dyskutowane. Oczywiście szereg ustaw uszczelniających, które jeszcze efektów dały albo dały efekty skrajnie różne od tego, co planuje się w Ministerstwie Finansów. Nie może być Szanowni Państwo tak, że najpierw pieniądze wydajemy, a potem zastanawiamy się jak je zarobić. Tegoroczne doświadczenia jasno pokazały, że to co planuje Ministerstwo Finansów często mija się w zupełności z tym, co mamy w rzeczywistości okazję doświadczać. Najlepszy przykład niech będzie podatek bankowy, którego wpływy w ustawie były zupełnie inne niż potem dały banki do kasy Państwa w rzeczywistości. Szanowni Państwo, nie można tak zarządzać finansami Państwa, w szczególności jeśli planuje się tak wysoki deficyt, który nie pozostawia żadnego marginesu bezpieczeństwa. Bo przypomnę, że deficyt na rok przyszły to blisko 60 miliardów złotych, co stanowi 2,9% do PKB. Tak jak powiedziałam, nie zostawiono żadnego marginesu i naszym zdaniem utrzymanie tego deficytu w ryzach będzie cudem. Dlaczego? Dlatego, że mamy nie tylko zawyżone wpływy podatkowe, ale mamy również w naszej opinii zawyżone PKB. Życzeniowo tempo inwestycji, na razie Zarządu Prawa i Sprawiedliwości inwestycje raczej hamowały. Nie ma raczej dobrego klimatu do inwestowania w Polsce. Mamy kolejne zapowiedzi, które również raczej ten klimat popsują niż poprawią. No i mamy też bardzo wątpliwą inflację. Dług publiczny systematycznie w Polsce rośnie, na co również przełoży się rok przyszły. A na odsetki od tego długu wydajemy już rok rocznie ponad 30 miliardów złotych. No łatwo szasta się pieniędzmi obywateli. Dużo trudniej, jak widać, każdemu kolejnowi, kolejnemu rządowi te długi spłacać. Szanowni Państwo, najgorsze co jednak może się stać, to to co zaplanowano na ostatni kwartał przyszłego roku. Mamy wprowadzony w tym roku bardzo duży program społeczny Rodzina 500+, na który rząd dopiero zbiera pieniądze. On został w tym roku, przypomnę, zrealizowanych spływów jednorazowych w przyszłym roku. To są te wątpliwe do pozyskania podatki. A już planuje się kolejny, bardzo kosztowny, obciążający kolejne pokolenia program związany z obniżeniem wieku emerytalnego. Rząd zaplanował ten program na ostatni kwartał. I ja mam nadzieję, że ktoś pójdzie porozum do głowy, policzy i zrozumie, że pieniędzy na to nie mamy, bo w ustawie prezydenckiej, jak Państwo wiecie, skalkulowano tylko koszty na 4 lata. A tak naprawdę te koszty najbardziej będą nam rosły w kolejnych latach tak, że będą obciążać kolejne pokolenia Polaków. Tylko wtedy dwa wyjścia albo dostaniemy marginalnie niskie emerytury albo wcale, albo z drugiej strony będziemy podnosić podatki. I o tym już powie mój kolega. Szanowni Państwo, dzisiaj oczywiście głównym tematem jest zapowiedź powołania sądu kapturowego przez pana ministra Ziobrę. Ale uważamy, że sprawa budżetu podatków jest bardzo istotna dla wielu obywateli. Dlatego też pozwoliliśmy sobie zwołać tą konferencję i przedstawić nasze stanowisko. Otóż jesteśmy bardzo zaniepokojeni, bo widzimy sytuację, że będzie problem z realizacją tego budżetu. Jesteśmy zaniepokojeni informacjami, które przedstawił pan minister Henryk Kowalczyk, który zapowiedział zaczerpnięcie pomysłu z programu Platformy Obywatelskiej 2015 roku, czyli powołanie jakby do życia jednej instytucji, która będzie zbierała daninę, która będzie w sobie miała trzy składniki, to znaczy podatku PIT, opłatę za ubezpieczenie społeczne ZUS i składkę zdrowotną na NFZ. Zastanawiamy się czemu ma służyć tego typu działania w tej chwili. Bo z jednej strony rząd mówi, że to ma być neutralnie budżetowo, ale z drugiej strony już mówi, że ta operacja może przynieść 16 miliardów do budżetu. Zakładamy, że jest to być może próba odejścia od zapowiedzi w trakcie kampanii wyborczej obniżenia wolnej kwoty od podatku, dlatego że w naszej ocenie te działania mogą doprowadzić do sytuacji, kiedy będzie to działało bardzo wybiórczo i będzie ograniczone tylko do bardzo małej grupy osób zarabiających najmniej. Ważne jest to, że ten projekt, który ma się pojawić, nie ma jeszcze tego projektu w formie ustawy, z jednej strony rzeczywiście może ułatwić trochę życie przedsiębiorcom, bo będą odprowadzać tylko jeden podatek, nie będą musieli rozliczać osobno ZUS, osobno innych składek i podatku PIT. Przejmie to na siebie, to zadanie przejmie służba skarbowa. Pytanie jest takie, czy zrobi to taniej, czy zrobi to drożej, czy nie będzie to znowu zwiększenie obciążeń budżetowych. Jednak największy sprzeciw nasz i widzimy, że wśród przedsiębiorców to też budzi największe kontrowersje, jest odejście w ramach tego projektu od podatku liniowego 19% PIT-u, który jest płacony przez osoby, które prowadzą działalność gospodarczą w oparciu albo o wpis do ewidencji działalności gospodarczej, czy też spółek cywilnych, czy spółek jawnych. Tłumaczone jest to tym, że osoby, które samo zatrudniają się płacą 19% podatek, a bardzo często ich wynagrodzenie jest bardzo duże, w związku z tym należy zwiększyć te obciążenia podatkowe. Powiem jednak, że nie ma na to zgody. Uważamy, że to jest po prostu niesprawiedliwe, że osoby, które są aktywne, które są przedsiębiorcy, którzy podejmują ryzyko prowadzenia własnych działalności gospodarczych, są obciążane dodatkowymi kosztami, żeby zapłacić za zobowiązania, które zostały podjęte podczas kampanii wyborczej. Nie zapominajmy o jednym, że cały czas próbuje się troszeczkę źle interpretować określenie, że płacą najbiedniejsi i najbogaci ten sam podatek. 19%, który płaci podatek osoba, która zarabia 1000 zł odprowadza 190 zł. Osoba, która zarabia 10 000 zł odprowadza 1900 zł, zarabia dziesięciokrotnie więcej, ale również dziesięciokrotnie płaci wyższy podatek. W związku z tym twierdzenie, że im biedni i bogaci płacą te same podatki jest po prostu jednym wielkim oszustwem. Nie ma zgody na to, żeby obciążać i płacić za głosy wyborców Prawa i Sprawiedliwości pieniędzmi przedsiębiorców. Na to zgody nie ma i takiej zgody nie będzie. Dziękujemy bardzo. Szanowni Państwo, jeszcze tylko dodam, że tak jak powiedziałam, w budżecie zakłada się duże inwestycje, a te plany, które rząd zapowiedział w zakresie podatkowym, to tylko sposób na zabranie przedsiębiorcom pieniędzy na inwestycje, bo musimy podkreślić, że podatek liniowy, z którego dziś korzystają przedsiębiorcy ma służyć między innymi temu, aby w przedsiębiorstwach zostały pieniądze na przyszłe inwestycje, na tworzenie nowych miejsc pracy. Rząd woli sam je wydać, widać zakłada, że wydaje lepiej niż przedsiębiorcy. My jesteśmy odwrotnego zdania. Tyle z naszej strony. Jeżeli nie ma żadnych pytań, to dziękujemy bardzo. Dziękujemy.