Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Kamil Bortniczuk o nadzorze nad PZT i ograniczeniach prawa

Kamil Bortniczuk o nadzorze nad PZT i ograniczeniach prawa

Kamil Bortniczuk przedstawił stanowisko ministra ws. uprawnień nadzorczych wobec Polskiego Związku Tenisowego i wyjaśnił, jakie działania są możliwe na podstawie obowiązującej ustawy o sporcie. Zapowiedział też omówienie stanu faktycznego, procedur nadzorczych oraz rozważenie zmian legislacyjnych i rozwiązań chroniących ofiary przemocy w sporcie.

Najważniejsze ustalenia


- Minister zaznaczył, że briefing dotyczy uprawnień nadzorczych i stanu faktycznego w sprawie Polskiego Związku Tenisowego oraz zarzutów stawianych wobec Mirosława Skrzypczyńskiego. Podkreślił, że jako urzędnik działa w granicach obowiązującego prawa.

Zakres uprawnień ministra


- Dyrektor Departamentu Prawnego Piotr Gałązka wyjaśnił, że nadzór reguluje rozdział czwarty ustawy o sporcie, w tym artykuły 16, 22 i 23. Minister może udzielić upomnienia, uchylić decyzję władz związku lub skierować wniosek do sądu rejestrowego w przypadku naruszeń prawa.

Procedury sądowe i rola kuratora


- Wystąpienie do sądu rejestrowego może prowadzić do zawieszenia władz związku i wyznaczenia kuratora, którego zadaniem ma być przeprowadzenie wyborów w ciągu pół roku. Obecna wykładnia ustawowa ogranicza zakres działania kuratora i zwykle pozwala na zawieszenie zarządu i organu kontrolnego.

Ograniczenia prawne i dowody karne


- Minister przypomniał, że zarówno jego uprawnienia, jak i działania prokuratury są ograniczone przepisami – przykładowo prokuratura nie może wszcząć postępowania w związku z przedawnieniem. Wskazał, że zarzuty i spekulacje nie mogą zastąpić wykładni prawa.

Planowane działania i ochrona ofiar


- Minister zapowiedział wyciągnięcie wniosków z sytuacji oraz prace nad rozwiązaniami legislacyjnymi i mechanizmami chroniącymi ofiary przemocy w sporcie. Zapewnił, że działania ministerstwa będą oparte na obowiązujących przepisach.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Rozpoczynam briefing prasowy ministra sportu i turystyki, pana Kamila Bortniczuka w sprawie uprawnień nadzorczych ministra nad związkami sportowymi. Panie ministrze, bardzo proszę. Dzień dobry Państwu. Dziękuję bardzo za przybycie na dzisiejszą konferencję. Temat będzie nieco szerszy niż same uprawnień nadzorcze, oczywiście w nawiązaniu do dyskusji, która toczy się w Polsce od kilku tygodni dotyczącej Polskiego Związku Tenisowego i zarzutów, które są stawiane przez media, ale też przez jedną posłankę na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, do niedawna prezesowi Polskiego Związku Tenisowego, panu Mirosławowi Skrzypczyńskiemu. Chcieliśmy przedstawić stan faktyczny tej sprawy, odnieść się do tego, co jako minister właściwy do spraw kultury fizycznej na podstawie obowiązujących przepisów ustawy o sporcie mogę w kontekście nadzorczym, ale też odnieść się do tego, jakie wnioski chcemy wyciągnąć z tej sytuacji i jakie mamy plany na przyszłość dotyczące chociażby legislacji czy utworzenia specjalnych rozwiązań chroniących ofiary przemocy w sporcie. Obok mnie stoi pan mecenas Piotr Gałązka, dyrektor Departamentu Prawnego Ministerstwa Sportu i Turystyki z dziewięcioletnim doświadczeniem pracy w tymże ministerstwie, z dziewięcioletnim doświadczeniem w pracy z ustawą o sporcie, z wieloma nowelizacjami tejże ustawy. Myślę, że nie ma w Polsce bardziej kompetentnej osoby do tego, aby odpowiedzieć, przeciąć te wszystkie spekulacje, które czasami prowadzą do wniosków, jakoby kierował się czym innym niż przepisy prawa, jaką bym chciał chronić pana, o którym tutaj mówimy, czy polski związek tenisa w oparciu o cokolwiek innego niż przepisy prawa. Sugestie, które są dla mnie osobiście, że tak powiem, może obraźliwe, na pewno dotykają mnie osobiście również w związku z tym, że sam jestem oni ten pięciorga dzieci, w tym trzech córek jednej w wieku niespełna 15 lat. W związku z tym tego typu sugestie, które padają ze strony czy to parlamentarzystów opozycyjnych, czy niektórych dziennikarzy, czy komentatorów życia publicznego, czy to w mediach, czy na konferencjach prasowych, tak jak miało to miejsce wczoraj, czy w portalach społecznościowych. Jeszcze raz powtórzę, są dla mnie obraźliwe i chciałem jednoznacznie przeciąć spekulacje na temat tego, co mówią przepisy prawa dzisiaj obowiązujące, co w oparciu o te przepisy prawa może w takiej sytuacji zrobić. Minister Sportu i Turystyki, czy minister właściwy do spraw kultury fizycznej, jakim to nazewnictwem posługuje się ustawa, a czego nie może, bo jako urzędnik działam w granicach obowiązującego prawa. Podobnie jak prokurator, który w tej sprawie nie może powziąć działalności, nie może postawić zarzutów w związku z tym, że uległo naprzedawnieniu, w związku z czym przepis ograniczają prokuratora w tym działaniu, niezależnie od tego, że to jest najsilniej umocowany w polskim systemie organ, powołany do tego, żeby ścigać przestępców i stawiać zarzuty. Ja jako minister również mam pewne ograniczenia i chciałbym, żeby to bardzo jasno wybrzmiało, żeby jednoznacznie zakończyć dyskusję na temat tego, jakie uprawnienia ustawa mi daje, jakich mi nie daje i jakimi przesłankami ja się kieruję jako minister, podejmując lub nie podejmując działań w tej sprawie. A teraz oddam głos panu dyrektorowi. Dzień dobry. Szanowni Państwo. Kwestia nadzoru nad polskimi związkami sportowymi reguluje rozdział czwarty ustawy o sporcie. To są artykuły przede wszystkim 16, 22, 23 ustawy o sporcie. Zgodnie z artykułem 16 nadzór nad polskimi związkami sportowymi sprawuje miejsce właściwej do spraw kultury fizycznej, czyli obecnie miejsce sportu i turystyki. Artykuł 22 doprecyzowuje, że pod kwestią nadzoru ogranicza się tak naprawdę do kwestii legalności działania władz Polskiego Związku Sportowego. Dokładnie działalności zgodnie z prawem, ze statutem i regulaminami tego Polskiego Związku Sportowego. Artykuł 22 również wskazuje narzędzia, które może użyć minister sportu i turystyki w razie stwierdzenia naruszeń prawa przez Polski Związek Sportowy. To są kolejno udzielenie upomnienia Polskiemu Związkowi Sportowemu i zobowiązanie go do działania zgodnie z prawem, uchylenie decyzji władz Polskiego Związku Sportowego oraz trzecie uprawnienie, skierowanie wniosku do sądu rejestrowego o zastosowanie mechanizmów określonych w artykule 23. Oczywiście w przypadku naruszenia prawa przez władzę Polskiego Związku Sportowego. Te uprawnienia wskazane, te procedury wskazane w artykule 23 przez sąd rejestrowy to są uprawnienia w zakresie, znaczy minister składa wniosek do sądu rejestrowego o zawieszenie władz Polskiego Związku Sportowego, to jest jedno uprawnienie, a drugie o rozwiązanie Polskiego Związku Sportowego w razie gdyby naruszenia prawa przez organy Polskiego Związku Sportowego miały charaktery rażące. Jeżeli chodzi o zastosowanie tego mechanizmu, czyli wystąpienia do sądu o zawieszenie władz, on jest powiązany z tym, że sąd, tak jakby akceptując wniosek ministra, musi wyznaczyć kuratora, z tym, że obecna ustawa o sporcie bardzo mocno ogranicza zakres działania takiego kuratora. Znaczy ten kurator powinien być wyznaczony do pół roku i przez te pół roku kurator powinien przeprowadzić po prostu wybory, nowe wybory w Polskim Związku Sportowym. Obecnie ustawa o sporcie, wprawdzie literalnie to nie wynika z samych przepisów, ale funkcjonalna wykładnia wskazuje, że tak naprawdę można zawieszyć wyłącznie zarząd i organ kontrolny Polskiego Związku Sportowego, czyli najczęściej komisję rewizyjną. Chciałbym podkreślić, te przepisy dotyczące możliwości zawieszenia, skierowania wniosku do sądu dotyczącego zawieszenia władz dotyczą niezgodności z prawem działania samego organu, czyli niezgodne z prawem albo też z moralnością działanie konkretnego członka organu nie stanowi podstawy dostosowania tych środków nadzorczych ze względem całego organu, czyli zarządu, czyli postawienie, to jest oczywiście jako przykład, postawienie zarzutów, tymczasowe aroszczowanie danego członka władz Polskiego Związku Sportowego nie daje podstaw ministrowi do skierowania do sądu wniosku o zawieszenie danego organu. Tutaj jeszcze w ramach wyjaśnienia. Skazanie danego członka zarządu w związku z artykułem 9 ustawy o sporcie powoduje, że taka osoba nie może dalej pełnić funkcji członka zarządu. I wtedy owszem minister może przy prawomocnym skazaniu za przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego doprowadzić do tego, że dany członek zarządu zostanie usunięty. Jest procedura przewidziana w artykule 9 i właśnie w artykule 22, który umożliwia tego rodzaju działania. Ja tylko jeszcze jedną rzecz chciałem podkreślić. Otóż artykuł 23, czyli ta możliwość wystąpienia przez ministra z wnioskiem do sądu jest to działanie najostrzejsze, jakie minister może przeprowadzić. I warto wiedzieć, jakie ono może powodować skutki. Otóż ministerstwo, jak Państwo dobrze wiedzą, nie ma żadnego wpływu na sąd rejestrowy. Czyli sąd rejestrowy tą sprawę będzie rozpatrywał zgodnie z wpływem spraw i zgodnie z przyjętą praktyką. To de facto oznacza, od razu mówię, że to wynika tak jakby z mojej praktyki, że rozpatrzenie takiego ewentualnego wniosku przez ministra zajmuje od 6 miesięcy do roku. Więc to nie jest działanie, które raz, mogłoby doprowadzić do szybkiego rozstrzygnięcia. Dwa, w związku z tym, że tutaj wszyscy wiemy, w jakiej sprawie się spotykamy. W tej sprawie nie ma w tej chwili podstaw do zastosowania tego konkretnego wniosku. I sąd, wydając orzeczenie w zakresie ewentualnego wniosku ministra, orzekałby w zakresie zgodności z prawem działania organu. Jednym słowem, mogłoby dojść do takiej kuriozalnej sytuacji, to znaczy tak mi się wydaje, że to byłaby sytuacja, że opinia publiczna, oczekując rozstrzygnięcia sądu w zakresie, no de facto jednego z członków zarządu, dostałoby rozstrzygnięcie w zakresie działania całego organu. A to mogłoby zostać mylnie odebrane, jako że sąd, dajmy na to, zgadza się z takim, a nie innym działaniem danej osoby. No bo jeżeli wystąpilibyśmy tak naprawdę do sądu przez pryzmat działania jednego członka, to tak mogłoby to być odbierane. A tak by nie było. Sąd orzekałby w zakresie, tak jak mówię, zgodności działania z prawem. I w mojej opinii w tej chwili sąd nie wydałby postanowienia o zawieszeniu władz i ustanowienie kuratora. Po prostu nie ma do tego podstaw. Zarząd działa. To znaczy działa i trudno jest w tej chwili wskazać wprost, które działania zarządu mają charakter, które działania zarządu obecnego miałyby mieć charakter niezgodności z prawem. To jeżeli chodzi o takie nakreślenie podstaw prawno-formalnych działania ministra sportu i turystyki. Dziękuję bardzo, panie dyrektorze. My niewątpliwie odbieramy te sygnały, które się pojawiają w debacie publicznej jako oczekiwanie opinii publicznej, że minister właściwy do spraw kultury fizycznej w takich sprawach powinien mieć jednak jakieś narzędzia do tego, żeby oddziaływać na rzeczywistość i oddziaływać na organy związków sportowych. W związku z tym ja zapowiedziałem już jakiś czas temu, że przystąpimy do prac nad nowelizacją ustawy o sporcie, tak aby tego typu uprawnienia nadzorcze ministrowi dać, czy poszerzyć te, które obecnie posiada. To jest materia stosunkowo delikatna. Pan mecenas doskonale zna tę materię, ponieważ przy wielu nowelizacjach pracował i wie, jak wrażliwe są po pierwsze związki sportowe, po drugie międzynarodowe federacje sportowe, które te związki zrzeszają na jakąkolwiek formę ingerencji w ich niezależność, w ich autonomię. W związku z czym to nie będą tak daleko idące zapewne uprawnienia, jak można by sobie wyobrazić. Będą na tyle delikatne, żeby nie narazić naszych sportowców na zawieszenie możliwości ich udziału w rozgrywkach międzynarodowych, ale jednocześnie takie, które pozwolą stosunkowo szybko środowisku podjąć decyzje o samooczyszczeniu w tego typu sytuacji. Szczegóły kierunkowo zostaną przedstawione jutro w czasie posiedzenia Sejmowej Komisji przez Pana Dyrektora obecnego tutaj. Jest jeszcze jeden element. Więc ta sprawa tych artykułów pokazała, że dzisiaj świat sportu, jak pewnie każda inna dziedzina, nie jest wolna od przemocy, w tym od przemocy seksualnej. Ja jeszcze raz odpowiem bardzo wyraźnie. Nie ma żadnej zgody mojej jako ministra sportu i turystyki. Myślę, że żadnego rozsądnego polskiego działacza sportowego na to, żeby do takich sytuacji w polskim sporcie mogło dochodzić. I za każdym razem będziemy stawać po stronie ofiar, ale stwierdzenie, kto jest ofiarą, wymaga. W polskim systemie prawnym przeprowadzenia uczciwego procesu przez niezależny sąd i wydania wyroku, tak aby ukarać winnego i zadośćuczynić, o ile to możliwe w tego typu sytuacji, ofierze czy ofiarom. W sytuacji, o której mówimy, najprawdopodobniej nie będzie mogło do tego dojść ze względu na przedawnienie, o którym mówiłem wcześniej. Niemniej jednak ja pozwoliłem sobie zaprosić, o czym Państwo zostaliście poinformowani wczoraj w trakcie konferencji prasowej. To nie są standardy, do których przywykłem, ale rozumiem, że taki był wybór Pani Poseł, aby pokazać prywatną wiadomość, którą do niej skierowałem, z zaproszeniem do ministerstwa. Nie jak to Pani Poseł przedstawiała na kawę i ciastko, ale na rozmowę o tym, jak ewentualnie te nieprzyjemne doświadczenia Pani Poseł wykorzystać do tego, żeby zmienić rzeczywistość na lepsze w przyszłości, do tego, żeby stworzyć system ochrony ofiar przemocy w sporcie, chociażby poprzez telefon zaufania, który będzie udzielał pomocy psychologicznej i prawnej, właśnie po to, czy również po to, aby nie dochodziło więcej do takich sytuacji, że tego typu zdarzenia ulegają przedawnieniu i nie można ich bezstronnie, uczciwie osądzić. Chciałem z Panią Poseł o tym porozmawiać, niezależnie od tego, jak Pani Poseł wczoraj zachowała się na konferencji prasowej, a podtrzymuję to zaproszenie. Bardzo chętnie z Panią Poseł porozmawiam w ministerstwie o tym, jak tę rzeczywistość zmienić na lepsze, aby w przyszłości do takich sytuacji dochodziło jak najrzadziej, a jeżeli będzie dochodziło, aby skutecznie, szybko na nie reagować i aby znajdowały swój finał na sali sądowej, co później może się przełożyć również na moje jako ministra decyzje w odniesieniu do konkretnych osób zasiadających we władzach polskich związków sportowych. Ja chciałem zakończyć apelem. Po pierwsze apelem skierowanym do parlamentarzystów, do liderów opinii, aby nie posługiwali się od dzisiaj nieprawdziwymi informacjami, nieprawdziwymi interpretacjami moich uprawnień w tym zakresie, nadając moim działaniom jakichś absolutnie nieprawdziwych i obraźliwych dla mnie intencji, bo takich nie mam i to jednoznacznie deklaruję. Z drugiej strony chciałem prosić o nieupolitycznianie tego tematu. Pracujmy wspólnie nad tym, żeby tę sytuację przekuć w coś dobrego na przyszłość, żeby stworzyć po pierwsze system, który pozwoli ministrowi w ograniczonym zakresie, ale jednak reagować w takich momentach. Po drugie nad stworzeniem systemu wsparcia dla ofiar przemocy w sporcie. Jeszcze raz powiem przede wszystkim psychologicznego i prawnego po to, żeby każdy sprawca znalazł zasłużoną karę, a ofiara w takim zakresie, jakim to możliwe zadośćuczynienie. Ale chciałem też zaapelować do pana Mirosława Skrzyprzyńskiego, do niedawna prezesa Polskiego Związku Tenisowego, dzisiaj członka zarządu, jak wiemy, żeby swoją działalność w Polskim Związku Tenisowym, jeszcze raz powiem, że nie mam władztwa, aby go zawiesić czy odwołać, ale aby swoją działalność w Polskim Związku Tenisowym do czasu wyjaśnienia tej sprawy zawiesił na tyle skutecznie, aby nie brał udziału w pracach tego związku. Ja już absolutnie nie wyobrażam sobie, aby miał jakikolwiek wpływ na pracę zespołu, który jest w ramach związku z tego, co wiem, powołany czy powoływany i ma na celu, na ile to możliwe, wyjaśnienie tej sprawy. Jeszcze raz powtórzę, mówię, do wyjaśnienia tej sprawy. Najprawdopodobniej ta sprawa ze względu na swój charakter nie znajdzie swojego finału na sali sądowej w procesie karnym, ale możliwe są tutaj, jak rozumiem, procesy cywilne, zarówno ze strony pani poseł, która może dochodzić swoich praw po latach w postępu niecywilnym, jak i wyobrażam sobie ze strony, skoro pan prezes uważa się, czy do niedawna prezes, za niewinnego w tej sprawie, ze strony pana Mirosława Skrzypczyńskiego, który również powinien dochodzić swoich praw w sądzie. Jeżeli takie wyroki zapadną w procesie cywilnym, to myślę, że to będzie jakaś forma rozstrzygnięcia tej sprawy. Jeszcze raz mówię, opieram się na informacjach, które na dzisiaj posiadam. Podsumowując, to nie jest ucieczka od odpowiedzialności. Taki mamy system prawny. Ja jako osoba fizyczna mogę z Państwem rozmawiać i mówić o swoich opiniach na temat takich czy innych opisywanych działań. Jako urzędnik jestem zobowiązany działać w granicach i na podstawie obowiązującego prawa. A to prawo, zgodnie z wykładnią, jaką tutaj posiadamy, to nawet niespecjalnie trzeba interpretować, bo te trzy przesłanki są bardzo wąsko opisane, kiedy ja jako minister mogę zwrócić się do sądu z wnioskiem o zawieszenie władz Polskiego Związku Sportowego. Na dzisiaj nie daje mi takich możliwości. Odpowiadając jeszcze bardzo konkretnie na wniosek pani poseł, który został tutaj wczoraj złożony, oczywiście otrzyma pani poseł stosowną odpowiedź. Jeżeli są jakieś pytania, bardzo chętnie odpowiem. Mam prośbę o zadawanie pytań do mikrofonu, przedstawienie się i podanie nazwy redaktor. Panie ministrze, jak pan wcześniej powiedział, wypowiadał się w sprawie pana Wierosława Skrzypczyńskiego jako osoba fizyczna, więc ja też zadam panu pytanie jako do osoby fizycznej. Czy uważa pan, że ten ruch, który został wykonany w tym tygodniu podczas posiedzenia zarządu Polskiego Związku Tenisowego, czyli prezes Skrzypczyński ustąpił z funkcji prezesa, natomiast pozostał w zarządzie Polskiego Związku Tenisowego, czy pochwala pan taki ruch? I drugie moje pytanie, przepraszam, bo pozwolę sobie. Podczas posiedzenia Komisji Sportu 20 lipca była rozmowa na temat zwiększenia dofinansowania, znaczy oczekiwań pana prezesa Skrzypczyńskiego. Wiemy, że Ministerstwo Sportu na dzisiaj dotuje działalność Polskiego Związku Tenisowego na poziomie 8 milionów, natomiast mniej więcej, może niecałe 8 milionów, ale prawie 8 milionów. Słucham? Różne źródła i różne cele. Tak, tak, tak, ale jakby chodzi o kwotę, a prezes Skrzypczyński oczekiwał kilka milionów więcej. Padło to podczas tej Komisji Sejmowej. Czy coś w tym kierunku się dzieje i jak to wygląda teraz? Odpowiadając na pierwsze pytanie, ja uważam, że to był absolutnie krok w dobrym kierunku, czyli rezygnacja ze stanowiska prezesa. A dzisiaj zaapelowałem o to, aby pójść dalej. Oczywiście nie mamy wpływu na to, czy ktoś poda się do dymisji, czy zupełnie zrezygnuje z działalności sporcia. Uważam, że dla dobra polskiego tenisa przede wszystkim, że pan Mirosław Skrzypczyński do czasu wyjaśnienia tej sprawy powinien zawiesić swoją jakąkolwiek działalność w zarządzie. Również chodzi mi tutaj o uczestnictwo w posiedzeniach zarządu. Ja absolutnie nie wyobrażam sobie, bo tego typu zarzuty się pojawiały, aby w jakikolwiek sposób nadzorował komisję, która miałaby wyjaśniać jego sprawę. Nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie, to jest absolutnie oczywisto. Odpowiadając na drugie pytanie, wszystkie związki sportowe co do zasady chcą rok do roku otrzymywać większe pieniądze. Polskie związki sportowe otrzymują pieniądze na szkolenie olimpijskie, w przypadku związku tenisowego również na upowszechnianie. Mamy wyjątkowo dobry okres w polskim tenisie, co pan doskonale wie. Mamy po raz pierwszy w historii rakietę numer jeden, w związku z czym grzechem zaniechania byłoby niewykorzystanie popularności polskich tenisistów do tego, żeby tenis upowszechniać wśród dzieci i młodzieży. Więc na dobre wnioski będziemy spoglądać życzliwym okiem. Ja absolutnie chcę uniknąć sytuacji, w której chciałbym brać młodych, przede wszystkim polskich tenisistów na zakładników tej sprawy, czy tego konfliktu, jeżeli tak to nazwiemy. Pojawiały się takie głosy, że być może powinienem przestać finansować polski tenis. Jeszcze raz powtórzę, nie ma ku temu podstaw prawnych. Tak można działać w państwie autorytarnym, żeby jednym pociągnięciem długopisu komuś coś dać albo zabrać. My działamy na podstawie prawa, na podstawie algorytmów, na podstawie oceniania rzeczywistych osiągnięć danej dyscypliny. A te osiągnięcia, jak jeszcze raz powtórzę, mamy wyjątkowo dobre w ostatnim czasie. W związku z czym do tego mnie Państwo nie przekonacie. Ja jako minister sportu i turystyki będę działał w granicach prawa, uprawnień, które mi to prawo nadaje. Dzień dobry, Małgorzata Miecarek, TVN24. Panie ministrze, jak rozumiem, już możemy to traktować jako taką deklarację, że takiego wniosku do sądu absolutnie nie będzie, bo Pan mówił o tym, że takich kompetencji nie ma. Ale wspominali też Panowie o tym oczekiwaniu opinii publicznej, która oczekuje konkretnych działań ze strony ministerstwa. Jakie zatem takie działania ze strony ministerstwa były, jakbyśmy mogli wyszczegółowić? Czy kontaktował się Pan bezpośrednio z Mirosławem Skrzypczyńskim, czy też z członkami zarządu, oczekując konkretnych działań, między innymi chociażby właśnie dymisji ze stanowiska? Bo słyszeliśmy przed chwilą Pana apel, ale czy taki apel też był kierowany do niego bezpośrednio? Ale też wspomniał Pan o tej komisji, która ma być powołana przez Związek Tenisowy. Czy tutaj ministerstwo w jakikolwiek sposób będzie się angażowało w jakieś wyjaśnianie tej sprawy? Czy też takich działań można oczekiwać ze strony ministerstwa? Jeszcze raz powtórzę, ministerstwo nie ma uprawnień prokuratorskich, ani nie jest policją obyczajową, ani niespecjalnie chce być. Działania, które podjęliśmy, wykorzystaliśmy wszystkie możliwości, które mieliśmy, czyli skierowaliśmy kontrolę, skierowaliśmy zapytanie o funkcjonujące w kodekse etyki w Polskim Związku Tenisowym. Otrzymaliśmy odpowiedź, że taki kodeks etyki nie został ciągle jeszcze przyjęty i zapewnienie, że zostanie przyjęty w najbliższym możliwym terminie. Jednocześnie współpracujemy z Państwową Komisją do spraw zwalczania pedofilii w zakresie przygotowania ogólnych przepisów, instrukcji dla polskich związków sportowych, dla polskich klubów sportowych, aby o tego typu przypadkach możliwie jak najszybciej informować. Oczywiście kontaktowałem się bezpośrednio z panem prezesem Skrzypczyńskim już kilka tygodni temu w jednym z wywiadów na podstawie tego pierwszego artykułu, który się ukazał. Powiedziałem, że na miejscu pana prezesa, bo mogę tylko mówić, co bym zrobił na miejscu pana prezesa, a nie sugerować mu konkretne rozwiązania, w sensie mu pokazywać kierunek, bo to byłoby działanie pozaprawne z mojej strony. Zawiesiłbym się w działalności prezesa i członka Polskiego Związku Dynistowego. Mówiłem tu już kilka tygodni temu w wywiadzie dla bodajże Radia Z, więc moje stanowisko tutaj dla tych, którzy chcieli je znać było oczywiste. Ja niestety obserwuję coś, nad czym ubolewam, bo to jest sytuacja, która dla nikogo nie jest przyjemna, a najmniej przyjemna jest pewnie dla ofiar. Na razie mówimy na podstawie doniesień prasowych, bo tak jak mówię, ta sprawa nie była i najprawdopodobniej nie będzie osądzona skutecznie i prawomocnie. I ubolewam nad tym, że są osoby, które w mojej ocenie wykorzystują te sytuacje do ataków politycznych, nawołując do chociażby mojej dymisji, w związku z tym, że rzekomo nic nie mogę. Mogę to, co mogę w różnych obszarach działalności. Zapraszam na stronę ministerstwa, żeby się dowiedzieć więcej na temat tego, co robimy, co możemy robić, na co wydajemy pieniądze, jakie projekty wspieramy, jakie projekty prowadzimy. Jest tego całkiem sporo. Natomiast nawoływanie do dymisji w związku z tym, że prawo jest takie, jakie jest i wiąże mi w pewnym zakresie ręce, to jest tak samo, jakby nawoływać do rezygnacji prokuratora, który nie może podjąć tego postępowania, bo minął okres przedawnienia. Również prawo, w przypadku Kodeks Kary, określony tam okres przedawnienia, wiąże ręce prokuratorowi. Oczekiwanie opinii publicznej musi być spójne z tym, na ile opinia publiczna godzi się w ingerowanie w samorządność, w niezależność związków sportowych. Jeżeli opinia publiczna oczekuje od ministra konkretnych reakcji, to musi się zgodzić na to, że minister legislacją takie narzędzia sobie przypisze. Dotychczas miałem wrażenie, że panował konsensus. To było ostatni raz zmieniane, o ile dobrze pamiętam, w roku 2010, taka większa zmiana w zakresie kompetencji nadzorczych ministra właściwego do spraw kultury fizycznej nad działalnością polskich związków sportowych, że polskie związki sportowe jednak powinny cieszyć się w Polsce z stosunkowo dużą niezależnością. Jeżeli dzisiaj przy takiej sytuacji zmienia się nastawienie opinii publicznej, ja bardzo chętnie odpowiem i zgłosimy ten projekt legislacyjny, o którym mówię. Dzień dobry, Rienno, Tromba TVN24. Panie ministrze, dwa pytania. Pierwsze pytanie o konkrety. Jaki jest harmonogram pana działań? Mówi pan o legislacji, czyli kiedy będzie pan próbować nowelizować te ustawy. Oraz drugie pytanie, czy pan był kiedyś świadkiem niewłaściwego zachowania pana Skrzypczyńskiego, czy pana kiedykolwiek zaniepokoiło jego zachowanie? Odpowiadając na pierwsze pytanie, jutro na komisji sejmowej przedstawimy kierunki. Będziemy rozmawiać o dwóch sprawach co do zasady. Na podstawie przyszłorocznego budżetu od początku przyszłego roku w ramach pewnie jednego z programów uproszniających, bo takie mamy narzędzia, że działamy w ramach programów, wszystkie pieniądze wydajemy w ramach programów. Będę starał się uruchomić takie narzędzie wspierające ofiary przemocy w sporcie pod względem jeszcze raz powtórzę psychologicznym oraz prawnym. Po drugie nowelizacja przepisów ustawy. Delikatna materia. Z samym przepisem będziemy gotowi zgodnie z informacją, pana mecenasa w pierwszej dekadzie grudnia i chcemy przeprowadzić ten proces na tyle delikatnie, żeby nie budził on wielkich kontrowersji, żeby nie powodował, że związki sportowe będą słać pisma do swoich federacji, a te federacje będą słać pisma do nas, grożąc zawieszeniem naszych sportowców w rozgrzechach międzynarodowych. Chcielibyśmy przeprowadzić stosunkowo szeroki proces konsultacji właśnie ze związkami sportowymi, tak aby odpowiadając na zapotrzebowanie opinii publicznej wygenerowane tą konkretną sprawą w stosunkowo szerokim konsensusie zmianę tych przepisów przyjąć. Drugie pytanie. Nie przypominam sobie. Ja z panem Skrzyprzyńskim miałem kontakt wyłącznie przy okazji moich kontaktów służbowych, czy to wizyt na konferencjach prasowych, czy na samym turnieju w Kozerkach. To chyba ostatni kontakt, który sobie przypominam. Nie przypominam sobie, żebym widział pana ministra Skrzyprzyńskiego w jakiejś sytuacji, która wzbudziłaby moje wątpliwości tej natury, o której pani pytała. Dzień dobry. Mateusz Puka z WP Sportowych Faktów. Ja mam pytanie, bo mówiliśmy o dotacjach Ministerstwa dla Polskiego Związku Tenisa. Wiemy także o tym, że głównymi sponsorami Polskiego Związku Tenisa są spółki Skarbu Państwa. Czy może w tym zakresie można w jakiś sposób podziałać? Czy próbował pan wpłynąć, dać jakąś rekomendację dla tych spółek, żeby być może wycofały się ze wspierania pod warunkiem zawieszenia na przykład pana byłego prezesa Związku? Ja co do zasady nie mam żadnego wpływu na decyzje podejmowane, autonomiczne decyzje podejmowane przez zarządy spółek Skarbu Państwa. I to niezależnie od tego, czy chciałbym mieć taki wpływ, czy bym go mieć. Nie chciał. Po pierwsze inne ministerstwo spółki Skarbu Państwa nadzoruje. Po drugie to są każdorazowo decyzje zarządów tych spółek, jak rozumiem, podyktowane kwestiami rynkowymi, a nie politycznymi naciskami w taką czy inną stronę. W związku z czym to pytanie jest bezzasadne. Ja jeszcze raz powtórzę. Nie chciałbym, żeby zakładnikami tego sporu byli polscy tenisiści, polscy sportowcy. Ja chciałbym, żeby w polskim sporcie było pieniędzy możliwie jak najwięcej, a od załatwiania takich spraw, aby były procedury i organy przez państwo do tego powołane. W pierwszym rzędzie prokuratura. Stąd jeszcze raz mówię, wyciągnijmy wnioski na przyszłość i stwórzmy taki system, który spowoduje, że nikt więcej nie będzie musiał czekać 30 lat, a znajdzie w sobie odwagę, żeby o tego typu sprawach mówić w momencie, kiedy ta sprawa jest już od 10 lat przedawniona. I co do zasady, możliwość ukarania sprawcy, a przede wszystkim uczciwego sądzenia jest stosunkowo niewielka. Dzień dobry, Damian Stanisławski, TVP Info. Panie ministrze, chciałbym zapytać o to, bo zapowiedział Pan utworzenie telefonu zaufania działającego przy resorcie sportu. Kiedy ten telefon, kiedy to rozwiązanie mogłoby zostać wdrożone w życie? Iż to byłby telefon, który działałby całodobowo? Jak wyglądałoby właśnie jego działanie? Tak, tak mówię, technicznie pewnie zrobimy to w ramach jednego z projektów uposzechniających sport, bo jest to jedno z zadań, które pewnie ułatwi decyzję sportowcy będą chronieni również pod takim kątem. Te projekty uruchomimy w przyszłym roku. Chciałbym, żeby możliwie jak najszybciej, o ile nie w styczniu, to w lutym taki telefon zaczął działać, tak, żeby był możliwie szeroki. Minimum całodobowy telefon zaufania z pomocą psychologiczną i prawną. Być może uda się we współpracy ze środowiskiem, we współpracy z zainteresowieniem i stronami, a wszystkich serdecznie zachęcam do tego, żeby współpracować przy tworzeniu tego rozwiązania. Znaleźć jeszcze jakieś dalej idące rozwiązania, być może jakieś punkty stacjonarne, w których ludzie pokrzywdzeni polscy młodzi sportowcy mogliby szukać pomocy. Panie ministrze, jeszcze pytanie o przyszłość, bo zapowiedział Pan, że jutro poznamy szczegóły ustawy i zwiększania kompetencji, ale o kontrolę nad związkami sportowymi, jak to będzie wyglądało w przyszłości, żeby do podobnych zdarzeń nie dochodziło. Czy już takie plany są? Jutro poznacie Państwo na tej komisji kierunkowe cele, które byśmy chcieli osiągnąć, natomiast sam przepis w postaci już gotowej ustawy czy zapisów ustawowych powstanie, tak jak powiedział Pan Mecenas w pierwszej dekadzie grudnia. Czyli jutro cele, co byśmy chcieli tym przepisem osiągnąć, a w pierwszej dekadzie grudnia już konkretny zapis prawny. Szczerze mówiąc, ta komisja nie ma żadnego umocowania w statucie Polskiego Związku Tenisowego, ani nie ma żadnego umocowania prawnego. I już padły takie głosy, między innymi też ze strony Pani Poseł Kotuli, że ona się nie stawi na tej komisji. Czy z punktu widzenia prawnika może Pan powiedzieć właściwie, po co taki organ powstaje? To znaczy, z formalnego punktu widzenia to jest autonomiczna decyzja Polskiego Związku Sportowego. Czy powoła, czy nie powoła. Ta komisja raczej nie będzie miała możliwości wiążących rozstrzygnięć. Nawet jeżeli chodzi o kwestie dyscyplinarne, to z tego co pamiętam, te procesy dyscyplinarne...