Emilia Ornat: Ratownictwo o przemocy i chaosie w systemie
Emilia Ornat mówi o stanie ratownictwa medycznego i wpływie pandemii na zawód, wskazując na systemową i instytucjonalną awarię ochrony zdrowia. Zajęła stanowisko, że dezinformacja i wykorzystywanie organizacji to formy przemocy i zaapelowała o wznowienie dialogu środowiskowego.
Emilia Ornat przedstawiła tezę, że system ochrony zdrowia jest „systemowo i instytucjonalnie zepsuty”, co przekłada się na instytucjonalną przemoc wobec pracowników medycznych. Podkreśliła, że ratownictwo to ludzie, którzy chcą ratować i że konieczne jest rozpoczęcie nowego dialogu o funkcjonowaniu całego systemu.
Ornat opisała powstanie fundacji i rolę motoambulansów jako siły pierwszego uderzenia, które szybciej docierają na miejsce zdarzenia. Zaznaczyła, że fundacja współpracuje z systemem ratownictwa, ale także stała się ofiarą manipulacji — co nazwała formą przemocy i dezinformacji.
Mówczyni wyjaśniła, że ratownicy będą zabezpieczać zgromadzenia, by odciążyć przeciążony system ochrony zdrowia w czasie pandemii. Podkreśliła bezstronność działań — pomoc jest udzielana wszystkim potrzebującym, niezależnie od przekonań politycznych uczestników zgromadzeń.
Tomasz Komorowski zaprezentował inicjatywę Stołecznych Samarytan jako odpowiedź na potrzeby stolicy; to wolontariusze, w tym studenci i pracownicy systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Finansowanie środków opatrunkowych pochodzi z zrzutek, a część kosztów uczestnicy pokrywają z własnych środków, bo celem jest przede wszystkim odciążenie systemu.
Najważniejsze ustalenia
Emilia Ornat przedstawiła tezę, że system ochrony zdrowia jest „systemowo i instytucjonalnie zepsuty”, co przekłada się na instytucjonalną przemoc wobec pracowników medycznych. Podkreśliła, że ratownictwo to ludzie, którzy chcą ratować i że konieczne jest rozpoczęcie nowego dialogu o funkcjonowaniu całego systemu.
Kontekst działalności Fundacji Ratownictwo Motocyklowe Polska
Ornat opisała powstanie fundacji i rolę motoambulansów jako siły pierwszego uderzenia, które szybciej docierają na miejsce zdarzenia. Zaznaczyła, że fundacja współpracuje z systemem ratownictwa, ale także stała się ofiarą manipulacji — co nazwała formą przemocy i dezinformacji.
Obecność ratowników na ulicach i zakres działań
Mówczyni wyjaśniła, że ratownicy będą zabezpieczać zgromadzenia, by odciążyć przeciążony system ochrony zdrowia w czasie pandemii. Podkreśliła bezstronność działań — pomoc jest udzielana wszystkim potrzebującym, niezależnie od przekonań politycznych uczestników zgromadzeń.
Rola wolontariatu i inicjatywy Stołecznych Samarytan
Tomasz Komorowski zaprezentował inicjatywę Stołecznych Samarytan jako odpowiedź na potrzeby stolicy; to wolontariusze, w tym studenci i pracownicy systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Finansowanie środków opatrunkowych pochodzi z zrzutek, a część kosztów uczestnicy pokrywają z własnych środków, bo celem jest przede wszystkim odciążenie systemu.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Marek Łatas o ochronie życia od poczęcia i obronie rodziny
Prezes Najwyższej Izby Kontroli o mechanizmach korupcjogennych
VideoParlament chwali zwycięstwo opozycji nad Lex Czarnek
Sylwester Marciniak: Komisja podaje 99,78% protokołów i wyniki
Andrzej Kania o 110-leciu Myszynieckiej OSP i podziękowaniach
Ludowik Dedan: Unia nie powinna stać się Stanami Zjednoczonymi Europy
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Tomasz Olichwer
Tomasz Olichwer apeluje o pomoc w sprawie hałdy Ruda w Zabrzu
Krzysztof Gawkowski
Krzysztof Gawkowski: 102 lata praw wyborczych Polek i ich walka
Andrzej Szlachta
Andrzej Szlachta: Komisja zaopiniowała 14 z 30 poprawek
Cezary Tomczyk
Cezary Tomczyk ostro o odebraniu dodatków medykom i nowych podatkach
Dobromir Sośnierz
Dobromir Sośnierz żąda głosowania uchwały przeciw ingerencji PE
Andrzej Szlachta
Andrzej Szlachta o 39 poprawkach do ustawy podatkowej
Artykuły
Artykuł
Gdyby wybory odbyły się dziś — co mówią dane?
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Prognoza wyborów do Sejmu 2027 — co mówią dane?
Artykuł
S. Cenckiewicz podał sie do dymisji
Artykuł
Debata o 500+: rozdawnictwo czy realne wsparcie dla rodzin
Artykuł
Kosiniak-Kamysz: baterie Patriot nie będą przenoszone
Transkrypcja
Jesteśmy tutaj po to, żeby powiedzieć jak sytuacja w ochronie zdrowia wpływa na naszą sytuację, na nasz zawód, na to jak my próbujemy w ochronie zdrowia walczyć z tą tak naprawdę wojną pandemii, o której mało kto ostatnimi czasy rzeczowo i konkretnie mówi, bo to co słyszymy to to, że musimy znaleźć rozwiązanie. Od miesięcy słyszę, że szukamy tego rozwiązania, że nasi rządzący tego rozwiązania szukają. Chcemy, aby ta konferencja prasowa była katalizatorem do dialogu środowisk lekarskich, pracowników ochrony zdrowia, ale wszystkich związanych z walką z pandemią. Jak również chcemy wyjaśnić na jakiej zasadzie prowadzimy nasze działania właśnie w miejscach, gdzie gromadzą się ludzie, tak jak dzisiaj ludzie będą gromadzić się na ulicach Warszawy. I my będziemy, będziemy po to, żeby zabezpieczyć i odciążyć system ochrony zdrowia. I chciałbym przedstawić osoby, które właśnie dzisiaj na tej konferencji wezmą udział. Ratownik medyczny Adam Piechnik, który weźmie udział. Ratowniczka Emilia Ornat, środowisko organizacji pozarządowych. Tomek Komorowski, przedstawiciel stołecznych Samarytan, czyli tej inicjatywy, która tak naprawdę spowodowała, że ratownicy medyczni są na wszystkich zgromadzeniach, które są na ulicach. Bez względu na to, czy to jest lewica, czy to prawica, ponieważ my nie angażujemy się w działania polityczne. Chcemy odciążyć naszymi działaniami system ochrony zdrowia, który jest bardzo w tej chwili z powodu pandemii przeciążony. I dalej chciałbym przedstawić również ratownika medycznego Krzysztofa Samolińskiego, doktora nauk o zdrowiu, który też opowie nam ze swojej strony, jak on to widzi. Pierwsza do głosu zapraszam Emile. Ja nazywam się Emilia Ornat. Jestem prezesem Fundacji Ratownictwo Motocyklowe Polska. Spotykamy się dzisiaj, bo chcielibyśmy Wam opowiedzieć historię. Dość niefajną historię, bo to będzie historia o przemocy, ale zacznijmy od czegoś, co jest nieco jaśniejsze. Nasza fundacja, Fundacja Ratownictwo Motocyklowe Polska powstała po to, aby motocykle ratunkowe wprowadzić do systemu ratownictwa medycznego. Motoambulanse na całym świecie są bardzo cenione jako siła pierwszego uderzenia, jako ci, którzy docierają na miejsce zdarzenia wcześniej, szybciej i szybciej niosą pomoc. Od początku naszej działalności pracujemy z systemem ratownictwo medyczne i od początku naszej działalności ten system obserwujemy. Jesteśmy jednostką współpracującą. To znaczy, że z jednej strony uczestnicząc w tym systemie, stoimy odrobinę obok. Aby móc w ten sposób pracować, musieliśmy się nauczyć tego, jak ten system działa. Jest on niezwykle skomplikowany, ale jednocześnie jest systemowo i instytucjonalnie zepsuty. Nie boimy się powiedzieć tego, że to jest system, cały system ochrony zdrowia, który wiele lat temu został podzielony na małe części. Na części, w których każda z nich walczy o przetrwanie. O przetrwanie walczą jak mogą, ale zaczynają również przez to walczyć między sobą. I to jest instytucjonalna przemoc, której doświadcza cały system ochrony zdrowia. W tej instytucjonalnej przemocy jest również system ratownictwa. I o tym dzisiaj będziemy mówić. Będziemy mówić otwarcie, będziemy mówić szczerze i być może będziemy mówić brutalnie, ale mówimy o tym po coś. Mówimy o tym po to, żeby ten dialog rozpocząć na nowo. System ratownictwa to ludzie. To ludzie, którzy chcą ratować, którzy przyszli do tego zawodu po to, żeby pomagać. My jako fundacja ostatnio staliśmy się ofiarą manipulacji. To też jest forma przemocy, bo kiedy nasza fundacja próbowano wykorzystać naszą fundację do tego, aby osiągnąć jakieś cele, zupełnie nieuprawnienie i z zaprzeczeniem tego, co robimy. To to jest przemoc. Dezinformacja jest przemocą. To, co się dzieje na ulicach, się dzieje. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy maszerującym na 11 listopada, czy spacerującym kobietom, idźcie do domu. Bo oni tam już są. Jedyne, co my jako ratownicy możemy zrobić, to być przy nich i pomagać wszystkim. Pomagać protestującym, kontrprotestującym, policjantom, wszystkim, którzy tej pomocy potrzebują, bo na tym polega nasza praca. To, co dzieje się dzisiaj na ulicach i nasza obecność na ulicach, to jest bardzo ważny temat. I bardzo chcielibyśmy, żeby ta dzisiejsza dyskusja, żeby ta dzisiejsza konferencja była pierwszym mikrokrokiem, który sprawi, że o systemie ochrony zdrowia zaczniemy rozmawiać. Bo nie jesteśmy w stanie rozwiązać żadnego problemu, pochylając się tylko nad elementami i gasząc pożary. Nie jesteśmy w stanie naprawić całości, która jest rozparcelowana, podzielona i skłócona. To jest ta przemoc, której ratownictwo doświadcza na co dzień. Te sytuacje, które są na ulicach i my w tych sytuacjach dotykamy tego, co się dzieje. Jesteśmy w tym systemie. Staramy się najbardziej, jak potrafimy. I będziemy z Wami. Będziemy z każdym pacjentem, który tego potrzebuje, tak długo, jak damy radę. O sytuacji na ulicach i o roli medyków, którzy w czasie protestu pomagają, opowie Tomek Komorowski ze stołecznych Samarytan. Dzień dobry, nazywam się Tomasz Komorowski, jestem z ramienia Stołecznych Samarytan. Inicjatywa Stołecznych Samarytan jest odpowiedzią na to, co działo się ostatnimi czasy w stolicy, bo tutaj właśnie działamy. Wszyscy jesteśmy wolontariuszami. Nikt z nas nie bierze pieniędzy za to, co robimy. Jedynym źródłem finansowania środków opatrunkowych tak naprawdę jest zrzutka, którą założyliśmy w internecie. I jakby ona pozwala na to, żebyśmy zwrócili sobie to, co zużyliśmy z materiałów opatrunkowych. Natomiast zarówno czas, jak i paliwo, czy inne rzeczy, które zużywamy, których nie możemy pokryć kosztów, po prostu robimy to z własnej kieszeni. Dodatkowo wolontariusze to są osoby, które są studentami, które posiadają tytuł ratownika kwalifikowanej pierwszej pomocy. Są także osoby pracujące na co dzień w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego. Nasza inicjatywa powstała po to, żeby odciążyć system Państwowego Ratownictwa Medycznego, co było dla nas priorytetem w ostatnich czasach. Dlatego, że sami widzieliśmy, co się działo. Także te karetki wiele godzin były zajęte, stały w korkach pod sorami. Dlatego też stwierdziliśmy, że potrzebna jest nasza pomoc. I po prostu wyszliśmy do tych protestów. Działają z nami, prócz ludzi, którzy są nigdzie nie zrzeszeni, także wszelkiego rodzaju fundacje, a także po prostu prywatne firmy, które na co dzień robiły zabezpieczenia medyczne, czy inne tego typu rzeczy, czy transporty, które wysyłają do nas swoje karetki i swoich ludzi. Stawiamy także w tych naszych działaniach przede wszystkim na bezpieczeństwo osób, które z nami działają, czyli ratowników. Zgodnie z zasadą dobry ratownik to żywy ratownik, my właśnie uczulamy wszystkie osoby, które chcą działać, że w momencie, w którym działa policja, my staramy się tam nie podchodzić. Dopiero po tych działaniach udzielamy pomocy osobom poszkodowanym, jeżeli takie są. My także działamy na wszystkich wydarzeniach, które mają miejsce w Warszawie. Nie tylko na protestach kobiet, ale także na 11 listopada, czy na wszelkich innych wydarzeniach, które będą miały lub mogą mieć miejsce w Warszawie. Jesteśmy całkowicie apolityczni. W momencie, w którym jesteśmy jako grupa na ulicach Warszawy, wtedy nasze poglądy po prostu zostawiamy w domu. Niektórzy się zgadzają z Marszami Kobiet, niektórzy nie. Jakby to jest całkowicie osobny temat i staramy się zachować całkowitą neutralność. Każda osoba poszkodowana, czy to jest policjant protestujący, czy kontrprotestujący, ma przez nas udzieloną pomoc. To po prostu jest dla nas człowiek, to jest po prostu dla nas pacjent i nie patrzymy na to, czy ktoś jest z manifestacji, czy nie. Po prostu działamy pomocy. Tak samo, jeżeli miała miejsce taka sytuacja, że w mieście po prostu karetka miała bardzo długi czas dojazdu do osoby poszkodowanej. Dowiedzieliśmy się o tym. To była osoba całkowicie spoza marszy, osoba prywatna. Dostaliśmy taką informację, zadziałaliśmy, bo jesteśmy po to, żeby odciążyć system. Jak najszybciej udzielić pomocy osobom poszkodowanym, tak aby człowiek dostał pomoc na czas, żeby nie czekał. No i nie wiem, no to chyba wszystko. Sytuacja w systemie. No system niestety na niektórych protestach miał bardzo długi czas dojazdu do pacjentów. Wahał się on z tych naszych informacji, które do nas docierały, około 6 godzin w kodzie pilności drugim, w pierwszym około dwóch. Jakby to taka sytuacja, która według nas stwarza po prostu zagrożenie dla zdrowia i życia. No i jakby przez to wyszliśmy, żeby po prostu każdy dostał tą pomoc jak najszybciej. No i żeby nie było sytuacji, że ktoś, kto tak naprawdę nie potrzebuje tej pomocy karetki systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego, ją wzywał niepotrzebnie, czy wyjeżdżał niepotrzebnie na szpitalny oddział ratunkowy. Jako osoby, które pracują także w tym systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego, wiemy jak udzielać pomocy. Tym wszystkim osobom, które potrzebowały takiej pomocy i wsparcia udzieliliśmy. I osoby, które potrzebowały przewiezienia do szpitala zostały przez nas przewiezione, lub został wezwany do nich system Państwowego Ratownictwa Medycznego. Natomiast osoby, które takiej pomocy nie potrzebowały, dostawały informacje, co mają zrobić i gdzie się zgłosić, ewentualnie później po pomoc. Dobrze, dziękuję sobie. Dzień dobry Państwu. Jak wcześniej zostałem przedstawiany przez kolegę, nazywam się Krzysztof Samoliński, jestem ratownikiem medycznym systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Proszę Państwa, przybyłem dzisiaj, bo chciałem Państwu powiedzieć dwa słowa odnośnie tego, jak obecnie funkcjonuje system Państwowego Ratownictwa Medycznego, jak jest umiejscowiony w systemie opieki zdrowotnej. Proszę Państwa, sytuacja ze względu na podobającą epidemię jest ciężka. System Państwowego Ratownictwa Medycznego i system opieki zdrowotnej, którego składował jest system Państwowego Ratownictwa Medycznego, były obciążone dużo wcześniej, zanim wybuchła epidemia. Epidemia spowodowała przyspieszenie tego, co dzieje się w systemie opieki zdrowotnej od wielu lat. Mianowicie pokazała braki tego systemu, pokazała braki systemowych rozwiązań. Pokazała również, jak ważną rolę pełnią medycy. I nie chcę tutaj wskazywać palcami, czy chodzi o lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych, czy jakąkolwiek osobę z wykształceniem medycznym. Chodzi przede wszystkim o to, proszę Państwa, że przed epidemią było ciężko, teraz jest jeszcze ciężej. System funkcjonuje, można powiedzieć, na pół gwizdka ze względu na obowiązujące kwarantanny, ze względu na braki kadrowe związane z tymi kwarantannami. Chciałbym zwrócić uwagę, proszę Państwa, żeby prosić przede wszystkim o niewytykanie palcami, kto, gdzie popełnił błąd. Proszę Państwa, to, że nie ma wolnego zespołu ratownictwa medycznego, to, że zespół ratownictwa medycznego czeka z pacjentem w karetce kilka godzin pod szpitalem, to nie jest wina ani niechęć lekarza szpitalnego oddziału ratunkowego, to nie jest wina ani niechęć zespołu ratownictwa medycznego, ani tym bardziej jakakolwiek złośliwość ze strony mojej czy naszych kolegów. To jest kwestia po prostu tego, że osób, które w dzisiejszych czasach, w sytuacji epidemii, które chorują i potrzebują pomocy, jest tak dużo, że zaczyna po prostu brakować miejsc. Ta sytuacja niestety pogarsza się z dnia na dzień. Liczba zachorowań rośnie, liczba osób, które potrzebują pomocy, które czekają na pomoc medyczną, tak samo. Dlatego, proszę Państwa, system opieki zdrowotnej w naszym kraju musi zacząć się zmieniać. Musi przede wszystkim zostać wzięty pod uwagę to, że medyk w systemie opieki zdrowotnej jest osobą nie do zastąpienia. Nie mówię o ratowniku, nie mówię o lekarzu, nie mówię o pielęgniarce, mówię o wszystkich. Mówię o wszystkich ludziach, którzy niosą Wam pomoc, mówię o wszystkich ludziach, którzy starają się Wam jako obywatelom udzielić wsparcia, udzielić pomocy, którzy w dalszym ciągu poświęcają swój czas, swoje rodziny, niekiedy swoje zdrowie, po to, żeby nieść pomoc. Ratownictwo medyczne jest na pierwszej linii ognia, jeżeli chodzi o panującą epidemię, mimo wszystko zespoły ratownictwa medycznego. W dalszym ciągu są tymi, którzy jako pierwsi mają kontakt z osobami, które są zakażone obecnie panującym koronawirusem. Wszelkie Państwo, sytuacja jest ciężka i trzeba zacząć wprowadzać zmiany. A ja jeszcze raz proszę o to, żeby starać się unikać jakiegokolwiek hejtu oraz opinii na temat ratowników medycznych, pielęgniarek i lekarzy pracujących w systemie opieki zdrowotnej, którzy wydaje się, że nie są zainteresowani tym, żeby ludziom pomagać. To jest nieprawda. Proszę Państwa, wszyscy jesteśmy, wszyscy staramy się robić ile możemy. Natomiast jest to obciążające, mówimy tutaj przede wszystkim ze względu na braki kadrowe. Jeżeli zaczyna brakować naszych kolegów, ponieważ są zamknięci w kwarantannach, leżą w szpitalach w związku z tym, że sami zostali zakażeni. Proszę Państwa, zastępują ich inni koledzy. Tych ratowników medycznych nie przybywa z dnia na dzień na tyle, żeby zapewnić luki. Po prostu pracują ludzie ponad swoje możliwości, zaczynają być wyczerpani. Stąd też biorą się sytuacje, które niektórzy mogą odbierać jako złośliwość, czy niestety spotkają się z opiniami jako niekompetencja, a to nie tak. Proszę Państwa, zespoły ratownictwa medycznego, członkowie zespołu ratownictwa medycznego i szpitalnych oddziałów ratunkowych po prostu są przemęczeni ilością pracy, jaka na nich spadła. Epidemia, która pojawiła się w dzisiejszych czasach, pokazuje niedoskonałość naszego systemu opieki zdrowotnej, które występowały już wcześniej, ale nie w takich ilościach, jak występują obecnie. Dlatego zwracam się do wszystkich Państwa z prośbą o po pierwsze wyrozumiałość, a po drugie o wsparcie dla osób, które w dalszym ciągu są na miejscu i starają się Państwu nieść za wszelką cenę pomoc. Dziękuję. Witam Państwa, Adnan Piechnik, ratownik medyczny. Ja chciałem zwrócić uwagę na szalenie istotny element, który tutaj już został poruszony, ale on bardzo mocno wskazuje na to, co jest warte albo wręcz konieczne do zaznaczenia. To, co się dzieje tutaj i w jaki sposób jest zabezpieczane, dzieje się siłami i chęcią młodych ludzi. Młodych ludzi. Samarytanie to w większości są wolontariusze, którzy są studentami ratownictwa medycznego. Są także i osobami, którzy w systemie już pracują, są pełnoprawnymi ratownikami medycznymi. Bardzo mocno trzeba podkreślić to, że są młodzi ludzie, których ten system jeszcze nie złapał, nie połknął, nie przeżył i nie wydalił jako kubki żużdą. Bo to jest ten element, na który musimy zwrócić uwagę Wam jako ludzie, którzy są dla Was. Bo my nie produkujemy kredek, nie produkujemy rzeczy, z których możecie zrezygnować, jeśli Was nie interesuje nasza oferta. My, ratownicy medyczni, ale także inni, którzy wchodzą w skład tak zwanego systemu ochrony zdrowia, my Wam oferujemy życie i zdrowie. Coś, z czego nie zrezygnujecie, dlatego że nasza oferta jest dla Was za droga albo nie mieści się w Waszej karcie debetowej. I system, wyglądając tak, jak wygląda w tej chwili, jest system, który wymaga. Koniecznie wymaga kompleksowej zmiany, dlatego żeby ludzie, którzy wchodzą w ten zawód, Ja poznałem, grubo ponad dekadę temu, poznałem fantastycznych, niesamowitych ludzi, którzy byli pełni pasji, zaangażowania, energii. I po latach widzę, jak oni z tego systemu odchodzą. Przerzuci przez ten system, przepełnieni goryczą, wypaleni czasem jak żużel. My jako społeczeństwo, którego my częścią przecież także jesteśmy, ratownicy, zwyczajnie nie możemy sobie pozwolić na to, żeby udzieli nam pomocy, wypaleni zawodowo lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni. Dlatego, że my wszyscy będziemy ofiarami tego, że ci ludzie w zderzeniu z tym bezdusznym całkowicie systemem będą tracić to coś fantastycznego, pięknego i pełnego, czegoś wzniosłego. Ten właśnie zapał, misję, nie lubimy tego słowa. Ale tym niemniej ono część z nas napędza. Nie lubimy tego słowa, dlatego że ono stanowi pewnego rodzaju szantaż stosowany przez władzę, nie tą, przez każdą inną. Pewnego rodzaju szantaż moralny, który w momencie, kiedy mówimy o tym, że naprawdę wymagamy doinwestowania, wymagamy tego, żeby przestać kolokwialnie rzecz ujmując orać nami. Dlatego, że jeżeli tak będzie trwało, jak trwało do tej pory, to zdarzymy się z tą rzeczywistością, jak mamy miejsce w tej chwili. Ona w tej chwili wygląda właśnie, tak jest pokłosiem tego, że od dziesięcioleci tak naprawdę medycy byli z sytuacją ekonomiczną zmuszani do pracy na dwóch, trzech etatach. W tej chwili, w sytuacji, kiedy jest tak napięta ta sprawa, co się dzieje, ona powoduje, że zaczęło uderzać. Powtarzam od pewnego czasu, że to, co się dzieje w tej chwili, ono wymusza na nas i na nas, jako na społeczeństwie. Na was także, na ludzi, mediów, którzy powinni zadawać właściwe pytania, co dalej. Bo nie ma się co koncentrować na tym, co jest w tej chwili. Będzie czas po epidemii, kiedy przyjdzie następna epidemia, kiedy będzie stan wyjątkowy, kiedy będzie akt dużego terroru. Sytuacja, kiedy staniemy znowu przed bardzo dużym wyzwaniem i stan polskiej ochrony zdrowia będzie rzutował na to, jaka jest nasza wydolność do tego, żeby działać w właściwy sposób. Cały system ochrony zdrowia to jest łańcuch. Łańcuch składający się z szeregu ogniw ludzi, którzy w tym działają. Medycyna w ogóle jest szalenie interdyscyplinarna. Generalnie stosowanie takiej metody, jaką robiły do tej pory te rządy, które sprawowały władzę, czyli doraźne tylko naprawianie jakichś ogniw z tego łańcucha, nie naprawi całego łańcucha. Łańcuch, jak zawsze, jest na tyle mocny, na ile jest mocne najsłabsze jego ogniwo. I tu jest pewnego rodzaju apel. Nie pozwólcie, drodzy Państwo, nie pozwólcie Wy jako społeczeństwo na to, żeby kiedykolwiek przyjeżdżali do Was ludzie, którzy na przestrzeni lat stracili zapał, stracili wiarę, stracili nadzieję. Wczoraj na Facebooku jeden z moich kolegów, świetny, doświadczony, pełen pasji ratownik ogłosił, że rezygnuje z pracy. Jest to kolejna osoba, która z tego systemu odchodzi. Jest to kolejna osoba, którą tracicie Wy jako społeczeństwo, tracicie Wy jako ludzie. Tracicie świetnego ratownika, doświadczonego człowieka pełnego pasji, który chyba się już poddał. Tych ludzi było bardzo dużo do tej pory. Być może będą kolejne osoby. I ten apel, który do Was kieruję, dotyczy przede wszystkim tego, żebyście nie pozwolili na to, żeby dalej trwała taka sytuacja, która powoduje określone skutki. Dramatyczne dla Was, dla społeczeństwa. Bo gdy dzieje się coś takiego, gdy chcecie nas, medyków, dlatego że potrzebujecie ludzi, którzy będą Wam jeślić pomoc w zagrożeniu nagłym lub dłuższym w czasie rozciągniętym, dotyczącym Waszego zdrowia, Waszego życia. Chcecie nas jako ludzi jak najlepszych. Pełnych pasji, pełnych zaangażowania, pełnych energii w tym, co będziemy robić. A dlatego musicie zrozumieć, że jeśli pracujemy po 300-400 godzin, jeżeli zderzamy się z tą niemożliwością systemu, jeżeli cały czas widzimy, że nasza część naszej pracy idzie na marne, dlatego że te inne elementy, tego ogniwa, tych łańcuchów, tego łańcuchu tych działań innych ludzi nie prowadzi do właściwego skutku, to to nas niszczy, to nas wypala. Strasznie istotne jest to, żebyście zrozumieli to, o czym mówił kolega. Nie będzie dobrej medycyny, jak długo każdy z tych ogniw będzie zaniedbywany. Dlatego, że pewnie Państwo widzieli takie piękne zdjęcie profesora Religi po operacji transplantacji serca. On jest bardzo znany, gdzie na pierwszym planie siedzi profesor Religa, a z tyłu widać śpiącego na podłodze chirurga. Na tym zdjęciu zabrakło, strasznie zabrakło, paru dziesięciu innych osób. Instrumentariuszek, perfuzjonistów, pielęgniarek anestezjologicznych, całego szeregu ludzi, którzy razem składali się na sukces, który tak pięknie jest widoczny na tym zdjęciu. Musicie zrozumieć Wy jako społeczeństwo, że nie możemy jako społeczeństwu pozwalać na to, żeby system ochrony zdrowia był cały czas traktowany jak pojedyncze ogniwa, które tylko i wyłącznie w wyniku jakiejś presji są doraźnie gdzieś tam naprawiane, tylko i wyłącznie przez to, że podsypuje się odrobinę pieniędzy po to, żeby wyciszyć protesty. Musimy jako społeczeństwo w końcu zażądać tego, że jeden z najważniejszych takich życiowych principiów, bo jak się spytamy, kogokolwiek, kogokolwiek z Was jak się spytam, co w życiu jest najważniejsze, to prawdopodobnie odpowiedź, że miłość i zdrowie. Co do miłości, każdy jakoś tam sobie samodzielnie, we własnym zakresie, to zapewnię, natomiast zdrowie, to jesteśmy my, nasi koledzy, koleżanki, lekarze, pielęgniarki, dietetycy, słuchajcie, rehabilitanci, rehabilitanci, bo tak rzadko się mówi o ludziach, których rola i wpływ na to, żeby pacjent był człowiekiem jak najbardziej zdrowym, jest bardzo często niedoceniana. Teraz widzicie nas, ten kolor fluo jest bardzo widoczny i zapominacie być może o roli całego szeregu ludzi, którzy razem składają się na ten sukces, w którym jest zdrowy albo maksymalnie, maksymalnie, przepraszam, maksymalnie zdrowy lub maksymalnie zdrowy człowiek. Wszyscy razem zadbajmy o to, żeby te najważniejsze, najistotniejsze dla nas wartości, o których mówimy, życie i zdrowie, nie były spychane gdzieś pod koniunkturalne interesy rządzących i traktowane cały czas jak coś, z czego się będzie unikało. My naprawdę chcemy swoją pracę robić jak najlepiej i nie chcemy funkcjonować w rzeczywistości, w której ciągle zderzamy się i wypalamy w efekcie tego, tego, że mamy do czynienia z taką systemową niezdolnością do tego, żeby to działało dobrze. To jest apel, który chciałbym, żeby zabrzew wybrzmiał bardzo mocno i żeby był przyczynkiem, nie tylko ja i wszyscy pozostali, żeby był przyczynkiem do tego, że zaczniemy mówić my wszyscy jako społeczeństwo o tym, że chyba żądamy po prostu tego, bo nie ma rzeczy ważniejszej niż zdrowie. To zdrowie pozwoli nam nieść te marzenie, które mamy dotyczące miłości, pasji tego wszystkiego. Ono jest niezbędnie potrzebne do tego, żeby można było żyć, funkcjonować i działać iść do przodu z nadzieją. Bardzo chcemy, żeby to, z czym do Was się zwracamy, żeby było przyczynkiem do czegoś właśnie takiego jak nadzieja. Po prostu nadzieja. Ale wspomóżcie nas w tym wszystkim. My ze swojej strony dajemy tyle z siebie, ile możemy, ile potrafimy. Ja w tym miesiącu przepracowałem ponad 400 godzin. Nie jestem nikim wyjątkowym, dlatego że tysiące moich kolegów, koleżanek, medyków z każdego sektora tej ochrony zdrowia daje w tej chwili z siebie właśnie tyle samo. Natomiast zrozumcie, nie damy rady na dłuższą metę. To wymaga kompleksowych zmian i tych zmian. Żądajcie razem z nami. Wspomóżcie nas w tym apelu do rządzących, żeby ten stan nie trwał tak, jak trwa w tej chwili, żeby wymusić na nich konieczną zmianę tego systemu. Dziękuję Państwu i bądźcie zdrowi. To ja pozwolę sobie jeszcze podsumować i powiedzieć te wszystkie rzeczy, których powiedzenie pracownikom ochrony zdrowia nie uchodzi. Jesteśmy jednostką współpracującą z systemem, ale niezależną od niego. Ja nie mam nad sobą dyrektora, który mnie zwolni i sprawi, że nie będę miała czym zapłacić swoje rachunki, kredyty i nakarmić dzieci. Mnie nie przeniosą, nie zwolnią i nie zdegradują. Szanowni Państwo, protesty ratowników, które widzimy od lat. Protesty pielęgniarek, protesty lekarzy. To wszystko dzieje się w tym chorym systemie ochrony zdrowia. Instytucjonalnie zepsutym. Koledzy powiedzieli o tej przemocy, która się dzieje. To jest przemoc polegająca na dezinformacji. To jest przemoc polegająca na katorżniczej pracy. To jest przemoc ekonomiczna związana z tym, jak wynagradzani są pracownicy systemu ochrony zdrowia. To jest przemoc psychiczna, która prowadzi do traum, depresji i wypalenia zawodowego. To jest przemoc. Instytucjonalna przemoc. Ratownicy są tą grupą, która pacjentów nie zostawia. Koledzy prawdopodobnie nakopią mi dotyłka za to, co powiem, ale te protesty, które widzieli państwo, polegające na klejkach na karetce, na pisie na koszulce i zmianie profilówki na Facebooku, to jest prawdopodobnie maks tego, co ratownicy mogą z siebie w protestach dać, bo nie zostawią pacjentów. Bo w każdej sytuacji, w której ratownik wykonuje swoją pracę wolniej, umierają ludzie.