Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Michał Kołodziejczak: Krytyka ministra i żądanie ceł na import

Michał Kołodziejczak: Krytyka ministra i żądanie ceł na import

Michał Kołodziejczak w Krakowie mówił o kryzysie w rolnictwie i ostro skrytykował działania rządu oraz ministra. Zadeklarował, że jedynym szybkim rozwiązaniem jest przywrócenie ceł na granicy w celu ochrony krajowej produkcji.

Najważniejsze ustalenia


Mówił o napływie zbóż, jaj, mięsa drobiowego, warzyw i owoców z Ukrainy oraz o skutkach tego importu dla cen i rentowności gospodarstw. Ostrzegał, że rolnicy ograniczają wydatki na uprawy, nawozy i opryski, bo spodziewają się niskich cen żniwnych.

Krytyka dotychczasowych rozwiązań


Skrytykował dotychczasową politykę ministra i rządu - zarzucił dosypywanie pieniędzy zamiast systemowych zmian i wskazał na brak efektów porozumienia rolniczego, które jego zdaniem miało przynieść rewolucyjne decyzje, a trwa już ponad trzy lata bez konkretnych ustaw.

Konsekwencje dla gospodarstw i przykładowe straty


Podkreślił skalę strat na poziomie gospodarstw — podał przykład 20 hektarów pszenicy, gdzie rolnik mógł stracić około 60 tysięcy złotych z powodu spadku cen. Ocenił, że to przejaw braku bezpieczeństwa żywnościowego i porzucenia krajowej produkcji.

Apel o konkretne działania i sprzeciw wobec nowych przepisów


Wzywał do odważnych decyzji, a nie zmian personalnych, które mają jedynie „grać na czas”. Krytykował także powrót zapisów dotyczących rejestracji drobiu i uprawnień organizacji kontrolujących gospodarstwa, nazywając to szkodliwym dla rolnictwa.

Działania lokalne i plany protestów


Informował o trasie spotkań organizacji — Kraków, Charsznica, Radom — oraz o protestach i akcjach lokalnych, m.in. w Szczecinie i Nysie, gdzie wskazywał na napięcia między rolnikami a przedstawicielami władzy.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry. Szanowni Państwo, witamy na konferencji Agrounii w Krakowie. Sytuacja w rolnictwie jest bardzo dynamiczna. Ostatnio Agrounia była w miesiące. Prezes Michał Kołodziejczak był w miesiące. Był uczestnikiem debaty z ministrem Ardanowskim, m.in. Agrounia jest w trasie. Dzisiaj jesteśmy w Krakowie. Mamy spotkanie otwarte z mieszkańcami. Jutro jedziemy do Radomia. O sytuacji w rolnictwie opowie prezes Michał Kołodziejczak. Proszę Państwa, bardzo dużo mówi się o tym, że minister rolnictwa ma być zmieniony na dniach. Ja mam bezpośrednio informację, że kandydatem na ministra jest dzisiaj tylko jeden człowiek. Jest to Jan Krzysztof Ardanowski, czyli człowiek, który doprowadził do upadku wiele branż w Polsce. Za jego działalności też te branże po prostu rolnicze upadały. Ciągle mamy niewyjaśnioną sprawę z Kimosa. Ciągle mamy dziesiątki milionów przeznaczone na biel mlek i tam też sprawa niewyjaśniona. I wczoraj zapytałem wprost w trakcie debaty w jasiące ministra Ardanowskiego, czy ma taką propozycję. Opuścił oczy w dół i powiedział, że nie odpowie na to pytanie. To jest jednoznaczna odpowiedź. PiS dzisiaj chce po prostu zmienić ministra, by grać na czas, a sytuacji, która jest trudna, oni i tak nie zmienią, bo jest to po prostu szkodliwa polityka Prawa i Sprawiedliwości, która jest realizowana odnośnie polskiego rolnictwa od dłuższego czasu. Minister Ardanowski pokazywał, że on chce problemy rozwiązywać też tylko i wyłącznie dosypywaniem pieniędzy do tych branż rolniczych, które mają problem. Żadnego problemu nie rozwiązał systemowo. I to jest dla nas bardzo zła wiadomość, że taki człowiek znów ma być ministrem rolnictwa. To jest też człowiek, który ze związkami rolniczymi niezależnymi nie rozmawiał. Rozmawiał tylko i wyłącznie ze swoimi. I minister Ardanowski powołał obrady porozumienia rolniczego, które miały trwać od sześciu do ośmiu tygodni. Miały zapaść rewolucyjne decyzje, które miały zmienić polskie rolnictwo. Porozumienie rolnicze trwa do dziś, ponad trzy lata, to co już teraz obserwujemy. Żadne decyzje nie zapadły. Nie mamy żadnych informacji na temat ustaw, zmian. Czyli teraz te zapowiedzi o okrągłym stole rolniczym, do którego zaprasza Henryk Kowalczyk, no to też są takie, też to jest chęć wywiezienia rolników w pole, zagadania, zaproszenia do rozmów, które znów nic nie przyniosą. Dla nas to jest bardzo złe, coś się dzieje. Mamy dziś nie tylko napływ zbóż z Ukrainy, które powodują zapaść na rynku zbożowym. Dzisiaj rolnicy ograniczają wydatki na uprawy zbóż, na opryski, na nawozy, bo wiedzą, że te zboża w trakcie żniów będą po prostu bardzo tanie. Ale warto też zwrócić uwagę, że z kierunku ukraińskiego przyjeżdża do Polski przyjeżdżają jaja, przyjeżdża mięso drobiowe, przyjeżdżają warzywa i przyjeżdżają owoce. Dlatego teraz jedynym rozwiązaniem jest jak najszybsze przywrócenie cła na granicy, które spowoduje odpowiednią, taką bezpieczną barierę dla naszej krajowej gospodarki. Półtora roku temu, dokładnie 15 października, ostrzegałem na konferencji prasowej, że produkty typu pomidor, rzodkiewka, papryka będą to produkty premium, na które nie będzie nas stać. Wtedy wielu dziennikarzy patrzyło na to wszystko ze zdziwieniem. Ja już wtedy wiedziałem, że ta polityka, która niszczy polską wieś, polityka PiSu, która nie przewiduje problemów, która nie przewiduje kryzysów, doprowadzi nas do upadku. I dziś to my, jako konsumenci, ponosimy tego konsekwencji i dużo płacimy za produkty żywnościowe. Nie dlatego, że jest w Maroko zimno, nie dlatego, że jest zima w Hiszpanii, tylko dlatego, że w Polsce wszyscy zostawili rolnictwo na pastwę losu i porzuciliśmy naszą produkcję żywności. Dlatego byłem dwa dni w Jasiące na forum rolniczym, rozmawiając z różnymi politykami, którzy nie mają zielonego pojęcia, co dzieje się dziś na polskiej wsi. Codziennie upada około 50 gospodarstw. Każdego dnia gospodarstwa ponoszą straty. Jakiego rzędu są to straty z powodu przywozu zbóż na Ukrainę? Jeżeli rolnik ma 20 hektarów pszenicy, to przez błędne informacje premiera Kowalczyka taki rolnik stracił już do dzisiaj 60 tysięcy złotych, mógł zarobić 150, to dziś za to zboże, które rośnie na 20 hektarach dostanie tylko około 90 tysięcy, a 60 jest stratny, bo to jest prosty rachunek matematyczny. O tyle zmieniła się cena pszenicy. Dlatego dziś alarmuję z tego miejsca do Prawa i Sprawiedliwości. Nie zagrywajcie zmianą ministra, nie oszukujcie polskich rolników, że będziecie rozmawiać, tylko podejmijcie odważne decyzje i nie mówcie, że wy dzisiaj nic nie możecie. Wzięliście odpowiedzialność za to, co dzieje się w Polsce. Rolnicy w Szczecinie protestują. Wczoraj nasi działacze w Nysie zrobili konferencję wraz z rozsypaniem plew pod biurem posłanki Prawa i Sprawiedliwości, po czym minister Kowalczyk odmówił spotkanie w Nysie, zrezygnował z niego, bo bał się, że 150 traktorów, na których czekali rolnicy, by przywitać ministra w Nysie, wyjedzie na drogę i w taki sposób on zostanie powitany. Widzimy, że PiS oderwał się od rolników, zapomniał o swoich najważniejszych tematach i widzimy też powrót tych szkodliwych zapisów piątki dla zwierząt. Znów wraca ustawa, która nakazuje rejestrację każdej kury i każdej kaczki. Wraca ustawa, która nakazuje, pozwala organizacjom ekologicznym, stowarzyszeniom, fundacjom i pojedynczym osobom wchodzić do gospodarstw rolniczych i mówić rolnikom, jak mają hodować zwierzęta. To jest skandal i dziś ja apeluję do PiSu. Zmieniajcie prawo, zmieniajcie przepisy w odpowiednim kierunku, a nie w takim, które będą tą gospodarkę rolną w Polsce niszczyły. Tak jak powiedziała przed chwilą Natalia Żyto, jesteśmy w drodze. Dzisiaj spotkanie pod Krakowem, w Charsznicy. Jutro spotkanie w Radomiu. Spotykamy się z ludźmi, którzy widzą, że drogie produkty to nie tylko i wyłącznie coś, co bardzo mocno zdrożało. Wielu ludzi na tych spotkaniach mówi, że nie kupują żywności tyle, ile kupowali do tej pory. I to już jest definicja braku bezpieczeństwa żywnościowego w Polsce. Bo bezpieczeństwo żywnościowe to nie jest to, czy są produkty żywnościowe na półkach. Bezpieczeństwo żywnościowe jest wtedy, kiedy stać nas na zrobienie takich zakupów żywnościowych, jakie robiliśmy pół roku temu, czy po prostu do tej pory. Dziś nas nie stać na takie zakupy. Jeszcze uzupełnię, może Agrounia ponad tydzień temu zapowiedziała akcje protestacyjne. I dzisiaj na terenie całego kraju rolnicy planują dostarczanie pod biura i domy posłów plew, między innymi plew z kukurydzy, ale także zboża czy innych płodów rolnych. I to się właśnie dzieje. Dzieje się to w Nysie. Tam właśnie minister odwołał to spotkanie. Ale mamy też informację, że minister Kowalczyk, wicepremier, odwołuje też inne spotkania, co może być przesłanką do tego, że właśnie będzie zmiana ministra. I te informacje, które mamy, zresztą odpowiedź ministra Ardanowskiego, który powiedział, że nie odpowie na pytanie, czy znów będzie ministrem, mówi jasno, jest szykowana zmiana, o której my wiemy i przestrzegamy. To nic nie zmieni. To nic nie zmieni. Dziś ważne są decyzje. Szanowni Państwo, to są pytania. Jedno pytanie, czy podobała się Panu akcja rzucania jajkami ministra Kowalczyka? I czy zazdrości Pan, że do niej wyszło? Panie redaktorze, dziś rolnicy są wściekli. Dziś rolnicy stoją pod ścianą. Tracą to, co wypracowali do tej pory. Nie ma się co dziwić, że są takie reakcje. I ja powiem więcej. Trzeba się spodziewać, że takich akcji będzie więcej. Nie da się dzisiaj nikogo na siłę wyciągnąć gdziekolwiek, żeby strajkował, protestował, rzucał jajkiem, czy sypał plewy przed biuro posła, bo to jest też pewna kontrowersja, która jest trudna dla rolników. I dziś wiele tych grup niezadowolonych rolniczych będzie wychodziło i to pokazywało. My wspieramy wszystkie takie działania, które mają na celu obronę polskiego rolnictwa i nagłośnienie tych tematów, bo długo nikt tego nie chciał słuchać. I ja sam wiem, jak też dziennikarze patrzyli, otwierając oczy, co ten kołodziejczak opowiada, że pomidory będą po 40 zł za kilogram. A dzisiaj dokładnie to mamy. 7 października poprzedniego roku nagrywaliśmy film w szklarni u ogrodnika, mówiąc, że brak opału, brak stabilnych cen spowoduje, że ogrodnicy zmniejszają nasadzenia. Dziś nie ma tych produktów i one dlatego są drogie. Tylko tutaj trzeba przewidywać. I ja przewiduję, że będzie dużo gorzej, Panie redaktorze. Wielu rolników dzisiaj porzuca uprawę na roli, nie pielęgnuje odpowiednio swoich roślin, bo nie ma na to pieniędzy. To spowoduje, że tych produktów żywnościowych w Polsce będzie mniej i będą one drogie. To dzieje się dzisiaj na rynku świn. W Polsce w ciągu rządów PiSu upadło 80% gospodarstw, które hodowały świnie. Dziś zadzwonił do mnie rano człowiek z Lubelszczyzny i mówi była u mnie inspekcja weterynaryjna, która powiedziała, że nie mogę już hodować świn, bo nie mam ogrodzenia, bo nie mam siatki wokół domu. To są absurdy. To są absurdy. I takie absurdy doprowadzą do tego, że schab nie będzie kosztował 20 czy 30 zł. Schab za rok będzie kosztował 50 zł za kilogram. I dziś miejmy tego świadomość. To będą ceny, które spowodują, że nas nie będzie stać na normalne mięso. Ten tańszy może być z produkcji korporacyjnej, która nie będzie nadawała się de facto do jedzenia. I ja przed tym przestrzegam. Dziś trzeba uruchomić bardzo szybko odpowiednie działania, które będą miały na celu przede wszystkim uratowanie rolnictwa. I my rozpoczynamy walkę, bitwę o kraj normalnych cen. O normalne ceny, bo dzisiaj ich nie ma. Ja zapytam może inaczej. Jeśli nie Ardanowski, bo do wyborów jeszcze 7 miesięcy, to czy jest jakaś osoba obecnie w rządzie Zjednoczonej Prawicy, która Państwa zdaniem byłaby bardziej skłonna do rozmów, współpracy i dialogu? Czy kogoś jest tam w stanie wskazać? Przede wszystkim, oni wszystko wiedzą, co trzeba zmienić. Tylko teraz trzeba się trochę postawić dużemu kapitałowi, wielkim firmom i Unii Europejskiej. Trzeba jasno powiedzieć, zapisy, które są zrobione odnośnie Zielonego Ładu, przepisy, które regulują wysokość dopłat. Unia Europejska dzisiaj niszczy polskie rolnictwo. Trzeba o tym głośno mówić. Jeżeli PiS nie postawi się Unii Europejskiej, jeżeli PiS nie postawi się dużym firmą w Polsce, to się nic nie zmieni. I ja nie widzę w PiS-ie człowieka, ani w Zjednoczonej Prawicy, który może to zrobić. Ja tylko powiem. Mamy dzisiaj siedmiu ludzi w Ministerstwie Rolnictwa, którzy są w randze wiceministra czy sekretarza stanu, bądź podsekretarza, czyli to są wiceministrowia. Kogo my tam mamy? Janusza Kowalskiego, który jest człowiekiem nie znającym się kompletnie na niczym. Mamy Kołakowskiego, który nic nie robi i wrócił do PiS-u po prostu, bo dali mu więcej zarabiać. Mamy młodego Cieciurek, który nie wie w ogóle, na czym polega rolnictwo, mimo że z gospodarstwa pochodzi, to jest z rodziny polityków i tylko i wyłącznie robi politykę. Mamy spad już po rządzie Beaty Szydło, czyli pana Romanowskiego, który kompletnie nic nie zmienił. Mamy też kilku hektarowca spod Turku z Wielkopolski, czyli pana Bartosika, który nie wie w ogóle, jak rolnictwo jest zbudowane, nie rozmawiają z rolnikami. I ja, kiedy ministrem został Kowalczyk, prosiłem, zmieńmy przede wszystkim ustawę o związkach zawodowych, żebyście wiedzieli, z kim rozmawiać. Oni dzisiaj nie mają z kim rozmawiać i nie wiedzą. Więc, panie redaktorze, w PiS-ie nie ma nikogo, kto wie, co zmienić w polskim rolnictwie. I ja wiem, że ta zmiana ministra ma tylko grać na czas i odwlec rolników od protestów. To jest gra polityczna, którą też wykorzystuje opozycja. Ja nie chcę, żeby tak było. Ta zmiana kompletnie nic nie wniesie. Jeszcze zapytam o te spotkania z mieszkańcami kolejnych, słyszeliśmy już dzisiaj, jeszcze na terenie Małopolski. Jakich zmian oczekują mieszkańcy? Rozmawiajcie z nimi, oni mówią o swoich problemach. Państwo macie pewnego rodzaju opozycje, one szerzej mają być przedstawiane na konwencji, ale rozumiem, że mieszkańcy też jakieś postulaty mają. Co jest tym głównym postulatem? Czego oczekiwalibyśmy, oczekiwaliby od Was, żebyście wprowadzili, jeżeli mówimy, żebyście na to możliwe? Zacznę od tego. Dziś biała kapusta sprzedawana jest przez rolników po złote 20 za kilogram w sklepie około 4 złote. 4 złote. Tutaj w Małopolsce mamy stolice upraw kapusty i rolnicy mówią, Michał, jak to jest, że ta kapusta w sklepie kosztuje 3-4 razy więcej, a my ledwo wiążemy koniec z końcem, szorujemy po dnie. I oni domagają się ode mnie tego, by coraz głośniej mówić o powiązaniu ceny początkowej produktu z ceną końcową na półce sklepowej. Rolnicy domagają się odpowiedniego znakowania produktów, żeby każdy wiedział, że dziś większość pomidorów, to są pomidory z Hiszpanii, z Maroko, żeby ludzie o tym wiedzieli. Rolnicy wymagają też tego, jeżeli mówimy tutaj o środowisku rolniczym, żeby faktycznie był przykaz 51% produktów w sklepach polskich produktów, żeby one były. Bo dziś sieci handlowe wykorzystują brak takich zapisów i mówią, my w okresie miesiąca nie będziemy kupować polskich warzyw, polskich owoców, dopóki rolnicy nie opuszczą cen. Ale ja głównie odwiedzam te tereny poza wielkim miastem. I mieszkańcy wsi, małych miejscowości mówią, jak to jest, że ciągle nam ktoś mówi, że dopłaca nam do komunikacji miejskiej, że dopłacają do szkół, do edukacji. Jak to jest, że mamy trudny dostęp do ośrodków zdrowia, że nasze żony nie mają dostępu do ginekologa? Jak to jest, że dzisiaj mówią o budowaniu wiatraków biogazowni, a nie ma planów zagospodarowania przestrzennego? I są konflikty już na wsi, bo inwestor chce budować kilka wiatraków blisko domów, a ludzie chcą, by one były oddalone. Chcą ludzie, inwestorzy budują biogazownię w sąsiedztwie domów, bez ustaleń z ludźmi. Ja dostałem wczoraj dokument od jednej z największych firm w Polsce, która zajmuje się hodowlą drobiu. Budują po kilkadziesiąt kurników w jednej wiosce. Wystąpiłem w obronie mieszkańców, którzy nie zgadzają się na to, by w ich wiosce było 20 wielkich fermowych kurników. Ta firma wczoraj przysłała nakaz, bym ją przeprosił za to, że stoję w obronie mieszkańców. To jest skandal. Zastraszają, a PiS się temu przygląda. PiS, który szedł do wyborów z planem wprowadzania planów zagospodarowania przestrzennego, z uderzeniem wielki kapitał, z postawieniem warunków Unii Europejskiej i kompletnie nic tego nie robi, nie realizuje. I ludzie chcą dzisiaj godności, przewidywalności, uczciwości polityków. Chcą, żeby w Polsce, żeby to była Polska normalnych cen. Uczciwych cen dla wszystkich. Panie Redaktorze, w związku z powstaniem ruchu społecznego mam kilka pytania. Pierwsze oczywiście o podstawowe punkty programowe, a drugie, czy to de facto oznacza akursję agrouni i porozumienia? Panie Redaktorze, agrounia pozostaje agrounią. Porozumienie pozostaje porozumieniem. Do wyborów będziemy szli pod jednym szyldem wspólnym i to będzie szyld agrouni i porozumienia. Budujemy szerszą listę niż tylko i wyłącznie pojedynczych środowisk. To, co najważniejsze, to dziś widzimy, jak przez spółki Skarbu Państwa i wielkie korporacje rozjeżdżane są nasze rodzime firmy i rozjeżdżane są nasze gospodarstwa. To jest coś nie tak, Panie Redaktorze, kiedy w Polsce praca na swoim się nie opłaca. Ludziom nie opłaca się pracować na swoim. I my stoimy dziś w obronie tych, którzy będą chcieli pracować na swoim, którzy będą chcieli mieć normalne warunki zatrudnienia, żeby koszty pracy w Polsce były niższe, żebyśmy wiedzieli, na co trafiają nasze podatki. Bo widzimy też, że one są coraz wyższe. Ponad 30 podatków podniesionych przez PiS to nie jest coś chorego, Panie Redaktorze. To jest patologia, która dobija własność prywatną w naszym kraju. I my się temu wszystkiemu sprzeciwiamy. Stajemy w obronie polskich gospodarstw rolnych, które są gwarantem uczciwych, normalnych cen w Polsce. I widzimy, że żeby to zrobić, trzeba bardzo mocno uderzyć i w ten duży kapitał, o którym mówię, któremu trzeba wyznaczyć zasady i reguły. I spółki Skarbu Państwa nie mogą zagrabiać ciągle naszej przestrzeni do pracy. Tak jak chociażby robi to Orlen. Bo o to też mamy pretensje, co robi Orlen. Dziś mamy chociażby trzy miejsca, gdzie PiS nas i premier Kowalczyk oszukał. Ja przypomnę. Premier Kowalczyk mówił w grudniu, kupujcie paliwo, bo VAT będzie po nowym roku wyższy. Co się stało? VAT był podniesiony, a ceny paliwa poszły w dół. A rolnicy kupili drogie paliwo. Minister mówił, kupujcie nawóz, bo będzie droższy. W grudniu. Nawóz w styczniu, w lutym potaniał, a rolnicy w grudniu kupili drogi nawóz. Minister Kowalczyk mówił, nie sprzedawajcie pszenicy, bo będzie droższa. Co się stało? 40% potaniała. Więc i na tym wszystkim zarobiły spółki Skarbu Państwa. Ale to też jest polityka PiSu, która nie chce kończyć z tym wręcz szerokim socjalem. Wie Pan dlaczego? Bo PiS chce uzależnić nas od tych dopłat socjalnych. Czyli my mamy szorować po dnie. Mamy na kolanach iść po dopłaty socjalne, po zapomogi, żeby nie zarobić samemu. A my się sprzeciwiamy. Socjalne sprawy to są normalne rzeczy. O ile są na normalnym poziomie i pomagamy tym, którzy tej pomocy potrzebują, a nie od pomocy socjalnej uzależniamy wszystkich. Bo to już jest kraj nienormalny, który uzależnia życie normalnego człowieka od polityków, czy od tego, czy oni będą chcieli coś rozdać, czy też nie. Szanowni Państwo, ja jeszcze na koniec mam taki apel do mediów. Pokazujcie te przewidywania agrounii, bo tak jak powtarzamy do znudzenia, że to agrounia właśnie, prezes Kołodziejczak, przewidywał tą drożyznę, to, że pomidory będą produktem premium, to są słowa prezesa Michała Kołodziejczaka. Wtedy każdy patrzył tak z przymrużeniem oka na to, a dzisiaj pomidory w sklepie kosztują 36 zł za kilogram. Tak samo będziemy przypominać o tym, że to agrounia jako pierwsza, jako jedyna podnosiła temat zboża. 29 czerwca 2022 roku to agrounia rozsypała wiaderko zboża przed biurem ministra Sasina w Chrubieszowie. I to właśnie my wtedy mówiliśmy, że to będzie problem. To będzie ogromny problem dla rolników. I dzisiaj minister Kowalczyk skapitulował. Ucieka przed rolnikami, odwołuje swoje spotkania, bo już widzi, że stoi pod ścianą i nie ma wyjścia. Nie naprawił problemu. A my o tym mówiliśmy od samego początku. Nie przewidywali, nie przewidzieli kryzysu, podnieśli ręce, poddali się, zapłacimy za to my wszyscy, Polacy, wysokimi rachunkami w sklepach spożywczych, bo tej żywności po prostu nie będzie. Dziękuję bardzo. Dziękujemy. Czy są pytania jeszcze jakieś? Nie. Dziękujemy bardzo.