Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Jan Majchrowski: Zespół ekspertów kończy prace nad raportem

Jan Majchrowski: Zespół ekspertów kończy prace nad raportem

Jan Majchrowski, koordynator Zespołu Ekspertów ds. Problematyki Trybunału Konstytucyjnego, poinformował o zamknięciu prac merytorycznych zespołu i zapowiedział przekazanie finalnego raportu marszałkowi Sejmu. Podkreślił, że zespół działa jako ciało eksperckie i nie przygotowuje porozumienia politycznego.

Prace zespołu


- Zespół intensyfikował prace i, jak powiedział koordynator, ostatecznie osiągnął konsensus we wszystkich kwestiach postawionych na agendzie. Prace merytoryczne są zamknięte, trwają głównie prace redakcyjne. Ostatnie posiedzenie zaplanowano na 9 czerwca, z możliwością kontynuacji 10 czerwca, jeśli będzie to konieczne.

Charakter i mandat zespołu


- Jan Majchrowski wyraźnie zaznaczył, że Zespół Ekspertów nie jest organem politycznym ani zespołem partyjnym i nie ma mandatu do przygotowywania porozumień politycznych. Wskazał, że oczekiwania dotyczące politycznych recept są kierowane pod niewłaściwy adres.

Przekazanie raportu


- Finalny, jednolity dokument ma zostać przekazany najpierw na ręce marszałka Sejmu. Koordynator i członkowie zespołu wyrazili chęć jednoczesnego przedstawienia raportu opinii publicznej, podkreślając, że publiczne zainteresowanie jest duże.

Ujawnianie treści i odpowiedzi na pytania


- Majchrowski odmówił ujawniania fragmentów przed przedstawieniem całości, argumentując, że dokument musi zostać przyjęty i podpisany przez wszystkich członków. Zaprosił prasę do cierpliwości i zadeklarował gotowość odpowiadania na pytania, w tym o możliwe drogi wyjścia z kryzysu konstytucyjnego, przy jednoczesnym zachowaniu procedury i kompletności materiału.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Witam Państwa bardzo serdecznie na konferencji prasowej Pana Profesora Jana Majchrowskiego, koordynatora Zespołu Ekspertów ds. Problematyki Trybunału Konstytucyjnego. Panie Profesorze, zapraszam serdecznie. Dzień dobry Państwu. Przepraszam za małe opóźnienie w naszej konferencji. Ono wynikło z faktu innej konferencji, która się toczyła, w której Państwo byliście świadkami. No i ja też byłem świadkiem końca tej konferencji. Proszę Państwa, jestem Państwu winien informację dotyczącą prac Zespołu Ekspertów ds. Problematyki Trybunału Konstytucyjnego. Chciałbym przypomnieć, że nie jest to gremium polityczne, nie jest to zespół partyjny ani międzypartyjny i nie był to nigdy, ani na początku, ani obecnie, ani w przyszłości, zespół, który miał przygotowywać porozumienie o charakterze politycznym. Dlatego też oczekiwania wyrażane przez różne osoby, nawet te, które miały konferencję prasową bezpośrednio przede mną i miałem okazję usłyszeć kilka zdań z tej konferencji. Te oczekiwania są w takim wypadku kierowane pod niewłaściwym adresem. My nie przygotowujemy porozumienia politycznego z tej prostej przyczyny, że nie jesteśmy politykami. I jak bardzo słusznie powiedział jeden z posłów, którzy zabierali głos wcześniej, nie mamy ku temu mandatu. Mandat mają politycy. To gwoli tylko przypomnienia, żebyśmy nie mieszali dwóch bytów, bo w niektórych relacjach to pomieszanie nastąpiło i niektórzy spodziewali się, że usłyszą ode mnie jakąś receptę o charakterze politycznym. Żałuję, ale nie. Natomiast chciałbym Państwu, i mam nadzieję, że to będzie wiadomość o charakterze pozytywnym i w jakiś sposób budującym, powiedzieć i poinformować Państwa, że zespół, którego jestem koordynatorem, nie tylko zintensyfikował swoje prace w zeszłym tygodniu bardzo, ale również właściwie doszedł do wszystkich konkluzji we wszelkich kwestiach, które były przedmiotem pracy tego zespołu. Udało nam się do tego dojść ostatecznie wczoraj w godzinach późniejszych, dlatego też to nasze zebranie naszego zespołu się tak przeciągnęło. I wszelkie kwestie, które na powiedzmy sobie tak zwanej agendzie sobie postawiliśmy na początku, zostały przez nas w sposób merytoryczny określone, zakończone i nastąpił konsens. Po różnych dyskusjach członków komisji w odniesieniu do tych kwestii. Tym samym pragnę zapewnić, że dotrzymamy terminu, o którym mówiłem pierwotnie, a którego podanie jest efektem Państwa wytężonych pytań, na które, przyznam się, starałem się udzielać informacji nie za bardzo konkretnych. Poproszę stanąć w moim położeniu. Nie wiedziałem, kiedy te prace tak naprawdę będą mogły się zakończyć. To było dla mnie trudne. Ale teraz mogę już potwierdzić i powiedzieć, że nasze ostatnie spotkanie, posiedzenie będzie tym, które było wcześniej przewidziane, czyli w dniu 9 czerwca. Spotkamy się po raz ostatni. I ewentualnie, tu chcę to zaznaczyć, ewentualnie będziemy obradować jeszcze następnego 10 czerwca, no bo zobaczymy, czy uda nam się, że tak powiem, nasz finalny raport wyszlifować i wszelkie kwestie, które się tam w nim pojawią, zakończyć. Ale to będzie finał naszej pracy. Jesteśmy bardzo bliscy tego finału i właściwie teraz trwają prace. Powiedziałbym bardziej o charakterze redakcyjnym niż merytorycznym. Kwestie merytoryczne mamy zamknięte. Chciałbym również powiedzieć, że ponieważ zespół ekspertów nie jest ciałem osób prywatnych, ale został powołany w ramach pewnej struktury kancelarii Sejmu, naszym obowiązkiem jest przekazanie finalnego efektu naszej pracy bezpośrednio na ręce marszałka Sejmu. I pan marszałek Sejmu będzie pierwszą osobą, która ten całościowy raport z naszymi propozycjami i ich uzasadnieniem otrzyma. Natomiast chciałbym i ja, i członkowie zespołu i mam nadzieję, że pan marszałek Sejmu nie będzie miał nic przeciwko temu, żebyśmy ten raport jednocześnie przedstawili opinii publicznej. Takie jest nasze życzenie, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że opinia publiczna jest zainteresowana tym, co robimy. Najlepszy dowód państwa liczna obecność na dzisiejszej konferencji prasowej. Tak więc chcemy działać i bardzo niedługo już otrzymacie państwo do rąk finalny efekt naszej pracy w postaci, podkreślam raz jeszcze, jednolitego dokumentu, który będzie raportem zespołu ekspertów do spraw problematyki Trybunału Konstytucyjnego. To jest moje zasadnicze oświadczenie czy komunikat. Spodziewam się, że państwo macie rozmaite pytania, na które jestem gotów, o tyle na ile będę potrafił oczywiście odpowiedzieć. Bardzo proszę, pani redaktor, już pierwsza jest przy mikrofonie. Karyna Lewicka, to GFM. Panie profesorze, bo ja chciałabym zapytać o tę warstwę merytoryczną, skoro trwają tylko prace redakcyjne, a państwo osiągnęli konsens we wszystkich sprawach, które stanęły na agendzie. Czy możemy w takim razie poznać jakieś założenia? To już nie są założenia, to są już elementy. Założenia zespołu ekspertów. Pani redaktor, oczywiście nie. I oczywiście pani redaktor też się musiała spodziewać tej odpowiedzi. Nikt proszę państwa nie ujawnia fragmentu, kiedy nie ma całości. Dlatego mamy jeszcze jedno posiedzenie, bo pewne sformułowania, pewne fragmenty wymagają tego, żeby przyjęli i podpisali się pod tym wszyscy. Dlatego też ja bardzo państwa proszę jeszcze o chwilę cierpliwości. Nam naprawdę bardzo na tym zależy, żeby tę pracę naszą jak najszybciej zakończyć. I nie jest to tym razem ani tym, ani innym. Żaden unik z mojej strony. Proszę zrozumieć, nie możemy dawać fragmentu czegoś, bo to byłoby po prostu niepoważne i niewłaściwe. Otrzymacie państwo całość bardzo niedługo. Mam nadzieję, że pani redaktor rozumie taki tryb procedowania. Ja oczywiście rozumiem. A to jeszcze dopytam panie profesorze, może w trochę inny sposób, już nie o szczegóły, a może o ogół. Czy państwo wypracowali sposób wyjścia z kryzysu konstytucyjnego, który się wokół Trybunału wytworzył? I jaka to jest ewentualnie droga, droga ustawowa, konstytucyjna? Mówię o zmianie ustawy zasadniczej, droga polityczna, chociaż państwo nie są gremium politycznym. Odpowiadam na to pytanie. Przede wszystkim w naszym raporcie myślę, że to nie będzie nadużycie, jeśli ten fragment, znaczy nie tyle fragment, tylko tę myśl ujawnię, nie będziemy proponować wprost zmiany konstytucji. Dlaczego? Dlatego, że doszliśmy do wniosku, że możliwość realizacji tego postulatu dziś byłaby po prostu bardzo niewielka. Natomiast w pewnych punktach będziemy sugerować, wskazywać, rekomendować, jeśli można użyć takiego sformułowania, że wskazane byłoby w tym i w tym zakresie odpowiednie zmiany konstytucji. Natomiast nasza propozycja nie jest propozycją pod tytułem zmieńcie konstytucję, bo inaczej nic się nie da zrobić. Nie. Ona ma być o wiele bardziej, że tak powiem, możliwa, czy też pragmatyczna, jeśli można użyć takiego określenia. Natomiast uciekamy od kwestii ściśle politycznych. Od początku zresztą o tym mówiłem, bo to nie są kwestie prawne, typu ten sędzia zamiast tego, tu taki organ państwa czyni to, a taki czyni coś innego. Dlatego, że oczywiście to wynika z pewnej logiki i odczytania całego konfliktu. Z siłą rzeczy pewna historia jego musi być w tym raporcie zawarta, ponieważ ma być to raport całościowy. Natomiast my raczej skupiamy się na wyjściu z sytuacji na przyszłość. Tak to sobie przyjęliśmy i muszę powiedzieć, że takie stanowisko nasze, które przedstawiałem różnym podmiotom, niekoniecznie reprezentującym państwo polskie, spotkało się z głębokim zrozumieniem. A czy to będzie rekomendacja określonych działań prawnych? Czy państwa raport przybierze formę na przykład projektu ustawy? Tak jak mówiłem na początku, to będą tezy, bardzo precyzyjnie sformułowane, z głębokim wyjaśnieniem, które następnie mogą nadawać się do bezpośredniego zastosowania na gruncie normatywnym przez posłów i przez Sejm. My mamy świadomość, że nie jesteśmy politykami i nie mamy mocy sprawczej, jeśli chodzi o decyzję Sejmu. I to był temat naszej poprzedniej konferencji. Jeden z panów, chyba dziennikarzy, spytał się, czy my w związku z tym nie ryzykujemy tutaj. No ryzykujemy, dlatego że my, proszę państwa, nie wiemy, co z naszym raportem się stanie. Jeszcze jedno ostatnie pytanie. Z jakimi podmiotami pan profesor Państwa zespół się konsultował? Czyżby z Komisją Wenecką? Jeśli chodzi o Komisję Wenecką, to jej opinia stanowiła i stanowi jeden z podstawowych elementów, do którego się odnosimy w treści naszej opinii. Mogę teraz powiedzieć, że pierwsze posiedzenia naszego zespołu poświęciliśmy tylko i wyłącznie analizie opinii Komisji Weneckiej. Ale chciałbym różnie powiedzieć, że pan marszałek Sejmu oficjalnymi pismami, już nie w sposób taki nieformalny, ale całkowicie oficjalnie przekazywał nam wszelkie projekty ustaw, a nawet stanowiska podmiotów politycznych, w tym partii politycznych, zarówno parlamentarnych, jak i pozaparlamentarnych. I one również stanowiły element naszej pracy. I znowu chyba nie będzie nadużyciem, jeśli powiem, że niektóre z tych idei pochodzących daleko od sfery obecnej większości spotkały się z naszym głębokim zrozumieniem. Dlatego, że my, że tak powiem, na niejako innej płaszczyźnie rozmawialiśmy i nas interesują ciekawe rozwiązania prawne. Więc to wszystko było brane pod uwagę. Natomiast jeśli chodzi o kwestie tych podmiotów zagranicznych, to też chyba nie będzie żadnym czymś niewłaściwym. Ja nie jestem dyplomatą, proszę Państwa, więc dlatego mogę powiedzieć rzeczy, które być może, nie wiem, czy w dyplomacji się mówi, czy nie, ale mnie chyba wypada. Mianowicie poproszono mnie swego czasu o spotkanie z szefem gabinetu, pana komisarza Komisji Europejskiej Timmermansa, czyli z panem Benem Smuldersem się spotkałem w Warszawie. I na wstępnym etapie tych prac przedstawiłem, jak te prace my widzimy. On był z przyczyn dosyć oczywistych bardzo zainteresowany tym. I również mówiłem o tym horyzoncie czasowym i muszę powiedzieć, że mówiąc o początku czerwca jako finale, czy tej pierwszej połowie czerwca jako finale naszych prac, spotkałem się z bardzo głębokim zrozumieniem i powiedziano mi, że to jest bardzo racjonalne. Aczkolwiek, no też uczciwie powiem, znowu nie wiem, czy to w dyplomacji wypada, ale ponieważ w niej nie jestem, to pewnie mnie wypada. Było takie stwierdzenie, że oczywiście czym to byłoby wcześniej, tym byłoby lepiej. A to tak z mojej strony taka informacja. Dzień dobry, Mariusz Szymczuk, Wirtualna Polska. Jak pan profesor zapewne wie, w Sejmie leży już nowelizacja ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Czy pan jako koordynator tego zespołu dostał zapewnienie od marszałka Sejmu albo od partii rządzącej w ogóle, że ten państwa raport, te wnioski zostaną zgłoszone jako poprawki do tej ustawy? W Sejmie leży kilka projektów, które ja myślę, że są projektami równoważnymi, dlatego że nie mamy z punktu widzenia konstytucyjnego lepszych i gorszych klubów parlamentarnych. Ale mamy partię rządzącą. Tak, oczywiście. I ze względu na to jest zawsze jakaś większość, która siłą rzeczy ma większą możliwość działania. Tak jest normalnie w demokracji. Natomiast nie ma lepszych i gorszych projektów. Ja jestem prawnikiem i tak to oceniam. My te, jak mówiłem, wszystkie projekty mamy. Kwestią polityków jest wypracowywanie różnych rozwiązań. Ja rozumiem, że te rozwiązania, o których się teraz tak gorąco mówi, dotyczą kwestii bardzo doraźnych. Proszę zwrócić uwagę, że mowa jest o rozwiązaniu bieżącego problemu. Natomiast nasze stanowisko ma być stanowiskiem o trochę dalszym horyzoncie. To znaczy chcemy wypracować całościowe i mamy wypracować całościowe rozwiązanie problematyki Trybunału Konstytucyjnego w Polsce. To ma być ten port docelowy, do którego po tych wzburzonych falach ta nowa państwowa dopłynie. Ale uciekł Pan Profesor od mojego pytania. Powtórzę zatem. Czy dostał Pan zapewnienie, że wyniki Waszej pracy wielomiesięcznej zostaną w jakiś sposób włączone do ustawy, czy zostaną zgłoszone jako poprawki? Po pierwsze nasza praca nie była wielomiesięczna, tylko wielotygodniowa. To też gwoli sprostowania. Natomiast proszę Pana, nikt mi nie da takich zapewnień, dlatego, że to byłoby po prostu niemożliwe. Posłowie są niezależni od zespołu i nie mogą z góry, nie znając zresztą naszego raportu i go wcześniej nie poznają, mówić, że oni go użyją i w jakiej formie go użyją. My się postaramy, żeby ten raport był na tyle przekonujący i żeby nasze propozycje były na tyle dobre, żeby przekonać nie tylko większość, ale większość rządzącą, ale w ogóle większość, że jest to dobra droga. Proszę Państwa, bardzo wiele tych kwestii, które w naszym raporcie Państwo przeczytacie, mają charakter efektu pewnego propaństwowego myślenia i ja mam głęboką nadzieję, że poza różnymi doraźnymi sporami to jest wspólny mianownik, w którym się może znaleźć w ogóle większość polskich parlamentarzystów. Dziękuję Panie Redaktorze. Dzień dobry, Janno Tręba, Fakty TVN. Panie Profesorze, chciałabym się zapytać, czy te rozwiązania, które zostały już przez Państwa wypracowane, pozwolą na publikację wyroku Trybunału Konstytucyjnego oraz druga kwestia, gdzie obraduje zespół pod Pana przewodnictwem, ponieważ próbowaliśmy wczoraj ustalić, gdzie zespół obraduje, gdzie pracuje. Niestety się nie udało ustalić tego konkretnego miejsca. Pozwoli Pani Redaktor, że od drugiego pytania rozpocznę. Otóż cieszę się, że się Państwu to nie udało, mówię szczerze, dlatego, że dzięki temu pracowaliśmy w spokoju. Pracujemy jako zespół sejmowy w Sejmie, ale Sejm ma kilka budynków w Warszawie i muszę powiedzieć, że siedząca tutaj Pani Redaktor, która teraz akurat nosi mikrofon gazety, tak, wyborczej, tak, bo przyzwyczaiłem się do innego mikrofonu z przeszłości, przepraszam, ale to się jeszcze pewnie może zmienić, że Pani Redaktor wytropiła nas, w związku z tym w rywalizacji gazeta wyborcza TVN jest, przyznaję bezstronnie, jako ten ekspert, że jest 1-0 dla Gazety Wyborczej. Ale teraz, żeby wyrównać szanse, powiem, że obradujemy, obradowaliśmy do tej pory w Biurze Analiz Sejmowej, w Kancelarii Sejmu, gdzie jest biblioteka i w tej bibliotece tam nasz zespół się spotykał i tam Pani Redaktor nas onegdaj znalazła. A teraz odpowiadając na pierwsze pytanie, tylko przepraszam bardzo Pani Redaktor, ja zapomniałem, jakie to było pytanie, niech Pani powtórzy. A jeszcze dopytam o tę drugą kwestię, czy w takim razie 9-10 czerwca również będziecie Państwo tam obradować? Oraz powtórzę jeszcze raz moje pierwsze pytanie, czy te rozwiązania, które Państwo już opracowali, pozwolą na publikację wyroku Trybunału? Pani Redaktor, znając miejsce naszych obrad, zmusza mnie Pani do jego zmiany zapewne, bo naprawdę, proszę Państwa, będziecie nas zupełnie mówiąc poważnie. Ja oczywiście staram się, żeby te nasze konferencje przebiegały w dosyć lekkim tonie, dlatego, że problematyka jest poważna, ale mówiąc zupełnie teraz poważnie, my naprawdę chcemy pracować w spokoju. Proszę nas zrozumieć, dziennikarz, który wchodzi, czy tam chce nas filmować, nam przeszkadza. I to jest zupełnie oczywiste. Natomiast na koniec będziecie Państwo nas mieli wszystkich do dyspozycji. I proszę tylko o cierpliwość. Odpowiadając jednak na pierwsze pytanie, które ma zasadnicze znaczenie, proszę Państwa, nie ma tam recepty na to, jak ma się zachować rząd, jak ma się zachować poszczególny organ władzy publicznej. Dlatego, że my mamy wypracować fundamenty, które można normatywnie skonsumować. Natomiast to, o czym Pani redaktor mówi, jest w sferze aktów stosowania prawa, a nie aktów stanowienia prawa. My się odnosimy do aktów stanowienia prawa, a nie aktów stosowania prawa. Nie mamy żadnego wpływu na akty stosowania prawa dokonywane czy to przez rząd, czy to przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Dziękuję. Agata Adamek, TVN24. Mam takie pytanie. Czy Pan podziela nasze wrażenie, że na początku pracy Państwa zespołu, kilka tygodni temu, mieliśmy wrażenie, że tak odczytujemy zamiar powołania tego zespołu, że jego tezy, które zostaną przez ten czas wypracowane, zostaną na pewno wdrożone. Ten zespół miał być taką podstawą do tego, co dalej ma się dziać, jeżeli chodzi o mapę drogową dotyczącą Trybunału Konstytucyjnego. Czy ma Pan też takie wrażenie, ja takie mam, że na przestrzeni tych tygodni coś się jednak zmieniło, bo dzisiaj Pan mówi, że Państwo ryzykujecie, nie macie żadnej gwarancji, nie wiadomo, co się stanie z raportem. To mówiłem Pani redaktor i na samym początku. Natomiast co do Pani wrażenia, ja je podzielam. Podzielam Pani wrażenie. Jeśli można mi moją, no bo wrażenie jest kwestią indywidualną, nie jest to wrażenie zespołu, czegoś takiego nie ma. Jest to moje indywidualne odczucie. Ale od razu wyjaśnię, dlaczego tak jest. Otóż proszę zauważyć, że w momencie, kiedy zaczął funkcjonować zespół ekspertów, nie było jeszcze żadnego projektu zgłoszonego przez jakiekolwiek ugrupowanie polityczne dotyczące zmiany ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Mówię o okresie od powołania zespołu do dnia dzisiejszego. Wpłynął pierwszy projekt jednego ugrupowania. Na to oczywiście reaguje inne ugrupowanie, no bo przecież ugrupowania polityczne muszą pokazywać swoją aktywność. Wpływa następny projekt, kolejny projekt. Jako ostatni właściwie wpływa projekt ugrupowania, które ma większość parlamentarną. Patrząc z punktu widzenia na chwilę tych ugrupowań, no ja bym się zachował w podobny sposób. No przecież nie zachowywałbym się biernie. I teraz fakt, że wpływają różne projekty, oczywiście powoduje przyspieszenie tej politycznej dyskusji w tym aspekcie doraźnym. A zatem odnosi się wrażenie, pani redaktor je ma i ja je mam, że kwestia zespołu gdzieś tam zaczyna się znajdować bardziej na drugim planie czy w dalszym tle. Ale w sensie merytorycznym jest to słuszne, dlatego że te projekty, nawet jeśli mówią o rzeczach zasadniczych, tak naprawdę mają za zadanie rozwiązać kwestię doraźną. Bo to najbardziej boli polityków i nas wszystkich. Natomiast nasze rozwiązanie jest rozwiązaniem docelowym, co wcale nie znaczy, że nie będzie czy nie może odgrywać istotnego, nie może grać istotnej roli, jeśli chodzi o to rozwiązanie doraźne. Przepraszam, że się enigmatycznie wypowiadam, ale nie mogę inaczej. I w momencie, kiedy państwo dostaniecie ten raport, może trochę więcej będzie to zrozumiałe, ale umówiliśmy się z kolegami, koleżankami, kolegami z zespołu, że żadnego fragmentu, żadnej konkluzji do czasu zakończenia całości nie będę mógł państwu przedstawić. I znowu bardzo przepraszam, że ja jestem tym złym, który nie udziela informacji, ale taka już jest moja rola. I musicie państwo to zrozumieć. Bardzo mi przykro, ale obiecuję, że będzie wszystko. To obiecuję i bardzo chcę, żebyście państwo dostali to bezpośrednio od nas. Z tym, że marszałek Sejmu pierwszy. Ja chciałam nawiązać, Katarzyna Kronterzelska, Fakty TV, najpierw do tego, co pan przed chwilą powiedział. Znaczy mamy rozumieć tak, że politycy wypracują swoje jakieś doraźne rozwiązanie, a państwo wypracują docelowe. Będzie ustawa tymczasowa o trybunale polityczna, a państwo będzie merytoryczne. Bo to jest jakiś absurd prawny. Pani redaktor, ja nie wiem, co zrobią politycy. Ani pani nie wie, ani ja nie wiem. W związku z tym ja się nie będę odnosił do tego, co zrobią politycy. I myślę, że również politycy nie powinni się odnosić do tego, co zrobi nasz zespół, bo my jesteśmy... Jak to nie? No nie, znaczy w znaczeniu takim, że nie wpływają na naszą bieżącą pracę, mówiąc nam, co tam ma być w tym naszym raporcie, a co nie. Natomiast raport będzie służył politykom do skonsumowania w formie normatywnej. Ale ja naprawdę nie jestem w stanie wypowiedzieć się, bo przecież niby z jakiego tytułu miałbym się wypowiadać, czy w ciągu tygodnia, dwóch, trzech dni albo w ogóle będzie jakaś nadzwyczajna ustawa w Sejmie albo innego typu rozwiązanie konfliktu, bo proszę państwa, przecież to rozwiązanie może nastąpić wcale nie na gruncie ustawowym, tylko aktów stosowania prawa. My mamy problem, jeżeli chodzi o ten klincz, z aktami stosowania prawa, a po części z aktami stanowienia prawa. W związku z tym nie jestem właściwym adresatem tego pytania, co zrobią politycy i jakie są tutaj wzajemne relacje. Naprawdę, ja nie jestem politykiem. To w sumie jest pan bezradny. To trochę pana żal, że ta cała praca może iść do kosza. Pani redaktor... Bo może pójść do kosza. Ale aż każda praca może pójść do kosza. Oczywiście. Oczywiście, że tak może być. Mam pytanie dotyczące zespołu już merytorycznego. Natomiast nie uważam, że to jest... Proszę państwa, ten raport będzie zawierał pewne myśli. Mam nadzieję, że uzasadnienie tych myśli będzie przekonujące. Ale naprawdę mandat do decyzji mają posłowie i politycy, a nie eksperci prawnicy. No to jest... Stoimy na takim gruncie i nie oszukujmy się, że jest inaczej. Państwo zostali powołani jako takie grono, które ma oceniać, co to napisała Komisja Wenecka. Rozumiem, że państwo uwzględnili te postulaty Komisji Weneckiej. I chciałam zapytać jeszcze raz. W raporcie Komisji Weneckiej było wyraźnie napisane trzeba opublikować orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Dzisiaj jest kolejne orzeczenie, które nie jest opublikowane. Już dziewiąte. Czy w tym państwa raporcie znajdzie się takie wezwanie do publikacji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego? I jak pan to ocenia, że te orzeczenia nie są publikowane? Jako prawnik. Pani redaktor, oczywiście na to pytanie pani nie odpowiem, a to dlatego, że ono ma za zadanie ujawnienie części naszego raportu przed jego publikacją. I o tym mówiłem na początku. Proszę na to nie liczyć. Natomiast jeśli chodzi o pierwszą część pytania, to proszę państwa, jak mówię, raport będzie miał charakter nie dotyczący działań politycznych. W związku z tym proszę nie sprowadzać roli ludzi, którzy kilka tygodni pracują nad jakimś zagadnieniem do gremium, które ma wydać kilka haseł czy skloganów. I jeszcze jedno sprostowanie. Nasz zespół nie został powołany po to, żeby opiniować opinię Komisji Weneckiej. To nie jest... Opinia jest opinią Komisji Weneckiej. My wykorzystujemy opinię Komisji Weneckiej dla wypracowania pewnego rozwiązania. A nie wdrażamy opinię Komisji Weneckiej, bo ona nie jest czymś do wdrożenia, to nie jest akt normatywny, ani my nie jesteśmy organem stosującym prawo czy władzą wykonawczą, ani nie jesteśmy powołani do tego, żeby opiniować opinię innych, tylko żeby ją wykorzystać w naszej pracy. I jaką taką ją traktowaliśmy. I proszę państwa, ja o tym bardzo wyraźnie już wcześniej mówiłem. Tutaj nie ma żadnej zmiany. Dziękuję. Justyna Dobrosz-Oracz, Gazeta Wyborcza. Dziękuję za reklamę, panie profesorze. To po pierwsze. Po drugie, chciałam zapytać, który z tych projektów, bo macie państwo wszystkie klubów parlamentarnych, PiS-u, PSL-u, między innymi, najbardziej odpowiada tezom, które zostały wypracowane w zespole? No pani redaktor, oczywiście. No znowu. No oczywiście, że nie. Ja rozumiem, proszę państwa, że troszeczkę stoimy teraz po dwóch stronach barykady. Państwo chcą wyciągnąć ode mnie jak najwięcej przed publikacją raportu, a ja mam wyraźne stanowisko żadnych konkretów przed publikacją całości. W związku z tym, ja naprawdę przepraszam, ale na takie pytania odpowiadać nie będę. Powiedziałem, że braliśmy to pod uwagę. Tam są różne rozwiązania, które nam się bardzo podobały. Niektóre były bliskie, że tak powiem, pewnym naszym myślom, a zresztą nie czujemy się tutaj, że tak powiem, związani z nikim i niczym. Każda dobra myśl jest myślą, wartą wykorzystania, naprawdę bez względu na to, skąd pochodzi. Panie profesorze, czy po każdym zespole pan się w jakiś sposób, nie wiem, składał raport marszałkowi z postępu prac? Żadnym. Żadnym, czyli... Pan marszałek był okazjonalnie przeze mnie informowany o postępie prac, to znaczy o tym, że, że tak powiem, prace są kontynuowane, natomiast pan marszałek, nawet pan marszałek Sejmu, który powołał zespół, nie otrzymał od nas i nie otrzyma żadnej szczątkowej informacji na temat zawartości raportu, póki ten raport nie będzie w całości. W związku z tym państwo nie mogą otrzymać czegoś więcej niż otrzyma marszałek Sejmu. To jest bardzo zdrowe, dlatego, że to powoduje i chciałem o tym publicznie i wyraźnie powiedzieć, powoduje, że nie ma i nie było żadnych nacisków o charakterze politycznym od jakiegokolwiek podmiotu, wszystko jedno, polskiego, zagranicznego, na temat merytorycznej strony naszej pracy i naszego rynku. To proszę mnie popatrzeć, zapytam, po co ta konferencja? Jeśli pan mówi, że wiem, ale nie powiem. Pani redaktor, dlatego, że państwo sobie życzyli tej konferencji i pytaliście na ostatniej głównie o to, kiedy zakończą się prace. Więc jeżeli pani sobie przypomni początek naszej konferencji, to było to, z czym przyszedłem. A dalszy ciąg konferencji wynika z odpowiedzi na pytania, które państwo zadajecie, a ja tylko odpowiadam. Ale rozumiem, że jeszcze coś nie jest doprecyzowane, skoro macie ostateczne posiedzenie w czerwcu. No proszę pani, to jest troszeczkę... To nie jest gotowy ten raport. Gdyby raport był gotowy, to by pani go dziś dostała. Informuję. Proszę słuchać, przepraszam bardzo, co do państwa mówię. Jeśli mówię, że mamy zamknięte w sposób merytoryczny wszystkie tezy, wszystkie zagadnienia zostały omówione, no to one zostały omówione. Natomiast, żeby one przyjęły formę jednolitego dokumentu, to potrzebne są pewne prace. Póki one nie zostaną zakończone, trudno, żebyśmy państwu pokazywali brudnopis. No proszę być poważnym. Wszyscy się podpiszą, panie profesorze, pod tym raportem, czy będą jakieś zdania odrębne? A skąd ja mogę... No pani redaktor, a jak pani myśli? No ja się zastanawiam. Nie uczestniczę w posiedzeniach, więc próbujemy się dowiedzieć. My przyjmujemy dokumenty na zasadzie konsensu. Wszystko, co zostało do tej pory przyjęte i o tym też informowałem bardzo wyraźnie na poprzedniej konferencji, nic się nie zmieniło. Wszystkie nasze dotychczasowe ustalenia są dokonywane drogą konsensu. To wydłuża pracę. To wydłuża pracę, bo konsens w gronie 15 profesorów nie jest rzeczą łatwą do wypracowania. Tak jest. Dlatego też dyskutujemy. I bywa tak, to ja mogę zdradzić taką kuchnię, jeżeli bardzo pani redaktor na tym zależy, że kiedy nie możemy dojść do jakiegoś porozumienia, to robimy sobie głosowanie sondażowe. Sondażowe, żeby zobaczyć, kto byłby za tym, kto byłby przed tym. I w tym momencie, kiedy się okazuje, że dwie osoby są przeciwko,