Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Michał Krawczyk: Alarm o przyszłości warsztatów terapii zajęciowej

Michał Krawczyk: Alarm o przyszłości warsztatów terapii zajęciowej

Michał Krawczyk, w imieniu Marii Pietruszyk-Budzyńskiej, mówił o zagrożeniach dla warsztatów terapii zajęciowej i wezwał do pilnego zwiększenia finansowania. Ostrzegł, że rosnące koszty oraz niewystarczające środki stawiają funkcjonowanie warsztatów na granicy zamknięcia.

Przedstawienie środowiska


- Krawczyk przedstawił Marię Pietruszyk-Budzyńską jako doświadczoną twórczynię Lubelskiej Teatroterapii, która od lat 80. prowadzi warsztaty terapii zajęciowej. Podkreślił, że na konferencji obecni są uczestnicy i przedstawiciele warsztatów z Lublina i Lubelszczyzny.

Skala problemu i dane


- W wystąpieniu podano liczby dotyczące placówek i uczestników: mówiono o 728 warsztatach, o 28 tysiącach osób uczestniczących w zajęciach oraz o około 10 tysiącach osób zatrudnionych w tych miejscach. Zwrócono uwagę, że wiele warsztatów działa od kilkunastu i kilkudziesięciu lat i są one często jedyną formą ciągłej rehabilitacji.

Finansowanie i postulaty środowiska


- Krawczyk wskazał, że finansowanie warsztatów pochodzi w 90% z PFRON, a 10% z samorządów lokalnych, i że rosnące koszty codziennego funkcjonowania wykańczają placówki. Powiedział, że warsztaty domagają się spotkania z Ministerstwem Polityki Społecznej i Rodziny oraz zwiększenia środków na działalność.

Krytyka projektów i możliwe konsekwencje


- Mówca skrytykował częściowe, jego zdaniem pozorne, programy i projekty, w tym projekt o wartości 36 milionów złotych, które nie przyniosą realnych zmian. Ostrzegł, że kontynuacja obecnej polityki - w jego ocenie podkręcanej przez tę władzę - może skutkować zamykaniem warsztatów i pozbawieniem wielu osób jedynej przestrzeni rehabilitacji i integracji społecznej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
W referencji prasowej, jak także w imieniu Pani Marii Pietruszyk-Budzyńskiej, bardzo dziękuję za Państwa zainteresowanie i tak liczną obecność, bo temat, o którym dzisiaj będziemy mówić, jest niezwykle ważny i jest tematem bardzo poważnym. Obok mnie kobieta i instytucja, Pani Maria Pietrusza-Budzyńska, której w Lublinie, na Lubelszczyźnie przedstawiać nie trzeba, ale pozwólcie Państwo, że dwa słowa. Pani Maria od lat 80. ubiegłego wieku zajmuje się teatroterapią. Pracuje z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Jest twórczynią, szefową Lubelskiej Teatroterapii. Prowadzi warsztaty terapii zajęciowej od wielu, wielu lat. Spotykamy się i są z nami także przedstawiciele innych warsztatów terapii zajęciowej z Lublina i Lubelszczyzny z Pana. Wspaniałe osoby, a także osoby, które na co dzień w tych warsztatach uczestniczą. Witam Państwa bardzo serdecznie. Dziękuję, że jesteście dzisiaj z nami. Szanowni Państwo, w Polsce takich ośrodków, jak ten prowadzony przez Panią Marię Pietrusę Budyńską warsztatów terapii zajęciowej jest ponad 1728. 28 tysięcy osób uczestniczy na co dzień w działaniach warsztatów terapii zajęciowej, przychodzi na spotkania, uczestniczy w warsztatach. Za moment Pani Maria szczegółowo o tych działaniach opowie. 10 tysięcy osób jest zatrudnionych w tych ponad 700 miejscach w całej Polsce. To bardzo ważne. Pedagogów, psychologów, osób prowadzących warsztaty. Za moment szczegółowo też Pani Maria o tym wszystkim powie. Natomiast dlaczego się dzisiaj z Państwem spotykamy? Spotykamy się dlatego, że warsztaty terapii zajęciowej funkcjonują w Polsce od już ponad 30 lat. Ale od dłuższego czasu, od kilku lat, a szczególnie od kilkunastu ostatnich miesięcy, borykają się z coraz większymi problemami, które sprawiają, że ich funkcjonowanie stoi na granicy wydolności i na granicy w ogóle możliwości dalszego funkcjonowania. Kiedy ja słyszę, że warsztaty terapii zajęciowej mogą w Lublinie, na Lubelszczyźnie, ale też w całej Polsce, ponieważ mówimy przez pryzmat Lublina i Lubelszczyźnie o problemie ogólnopolskim, że mogą przestać istnieć, no to serce się kroi. Dla osób, które są dzisiaj z nami zgromadzone, takich jak Państwo, codzienne uczestnictwo w działaniach warsztatów terapii zajęciowej, w teatroterapii jest otwarciem na świat, jest możliwością wejścia w społeczeństwo, w którym funkcjonują, a którego czasami z naturalnych powodów przywoją. Jest otwarciem na nowe możliwości, poznaniem siebie, poznaniem swoich możliwości funkcjonowania w społeczeństwie. Osoby, które są dzisiaj z nami zgromadzone, na co dzień od wielu lat uczestniczą w warsztatach terapii zajęciowej. Proszę Państwa, nie wyobrażamy sobie takiej sytuacji, że takie miejsca mogłyby zostać zamknięte. Dlaczego dochodzi do takiej sytuacji? Otóż dlatego, że koszty funkcjonowania warsztatów terapii zajęciowej od wielu lat, ale szczególnie w ostatnich miesiącach, tak drastycznie rosną, a za wzrostem tych kosztów idzie zwiększenie finansowania, które to warsztaty finansowane są w 90% przez Petron, 10% to jest samorząd lokalny. Warsztaty terapii zajęciowej z całej Polski od wielu miesięcy. Domagają się spotkania z przedstawicielami Ministerstwa Polityki Społecznej i Rodziny i apelują bardzo głośno o to, aby Petron zwiększył finansowanie codziennego funkcjonowania dla tych wszystkich ludzi codziennej działalności warsztaty terapii zajęciowej, ponieważ koszty zaczynają wykańczać tą działalność. Ja za nim powiem, jakie działania wspólnie za moment podejmiemy o portalie terapii odpowiadającego. W największym skrótku, proszę Państwa, 29 lat temu, kiedy zakładałam warsztaty terapii zajęciowej, miałam ogromną nadzieję, że zaczynam budować system rehabilitacji w Polsce. Zaczynam jakby za namową rodziców, to moich ludzi, najstarszych ludzi w tym miejscu, którzy zakładali stowarzyszenie, którzy zakładali fundację, przywozili z zachodu wszystkie nowej linii, jak ratować człowieka niepełnosprawnego. Przystąpiłam jakby do tej wspólnoty i zauważyłam warsztaty w Lublinie. To były drugie warsztaty. Na ten czas w Polsce, tak jak ustaliśmy, jest 728 warsztatów, w których rehabilituje się ludzi niepełnosprawnych, intelektualnych, chorych psychicznych, niepełnosprawnych ruchowo, odłożnie często chorych, bo w tym miejscu, w którym tacy ludzie i ci ludzie przychodzą do warsztaty, to jest jedyne miejsce, gdzie się prowadzi skuteczną i ciągłą rehabilitację. Po mnie w warsztatach są ludzie, którzy przystąpili do formacji dwadzieścia siedem, osiem lat temu i w tej chwili mają po 40 paru lat. Są niewolnikami, to radni można powiedzieć, bo wtedy, kiedy zaczynałam i myślałam, że buduję system dla ludzi niepełnosprawnych, jedyną rzeczą, która nam podostała, to rozwijanie warsztaty. To są miejsca kultowe, to są miejsca kultury, to są miejsca rehabilitacji, to są miejsca ludzkich spotkań i często ludzkiego tylko i wyłącznie przebywania. Tak naprawdę warsztaty to jest jedyne, co się w Polsce udało na temat rehabilitacji. I w tej chwili, i w tej chwili, po raz któryś z rzędu, bo ta władza jakby podkręca sytuację, że będą nas zamykać, że wzorem amerykańskim będą jakieś remonty w warsztatach, że no, remonty w sensie, w cudzysłowie, w tej chwili mamy standaryzację. Projekt warto 36 milionów złotych, w którym uczestniczę z całą otwartością, chęcią i ochotą, ale wiem, że ten projekt nie przyniesie żadnych zmian w naszym środowisku, oprócz wydanych pieniędzy i tych, które być może dostaniemy do tego przystąpienia do projektu niewielkich. Pozorne działania, pozorne akcje, pozorne sytuacje, a od dwóch lat jesteśmy wycięci jako ogólnopolskie forum w ogóle ze wszelkich prekratacji na temat algorytni. Algorzm to jest pieniądz, który utrzymuje, który człowiek niepełnosprawny daje mnie w swoje ręce, to pieniądze idą za nim i ja tymi pieniędzmi rządzę dla jego rzeczy. Jak ja mogę skutecznie, pięknie stworzyć przestrzeń dla człowieka niepełnosprawnego za dziewięćdziesiąt procent z tego, że tutaj jest zrobiłam sięgawkę, poproszę, że to zmienia, dwa tysiące osiem złotych daje PFRON na jednego człowieka, a dziesięć procent dokłada samorząd. Nasz prezydent jest hojny, dokłada dużo więcej, ale ciągle też jest pod presją, że za dużo dokłada, że za mało, dużo więcej, bo też nie ma skąd. Więc w sumie algorytm to jest dwa tysiące dwieście trzydzieści jeden złotych, jedenaście groszy. Jeżeli pięć tysięcy pięćset wynosi finansowanie ucznia szkoły specjalnej w szkole przysposabiającej do zawodu, a ja mam dwa tysiące trzysta, to ci sami ludzie, którzy skończyli za pięć tysięcy swoich pieniędzy szkołę przysposabiającą do zawodu i trafili do warsztatu, bo pracy w Polsce dla niepełnosprawnych nie ma. Nie ma dla nich pracy. Przejmując ich, wskazuje ich na nęty rehabilitacyjne. Nie tylko na niewolnictwo terapii, bo pracy nie ma, nic innych nie ma, są tylko warsztaty terapii. Ten sam uczni szkoły specjalnej, który tutaj stał się uczestnikiem warsztatów, staje się wiecznym przebywaczem terapii. Michał, nie może tak być, że w naszym kraju, kiedy pedagodzy, psychologi, psycholodzy, światy i ludzi wypracowali coś bardzo ważnego. Miejsce, które jest, które jest nie tylko ważne dla ludzi, niepełnosprawnych dla ich rodzin, dla społeczności naszego miasta, każdej społeczności. Może zniknąc powierzchni ziemi, bo nie będzie na gaz. Często. Cały budżet przeznacą prawie na pensję, czyli na najniższą krajową. Wielokrotnie wykształceni ludzie mają najniższą krajową, przychodząc do warsztatów na 40 godzin tygodniowo z 160 godzin miesięcznych. Nie mają szansy dorabiać nigdzie, tak jak ktoś sobie chciał podpowiedzieć, z polityków. Nie mają szansy nikt dojść, bo Polaca nasza, to jest prestacja pogodziwa. I jak może człowiek za najniższą krajową pracować w dzisiejszych czasach, gdy często ludzie uczytają. Ja nie wiem, czy może, że jak może pracować to i jak może pracować człowiek tak wykształcony, i tak oddający serce, czas, ludziom, i misji. To jest misja, warsztaty, to jest misja. Słuchajcie, powiedziałam najbardziej emocjonalnie, bo mogłabym powiedzieć bardzo zasadniczo, powiedzieć, że mamy za mało pieniędzy, bo mamy taki tylko tyle, bo oni chcą nam dołożyć i mam osobisty telefon do Pawła i nie odpowiada, bo wie, że dzwonię do niego o kasę. Mam osobisty telefon do Michał Kielica i od dwóch lat nie odpowiada. Tak, od was też. Może zwłenił numer. Tak wygląda. Świat zamarł na temat ludzi niepełnosprawnych. Świat zamarł dla ludzi niepełnosprawnych. Ja się dowiaduję, że mamy projekt na, mamy projekt na standardizację warsztatów, widać, że naprawimy, albo staniemy grzeczniejsi, fajniej będziemy pracować, to może nam w przyszłym roku coś powieszą. To ja do przyszłego roku widzę, że to 60% warsztatów pójdzie na wróć. Znikną z powierzchni. I myślę sobie tak, w sensie w ciągu dwóch godzin skrzyknęłam ludzi, w ciągu dwóch godzin skrzyknęłam ludzi, którzy tutaj przyszli tylko z dwóch warsztatów. Dziękuję wam bardzo. Ale myślę, że dziewięć warsztatów w Łubinie i 728 warsztatów w Jagoróż z swoimi uczestnikami, ludźmi niepełnosprawnych, którzy naprawdę będą walczyć o swoją drogłość, o swoje życie, to może ktoś to przekonać. Prawda? Dokładnie tak. Proszę Państwa, jednym z elementów siły państwa jest to, czy to państwo jest w stanie zadbać o osoby najbardziej potrzebujące. Okazuje się, że od bardzo długiego czasu już nie. W związku z tym, że warsztaty terapii zajęciowej z całej Polski nie są w stanie przebić się, nie są w stanie nawet spotkać się z przedstawicielami Ministerstwa Polityki Społecznej i Rodziny, Polityki Społecznej i Rodziny. Tą debatę na temat tych problemów przenosimy do polskiego parlamentu. Ja rozmawiałem z posłami Koalicji Obywatelskiej, z Komisji Edukacji i z Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Za moment jadę do Sejmu, bo jutro rozpoczyna się posiedzenie i dzisiaj jeszcze mam komisję. I od jutra zbieramy podpisy pod wnioskiem o wspólne posiedzenie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny i Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, którego tematem będzie dramatyczna sytuacja warsztatów terapii zajęciowej i konieczność podniesienia finansowania z petronu. Zgodnie z regulaminem Sejmu takie posiedzenie Komisji musi się odbyć. W związku z tym na to posiedzenie Komisji oczywiście zostaną zaproszeni też przedstawiciele odpowiednich ministerstw, przede wszystkim Ministerstwa Polityki Społecznej i Rodziny. Mam nadzieję, że się zjawią. I doprowadzimy do szczerej, uczciwej debaty, rozmowy na temat tego, co się dzieje i z jakimi dramatycznymi problemami w tym momencie spotyka się Pani Maria Piotrusza-Burzyńska i ponad 720 innych takich ośrodków w całej Polsce. Druga sprawa, którą oczywiście podejmę, to jest złożenie interpelacji. Wiemy, jak przez Ministerstwa traktowane są interpelacje. Zobaczymy, jaka będzie odpowiedź, natomiast bardzo liczymy na to wspólne posiedzenie obu Komisji w Sejmie już niedługo po to, żeby porozmawiać na ten temat, a przede wszystkim rozwiązać problem i usłyszeć od Ministerstwa, kiedy zwiększy finansowanie przy 16% inflacji dla warsztatów terapii zajęciowej w całej Polsce. Bardzo dziękuję Pani poszcze, dziękuję na posłownie, do tyle powodzenia, gdyby nie spotkał się z oportunizmem w jakimś tam momencie. Życzę z całego serca. Tylko dla nas to jest bardzo ważna sprawa. I raz już to było, korzysta z Karaków. Jest 9 warsztatów, średnio licząc to 30, tylko 40, i to są osoby na pół roku. I to są osoby od 18 roku życia, do... Najstarczy człowiek ma 58. A czego tym osobom brakuje, skoro wszystko jest na pensję, na ten gaz? Jakie warunki mogą być na przyszłość w tej sprawie z Twoją karyzacji? Proszę Panią, to jest bardzo... Uświęza, że my tu mamy. Bo... I to jest właśnie takie, tak zadawane pytanie, na przykład o bazernoszki pracowników warsztatów terapii. Moją uchęcją. Ja wiem, ja sobie zdaję sprawę, tylko chciałabym powiedzieć tak, to tak jest kształtowana nam już temat opinia, że my chcemy na większe pensje. Jeżeli... Ja nie mogę zatrudnić fachowca, który jest na moją miarę i na miarę terapii, którą prowadzą swoją autorstwę terapii, będzie uciekłać, ode mnie, odchodzą ode mnie, to... To jak ja mogę wytłumaczyć miski algorytm, który kształtuje się w taki sposób, że pieniądze, które idą za 25 uczestników razy 230 złotych, to wtedy przychodzi około 360 tysięcy rocznie i z tego 90% uchłania najniższa krajowa, która nie jest podróższa przeze mnie. Prawda? Czemu człowiekowi, który przychodzi w tej chwili, bezpośrednio w tej chwili... Ja bardziej pytałam, na co... I zaraz powiem, brakuje pieniędzy na pensje, to jest podstawowa rzecz, a potem to, co zostaje, to idzie na materiały do terapii, coraz bardziej zubożone te materiały do terapii. Ja zrobiłam spektak, którą mogłam sobie pozwolić na bardzo wiele. W tej chwili robię spektak z powietrza, z niczego. I staram się tak małymi szybkami. Nie mamy pieniędzy na... W związku z rezygnowaliśmy z treningu ekonomicznego, finansowego. Niektóre warsztaty tego jeszcze podtrzymują, dając człowiekowi 40 złotych, żeby się uczył liczyć pieniądze. W dzisiejszej rzeczywistości 40 złotych są dwie paczki lodów, tak? Więc może sobie za to kupić dwie paczki lodów, a my mamy z tych pieniędzy nauczyć człowieka funkcjonowania w rzeczywistości, a to są jego jedyne z pieniędzy. Kiedyś, jak zaczynałam prasę, to byłam bogatsza od każdej innej instytucji, ta terapia jeszcze przeszła bardzo wyraźnie. Brakuje nam pieniędzy na utrzymanie pracowni. Pracownie gospodarstwa rumowego utrzymujemy sami własnymi spotkami fundacyjnymi, bo z tych pieniędzy ogólnie nie wystarcza, żeby ludzie mogli się nauczyć gotować. Przecież nie będę przynosiła kanapem zbamując w niektórych warsztatach i nie czuła się kroić w nożeniu widelcem, bo też takie były pomysły w momentach zagrożenia, że tutaj były sytuacje bardzo trudne. Brakuje nam pieniędzy na wyjazdy. Dla nas to jest upadlające, bo kiedy jeździmy z potrafami do całej Polski, po świecie, a w tej chwili nie możemy pojechać z miasta do miasta, jeżeli ktoś nam ewakuacji. To też jest cenniejszy wymiar, ale nie wszyscy menedżerowie w warsztatach są z tych albo potrafią to robić. Brakuje nam pieniędzy na na wszystko. Nie, no brakuje nam pieniędzy na ośrodki czustości. Brakuje nam pieniędzy na kapier paletowy, jeżeli wynoszą do czustości. Moi ludzie przynoszą ten kapier paletowy do warsztatu. I mamy listę i to też jest trening ekonomiczny, bo mamy listę, gdzie każdy po kolei się odhacza, nie przepraszam, odhacza się, że dzisiaj paczkę papieru, a następnie przychodzi przy nasi ranka. I tak po kolei. Nagle brakuje papieru, nie możemy sobie go wkupić. No, tak naprawdę, to, jeżeli cokolwiek robimy więcej, to robimy, no dobrze, że prowadzę fundację, prowadzę fundację, ale też, często kupuje swoje pieniądze. No, budżet nasz jest konstruowany bardzo prosto. ten z pracowników, materiały do terapii, ten ekonomiczny, wycieczki. I o wycieczkach dawno zapomniałam, dawno zapomniałam, że możemy pojechać na wycieczkę, a mam nowy film, i z tym mowa, inkluzuję za świat, bo ten róz człowieku, tego wychodząca terapii. to, że dzisiaj, na budże tej, bardzo wyższej inflacji, to jest bardzo duże pozbyt, z którymi mamy wyciągnięcia. Możemy Pan oddać, jakiś przykład, którego, nie wiem, rok temu, rok temu, jeszcze nie było, szczęście mówiąc, w jednym z warsztatów, to, w jednym z warsztatów, kierowniczka mi przekazała taką, taką wiadomość, że pieniądze, które założyła w zeszłym roku, na budżet, na ten rok, na dowoże uczestników, wyjeździła już teraz, w ciągu pierwszego kwartału, i już nie ma na cały rok, na dojazdy. Te dojazdy, to są całą wokół bardzo wielu ludzi, ale czasami dojazd, to jest funkcjonowanie człowieka, w świecie, bez tego dojazdu, on nie przyjdzie do warsztatu, bo ma już, znowu, za oprzętania, ręki i tak dalej. To jest sprawa do dyskusji, ale, ale już pierwszy kwartał, jest zamknięty, więc ona przez trzy miesiące, nie będzie dojazd, czyli co? Człowiek, niepełnosprawny, ze swojej marnej, nędznej, ręki socjalnej, będzie finansował swój dojazd? A czy przez te, ile lat działalności? Dwadzieścia parę, tak? Dwadzieścia osiem lat działalności, był moment, że było tak źle jak dzisiaj? Nie, nigdy nie było tak źle jak dzisiaj, nigdy nie było tak źle jak dzisiaj, bo myśmy ciągle chcieli to, ciąg od 2008 roku, kiedy nastąpiło załamanie finansowe, w sensie funkcjonowania algorytku, który jest bardzo trudnym tworem. Ktoś wymyślił algoryt, że pieniądze idą za twój, to może to inaczej przekazać, bo my sobie sugerowali ministerstwie, jak to było tak źle. I ten algorytm jest, ja myślę, że wielu uczestników, rzędników, w ministerstwie nawet nie wie, jak to liczyć, więc kiedy my mówimy o algoryt, to oni nie wiedzą, jak te działania matematyczne, które są takie, ja też tego nie wiem zrobić, jak to przeliczyć. I myślę, że to jest główny powód, że o tym nie jest, jak ten algorytm zwiększy. My chcemy o 600, a oni nie są to przeliczy. Na co? I właśnie Pani Mario, ile ten algorytm powinien wynosić tak, żebyście, żeby Wam starczyło, żebyście mogli robić to, co chcecie, tak jak chcecie? Według mnie, w tej chwili wynoszy 2,230 minut na dzisiaj. To jest na miesiąc? Na zajętym uczestnikiem, na jednego uczestnika na miesiąc. Tak? Więc jeżeli, jeżeli ja wiem o tym, bo moje środowisko jest bardzo skromne. Ja wiem, że przynajmniej powinien 3,330 wynosić spokojnie. My optujmy o 600, czyli o 2,920, żeby 2,920, 2,820. Proszę pana, to jest tak, że czym jest bogatsze miejsce, do którego człowiek przychodzi niepełnosprawnie, niepełnosprawnie. Tym to miejsce jest piękniejsze. Tym to miejsce jest bardziej pożądane przez normalców. Miejsce to zwraca uwagę swoją szlachetnością, a nie nędzą. Człowiekowi niepełnosprawnie całe życie towarzyszy się nędza, a przez to i szpetota. Tak naprawdę człowiek biedny, ma pan obraz człowieka biednego, źle ubrany, źle nakarmiony, źle wyglądający, źle najedzony, tak? Jeżeli do tego dochodzi złe traktowanie, w miejscu, które jest do tego powołane, to to jest brzydkie miejsce. Więc to miejsce powinno być piękne, kwitnące. Tak mnie się wydaje, patrząc przez optykę teatru, ja jestem piękna. I godnie. I godnie. I godnie. I godnie. I godnie. Dominika, która ciągle upomina się o godnie. Możecie spytać moich ludzi, to nie spytajcie, co im brakuje. Oni wam odpowiedzą. I tak naprawdę, ja nie umiem. Całe życie nie mogę się pogodzić z tym, że ciągle jest niedosyć. Że ciągle, wie pan, czterdzieści lat pracuję w środowisku. I czterdzieści lat ciągle, ciągle jest za mało. I to jest tak pasjami. Pasjami. Żądami. Żądami. Żądami. Ale tak jak teraz. Jeszcze nie mogę. Przyde wszystkim. Dlatego, że nic z nami się nie jest przysteknie. To jest najgorsze od dwóch lat. Ja pana w Gównika zapraszałam do Sąduwisty Polsku. Zapraszałam do tej Gównika. Ja pokazywałam mu warsztaty. Pokazywałam mu, na czym polega lekarzifikacja warsztaty. Bardzo się bałam o to, że przyjechał ze świata, w którym ja też bywam. I też widzę warsztaty. I ludzi nie pełno sprawę funkcjonującym tam. I ciągle bałam się, że jego wizja jest fałszywa. No i okazję, że teraz jest fałszy. Nie wiem. Może już żadnej wizji nie. Ja mówię to na okrągu. Ale posłuchajcie. Jeżeli ja... Proszę. Przynieście papier kaletowy. No to na jakim poziomie ja jestem? Może to być... Może to być fajne. Ale jaki świat jest piękny wkoło? Kto by pomyślał, że nam brakuje papieru kaletowy? Do takiego poziomu proszę Panie zostaliście spowodzeni na prawdę. No Boże, no powiedzcie wy co. Chodźcie. Chodźcie tutaj. No. No. No. No po początku z nas miała wiele spowodów. No które spowodowali nas. A teraz po punktu... To było ministerstwo pracy. I zdoletwo pracy. A teraz bardzo duże poszło. A teraz wsparcia różnych osób. No i pomocy różnych instytucji. A dlaczego teraz tak się dla was stąd radni? No dobrze. No dobrze. Dlaczego są rozważne. O. To są jest... Na przykład dla przeżycia. Bardzo duże żarcie. Zabić wiele doświadczania. Dlaczego żarcie. Zabić wiele doświadczania. Dlaczego żarcie. Tak. Bo czym się róbmy. Sztuczata. Wytuczane. No te spotkania są. Odbywają się. Dlaczego się tam utrzymałeś Ty Bożenko? Jesteś w domu. Matki opiekunki. Opiekuje się moją mamą. Który bardzo dobrze pomaga. Poczę po zakupy. Sprzątam. Gotuje. Ale moja mama jest dumna ze mnie. Że ona tak chodzi. No i bardzo, że ją wyręcza. I bardzo jest szczęśliwa, że jest za niej mamy. Kto są moją mamę? Kto ma Panię? Boża Nauki. A ile jest Panię? 20 lat. 20 lat. 20 lat. 20 lat. 20 lat. 20 lat. 20 lat. Dlaczego Pani są te warsztaty tak ważne? Czego Pani się tam nauczyła i czy wejdą się inni? My się uczymy umiejętności, no to, że dnia liczysz pieniąca, czasem gotować, co tam jeszcze, umiejętności, my mamy próby teatralne, co tam jeszcze, no. Miśka, chodź? I co tam jeszcze? Po najważniejsze Twoje zdanie, że wyszłaś z obcy. No tak. Właśnie ogólnie, że właśnie, gdy był dzieciństwa i był pobycie w Podszczatek, stałam się bądź o konta sobie dzieje. Tak. I to jest najważniejsze zdanie, które Dominik już się zdewaluował, ale kiedy pierwszy raz powiedziała, że wyszła z autyzmu, ja oniemiałam. Bo to powiedziała kobieta, która ma zdradzenie. Zdrastałam. Tak. I ona, jakbym to powiedziała, to ja użyłam kiedyś największy, no, nasz dzieciom, sukces warsztatów. Miejsce, które już pożyły, miście. Że robimy, jak to tam, gdzie on przejadł. Czyli robimy, jak to pamiętam, że uksyaki? Tak. I jeszcze, jakby.. To jest.. To jest.. To jest.. To jest.. To jest.. To jest.. To jest.. to jest.. No, że jest.. To jest.. To jest.. To jest.. To jest.. To jest.. To jest.. To jest.. To jest.. To jest.. Dziękuję. Dziękuję. Tam, Czy chodzi jeszcze? No tak. Pani Marnia, wyobraża sobie Pani, że tych warsztatów nie będą? Nie, nie było poradcze, to by mi to jest sprawna. Zresztą takie ludzie moi, którzy poleci, polecam. Powiem szczerze, że no niestety ja dużo rzeczy nie potrafię. Ta duża terapia, te zajęcia do tych kulinarnych dużo mi dają, ale nie tylko spotkanie z ludźmi, z koleżankami, kolegami, ze społecznością. No to jest coś takiego, tego się nie da. A jak Pani mówi, że kulinarne Pani dało, czego się Pani chodzi o nas na dziewczynkę? Zboczować, no ja akurat jestem zbocowaniem, to tak trochę zbocznieczko, ale mogę poleć zboczczeć, mogę umyć warzywa nasze, mogę wyjąć, że mamy zmywację, taką do masy. Więc zboczy to wyciągam, koleżanki ustaże, one zamkną, ona zamkną i zamkną i włączę, bo ja tego nie umiem. Ale zmywam, tak jak trzeba to i was owocze, warzywa, jak się dostaniemy dary, czasami tam dostajemy dary z innych tam ośrodków. To właśnie, zmywam, myje, odstawiam, zmywam te suszarki czy tam nikt od innego. To znaczy, że to, co mnie tam tyle, ile mogę, tyle, ile potrafię, to są moją niepełnosprawność. Są koleżanki dużo lepsze ode mnie i sprawniejsze i lepiej widzą i tak dalej. Ale to, co potrafię, to robię. Ale nie wyobrażam w sobie i myślę, że moje koleżanki i koledzy sobie też nie wyobrażają, że tych warsztatów nie ma. Bo my takie osoby, jak my, no dobrze, niektórzy może znajdą jakieś zajęcia, ale są takie osoby u nas, u nas, żeby wtedy nie znajdą sobie innych zajęć. A znaczy, nie znajdą, znaczy, no nie, nie, nie, nie, nie, wie pan, o co chodzi?