Magdalena Filiks: Policjant mierzył jej w głowę z broni ostrej
Magdalena Filiks relacjonowała interwencję policji w Szczecinie, twierdząc, że policjant z broni ostrej mierzył w jej głowę i że złożyła zażalenie do komendanta policji na przekroczenie uprawnień. Powiedziała, że zarejestrowała zdarzenie telefonem i że posiada pismo komendanta opisujące użycie paralizatora oraz pchnięcie przez funkcjonariusza.
Magdalena Filiks opisała, że podczas akcji aktywistów wieszających wysprejowane prześcieradło z hasłami podeszło do nich dwóch funkcjonariuszy, którzy bez przedstawienia się i bez wyjaśnień zaczęli interwencję. W trakcie zdarzenia jeden z policjantów miał wyciągnąć broń ostrą i mierzyć nią w jej głowę, a druga funkcjonariuszka posiadać miała urządzenie przypominające paralizator.
Filiks relacjonowała, że stała z podniesionymi rękami, policjanci krzyczeli „stać”, a broń była wymierzona przez dłuższy czas. Po chwili kolejni funkcjonariusze przyjechali na miejsce, poprosili o dokumenty i zabierali legitymację Filiks, co jej zdaniem uniemożliwiło jej opuszczenie miejsca zdarzenia.
Posłanka mówiła, że przez około 30–40 minut nie mogła odzyskać legitymacji ani odejść, mimo że miała przy sobie dokumenty i dowód rejestracyjny samochodu. Twierdzi, że funkcjonariusze przekazywali między sobą jej legitymację i przez dłuższy czas odmawiali informacji, kto ją posiada.
Filiks poinformowała, że zarejestrowała zdarzenie swoim telefonem oraz że złożyła zażalenie do komendanta policji na przekroczenie uprawnień. Wskazała, że komendant w piśmie odniósł się do użycia sprzętu przypominającego paralizator oraz potwierdził fakt pchnięcia przez innego funkcjonariusza, a ona dysponuje nagraniami i dokumentacją tej interwencji.
Najważniejsze ustalenia
Magdalena Filiks opisała, że podczas akcji aktywistów wieszających wysprejowane prześcieradło z hasłami podeszło do nich dwóch funkcjonariuszy, którzy bez przedstawienia się i bez wyjaśnień zaczęli interwencję. W trakcie zdarzenia jeden z policjantów miał wyciągnąć broń ostrą i mierzyć nią w jej głowę, a druga funkcjonariuszka posiadać miała urządzenie przypominające paralizator.
Przebieg interwencji
Filiks relacjonowała, że stała z podniesionymi rękami, policjanci krzyczeli „stać”, a broń była wymierzona przez dłuższy czas. Po chwili kolejni funkcjonariusze przyjechali na miejsce, poprosili o dokumenty i zabierali legitymację Filiks, co jej zdaniem uniemożliwiło jej opuszczenie miejsca zdarzenia.
Problemy z legitymacją i uniemożliwienie opuszczenia miejsca
Posłanka mówiła, że przez około 30–40 minut nie mogła odzyskać legitymacji ani odejść, mimo że miała przy sobie dokumenty i dowód rejestracyjny samochodu. Twierdzi, że funkcjonariusze przekazywali między sobą jej legitymację i przez dłuższy czas odmawiali informacji, kto ją posiada.
Nagrania i skarga do komendanta
Filiks poinformowała, że zarejestrowała zdarzenie swoim telefonem oraz że złożyła zażalenie do komendanta policji na przekroczenie uprawnień. Wskazała, że komendant w piśmie odniósł się do użycia sprzętu przypominającego paralizator oraz potwierdził fakt pchnięcia przez innego funkcjonariusza, a ona dysponuje nagraniami i dokumentacją tej interwencji.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Magdalena Filiks alarmuje: projekt zmienia ochronę gruntów rolnych
Magdalena Filiks składa uroczyste ślubowanie
Magdalena Filiks porównuje projekt ustawy do 'Goodbye Lenin'
Magdalena Filiks oskarża rząd o demontaż państwa prawa
Magdalena Filiks ostro o zmianach Regulaminu Sejmu
Magdalena Filiks: luki w projekcie dot. kredytów hipotecznych
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Czesław Siekierski
Czesław Siekierski ostrzega przed omijaniem budżetu 2022
Grzegorz Lorek
Grzegorz Lorek - Klub zapowiada poparcie dla ustawy o komisji
Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro: Platforma wykazuje wyjątkową pogardę
Kamila Gasiuk-Pihowicz
Kamila Gasiuk-Pihowicz o nowelizacji i Komisji ds. pedofilii
Władysław Bartoszewski
Władysław Bartoszewski o elektrowniach jądrowych: poparcie z zastrzeżeniami
Małgorzata Wassermann
Małgorzata Wassermann o zmianach w prawie dot. energetyki jądrowej
Transkrypcja
Dziękuję bardzo. Czy pani poseł Magdalena Filiks ustanowiła pełnomocnika? Nie. To w takim razie proszę bardzo, pani poseł ma głos. Dziękuję, panie przewodniczący. Dzień dobry. Szczerze mówiąc, ja cieszę się, że możemy się tutaj spotkać i porozmawiać o tej sprawie, ponieważ wszystkie te zarzuty wpisane są również w moje złożenie, zanim zostało skierowane, złożenie zażalenia do komendanta policji na przekroczenie uprawnień przez policjantów, którzy w tej, że tak powiem, akcji brali udział. Cieszę się, że pani mówi, że to zostało zarejestrowane. Ja również swoim telefonem rejestracji tych wydarzeń dokonałam i mam to zabezpieczone. Chciałam państwu powiedzieć, jak wyglądała ta sytuacja dokładnie, bo to jest bardzo ważna informacja. Otóż aktywiści obywatelscy w Szczecinie, nie pierwszy zresztą raz i nie widzę w tym nic złego, w różnych miejscach, na prześcieradłach wysprejowane wieszali różne polityczne hasła. Dostałam taką prośbę, bo to było kilka grup, żeby z dwójką takich aktywistów jakby pojechać na to miejsce, gdzie będą wieszali ten baner i faktycznie ten baner, ciężko to nazwać zresztą banerem, bo to było wysprejowane prześcieradło, powiesili. I kiedy ja się udawałam do swojego samochodu na parkingu, miała miejsce taka sytuacja z tymi dwoma właśnie osobami, które zresztą ten mandat zapłaciły za później zawieszanie baneru, to była taka sytuacja, że podbiegło do nas dwóch policjantów i bez powiedzenia do nas żadnego zdania, ani się przedstawienia, ani nawet zapytania, czy braliśmy udział w ogóle w wieszaniu baneru, jeden z policjantów wyciągnął broń, jeden policjant i druga policjantka i tą bronią krzyknął, że mamy stać, chociaż staliśmy i staliśmy tak z podniesioną rękoma do góry przez dłuższą chwilę. Jeden policjant z broni ostrej mierzył w moją głowę przez też dłuższy czas i to również jest zarejestrowane przez policję na tych kamerach, a druga policjantka miałam inną broń, ale nie była to broń na amunicję ostrą, tylko jak to później tutaj opisał w piśmie, który mam za sobą pan komendant, to był chyba jakiś taki paralizator, który tak wyglądał. Tak się zaczęła ta interwencja, od początku jej trwania, po tym jak przestały nam się trząść nogi i policjant po jakimś czasie opuścił broń, również nikt nie zapytał nas, czy w ogóle byliśmy osobami, które ten baner wieszały, ani mnie, ani osób, które ze mną były. Po jednej sekundzie, kiedy policjant opuścił broń, dojechało tam jeszcze kilku policjantów i poprosi nas o dokumenty, bezwłocznie po kilku sekundach wszyscy udostępniliśmy swoje dokumenty. Moja legitymacja została zabrana przez policjanta i tu się zaczyna dalsza część tej historii, ponieważ ja przez jakieś między 30 a 40 minut, może pani mając dostęp do waszych kamer, mogłaby to uściślić, nie byłam w stanie ani opuścić tego miejsca, ani odzyskać mojej legitymacji. Ja wyjęłam swój telefon i zaczęłam nakręcać tą interwencję, ponieważ policjant, który mierzył do nas z broni powiedział, że to jest nieprawda i że taka sytuacja nie miała miejsca i chciałam nakręcić tego policjanta, który mierzył do nas z broni i broń, którą miał przy sobie, żeby jasną sprawą było, z jakiej broni mierzył w moją głowę przez jakiś dłuższy czas, bez żadnego najmniejszego powodu. Nie było takiej możliwości, żebym się udała do mojego auta, mimo że policjanci, ja miałam przy sobie dowód rejestracyjny, samochód, dowód osobisty i legitymację, którą tak jak powiedziałam, przekazałam policji na pierwsze wezwanie, jak opuściła broń. Policjanci przekazywali sobie między sobą tę legitymację, po kilkudziesięciu minutach nie chcieli mi nawet powiedzieć, kto ją ma. Mimo tego, że znam się z tymi policjantami, ponieważ nie jest to tajemnicą, że przez poprzednie cztery lata byłam organizatorem różnych protestów i też współpracowałam przy tej okazji z policją i była to dosyć ciekawa zabawa dla policjantów. Natomiast w trakcie, i też mam to w piśmie od komendanta, było takie zdarzenie, że ja dlatego to rejestrowałam, jak powiedziałam, że chciałam, żeby policjant udzielił mi odpowiedzi na pytanie, jaką bronią mierzył w moją głowę i on bardzo długo najpierw się nie przyznawał, że ją ma, potem unikał rozmowy ze mną i w tym czasie, szanowna komisja i panie przewodniczący, inny policjant podszedł i uderzył mnie z tyłu w plecy, żeby wytrącić mi telefon, żebym tego nie rejestrowała, do czego również komendant w odpowiedzi się przyznaje, wręcz uzasadnia, że dlatego zostałam popchnięta i uderzona, że za blisko trzymałam telefon, co jest nieprawdą, dlatego że na moim nagraniu widać, że nikomu telefonu do twarzy nie przyłożyłam i robiłam to w określonej odległości. Wówczas policja powoływała się na to, że przepisy mówią o tym, że półtorej metra, ale wiem, że to było mniej niż półtorej metra. Chciałbym, żebyście też, szanowni państwo, wyobrazili sobie taką sytuację, jak się czuje człowiek, do którego podbiega policja i nie jest żadnym przestępcą i przez dłuższy czas stoi z ręką do góry i ma wymierzoną z ostrej amunicji broń w swoją głowę. Albo jak się czuje ktoś, kto po takiej sytuacji słyszy od policjantów, że nikt do niego nie mierzył, do czego dzisiaj policja się chciałam powiedzieć przyznała, bo to jest w piśmie, które mam ze sobą. Nie było żadnej sytuacji, w której ja utrudniałam przeprowadzenie czynności bądź w legitymowanie i to też policja ma nagrane, ponieważ po sekundzie wydałam moją legitymację, której nikt nie chciał mi zwrócić. To, co policja uważa dzisiaj za przeszkadzanie w wykonywaniu czynności, to jest fakt, że po 30 minutach, kiedy nikt nie chciał zwrócić mi mojej legitymacji i puścić mnie z tego miejsca, a nikt mnie nawet nie zapytał przez 30 minut, czy ja w ogóle brałam udział w wieszaniu tego baneru, zażądałam zwrotu legitymacji, chciałam się udać do auta i to również mam zarejestrowane. Kilku policjantów takich rosłych, wysokich i dobrze zbudowanych uniemożliwiało mi pójcie w żadną stronę. Mimo, że widzieli, że idę do swojego samochodu i mieli moje dokumenty, uniemożliwieli mi oddalenie się. Znaczy ja na to również złożyłam zażalenie, bo od samego początku policjanci świadomi byli, że jestem posłanką na Sejm i ta zabawa z niechęcią zwrócenia mi dokumentu polegała tylko i wyłącznie na tym, żeby tę sytuację eskalować, ponieważ osoby, które były ze mną również po sekundzie się wlegitymowały i dały swoje dokumenty i tutaj nie było żadnego problemu. I chciałam Państwu powiedzieć, jak to się skończyło, ponieważ ja poszłam najpierw do komendanta policji, którego zresztą znałam i szanowałam za jego pracę i za to, jak działa policja w Szczecinie i podziałam mu tę sytuację i on w ogóle zaprzeczył temu, że policjant miał przy sobie w ogóle taką broń, ten, o którym ja mówię, po czym dopiero jak wysłałam to na piśmie i załączyłam swoje osobiste nagranie z komórki, dostałam taką odpowiedź od komendanta, którą tutaj dzisiaj mam i ona jest bardzo szeroko opisana. I wtedy już trzeba się było przyznać do tego, że była broń ostra i dostałam taką informację, że policjanci myśleli, że w jakimś innym miejscu w mieście był w ogóle napad i myśleli, że prawdopodobnie my jesteśmy tymi osobami napadającymi, bo ciężko było się już wycofać z tej sytuacji. Więc komendant, owszem, przyznał się do niej, opisał tutaj też broń, opisał tutaj też taser. Uzasadnia to, że mierzył do nas ten policjant, ponieważ mieliśmy zasłonięte twarzy, a jednym z zarzutów, z którego się Państwo teraz wycofujecie, jest to, że ja nie miałam maseczki na twarzy. Znaczy ja przez cały czas postępowania miałam odkrytą twarz i nie mogłam jej zasłonić, ponieważ to była pierwsza w nocy, a moja maseczka była w aucie, które stało na parkingu, do którego policja mi ani razu nie pozwoliła pójść. A jak tam szłam, to byłam zatrzymywana siłą i szarpana mimo tego, że legitymowanie trwało już 40 minut. Wszystkie te zarzuty w całości, tak jak powiedziałam, w mojej ocenie są tylko i wyłącznie odpowiedzią na to, że ja postanowiłam po prostu pójść i zgłosić zawiadomienie o tym, że zostały przez funkcjonariuszy przekroczone uprawnienia. Nie wiem, czy są tutaj na tej sali prawnicy i policjanci, którzy wiedzą, jak to powinno wyglądać, ale chciałabym, żeby ktoś wytłumaczył, jak to się dzieje, że się podchodzi do obywatela, który nie ucieka i stoi, ma odkrytą twarz i zamiast mu powiedzieć, że jest podejrzany na przykład o to, że powiesił baner i go to zapytać, to się wyciąga broń ostrą i mierzy mu się w głowie. A potem oczekuje się, że taka osoba przez następne 30 minut będzie spokojna, cierpliwa i nie będzie zdenerwowana, bo proszę mi wierzyć, że przez te kilka sekund, nie wiem ile to trwało, kilkanaście, kilkadziesiąt, całe moje życie przewinęło się przed oczami, bo to nie była racjonalna sytuacja, bo my nie byliśmy na żadnym napadzie i więcej chciałam powiedzieć. Policjanci później powiedzieli nam, że oni dlatego nas zatrzymali, że jechali pod tym wiaduktem i widzieli, jak był wieszany baner. Więc zatrzymali swoje auta, podeszli do nas i zamiast nas wylegitymować wyciągnęli broń. Policjant z policjantką. Potem okazało się, w drodze tych tłumaczeń, że prawdopodobieństwo było duże, że my po prostu braliśmy udział w jakimś napadzie, a wszyscy wiedzieli, że nie, bo cała nasza rozmowa w trakcie tej interwencji toczyła się o tym, że powiesiliśmy ten baner. Więc ja jakby chciałabym dalszego ciągu tej sprawy, ale bardziej w kwestii tego, żeby jednak policja ustosunkowała się poważnie do tych zarzutów, bo nie można odpisać do posła, że został uderzony przez policjanta, bo trzymał za blisko telefon. Znaczy nie może tak być, że ktoś mnie uderza z tyłu w plecy, narusza moją nietykalność, a potem policjant mi pisze, że to była reakcja na to, zresztą przyznaje się do tego komendant w piśmie, że ja za blisko trzymałam telefon. I nie zagrażałam niczyjemu życiu, szanowni państwo. Policjanci mieli mój dokument, okłamywali mnie, że nie mierzyli do mnie z broni i wokół mnie stało, nie wiem, 12 do 15 policjantów, więc tam nikt nie mógł się czuć zagrożony, żeby uznać, że trzeba mnie uderzyć, popchnąć, a tak naprawdę złościło policjantów tylko i wyłącznie to, że ja kręcę policjanta i broń, którą ma przy sobie, przy nodze, bo chciałam mieć dowód na to, że to naprawdę była broń, a nie jakiś paralizator, do czego zresztą takie powiedziałam w piśmie, policja się przyznała. Więc ja nie przyznaję się do żadnych z tych zarzutów. Tak jak powiedziałam, uważam, że to jest kwestia jakiejś po prostu represji i być może obaw komendanta policji co do tego, że w mojej ocenie i innych osób, którym dałam to nagranie do przyjrzenia i to pismo od komendanta, policja po prostu bez wątpienia przekroczyła swoje uprawnienia i jakby myślę, że w drugą stronę powinno się toczyć to postępowanie. Ja chciałam Państwu przeczytać kolejno, wskazując Pani, że policjant nie udzielił odpowiedzi na Panie pytanie, dlaczego mierzył z broni. W toku postępowania skargowego stwierdzono, że przedmiotowa interwencja była znacznie utrudniona z uwagi na zachowanie uczestniczących w niej osób, w tym szczególności Pani. Ja na wszystkie swoje pytania dostaję taką odpowiedź. To jest moja wina, że ktoś do mnie mierzył z broni, moja wina, że się wylegitymowałam i dalej byłam zatrzymywana, a wydaje mi się, że immunitet ma swoje skutki i też po coś jest, co zupełnie policjantów też się z tego śmiali, przez cały czas nie interesowało. Wręcz żaden nie chciał mi się nawet przyznać, który ma mój dokument. To jest tak, że podawali go dalej sobie między sobą przez jakiś dłuższy czas i odmawiali mi udzielenia odpowiedzi, kto ma tą legitymację i nie pozwalali mi również wrócić do domu. Widząc, że stoi tam zaparkowane mojego auto, do którego chciałam wsiąść, to również mam wysoka komisjo nagrane. Tu jest napisane, że z uwagi na fakt, że zastali na miejscu trzy zamaskowane osoby w kapturach, które nie stosowały się do wydanych poleceń i zmierzały bezpośrednio w ich stronę, jeden z funkcjonariuszy dobył broń, a towarzysząca mu policjantka dobyła urządzenie do bezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej TASER X2. Jak ustalono, poszczególne osoby podczas tych czynności pospiesznie szły w stronę policjantów albo też zatrzymały się i stały. To jest wysoka komisja odpowiedź komendanta, bo nikt z nas nie szedł ani w stronę policji, bo to policja szła za nami. Nikt z nas w ogóle nic nie robił. Po prostu staliśmy z rękoma podniesionymi do góry i dopiero jak ją puściliśmy, jak się okazało, że z tym posłem, to wzięli moją legitymację, bo nas nawet nikt nie poprosił po prostu o dokumenty. To była sytuacja rodem z jakiegoś po prostu filmu gangsterskiego, a nie zatrzymanie obywatela. I to, że dzisiaj o tym rozmawiamy, to tylko dlatego, że się okazało, że jedną z tych osób była posłanka na Sejm. W innej sytuacji ta sytuacja nigdy nie ujrzałaby światła dziennego i takie mataczenie przez policjanta teraz po jakimś czasie, że policjanci, którzy do nas mierzyli, uznali nas za gangsterów, kiedy powiedzieli nam, że zatrzymali się radiowozem, bo widzieli, jak był wieszany baner na moście, jest dla mnie skandaliczny. I chciałbym również zaznaczyć, że to jest takie miejsce, gdzie różne organizacje wieszają swoje banery, które tam czasem wiszą kilka dni. Ostatnio przez trzy dni wisiał na przykład baner kibiców Pogoni Szczecin i nikt go nie ściągnął. On sobie tam po prostu trzy dni wisiał, bo są w miastach, wszyscy wiemy, takie miejsca, gdzie mieszkańcy, obywatele i obywatelki są przyzwyczajeni, że można tam jakiś swój manifest, czy jakieś hasło jakby powiesić. To nie było związane z jakimś, nie wiem, awanturą, demolowaniem, czegoś tak. Na kratce od baneru było wysprejowane prześcieradło i oczywiście, że byłam tam obecna, nigdy temu nie przeczyłam, nikt mnie nigdy o to nie zapytał i absolutnie nie widzę nic złego w tym, co zrobili obywatele, bo mają prawo do takiego oporu społecznego, takiego sprzeciwu, do takiego manifestowania swoich poglądów obywatelskich. Oboje zostali ukarani, nie pamiętam, chyba stuzłotowym mandatem, który przez komornika został, zdaje się, ściągnięty i już uiszczony. Także ja nie zgadzam się z żadnych postawionych zarzutów i uważam, że to jest tylko i wyłącznie próba obrony komendanta przez to, że po drodze się było tyle nieprawidłowości, tyle kłamstwa i takie paranoiczne sytuacje, jak mierzenie w głowę z ostrej broni, czemu się wszyscy policjanci wypierali. Więc proszę się również, ja nie mam problemu, żeby pani uzdostępniła te wszystkie nagrania. Ja bym je bardzo chciała zobaczyć od samego początku i chciałabym zobaczyć, czy jesteście państwo gotowi, jak, co robi policja, jak podchodzi do obywatela, który ma niezasłoniętą twarz, to jest kobieta, nikt nic nie mówi, ludzie stoją i nagle bez ostrzeżenia wyciąga broń. To jest temat, o którym ja bym chciała porozmawiać. Dziękuję bardzo. Chyba, że są do mnie jeszcze jakieś pytania, to oczywiście, że odpowiem.