Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Witold Zembaczyński przyłapał wojewodę i dyrektora na gorącym

Witold Zembaczyński przyłapał wojewodę i dyrektora na gorącym

Witold Zembaczyński mówi o aferze w Wojewódzkiej Inspekcji Handlowej i oskarża wojewodę oraz dyrektora o ujawnienie tożsamości skarżących, co doprowadziło do degradacji pracowników. Zembaczyński twierdzi, że posiada maile i potwierdzenia z systemu urzędowego potwierdzające przekazanie dokumentów i decyzje personalne wymierzone w osoby zgłaszające mobbing.

Najważniejsze zarzuty


- Zembaczyński zarzuca wojewodzie Sławomirowi Kłosowskiemu oraz dyrektorowi Nakoniecznemu, że ujawnili tożsamość pracowników składających skargi i przesłali te skargi do Państwowej Inspekcji Pracy. Wskazuje, że w rezultacie reorganizacji i zmian organizacyjnych osoby zgłaszające zostały zdegradowane.

Dowody i dokumenty


- Mówca informuje, że wystąpił o dokumenty z Urzędu Wojewódzkiego i ma potwierdzenia oraz maile z systemu obrotu dokumentami. Podkreśla, że jedyna wykazana wcześniej kontrola dotyczyła czasu pracy, a nie kwestii mobbingu, i kwestionuje ujawnienie szczegółów czynności kontrolnych przez kierownictwo PIP.

Brak odpowiedzi ze strony urzędników


- Zembaczyński mówi, że nie otrzymał merytorycznego stanowiska od wojewody ani wyjaśnień od posłanki Wiolety Porowskiej mimo przekazywanych skarg pracowników. Zapowiada wystąpienie do dyrektor PIP o wyjaśnienie, ponieważ według niego takie informacje nie powinny być udostępniane na tym etapie postępowania.

Żądania i możliwe konsekwencje


- Autor konferencji żąda odwołania dyrektora Nakoniecznego oraz jego zastępcy Marka Kawy i cofnięcia zmian organizacyjnych, które - jego zdaniem - służyły „czyszczeniu” inspekcji z osób zgłaszających mobbing. Zwraca też uwagę na rolę Inspekcji Handlowej w badaniu próbek węgla i podkreśla, że sprawa ma poważne implikacje dla funkcjonowania instytucji.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Go, to już... Możemy zaczynać. Dzień dobry, bardzo serdecznie witam, drodzy Państwo, na konferencji prasowej poświęconej aferze Wojewódzkiej Inspekcji Handlowej. Właściwie ta konferencja jest o tym, że kiedy jesteś pracownikiem urzędu, to nie możesz liczyć na żadną sprawiedliwość, a nawet nie możesz liczyć na prawo i sprawiedliwość, kiedy ta formacja obstawia swoimi baronami stanowiska kierownicze w instytucji, w której pracujesz. I doszło do niebywałego skandalu wokół afery, tak zwanej afery mobbingowej w Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej i zaraz udowodnię, w jaki sposób przyłapałem pana wojewodę opolskiego Sławomira Kłosowskiego oraz jego dyrektora pana Nakoniecznego na gorącym. Zostanie przyłapani na gorącym uczynku. Ja w ogóle spodziewałem się, że po mojej ostatniej konferencji prasowej pan wojewoda zajmie merytorycznie stanowisko w sprawie kwestii przeze mnie poruszanych. To znaczy, że zajmie stanowisko w sprawie zmian organizacyjnych wewnątrz Państwowej Inspekcji Pracy, które zaistniały w trakcie kontroli, a doprowadziły do zdegradowania pracownika składającego zawiadomienie o możliwości występowania właśnie mobbingów tej instytucji. Liczyłem również, że pan wojewoda zajmie stanowisko w sprawie obsadzenia funkcji wicedyrektora opolskim baronem PiSu Markiem Kawą. Też niestety się tego nie doczekałem. Nie doczekałem się również odpowiedzi pani poseł Wiolety Porowskiej na to, dlaczego nie reagowała informowana pisemnie skargami pracowników błagającymi o interwencję, o pomoc, czującymi się w swojej pracy bardzo źle poprzez techniki, które noszą znamiona mobbingu. Oczywiście techniki, które były według tych pracowników stosowane przez kierownictwo tej jednostki. Oczywiście tego wszystkiego się nie doczekałem, natomiast doczekałem się oświadczenia pana wojewody opolskiego, Sławomira Kłosowskiego, które należy z tego miejsca sprostować. I tak zaczynając może od tego, co pan wojewoda umieścił w swoim oświadczeniu, powiem Państwu, że nic mi nie wiadomo na temat komisji antymobbingowej, powołanej rzekomo przez wojewodę, terminu jej pracy i zakresu, czy też w sprawie spotykania się tej komisji z zespołem pracowników Państwowej Inspekcji Handlowej w Opolu. W toku kontroli poselskiej wystąpiłem o wszystkie dokumenty od pana wojewody, które miały odnosić się do kwestii kontroli prowadzonych w tej instytucji. I okazało się, że jedyna kontrola, która była tam prowadzona, oczywiście była na poczet czasu pracy pracowników, a nie była związana bezpośrednio z kwestiami mobbingowymi. I teraz nawiązując do wypowiedzi pana Kłosowskiego, powiedzieliśmy wczoraj informację, że pani dyrektor Państwowej Inspekcji Pracy odpowiedziała panu wojewodzie wprost, że kontrola na tym etapie nie dopatrzyła się przejawów mobbingu, molestowania i innych złych zachowań. Szanowni Państwo, trudno jest mi uwierzyć w to, że pani dyrektor PIP udzieliła panu wojewodzie na tym etapie postępowania szczegółowej informacji odnośnie czynności kontrolnych inspektorów PIP. W związku z tym stosuję pismo do pani dyrektor z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji z uwagi na to, że takie informacje nie mogą być udzielane. Ale to jest tylko tło całej afery. Dlatego, że mamy do czynienia praktycznie z gigantyczną aferą polegającą na tym, że pan wojewoda Kłosowski, będąc adresatem skarg pracowników, otrzymywał te skargi do swojego sekretariatu, do swojego biura. Następnie, co wykryłem, wbrew zasadom postępowania skargowego ujawnił tożsamość osób skarżących się, ujawnił tożsamość pracowników składających skargę na pana nakonicznego poprzez przesłanie tych skarg do Państwowej Inspekcji Pracy. I to są dowody. To są maile oraz potwierdzenia, które świadczą o tym, że zmiana organizacyjna dokonana w Państwowej Inspekcji Pracy praktycznie nie mogła się odbywać bez wiedzy dyrektora o tym, że jest ona wymierzona w osoby zgłaszające problem mobbingu w inspekcji. Zobaczcie Państwo, jak działa Urząd Wojewódzki. Pod rękę z Państwową Inspekcją Handlową dokonuje, zatwierdza pan wojewoda właściwie degradację pracowników, którzy skarżą się na swojego szefa z PiSu. Następnie publicznie szef tej inspekcji, pan na koniecznie zaprzecza, zatwierdzi, że on jemu nie jest wiadome, kto de facto składał na niego skargi, a moje dokumenty jednoznacznie temu przeczą. To są dokumenty potwierdzające, że doszło w mojej opinii do naruszenia przepisów, dlatego powiedziałem, że złapałem wojewodę i pana nakonicznego na gorącym, polegające na przekazaniu tych dokumentów bezpośrednio do Państwowej Inspekcji Handlowej. Wynikiem tego jest to, że osoby składające zawiadomienie w wyniku reorganizacji zostały zdegradowane. To jest niebywały skandal. Na takie postępowanie nie może być zgody. To jest anonimizowane już przeze mnie? Tak, to już jest anonimizowane przeze mnie. To są potwierdzenia tutaj bezpośrednio z systemu obrotu dokumentami z Urzędu Wojewódzkiego udowadniające, że pan nakonieczny miał wiedzę na temat tego, do czego prowadzą zmiany organizacyjne. Czyli to jest po prostu czyszczenie inspekcji z pracowników, którzy czują się przez szefostwo mobbingowani, jak wynika ze składanych zawiadomień do wojewody, m.in. do Biura Poselskiego Wiolety Porowskiej, do Jarosława Kaczyńskiego oraz do innych instytucji. To, co wydaje się być szczególnie bulwersujące również w tej sprawie, to jest to, że praktycznie należy żądać w tej chwili bezpośrednio od pana wojewody zatwierdzenia decyzji pana nakoniecznego szefa PIP-u o cofnięciu tych zmian organizacyjnych. Nie można uderzać w ludzi, którzy zawiadamiają o nieprawidłowościach w czasie trwania kontroli. W ogóle to jest niedopuszczalne. Chciałbym również decyzji pana wojewody po ujawnieniu tych faktów, po przyłapaniu panów praktycznie na gorącym, o odwołaniu samego dyrektora nakoniecznego oraz jego zastępcy Marka Kawy. Moje żądanie wobec wojewody jest umotywowane również tym, że mamy do czynienia z gigantycznym kryzysem węglowym, a to Państwowa Inspekcja Handlowa jest odpowiedzialna za badanie próbek węgla. Czy inspekcja, w której dokonuje się takich czystek, czy inspekcja, w której mianuje się na funkcje kierownicze nie wyłącznie działaczy PiS, będzie potrafiła rzetelnie odpowiedzieć każdemu z Państwa na to, czy węgiel, który kupujecie, jest odpowiednich parametrów? Moim zdaniem nie. Dlatego pozostawiam dla Państwa dziennikarzy wszystkie te dokumenty, które udowadniają, w jaki sposób doszło do wyczyszczenia inspekcji pracy na poziomie pracowników składających zawiadomienie i zamiatania sprawy pod dywan. Jak również wystosuję kolejne pisma zarówno do Państwa Inspekcji Pracy, jak i do Pana Wojewody z wnioskiem o odwołanie Pana nakoniecznego. Innej drogi po tym skandalu po prostu nie ma. Dziękuję bardzo. Czy mają Państwo jakieś pytania? Pana Wojewodę bagatelizuje? Tak, przed chwilą spotkaliśmy Pana Wojewodę, który rzeczywiście oddalił się w nieznanym kierunku. Niemniej jednak bagatelizuje tą sprawę z tego względu, że jego głównym zadaniem, które ja w tej chwili definiuję, jest obrona stanowisk swoich partyjnych kolegów. Nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z tym poziomem skandalu. To jest zamiatanie spraw pod dywan, dlatego uważam, że w tej chwili moje żądania o przywrócenie tych pracowników na poprzednie stanowiska, wycofanie się zmian organizacyjnych, jak również odwołanie Pana nakoniecznego, jest po prostu słuszne. Bardzo dziękuję. Pracownicy zawiadamiali szereg instytucji, Najwyższą Izbę Kontroli, zawiadamiali również Panią Poseł Wioletę Porowską, zawiadamiali Urząd Wojewódzki. Nie, ja już powiem. Właściwą decyzją pracowników było zawiadomienie organu nadzorującego zwierzchniego Państwową Inspekcję Handlową, czyli Urzędu Wojewódzkiego. Pana Wojewody. Obowiązkiem Pana Wojewody było utworzenie zespołu antymobbingowego w zakresie zawiadomienia, uniemożliwienie przekazania, zdemaskowania de facto osób zawiadamiających oraz zawiadomienie do Państwowej Inspekcji Pracy. Dopiero Państwowa Inspekcja Pracy wstrzęła swoje postępowania na moje zawiadomienie, o czym powiadomiała mi w piśmie, nie zdradzając jednak szczegółów tego postępowania. Więc jestem w szoku, na podstawie jakich przepisów dzisiaj Pan Wojewoda posługuje się wiedzą z postępowania, skoro Inspekcja nie skończyła swoich czynności i nie sformułowała jeszcze finalnego raportu.