Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Krzysztof Bosak Bosak

Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%

Lider Konfederacji wicemarszałek Sejmu opowiedział się 16 marca przeciwko obu propozycjom finansowania modernizacji armii - europejskiemu mechanizmowi SAFE i prezydenckiemu Polskiego Safe 0%. Argumentuje, że pierwszy niesie ryzyko warunkowości ze strony UE, a drugi rozmywa odpowiedzialność i jest niejasny co do źródeł finansowania.

Udostępnij:
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%

Konfederacja przeciw obu projektom

W rozmowie w RMF FM Krzysztof Bosak jednoznacznie zakomunikował: "Jesteśmy przeciwni obu tym projektom". Podkreślił, że jego ugrupowanie widzi w nich różne, ale równie poważne zagrożenia dla suwerenności finansowania modernizacji sił zbrojnych i dla jasności odpowiedzialności za programy obronne.

Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Jesteśmy przeciwni obu tym projektom

Zastrzeżenia do mechanizmu SAFE

Bosak zwrócił uwagę na ryzyko zasady warunkowości związanej z europejskim mechanizmem SAFE - mechanizmem, który w zamyśle rządu miałby zapewnić preferencyjne finansowanie zakupów dla armii. Według niego warunkowość daje instytucjom UE narzędzie do wstrzymywania środków na podstawie pojęć nieprecyzyjnych i otwiera drogę do częstych sporów politycznych. W kontekście działań rządu Donald Tusk zapowiadał, że program „Polska Zbrojna” będzie realizowany mimo prezydenckiego veto mechanizmu SAFE, co zdaniem Bosaka nie rozwiewa wątpliwości dotyczących uzależnień od zewnętrznych instytucji.

Krytyka Polskiego Safe 0%

Jak stwierdził Krzysztof Bosak w rozmowie z RMF, również prezydencka propozycja Polskiego Safe 0% budzi jego obawy. W ustawie - mówił - wpisano ogólnikowe stwierdzenia o finansowaniu z „zysku NBP”, bez jasnego mechanizmu przekazywania tych środków. Bosak ostrzegał, że stworzyłoby to nową architekturę finansowania modernizacji, rozpraszając decyzyjność dotąd skoncentrowaną w resorcie obrony i rodząc ryzyko współkontroli przez osoby wskazywane przez Prezydenta. Odniósł się przy tym do opinii Władysława Kosiniaka‑Kamysza, który ocenił projekt jako próbę poszerzenia kompetencji głowy państwa.

Procedury i polityczna gra

Bosak krytykował też blokowanie debaty sejmowej nad propozycjami, mówiąc, że ustawy w tak pilnych sprawach powinny być procedowane jak najszybciej. Skrytykował marszałka Czarzastego za odkładanie dyskusji „do zamrażarki”. Równocześnie wskazał, że nawet jeśli rząd próbuje iść drogą partnerstw unijnych, to opozycyjne projekty i alternatywy powinny mieć możliwość publicznej debaty, by sprawa modernizacji sił zbrojnych nie była politycznym monopolem jednej strony.

Szersze obawy o relacje z Unią

W wywiadzie pojawiła się także szersza krytyka Unii Europejskiej - Bosak mówił o „niedopowiedzeniach” i o możliwości wykorzystywania kryteriów wartości do wstrzymywania środków. Ostrzegał, że to zwiastuje dalsze konflikty i że Polska nie może liczyć na niezawodne oparcie z zewnątrz: „Albo sami będziemy dbać o swoje interesy, albo nikt o nas nie zadba”. Jednocześnie nie postulował natychmiastowego Polexitu, ale dopuszczał rozważanie różnych wariantów, jeśli ingerencje zewnętrzne staną się nie do przyjęcia.

Co dalej z modernizacją armii

Spór między prezydentem Karolem Nawrockim, który zawetował SAFE i promuje Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, a rządem Donalda Tuska, który deklaruje realizację programu „Polska Zbrojna”, wciąż nie ma prostego rozwiązania. Bosak wezwał do klarowności źródeł finansowania i jasnego rozgraniczenia odpowiedzialności - jego zdaniem konieczne jest wskazanie, kto odpowiada za techniczną modernizację i kto realnie zarządza środkami, zanim zapadną decyzje, które będą obowiązywać przez dekady.

Grafiki

Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Ciągle niedużo wiemy o źródłach finansowania
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
To jest stworzenie zupełnie nowej architektury finansowania modernizacji sił zbrojnych
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Albo sami będziemy dbać o swoje interesy, albo nikt o nas nie zadba
Udostępnij:

Źródła

RMF24

"Jesteśmy przeciwni obu tym projektom". Krzysztof Bosak rozwiewa wątpliwości · 2026-03-16

YouTube · Sprawdź źródło ↗
Donald Tusk

Donald Tusk 13 marca 2026 komentuje weto prezydenta wobec programu Polska Zbrojna i zapowiada rządową odpowiedź. Tusk podkreśla, że mimo weta program zostanie zrealizowany, a środki trafią do armii i polskiego przemysłu. Najważniejsze fakty Donald Tusk ocenił decyzję prezydenta jako poważne utrudni

VideoParlament · Zobacz materiał ↗
Karol Nawrocki

Prezydent Karol Nawrocki oświadczył, że nie podpisze ustawy dotyczącej europejskiego mechanizmu SAFE, argumentując, że zagraża ona suwerenności i obciąży przyszłe pokolenia. Jako alternatywę przedstawił koncepcję Polskiego Safe 0% w formie Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych i wezwał do pilnej p

VideoParlament · Zobacz materiał ↗
Transkrypcja
Czas na rozmowę w Faktach RMF FM. Tomasz Terwikowski, jego gość. Dzień dobry, moim gościem jest Krzysztof Włosak, wicemarszałek, lider Konfederacji, prezes Ruchu Narodowego. Witam panie marszałku. Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu. Słucha pan K-popu czasem? Nie słucham. Nie, znaczy nie słuchał pan tej piosenki. Ale jak w radiu puszczą, to wtedy słucham. Dobrze, na radiu RMF FM oczywiście. Save 0%, panie marszałku, to jest dobry pomysł? To jest martwy pomysł, dlatego że jeżeli rząd nie jest zainteresowany, to w ogóle nie ma o czym mówić. Ale to jest wina rządu, że jest martwy, czy to sam projekt jest nie najlepszy? Myślę, że ciągle niedużo wiemy o źródłach finansowania, dlatego że do ustawy wpisano ogólnikowe stwierdzenie, że to miałby pochodzić z zysku NBP. Dotychczas w finansach publicznych przyjęło się, że zysk NBP po prostu trafia do budżetu po stronie przychodowej. Według tej ustawy miałby trafić do zupełnie innego osobnego funduszu, w którym współkontrolę sprowowaliby ludzie wskazani przez prezydenta. Więc to jest stworzenie zupełnie nowej architektury finansowania modernizacji sił zbrojnych i rozproszenie decyzyjności względem stanu obecnego, gdzie w tej chwili ta decyzyjność jest przy ministerstwie, przy ministrze obrony narodowej. Władysław Kosiniak-Kamysz mówił wprost, że to jest próba poszerzenia kompetencji prezydenta w sprawach obrony w czasach pokoju, co jest niezgodne z konstytucją. Konstytucja tego nie zakazuje, natomiast nie daje też do tego żadnych podstaw i rozpraszanie odpowiedzialności za niezwykle skomplikowany proces, jakim jest techniczna modernizacja sił zbrojnych, nie jest moim zdaniem najlepszym pomysłem, bo żeby coś wyszło, to musimy wiedzieć, kto za to odpowiada. To, że marszałek Czarzasty blokuje debatę na ten temat, wkłada to do zamrażalki, to jest dobry pomysł? Ja uważam, że ustawy, szczególnie w takich palących kwestiach, powinny być procedowane najszybciej jak to możliwe. I wydaje mi się, że gdyby marszałek chciał, to znalazłby się na to czas na posiedzeniu Sejmu w zeszłym tygodniu. A dlaczego nie chciał? No nie chcą, dlatego że oczywiście jest to projekt opozycji i pokazuje jakąś alternatywę dla rozwiązań, na której już zdecydował się rząd, czyli rząd zdecydował się zadłużać wspólnie z Unią Europejską i nie chcą dyskutować propozycji alternatywnych, nie chcą dawać im większego medialnego nagłośnienia. A Konfederacja by poparła ten projekt? Mamy wątpliwości, a raczej powiedziałbym, że jesteśmy przeciwni obu tym projektom, dlatego że w przypadku pierwszego mamy gigantyczne ryzyko polityczne związane z zasadą warunkowości i zupełnie nieokreślonymi kryteriami, na podstawie których ta zasada może być stosowana. A po drugiej stronie mamy więcej znaków zapytania niż tego, co byśmy wiedzieli. Koalicja odpowiada, że jeżeli chodzi o zasadę warunkowości, to wszystkie pieniądze z Unii Europejskiej są obarczone z zasadą warunkowości, więc wszystkie można wstrzymać. To prawda, ale to jest pewna nowość. Nie zawsze tak było. To się zmieniło negatywnie w okresie rządów PiSu. I uważam, że to jest katastrofa, jeżeli chodzi o dalsze nasze stosunki Polski z Unią Europejską, dlatego że to daje Komisji Europejskiej możliwość wymyślania konfliktów, napstryknięcie palców, dlatego że te wartości wpisane do dokumentów unijnych, to jest tak wiele zapisów, one są tak nieprecyzyjne, że praktycznie codziennie można stwierdzić, że coś tam jest naruszane. I właściwie nie ma żadnych jasnych reguł na Piśmie, tak jak w państwie prawa, mamy pisane prawo i pisane normy prawa. Tak w Unii Europejskiej to wszystko odbywa się na gębę, to wszystko jest w atmosferze jakichś niedopowiedzeń, więc moim zdaniem to zwiastuje nam dalsze konflikty, szczególnie jeżeli zmieni się rząd i nie będzie tworzony rząd złożony z faworytów tych sił, które dominują w Brukseli. Były odpowiedzialne za stosunki z Unią Europejską. W rządzie PiSu zresztą Konrad Szymański mówi wprost. Atmosfera jest taka, że grozi nam po Legzit. A to jest taka długokresowa prognoza, jeżeli w Unii Europejskiej się nie opamiętają i nie wyjdą z klimatyzmów, genderyzmów, wstrzymywania środków. Konrad Szymański zwraca uwagę, że Unia Europejska wychodzi, a polska prawica w to wchodzi jeszcze głębiej. On mówi, Unia Europejska zmienia się w kierunku, jak chciała Polska. Ale to jest myślenie życzeniowe. To jest myślenie życzeniowe. Konrad Szymański należy do tej grupy polityków, którzy próbują dostrzegać najdrobniejsze jakiekolwiek sygnały, które pozwoliłyby im bronić tego, że tam jest jakiś rozsądek w Brukseli. Niestety tak nie jest. I moim zdaniem te sprawy, o których dyskutujemy, ideologiczne są, powiedziałbym, dosyć drugorzędne wobec spraw strategicznych. To znaczy Unia Europejska w skali globalnej swoją konkurencyjność traci. Traci pozycję w globalnej gospodarce. Jej baza przemysłowa jest niszczona nie tyle z roku na rok, to z miesiąca na miesiąc przez import z tańszych regionów, w tym z Azji. I w Brukseli nie mają na to żadnej odpowiedzi. Panie Marszałku, to na kim powinna się oprzeć Polska w takim razie? To znaczy, jeżeli nie Bruksela... Nie ma żadnego zewnętrznego, to jest zła wiadomość i tu trzeba bardzo uczciwie sprawę stawiać. Nie ma miejsca, na którym mogłaby się Polska oprzeć. Albo sami będziemy dbać o swoje interesy, albo nikt o nas nie zadba. A nie jesteśmy państwem za małym, żeby samodzielnie dbać o własne bezpieczeństwo w odniesieniu do Rosji na przykład? Jesteśmy państwem średnim i poważna polityka na świecie zaczyna się właśnie od państw średnich ku dużym. Jesteśmy państwem wystarczająco dużym, żeby dbać o swoje interesy i to jest nasz obowiązek, żebyśmy to robili. Polexit pana zdaniem jest rozwiązaniem? Jeszcze jedno bardzo ważne zdanie. Jesteśmy tak rozpatrywani przez wszystkich naszych rywali na arenie międzynarodowej, dlatego powinniśmy sami rozpatrywać tak siebie. Dobrze. Panie Marszałku, polexit jest rozwiązaniem? Pana zdaniem? Który warto rozważać? W tej chwili w ogóle nie ma na stole takiej propozycji. Opinia publiczna jest bardziej krytyczna wobec Brukseli niż kiedykolwiek wcześniej, ale to jest ciągle daleko od połowy społeczeństwa. Dobrze, ale czy pana zdaniem to jest w ogóle projekt, który ma przyszłość? Polexit? Jeżeli warunki obecności w Unii Europejskiej staną się dla nas niekorzystne, dotkliwe, a ingerencje będą permanentne, to oczywiście należy rozważać każdy wariant. W tym również należy rozważać wariant zmiany sposobu organizacji naszych relacji z Unią Europejską. Na jaki? Bo Wielka Brytania próbowała zmienić się z większym państwem od nas, dużo większym i specjalnie jej się nie opłacą. To zależy, kogo się w Wielkiej Brytanii spyta. Zwracam uwagę, że główny problem Wielkiej Brytanii polega na tym, że Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej, wydobyła się spod obowiązku polityk europejskich, ale tych głupich, poprawnych politycznie polityk nie odrzuciła, ponieważ prawie cała klasa polityczna Wielkiej Brytanii i medialna zresztą też jest ogłupiona w ten sam sposób, co w Brukseli. To znaczy, oni wyszli z Unii, już nie muszą, ale dalej robią to samo w klimatyzmie, na poziomie ideologicznym, w obszarze polityki migracyjnej. Więc nie wystarczy wyjść z Unii Europejskiej, żeby było lepiej. Trzeba w przypadku takiego państwa jak Wielka Brytania wyjść, a po czym zacząć korzystać ze swojej wolności. I tutaj jest duże pytanie też, na ile my jako społeczeństwo jesteśmy jeszcze społeczeństwem świadomym swoich interesów, zdolnym je realizować, a na ile już zostaliśmy zindoktywnowani. A może po prostu część Polaków uważa i to znacząca część, że nasze interesy są jednak związane z Brukselą i z Unią Europejską. Chętnie spotkam tych Polaków i dowiem się, jaki nasz konkretny interes jest związany z Brukselą. Moim zdaniem mamy interes związany z dostępem do wspólnego rynku, ponieważ jesteśmy złączeni więzami handlowymi. Czyli Unia Europejskiej. Ale to nie należy wspólnego rynku unijnego utożsamiać z Brukselą ani nawet z Unią Europejską. To są po prostu nasi partnerzy, wszystkie państwa europejskie. I my jesteśmy częścią cywilizacji europejskiej, jesteśmy częścią gospodarki europejskiej. Ale bez Unii Europejskiej nie będziemy realizować tych interesów. Natomiast musimy mieć świadomość, że ten blok państw zaczął być niszczony z powodu przechwycenia struktur europejskich przez siły, nie bójmy się tego słowa, skrajnie lewicowe. Ustawiamy kropkę, żegnamy się, zgłaszamy radia RMF FM, ale pozostajemy w radiu RMF 24 w naszych mediach społecznościowych. Dziękuję bardzo, dobrego dnia. Na portalu rmf24.pl a także na portalu, na naszym kanale, na portale YouTube. A ja przypominam, naszym gościem jest Krzysztof Bostek, wicemarszałek i lider Konfederacji, także prezes Ruchu Narodowego. Panie Marszałku, wróćmy na chwilę do naszych innych sojuszników. NATO powinno wesprzeć oczyszczenie cieśniny Ormus, którego domaga się, żąda, bo to jest bardzo twardy, jednoznaczny język Donalda Trumpa. NATO jest sojuszem obronnym i powinno skupiać się na swoich zadaniach, to znaczy na wzmacnianiu swoich zdolności reagowania na zagrożenia oraz na podnoszeniu swoich wzajemnych kompetencji obronnych. Ale przecież Donald Trump mówi, że wojna w Iranie jest wojną prewencyjną, obronną, a teraz chodzi o to, żeby ją tylko dokończyć, oczyścić cieśniny z tych min. Jestem pewien, że odpowiednie rady w Brukseli, w kwaterie głównej NATO pochylą się nad publicystycznymi wypowiedziami prezydenta Trumpa. A Polska powinna się jakoś to zaangażować? To nie jest nasza wojna. Dla Polski lepiej, żeby ta wojna nigdy nie wybuchła. No tak, ale prezydent... I żeby jak najszybciej się skończyła. Prezydent Donald Trump mówi, że jeśli NATO nie wesprze Stanów Zjednoczonych, to czeka ją bardzo zła przyszłość. Myślę, że NATO czeka dobra przyszłość, a z pewnością tych sojuszników natowskich, którzy wypełniają swoje zobowiązanie, chcą ze sobą współpracować. I powinniśmy się skupić na wzmocnieniu naszego potencjału obronnego, bo jesteśmy tym bardziej poważnym sojusznikiem w NATO, im większymi dysponujemy możliwościami, zdolnościami. I powinniśmy skupić się na monitorowaniu wykonania zobowiązań sojuszniczych, w tym do modernizacji własnych sił zbrojnych przez naszych najbliższych sąsiadów. Czyli te groźby Donald Trumpa pan traktuje dość, nie chcę powiedzieć lekko, ale jako publicystykę, a nie jako realną politykę. Ja bym powiedział, że to są komentarze, nie groźby i wydaje mi się, że te komentarze należy odczytywać w kontekście bardzo trudnej sytuacji wewnętrznej, w której jest sam prezydent Trump, bowiem towarzyszy mu krytycyzm amerykańskiej opinii publicznej, jeżeli chodzi o działania, które podjął w Iranie. Zdaje się, że znacznie ponad połowa Amerykanów jest krytycznie nastawiona do wojny, którą prezydent rozpoczął i której zresztą nie nazywa wojną. Tylko specjalną, czasową. Operacją limitowaną. Operacją limitowaną. Takiego używają sformułowania. Tylko nie wiemy limitowaną ani do czego, ani do jakiego zakresu czasowego. To jest podobne określenie do pewnego innego określenia. Jedyne zapewnienie w tej chwili, jakie tam jasno wybrzmiewało, to, że nie będzie operacji lądowej. No ale pojawiła się prośba do państwa na to, żeby wysłać jakieś jednostki na wybrzeże Iranu. Bo obietnica złożona przez amerykańskiego prezydenta dotyczyła wojsk amerykańskich, a nie wojsk sojuszniczych. Jeżeli znajdą się sojusznicy chętni, żeby walczyć lądowo w Iranie, no to... Pana zdaniem się znajdą, panie marszałku? Zawsze mogli tam pojechać nawet bez amerykańskiego przywództwa. Ale pana zdaniem się znajdą? Szczerze powiedziawszy, nie sądzę, ale już wielokrotnie życie zaskakiwało największych sceptyków. Ursula von der Leyen wysyłała wczoraj list do przywódców europejskich, siedmiostronicowy poświęcony paktowi migracyjnemu i zwraca w nim uwagę, za chwilę pewnie do paktu migracyjnego przejdziemy, ale zwraca z nim uwagę na zagrożenie związane z potencjalną migracją, jeśli zwiększeniem liczby migrantów i uchodźców, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie skalował. Obawia się pan tego? Owszem, to jest realne zagrożenie. Wydaje mi się, że już o nim mówiłem i pisałem publicznie. Dobrze, i teraz to powinniśmy my jako Polska zrobić, bo oni mogą iść, powiedzmy sobie, Iran graniczy z Armenią i Azerbejdżanem. Stamtąd już tylko krok do Rosji i można ich spokojnie przewieźć nad polską granicę. Myślę, że przede wszystkim nie tylko jako Polska, ale jako wspólnota państw europejskich, które cierpieć będą i już cierpią konsekwencje ekonomiczne, a być może imigracyjne tej wojny, powinniśmy wzywać do jak najszybszego zakończenia tej wojny. To jest pierwsza sprawa. Druga sprawa, oczywiście powinniśmy przyspieszyć pracę nad modernizacją europejskich przepisów dotyczących migracji. Ale nie pakt migracyjny, rozumiem, bo usurwony lewuj. W kierunku szybkiego i sprawnego usuwania nielegalnej imigracji poza Unią Europejską i skutecznej ochrony granic. W pakcie migracyjnym były rozwiązania idące zarówno w tym kierunku, jak i w kierunku przeciwnym. Należy te rozwiązania idące w kierunku przeciwnym, czyli te dystrybucje, ten mechanizm tak zwanej solidarności, wymuszonej, dodawajmy to słowo, ten mechanizm należy uchylić, żadnej dystrybucji migrantów po Europie. Natomiast mechanizmy związane z łatwiejszą, szybszą deportacją należy usprawnić i przełamać poprawność polityczną w państwach, które nie chcą się stosować do ochrony swoich granic. Moim zdaniem trzeba zacząć mówić o tym, że są państwa winowajcy, które nie strzegą swoich granic i które... Które to państwa? No, każdy, który nie strzeże swoich granic, panie redaktorze. Czyli które wymieni panie marszałku, te państwa? W tej chwili takim państwem moim zdaniem jest na przykład Hiszpania, która pod przywództwem socjalistycznego rządu wręcz ułatwia wjeżdżanie przez Hiszpanię imigrantów. To jest nasz interes ekonomiczny, nam się to opłaca. No to nikt nie zwracają się o solidarność do innych państw unijnych i o przejmowanie od nich nielegalnych imigrantów. Natomiast ja mam kontakt z politykami hiszpańskimi, którzy wyrastają na opozycję numer jeden wobec socjalistów i oni i praktycznie wszyscy Hiszpanie, z którymi rozmawiałem, mają zupełnie odmienną opinię. Moim zdaniem socjaliści nie wyrażają interesu hiszpańskiego narodu i społeczeństwa. No, w jakichś powodów w tej chwili rządzą. No, wygrali wybory w związku z tym, co są władze. To jest dramat współczesnej Europy, że właśnie siły antyeuropejskie działające na niekorzyść Europejczyków są przez media przedstawione jako siły proeuropejskie i że zdobywają większość. To jest dramat. To jest dramat. To jest wyraz pewnej zapaści cywilizacyjnej czasów, w których żyjemy. Panie Marszałku, myślę, że gdyby tę sytuację opisać pięćdziesiąt albo sto lat temu Europejczykom, do czego dojdziemy, to wybuchnęlibyśmy, jak i powiedzieli, to niemożliwe. Zależy, którym Europejczykom, bo przypomnijmy, że Polacy sto lat temu byli tak traktowani, jak migranci z Afryki są teraz traktowani w niektórych państwach europejskich. Byli włożeni samolotami za darmo, kwaterowani w hotelach na koszt lokalnych społeczności. Mówię o tym, że nie chciano ich przyjmować na przykład w Stanach Zjednoczonych i politycy... Jak to nie? Mieliśmy gigantyczną emigrację do Stanów Zjednoczonych. Pan doskonale wie o tym, na przykład, że kwestia wprowadzenia prohibicji była motywowana tym, że za dużo Słowian było i trzeba było ograniczyć ich możliwości działania. Nie wiem. Natomiast wiem, że była wielka emigracja do Stanów Zjednoczonych i jednocześnie wiem, że Stany Zjednoczone tę falę migracyjną sobie sterowali. I że biali anglosascy protestanci uważali katolików ze skrajów słowiańskich ludzi. Oczywiście były najróżniejsze uprzedzenia, podziały religijne i są do dziś, powiem panu redaktorowi, że to się nie... Oczywiście wiemy. Jak ktoś sądzi, że to się w pełni skończyło, to jest błęd. Panie Marszałku, ale zmieniając temat, wracając jeszcze do kwestii finansowania polskiej armii, to może rozwiązaniem, jeśli nie safe 0%, o którym pan mówi, że nie ma tych pieniędzy, a do tego rząd nie chce się nimi zajmować, to może rozwiązaniem jest to, by reformę polskiej armii finansować z reparacji od Niemiec. Taką propozycję złożył już kilkakrotnie, ale ostatnio w ten weekend prezydent Karol Nawrocki. Jeżeli Niemcy chcieliby przekazać Polsce jakieś znaczniejsze sumy pieniędzy, to nie byłby to zły pomysł. Jeżeli by chcieli, a co? Jeżeli by to nie było obwarowane jakimiś warunkami. Nie, nic na to nie wskazuje. Natomiast ja znam tę propozycję. Ona na pierwszy rzut oka może brzmieć fantastycznie czy abstrakcyjnie. Natomiast może dodajmy, żeby słuchacze wiedzieli, w jakim kontekście ona została zgłoszona. To jest propozycja prezydenta Karolana Wrocławskiego złożona w zeszłym roku podczas, w zeszłym roku, jeśli się nie mylę, podczas wizyty prezydenta w Niemczech i przekazana prezydentowi Steinmeierowi, być może też kancelarzowi Mertzowi. Nie pamiętam, jaki tam był dokładnie kalendarz wizyty, z kim prezydent się widział. I była to próba wyjścia do przodu, jeżeli chodzi o tę debatę reparacyjną między Polską a Niemcami. Tak, żeby pokazać Niemcom, że przekazując pieniądze Polsce mogą też zadbać tymi samymi pieniędzmi o swoje bezpieczeństwo. Ale była jakaś odpowiedź Niemiec? Budując zdolności odstraszania. Jeżeli to ma być propozycja realna, a nie tylko ciekawa politycznie, no to musi być jakaś odpowiedź Niemiec. Czy była jakaś odpowiedź Niemiec? Wedle mojej wiedzy nie. Natomiast oczywiście zawsze są te reakcje na poziomie nieoficjalnym, o których w mediach się nie mówi, a o których politycy mogą wiedzieć. I wedle mojej wiedzy jest to kłopotliwa dla Niemiec propozycja, na którą niektórzy zareagowali pozytywnie, a inni raczej z lekką irytacją, właśnie dlatego, że jest dość sprytnie przemyślana i kłopotliwa. To znaczy im bardziej propozycja dobrze przemyślana, tym trudniej ją odrzucać. Panie Marszałku, tylko to, że to ona jest kłopotliwa dla Niemiec niestety w niczym nie pomaga polskiej armii, ponieważ kłopotliwa dla Niemiec nie daje pieniędzy. Oczywiście. To nie jest żadne rozwiązanie w krótkiej perspektywie i nie należy tego uwzględniać w kalkulacji budżetowej, której notabene nie prowadzimy prawidłowo i w przejrzysty sposób. Panie Marszałku, obawiacie się Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera z Prawa i Sprawiedliwości. Nie. Dlaczego mielibyśmy? No podobno się strasznie przestraszyliście. Politycy PiSu mówią o tym otwarcie, że te nerwowe reakcje Konfederacji... Politycy PiSu nie są najbardziej obiektywnymi komentatorami, jeżeli chodzi o Konfederację i to zaczęło się w 1919 roku, kiedy cenzurowali nas we wszystkich mediach, które kontrolowali. To oni się bali nas i boją się do dziś. Przemysław Czarnek może być wiarygodnym kandydatem dla wyborców Konfederacji? Dla wyborców PiSu myślę, że może być wiarygodnym kandydatem. Dla nas nie. Na pewno? Część tych wyborców PiSu odpłynęło do Was. To nie ma żadnych wątpliwości. Przecież gdyby komuś się Przemysław Czarnek podobał. Przemysław Czarnek, który był członkiem Rady Ministrów i wyrazicielem niektórych pomysłów tak pisowskich, że nawet prezydent związany z PiS-em je wetował. Mówi to oczywiście o reformie edukacji. To nie była reforma. To było ograniczenie edukacji domowej na przykład, której my broniliśmy. Przyznanie uprawnień prawa urzędnikom, a nie rodzicom. Zmniejszenie finansowania edukacji domowej. Tam było w tych projektach. Również tak. O tym mówi. Przyznajemy prawa urzędnikom, a nie rodzicom. To było wprost zabranie pieniędzy. Tam były zmiany odpowiednie. Gdyby naszym wyborcom się to podobało, to byliby wyborcami PiSu. No przecież dlaczego ktoś z wyborców Konfederacji miałby głosować teraz na polityków PiSu, skoro nie głosował na nich, gdyby byli w rządzie i realizowali swój program? Proszę mi to wytłumaczyć. Przemysław Czarnek teraz mówi waszym językiem. Nie, nie mówi naszym językiem. Mówi o zesrozę, mówi o tym, że... To nie jest nasz język. Zgoda. Nasz język to jest język poważnej polemikii, konsekwentnej, oparty na argumentach. Przejmuje część z waszych argumentów. Nie zauważyłem tego, ale życzę Przemysławowi Czarnekowi, żeby przejął 100% naszych argumentów i 100% naszego programu. I wtedy przyjmiecie go do Konfederacji. Życzę mu, żeby usunął z PiSu wszystkich polityków, którzy realizowali pomysły antysuwerennościowe, czyli który? Socjaldemokratyczne, socjalistyczne, centralistyczne. Życzę mu, żeby oczyścił ze skorumpowanych polityków tę partię i wówczas może coś z tego będzie. Panie Marszałku, to ja zadam pytanie, których miałby oczyścić albo jak pan wymienił całą tą listę, to zadam inaczej pytanie. Których miałby zostawić? Ja nie będę meblował nie swojej partii, to jest ich sprawa. Nie, ale powiedział pan, niech oczyści. I teraz pan wymienił taką listę, że jakby się jej twardo trzymać, to nawet Przemysław Czarnek by nie został tej partii. To by tam został. No więc zwracam uwagę na to, że właśnie różnice pomiędzy nami a PiS-em są ogromne. Jak ktoś próbuje te różnice zacierać, to moim zdaniem nic dobrego nie robi. To jeszcze pytanie o Trybunał Konstytucyjny. Sejm w piątek wybrał sześciu sędziów na wakaty do Trybunału Konstytucyjnego. Pan mówił o tym, że to zostało wykonane wbrew prawu. Czy prezydent powinien przyjąć zaprzysiężenie od ślubowania od tych sędziów? Zaczniemy od tego, że są prawa i prawa. To znaczy mamy prawo konstytucyjne, które od dawna wymagało, żeby uzupełnić wakujące miejsca w TK i większość rządząca nie wypełniała swojego obowiązku konstytucyjnego. No, ale w końcu to zrobiły. No, ale w końcu to zrobili. I tu jest wątpliwość, czy dobrze to zrobili pod względem takim, że hurtem tych sędziów uzupełniają. Ale druga sprawa. W oczywisty sposób naruszyli regulamin Sejmu, który wskazuje, że od momentu złożenia kandydatur do momentu głosowania powinien minąć tydzień. A oni zrobili to w dwa dni. Nie wiem, czy oni to przeoczyli, dlaczego. Wydaje mi się, że chyba nie dbali za bardzo po prostu o te wszystkie rzeczy związane z przygotowaniem. No, w każdym razie jest to obarczone wadą. I teraz myślę, że prezydent ma podstawę do tego, żeby nie przyjąć ślubowania. Ale pana zdaniem powinien, no bo to będzie de facto powoli prowadzić do tego, że Trybunał Konstytucyjny przestanie działać już i tak. Panie redaktorze, to jest pytanie do prawników. I myślę, że sytuacja jest z tego rodzaju. Jeden rabin powie tak, a drugi powie nie. Ja osobiście, jakbym miał powiedzieć swoją intuicję prawną. Podkreślam, to nie jest ocena prawna, bo nie jestem prawnikiem, to jest intuicja prawna. To moim zdaniem sytuacja jest tego rodzaju, że prezydent może przyjąć, ale może też nie przyjąć i powiedzieć, weźcie, wybierzcie ich prawidłowo. No, ale powinien nie przyjąć, czy powinien przyjąć? To już nie jest pytanie do prawnika, tylko do polityka. To jest decyzja prezydenta. To jest decyzja prezydenta. Tylko, że nie mamy w tej chwili Trybunału, który by sprawnie działał. On się coraz bardziej zmniejsza. Mamy coraz większy konflikt. Może się okazać, że za chwilę w ogóle, no za chwilę, to znaczy w ciągu kilkunastu miesięcy, nie będziemy mieć Trybunału Konstytucyjnego, a on jest nam po prostu potrzebny jako mechanizm konstytucyjny, odwoławczy, kontrolujący. Zdanie polityków koalicji, to Trybunału Konstytucyjnego to już nie ma od dobrych paru lat. Ja uważam, że to jest punkt widzenia oczywiście nieprawdziwy. Mamy niesprawny, spolityzowany, potwornie skonfliktowany Trybunał Konstytucyjny i może być jeszcze gorzej. To jest zła wiadomość. Zawsze może być jeszcze gorzej. Jak ktoś sądzi, że gorzej być nie może, to może być. Obawiam się, że właśnie tego doświadczymy w najbliższych miesiącach, może i latach. My jako Konfederacja uważamy, że trzeba te tematy zamknąć poprawkami do Konstytucji. Przestać się wzajemnie nawalać, udowadniać, kto bardziej tutaj jest w kolizji z normami prawa. Jak zmienimy liderów i większości w parlamencie, to jest to możliwe? Z tymi liderami? Oczyszczeniem polityków PiSu z PiSu. Nie wierzę w to. Natomiast wierzę, że dożyje dnia, w którym będą na scenie politycznej inni liderzy, którzy usiądą normalnie przy stole, ustalą skład akceptowany wspólnie i przeprowadzą to legalnie. Być może będę już siły. Dobrze. To bardzo proszę, dwa pytania od naszych słuchaczy na koniec. Ale trzeba mieć nadzieję, panie redaktorze, i trzeba mieć konstruktywne postulaty, a nie tylko spór o to, kto tam, kto mu bardziej zawinił. To jest oczywiście prawda. Kto mu bardziej zawinił. Trzeba mieć nadzieję, tylko ona jest chyba trochę abrahamowa. On też był siwy, jak do jego, wszedł do niego anioł i powiedział, że będzie miał syna. Pytanie od słuchaczki, pani Pauliny. Jesteśmy po Oscarach. Jaki ostatni dobry film pan oglądał? Długie milczenie. Mój Boże. Ostatni dobry film. Nie pamiętam. Ale nie ogląda pan filmów? Nie ma pan czasu, rozumiem, panie marszałku. Już wiem. Już sobie przypomniałem. Ostatni dobry film Razem z dziećmi na święta 101 Dalmatyńczyków. Z lat dziewięćdziesiątych ta wersja. Tak, pamiętamy oczywiście ten film bardzo dobrze. Proszę drugie pytanie. Ale to rozumiem, że pan głównie z dziećmi ogląda filmy teraz. Ja prawie w ogóle filmów nie oglądam, ale jak oglądam coś ostatnio, to rzeczywiście z dziećmi. A dlaczego pan nie ogląda filmów? Nie ma pan czasu? Nie mam telewizora. Wygasły mi jakieś tam subskrypcje w serwisach streamingowych. Nie chcę im płacić, bo nie zgadzam się z ich polityką. A poza tym, nie wiem, może... No dobrze, nie ogląda pan. Czekam na dobre rekomendacje. Dobrze, bardzo proszę. 101 Dalmatyńczyków bardzo polecamy wszystkim. Z kim współpraca w przyszłości wydaje się lepsza? Czy z posłem Czarkiem, czy Mateuszem Morawieckim? Pyta pan Tomek. To zależy współpraca w czym. W tworzeniu rządu, rozumiem, o to chodzi. My jako Konfederacja jesteśmy z jednej strony nastawieni krytycznie do ludzi z innych opcji politycznych. Z drugiej strony nie mamy problemu, żeby usiąść do stołu z każdym politykiem i rozmawiać o konkretnych projektach ustaw i zmian w naszym państwie. I uważam, że taka postawa to jest jedyna, która może nas uratować. Rozmawiać z każdym, skupiać się na sprawie, nie na człowieku. Dobrze, ale to jest, rozumiem, pytanie też o to, czy gdyby kiedyś PiS tworzył rząd, to oczywiście nie jest pewne, bo do wyborów jest jeszcze dużo czasu, to wolałby pan, żeby rozmowy prowadził Przemysław Czarnek czy Mateusz Morawiecki, panie marszałku? Nie mam żadnych wątpliwości, że lider tam jest jeden, Jarosław Kaczyński i to on będzie podejmował kluczowe decyzje, a to czy będzie taka, czy inna twarz wystawiona na plan pierwszy, to jest tak naprawdę drugorzędne. Nie dajmy się za bardzo wciągać w takie spojrzenie na politykę, że to jest telenovela, gdzie twarze są najważniejsze. Nie są najważniejsze twarze, realna struktura władzy jest ważna. No ale te realna struktura władzy to też są twarze. To jest twarz Jarosława Kaczyńskiego dla PiS-u. Krzysztof Włosak, wicemarszałek, lider Konfederacji, prezes Ruchu Narodowego był naszym gościem. Dziękuję bardzo panie redaktorze, dobrego dnia.