Transkrypcja
Zaprasza Andrzej Stangiewicz Ale to jest szczególne i najważniejsze. Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą w Polsce unijny program Sejf. To warta prawie 200 miliardów złotych. Zbrojeniowa pożyczka rozpisana na 45 lat. Posłuchajmy pana prezydenta. Sejf to mechanizm, w którym Bruksela poprzez tak zwaną zasadę warunkowości może arbitralnie wstrzymać finansowanie, a nasze państwo i tak nadal będzie musiało spłacać ten dług. Dlatego trzeba powiedzieć jasno. Bezpieczeństwo pod warunkiem nie jest bezpieczeństwem. Bezpieczeństwo Polski nie może zależeć od obcych decyzji. Jako prezydent Rzeczypospolitej mam obowiązek postawić także zasadnicze pytanie. Czy rozwiązanie, które może ograniczać suwerenność państwa w sprawach bezpieczeństwa jest zgodne z konstytucją Rzeczypospolitej? Nasza ustawa zasadnicza w artykule 90 dopuszcza przekazywanie niektórych kompetencji organizacjom międzynarodowym, ale jednocześnie jasno wskazuje granice. Nie można przekazać kompetencji, które stanowią istotę suwerenności państwa. A jedną z nich jest właśnie kontrola nad siłami zbrojnymi. Nie podpisze ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne. W tym miejscu przestrzegam, że wszelkie próby zagranicznego zadłużania naszego kraju w sposób pozaprawny, tylnymi drzwiami, wcześniej czy później spotkają się z odpowiedzialnością zarówno polityczną, jak i prawną. Pan Jarosław, serię Prawo i Sprawiedliwość. Czy zechciałby mi Pan wytłumaczyć, w jaki sposób ta ustawa o sejf, czy pożyczka sejf przekazywała kontrolę nad siłami zbrojnymi do Brukseli? Bo miała skonsumować ten pomysł, którym jest tzw. sejf europejski, czyli pożyczka sejf europejski. A ja bym tam o kontrolę. W jaki sposób prezydentowi, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, ministrowi obrony narodowej, który w czasie pokoju na bieżąco nadzoruje, zarządza siłami zbrojnymi, w jaki sposób wejście Polski do sejf miało zabrać kontrolę nad siłami zbrojnymi? Miało zabrać kontrolę nad tym, jak siły zbrojne, Rzeczypospolitej będą finansowane, skąd będą finansowane, w co będą uzbrojane. Ale to nie jest pozbawienie, ale chwileczkę. Finanse to jest jedno, a ja pytam o kontrolę nad siłami zbrojnymi. W jaki sposób prezydent... Prezydent w skutejście odnosił generalnie do tego pomysłu pożyczki sejf europejskiego, który to pomysł oznacza, że bezpieczeństwo Polski w dziedzinie obronności, bezpieczeństwo Polski w dziedzinie finansowania sił zbrojnych Rzeczypospolitej jest oddane, jeśli chodzi o decyzję, poza Warszawę. W dużej mierze poza Warszawę. Dlatego, że zasada warunkowości w przekazywaniu tych środków z pożyczki sejf europejskiej jest. Wynika z rozporządzenia z 20 roku i z 25 roku. Polacy do dzisiaj nie wiedzą, co ma być w tej umowie, a urzędnicy europejscy wiedzą, co ma być w tej umowie. A to Polacy mają wejść w ten kredyt na 45 lat. Panie ministrze, jeśli już to nie rozporządzenie... To jest rozporządzenie Rady Europejskiej 25 roku z czasem prezydencji. Ale ja o coś innego chcę zapytać. Za waszych rządu był pan w ekipie Mateusza Morawieckiego. Pożyczaliście w Korei w Stanach Zjednoczonych. I czy to nie stanowiło pozbawienie się kontroli nad siłami zbrojnymi? Tym bardziej, że kupowaliście amerykański sprzęt, którego nie mogliście bez zgody Ameryki użyć. Nie, panie redaktorze, dlatego, że dotąd zbrojenie polskiej armii polegało na dwóch filarach. Budżet MON-u, który powiększyliśmy i na szczęście jest dosyć solidny, choć niestety Kosiniak-Kamysz nie jest w stanie tego budżetu zużyć. 34 miliardy chyba w ostatnich dwóch latach nie zużyte na zbrojenie polskich sił zbrojnych. I Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej, wynikający z ustawy o obronie ojczyzny, który przeforsowaliśmy my czasem rządu zjednoczonych prawiczeń. Panie ministrze, ja to wszystko rozumiem, ale ja pytam pana o konkretność. I to są suwerenne instrumenty. To my decydujemy, gdzie kupujemy, kiedy kupujemy, za ile kupujemy, na jakich warunkach kupujemy. Sejf europejski, pożyczka sejf europejski oznacza, że nie my do końca decydujemy, tylko ktoś inny decyduje, kiedy kupujemy, od kogo kupujemy. Panie ministrze, ja staram się, naprawdę staram się z otwartą głową zrozumieć, czym się różni to, jak wy pożyczaliście pieniądze w Ameryce i Korei, kupowaliście amerykański sprzęt, którego nie możecie użyć bez zgody Ameryki, a jednocześnie czym to się różni od sejfu europejskiego, gdzie są pieniądze i to polska armia, sztab generalny, generał Kukuła, który robił karierę za waszych czasów, przygotowywał listę projektów, z których polska armia chce zrealizować. A czym to się różni? Również armia polska i generałowie decydowali, czy prosili, co mamy kupić z budżetu MON-u i z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej w Ameryce i w Korei. Ale ja rozumiem, tylko chcę zapytać... Ja rozumiem, że polska armia ma proszę, by je sygnalizuje, ale polityk, polityk polski ma obowiązek widzieć zagrożenia związane... Ja rozumiem, a dziennikarz polski ma prawo pytać, czy kupno amerykańskiego sprzętu, którego nie możecie użyć bez zgody Ameryki, to jest pozbawienie się kontroli nad siłami zbrojnymi, czy nie? O czym pan mówi, jak pan mówi, że co, nie możemy użyć Abramsów, nie możemy użyć samolotów, Patriotów... Nie możemy użyć, nie mamy takich możliwości, Amerykanie mogą nam zablokować... To są moim zdaniem w dużej mierze jakieś bajki i legendy, natomiast to jest z dyspozycji Armii Polskiej i to jest najlepszy sprzęt na świecie, o czym widzimy, co widzimy zresztą teraz w ramach konfliktu, który dzieje się w bliskim schodzie. Polecam tutaj, wie pan, w tym studiu, w tym studiu... Mariusz Błaszczak był u Bogdana Rymanowskiego, był dokładnie pytany o to, jaką Amerykanie mają... Natomiast my możemy z budżetu MON-u i z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej kupować, gdzie chcemy, w Europie również, ale uznaliśmy, że kupujemy przede wszystkim amerykański sprzęt, bo on jest pod ręką i jest najlepszy na świecie, natomiast pożyczka sejf europejski oznacza ograniczenia, że mamy kupować tylko sprzęt, sprzęt, który będzie miał 65% komponenty europejskiego, czyli zamyka nam możliwość w tym Polski przez 4 lata, 26, co Polska produkuje przez te 4 lata. W 65% sprzętu europejskich, w tym Polski, ale 65% to nie jest 100%, czyli można tak naprawdę 35% wydać poza Unią Europejską, a jednocześnie wciąż... Nie, każdy sprzęt ma mieć komponent europejski do 65%. Panie ministrze, jednocześnie mamy swój własny monowski budżet, którego możemy kupować, co chcemy, Tomasz Trela Lewica. To znaczy, moim zdaniem trudno pytać o logikę przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, dlatego, że Karol Nawrocki zrealizował polityczne zamierzenie Jarosława Kaczyńskiego i to jego wystąpienie, to jego orędzie, to jego przygotowanie i przekazanie decyzji o weto to żadne argumentacja merytoryczna, tylko polityka. A polityka ma się sprowadzać do tego, jest wskazany kandydat na premiera, taki pisowski talib, do tego jest Karol Nawrocki, mają realizować politykę Jarosława Kaczyńskiego. Ta polityka polega na tym, że przez trzy miesiące mają zobaczyć, jak będzie wyglądało odbieranie poparcia od Konfederacji Mentzena i Konfederacji Proputinowskiej Grzegorza Brauna. I po trzech miesiącach będą dokonywać rewizję. I nie patrzą na to, czy Polska będzie bezpieczna, czy Polska Armia będzie dobrze uzbrojona, czy będą dodatkowe pieniądze, bo to Kaczyńskiego absolutnie nie interesuje. Nie, panie poszle, ale jeśli pan pozwoli, w 2022 roku, kiedy wybuchła wojna, Brały i Sprawiedliwość przygotowała ustawę o broni ojczyzny, notabene teraz pan minister Celi się do niej odwoływał, powstał Fundusz Barca Sił Zbrojnych w Banku Gospodarstwa Krajowego. Wszyscy jak jeden mąż. Tutaj zakładam w ciemno, że państwo też, ci którzy są posłami, głosowali za tą ustawą, więc... No ale, no, a proszę powiedzieć, czy znajduje pan, znajdujecie państwo jakikolwiek argument na to, żeby gardzić pieniędzmi europejskimi. Ja sprawdziłem. Na dzisiaj, od 2004 roku, odkąd jesteśmy w Unii Europejskiej, nasze, nasz zysk netto na wejściu Polski do Unii Europejskiej to jest blisko 700 miliardów złotych. To jest ta różnica między wpłatą a wypłatą. Dobrze, ale, panie proszę, doskonale pan wie, zaczął od tego pan prezydent, pan minister Selin też powiedział, znaczy PiS ma traumę tak zwanej warunkowości, czyli niedostępnie jedzy z KPO, dlatego, że instytucje europejskie uznały, że Prawo i Sprawiedliwość narusza praworządność, na przykład w wymiarze sprawiedliwości. Obalę panu mit warunkowości, jeżeli chodzi o KPO. Wie pan, dlaczego PiS nie dostał ani jednego eurocenta? Dlatego, że przez tysiąc dni nie złożyli wniosku. Gdyby złożyli wniosek o płatność i wtedy nie dostali jednego eurocenta, wtedy moglibyśmy mówić, że ta Unia Europejska była zła. Jeżeli ktoś nie składa wniosek o płatność, nie dostaje pieniędzy. Jak sobie przypomnę, jak sobie przypomnę waszą kampanię wyborczą w 2023 roku, to nie mówiliście, że winą PiS-u w sprawie KPO jest brak wniosku, tylko mówiliście, że jest naruszanie praworządności. Też, ale też mówiłem wielokrotnie, stając pod kancelarią prezesa Rady Ministrów, pokazując z panem premierem dzisiejszym Gawkowskim, złóżcie wniosek, wtedy się przekonacie. Ale rzecz jeszcze, jeśli chodzi o sejf. Wie pan, jaki tam jest warunek? Tam jest tylko jeden warunek. Tak jak przy każdych innych pieniądzach europejskich, w funduszach spójności, w funduszach strukturalnych. Nie wolno kraść. Trzeba być transparentem, trzeba wykorzystywać te pieniądze. Chwileczkę, we wspomnianym rozporządzeniu Rady Europejskiej z 2025 roku jest odwołanie do takich generalnych przepisów dotyczących praworządności uchwalonych przez Parlament Europejski. Tam są kwestie sądownictwa, praworządności, więc tutaj PiS dopatruje się... Ale wie pan, to jest tylko dopatrywanie na potrzeby decyzji prezydenta. Zasada jest taka, każdą złotówkę od 2004 roku, kiedy wydawaliśmy, trzeba wydawać transparentnie, zgodnie z przepisami prawa. Prawo i Sprawiedliwość rządziło, Lewica kończyła wtedy swoje rządy, teraz Lewica współrządzi, Platforma Obywatelska rządziła z PSL-em i wszyscy wydawali te pieniądze transparentnie. Jeżeli wydajemy pieniądze zgodnie z prawem, żadna Unia Europejska nie ograniczy nam środków. Jeszcze raz, ta decyzja nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością, obronnością, polskim mundurem, jest podyktowana partykularnym interesem politycznym Jarosława Kaczyńskiego. I w piekle będzie się smażył Karol Nawrocki za taką decyzję. Lewica, która grozi piekłem... Ale mogę? Jedno zdanie. Jedno zdanie, panie muszę. Panie Pausie, w rozporządzeniu z maja 25 dotyczącej europejskiej pożyczki... To jest to rozporządzenie Rady Europejskiej. I wstrzymanie jest możliwe, jeśli wniosek jest niezadowalający. Wtedy zawiesza się płatność całości lub części. A kto decyduje, czy wniosek jest niezadowalający? Komisja Europejska. Pan oddaje bezpieczeństwo Polski i uzbrajanie polskiej armii na zewnątrz. Wystarczy nie kraść. Ja wiem, że dla państwa jest to trudne do zaakceptowania, ale wystarczy nie kraść. Wniosek niezadowalający jest bardzo rozciągnący. Panie ministrze, Robert Kropiwiński, bardzo proszę, kolice obywatelska. To jest oczywiste, że to jest najkorzystniejszy sposób finansowania polskiej armii, polskiego przemysłu obronnego. Bo to są naprawdę 139 inwestycji. To nie jest tak, że się nie... Posłowie się mogli zapoznać z tymi inwestycjami. Ministrowie się zapoznali. A senatorowie również. I wszyscy, którzy mieli podejmować decyzje w tej sprawie, mogli się zapoznać, jakie inwestycje będą realizowane. Tylko, że trochę jest już tak, że tej ustawy nie ma. Co wy zrobicie w związku z tym? Rada Ministrów podjęła uchwałę Polska Zbrojna. Został upoważniony minister obrony i minister finansów do podpisania tej pożyczki. I będziemy ją wdrażać właśnie poprzez fundusz... Nielegalnie. Nie, bardzo legalnie. Poprzez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. I zwrócę uwagę, że wojsko mówiło, że to jest potrzebne. Że też ten finansowy instrument zwiększenia bezpieczeństwa. Ale panie ministrze, to ja pana zapytam jako ministra, jako prawnika. Tutaj zazwałam się do porównania, które już poseł tyle lat prowadził. Podjabła w takim razie. Przygotowano. Dokładnie. Pasuje. Diabeł dzisiaj pasuje w Radiu Zetra. Podjabła przygotowywaliście ustawę, którą, jak pan mówi teraz, w sumie jesteście w stanie obejść. Po co była ta ustawa, którą Karol Nawrocki zawetował? Jeżeli wy i tak jesteście w stanie te pieniądze z sejfu wdrożyć w Polsce, zaabsorbować nieco inaczej proceduralnie, nieco inaczej księgowo, ale jesteście w stanie to zrobić. Więc po co ta ustawa była? Po to, żeby bardziej elastycznie mógł zarządzać tymi pieniędzmi. Po to był właśnie finansowy instrument zwiększenia bezpieczeństwa, żeby można przeznaczyć pieniądze również na inwestycje infrastrukturalne, na policję, na straż graniczną. Bo mówimy o tym, że Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych ma tylko na armię. Tylko i to nawet nie na inwestycje, tylko na zakupy. I to jest bardzo istotny instrument. Tu mogliśmy trochę inaczej, szerzej mogliśmy to potraktować. Tu będziemy realizować... Ale wrócę uwagę na to, że prezydent tą decyzją tak naprawdę, jako człowiek, który powinien stać na straży bezpieczeństwa polskiego, traci moralne prawo do bycia zwierzchnikiem sił zbrojnych. Naprawdę. Działa wbrew wojsku polskiemu i działa wbrew bezpieczeństwu polskiemu. Nawet suwerenność. Bardzo ciekawe. Absolutnie stawia zagrożenie polskiej suwerenności. Dzisiaj przede wszystkim to, że jesteśmy słabi. Musimy być silni, żeby bronić suwerenności. I prezydent tak naprawdę stawia się poza nawiasem. Robi wszystko, żeby osłabić Polskę. I to jest skandaliczne. I dlatego uważam, że nie ma ci moralnego prawa dowodzić armię. Ale jednocześnie pan prezydent przedstawia swój projekt zwany Save Zero. Zero złotych, jak mówi premier. Dobrze. Ja wiem, że państwo się lubią retorycznie przypychać. I całej wojnie retoryka i propaganda jest bardzo ważna. Natomiast ja tu trzymam projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych. Wczuć, że to jest ten Save Zero pana prezydenta. I to jest napisane m.in. środki funduszu, z czego pochodzą. I jest napisane, pochodzą z kredytów, pożyczek i obligacji. A zatem, drodzy państwo, nie może to być, tutaj patrzę na pana ministra Selina, nie może to być Save Zero procent, jeżeli będzie zaciągać kredyty pożyczek i obligacji. Nie, nie uważnie pan przeczyta, panie wydarzenia. Nie, nie uważnie pan przeczyta, panie wydarzenia. Ale co pan ma? Ale ja też mam. Podstawowym źródłem finansowania Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych są środki z zysku Narodowego Banku Polskiego. A jest stratoszki biardów. Natomiast daje się też możliwość komu, ministrowi obrony narodowej, do wprowadzenia dodatkowych mechanizmów w sprawie emisji obligacji kredytów i pożyczek. Nie, nie, minister, panie minister, błagam. Jeśli uzna, że te środki są niewystarczające, daje się taką możliwość. Ministra obrony narodowej nie emituje obligacji, błagam pana. To ja panu wyjaśnię i państwu też. Save Zero, ten fundusz, który pan prezydent chciał utworzyć, rzeczywiście zawierałby wpłaty z zysku Narodowego Banku Polskiego, które w tej chwili i tak trafiają do budżetu państwa, tylko problem jest taki, że Narodowy Bank Polski nie ma w tej chwili zysku. I drugim elementem są kredyty, pożyczki i obligacje. Jeśli pan ma tak z tej ustawy, to może pan sobie zobaczyć odniesienie do artykułu 18. I to jest w artykule 18 powiedziane, że Bank Gospodarstwa Krajowego emituje w imieniu tego funduszu pana prezydenta, emituje kredyty, pożyczki i obligacji. Panie Misze, nie ma zerowych kredytów. Nie ma zerowych pożyczek. I nie ma nic wartych obligacji. Ale jest wypracowany przez Narodowy Bank Polski. Panie Misze, no dobrze, ale nie ma. Ale nie ma tego zysku. Ale zysku nie ma. Jest złota, jest złota. Dobrze, załóżmy, że jest numer jeden, tak jak pan powiedział, zyski z Narodowego Banku Polskiego. Mówi, że ich nie ma. Od zmiany władzy ich nie ma. Ale jest punkt drugi. Kredyty, pożyczki i obligacje. Powiem panu jeszcze jedną rzecz. Wie pan dobrze, jak działają procedury. Narodowy Bank Polski ogłasza to, czy ma zysk, czy nie ma, na koniec roku. W skrócie rzecz ujmując, co przyznają nawet współpracownicy pana. Panie Misze, proszę mi dać powiedzieć, bo to jest ważne. Nawet współpracownicy pana prezydenta, Zbigniew Bogucki, szef kancelarii, mówi tak. Ten zysk z NBP-u, to on trafi do potencjalnego funduszu. Za rok. A przez ten rok, Bank Sposławstwa Krajowego właśnie będzie emitował pożyczki, będzie emitował, przepraszam, będzie brał pożyczki, kredyty i obligacje, po to, żeby finansować ten sejf 0%. Więc przez ten pierwszy rok nie będzie żadnego 0%. A zysk z NBP-u są poło 5%, najtańsze. Panie Misze, zysk z NBP-u najwcześniej za rok. Pytanie, czy my możemy czekać ten rok? Panie redaktorze, mamy sytuację taką. Okłamywaną przez pół roku Polaków, że wywalczono w ramach bezobjawowej polskiej prezydencji jakiś sejf, który będzie darem od Unii Europejskiej na polskie zbrojnie. A potem się okazało po pół roku, że to nie jest żaden dar, że to nie jest grant, że to jest straszliwa pożyczka na 45 lat tyle, ile PRL2. Panie ministrze, czy możemy czekać rok na potencjalne przyszłe zyski z Narodowego Banku Polskiego? Panie redaktorze, możemy zużywać budżet MON i środki Funduszu Wsparcia Świat Zbrojnych Rzeczpospodziej, które nie są zużywane przez obecnego ministra obrony, 34 miliardy złotych niewydane. Jeżeli narzekają, że żołnierze nie mają ekwipunku, że... Czyli możemy czekać. Możemy na ten trzeci filak poczekać i wydawać działanie na... Aleksandra Leo, Klub Centrum, bardzo proszę. Dziękuję bardzo. No przede wszystkim propozycja pana Glapińskiego, prezesa Glapińskiego jest też niekonstytucyjna. Jest złamanie artykułu 220 Konstytucji, 227... Gdyby pani poseł przypomniała, czego one dotyczą. 220 Konstytucji to jest zakaz finansowania wydatków państwa przez NBP, 227 to jest zakaz angażowania się prezesa NBP w działalność polityczną. Chociażby ta wspólna konferencja jest złamaniem tego artykułu. Wspólna konferencja z prezydentem. Wspólna konferencja z prezydentem. Ale ja mam w takim razie pytanie do pana posła. Dlaczego, skoro teraz słyszymy o tych tak zwanych darmowych pieniądzach, dlaczego, skoro one są, nie były użyte wcześniej? Dlaczego, skoro mamy praktycznie bezkosztowe finansowanie armii, możemy się zbroić praktycznie bezkosztowo, dlaczego to nie było użyte, na przykład, kiedy brana była przez pana Błaszczaka pożyczka na 6%. Nie na 3, tak jak mamy teraz, tylko na 6%. Dlaczego, skoro kupowany był sprzęt w Korei na kredyt, to nie zostało to darmowe finansowanie zużyte wcześniej? To jest nic innego, jak tylko alternatywa polityczna. Taki alibi na weto pana prezydenta. Gdyby pan zaczął powiedzieć, dlatego pani poseł, że mieliśmy wystarczające instrumenty i z budżetu MON-u, i z funduszu wsparcia i zbrojności. Ale nie, panie pośle, mówimy o kredycie. Natomiast sytuacja, kiedy pojawiła się toksyczna propozycja pożyczki sejf europejskiej, kiedy się pojawiła ta propozycja, czyli trzeci filar finansowania polskich sił zbrojnych, obok tych dwóch, które przed chwilą wymieniłem, to pan prezydent z prezesem Narodowego Banku Polskiego i nie ma nic zdrożnego w tym, że prezes Narodowego Banku Polskiego z głową państwa coś dla dobra państwa uzgadnia, zaproponowali bezpieczniejszy instrument polegający na użyciu tego, co zbieramy na czarną godzinę w ramach tego, co ma MDP. Będę się tej retoryki piekielnej pozwoli pani trzymał i będę adwokatem diabła w tej sytuacji. Adam Glawiejski twierdzi, że wtedy, kiedy Prawy Sprawiedliwość po wybuchu bojny potrzebowało pieniędzy, to tak naprawdę nie było jeszcze tyle złota. On dopiero teraz ma ponad 500 złota i może skorzystać ze zmian kursowych i wygenerować dodatkowe pieniądze. Więc takie jest oficjalne tłumaczenie. I dodrukować. Skorzystać z tego, że wartość złota wzrosła. Jak ceny złota spadną, to co? I to jest ryzyko. Jak kurs walutowy między euro a złotą tylko się zmieni, to co? Niekonstytucyjna. Jest też niebezpieczna tak naprawdę. Jest nieodpowiedzialna. A jak kurs walutowy między euro a złotą się zmieni, to co? Pożyczki w Stanach też są dolarach. Nie ma pieniędzy, które może przekazywać państwu. Może przekazywać zyski, tak jak już padło. Od lat to są dziesiątki miliardów strat. Więc nie ma wolnych pieniędzy, które można... Nie, no już pan nie wyciąga tych kartek i nie czyta tych przekazów. Nie, że pan jest teraz przygotowany. Nie, dobrze, dobrze. I to nawet nie przekaz, tylko jakaś karmę. Jak się rozumiecie, różnice między stratą NBP a zyskiem, który jest zamrożony w rezerwach walutowych i w cenie złota. Ale rezerwy walutowe nie są wolnymi pieniędzy. Ale jest jednak... Chwileczkę. Jest jednak przyczyna pan w tym pewna, że diabelska alternatywa, że kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość, to Adam Glapiński wpłacał zysk do budżetu państwa, a kiedy rządzi Koalicja Obywatelska z Lewicą, z PSL-em, z Polską 2050, z Klubem Centrum, to takich pieniędzy nie ma. Jednocześnie te rezerwy złota rosną, więc w sumie były możliwości jakiegoś zysku. Także Marcin Morżonek, bo Konfederacja była jako pierwsza konsekwentnie przeciwna temu programowi jeszcze w sytuacji, kiedy Prawo i Sprawiedliwość jesienią z zeszłego roku chwaliło program Sejf. Co wam się nie podoba? Nie podoba nam się przede wszystkim warunkowość, bo ona niestety jest. Jeżeli mamy się zadłużać na bezpieczeństwo, żeby wydawać pieniądze na nasz przemysł obrony, na armię, to muszą być to pieniądze, które są absolutnie niezależne od nas i do tylko i wyłącznej decyzji do wydania dla nas. W rozporządzeniu Rady Europejskiej z 2025 roku, który już tutaj padał w artykule 4, tam jest ustęp 2, tam jest bardzo długa lista tych potencjalnych naruszeń, za jakie można wstrzymać wypłatę transz. I w punkcie D jest bardzo ciekawie, bo on mówi o skutecznej kontroli sądowej dokonanej przez niezawisłe sądy. Na papierze wszystko brzmi ładnie, pięknie, ale doskonale pamiętamy, jak to było w przypadku Krajowego Planu Odbudowy, gdzie w naszym ustawodawstwie i legislacji nie zmieniło się nic. Wcześniej pieniądze nie były wypłacane, kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość, teraz te pieniądze zostały wypłacone. Nie możemy sobie pozwolić na taką zależność i taką warunkowość. Ale my tutaj rozmawiamy... Jeszcze jedno chcę dopytać. Czy wy wierzycie, mówię o Konfederacji, czy państwo wierzą w to, że można korzystając z zasobów NBP-u wygenerować pieniądze, które nic nie kosztują i wydać je na armię? Nie ma czegoś takiego, panie redaktorze, jak darmowe pieniądz. Pieniądz nie ma czegoś takiego, jak darmowe obiady. Wszystko kosztuje. Podchodzimy bardzo... Podchodzimy do tego projektu bardzo sceptycznie. Zresztą sam pan prezes Glapiński mówił, że aby wprowadzić ten tak zwany safe zero, stoją przed nim poważne wyzwania prawne. Czyli nie jest to możliwe jednym słowem. Tak, nie wiem, czy to nie jest możliwe. Nie jestem konstytucjonalistą, a prawa dopiero się uczy. Dobrze, a jaki jest wasz pomysł w takim razie na znalezienie pieniędzy na wzmocnienie armii? Nasz pomysł jest taki, żeby w końcu zrobić porządny, prawdziwy audyt tego, co wydajemy. Wydajemy już ogromne pieniądze na naszą armię i każde dodatkowe pieniądze do źle zarządzanego systemu, do źle wydawanych pieniędzy tylko powiększają pewne problemy. Mamy problem, jeżeli chodzi o podstawowe wyposażenie żołnierzy. Żołnierze nie są szkoleni we właściwy sposób. Bardzo proste porównanie. Porównajmy to, co się dzieje chociażby na Ukrainie. Ukraina wydaje tyle samo pieniędzy, lecimy na obronność, jak walczy, ile produkuje bronów, ile produkuje amunicji, jak się dzielnie broni. Ale jedno, ale racjonalność wydawaniu pieniędzy jest szalenie istotna. Dobrze, tylko pan audyt to jest jedno, pilnowanie wydatków to jest jedno, a drugą rzecz jest znalezienie dodatkowych środków. A może pana zdaniem nie trzeba dodatkowych środków na armię? Każda, czy armia, czy służba zdrowia, czy jakakolwiek inna dziedzinie, zawsze będzie mówiła, potrzebujemy więcej pieniędzy. Dlatego pytam, potrzebują, czy nie potrzebują? Potrzebujemy racjonalnego wydawania pieniędzy. Jeżeli ktoś przedstawi z wojskowych też racjonalny plan na wydanie większej liczby pieniędzy, to bardzo proszę. Bo dlaczego Ukraina potrafi produkować teraz amunicje, dlaczego Ukraina potrafi produkować brony, wydając tyle samo pieniędzy, co my? Dlaczego Izrael, wydający, mający budżet na armię, plus minus miliard dolarów, taki jak my, dlaczego oni w dziesięciomilionowym kraju, siedem i pół miliona Żydów, mają wspaniałą armię, sześciuset tysięczną, nowoczesne technologie, obronę przeciwrakietową, przeciwdronową, a my tego nie mamy. No, u nas jakieś styropianowe szachedy lądują tu i ta. Dobrze, a to ja za... Pozwoli pan, że ja odbiję piłeczkę. A jakim cudem, jeżeli wy twierdziliście, że Polska, Zarząd o Prawo i Sprawiedliwości głównie rozbroiła się, przekazując część sprzętu Ukrainie, to jakim cudem wy nie dostrzegacie w tej chwili potrzeby wzmocnienia armii, zastąpienia tego sprzętu, Przecież kto tak powiedział? Nikt tak nie... Pan powiedział, że tutaj służba zdrowia, tutaj armia, że są różne potrzeby. Musimy racjonalnie wydawać, żeby właśnie wzmacniać armię, żeby zakupywać sprzęt. Mamy teraz, czekamy już na chociażby bardzo dobry ruch, chociaż no tam też pewna warunkowość. To zresztą padło dzisiaj w tym studiu, jeżeli chodzi o zakupy sprzętu amerykańskiego. Będziemy zaraz mieli ośmiu pilotów przyleci z myśliwcami piątej generacji, z F-35, które są obecnie no bardzo potężną bronią powietrzną. Rosyjskie czy chińskie myśliwce piątej generacji no parametrami dość mocno odstają, więc ja będę się nie wygramy tym potencjalnego konfliktu. No ale sobie na pewno bardzo pomożemy. Zastanówmy się na... No właśnie, nie wygramy tego konfliktu ośmiu masymiu lotami, tam szesnastoma, trzydziestoma... Pan Jarosław Starin, bo tutaj trochę się zawiązała dyskusja a propos tego, co pan prezydent powiedział w orędziu, bo pan prezydent nie dość, że zawetował przyjęcie sejf, to jeszcze pogrącił rządowi palcem, że nie ma prawa stosować tak zwanego planu B, tego, o którym powiedział pan minister Robert Kropiwnicki, czyli w jakim kierunku wy będziecie szli, że sejf nie, bo nie i że tych pieniędzy nie można przyjąć, że to jest nielegalne i że rządowi grożą konsekwencje prawne? W kierunku egzekwowania artykułu osiemdziesiątego dziewiątego ustęp pierwszy konstytucji, która mówi ratyfikacja przez Polskę umowy międzynarodowej wymaga uprzednio zgody wyrażonej w ustawie, tej zgody nie ma. A jeśli umowa dotyczy uwaga znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym. Panie ministrze, czy wasze umowy z Ameryką albo Koreą to były umowy międzynarodowe czy nie? Nie. To były, zaraz, to były umowy... Moment, moment, moment. To były umowy... To były umowy indywidualne na zakup albo Heimarsów, albo Patriotów, albo K2, albo Abramsów, albo Afarzy, albo F-35. Proszę mnie poprawić, czy to będą umowy z Komisją Europejską. To były normalne umowy komercyjne na zakup konkretnego sprzętu. A tu jest umowa z Komisją Europejską. Nie, a tutaj jest umowa na 45 lat, tyle ile trwał PRL, do siedemdziesiątego roku, na kredyt, który trzeba będzie spłacić nie 180 miliardów złotych, tylko dodatkowe 180 miliardów złotych wynikające z oprocentowania. To jest więzadło na 45 lat. To jest zupełnie co innego. Jeżeli pełna zgoda, przypominam, że emitujemy wieloletnie obligacje, nie cieszę się z tego, ale Polska jest krajem zadłużonym, natomiast ja muszę od razu Państwu powiedzieć, że szukam gdzieś tej informacji, potwierdzenia tej informacji, która pojawiła się w wypowiedziach w polityku Prawo i Sprawiedliwości i w orędziu prezydenta, że ten program wart prawie 190 miliardów, jego oprocentowanie, łączna kwota za spłat będzie dwa razy większa. Nie mogę znaleźć wiarygodnego źródła, który to potwierdza. Od razu Panie Ministrze, mówię to z ręką na sercu, chętnie bym posłuchał o takim źródłem, ale nie mogę go znaleźć. Tomasz Trela Lewica. Znaczy, ja chcę odnieść się do tego projektu pomysłu prezydencko-prezesowskiego, bo to są dwa warianty tego rozwiązania. Albo Adam Glapiński chce sprzedać rezerwy w postaci złota, czyli spieniężyć to i wtedy chce te pieniądze mieć i ewentualnie w zyskach przekazywać je do budżetu państwa albo co gorszego chce zrobić. Chce na papierze przeszacować wartość złota. To drugie chce zrobić. Odpalić drukarki w Narodowym Banku Polskim, wydrukować pieniądz, bo nie ma innej możliwości, żeby ten pieniądz przekazać do budżetu państwa. Sztabek nie da raczej. Nie da. Jakie są tego konsekwencje? Potencjalna inflacja. Potencjalna inflacja, potencjalne wyższe raty kredytów. Ja panu powiem, gdyby rząd się złapał w tę pułapkę, to oni wyjdą w 2027 roku i powiedzą tak. No, zobaczcie, to rząd koalicji 15 października odpowiedzialny jest za dwucyfrową inflację. Oni powiedzą 15 grudnia. Za dwucyfrową inflację, za wyższe raty kredytów. To przecież jest taka pułapka polityczna. Oni nie mają żadnego realnego pomysłu. Oni nie mają, jedno zdanie, oni nie mają żadnego realnego pomysłu, bo ja pracuję w Komisji Finansów od siedmiu lat. Przez siedem lat, jak rządził najpierw PiS, Narodowy Bank Polski przychodził i mówił tak. No, do budżetów płacimy sześć miliardów, osiem miliardów, bo mamy zysk. Odkąd my rządzimy, przychodzi wiceprezes Narodowego Banku Polskiego mówi tak. No, szanowni państwo, sytuacja jest zła. Nie mamy płynności takiej, jak byśmy chcieli. Nie mamy pieniędzy. Będzie strata. I raptem teraz wychodzi Adam Glapiński z Karolem Nawrockim, bo Karol Nawrocki go poprosił i mówi tak. No, ja wam wygeneruję 20 miliardów złotych. Ale to przecież nie Adam Glapiński jest autorem tego projektu. Ja mam wrażenie, że on występuje nieco zastąpiony na konferencjach z prezydentem. To wasz były wicepremier, wasz były minister, Grzegorz Kołotko zaproponował prezydentowi takie rozwiązanie. Czy zaproponował publicznie takie rozwiązanie i spotkał się z prezydentem pod koniec poździernika. Więc powinniście czuć ojcami tego sukcesu. I co mówi teraz pan profesor Grzegorz Kołotko? Jak słyszy te propozycje? Odcina się od tego. Mówi, posłuchajcie, ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego, bo oni chcą zrobić jakiś szacher, macher w księgach finansowych, wydrukować pieniądze i żeby Polska miała z tego tytułu kłopoty. My z pisowcami w te numery nie wchodzimy. Pani Aleksandra Leona. Ten projekt, który pan zapytał nadanie się do niszczarki. On powinien być niszczony. Zatrządu z Państwa, Włodzimierz Szczerzasty nie zamierza poddać projektu prezydenta pod obradę. Aleksandra Leona. Ten pierwszy pomysł, który padł w czasie tej konferencji, to jest jednak sprzedaż bodajże 50 ton złota, o którym mówił prezes Glapiński. Złota, które chroni przed inflacją. Złota, które stabilizuje złotego. I teraz jaka jest gwarancja, że to złoto zostanie odkupione po takiej samej cenie? Żadna. To złoto zostało kupione dużo taniej niż teraz. Teraz mamy 5 tysięcy za uncję. A prognozy są takie, że do końca roku prawdopodobnie to będzie 8 tysięcy za uncję. Więc prawdopodobieństwo, że uda się odkupić to złoto taniej, jest naprawdę bliskim zeru. Ale są ekonomiści też, wspomniany Grzegorz Kołotko, powtarzam wicepremier w rządach lewicy w latach 90-tych i 2000-tych. Mówi, że tych rezerw też mamy za dużo. Robert Kropiwnicki, kończąc temat, bardzo proszę. Bardzo ważne jest też, bo tu padło wiele takich przekłamań, że ta pożyczka jest dzisiaj naprawdę najtańsza na rynku. Na pewno jest najszybsza. Że gdybyśmy te pieniądze mieli emitować, pozyskać z obligacji, to zapłacilibyśmy w tym okresie odsetki ponad 300 miliardów. I to jest wyraźnie policzone. Gdybyśmy mieli to zaciągać, tak jak wy zrobiliście to w kredycie koreańskim, to mielibyśmy 360 miliardów odsetek. A tu mamy, to nawet jeżeli państwo potwierdzicie te dane, około 190 miliardów. I to naprawdę jest różnica. Jeszcze o tym mitycznym zysku Narodowego Banku Polskiego. Przypomnę, że te kwoty, które Narodowy Bank Polski do tej pory osiągał, to jest około 10 miliardów. Maksymalnie. Mówimy o rocznych zyskach. A tu potrzebujemy na już około 180 miliardów. Ładnie. Więc to jest naprawdę ogromna różnica. Plus proszę naprawdę pamiętać o tym, że to są tysiące miejsc pracy w polskich firmach. Jelcz, Stalowa Wola, Bydgosz. I można wymieniać bez liku miejscowości, które będą zyskały. To jest absolutne koło zamachowe polskiej gospodarki, które będzie funkcjonowały. Jako prawnie, gdyby Pan zechciał się odnieść do tych zarzutów Pana Ministra Selina, że to jest umowa międzynarodowa, która powinna być ratyfikowana ustawą za zgodą prezydenta. Mówimy o tej... Czyli, że Wasz plan B, czyli wysyłacie Kosiniaka, Kamysza i Domańskiego, żeby podpisali umowę z Komisją Europejską, że to jest zdanie Prawa i Sprawiedliwości. Taka sugestia prezydenta, także niezgodne z konstytucją. Absurdalne, bo to nie jest żadna umowa międzynarodowa. To jest po prostu zaciągnięcie zobowiązania. I to jest zobowiązanie, która wymaga ratyfikacji. Zobowiązanie jest umowa międzynarodowa. Nie wprowadzać słuchaczy w błąd. To jest po prostu pożyczka. I to nie jest umowa, która by spełniała... To jest umowa. Czy na funduszu strukturalne też podejmujemy specjalną ustawę? Czy na KPO była umowa o ratyfikacji? No nie było, oczywiście, że nie. Ale KPO nie było taką pożyczką. KPO to było 60 miliardów. KPO to było 60 miliardów. Jak Państwo słyszą dyskusję na ten temat będzie trwać. Jest weto, ale będzie ciąg dalszy. Będziemy to śledzić. Ostatnie zdanie, Marcin, może jednak... Co ciekawe, ja tutaj z Panem Posełem Kropiwnickim nawet jestem w stanie się zgodzić, bo to obecny sejf europejski. To jest pożyczka faktycznie tania, ale nie do końca wiemy, jak to się skończy w przeciągu 45 lat. Lepiej spłacać w dłuższej perspektywie niż w krótszej. Ale bezpieczeństwo nie ma ceny. Myślę, że wszyscy Polacy są w stanie zapłacić więcej, spłacać nawet większe odsetki, jeżeli tylko i wyłącznie będziemy mieli niezależność, a niezależność nie ma ceny. Ale to jest właśnie niezależność. My w Unii Europejskiej jesteśmy niezależni. Przejdźmy do drugiego tematu. Tygodnia bardzo proszę. To jest siódmy dzień tygodnia w Radiu Zet. I znowu będzie dyskusja o tym, czy coś jest nielegalne, czy nielegalne, bo koalicja rządząca wybrała nowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. To jest decyzja przełomowa, dlatego, że do tej pory od zmiany władzy koalicja bojkotowała Trybunał, nie wybierała nowych sędziów w miejscu, w którym kończyły się kadencje. Z tego powodu Trybunał działa dziś w niepełnym składzie. Robert Kropiwnicki, dlaczegoście po dwóch i pół roku zmienili zdanie na temat Trybunału i wybraliście sześcioro sędziów? Znaczy sędziów. Sędziów. Absolutnie sędziów. Będą kontrowersje. Czy to są już sędziowie, czy jeszcze nie? Tak, są już sędziowie. Dobrze. Już są sędziami. Sześcioro prawników. Co się stało? Dwa i pół roku czekaliście, zastanawialiście się, nie dawaliście do tej pory pieniędzy na pensję dla sędziów w Trybunale Konstytucyjnym, a nagle przypomnieliście sobie i wybraliście sześcioro na nas. Były wątpliwości co do funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Uznaliśmy jednak, że bezpieczeństwo też prawne państwa wymaga funkcjonowania takiej instytucji, jak Trybunał Konstytucyjny. Bo to jest pytanie zasadnicze. Czy my chcemy mieć Trybunał Konstytucyjny, czyli instytucję, która jest w stanie przełamywać wolę parlamentu, prezydenta? Dwa i pół roku szukaliście odpowiedzi na to nurtujące pytanie? Może trochę za długo, ale podjęliśmy tę decyzję, że trzeba jednak uzupełniać wakaty. Proszę też pamiętać, że to nie jest tak, że od razu były te wakaty. One się zwalniały od grudnia 2023 roku. Ale właściwie w ostatnich kilku miesiącach od grudnia 2025 roku, kiedy zwolniło się chyba dwa czy trzy dodatkowe miejsca, pojawiła się ta duża pula właściwie. I uważam, że słusznie, że Sejm wybrał w końcu tych sędziów, ponieważ rolą Sejmu jest obsada tych brakujących miejsc. Aleksandra Leo, proszę proszę. Polska potrzebuje niezależnego Trybunału Konstytucyjnego i to jest bardzo dla nas ważne. A przede wszystkim w 2024 roku była podjęta próba naprawy praworządności. Była tak zwana uchwała, ustawa, przepraszam, naprawcza, którą prezydent Andrzej Duda odesłał do Trybunału Konstytucyjnego. No wy teraz tak naprawdę giniecie od własnej broni. To znaczy, najpierw mówiliście, te wakaty nie są uzupełniane. Teraz, kiedy wakaty są uzupełniane i zostały uzupełnione, mówicie, nie, bo to powinno być zrobione pojedynczo, głosowania powinno być jedno po drugim. No było w Sejmie jedno po drugim. Prawda jest też taka, że w listopadzie 2019 roku trzy osoby, w tym pan Piotrowicz i pani Pawłowska, również zostali wybrani do Trybunału. Pawłowicz. Pawłowicz i Piotrowski, przepraszam. Piotrowicz. Piotrowicz. Mi się też mylą oboje. Piotrowicz, Pawłowicz. Stanisław Piotrowicz. I pan Stelin. Zostali wybrani podczas jednego posiedzenia Sejmu, więc teraz sami krytykujecie przepisy, które były waszymi przepisami. Ci sędziowie zostali wybrani, co więcej, stają się sędziami w momencie wybrania przez Sejm. Oczywiście muszą zostać... Wie pan co, zanim panu oddam głos, drodzy państwo, kontrowersje dotyczą tego, że prezydent odbierze przysięgę od tych sędziów. Przypominam, że jest precedens bałączeń. Duda nie odebrał przysięgi od trzech sędziów wybranych jeszcze pod koniec rządów PO-PSL razem z głosami Lewicy w roku 2015. Z tego się wzięła tak zwana historia o dublera, bo Prawo i Sprawiedliwość miejsce tych trzech sędziów wybrało swoich własnych. Ale posłuchajmy, w Sejmie występował szef kancelarii w rezydenta, Zbigniew Boguski, który już prewencyjnie powiedział obozowi władzy, co pan prezydent zrobi. Chcecie państwo, i tutaj zwracam się do pana marszałka, w ciągu 48 godzin zatrzymać, zaaresztować Trybunał Konstytucyjny. Mieliście ponad dwa długie lata. Stanowiska w Trybunale Konstytucyjnym pierwsze opróżniały się już w grudniu 2023 roku. Niestety nic w tym zakresie nie zostało zrobione. Mogliście państwo uzupełniać Trybunał Konstytucyjny. Krok po kroku. Zgodnie z Konstytucją. Z wyborem własnej większości. Ale nie chcieliście tego robić. Dlaczego? Dlatego, że Trybunał Konstytucyjny, gdzie państwo nie mielibyście większości, nie byłby pod butem waszego rządu, nie byłby pod butem premiera. Teraz widzicie tego szansę, więc w 48 godzin zaaresztować Trybunał, wybrać byle jak, byle szybko, byle waszych kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego, tak żeby zlikwidować kolejną, kolejną instytucję konstytucyjną, która ma patrzeć władzy na ręce. Prezydent na to na pewno nie pozwoli. Bądźcie tego pewni. Drodzy Państwo, oczywiście nie ma mowy o aresztowaniu Trybunału. Tutaj trochę poezja poniosła, Pana Ministra, ale wracam się do Aleksandry. Aleksandry to ziobry, nie Trybunał. Przecież to jest jasny sygnał, że prezydent nie powoła tej szóstki, którą Państwo wybraliście w Sejmie. Co dalej? Prezydent nie musi nic z koło powoływać. No właśnie, bo rola prezydenta jest określona tutaj przez ustawę. Prezydent nie bierze udziału w kształtowaniu Trybunału. Ale powtarzam, są precedensy. Andrzej Duda nie powołał trójki posłów. Lech Kaczyński, kandydatów na sędziów. Przepraszam, kandydatów na sędziów, znaczy wybranych przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego. Mówię z pamięci, ale za czasów Lecha Kaczyńskiego też taką historię pamiętam. A zatem, ja Panią nie pytam o ocenę polityczną tego, co zrobi prezydent. Czy jak Pani to ocenia? Pytam, co się stanie, jak prezydent odmówi za przysiężenia tych ludzi? Moim zdaniem, tak jak powiedziałam, po pierwsze sędzia staje się sędzią w momencie wyboru przez Sejm, więc oni są już sędziami konstytucyjnymi Trybunału Konstytucyjnego. Po drugie, takie przyjęcie takiego za... złożenia tego ślubowania, jeśli nie zostanie przyjęte przez prezydenta, prezydent do tego jest zobowiązany, do tego zobowiązuje jego konstytucja. Ale ma Pani, słysza Pani Boguckiego, nie zrobi tego prezydenta. No tak, słyszeliśmy i wiem, że nie zrobi, natomiast moim zdaniem do umożliwienia sprawowania tych obowiązków, do których zostali sędziowie wbrani, takie zaprzysiężenie może zostanie przyjęte przez prezydenta. Dobrze, to odbijam do Tomasza Trelli. Ja chcę sobie wyobrazić, że staje się to na przykład przez zgromadzeniem narodowym. W łącie, gdy prezydent sprzeniewierza się konstytucji... Jak ustawa mówi? W przepisach nie jest powiedziane, że przez zgromadzeniem narodowym. Ja zapytam Tomasza Trelli... Ale w przepisach jest powiedziane, że prezydent jest zobowiązany. No jeśli tego nie zrobi, sprzeniewierzy się konstytucji... Tomasz Trelli, czy wy jesteście gotowi wprowadzić tych prawników wybranych przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego w asyście policji? I tak zrobił Jarosław Kaczyński w roku 2015, wprowadzając tych swoich sędziów, tę trójkę, powtarzam, wybraną, uznawaną za tak zwanych dublerów w asyście policji. Czy wy jesteście gotowi coś takiego zrobić? My jesteśmy gotowi zrobić absolutnie wszystko, co jest zgodnie z przepisami prawa. Jeżeli Karol Nawrocki po raz kolejny będzie słuchał się Jarosława Kaczyńskiego i nie będzie chciał przyjąć ślubowania, to jak to pan Karol Nawrocki powiedział, jedno bicie serca od niego jest druga osoba w państwie marszałek Sejmu i zrobimy to w taki sposób, że potwierdzimy decyzję z piątku i ta szóstka prawników, wybitnych prawników będzie sędziami Trybunału Konstytucyjnego, bo już jest. Dobrze, ale ja zapytam, czy to znaczy, że ta szóstka prawników, którzy są, dostali wasze poparcie, stawią się przed marszałkiem Czarzastym i złożą przed nim zaprzysiężenie? Nie wiem, czy to będzie tylko marszałek, może będzie zastosowana forma zgromadzenia narodowego, natomiast my na pewno... A gdzie jest podstawa prawna do takiej czynności? My na pewno nie pozwolimy na to, żeby jednoosobowo Karol Nawrocki wykonując polecenie Jarosława Kaczyńskiego bojkotował system, który jest opisany w naszym prawie i chcę powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy. Pamiętacie państwo, kogo do Trybunału Konstytucyjnego delegował m.in. pan Selin? To byli ludzie, którzy siedzieli dzień wcześniej w ławach parlamentarnych, czy te osoby, które zostały teraz powołane kiedykolwiek były w jakiejś partii politycznej, kiedykolwiek były w Sejmie, w Senacie, to są osoby, które mają i swoje doświadczenie i mają swój dorobek zarówno na univerzytetach, w kancelariach, że własność. Szanowni państwo, znajdą państwo te informacje bez trudu, rzeczywiście to są między innymi Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, były zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich, były prezes prokuratorii generalnie Marcin Dziurda, prezes Stowarzyszenia Sędziów Temis Anna Kortin-Piotrowska, profesor Uniwersytetu Dośląskiego Dariusz Szostek, adwokatka Magdalena Będkowska. To prawda, natomiast wie pan, odłóżmy trochę na bok, ja jestem w stanie, panu chwileczkę, panie minister, w stanie z pamięci powiedzieć byłych polityków, którzy trafili do Trybunału Konstytucyjnego, Leon Kieres, wasz były senator, znaczy wasz, przepraszam, Koalicji Obywatelskiej, wasz w tym sensie, że związany z obecnym obozem, także trafił do Trybunału swego czasu, odłóżmy to trochę na bok. Pytanie jest takie, czy wy jesteście gotowi zaprosić tę szóstkę, przedoblicze Włodzimierza Czarzastego, prezydium Sejmu, czy może Zgromadzenia Narodowego i powiedzieć, ponieważ prezydent nie przyjmuje zaprzysiężenia, to tutaj złożycie zaprzysiężenie i stajecie się w pełni legalnie wybranymi sędziami? W pełni legalnie wybranymi sędziami to stali się ci państwo wybranymi piątej. Jest pytam o zaprzysiężenie. Jeżeli Karol Nawrocki będzie odmawiał, to oczywiście najpierw będziemy o tym bardzo głośno mówić, a później zastosujemy taki wariant, o którym między innymi mówi pani posłanka albo pan redaktor, bo te osoby będą zasiadały w Trybunale Konstytucyjnym i będą podejmowały decyzje. Jeżeli będzie trzeba tych państwa wprowadzić w asyście odpowiednich służb, to będzie to zrobione. Mogę ja? Sześć osób, które zostały wybrane przez większość koalicji rządowej do Trybunału Konstytucyjnego przedwczoraj chyba, jeszcze nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego, bo trzeba trzy warunki spełnić, żeby tym sędziom zostać. Po pierwsze, być wybranym w Sejmie. Po drugie, zaprzysiąc przed prezydentem Rzeczypospolitej innej możliwości nie ma, bo to ustawa wyraźnie mówi. I po trzecie, zaraz po tym zaprzysiężeniu udać się do Trybunału Konstytucyjnego i rozpocząć swoje sędziowskie urzędowanie. Na razie spełniony jest warunek pierwszy. Oczywiście wybór był taki, jak to określił minister Bogucki, że wybrano polityków w TOG-ach, bo owszem, doświadczenie sędziowskiego... Nie, ale proszę nie kłamać. Nie, ale proszę nie kłamać. Ja zacytowałem. Panie ministrze, panie ministrze, ja mam jedną prośbę. Zacytowałem ministra Boguckiego. Proszę nie kłamać, nie cytować kłamać. Nie róbmy z tego programu... Chwileczkę, nie róbmy z tego programu areny hipokryzji. Dokładnie. Pan sam głosował za politykami PiSu, którzy trafili wprost do Trybunału. Odłóżmy to na bok. Proszę mi powiedzieć, jak wy zareagujecie, jeżeli obóz władzy zrobi to, o czym powiedzieli państwo, pani posłany Aleksander Rano. Oczywiście wpiszemy do zestawu faktów i dowodów na totalne łamanie prawa Konstytucji przez koalicję 13 grudnia. Od początku ich władzy kolejny punkt, który będzie po utracie przez nich władzy oczywiście rozliczany. Więc będziemy po prostu... Ja mam jeszcze jedno do pana pytanie. Koalicja rządowa, a zwłaszcza koalicja obywatelska, a zwłaszcza koalicja obywatelska wraca do starej tradycji. Wybierali w 15 roku sędziów do Trybunału Konstytucyjnego na zapas, bo byli przyzwyczajeni do tego, że tam są zawsze ludzie im bliscy. Ale nie ma zapasu teraz żadnego. Konstytucyjnego. Wybierali na zapas i stąd się zaczął kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. I teraz nie wybierali przez dwa i pół roku sędziów Trybunału, kiedy wygasały wakaty, bo czekali na moment, kiedy sprawdzą, że już jest większość sympatyzujących z nimi członków Trybunału. Proszę, nie, chwileczkę, chwileczkę. Wszyscy ich swoją miarą. Panie ministrze, chwileczkę. Drodzy Państwo, w tej chwili, panie, panie, panie, proszę. Po pierwsze, w tej chwili, gdyby zostali sędziami, to będzie sześcioro na 15 członków. To wciąż nie jest większość, na tyle, na ile pamiętam, arytmetykę. Drugi element, o który chcę pana zapytać. Chcę pana zapytać, panie, panie, chce pana zapytać o coś takiego. Czy pan mnie czuje? Pan, czy się? Drodzy Państwo, nie, no, ale wie pan, ale nie, ja mam, pan Selin mówi, że on będzie analizował dziewiątę, a przemówilizować. Ale właśnie, ale ja mam dla pana, panie, panie, panie, panie, panie, ja mam dla pana pytanie, na które... Myślę, że przeanalizowaliście, dokładnie. W filozoficznej. Przez 8 lat głosował pan na bazie przepisów o wyborze członków Trybunału Konstytucyjnego, które wyście stworzyli nad wyborem także pańskich kolegów z ław poselskich do Trybunału, a dzisiaj te same przepisy, tylko dlatego, że obecny obu z władzy z nich korzysta, wy zaskarżacie do Trybunału, twierdząc, że są niezgodne z Konstytucją, a zatem, że niezgodnie z Konstytucją, wybraliście wszystkich członków Trybunału. Takie skierowaliście, tak oświadam. Nie, uważam, że są wątpliwości prawne co do tego, że wakacje nie są uzupełniane systematycznie, kiedy wygasza mandat sędziogę Trybunału, tylko czeka się na moment, kiedy się analizuje, że teraz już będzie dobrze pod względem politycznym i wybiera się hurtem wszystkich. Ale proszę, Marcin Morzonek, Marcin Morzonek, bardzo proszę. Przepraszam, teraz to, co tutaj słyszę, jedna, druga strona się cały czas przerzuca tymi hasłami. Tutaj pan poseł powiedział o analizie pozostałej dziewiątki. No przecież to jest hipokryzja niesamowita. Lewim prawem Sejmu jest wybór sędziów do Trybunału Konstantycyjnego bez względu na to, kim oni są. Czy wstaną z ławy poselskiej, senatorskiej i pójdą do tego Trybunału. Sejm decyduje, tak jest. Pan prezydent musi odebrać ślubowanie, bo ślubowanie jest tutaj warunkiem nawiązania stosunku służbowego sędzia. Prawo i Sprawiedliwość niestety zepsuło tę sytuację. Koalicja Obywatelska się w niej bardzo mocno rozsiadła. Dlaczego? Bo komu jest potrzebny Trybunał Konstytucyjny? On jest potrzebny obywatelom. Bo ja pamiętam czasy, kiedy to Trybunał Konstytucyjny był jak wyrocznia. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego publikowane. Dalej funkcjonują w naszym obrocie prawnym. Kto odpowiada za to, że tak się już nie dzieje? Platforma w 15. Proszę? Kto odpowiada za to, że tak już nie jest? To tak jak powiedziałem, rozpoczęło ten proces dekompozycji Prawo i Sprawiedliwość w Platformie teraz też. W tym dobrze, bo to Trybunał Konstytucyjny stał na straży obywateli i tych przepisów, które były niezgodne, nietrafione, te przepisy, które godziły w nasze codzienne życie. Naszym związaniem jest to, szanowni państwo, czy jesteście gotowi na to? To oczywiście pytanie do liderów waszych formacji politycznych. Reset, tak. Nie są gotowi. Nie są gotowi. Dziękuję panie redaktorze za tą deklarację, ale popatrzmy na to z punktu widzenia obywatela, bo tu się możemy przerzucać, tutaj politycy odstawiają pewnego rodzaju teatr, ja to wszystko rozumiem, ale na samym, na dole są obywatele. Obywatele, którzy teraz nie wiedzą, czy się rozwiedli, nie wiedzą, czy umowa, proces, który wygrali na przykład w umowie frankowej jest ważny, czy nieważny. To są poważne problemy codzienne Polaków, a nie to, czy tu był poseł, tu był senator w trybunale. Szanowni państwo, opamiętajmy się. Jak podchodzimy do obsadzania najważniejszego sądu w Polsce, zdajemy tą politykę... Ale jedni i drudzy obsadzali. Zróbmy wszyscy, możemy to zrobić, możemy to zrobić przecież, szanowni państwo, jeżeli staniemy ponad tym, zróbmy krok do tyłu, usiądźmy przy stole i porozmawiajmy. Pani, Pani Aleksandra, Pani się nie obawia, że w przyszłym tygodniu, bo w przyszłym tygodniu będzie w trybunale sądzony ten wniosek Prawa i Sprawiedliwości, która, które zaskarżyło swoje własne przepisy, że dojdzie do jakichś gorszostych scen, których państwo będą, czy kandydaci wybrani przez państwa, będą chcieli wejść do trybunału, prezes trybunału, prezes trybunału będzie tam urządzał blokadę. Nie powiedzieć Pani takich obrazków poruszających, wstrząsających i żenujących mocno? Ale to nie jest tak, że ja się obawiam. Jestem przekonana, że to będzie miało miejsce, bo już niejednokrotnie widzieliśmy, jaki cyrk może nie mieć miejsca. Jeżeli pójdą na za przysiężenie do prezydenta i prezentu za przysiężenie przyjęli. Gdyby prezydent Duda nie przyjął przysięgi nielegalnie wybranych sędziów, między innymi pana Wyrembaka, pana Piskorskiego. Tak, gdybyście w 2015 roku nie zaczęli psucia praworządności, to nie mielibyśmy teraz takiej sytuacji. Gdybyście nie wybierali sędziów na zapas. Natomiast teraz naprawdę bardzo zabawne jest to, że oni zostali wybrani na podstawie zaskarżanych, teraz zaskarżanych przez Prawo i Sprawiedliwość przepisów Prawa i Sprawiedliwości. To jest niesamowite. Tak jak powiedziałem na początku, wy giniecie teraz od własnej broni. To ja oddaję głos Robertowi Kropiwnickiemu, tylko pani poseł, sprawdziłem, tak mnie tknęło, Jarosław Wyrembak nie był wybrany w 2015 roku, tylko w 2018 roku po śmierci jednego z sędziów. Po jednego z sędziów. Tak, poddzwonię, to prawda. Pan Robert Kropiwnicki jest ułożony przez Prawo i Sprawiedliwość jako taki... I osoby, które teraz są jeszcze. Że dograł diabelską rolę w 2015 roku, bo to pan pilotował projekt wyboru pięciu sędziów nowych Trybunału pod koniec tamtych rządów PO-PSL. Tak, przepraszam. Przy czym dwójka, przy czym dwójka została wybrana za wcześnie, już zahaczając o kadencję rządów Prawa i Sprawiedliwości i ta dwójka została pozbawiona przez Trybunał możliwości sądzenia, ale przy okazji Jarosław Kaczyński pozbawił nie tylko tę dwójkę, ale też trójkę legalnie wybranych sędziów prawa do sądzenia. Skomplikowana historia, ale z tego się wzięli dublerzy. Jak to się skończy? Czy pan się czuje winny, odpowiedzialny za to, co się dzieje w Trybunale? Kaczyński wyłączył funkcjonowanie Trybunału w 2015 w grudniu tak naprawdę i później przez całe osiem lat tak robił wszystko, żeby Trybunał nie funkcjonował. Ja absolutnie zgadzam się z tezą, że Polacy potrzebują niezależnego Trybunału Konstytucyjnego, bo to jest ważne dla tych wszystkich, którzy składają skargi konstytucyjne. Po dwóch latach sobie przypomnieliście o tym. Staraliśmy się właśnie naprawiać tą ustawą, staraliśmy się to korygować. Rządowi nie jest potrzebny Trybunał. Dzisiaj robimy wszystko, żeby przywrócić Trybunał i żeby praworządność w Polsce zafunkcjonowała. I to, co powinien zrobić, ja nie wiem, co zrobi marszałek Sejmu, ale uważam, że jeżeli prezydent będzie się uchylał od przyjęcia ślubowania od tych wybranych sędziów, bo Konstytucja w artykule 194 mówi wyraźnie, Sejm wybiera sędziów. Po prostu. I już nie mówi, że kandydatów na sędziów czy coś. Mówi wyraźnie, że marszałek powinien, po pierwsze, zawezwać prezydenta do wypełnienia obowiązku. Jeżeli prezydent będzie się uchylał od tego w oznaczonym terminie, to powinien po prostu zorganizować to czy przed Sejmem, czy przed Zgromadzeniem Narodowym, czy przed... Słamaniem prawem. Nie, przepisy tak mówią. Nie ma przepisów na to, panie profesorze. Ale jeżeli prezydent się uchyla od wypełnienia obowiązku, bo proszę zobaczyć, że nawet... To uchwałę przyjmiecie wtedy. Nie, po prostu... A kolejną rzecz, przepraszam? Nie, nie. To jest bardzo prosta rzecz. Marszałek organizuje zgromadzenie, czy tam posiedzenie Sejmu zaprasza prezydenta. Jeżeli prezydent nie przychodzi, to jest jego uchybienie tak naprawdę. I w związku z tym... Nie, tak sięgę w tego programu. Usłyszeliśmy, jak to będzie wyglądać. To był siódmy dzień tygodnia w Radiu Rzecz. Mój i Państwa gośćmi byli Jarosław, Salin, Robert Kropiwnicki, Marcin, Morzonek, Tomasz, Tylem, Aleksandr. Dziękuję bardzo. Dobrego dnia.