Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Michał Dworczyk Dworczyk

Dworczyk: prokuratura skierowała akt oskarżenia. Co mu zarzuca?

Michał Dworczyk w rozmowie z Onetem potwierdził, że prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko niemu; chodzi o zarzuty niedopełnienia obowiązków i utrudniania śledztwa związane z wyciekiem maili. Eurodeputowany i były szef kancelarii premiera krytykuje też sposób prowadzenia śledztwa i ostrzega, że rzeczywisty sprawca ataku hakerskiego pozostaje nieustalony.

Udostępnij:
Dworczyk: prokuratura skierowała akt oskarżenia. Co mu zarzuca?

Akt oskarżenia i zarzuty

W rozmowie na kanale Onet były minister i obecny eurodeputowany przedstawił pierwszy publiczny komentarz po tym, jak prokuratura - według komunikatu opublikowanego przez media - skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia. Dworczyk powiedział, że w akcie są dwa zarzuty: niedopełnienia obowiązków (art. 231) oraz utrudniania śledztwa. Zapowiedział, że zapozna się z treścią aktu wraz z obrońcą i zaprzeczył, jak twierdzi, aby przetwarzał informacje niejawne na swojej prywatnej skrzynce.

Dworczyk: prokuratura skierowała akt oskarżenia. Co mu zarzuca?
Jedyną osobą tak naprawdę, która dzisiaj będzie miała postawione zarzuty, będę ja.

Śledztwo ws. ataku hakerskiego

W rozmowie padło ostre oskarżenie wobec prokuratury: zdaniem rozmówcy śledztwo nie skupiło się na namierzaniu sprawców włamań, ale na analizie treści skradzionych maili. Dworczyk wskazywał, że mimo ustaleń niezależnych firm zajmujących się cyberbezpieczeństwem, w tym zagranicznych podmiotów, które łączyły atak z grupami powiązanymi ze służbami Federacji Rosyjskiej i Białorusi, „sprawcy są nieznani do dzisiaj” a jedyną osobą, wobec której mają być postawione zarzuty, ma być on sam.

Używanie prywatnej skrzynki i bezpieczeństwo komunikacji

W rozmowie padło wyjaśnienie, dlaczego rzekomo korzystał z prywatnej poczty: Dworczyk tłumaczył, że w praktyce administracyjnej rozdzielenie spraw służbowych i partyjnych bywa trudne i że w tamtym okresie nie istniały przepisy karne zakazujące używania prywatnych skrzynek. Jednocześnie przyznał, że nie przetwarzał ani nie przesyłał informacji niejawnych za pomocą prywatnej poczty i podkreślił, iż nie ma w akcie oskarżenia zarzutu naruszenia ustawy o ochronie informacji niejawnych.

Treści dotyczące obronności i konsekwencje wycieków

Redaktorka przypomniała ujawnione fragmenty korespondencji dotyczące tematów obronnych - m.in. zapasów amunicji czy programów zbrojeniowych. Dworczyk przyznał, że w skrzynce były maile dotyczące wojska, ale odrzucił tezę, że przesyłał dane objęte klauzulą tajności. Zwrócił też uwagę, że równoległe włamania dotyczyły skrzynek na domenach państwowych, co jego zdaniem dowodzi, że ataki miały charakter profesjonalny i wymagały poważnych zasobów do przeprowadzenia.

Spór o SAFE i polityczne tło

W tym samym wywiadzie rozmówca przeszedł do oceny programu SAFE i krytykował rządzących za to, jak ustawę przedstawiono w debacie publicznej. Skrytykował też premiera Donalda Tuska za, jak to ujął, upolitycznienie tematu obronności, a wskazując na obawy co do sposobu alokacji środków w programie SAFE odniósł się do konieczności wsparcia polskiego przemysłu zbrojeniowego. W rozmowie padło także odniesienie do prezydenta Karola Nawrockiego, który w debacie o SAFE miał wątpliwości przed podpisaniem ustawy (materiał video był rejestrowany jeszcze przed ogłoszeniem weta).

Co może być dalej

Dworczyk zapowiedział, że sprawę oceni sąd i że będzie bronił się przed zarzutami, zapowiadając współpracę z obrońcami. Jednocześnie wezwał prokuraturę do wyjaśnienia, kto stał za atakiem hakerskim i do skutecznego namierzenia sprawców. Sprawa łączy w sobie wątek prawny, techniczny i polityczny - będzie wpływać zarówno na debatę o bezpieczeństwie komunikacji w administracji, jak i na trwającą publiczną dyskusję o programie SAFE i roli państwowych spółek zbrojeniowych.

Grafiki

Dworczyk: prokuratura skierowała akt oskarżenia. Co mu zarzuca?
Nigdy żadnych informacji niejawnych nie przetwarzałem, ani nie wysyłałem z mojej skrzynki mailowej.
Dworczyk: prokuratura skierowała akt oskarżenia. Co mu zarzuca?
Wygląda na to, jakby prokuratura skupiała się na przetrząsaniu kilkudziesięciu tysięcy maili pod kątem tego, czy jest jakiś powód, żeby postawić mi zarzuty.
Udostępnij:

Źródła

Onet

DWORCZYK: JEDYNĄ OSOBĄ, KTÓRA BĘDZIE MIAŁA POSTAWIONE ZARZUTY BĘDĘ JA · 2026-03-14

YouTube · Sprawdź źródło ↗
VideoParlament

Waldemar Żurek na X napisał, że prywatna skrzynka mailowa nie powinna służyć do prowadzenia spraw państwa i wskazał ryzyka dla bezpieczeństwa. W poście dodał, że prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Michałowi Dworczykowi.

VideoParlament · Zobacz materiał ↗
PiS

Na konferencji prasowej minister Michał Dworczyk odnosi się do wezwania do prokuratury i przedstawia swoje stanowisko wobec zarzutów. Wyjaśnia, że nie dotyczy to naruszenia ustawy o ochronie informacji niejawnych i przedstawia szczegóły dwóch stawianych mu zarzutów: niedopełnienia obowiązków oraz rz

VideoParlament · Zobacz materiał ↗
Transkrypcja
Fronty Wojny. Zapraszają Marcin Wyrwał i Edyta Rzemła. Dzień dobry, witamy Państwa w kolejnym odcinku podcastu Fronty Wojny. Dzisiaj bez Marcina, proszę trzymać za niego kciuki, za jego zdrowie, ale za to z fantastycznym gościem, który o bezpieczeństwie wie bardzo dużo i o wojsku również, ponieważ był wiceministrem obrony narodowej, później szefem kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego, obecnie jest europosłem. Witamy pana ministra Michała Dworczyka. Dzień dobry. Dzień dobry Pani, dzień dobry Państwu, zdrowia dla pana redaktora życzę, a oprócz tego, że europosłem, to wiceprzewodniczącym Komisji Obrony i Bezpieczeństwa w Parlamencie Europejskim. Czyli idealny gość. Tego nie wiem, to już oceni Pani i słuchacze. Zobaczymy jakie będą komentarze, ale zaczniemy od czegoś, co nie jest dla pana przyjemne ani miłe. Mianowicie w środę, jak pan napisał na Twitterze, dowiedział się pan od dziennikarzy, że prokuratura wysłała akt oskarżenia przeciwko panu do sądu. Co panu zarzuca prokuratura? No to prawda, to nie jest nic przyjemnego, natomiast nie jestem tym specjalnie zaskoczony, no bo taka jest logika zdarzeń czy działań, które zostały uruchomione jakiś czas temu, a właściwie w czasie kampanii do Europarlamentu, w czasie której startowałem. Bo to wówczas pan minister sprawiedliwości, ówczesny minister sprawiedliwości, pan minister Bodnar poinformował, że mój status w śledztwie dotyczącym ataku hakerskiego na skrzynki polityków, kilkudziesięciu polityków prawicy. Mój status się zmienił z osoby poszkodowanej na osobę podejrzaną. No to wróćmy do tego śledztwa dotyczącego ataku hakerskiego. Tam jest pan, rozumiem, że jest śledztwo dotyczące tego, kto zaatakował skrzynki mailowe polityków, urzędników państwowych, kiedy pan sprawował urząd szefa kancelarii premiera? Tak, w dwudziestym, to chyba był dwudziesty rok, albo dwudziesty pierwszy, nie. W dwudziestym pierwszym roku okazało się, że został przeprowadzony atak fishingowy, wskutek którego kilkadziesiąt skrzynek zostało schakowanych. Polityków, urzędników państwowych, między innymi wicemarszałka Sejmu, byłego szefa służby kontrwywiadu wojskowego, byłego szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wielu urzędników i polityków, przede wszystkim związanych z prawicą, ale nie tylko. No i wśród tych kilkudziesięciu schakowanych skrzynek była również moja skrzynka. I tak to się wszystko zaczęło. Ale jak dobrze pamiętam, to ten atak fishingowy zaczął się od tego, że to pana małżonka weszła na stronę, na którą nie powinna wejść i to uruchomiło cały... To było jeszcze inaczej. Jeszcze inaczej. Tak, na Facebooku mojej żony, który też został przejęty wraz z jej skrzynką mailową, opublikowana została jakaś tam informacja przez atakujących. I ta informacja odsyłała do strony, na której rozpoczęto publikacje treści wykradzionych, pierwotnie z mojej skrzynki, no a potem z innych skrzynek właśnie osób, które wymieniałem, czyli wysokich urzędników państwowych i polityków Prawa i Sprawiedliwości. To wróćmy do tego śledztwa prokuratury. Czy nasi śledczy ustalili, kto stał za tym atakiem, kto go zainspirował i dlaczego on miał miejsce? Nie, to jest oczywiście sprawa nierozstrzygnięta, nierozwiązana. To też jest zresztą charakterystyczne, bo trzeba powiedzieć, że już mniej więcej rok po tym, jak zostało wszczęte śledztwo. Może jeszcze, jeśli pani pozwoli, cofniemy się. Ja oczywiście od razu po tym, jak zobaczyłem, co się zdarzyło, zawiadomiłem szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i stosowne służby. Potem złożyłem doniesienie do prokuratury w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa i wskutek tych doniesień zostało wszczęte śledztwo. Mniej więcej rok po tym wszczęciu śledztwa, w którym, tak jak powiedziałem, miałem status osoby poszkodowanej, jednej zresztą z osób poszkodowanych, mój adwokat. Stwierdził, że to śledztwo w jego opinii jest dziwnie prowadzone, bo wygląda na to, jakby nie byli poszukiwani hakerzy, ci, którzy się włamali na skrzynkę, a jakby prokuratura skupiała się na przetrząsaniu kilkudziesięciu tysięcy maili pod kątem tego, czy jest jakiś powód, podstawa, żeby postawić mi zarzuty. No dla mnie to było wówczas szokujące. Dzisiaj już w ogóle nie jest, ponieważ mimo tego, że w międzyczasie rząd się zmienił, to... Wróćmy do tego pierwszego pytania. Co prokuratura panu zarzuca? Za co pan... A dobrze. Wczoraj rozmawiając pan powiedział, że spotkamy się na Białą Łęce. Mam nadzieję, że tak się nie stanie, no ale... To był żart, ale kończąc tylko tamto zdanie. Krótko mówiąc, w opinii prawników prokuratura od początku skupiła się na potencjalnych wykroczeniach, czy też przestępstwach, które można by znaleźć na podstawie treści w skrzynce, która została przekazana prokuraturze, a nie na poszukiwaniu hakerów. I do dzisiaj ci hakerzy nie zostali znalezieni. Jedyną osobą tak naprawdę, która dzisiaj będzie miała postawione zarzuty, będę ja. No przepraszam, jeszcze zostali jacyś dwaj chyba panowie, którzy weszli z ciekawości, bo w pewnym momencie dane dotyczące możliwości logowania zostały w darknecie ujawnione przez tych hakerów. Jakichś dwóch boguducha winnych ludzi z ciekawości weszło, żeby zobaczyło. No i oni właśnie mają sprawę w sądzie za to, że w sposób nieuprawniony zalogowali się do tej skrzynki. Natomiast hakerzy, czyli ci, którzy dokonali tych włamań, są nieznani do dzisiaj prokuraturze. No jak nieznani, przecież dziennikarze przeprowadzili śledztwa, w których jakby ujawnili, że to są hakerzy z Białorusi. Związani ze służbami białoruskimi i Federacji Rosyjskiej i to nie tylko dziennikarze, bo ma pani rację, dziennikarze też na to zwrócić uwagę, ale co najmniej dwie firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem, w tym jedna amerykańska, Madiant, to jest chyba spółka, której właścicielem jest Google, powiedziała, że sprawcami tego ataku były grupy hakerskie powiązane właśnie ze służbami specjalnymi Federacji Rosyjskiej i Białorusi. Ale wracając do odpowiedzi na pani pierwsze pytanie. Nie potrafi ustalić sprawców. Nasze służby niestety i nasza prokuratura nie potrafi tego ustalić, chociaż inni zarówno eksperci od cyberbezpieczeństwa i to międzynarodowi niezaangażowani w nasze polityczne, partyjne wojenki wewnątrzkrajowe już to zdążyli ustalić, chociaż dziennikarze też to ustalili, ale prokuraturze się to jeszcze nie udało. Za to udało się postawić zarzuty właśnie jakimś... A czy prokuratura prowadzi śledztwo, czy ono zostało umorzone? Cały czas według mojej wiedzy prowadzi, natomiast ja mam poczucie, że to są działania głównie pozorowane, dlatego że celem tego śledztwa było co innego, zarówno jeszcze w czasie, kiedy rządziła Centro Prawica w Polsce, jak i dzisiaj, kiedy rządzi Platforma Obywatelska. Ale wracając do pytania, które postawiła pani redaktor, są dwa zarzuty. Ja jeszcze nie widziałem tego aktu oskarżenia, który trafił do sądu, bo tak jak powiedziałem wczoraj i napisałem wczoraj, najpierw usłyszałem od dziennikarzy, że ten akt tam trafi, potem on został opublikowany na stronie prokuratury. Jeszcze nie był wczoraj zarejestrowany w sądzie, no więc ja zapoznam się z nim, mój adwokat, jak on tam trafi. Ale wiemy z komunikatu prokuratury, że są dwa zarzuty. Pierwszy zarzut dotyczy niedopełnienia obowiązków, czyli 231, takie przestępstwo urzędnicze, zarzuca prokuratura. A drugi artykuł, którego numeru nie pamiętam, ale dotyczy utrudniania, rzekomego utrudniania śledztwa. Ja z oboma tymi zarzutami się nie zgadzam. Prokurator nie potrafił konkretnie wskazać, jakie przepisy prawa karnego miałbym złamać. I nie dopełnić obowiązków. Dobrze, panie ministrze. A jeżeli chodzi o drugi zarzut utrudniania śledztwa, a drugi zarzut, tylko dokończę pół zdania, a drugi zarzut dotyczący utrudniania śledztwa, to jest wyłączna teza prokuratora, bo w aktach śledztwa nie ma żadnych dowodów materialnych, ani zeznań, które by tę tezę potwierdzały. Dlaczego używał pan skrzynki prywatnej do celów służbowych? Każdy, kto pracował w administracji i myślę tutaj też o stanowiskach politycznych oczywiście, wie, że czasami jest bardzo trudno rozróżnić kategorię spraw stricte administracyjnych od spraw politycznych. I podam pani konkretny, czy partyjnych. I podam pani konkretny przykład. Jest organizowana wizyta prezesa Rady Ministrów w miejscowości X. I ta wizyta ma dwie części, bo z jednej strony na przykład prezes Rady Ministrów jako premier odwiedza, nie wiem, zakład pracy zbrojeniowy, załóżmy, Mesko, prawda? Jak już jesteśmy w studiu tutaj, więc odwiedza, tak jest. Odwiedza Mesko, a potem ma spotkanie z aktywem partyjnym Prawa i Sprawiedliwości w tym wypadku, jeśli chodzi o Mateusza Morawieckiego. No i teraz tak, w obu tych przypadkach wizytę zabezpiecza Służba Ochrony Państwa. W obu tych przypadkach prowadzone są działania organizacyjne w oparciu o, przynajmniej w części w oparciu o Kancelarię Prezesa Rady Ministrów i cały zespół osób, który zawsze przygotowuje wizyty. I trudno rozdzielić tak naprawdę to na dwie części. No więc siłą rzeczy wtedy powstaje taki dylemat. A jeżeli tych spraw jest bardzo wiele, no to część rzeczy po prostu z automatu robi się po kolei i tyle. I teraz to, co warto, to jest odpowiedź na Pani pytanie, ale to, co warto zawsze w takiej sytuacji podkreślić, że nie ma żadnych przepisów, nie ma żadnej ustawy, nie ma żadnych przepisów na poziomie rozporządzenia, zarządzenia, które zabraniałyby wykorzystywania prywatnych skrzynek do prowadzenia takiej korespondencji. Teraz możemy mówić o na przykład nagięciu regulaminu kancelarii, czyli urzędu na poziomie, czyli aktu na poziomie konkretnego urzędu, prawda? Takiego ministerstwa, innego ministerstwa czy kancelarii prezesa rady ministrów. No właśnie, co mówił o tym regulamin? Ale, ale tutaj można powiedzieć, że tu oczywiście są przewidziane różnego rodzaju konsekwencje dla pracowników tych urzędów natury administracyjnej, natury pracowniczej, prawda? A mówimy tutaj o prawie karnym. W związku z tym, ja powtórzę, nie ma żadnego przepisu, który by zabraniał tego. Pojawiał się bardzo często argument, że przecież to było nieodpowiedzialne, dlatego, że skrzynki na domenach, na serwerach prywatnych, nie wiem, z wirtualnej Polski, Gmaila czy inne, są gorzej zabezpieczone niż skrzynki na domenie gov, prawda? Prowadzone przez instytucje państwowe. Nic bardziej mylnego. Pomijając już kwestie, nie chcę wchodzić w sprawy techniczne, bo tu jest na pewno stu lepszych ekspertów, którzy na tym się znają, ale mogę podać przykład, który bardzo często umyka wszystkim śledzącym tę sprawę. Otóż równolegle do ujawnienia treści ze skrzynek prywatnych polityków i urzędników w tamtym czasie ujawniono skrzynki na domenie sejmowej, czyli prowadzonej też przez państwo 10 albo 11 polityków, w tym moją, zawartość tych skrzynek, które też zostały złamane. Co to oznacza? To oznacza, że w dzisiejszych czasach, jeżeli chcesz się włamać na czyjąś skrzynkę mailową, to jest wyłącznie kwestia sił i środków, które trzeba zaangażować, żeby przełamać zabezpieczenia, a nie tego, że tu się da, a tu się nie da, tak? To ja zapytam inaczej. Dzisiaj z tej perspektywy już kilku lat, gdyby był pan znowu szefem kancelarii premiera, to używałby pan do korespondencji ze swoimi współpracownikami skrzynki prywatnej? To zależy do jakiej korespondencji, bo tak jak pani mówiłem... Na przykład o korespondencji z generałem Gajem. Pan pułkownik Gaj nigdy chyba wężyków generalskich nie otrzymał. Natomiast wie pani, to są tak jednostkowe przykłady, że trzeba by je omawiać na podstawie konkretnych, konkretnych wiadomości. Ale mogę powtórzyć to, co zawsze powtarzam przy tej okazji. Nigdy żadnych informacji niejawnych nie przetwarzałem, ani nie wysyłałem z mojej skrzynki mailowej. Bo takie wrażenie zostało wytworzone, że ja wysyłałem informacje tajne, przekazywałem informacje, które stanowiły zagrożenie dla państwa polskiego. To jest kłamstwo. Ostatnie zdanie. I dlaczego to jest kłamstwo? To możecie państwo sprawdzić, co zarzuca mi prokuratura, bo to jest w komunikacie prokuratury i nie ma tam złamania ustawy o ochronie informacji niejawnych. Bo za to są konkretne kary. Ale panie ministrze, ja bardzo skrupulatnie śledziłam wycieki z pana skrzynki. Siłą rzeczy było tam dużo ciekawych z mojego punktu widzenia informacji, m.in. o naszych zapasach amunicji, m.in. o stanie realizacji niektórych programów zbrojeniowych, o tym, że groty jednak nie są takie dobre, jak was rząd zachwalał. Mówimy o karabinkach z Radomia. Nadal jestem dumny, że doprowadziłem do wprowadzenia grota w 2017 roku do Polskich Sił Zbrojnych. Kiedyś o tym porozmawiamy, mam nadzieję. Oczywiście będziemy śledzić, co się będzie działo z tym oskarżeniem. I ja bym sobie też życzyła, żeby prokuratura zajęła się rzetelnej sprawcami tego ataku. Zwłaszcza, i tu ostatnie zdanie w tej sprawie, jeśli pani już chce kończyć ten temat, że proszę zwrócić uwagę, jeżeli rzeczywiście to byli hakerzy powiązani ze służbami Federacji Rosyjskiej czy Białorusi, to na pewno osiągnęli jeden cel. Osiągnęli cel zamieszania, wywołania zamieszania wewnątrz państwa polskiego, bo publikacje, które były na tej poufnej rozmowie publikowane, czy w telegramie, czy w innych miejscach, wywołały tutaj kolejną awanturę, kolejne napięcia i doprowadziły do bardzo określonych partyjno-politycznych zdarzeń w naszym kraju. Ponadto ci hakerzy są nadal bezkarni i mogą zaatakować kolejny raz. To jest oczywiste. Natomiast jeszcze raz powtórzę, bo pani powiedziała, że informacje dotyczące programów zbrojeniowych, oczywiście tam były informacje dotyczące, ja też wysyłałem maile, w których były informacje dotyczących wojska, prawda? Tylko proszę państwa, no nie każda informacja dotycząca wojska, polskich sił zbrojnych, czy rozwoju polskiego przemysłu zbrojeniowego jest niejawna. To trzeba sobie jasno powiedzieć. Możemy dyskutować, czy ona jest wrażliwa, czy nie. Czy powinny się nią zajmować media, czy nie. Ale jest, proszę państwa, ustawa o ochronie informacji niejawnych. Nie, to właśnie w tym jest problem, bo jeżeli mówimy, że ktoś popełnia przestępstwo, to trzeba wskazać, jaką ustawę złamał. Jest ustawa o ochronie informacji niejawnych i ja tej ustawy nie złamałem, a takie zostało wytworzone wrażenie przez polityków Platformy Obywatelskiej i dziennikarze im sprzyjających. Ja mam wrażenie, że tych argumentów będzie pan używał w sądzie i ma pan rzeczywiście rację. Natomiast jakby zbiór tych informacji, które zostały ujawnione, było ich tyle, że można było je ułożyć w pewną spójną całość. Tam rzeczywiście nie było klauzul tajności, ale czytając te dokumenty, które były w pana skrzynce, można było sobie wyrobić obraz na przykład naszych zapasów amunicyjnych, co jest wrażliwą informacją. Takich pani redaktor tam informacji nie było. Dotyczących poziomu zapasów amunicji ani strzeleckiej, ani artyleryjskiej. Ja wiem, co w tej skrzynce było, w związku z tym takich informacji tam nie było. Zapisywałam. Rozumiem, ale ja myślę, że pani się odnosi do kwestii jednego z maili, który do mnie został przesłany, dotyczący norm dziennych amunicji przypadających na jakieś tam typu uzbrojenia. A to były, dokładnie, i to były z dokumentu natowskiego, nieaktualnego już normy, które ktoś mi przesłał. Więc myślę, że o tą wiadomość pani chodzi. Kownik Gaj. Dobrze. Wróćmy do spraw bieżących, takich politycznych. Jeżeli chodzi o wojsko, bezpieczeństwo, no to cała polityka w tej chwili obraca się wokół takiego hasła SAFE, czyli Programu Pożyczek Europejskich na zbrojenia. I rząd próbuje skłonić prezydenta Nawrockiego do podpisania ustawy. Natomiast pan prezydent zdaje się bronić przed tym, zresztą tutaj wspierane przez PiS. Czy pan również uważa, że prezydent nie powinien podpisywać programu SAFE ustawy? Ja przede wszystkim zwrócę uwagę na to, że niestety Donald Tusk w sposób bardzo brutalny wciągnął po raz kolejny tematy związane z obronnością w bieżącą awanturę partyjną i polityczną. To znaczy Donald Tusk jest jednym z tych polityków, którzy najbardziej polaryzują polskie społeczeństwo i tak zrobił tym razem. Powiedział, że tak. Ci, którzy są za programem SAFE to są polscy patrioci, a ci, którzy są przeciw albo mają jakiekolwiek wątpliwości, to ruskie onuce. Dokładnie, proszę pani, mogę pani podrzucić twity po programie pana premiera. Panie ministrze, ale to przecież... Dobrze, to ja przeczytam coś, dobrze? Dobrze. Żeby nie być go usłowną. Fundusz SAFE to szansa na rozwój sił zbrojnych. Nie możemy pozwolić, aby te środki zostały zmarnowane lub skierowane do zagranicznego przemysłu. To jest wypowiedź z września 2025 roku. Pamięta pan, kto to powiedział? Napisał nawet? Nie pamiętam, ale pani mi zaraz pomoże przypomnieć sobie. Pan minister Mariusz Błaszczak. Rozumiem. Jako PiS walczyliście o SAFE. Byliście za tym, żeby ten program został przyjęty. Krytykowaliście rząd, że jest zbyt opieszały w tym negocjowaniu tego programu. I nagle zrobiliście zwrot o 180 stopni i mówicie, że ten program jest zły. Co się stało? Pani redaktor, ja nie mam mandatu, żeby wypowiadać się w imieniu Prawa i Sprawiedliwości. Mogę się wypowiadać w moim imieniu. Komentując wypowiedź przytoczoną przez panią Mariusza Błaszczaka, jak rozumiem, chodzi o wypowiedź z 2025 roku, z czasów, kiedy jeszcze nie były znane wszystkie szczegóły dotyczące tego programu. A jak wiemy, diabeł tkwi w szczegółach. I teraz, dlaczego ja krytykuję program SAFE? Uważam, że jest to olbrzymia, niewykorzystana szansa dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Czy jest to szansa? Ale niewykorzystana i na tym polega problem. I teraz właśnie dochodzę do tego, dlaczego ta szansa nie może być wykorzystana dla zbudowania silnego polskiego przemysłu zbrojeniowego. Dlatego, że z przyczyn nieznanych chyba nikomu w Polsce do końca, horyzont tego programu zrobiono na 2030 rok. To znaczy, trzeba wszystkich zakupów dokonać i płatności do 2030 roku. To oznacza, że mamy bardzo mało czasu na zrealizowanie tego programu. Nikt lepiej od pani pewnie nie wie, spośród dziennikarzy, że systemy uzbrojenia, które się zamawia, linie produkcyjne, które się stawia w przemyśle zbrojeniowym, to nie jest kwestia zakupu skarpetek w supermarkecie, gdzie się idzie i spółki coś bierze. Tylko to jest kwestia wieloletnich inwestycji. Dobrze, to ja teraz, ale te inwestycje zostały zrobione. Nie zostały zrobione pani redaktor. Bydgoszcz, Radom, Stalowa Wola. Mówimy tutaj o firmach zbrojeniowych, które mają szansę te pieniądze dostać. Wymienia pani największe zakłady państwowe przemysłu zbrojeniowego, które są toczone od lat patologiami i różnymi problemami i które są nieefektywne. Mówimy o PGZ-cie i spółkach z tej grupy. Ja pani podam taki przykład. Nie się uśmiecham. Z zagranicy, czyli z Ukrainy. Do 2022 roku 80%, blisko 80% dostaw do ukraińskich sił zbrojnych realizował Ukrobron Prom. To jest odpowiednik PGZ-u. Wielka państwowa spółka ukraińska podzielona właśnie na szereg mniejszych spółek, ale w grupie jednej Ukrobron Prom. Po wybuchu wojny proporcje się odwróciły. Niemal 80% dostaw do ZSU produkcji na Ukrainie dostarczają firmy prywatne, a Ukrobron Prom tylko niewielką część. Dlaczego? Bo podobnie jak w przypadku PGZ-u, Ukrobron Prom był i jest toczony przez szereg patologii, jest firmą, nieefektywną, nieelastyczną, działającą powoli i nierzetelnie. Pod wpływem polityków. Ja przypomnę, że rządziliście 8 lat i co roku zmieniał się prezes PGZ-u. Ma pani rację, dobry rekord, ale mamy tutaj kontynuatorów tej linii, dlatego, że po dwóch latach rządów Platformy Obywatelskiej mamy dwóch prezesów PGZ-u. A jeżeli chodzi o osoby, które zawiadywały poszczególnymi przedsiębiorstwami, no to moim ulubionym przykładem jest Mesko, gdzie radną PiSu zastąpiła radna Platformy Obywatelskiej. A wie pan, że akurat ta radna całkiem nieźle sobie radzi. Wpływ polityków na spółki zbrojeniowe jest destrukcyjny i to, co powinno nastąpić, to odseparowanie tych spółek od wpływu politycznego. A biorąc pod uwagę, że jest to praktycznie niemożliwe, to trzeba bardzo poważnie zreformować tą grupę, ale to jest temat na oddzielny program. Natomiast wracając do pytania o sejf, krótko mówiąc, to była olbrzymia szansa na to, żeby rozbudować prywatny polski przemysł zbrojeniowy, bo tak jak powiedziałem, ten prywatny przemysł zbrojeniowy i tu przykład był z Ukrainy, sprawdza się dużo bardziej. To znaczy jest dużo bardziej efektywny, elastyczny i skuteczny. W związku z tym mieliśmy szansę zbudować ten przemysł w Polsce, ten sektor prywatny. Dlaczego tego nie zrobimy? Dlatego, że przez ten bardzo krótki czas agencja uzbrojenia i to nie jest jakby ich wina, dlatego, że oni zostali do tego przymuszeni właśnie terminami, postanowiła oprzeć się na już istniejących firmach. Czyli zamiast finansować startupy, zamiast doprowadzić do powstania nowych prywatnych firm zbrojeniowych, pieniądze zostaną przelane głównie do spółek Skarbu Państwa oraz do innych spółek, jak rozumiem, bo tego nie wiemy, bo cały czas jest utajniona ta lista, prawda? Mimo zapowiedzi. No nie, nie, nie, lista nie jest utajniona. Nie? A to kiedy? To mnie coś minęło, kiedy została odtajniona? Ja panu prześlę. To proszę uważać, co pani przesyła, dlatego, że... Ale została odtajniona? Nie została zdjęta klauzula? Nie, ale ogólnie zostały punkt po punkcie przedstawione wszystkie podmioty, do których trafią pieniądze z sejf. Pani redaktor, zostały... Została zorganizowana duża konferencja, w sejmie również to było prezentowane, więc no trudno zarzucić rządowi, no przecież nie... Naprawdę pani uważa, że została odtajnione wszystkie informacje? Nie zostały odtajnione wszystkie informacje, bo nie powinny przecież wojskowi mówią... Ale o czym pani mówi? Autopromocja. Całego odcinka posłuchasz w aplikacji Onet Audio. To była autopromocja.