Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Sławomir Mentzen Mentzen

Mentzen o wecie Nawrockiego: poparcie, ale krytyka SAFE 0%

Sławomir Mentzen w rozmowie z Polsat News poparł weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec europejskiego mechanizmu SAFE, lecz ostrzegł przed prezydencką alternatywą „Polski Safe 0%”. Mentzen wskazał na ryzyko konstytucyjne, kursowe i księgowe oraz wezwał do próbnej mobilizacji armii.

Udostępnij:
Mentzen o wecie Nawrockiego: poparcie, ale krytyka SAFE 0%

Mentzen popiera weto Nawrockiego

Sławomir Mentzen zadeklarował w studiu Polsat News poparcie dla weta prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy o europejskim mechanizmie SAFE. Powód - według niego przede wszystkim polityczny: rozszerzenie kompetencji Unii i ryzyko pozatraktatowych uzgodnień. Jednocześnie Mentzen zarzucił rządowi, że już „na boku” uzurpował sobie prawo do zaciągnięcia pożyczki i wezwał do rozliczeń konstytucyjnych, powołując się na artykuł 89 Konstytucji i możliwość odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.

Mentzen o wecie Nawrockiego: poparcie, ale krytyka SAFE 0%
Jeżeli pożyczka na 200 miliardów nie jest znacznym obciążeniem finansów państwa, to nie wiem, co nim jest.

O czym toczy się spór

Spór wokół SAFE dotyczy - jak podkreślił prezydent Karol Nawrocki i przypomniano w debacie - planowanej pożyczki rzędu około 200 miliardów złotych w walucie obcej na 45 lat, z istotnym ryzykiem długoterminowych kosztów i warunkowości. Premier Donald Tusk zapowiedział jednak, że rząd mimo weta będzie dążył do realizacji programu Polska Zbrojna i wsparcia dla przemysłu obronnego, m.in. poprzez rządową uchwałę. Mentzen ocenił, że ekonomicznie kredyt europejski może być tańszy niż bieżące zaciąganie długu w złotówkach, ale nie można ignorować ryzyka kursowego.

Ryzyko walutowe i krytyka SAFE 0%

Mentzen ostrzegł też przed prezydencką koncepcją „Polski Safe 0%”, opartą - według niego - na księgowym wykorzystaniu rezerw NBP (m.in. złota). Nazwał takie rozwiązanie „niebezpiecznym precedensem”: sprzedaż i odkup złota oraz wpisanie zysków do budżetu to jego zdaniem operacja księgowa, która w praktyce wymagałaby emisji pieniądza i mogłaby wywołać inflację. Zwrócił uwagę na ryzyko kursowe: jeśli złotówka znacząco osłabnie, koszt spłaty kredytu w euro może wzrosnąć wielokrotnie, co - jego zdaniem - trzeba wziąć pod uwagę przy decyzjach o finansowaniu obronności.

Gdzie idą pieniądze na obronność

Wypowiedź Mentzena przeszła też w krytykę efektywności wydatków obronnych. Porównał skalę wydatków w Polsce z tym, co - jak powiedział - osiągnęła Ukraina (produkcja dronów i amunicji), i pytał retorycznie, „gdzie są te pieniądze” przeznaczane na zakup drogich systemów serwisowanych za granicą. Skrytykował też podejście niektórych dowódców do gospodarki wojennej, argumentując, że zakup niewielkiej liczby bardzo drogich środków, zamiast rozwijania krajowego potencjału produkcyjnego, osłabia zdolności długofalowe.

Apel o próbne mobilizacje i zmiany organizacyjne

Jednym z praktycznych postulatów Mentzena było przeprowadzenie próbnej mobilizacji choćby jednej brygady, by sprawdzić gotowość systemu mobilizacyjnego. Zwrócił uwagę, że plany mobilizacyjne niektórych jednostek przewidują czas przygotowania rzędu setek dni, a rezerwiści są często w starszym wieku. Jego zdaniem samo dokapitalizowanie wojska pieniędzmi nie rozwiąże problemów organizacyjnych i produkcyjnych - potrzebne są też zmiany w biurokracji i wsparcie dla krajowego przemysłu zbrojeniowego.

Konsekwencje polityczne i pakt senacki

W rozmowie Mentzen ponownie odrzucił pomysł porozumienia z Jarosławem Kaczyńskim, ale zadeklarował gotowość negocjacji z prezydentem Karolem Nawrockim w sprawie paktu senackiego. Powtórzył też krytykę elit politycznych po obu stronach sceny, wskazując, że konkretne ustawy (np. KSEF) są dla niego nie do zaakceptowania niezależnie od tego, która partia je proponuje.

Co dalej z SAFE i debata w parlamencie

Weto prezydenta skomplikowało harmonogram programu Polska Zbrojna - rząd zapowiedział jednak kroki, które mają umożliwić realizację projektów obronnych mimo braku podpisu prezydenta. Mentzen mówił, że zarówno decyzja o przyjęciu pożyczki europejskiej, jak i o ewentualnym użyciu rezerw NBP powinny być przedmiotem szerokiej debaty konstytucyjnej i parlamentarnej. Jego głos łączy poparcie dla weta z ostrzeżeniem przed rozwiązaniami księgowymi, które - według niego - mogą obciążyć przyszłe pokolenia i podważyć suwerenność finansową państwa.

Grafiki

Mentzen o wecie Nawrockiego: poparcie, ale krytyka SAFE 0%
Popieram tę decyzję [weto], nie popieram europejskiego SAFE, głównie z powodów politycznych
Mentzen o wecie Nawrockiego: poparcie, ale krytyka SAFE 0%
Dlaczego nie zrobimy próbnej mobilizacji chociaż jednej brygady?
Udostępnij:

Źródła

polsatnews.pl

"Popieram tę decyzję". Mentzen o wecie Nawrockiego ws. SAFE · 2026-03-13

YouTube · Sprawdź źródło ↗
Karol Nawrocki

Prezydent Karol Nawrocki oświadczył, że nie podpisze ustawy dotyczącej europejskiego mechanizmu SAFE, argumentując, że zagraża ona suwerenności i obciąży przyszłe pokolenia. Jako alternatywę przedstawił koncepcję Polskiego Safe 0% w formie Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych i wezwał do pilnej p

VideoParlament · Zobacz materiał ↗
Donald Tusk

Donald Tusk 13 marca 2026 komentuje weto prezydenta wobec programu Polska Zbrojna i zapowiada rządową odpowiedź. Tusk podkreśla, że mimo weta program zostanie zrealizowany, a środki trafią do armii i polskiego przemysłu. Najważniejsze fakty Donald Tusk ocenił decyzję prezydenta jako poważne utrudni

VideoParlament · Zobacz materiał ↗
Transkrypcja
Dzień dobry, Marcin Fijołek. Czas na najważniejszą polityczną rozmowę poranka, czyli grafity. Witam Państwa bardzo serdecznie. Również serdecznie witam w studiu Sławomira Męcena, lidera Konfederacji i posła tejże partii. Dzień dobry. Dzień dobry. Dowa nadzieja też, tak? Cały czas, nieustannie. Dobrze, panie pośle, panie prezesie, czy pan prezydent Karol Nawrocki podjął dobrą decyzję zapowiadając veto wobec tak zwanego europejskiego sejf? Popieram tę decyzję, nie popieram europejskiego sejf, głównie z powodów politycznych, to znaczy z rozszerzenia uprawnień Unii Europejskiej, ozbrojenia, czego nie powinno być. Natomiast pamiętajmy, że w tej ustawie nie było słowa o zgodzie na przyjęcie sejfu, to znaczy doszło do takiej milczącej zgody, że rząd przyjmie sejf, a ta ustawa ma tylko je wdrożyć. Tam są jakieś zapisy księgowe, w związku z czym to veto w żaden sposób jakby nie powstrzymuje rządu przed wzięciem sejfu, bo rząd sobie uzurpował nielegalnie, że te pieniądze i tak weźmie. Pana zdaniem to nielegalne uzurpowanie, jak Pan powiedział, to jest kwestia odpowiedzialności przed, nie wiem, napisł Pan o Trybunale Stanu, więc... Oczywiście, że tak. Mam artykuł 89 Konstytucji, który mówi, że umowy międzynarodowe muszą być ratyfikowane przez Sejm, jeżeli dotyczą znacznego obciążenia finansów państwa. Jeżeli pożyczka na 200 miliardów nie jest znacznym obciążeniem finansów państwa, to nie wiem, co nim jest. W Sejmie, jeżeli głosujemy budżet, tam są różnego rodzaju wydatki na 5-10 milionów i wszystko musi przejść przez Sejm. Po czym rząd sobie na boku bierze kredyt w euro na 200 miliardów złotych i Sejm nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia. Wydaje mi się, że to nie powinno tak wyglądać. Ale mieliśmy też pożyczki już europejskie w stylu Krajowego Planu Odbudowy. Ja wiem, tam było więcej dotacji niż pożyczek, ale pożyczki też były. Była też pożyczka na wsparcie dla Ukrainy, ta europejska, do której Pola jako Polska dołączyliśmy. Tak, tylko, że my byliśmy przeciwko tym wszystkim. Tak, tylko zastanawiam się, czy za to wszystko też będzie... KPO też przechodziło przez Sejm. Tylko, czy za te wszystkie decyzje też powinien być Trybunał Stanu, jak rozumiem. KPO przechodziło przez Sejm, została przyjęta ustawa KPO, w tym momencie nie mamy żadnej ustawy. Radosław Sikorski napisał rano na Twitterze, tak, to jest 3% na 45 lat z karencją na 10 lat. Czy to jest tak naprawdę ta niemiecka chwilówka, jak mówi Przemysław Czarnek? Przemysław Czarnek trochę błąd popełnił, jeżeli mówimy o kredycie na 40 lat. To nie jest wszystkim, tylko nie chwilówką. W tym momencie Polska się przeciętnie zadłuża na 5,5 roku. W związku z czym wzięcie kredytu na 40 lat w porównaniu do naszego bieżącego zadłużania nie jest żadną chwilówką. To może to nie jest tak złe rozwiązanie, jak to wygląda? Powtarzam, z punktu widzenia ekonomicznego to jest najprawdopodobniej tańsza pożyczka niż to, co się zadłużamy zwykle w złotówkach. Jej przewagą jest to właśnie, że jest na długi termin. Im pożyczamy na dłużej, tym mamy więcej czasu na zgromadzenie tych pieniędzy. To jest bezpieczniejsze. W tym momencie zwykle pożyczamy na 5,5 roku średnio, co jest mniej bezpiecznym rozwiązaniem niż zadłużenie się na 40 lat. Jest olbrzymie ryzyko walutowe. Myślę, że każdy, kto kiedyś miał kredyt we frankach albo zna kogoś, kto miał kredyt we frankach, wie, że kursy walut się zmieniają. W związku z czym bierzemy w tym momencie prawie 200 miliardów złotych, a być może dojdzie do jakiegoś kryzysu finansowego, złotówka bardzo spadnie. Na przykład w wyniku drukowania pieniędzy pod sejf 0% i się okaże, że zamiast 200 mamy 400 miliardów złotych. Albo się umocni i będzie dojdzie do 140 miliardów złotych. Albo się umocni. To jest ryzyko walutowe. W różnych kierunkach to może pójść. Więc ekonomicznie to jest prawdopodobnie, ale nie możemy mieć pewności, co się wydarzy z kursem przez 40 lat, tańsze rozwiązanie. Główne zarzuty do sejfu tego europejskiego są natury politycznej, ale nie wewnętrznej. Że tu partie się ze sobą biją, tylko chodzi o poza traktatowe rozszerzenie kompetencji Unii Europejskiej. A co z propozycją pana prezydenta na ten tak zwany kredyt sejf 0% polska wersja po drobnej, albo nie tylko drobnej, ingerencji narygowego Banku Polskiego po tych transakcjach na złocie, po trochę żonglerce z wpływami księgowymi i zapisaniem tych zysków w księgach NBP? To jest niezwykle groźna propozycja. Bardzo je się boję. Pierwszym politykiem, który coś takiego zaproponował był 20 lat temu ponad Andrzej Lepper. I wtedy polska klasa polityczna go wyśmiała, no nie będziemy przecież rozkradać rezerw walutowych NBP, one służą do czegoś zupełnie innego. Niestety mimo 20 lat jesteśmy na etapie, że spora część polskiej klasy politycznej stwierdziła super pomysł, świetnie, Adam Glapiński znalazł sobie skarb co 200 miliardów złotych, wydajmy je na jakieś potrzeby. To jest bardzo niebezpieczny precedens. Jeżeli politycy raz uznają, że mogą sobie brać rezerwy walutowe i wydawać na jakiekolwiek rzeczy, to potem będą to robić w kolejnych sprawach. Ale słyszy pan prezesa Glapińskiego, który mówi rezerwy nie będą uszczuplone, bo złoto sprzedamy za dolary, wpiszemy zysk, ale te rezerwy będą walutowe w dolarach i będziemy mogli za chwilę to złoto wykupić. Panie redaktorze, w skarbcach jest jakieś złoto, tak? Ona ma dużo większą wartość niż kiedyś. Ona chce je jednocześnie sprzedać i zaraz potem je odkupić. To będzie dalej to samo złoto dokładnie w tych samych skarbcach. To jest zapis księgowy. Żeby wypłacić ten zysk do budżetu państwa, trzeba będzie wydrukować około 200 miliardów złotych. To jest dokładnie to samo, co mieliśmy w trasie COVID-u, kiedy NBP drukował poprzez emisję tych obligacji, wykup tych obligacji pieniądze i potem skończyło się prawie 20% inflacją. Ale przy sejfie europejskim też trzeba byłoby w cudzysłowie wydrukować te pieniądze, bo przecież one też nie przychodzą w postaci gotówki. W przypadku sejfu europejskiego nasze rezerwy walutowe rosną, ponieważ bierzemy kredyt w euro. Część z tego od razu idzie za granicę, ponieważ jest bardzo wysoka importochłonność. Część zostaje w rezerwach walutowych. No i tu Brzez Blakiński mówi, że to będzie w dolarach. W przypadku sejf 0% nasze rezerwy walutowe maleją, bo drukujemy złotówki, kupujemy za nie euro, które część idzie za granicę. Efekt jest taki, że w bilansie z NBP-u ilość rezerw walutowych spada o te kilkadziesiąt miliardów. W związku z czym ekonomicznie to jest zupełnie inne rozwiązanie. Na to powiedzą panu europejski sejf zły, polski sejf zły. To co proponuje konfederacja Sławomir Męczny, żebyśmy się jednogłalić. A to już mówię. Bo rozumiem, że rozmawiamy w takim kontekście, że jest duże ryzyko wojny. Wszyscy politycy mówią, że veto dla sejfu europejskiego to jest zdrado, bo jest duże ryzyko wojny. Więc jeżeli to ryzyko rzeczywiście jest duże, to ja mam inne pytanie. Mamy armię mobilizowaną na czas wojny. To znaczy mamy tam trochę żołnierzy, ale jeżeli przyjdzie wojna, trzeba będzie zmobilizować kolejnych. Taki jest kształt naszej armii. To dlaczego nie zrobimy próbnej mobilizacji chociaż jednej brygady? Jak pan redaktor myśli? Co się wydarzy, gdyby któraś z naszych brygad teraz wysłała wezwania na mobilizację naszym rezerwistom? Ilu by z nich dojechało na miejsce? Ilu by znalazło dowódcę, dostało sprzęt? Co by się wydarzyło, gdyby doszło do próbnej mobilizacji? Wie pan co? Katastrofa i chaos, ponieważ nie ćwiczyliśmy tego od kilkudziesięciu lat. I teraz naprawdę, czy musimy czekać z pierwszą mobilizacją na dwa dni przed wybuchem wojny i zobaczyć czy się uda, czy może należy to sprawdzić? To jest aktywalny problem, panie pośle. Tylko, że ma blarzenie zgoda, tylko że on nie dotyczy kwestii wydatków finansowych. Wbrew pozorom dotyczy. Ponieważ moja teza jest taka, że w tym momencie wydajemy już naprawdę astronomiczne pieniądze na wojsko. Jeżeli wojsko chce jeszcze więcej pieniędzy, to nikt wykaże, że robi z tymi pieniędzmi coś sensownego. Bo moja teza jest taka, że wydajemy fortunę, tylko 200 miliardów w tym roku, poza sejfem 200 miliardów, a efekty są marne. Wie pan redaktor, ile Ukraina wydała na prowadzenie wojny w roku 2025? 200 miliardów złotych. Utrzymali za to milionową armię, która przez cały rok nawalała się z Rosjanami. Wyprodukowali 4,5 miliona dronów, 2,5 miliona amunicji artyleryjskiej. A co my zrobiliśmy za te 200 miliardów? Kupujemy, jak rozumiem, systemy antyroketowe, czołgi. Lat, którego serwisowanie będzie za granicą, części będzie za granicy, wydajemy setki miliardów złotych, nie budując swojego własnego przemysłu zbrojeniowego. Ukraina w 2022 roku produkowała tyle samo dronów, co my, czyli prawie nic, i produkowała tyle samo amunicji artyleryjskiej, co my, czyli prawie nic. I w 4 lata Ukraina była w stanie zwiększyć produkcję dronów do 4 milionów i amunicje artyleryjskie do 2,5 miliona. A my nie. Gdzie są te pieniądze? Na co one idą? Że nie budujemy realnych zdolności. Pana zdaniem to, co dzisiaj mamy, nazwijmy to, w budżecie, wydzielone na obronność, powinno wystarczyć do tego, żebyśmy się dobrze uzgodnili. Oczywiście, że tak. Wydajemy tyle, co Ukraina, która prowadzi pełnoskalowy... To dlaczego wojskowi mówiąc o innego, że potrzeba jest więcej pieniędzy, 100, 100 miliardów? Bo ten system nie działa, panie redaktorze. Mam olbrzymie zarzuty do naszych polityków, zajmujących się wojskiem oraz najwyższych dowódców. Jeżeli słucham generała Kukuły, który mówi, że dla niego ekonomia wojny nie ma żadnego znaczenia i on będzie strzelał 100 razy droższymi rakietami, poprzednio strzelał takimi za milion dolarów dolatawców i 100 razy droższymi też by strzelał, jeżeli tylko obroni to życie jednego poloka, to ten człowiek nie ma zielonego pojęcia, jak się zarządza wydatkami i nie ma kompetencji na starszego szeregowego. Nie mówiąc już o generała, bo tak się po prostu nie robi. W tym momencie 85% strat na wojnie ukraińsko-rosyjskiej są wykonywane w wyniku uderzeń dronów. Artyleria tam dużo mniej. Na początku wojny to było zupełnie odwrotnie. Wszystkie strony tej wojny i w sumie tej wojny w Iranie również stawiają w tym momencie na masową produkcję taniego uzbrojenia. A my stawiamy na kupowanie niewielu rzeczy, a za to wybitnie drogi, które są armią jednorazowego użytku. A może jest tak, panie pośle, że pański sprzeciw i przeciw konfederacji wobec propozycji prezydenta Nawrockiego i prezesa Glapińskiego, cytuję, wynika ze strachu przed Przemysławem Czarnkiem i wyprawiacie z tego powodu głupoty, pyta Tobiasz Bocheński, europoseł PiS. Będziecie razem z Czerzastym i Tuskiem głosować przeciw propozycji Karola Nawrockiego. Prawica potrzebuje jedności, mówi Bocheński, a nie taniego partyjniactwa, które pan proponuje. Do tego zaraz przejdę. Wracając, chciałbym to podsumować. Polska armia potrzebuje oczywiście pieniędzy. Każde pieniądze można wydać na armię. Natomiast przede wszystkim potrzebuje tego, żebyśmy wreszcie zrobili próbną mobilizację chociaż jednej brygady. Pan wie, że niektóre nasze brygady mają w oficjalnych planach mobilizacyjnych czas na zmobilizowanie się 180 albo 360 dni. Nawet w trakcie drugiej RPT, kampanii wrześniowej, te najbardziej wysunięte na tył dywizje miały tam 30 dni. To było strasznie dużo, teraz mamy 360 dni. Szkolenia, rezerwistów, bo my teraz mamy rezerwistów w wieku 50 lat. To jest kolejny problem nierozwiązywalny za pomocą pieniędzy. W sumie i deregulacji produkcji broni i amunicji, żebyśmy wreszcie te fabryki mogli w Polsce budować, bo teraz biurokracja przeszkadza. Żadnego z tych problemów pieniądze nie rozwiązują. Wracając teraz do wystąpień polityków PiSu. Oni mówią, że wróg jest gdzie indziej, że powinniśmy się teraz zjednoczyć i wróg jest gdzie indziej. Gdzie jest wróg? Wróg jest tam, gdzie jest przyjmowany KSEF, system kaucyjny, piątka dla zwierząt, zielony ład, nowy ład i te inne pomysły. To już są pomysłami PiSu. Wychodzi Przemysław Czarnek i mówi, że KSEF jest atakiem na polskich przedsiębiorców i jest wielką głupotą. Po czym patrzymy w głosowania. Przemysław Czarnek głosował za przymusowym KSEF, bo to jest w ogóle pomysł rządu Mateusza Morawieckiego. Przemysław Czarnek mówi, że system kaucyjny jest zły. Po czym patrzymy, Przemysław Czarnek głosował za systemem kaucyjnym, jak i za wieloma innymi złymi rzeczami. Więc tak, dla mnie przeciwnikiem politycznym jest ktoś, kto wprowadza KSEF, system kaucyjny, zielony ład, piątkę dla zwierząt, ustawy covidowe. Tam są moi przeciwnicy. No i niestety, oni są również w PiSie, jak i w Platformie. Przemysław Czarnek pytał pana i pana kolegów też z Konfederacji w Iławie ostatnio. Tak. Mówię do kolegów z Konfederacji, czy wy naprawdę chcecie stworzyć czwartą drogę i rządzić z Tuskiem do choroby ciężkiej? Nie, nie chcę rządzić ani z Tuskiem, ani z Kaczyńskiem, ponieważ oboje od 20 lat niszczą nasze państwo i bardzo chciałbym wreszcie to zatrzymać. Czyli pan trochę powtarza to hasło słynne PiS PO jedno zło. Są różne zła, natomiast i jedna partia jest zła i druga jest zła. Jeżeli rząd wprowadzający KSEF jest zły, to nie jest zły, niezależnie czy jest rządem Morawieckiego czy Tuska. To jest po prostu zły rząd. Tylko z całym szacunkiem. Nic nie wskazuje na to, żeby Konfederacja mogła stworzyć samodzielny rząd po roku 27. Będzie pan się musiał dogadać z kimś w tym sejmie, żeby stworzyć większość. No chyba, że pan nie chce rządzić i jak to też złośliwie wypominają, siedzieć na kanapie, krytykować i jest ok. Co będzie w roku 27? Tego w tym momencie jeszcze nikt nie wie, w związku z czym czuję się zwolniony z potrzeby spekulowania, co będzie za dwa lata. No dobrze, a co z paktem senackim? Skoro ten PiS jest złem jakimś tam w tym rozumieniu, to czy pan jest gotowy usiąść do rozmów z Jarosławem Kaczyńskim, żeby dogadać się w sprawie podziału tego stu mandatowego tortu na jakieś wzajemnie niewykluczające się kandydatury? Do senatu mamy ordynację jednomandatową, w związku z czym elementarna logika wskazuje, że trzeba się blokować w pakty. Już chyba jesienią zaproponowałem taki pakt senacki pod auspicjami prezydenta Karolana Wrockiego i mam wielką nadzieję, że to się wydarzy. A pytał pan prezydenta o to? Oczywiście, że tak. I co on na to? Jest bardzo pozytywnie do tego nastawiony. To czego trzeba dzisiaj, żeby się dogadać? Czasu, w sensie obecnie jest za wcześnie. Już w tym momencie, jeżeli bierzemy sondaże naszej korony, to często mamy więcej niż PiS. Za rok może być to jeszcze inaczej. Poczekajmy do wiosn przyszłego roku. Myślę, że wtedy ta sprawa się wyklaruje. A po co pan wrzucał tę taką piątkę przemysłowa czarnka z tymi skrótami, które przemysłow czarnych lubi powtarzać o OZE, SROZE i ETS, SRETS? To taki mój protest przeciwko infantylizacji polityki i sprowadzania ważnych spraw do poziomu z piaskownicy. Sebastian Kaleta z PiSu zrobił z kolei inną piątkę męcena. Pięć piw dla Tuska, Sikorskiego, Trzaskowskiego, Giertycha i Czarzastego. Inny z posłów PiSu. Mocno pan zaszedł za skórę polityką. Andrzej Śliwka pisze, że pan znowu wraca do roli barmanki podającej piwko platformiarzom. Kiedyś nagrałem taki materiał na swojego YouTube. Chyba najgłupszy poseł to był Piotrze Kalecie, który zachowuje się jak troll z Twittera podczas osiedzeń Sejmu. Ale wydaje się, że to nazwisko widocznie zobowiązuje i Sebastian Kaleta dołącza do Piotra Kalety w rankingu najgłupszych posłów. Ja tylko tym posłom mam do nich prostą wiadomość. Za dwa lata będziecie bardzo potrzebowali moich głosów, więc uważajcie, co piszecie. No ale realnie dzisiaj oni są zirytowani, zdenerwowani tym, że mają nowego kandydata. Kandydata, który ma szukać przynajmniej wspólnych furtek razem z Konfederacją i być może też z koroną Grzegorza Brauna. A wy, zamiast przyjąć to jako dobrą monetę, naparzacie tego czarnka ile wlezie. Bo jest za co. To jest facet, który w lutym 22 roku poparł ustawę, choca my tu nie mamy o czym rozmawiać. Facet jest absolutnie samodzielny. No piwo nie jest w stanie wyjść bez gody Jarosława Kaczyńskiego. Ja nie chcę dogadywać się z Jarosławem Kaczyńskim, bo on odpowiada za te wszystkie błędy Mateusza Morawieckiego. A potem wychodzi Przemysław Czarnyk i mówi, że Kaczyński jest kierownikiem jego pociągu, tym jedynym wodzem i będzie wszystko tak jak chce Kaczyński. Jeżeli będzie dalej wszystko tak jak chce Kaczyński, to znaczy, że nic się realnie nie zmienia i Czarnyk dalej będzie posłusznie wykonywał jego polecenie. To wy się z pisem nie dogadacie, dopóki prezes nie odejdzie. No przecież od lat to mówię, że nie zamierzam się z Kaczyńskim dogadywać. Nie mamy o czym rozmawiać. O pakcie senackim choćby za chwilę. Ale to będę rozmawiał z prezydentem Karelem Nawrockim. Wyobraża pan sobie posiedzenia rządu, gdzie mamy premiera, który nie jest Kaczyńskim, który nie może podjąć żadnej decyzji, bo nie wie co na ten temat myśli Kaczyński. Dogadałbym się z nim w dowolnej sprawie i potem by się okazało, że Kaczyński myśli co innego na ten temat i nasze ustalenia są niebyłe, jak to się już zdarzało. Kaczyński się sam nie nadaje na premiera, zresztą sam nie chce z nim być. W związku z czym musi przejść na emeryturę, zostawić partię młodszym i wtedy będzie o czym rozmawiać. Panie pośle, a jak pan patrzy na całą tę awanturę o Trybunał Konstytucyjny, dzisiaj wybór nowych sędziów? Czy to się da poukładać na tyle, żebyśmy mogli uznać obie strony, czy wszystkie trzy, cztery strony tego sporu, że Trybunał działa, jest i uznajemy jego prezesurę, sędziów i wyroki? Kto potrzebuje Trybunału Konstytucyjnego? Państwo polskie. Nie, Polacy. W sensie państwo reprezentowane przez ten rząd. Do niczego nie potrzebuje Trybunału Konstytucyjnego. To jest dla nich naprawdę trzecia izba parlamentu. Jeszcze parę lat temu, paręnaście, kiedy Trybunał funkcjonował, często było tak, że rząd chciał przepchnąć jakąś ustawę, przechodziła przez Sejm. Trybunał mówił nie, bo to narusza jakieś prawa obywateli na przykład. W związku z czym Trybunał stał w naszej obronie. Było wiele w sprawach podatkowych. To się skończyło za rządów PiSu tak naprawdę. W momencie, w którym politycy PiSu i Platformy rozmontowali Trybunał Konstytucyjny, okazało się, że Polacy nie mają w tym momencie takiej ochrony przed politykami i przed ustawami, które... Da się do niej wrócić? Bardzo bym chciał. To my potrzebujemy Polacy, potrzebujemy Trybunału Konstytucyjnego. A rząd go niestety nie potrzebuje, dlatego to było w interesie rządu jednego i drugiego, żeby ta instytucja przestała działać. Bardzo bym chciał, żeby znowu zaczęła działać, żebyśmy mieli tą obronę przed politykami łamiącymi Konstytucję. Jedno zdanie na koniec. Grał pan kiedyś w ping-ponga? Kiedyś to bardzo dużo grałem w ping-ponga. Bo w sobotę są mistrzostwa w Sejmie zorganizowane. Może pan wystartuje? Wracam na szczęście do domu, do Torunia, więc nie będziemy w Warszawie. Kiedyś bardzo lubiłem grać w ping-ponga nad mistrzem szkoły. O, może warto kiedyś wrócić do starych przyzwyczajeń. Sławomir Mentzen, lider konfederacji, był naszym gościem. Dziękuję pięknie, panie pośle. Dziękuję. Dziękuję.