Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk Dziemianowicz-Bąk

Dziemianowicz-Bąk krytykuje prezydencki „SAFE 0%”: brak konkretów, ryzyko strat

Minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w TVP Info skrytykowała w środę prezydencki projekt „SAFE 0%”, zarzucając brak mechanizmu finansowania i konkretów. Ostrzegła, że ewentualne weto prezydenta może oznaczać utratę środków na obronność i miejsca pracy oraz opóźnić inwestycje.

Udostępnij:
Dziemianowicz-Bąk krytykuje prezydencki „SAFE 0%”: brak konkretów, ryzyko strat

O co chodzi w sporze o „SAFE”

W wywiadzie dla TVP Info Agnieszka Dziemianowicz-Bąk odniosła się do prezydenckiego projektu nazwanego przez Kancelarię „polski Safe Zero Procent” („SAFE 0%”) i porównała go z rządowym programem SAFE, przygotowanym w ramach instrumentów unijnych. Minister pracy podkreśliła, że Chodzi o pieniądze, które mogłyby trafić na modernizację armii, przemysł obronny, straż graniczną i tworzenie nowych miejsc pracy - o inwestycje, które jej zdaniem nie powinny być opóźniane.

Dziemianowicz-Bąk krytykuje prezydencki „SAFE 0%”: brak konkretów, ryzyko strat
To jest błąd i krzywda nie dla rządu, nie dla sejmu, nie dla tej czy innej partii politycznej, ale przede wszystkim jest to ogromna strata szansy na inwestycje w polską obronność

Krytyka mechanizmu finansowania

Dziemianowicz-Bąk ostro skrytykowała brak przedstawionych mechanizmów finansowania w prezydenckim projekcie. Zwróciła uwagę na spotkanie premiera, ministra obrony i prezesa NBP z prezydentem, po którym - jak mówiła - prezydent nie zaprezentował szczegółów operacji mającej sprowadzić środki. "Myślę, że nie wyszedł, bo nie jest czarodziejem" - stwierdziła minister, podkreślając, że projekt nie tłumaczy, skąd miałyby pochodzić pieniądze i jak miałaby działać operacja banku centralnego przy sprzedaży złota.

Obawy o utratę szans inwestycyjnych

Minister nazwała przygotowywanie projektu przez Kancelarię prezydenta potencjalnym argumentem pod weto i ostrzegała, że weto byłoby "błędem" i "ogromną stratą szansy" na inwestycje w polską obronność i miejsca pracy. Zwróciła uwagę, że bez podpisu prezydenta część środków z instrumentów unijnych nie będzie możliwa do wykorzystania, co - jak wskazała - może realnie opóźnić płatności i inwestycje planowane na rzecz bezpieczeństwa.

Jak rząd może reagować na weto

Dziemianowicz-Bąk przyznała, że rząd przygotowuje się na scenariusz weta: premier - według jej relacji - zapowiada przyjęcie uchwały Rady Ministrów i plan działania. Jednocześnie minister wskazała granice takich działań: uchwała nie zmienia prawa i nie zastąpi podpisu prezydenta przy ustawie, a bez niego całości środków nie da się uruchomić. W rozmowie podkreśliła też, że jeżeli prezydent podejmie inną decyzję, rząd będzie gotowy reagować, ale nie da się ukryć związanych z tym strat.

Terminowość reformy rynku pracy i ryzyko KPO

Rozmowa przeniosła się też na ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy, którą minister przedstawiała jako element Krajowego Planu Odbudowy. Dziemianowicz-Bąk zaapelowała o pilne przegłosowanie projektu w Sejmie, wskazując, że jego opóźnienie lub istotne zmiany grożą utratą 11 miliardów złotych z KPO. Zapewniła, że PIP ma zacząć działać trzy miesiące po publikacji ustawy, a resort prowadził dialog z partnerami społecznymi i koalicjantami, by uniknąć potencjalnych poprawek mogących zdestabilizować harmonogram.

Polityczne tło i konsekwencje

W wywiadzie minister odnosiła się także do politycznych napięć w koalicji i krytykowała demonstracyjne zabiegi opozycji - jednocześnie deklarując gotowość do rozmów z prezydentem i związkami, jeśli pojawią się wątpliwości. Wskazała też, że spór o mechanizm finansowania SAFE to nie tylko debata prawna, lecz także decyzja o tym, czy pieniądze na obronność i miejsca pracy zaczną płynąć bez zbędnej zwłoki.

Grafiki

Dziemianowicz-Bąk krytykuje prezydencki „SAFE 0%”: brak konkretów, ryzyko strat
Nie da się całości tych środków bez podpisu prezydenta wykorzystać.
Udostępnij:

Źródła

TVP Info

Dziemianowicz-Bąk o "polskim SAFE": prezydent nie jest czarodziejem | GOŚĆ PORANKA · 2026-03-11

YouTube · Sprawdź źródło ↗
Zbigniew Bogucki

Kancelaria Prezydenta poinformowała o dzisiejszym spotkaniu prezydenta z premierem i ministrami oraz o złożeniu ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych. Celem jest uruchomienie mechanizmu "polskiego SAFE 0%" - finansowanie obronności bez zadłużania i bez uszczuplania rezerw NBP. Najważniejsz

VideoParlament · Zobacz materiał ↗
Transkrypcja
Dzień dobry, Mariusz Piekarski, to jest Gość Poranka TVP Info w naszym studiu Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Minister Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej Nowa Lewica. Dzień dobry, panie minister, kłaniam się. Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry państwu. Najpierw sprawy rządowej, sprawy bezpieczeństwa. Co, panie za nie powinno stać się z projektem ustawy pana prezydenta o prezydenckim projekcie Safe Zero, polski Safe Zero Procent, tak nazywa to kancelaria prezydenta. Premier Tusk mówi zero, ale złotych. Pracować w sejmie nad tym projektem? Na pewno oczywiście się mu przyglądać, analizować, ewentualnie dopytywać, ale zanim te prace będą możliwe, to już dziś na stole jest sejf też polski, ale europejski, bo Polska jest częścią Unii Europejskiej i konkretne pieniądze, które już wkrótce mogłyby do Polski popłynąć, być wydawane na polski przemysł obronny, na armię, na straż granicy, na tworzenie nowych miejsc pracy. Tylko, że wydaje się, że ten projekt położony przez kancelarię prezydenta to jest argument, do weta. Być może jest to takie przygotowywanie gruntu pod weto, ale jeżeli to weto się pojawi, to to jest błąd. To jest błąd i krzywda nie dla rządu, nie dla sejmu, nie dla tej czy innej partii politycznej, ale przede wszystkim jest to ogromna strata szansy na inwestycje w polską obronność, polski przemysł, co dla mnie bardzo istotne, także w polskie miejsca pracy. Te dwa pomysły, czy te dwa projekty nie muszą się wykluczać, jeżeli są jakieś dodatkowe środki, choć nie jest jasne skąd miałyby się wziąć. No właśnie miała Pani czas zapoznać się z tym projektem? On nie lubi, 14 stron tylko. Jeszcze nie dokładnie, natomiast jeśli znajdą się jakiekolwiek pieniądze, jeżeli będzie taka możliwość, to oczywiście polska armia, polskie bezpieczeństwo przyjmie każde środki, na pewno nic się nie zmarnuje. Ale to nie jest albo albo, to nie jest kawa czy herbata. Możliwy jest sejf ten przygotowany przez polski rząd. Możliwe jest poszukiwanie dalszych środków i na pewno wszystkie one zostaną dobrze wykorzystane. Wczoraj było spotkanie Pana Premiera i Ministra Obrony z Panem Prezydentem i Prezesem NBP. Wcześniej była Rada Bezpieczeństwa Narodowego na temat programu Sejf. Ale wczoraj po tym spotkaniu, na którym miały paść szczegóły tego prezydenckiego pomysłu, skąd te pieniądze, jak miałaby wyglądać ta operacja Narodowego Banku Polskiego w pozyskaniu, przekazaniu środków, choć NBP ma stratę, ze sprzedażą złota, ale żeby złota nie tracić, Pan Prezydent osobiście nie wyszedł, żeby zaprezentować te szczegóły. Jak Pani myśli, dlaczego? Pierwota konferencja była Pana Prezydenta z Prezesem NBP. Tam konkretów nie było. Było spotkanie na temat konkretów i po tym spotkaniu Pan Prezydent już nie wyszedł. Myślę, że nie wyszedł, bo nie jest czarodziejem. On musiałby wyjść i powiedzieć czary mary. Nie wiadomo skąd, ale pieniądze będą. Będziemy sprzedawać złoto, ale tak, żeby tego złota nie było mniej. Nie ma tu szczegółów, nie ma żadnego sensownego mechanizmu. A sprawa jest bardzo prosta. Jeżeli są zyski NBP, to te zyski oczywiście powinny trafiać do budżetu. Ale wiemy, że w ostatnich trzech latach zysków nie ma, są straty. No to jeżeli są straty, to nie można mówić, że te straty coś sfinansują, bo strata jak do tej pory, no chyba, że może nie wiem, w logice ekonomicznej Przemysława Czarnka, który najpierw wydaje na panel, a potem je demontuje. Ale generalnie to straty nie generują zysków. No tu jest w tej ustawie, bo ja ją przeczytałem. Mamy takie zdanie, że zamiana wyceny złota na trwałe zdolności obronne. Nie wiem, jak się wycenia, zamienia wycenę złota na trwałe zdolności obronne. Pani wie? Ja też nie wiem, jak się zamienia wycenę złota na trwałe zdolności obronne, ale wiem, że jednym podpisem można zwiększyć polskie zdolności obronne. Podpisem, pod sejfem, pod tą ustawą sejf, która leży na biurku pana prezydenta. Pan prezydent twierdzi, że ma dużo czasu. Pan prezydent mówi, że się nie spieszy. Oczywiście, że je ma, ale pytanie jest takie, jakim kosztem te dni lecą. Bo jest rozpisany harmonogram. Mogłyby pieniądze płynąć już do Polski. Mogłyby już być przeznaczane na inwestycje w polską obronność, w polski przemysł, inwestycje w straż graniczną, inwestycje w polskie miejsca pracy, inwestycje w impuls gospodarczy. No ale pan prezydent ma czas. Nie wiem, moim zdaniem polska gospodarka nie musiałaby czekać. Mogłaby już z tych pieniędzy korzystać. A przygotowując się na to weto prezydenta, o którym mówił premier Tusk wczoraj, że docierają do niego sygnały, że to weto będzie. Wygląda, tak. Że na to wygląda. Czy rząd już jest przygotowany, żeby od razu po tym, jak będzie weto, wdrożyć sejf? Na ile się da wdrożyć? Wczoraj premier mówił, że Rada Ministrów przyjmie uchwałę. Pani wie, co ona będzie regulować. Znaczy uchwałą nie zmienia się prawa, nie zmienia się przepisów. To jest jakaś deklaracja. Więc co ta uchwała rządowa miałaby zmienić w sytuacji środków unijnych z programu sejf? W tej chwili przede wszystkim apelujemy jednak o podpis do pana prezydenta pod tą ustawą, bo to jest najlepszy sposób, żeby maksimum tych środków służyło Polsce, służyło polskiemu bezpieczeństwu. Ale oczywiście, jeżeli prezydent podejmie inną decyzję, ma do tego prawo, to będziemy na nią gotowi. Ale nie ma co się oszukiwać. Nie da się całości tych środków bez podpisu prezydenta wykorzystać. Więc weźmie pan prezydent odpowiedzialność za to, że część z tych środków, na przykład na modernizację straży granicznej, zostaną stracone. Ale oczywiście jak najwięcej będziemy chcieli wykorzystać. I tak Rada Ministrów ma plan na to, w jaki sposób wówczas zareagować. Mówiła pani o tym czasie, że te pieniądze mogłyby już pracować. Czas goni także reformę inspekcji pracy, bo to są pieniądze z KPO, jeden z kamieni milowych. Czy dziś, na ruszającym posiedzeniu Sejmu, ta saga z ustawą o Państwowej Inspekcji Pracy zostanie domknięta? Ruszamy z posiedzeniem Sejmu. Pierwszym punktem tego posiedzenia jest drugie czytanie. Głosowanie też dzisiaj na tym posiedzeniu? Jest taka możliwość, oczywiście. To nigdy nie jest stuprocentowo pewne, bo oczywiście wiele się może wydarzyć. Natomiast tak, Sejm jest do tego przygotowany. Senat jest do tego przygotowany, żeby zebrać się jutro, jeśli ustawa do niego by trafiła. Tak, żeby tę ustawę wysłać już na biurko pana prezydenta, bo faktycznie terminy gonią. Do końca marca ustawa powinna być opublikowana, żeby Polska mogła otrzymać konkretne pieniądze z Unii Europejskiej. Nie zrealizowanie tego kamienia, nie przegłosowanie tej ustawy, jakaś modyfikacja istotna tej ustawy, to jest zagrożenie utraty 11 miliardów złotych. No 11 miliardów, piechotą nie chodzi. Z całą pewnością przyda się polskiej gospodarce. Pani, jakaś modyfikacja, to oznacza, że pani już się nie zgadza na żadną zmianę w tej ustawie, bo wczoraj tutaj na pani miejscu siedział Ryszard Petru i mówi, że oczywiście klub Centrum, to centrum gospodarczo-liberalne, że tak powiem, ta część koalicji, nie zagłosuje przeciw, bo to jest lojalny partner koalicyjny, ale chcą jeszcze zmiany, jeszcze wygładzenia, zliberalizowania tej ustawy. I jeszcze jakaś modyfikacja jest możliwa? Rozmawialiśmy przez te ostatnie dwa tygodnie od poprzedniego posiedzenia Sejmu do teraz na temat różnych jeszcze uwag i wątpliwości, czy to naszych partnerów koalicyjnych, czy na przykład strony społecznej. W poniedziałek odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Dialogu Społecznego ze stroną pracodawców, pracowników, gdzie rozmawialiśmy o tym, co można jeszcze ewentualnie doprecyzować, uszczegółowić tak, żeby wszystko było jasne. Bo partnerzy społeczni, także Solidarność i Forum Związków Zawodowych wydały uchwałę, w którym wyrażają głęboki sprzeciw wobec Pani projektu. Przede wszystkim wyrażano niedosyt dialogu, choć ten dialog był najdłuższy w historii projektów prowadzonych przez nasze ministerstwo. Ale rozumiem, że sprawa jest ważna, dlatego właśnie zdecydowaliśmy się raz jeszcze spotkać o wszystkim, porozmawiać. Więc oczywiście pewne, drobne uściślenia są możliwe, ale musimy pamiętać o tym, że jest to projekt nie tylko ważny z perspektywy milionów polskich pracowników, uczciwych przedsiębiorców, ale właśnie także część Krajowego Planu Odbudowy. Jakieś próby radykalnej zmiany mogą spowodować ryzyko utraty tych środków. Oczywiście nad całym tym procesem czuwają przedstawiciele rządu, nie tylko ja, ale przede wszystkim minister Maciej Berek, który jest odpowiedzialny za sprawne przeprowadzenie całego procesu legislacyjnego w przypadku wszystkich ustaw. No i tutaj bardzo serdecznie mu dziękuję za zaangażowanie. Także on również jest w kontakcie ze wszystkimi szefami klubów. Jeżeli będą jakieś zmiany, to muszą one być zaakceptowane przez stronę rządową i muszą one mieścić się w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Ale cel ustawy pozostaje niezmienny. Walka z patologią umów śmieciowych, z patologią, która rozrosła się w ciągu ostatnich dekad do niespotykanych wcześniej granic, która grozi utratą bezpieczeństwa milionów polskich pracowników, kobiet, które nie decydują się na macierzyństwo ze względu na brak stabilnej pracy, młodych ludzi, którzy wkraczają na rynek pracy, czy właśnie starszych pracowników, którzy chcieliby pozostać dłużej aktywni zawodowo, ale ten brak stabilizacji... To kiedy urzędnicy Państwowej Inspekcji Pracy ruszą zamieniać umowy śmieciowe na umowę pracy? Ustawa ma wejść w życie trzy miesiące po jej opublikowaniu. To jest trzy miesięczne wakacje o legis, choć oczywiście Państwowa Inspekcja Pracy już dziś przeprowadza kontrolę, już dziś nakłada mandaty albo nawet wielotysięczne, kilkudziesięciotysięczne grzywny, więc oczywiście ta instytucja już dzisiaj działa. A pójdzie Pani do Prezydenta Nawrowskiego prosić o podpisy pod tą ustawą? Bo mam wrażenie, że wśród przeciwników tych rozwiązań jest na przykład szef Solidarności. Pan Piotr Dudaj będzie pewnie namawiał Pana Prezydenta do wyrzucenia tej ustawy do kosza. Po pierwsze jest szereg związków zawodowych, które jednoznacznie popierają tę ustawę. O PZZ związane z Lewicą. Jeżeli chodzi o inicjatywa pracownicza, organizacje zakładowe, także Solidarności. Rozmawiałam z przedstawicielami Solidarności. Ale pójdzie Pani do Prezydenta? W poniedziałek przedstawiciele Solidarności także nie byli absolutnie przeciwni. Rozmawialiśmy o szczegółach. Jeżeli Pan Prezydent miałby jakiekolwiek pytania, jakiekolwiek wątpliwości, ja oczywiście jestem do dyspozycji, żeby wszystko wyjaśniać. Tak jak wszystkim aktorom całego tego procesu. Jak jest potrzeba, żeby spotykać się z koalicjantami, spotykam się z koalicjantami. Jak jest potrzeba, żeby rozmawiać z opozycją i wyjaśniać, co jest w tej ustawie, spotykam się z opozycją. Jeżeli będzie potrzeba, żeby coś wyjaśnić Panu Prezydentowi, oczywiście jestem do dyspozycji. Bo to jest ustawa, która oczywiście została przygotowana w resorcie kierowanym przez Lewicy. Jest to ustawa rządowa, ale to jest ustawa, która łączy ponadpolitycznymi podziałami. No nie, w koalicji nie łączy. Panie redaktorze, w każdej grupie. I w PSL-u są przeciwnicy, i w Polsce 2050, i w klubie Centrum. A wśród wyborców i Lewicy, i Polski 2050, i Koalicji Obywatelskiej, i PiSu, i nawet Konfederacji są ludzie, którzy doświadczyli wypchnięcia na umowę śmieciową. Są ludzie, którzy znają takie osoby, które nie mogły mieć stabilnej pracy. Są ludzie, którzy doświadczyli wypadku albo choroby, po której nie mieli gdzie wrócić, dlatego że ich miejsce pracy po prostu zniknęło. Są kobiety i rodzice, którzy nie mogą liczyć na urlop rodzicielski ze względu na to, że pracują na śmieciówce. Są ludzie, którzy mogą być z dnia na dzień zwolnieni. Tutaj nie ma podziałów politycznych. Gro polskich pracowników cierpi z powodu patologii umów śmieciowych. I możemy to cierpienie ukrócić. Właśnie dziś będzie miał na to sejm szans. A propos rynku pracy. Na jaki poziom bezrobocia, Pani zdaniem, powinniśmy się przygotować, jeśli wojna Trumpa z Iranem, Trumpa i Izraela z Iranem potrwa nie kilka, kilkanaście dni, tylko wiele, wiele tygodni? Oczywiście będziemy monitorować sytuację i efekty tych zawierów geopolitycznych i wpływ na polską gospodarkę. Wpływ już jest, ceny rosną, może wzrosnąć inflacja, wykamowanie gospodarki. Dobrze byłoby, żeby opozycja, ci, którzy tak bezkrytycznie kibicują administracji amerykańskiej, pamiętali, widzieli ten związek przyczynowo-skutkowy, że od tego, co się dzieje na świecie, może zależeć także sytuacja Polski. Taka walka różnych mocarstw nigdy Polsce nie służyła, więc pamiętajmy o tym. A co z tym bezrobociem? Jakieś analizy w ministerstwie są? Jeżeli chodzi o przeciwdziałanie bezrobocia, to oczywiście przygotowujemy się na różne scenariusze. Bezrobocie mamy, zgodnie z danymi najnowszymi Eurostatu, najniższe w Unii Europejskiej, ale to nie znaczy, że nie mamy przygotowanych mechanizmów. Ale zgodnie z danymi pani ministerstwa wynika, że w lutym dziewiąty raz z rzędu poziom rejestrowanego bezrobocia poszło w górę. Mamy od kilku miesięcy nową ustawę, która umożliwia rejestrowanie się w miejscu zamieszkania, nie w miejscu zameldowania, która pozwala zarejestrować się rolnikom, która nie wymaga wyrejestrowania się w dotychczasowych sytuacjach. Więc to są takie zmiany, które oczywiście obserwujemy niezmiennie. Najniższe bezrobocie w Unii Europejskiej, ale jesteśmy przygotowani na wszystkie scenariusze. Niedawno rozpisaliśmy, uruchomiliśmy nabór i wypłacamy środki 174 miliony dla urzędów pracy na działania aktywizacyjne dla osób bezrobocnych. Czy pani chce powiedzieć, że ten wzrost bezrobocie jest czysto techniczny z powodu... Nie chcę powiedzieć, że jest czysto techniczny. Chcę powiedzieć, że jest też techniczny. Że jest tu istotny komponent zmiany legislacyjnej, zmiany ustawy. Jest komponent związany z tym, że jesteśmy po najsurowszej zimie od lat i prace sezonowe wyhamowały. Ale oczywiście monitorujemy także ten realny komponent ruchów, jeżeli chodzi o bezrobocie. Niczego nie bagatelizujemy i właśnie dlatego uruchamiamy dodatkowe środki na działania przeciwko bezrobociu. Panie minister, czy na Lewicy strzeliły korki od szampana po tym, jak prezes Kaczyński ogłosił, że kandydatem PiSu na premiera będzie Przemysław Czarnek? Nie strzeliły w tym sensie, że to jest taka zapowiedź, że premierem miałby być Przemysław Czarnek. To znaczy, że wicepremierem pan Braun, drugim wicepremierem Męcy na to nigdy nie jest dobra, nawet jeżeli mało realistyczna wizja dla Lewicy. Natomiast z całą pewnością jest to coś, co może działać mobilizująco na elektorat koalicji rządzącej, choć może też działać rozbawiająco, patrząc na to, jakie ruchy postanowił na złość lewakom wykonać Przemysław Czarnek, demontując fotowoltaikę ze swojego dachu, z dachu domu, który twierdzi, że jest jego, choć w oświadczeniu majątkowym nie ma domu. Jest to pewna cyrk i zabawa, więc nie wiem, oprócz tego, że ma to być straszna wizja, a to pewnie będzie też wysoko. A jak Przemysław Czarnek, opisując projekt ustawy o związkach partnerskich, teraz o statusie osoby najbliższej mówi Czterej Pancerni i Psiecko? To zastanawiam się, czy koniecznie musi o swoich fantazjach opowiadać publicznie. Bo oczywiście może sobie fantazjować o czym chce. Jest dorosłym człowiekiem i tak długo, jak długo nie robi nikomu krzywdy. Proszę bardzo jego sprawa. Natomiast w ustawie przygotowanej przez panią minister Katarzynę Kotule, wspólnie z panią posłanką Pasławską, chodzi o bezpieczeństwo. Chodzi o bezpieczeństwo ludzi, którzy chcą móc ze sobą żyć, rozliczać się. Ale to było zakrpienie przestrzenka z waszych rozwiązań po prostu. No, co mu przychodzi do głowy, to mu przychodzi do głowy. Ja naprawdę, może sobie to być wielokąt, niewielokąt, czołgi, nie czołgi. Każdemu jego fantazje. Natomiast w ustawie chodzi o bezpieczeństwo, o pewien minimum pewnego standardu europejskiego. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Minister Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej. Dziękuję pięknie. Mariusz Piekarski, ja również dziękuję. Teraz serwis informacyjny. Dzień dobry.