Symulacja pokazuje, jak mógłby wyglądać podział mandatów, gdyby wybory do Sejmu odbyły się dziś. Koalicja Obywatelska prowadzi z wynikiem 34,70% i 191 mandatami, a PiS jest drugą siłą z 26,90% i 164 mandatami. Najważniejszy ruch nie zaszedł jednak między obozami, lecz wewnątrz prawej strony: od poprzedniej prognozy z 10 maja PiS odbił 11 mandatów, a obie partie prawicy spoza PiS — Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej — straciły łącznie dziewięć. Cały blok prawicy niemal się nie zmienił, co prowadzi do tezy tego wydania: to nie wzrost prawej strony, lecz jej konsolidacja w PiS.
Dwa punkty odniesienia
W tym tekście porównujemy dane na dwóch osiach. Pierwsza to wynik wyborów z 2023 roku według PKW — pokazuje zmianę długofalową. Druga to nasza poprzednia prognoza z 10 maja — pokazuje dynamikę ostatnich tygodni. Równie ważne jest rozróżnienie poziomu poparcia procentowego od poziomu mandatów: w ordynacji z metodą D'Hondta i pięcioprocentowym progiem niewielka zmiana procentów potrafi dać wyraźne przesunięcie mandatów. To właśnie ta różnica jest kluczem do zrozumienia tego, co dzieje się dziś na prawicy.
Klucz: rozpad koalicji wyborczych 2023
Liczby trzeba czytać z pamięcią o trzech rozpadach koalicji wyborczych po 2023 roku. Chodzi o sojusze zawiązane na wybory, a nie o koalicję rządzącą. Trzecia Droga, czyli wspólna lista PSL i Polski 2050, już nie istnieje, a po rozłamie w Polsce 2050 dochodzi do tego jeszcze środowisko Centrum — nowy klub utworzony przez część posłów Polski 2050. Lewica i Razem startują osobno po wyjściu Razem z koalicji. Konfederacja z 2023 roku rozpadła się na Konfederację Bosaka i Mentzena oraz Konfederację Korony Polskiej, formację Grzegorza Brauna. Dlatego gdy w symulacji osobne listy dawnej Trzeciej Drogi nie zdobywają mandatów, trzeba to czytać jako efekt rozdrobnienia jej wyniku 14,4% z 2023 roku na trzy listy — PSL, Polskę 2050 i Centrum — a nie jako prosty zanik całego elektoratu.

KO prowadzi, ale ma sufit
Koalicja Obywatelska pozostaje liderem z poparciem 34,70%, czyli o 4,00 punktu procentowego wyższym niż 30,70% z 2023 roku. Co istotne, jest to dokładnie ten sam wynik procentowy co w prognozie z 10 maja — poparcie KO między majem a czerwcem ani drgnęło. Mimo to w mandatach KO osuwa się ze 195 do 191, tracąc cztery miejsca — to efekt zmian układu sił u innych komitetów i rozstrzygania ostatnich mandatów w okręgach. Jednocześnie KO nadal korzysta z premii mandatowej: głosy oddane na listy pod progiem, łącznie blisko dziewięć procent, przepadają w podziale, a metoda D'Hondta premiuje największych. Dlatego 34,70% poparcia przekłada się aż na około 41% mandatów. Stojące w miejscu poparcie może sugerować, że KO w tej konfiguracji zbliża się do lokalnego sufitu.
PiS odbija mandaty
PiS notuje 26,90% poparcia, o 2,0 punktu procentowego więcej niż w prognozie z 10 maja, choć wciąż wyraźnie poniżej 35,38% z 2023 roku. Decydująca zmiana widoczna jest w mandatach: PiS ma ich 164, czyli o 11 więcej niż w poprzedniej symulacji. To największy ruch tego wydania i jednocześnie pytanie, na które warto odpowiedzieć danymi: skąd te mandaty przyszły.
Kanibalizacja prawicy
Aby to sprawdzić, dla każdego okręgu, w którym PiS zyskał mandat, ustaliliśmy, która partia w tym samym okręgu go straciła. Z 11 nowych mandatów PiS aż siedem zostało odebranych bezpośrednio prawicy — cztery Konfederacji i trzy Konfederacji Korony Polskiej — a pozostałe cztery Koalicji Obywatelskiej. Jednocześnie cały blok prawicy, czyli PiS razem z obiema Konfederacjami, zmienia się tylko z 245 na 247 mandatów. To pozwala postawić hipotezę: prawa strona jako całość nie rośnie, lecz PiS wchłania jej rozdrobnioną część.

Najlepiej widać to, gdy zestawi się dwa poziomy. Na poziomie samego poparcia ruch jest niewielki — PiS rośnie o około dwa punkty procentowe, a Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej tracą po mniej więcej pół punktu. Tak drobna zmiana nie tłumaczy jedenastu mandatów. Dopiero przełożenie na miejsca w Sejmie odsłania skalę zjawiska, a odpowiada za nie metoda D'Hondta — ostatnie mandaty w okręgu rozdają się między partie o zbliżonych ilorazach, więc gdy poparcie dwóch mniejszych list prawicy lekko spada, a największa partia prawicy lekko rośnie, ostatni mandat przeskakuje z listy słabnącej na PiS. To samo zjawisko działało w drugą stronę w maju, gdy rozdrobnienie prawicy odbierało PiS mandaty na rzecz obu Konfederacji. Niewielka zmiana procentów daje więc nieproporcjonalnie duże przesunięcie mandatów — i to jest właściwy klucz do tego wydania.
Co się odbiło na mapie
W odróżnieniu od porównania z 2023 rokiem żaden okręg nie zmienił zwycięzcy względem majowej prognozy — zmiana jest subtelna i rozgrywa się na poziomie ostatnich mandatów. Mandaty odebrane Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej koncentrują się na wschodzie i południowym wschodzie: to Chełm, Nowy Sącz, Krosno i Rzeszów po stronie Konfederacji oraz Lublin, Chrzanów i Białystok po stronie Konfederacji Korony Polskiej. Tam, gdzie PiS odbiera mandat Koalicji Obywatelskiej, są to Legnica, Wałbrzych, Piotrków Trybunalski i Radom. Charakterystyczne jest, że większość przesunięć kosztem obu Konfederacji zachodzi na wschodzie i południowym wschodzie, czyli na tradycyjnie prawicowym terenie — PiS odrabia mandaty przede wszystkim na własnym zapleczu, a nie w okręgach centrum czy zachodu. Dla porządku warto dodać, że w dłuższym horyzoncie, względem 2023 roku, prognoza nadal pokazuje siedem okręgów, które przeszły od PiS do Koalicji Obywatelskiej: Legnicę, Toruń, Bielsko-Białą, Częstochowę, Rybnik, Elbląg i Kalisz.
Lewica korzysta z zamieszania
Drugą partią, która zyskuje względem maja, jest Lewica — z 20 do 22 mandatów przy poparciu 7,30%. Znamienne jest źródło tych dwóch mandatów: oba zostały odebrane prawicy, w Warszawie II Konfederacji, a w Koninie Konfederacji Korony Polskiej. Osłabienie rozdrobnionej prawicy w pojedynczych okręgach pomaga więc nie tylko PiS, lecz w pewnym stopniu również Lewicy.
Ofiary rozpadu koalicji wyborczych
Po rozpadzie koalicji wyborczych z 2023 roku osobno startujące listy pozostają pod progiem. PSL ma 3,00%, Polska 2050 1,90%, a Razem 3,80% — każda poniżej pięciu procent i każda z zerową liczbą mandatów. Trzeci spadkobierca dawnej Trzeciej Drogi, środowisko Centrum, nie jest osobno wykazywany w bieżących sondażach, więc w symulacji także nie zdobywa mandatów. Nie oznacza to, że elektorat tych ugrupowań zniknął: dawna Trzecia Droga miała w 2023 roku 14,4% i 65 mandatów, które w danych historycznych rozpisujemy modelowo na trzy listy-sukcesorów. Takie rozpisanie wyników dawnych koalicji z 2023 roku na dzisiejsze partie ma charakter modelowy i nie jest oficjalnym wynikiem PKW dla tych ugrupowań. Podobnie Razem, które po wyjściu z koalicji Lewicy startuje samodzielnie i samo progu nie przekracza, choć sama Lewica reprezentację utrzymuje. Zero mandatów to zatem skutek rozdrobnienia i progu, a nie prostego zaniku poparcia. Partie pod progiem wciąż mogą próbować zagospodarować swoje głosy przez wspólne listy, nowe koalicje albo umieszczanie kandydatów na listach ugrupowań, które próg przekraczają.

Co by musiało się stać
Sama arytmetyka mandatów pokazuje, jak otwarty jest ten układ. Koalicja Obywatelska z 191 mandatami jest daleko od 231 potrzebnych do samodzielnej większości; nawet razem z Lewicą osiąga 213, czyli wciąż o 18 za mało. Po drugiej stronie PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej mają łącznie 247 mandatów, a więc arytmetycznie powyżej progu większości — choć są to trzy osobne partie, które nie zadeklarowały wspólnych rządów, więc jest to jedynie obserwacja liczbowa, nie prognoza polityczna. Najwięcej w tym obrazie waży zmarnowane poparcie: blisko dziewięć procent głosów trafia dziś na listy pod progiem. Gdyby PSL, Polska 2050 czy Razem weszły przed wyborami we wspólne listy lub koalicje, część tych głosów wróciłaby do podziału mandatów i mogłaby istotnie zmienić wynik. Trzeba jednak pamiętać, że formalna koalicja wyborcza podlega w polskiej ordynacji wyższemu progowi — ośmiu procentom zamiast pięciu — więc wspólny start nie jest automatycznym zyskiem mandatowym. To pozostaje scenariusz spekulacyjny, zależny od decyzji, których dane nie przesądzają.
Wnioski
Obraz na dziś to lider z sufitem, druga siła w trakcie odbicia i prawica, która zmienia się głównie wewnętrznie. Koalicja Obywatelska prowadzi, ale jej poparcie stoi w miejscu, a PiS odrabia mandaty nie dzięki nowemu wzrostowi prawej strony, lecz dzięki konsolidacji jej rozdrobnionych list. Trzy obserwacje zaskakują najbardziej. Po pierwsze, dwie osobne listy prawicy mają dziś łącznie 83 mandaty wobec 18 dla koalicji Konfederacji z 2023 roku. Po drugie, PiS potrafi odbijać mandaty mimo że względem 2023 roku wciąż jest wyraźnie słabszy. Po trzecie, cały blok prawicy pozostaje niemal niezmienny mimo dużego ruchu w jego środku — najlepszy dowód, że w polskiej ordynacji to nie sam procent, lecz jego rozłożenie decyduje o mandatach.
Grafiki


