Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Ryszard Czarnecki ostrzega: Polska może zwracać miliardy z UE

Ryszard Czarnecki ostrzega: Polska może zwracać miliardy z UE

Ryszard Czarnecki i dr Janusz Szewczak ostrzegali, że Polska może być zmuszona do zwrotu unijnych dotacji z powodu złego wykorzystania środków. Wskazali obszary największego ryzyka: info-afera, zamrożone 500 mln euro, problemy kolejowe, ochronę środowiska i OZE.

Najważniejsze ustalenia


Ryszard Czarnecki i ekspert dr Janusz Szewczak podkreślali, że w wyniku błędnego wydatkowania środków i afer mogą pojawić się obowiązki zwrotu dotacji do Brukseli. Zwrócili uwagę na terminy rozliczeń unijnych w perspektywie do końca 2015 roku oraz dodatkowy dwuletni okres, które zwiększają ryzyko strat.

Info-afera i zamrożone środki


Mówcy wskazywali, że tzw. info-afera może oznaczać straty rzędu 3–8 miliardów złotych, a Komisja Europejska już zamroziła około 500 milionów euro z priorytetu Innowacyjna Gospodarka. Zatrzymania urzędników i kwestie prawne mogą wydłużyć postępowania sądowe i uniemożliwić wykorzystanie tych środków.

Zagrożone projekty kolejowe i inne sektory


Wskazane obszary ryzyka to kolejnictwo (m.in. modernizacja trasy Kraków–Katowice), oczyszczanie ścieków, kanalizacja, energetyka i odnawialne źródła energii. Eksperci oceniają, że tylko projekty PKP mogą być zagrożone kwotami sięgającymi kilku miliardów złotych.

Apel o działania rządu


Mówcy zaapelowali, by premier i ministrowie pilnie podjęli działania zmierzające do ograniczenia strat i sprawnego rozliczenia środków, tak aby uniknąć konieczności masowych zwrotów do Brukseli. Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło własny program i domaga się od rządu pilnych wyjaśnień.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry, witamy na konferencji prasowej Prawa i Sprawiedliwości z udziałem europosła Ryszarda Czarneckiego oraz pana doktora Janusza Szewczaka, głównego ekonomisty Skok. Bardzo proszę pana europosła o zabranie głosu. Witam państwa bardzo serdecznie. Gdy rząd nie ma pieniędzy, choć obiecał na dzieci niepełnosprawne, chcemy wskazać gdzie te pieniądze przyciekają. I przypomnieć państwu wypowiedź premiera Tuska z lutego tego roku, gdy Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło swój kompleksowy, bardzo merytoryczny, pogłębiony program. Pan premier Tusk zgryźliwie pytał, no jeżeli ktoś wie, że są te zakopane miliardy, to niech nie zleka ani godziny, ani dnia, tylko to ujawni. No więc właśnie chcemy panu premierowi pokazać, gdzie te miliardy są zakopane pod jego okiem, na jego własnym podwórku. Jednocześnie martwimy się o to, w jakiej sytuacji fizycznej, zdali się pani premiera Bieńkowska, cytuję, ja pani mówię, że nie stracimy pieniędzy. Daję za to głowę, głowę moich zastępców i obie ręce. Proszę państwa, sobie wyobrażam kikut premiery Bieńkowskiej, gdy jednak Unia Europejska zarządza tych środków. No proszę państwa, do końca 2015 roku, w myśl zmienionych regulacji unijnych, czyli siedmioletnia perspektywa budżetowa, plus nie jeden, tylko dwa lata do rozliczenia tych unijnych dotacji, do końca 2015 roku będziemy musieli rozliczyć się z Brukselą, ze wszystkich środków, które były zakontraktowane i pobrane. Otóż wskazujemy, wspólnie z panem doktorem Szewczakiem, naszym ekspertem, wskazujemy obszary, gdzie jest więcej niż prawdopodobne, jest w zasadzie niestety niemal pewne, że te pieniądze będziemy musieli Unii Europejskiej oddać na skutek kompletnego niedołęstwa obecnej ekipy rządowej. Nie do końca, być może też skrajnego niedołęstwa. Obszar kolejnictwa, ochronie środowiska, oczyszczanie ścieków, kanalizację, energetyka, OZE, czyli odnawialne źródła emergii. I wreszcie info-afera. Info-afera tutaj szacunkowo między 3 a 8 miliardów złotych w plecy, z czego, proszę Państwa, Unia Europejska już zamroziła 500 milionów euro, czyli ponad 2 miliardy, zamrożone z procentu 7, właśnie w związku z tą info-aferą. To tylko tytułem przykładu, zaraz szczegóły, co może nam grozić, gdy ten unijny miecz Damoklesa 1 stycznia 2016, no już pewnie Zarządów Praw i Sprawiedliwości spadnie i będziemy musieli oddawać pieniądze, które rząd premiera Tuska wziął, ale nie potrafił ich użyć. Gdy chodzi o, i na tym kończę, umowy podpisane na 250 miliardów złotych, przy czym już zrealizowane 160-170 miliardów. No pytanie, co zresztą? I w tym momencie można tylko zapelować do rządu premiera Tuska i szefa tego rządu, żeby i prezes Rady Ministrów, i jego ministrowie zakasali rękawy i rzucili się do zarabiania straconego czasu, tak aby straty tych środków unijnych, bo one będą na 100%, żeby były jak najmniejsze, żeby później nie było sytuacji, w której jest mądry Polak po szkodzie. Prawo i Sprawiedliwość, cytując to przysłowie Panu Premierowi, mówi, że Polak powinien być mądry, przedszkodowym, przynajmniej niwelować, przynajmniej niwelować skutki bardzo beztroskiego, bym powiedział, podejścia do środków unijnych przez rząd koalicji PO-PSL. Bardzo dziękuję. Proszę o zabranie głosu Pana doktora Janusza Szewczaka. Dzień dobry, witam Państwa serdecznie. Proszę Państwa, w tej atmosferze takiej medialnej zawieruchy, tego medialnego szaleństwa wokół kwestii ukraińskich, nikt nie zwraca uwagi na tak prozaiczne tematy jak pieniądze. Pieniądze dla Polski i Polaków, które są coraz bardziej realnie zagrożone tym, że będziemy je zwracać, że rok 2014 i 2015 może się okazać rokiem, kiedy będziemy musieli oddawać unijne środki, unijne pieniądze idące w miliardy złotych z tytułu ich złego wykorzystania, bądź też wykorzystania sprzecznego z prawem, czyli związanego z aferami korupcyjnymi. Gdy idzie o tak zwaną info-aferę, jedną z największych, jeśli nie największą aferę finansową w Polsce ostatniego 25-lecia, szacunki specjalistów, niektórych analityków są takie, że w grę może wchodzić kwota od 3 do nawet 8 miliardów złotych. Gigantyczna więc kwota. I przypomnijmy, że jeśli chodzi o siódmy priorytet w programie Innowacyjna Gospodarka, to już około 500 milionów euro jest kwestionowanych, jest podważanych przez Unię. To jest związane bezpośrednio z tą serią aresztowań urzędników państwowych w ważnych ministerstwach. I dopóki sądy polskie nie rozstrzygną, jak było naprawdę w tych kwestiach, będzie problem z wykorzystaniem tych pieniędzy. To są potężne kwoty, około 2 miliardów złotych. A jak wiemy, sądy w Polsce mielą bardzo powoli i cała sprawa może potrwać kilka lat. W związku z tym będzie bardzo trudno, jeśli wręcz nie niemożliwe, żeby wykorzystać te pieniądze z tego priorytetu, z tego programu w całości. A to będzie oznaczało oddawanie tych pieniędzy wraz z odsetkami. Tym bardziej, że CBA zapowiada, że to nie jest koniec, zatrzymaj w tej sprawie. Ostatnia historia z Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie tylko drobne 100 milionów złotych zostało zakwestionowane jako wydatkowane przetargi niezgodnie z prawem. To jest więc kwestia co najmniej, jak mówię, 500 milionów euro, czyli około 2 miliardów realnie zagrożonych pieniędzy. Kolejna wielka studnia pieniędzy, źródło pieniędzy, które może nam wyschnąć i trzeba będzie je oddać. To jest kolejnictwo, to jest PKP. Szacunki niektórych instytucji badawczych, specjalistów, analityków mówią, że zagrożone może być wykorzystanie od 4 do nawet 5 miliardów złotych, że te pieniądze będą musiały być zwracane. To dotyczy tak fundamentalnych zaniedbań jak choćby na trasie kolejowej Kraków-Katowice, gdzie te wydatki tylko na tym odcinku szacowane są na 1 miliard 400 milionów złotych. To są zagrożone pieniądze. Co prawda pani premier Bieńkowska też tą ręką, nie wiem, którą tą ręką, czy tą z statuażem, czy tą bez statuażu, ale gwarantuję, że będzie się starała sprawę rozwiązać. To wydaje się, że ukończenie modernizacji linii Katowice-Kraków do 2015 roku jest absolutnie niemożliwe. Ale to nie jedyne zarzuty kierowane i wątpliwości Unii Europejskiej w stosunku do polskich kolei, bo to dotyczy również generalnej oceny fatalnej rewitalizacji tras kolejowych. Dalej, braku przepisów dotyczących prowadzenia odrębnych rachunkowości przez spółki zarządzające samą infrastrukturą kolejową i przewoźników. Taka wydaje się banalna rachunkowa sprawa, bardzo istotna, wbrew pozorom. No i to dziwi tym bardziej, że mamy tam w PKP, mamy przecież całą stajnię wybitnych finansistów z, że tak powiem, ze stajni Leszka Balcerowicza. Więc chyba co, jak co, ale rachunki to powinny im się, że tak powiem, zgadzać bezproblemowo. To nie jest koniec problemów i kwestii oddawania pieniędzy. Również jeśli chodzi o kwestie związane z gospodarką ściekową i kanalizacją. Sprawa jest fundamentalna, proszę Państwa, bo proszę sobie wyobrazić, że Unia nałożyła na nas następujący obowiązek. Do końca przyszłego roku Polska musi wypełnić wszystkie unijne zobowiązania dotyczące oczyszczania ścieków, dalej zagospodarowania osadów pościekowych i budowy sieci kanalizacyjnej. Jest to niemożliwe do wykonania w takim tempie, bo proszę sobie wyobrazić, że my mamy w ciągu 25 lat zbudowaliśmy 324 oczyszczalnie i położyliśmy 60 tysięcy rur kanalicyjnych, tych rurociągów kanalizacyjnych, czyli kanalizacji. 324 oczyszczalnie przez 25 lat i 60 tysięcy. I teraz przez najbliższe dwa lata, żeby zrealizować te 100% narzuconych nam obowiązków unijnych, musielibyśmy wybudować prawie tyle samo, co przez 25 lat, czyli 300 oczyszczalni. 300 oczyszczalni, czyli tyle budowaliśmy 25 lat te oczyszczalnie i położyć dodatkowo 23 tysiące kilometrów sieci kanalizacyjnej, czyli położyć jedną trzecią tego, co przez 25 lat żeśmy zdążyli położyć. To są po prostu niewyobrażalne, wyśrubowane normy i wydaje się, że tu również straty mogą być szacowane na miliard do co najmniej półtora miliarda złotych pieniędzy, które po prostu trzeba będzie oddawać. Jest również cały szereg zaniedbań w innych, mniej istotnych może kwestiach programów już rozpoczętych i realizowanych. I właściwie nie ma w ogóle jeszcze analizy, ile pieniędzy będą musieli oddać polscy przedsiębiorcy, którzy pozyskali dotacje unijne na swoje biznesowe przedsięwzięcia, które nie zostały zrealizowane, bądź które zostały źle zrealizowane, bądź były od początku wyłącznie stworzone po to, żeby wyłudzić owe pieniądze w ramach dotacji unijnych, czyli tych pieniędzy już dawno nie ma, one zostały rozkradzione, owi biznesmeni gdzieś przebywają w odległych krajach. To wszystko oczywiście nadchodzi termin rozliczania tych projektów, zamykania i tu również będą kwestie zwrotu tych pieniędzy wraz z odsetkami, odpowiedzialności karnej również najprawdopodobniej. Także w mojej ocenie sytuacja jest niezwykle poważna. Jak powiedział pan europoseł, pan Ryszard Czarnecki, to jest około 250 miliardów złotych podpisanych kontraktów, a więc do około 160-170, być może te liczby ciutkę się zmieniają, bo to te rozliczenia trwają co pewien okres, ale gdzieś to jest w pobliżu, no to jeszcze do tych 300 mitycznych miliardów złotych wykorzystania środków daleko. To jest ważna sprawa, zobaczymy jak to będzie wykorzystane. Widzimy, że w tej chwili odbywa się takie kreatywne, że tak powiem księgowość i kreatywne zarządzanie tymi finansami. Pieniądze z lasu bierze się tam na drogi, prawda, z dróg bierze się na niepełnosprawnych, przekłada się te pieniądze w takiej formie, a tak naprawdę gdzieś tam w tle są te, zobowiązania, których nie wszyscy dobrze wypadną. Mamy również problem ze środkami wykorzystywanymi przez samorządy, bo jak Państwo wiecie, samorządy poszły w wielkie inwestycje związane z budową różnego rodzaju basenów, ośrodków SPA, ośrodków sportowych i jakby nie do końca zdając sobie sprawę, że będzie później problem z komercyjnym wykorzystaniem tego typu przedsięwzięć, jeśli korzystało się z tych unijnych środków, przynajmniej przez kilka lat. Również w szpitalach mamy pewien problem, proszę Państwa, w szpitalach, które, ośrodkach służby zdrowia, które kupowały urządzenia medyczne za pieniądze, środków unijnych. Okazuje się, że one mogą sobie stać spokojnie przez kilka lat, ponieważ nie bardzo można ich komercyjnie wykorzystywać poza funkcjonowaniem w ramach tych godzin jakby, czy konkretnie zakontraktowanych usług medycznych. To też są poważne kwoty. Generalnie więc można powiedzieć, że realnie możemy na koniec 2015 roku mieć do oddania gdzieś od 5 do nawet 10 miliardów złotych i z pewnością rząd nie zdaje sobie sprawy i nie bardzo wie, gdzie znajdzie te pieniądze, gdzie one są zakopane. One są zakopane, proszę Państwa, w nieudolności, niekompetencji, w olbrzymiej skali korupcji, która dotknęła również środki unijne. To widzimy po infoaferze, która przecież jest cały czas w trakcie jeszcze rozwojowym. Szef CBA zapowiada, że nie są wykluczone kolejne zatrzymania w tej sprawie, a więc również inne resorty mogą być dotknięte aferami przetargowymi związanymi z, no właśnie z infrastrukturą internetową. Dziękuję bardzo. Proszę Państwa, ja nigdy nie marzyłem, żeby być stajennym, a więc nie będę komentował słów pana doktora Szefczaka o stajni pana Leszka Balcerowicza, ale jedno jest pewne, że gdy chodzi o środki unijne na kanalizację, to jest pełny kanał, pełny kanał. Chciałem jednak też jeszcze raz zacytować, to się rzadko zdarza, żeby dwa razy zacytować na tej samej komerii pracowej te same słowa, ale jestem bardzo zaniepokojony o przyszłość pani premier Bieńkowskiej, no bo jeżeli pani premier Bieńkowska mówi, mówię, że nie stracimy pieniędzy, daje sobie na to głowę, głowę moich zastępców i obie ręce. Nie wiem, czy chodzi o jej ręce, czy ręce też zastępców, bo w tym momencie tych kalek może być więcej. Natomiast nie wiem, czy na której ręce pani premiera Bieńkowska ma tatuaż, ale zdaje się, że może obie ręce stracić, skoro takie słowa rzuca na wiatr. Jestem ciekaw, co powie w 2016 roku, gdy okaże się, że poprzez rządy, w których brała udział przez szereg lat Polska już wtedy rządzona zapewne przez innego premiera, inne ugrupowanie, mająca inny rząd, bardziej kompetentny, bardziej merytoryczny, profesjonalny, dużo mniej leniwy, że jednak stracimy sporo pieniędzy i dlatego przestrzegamy rząd, poganiamy rząd. Niech robi co może, aby skoro już te pieniądze będą stracone, żeby tych pieniędzy były jak najmniej straconych. Przepraszam bardzo, Panie Wojciech, zapomniałem Państwu jeszcze jednej rzeczy powiedzieć ważnej, mianowicie o Pendolino. Proszę Państwa, uciekło mi to z głowy. Otóż proszę Państwa, zobaczymy, jak się rozwinie kwestia tego fantastycznego pociągu, który, jak Państwo wiecie, już w tym roku ma regularnie kursować do większych polskich miast z Warszawy. Na te Pendolino wydaliśmy na razie 2,5 miliarda złotych, około 2,5 miliarda złotych i były tam również zaangażowane różnego rodzaju środki, m.in. kredyty poważne zaciągnięte na ten cel. Zobaczymy, czy tutaj była, że tak powiem, pełna przejrzystość w zakresie tego przetargu i tej inwestycji. Na rynku krążą różnego rodzaju opinie wśród fachowców, że być może będą jakieś wątpliwości, co z tym Pendolino dalej, bo jak Państwo wiecie, nie są przystosowane tory do końca, żeby po nich jeździć z tą prędkością i nie ma odpowiednich systemów podstacji energetycznych, żeby nie siadło zasilanie, bo wtedy oczywiście te pociągi słabo funkcjonują lub stają po prostu w czerym polu. To jest poważny kontrakt, to jest 2,5 miliarda złotych i zobaczymy, czy sobie rząd poradzi również z tym tematem. Proszę o pytania. Andrzej Budzyk, Media Elektroniczne. To w zasadzie dla mnie jest pół konferencji, mianowicie, bo to, co usłyszałem, to jest w stylu płacz i płać, ponieważ obaj Panowie mnie znają, więc powiedzą, że ja nie lubię połowy konferencji. Ja oczekuję od Panów drugiej połowy, oczywiście niekoniecznie dzisiaj, gdzie się dowiem, co Państwo będziecie robili, żeby te ograniczenia były jak najmniejsze, bo rząd może nie zdążyć i Wasze apele tutaj zdecydowanie wtedy nie wystarczą, zwłaszcza oczekuję tego od Pana posła, europosła, dlatego, bo nie po to chyba idzie do parlamentu, żeby tam wydawać źle zainwestowane pieniądze, tylko żeby nas przed tym chronić. I zacząłbym od kolegi Szefczaka oczywiście. Wyliczanka jest piękna, ale jaki procent da się uratować? Ile na to potrzeba czasu? To jest jedno pytanie, a drugie pytanie bieżące. Chciałbym usłyszeć, jaki jest stosunek Panów do zimowej Olimpiady w Krakowie. Chłopaki nie płaczą, a więc płaczu nie ma, a mówimy konkretnie o tym, co rząd zawalił i o problemach, które czekają też przyszły rząd w związku z tym, choć obecny rząd ma jeszcze półtora roku do wyborów parlamentarnych i oby część tych strat zniwelował. A to po pierwsze. Po drugie, co do, no precyzyjnie, Olimpiada to okres między Igrzyskami Olimpijskimi czteroletni. Rozumiem, że Pan redaktor pyta o Igrzyska Olimpijskie w Krakowie. Oczywiście uważamy, że skoro w znacznie bogatszej Bawarii mieszkańcy mieli prawo powiedzieć referendum, mówię o Monachium, to myślę, że nie należy pozbawiać tego prawa również mieszkańców Krakowa. Natomiast generalnie, jeżeli taka szansa na Igrzyska istnieje, to oczywiście warto z tej szansy skorzystać, choć przestrzegamy przed tą gigantomanią, która była udziałem Pekinu, a także, gdy chodzi o Igrzyska zimowe, ostatnio Soczi. Oczywiście na to Polski, polskiego podatnika nie stać, choć wierzymy, mówił o tym i św. Prezydent Lech Kaczyński, mówił o tym premier Kaczyński, że jak najbardziej powinniśmy myśleć w kontekście Igrzysk dla Polski i zimowych, to pewnie trochę łatwiejsze, a także w przyszłości letnich. Odpowiadając na Pana pytanie, jak zwykle dociekliwe, chcę powiedzieć, że jak Pan widzi, że gdyby nie te kobiety z tymi biednymi dzieciakami tutaj na sali sejmowej, na korytarzach sejmowych, to w ogóle sprawy polskie zniknęłyby z mediów, z punktu widzenia tego, co się dzieje w kraju. Nie ma. Jesteśmy krajem mlekiem i miodem płynącym, wydaje się. Zniknął rząd, zniknęła Pani Minister, Wicepremier Bieńkowska, więc w związku z tym nie bardzo wiemy, choć bardzo uważnie obserwuję, co się dzieje w zakresie środków unijnych. Jakoś ostatnio brakuje informacji, jak wygląda ta sytuacja, zwłaszcza jeśli chodzi o sytuację na kolei, ale również w zakresie właśnie infrastruktury ściekowej, kanalizacyjnej. Chcielibyśmy wiedzieć. My oczywiście nie, ja oczywiście sam też rozumiem absolutnie i Pan Poseł, nie życzymy sobie, żebyśmy musieli oddać te pieniądze, bo to przecież będzie ze szkodą dla nas wszystkich. Natomiast nie bardzo wiadomo, jakie kroki są podejmowane i na ile one są realne, żeby ocalić te pieniądze od zwrotu. Mam również kolosalne wątpliwości co do tego, czy właściwie pracują różnego rodzaju formy kontroli i nadzoru ze strony tych instytucji państwowych. Jeśli doczekaliśmy się dzisiaj takiej sytuacji, że właściwie można powiedzieć o tych środkach unijnych dla Polski decyduje CBA i ABW, bo przypomnijmy ABW zajęła się kontraktami drogowymi, ustawianiem przetargu, wyszła z tego wielka afera, ujawniono część podsłuchu w tej sprawie i natychmiast te środki Unia nam zablokowała i słusznie po tej aferze. No więc w związku z tym już dalej, że tak powiem, nie ma tego typu działań, nie słyszymy o tego typu działaniach. Podobnie jest CBA, jeśli chodzi o Infoafere, czyli sytuacja jest paradoksalna. Im więcej te służby specjalne ujawnią tego typu nieprawidłowości, tym więcej środków będzie zablokowanych z Unii. W związku z tym można domniemywać, że rząd nie będzie tak bardzo zainteresowany nadmierną dociekliwością tego, gdzie ustawiano te przetargi, gdzie nastąpiła korupcja w zakresie środków unijnych, no bo to uderza bezpośrednio w ich interesy, w interesy rządu i środków wykorzystania tych środków unijnych. To jest bardzo zła sytuacja, która powoduje, że być może nasze służby wiedzą znacznie więcej, jeśli chodzi o te nieprawidłowości, no ale z jakichś zasadniczych powodów natury politycznej uznają, że to może szkodzić interesom rządu, interesom politycznym i w związku z tym sprawy na razie czekają. Są takie sygnały, są takie sygnały, że tych problemów jest znacznie więcej, że te postępowania w zakresie infoafery nie skończyły się i będą jeszcze kontynuowane. Dlatego też trudno mi dokładnie Panu dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, co zrobić, żeby ocalić te pieniądze i właściwie jaka jest aktualna sytuacja. Nie mamy wglądów bezpośrednio w tego typu dokumentacji urzędów państwowych, ministerstw. Nie jest w Polsce tradycją, żeby zapoznawać środowiska opozycyjne, czy krytyków, czy tych analityków, którzy nie są, że tak powiem, pieszczochami władzy z aktualnymi problemami państwa, problemami fiskalnymi, finansowymi. A szkoda, bo być może moglibyśmy znacznie bardziej szczegółowo odpowiedzieć na Pana pytanie wtedy. Dziękuję. Mam też jeszcze jedno pytanie, jeśli można. Natury międzynarodowej. Mamy sytuację, że zaczyną ginąć przywódcy, którzy pojawili się na Euromajdanie. Chciałbym od Pana Europosła usłyszeć kilka słów na ten temat. Co robić w sytuacji, kiedy nowo powstające ukraińskie elity zaczynają tracić ludzi? To jest bardzo poważny problem i dziękuję za to pytanie. Myślę, że kwestia bezpieczeństwa wewnętrznego na Ukrainie jest w gruncie rzeczy pochodną sytuacji międzynarodowej. Niczego nie sugeruję, ale wiadomo ku i bono, komu może zależeć na tym, aby liderzy Euromajdanu dołączyli do niwiańskiej Sotni, a więc opuścili ziemski paduł. I to jest kwestia mobilizacji ukraińskich służb i mundurowych, i nie mundurowych. I to oczywiście jest sprawdzian dla nowej władzy i dla państwa ukraińskiego, choć wierzę, że w tej sprawie, w sprawie także bezpieczeństwa nie tylko zewnętrznego, ale wewnętrznego, mówię to wprost, Ukraina może liczyć na swoich nowych, zachodnich słuszników. Dotknął pan bardzo poważnego problemu i myślę, że obawiam się, obawiam się, że w przyszłości tego typu informacje mogą się powtarzać, co jest oczywiście bardzo poważny problem. Bardzo dziękujemy. Dziękuję.