Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Marek Borowski krytycznie o referendum i roli Senatu

Marek Borowski krytycznie o referendum i roli Senatu

Marek Borowski w wystąpieniu z 25 lipca 2018 r. krytycznie odniósł się do projektu referendum, podkreślając potrzebę kontroli procedury przez Senat i zwracając uwagę na nieprecyzyjne pytania. Sprostował także interpretację wprowadzenia konstytucji z 1997 r., wyjaśniając rolę Sejmu i Sądu Najwyższego.

Najważniejsze ustalenia


- Marek Borowski sprostował wypowiedź senatora Jackowskiego i wyjaśnił, że Sejm przyjął ustawę konstytucyjną znoszącą wymóg 50% frekwencji, a Sąd Najwyższy jedynie stwierdził ważność tego referendum.

Rola Senatu i kontrola referendów


- Podkreślił, że konstytucja przewiduje zgodę Senatu na ogłoszenie referendum, ponieważ zgoda ta ma zabezpieczać przed jednostronnymi decyzjami władzy wykonawczej, które mogłyby przynieść poważne skutki.

Zagrożenia emocjonalne i przykład Brexitu


- Ostrzegł przed organizowaniem referendów w warunkach podwyższonej emocjonalności, przywołując przykład Brexitu i krytykując kampanie, które wprowadzają wyborców w błąd.

Krytyka pytań i wabików frekwencyjnych


- Zwrócił uwagę, że część pytań w projekcie jest nieprecyzyjna, a inne pełnią rolę wabików frekwencyjnych (gwarancje dla rolników, matek, niepełnosprawnych). Wątpił, by propozycja była szczera w kwestii wszystkich grup interesów, wskazując brak postulatów m.in. dla górnictwa i leśnictwa oraz sugerując, że głównym celem może być pytanie o system prezydencki.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoki Senacie, nawet chciałbym zacząć od sprostowania tego, co przed chwilą powiedział pan senator Jackowski na samym wstępie, choć być może wynika to tylko z niezręczności sformułowania jego. Mianowicie z jego wypowiedzi wynikało, że konstytucja z 1997 roku, aczkolwiek nie uzyskała frekwencji w wysokości 50%, to mimo wszystko została zatwierdzona przez odpowiednią Izbę Sądu Najwyższego, czyli z jego wypowiedzi Konstytucja w referendum, tak. No ja rozumiem, ale z tej wypowiedzi wynikało, jakoby doszło tutaj do jakiegoś, przepraszam za słowo, przekrętu, czyli że Sąd Najwyższy się nie spisał, co notabene byłoby pewnie argumentem jeszcze kolejnym do tego, żeby rozpędzić sędziów Sądu Najwyższego. Otóż tak nie było. Było tak, że Sejm przyjął ustawę konstytucyjną i w tej ustawie konstytucyjnej przyjętej dwiema trzecimi głosów prawidłowo, co do trybu uchwalania konstytucji, zapisał, że odbędzie się referendum i że w tym referendum znosi się wymóg 50-procentowej frekwencji. Czyli wszystko odbyło się lege artis, a Sąd Najwyższy stwierdził tylko ważność tego referendum, no bo nic takiego się tam nie działo, żeby je zakwestionować. Więc tyle tytułem sprostowania. Teraz, jeżeli chodzi o ten projekt, który dzisiaj omawiamy. Otóż po pierwsze ja bym chciał popolemizować trochę z taką tezą, która jest tezą demagogiczną i jest takim uprawianiem takiego hazardu moralnego, mianowicie, takiego szantażu moralnego, mianowicie mówi się i to pan minister tego używa i pan prezydent i tu niektórzy dyskutanci, że ci, którzy się sprzeciwiają tej koncepcji właśnie, która tu została przedstawiona, to sprzeciwiają się temu, żeby naród się wypowiedział. Czyli w związku z tym blokują naród. No a jak blokują naród, no to nie powinni być przedstawicielami tego narodu, no mówiąc krótko. Czyli są osobnikami dosyć podejrzanymi. Otóż jest to teza z gruntu fałszywa i niebezpieczna. Po to w konstytucji zapisano, że prezydent nie może samodzielnie uchwalić tego referendum, tylko musi mieć zgodę Senatu, aby decyzje jednej osoby, władzy wykonawczej tutaj, były kontrolowane, były kontrolowane przez władzę ustawodawczą. Dlaczego? No dlatego, że referendum to jest bardzo poważna sprawa. My wiemy, że jeżeli tam będzie odpowiednia frekwencja, no to mamy nakaz. I jeżeli ktoś samodzielnie na przykład ogłosi referendum w sprawie, której wynik może przynieść poważne szkody, to taką inicjatywę trzeba zastopować. No powiedzmy sobie przykładowo, prezydent doszedłby do wniosku z jakichś powodów, z jakichś takich, że na przykład mu to przysporzy popularności, że ogłosi referendum w sprawie tego, czy jesteś za przywróceniem kary śmierci w Polsce. I znamy nastawienie ludzi do tego, znamy sondaże, wiemy jakie są. I jest bardzo prawdopodobne, że ten wynik byłby pozytywny. I co my wtedy z tym zrobimy? A przecież cała elita polityczna, no pomijam oczywiście niektóre osoby, które są zwolennikami kary śmierci, ale generalnie rzecz biorąc jest przeciw, wie, że to nie jest rozwiązanie. Już pomijam nasze zobowiązania unijne w tej sprawie. W związku z tym jest Senat i ten Senat to wszechstronnie rozważa i nie musi się na to zgodzić. Mało tego, bywają również sytuacje, w których referendum jest w ogóle niewskazane. To są sytuacje, w których mamy do czynienia z jakimś podwyższonym stanem emocjonalnym społeczeństwa. I wrzucenie w tym momencie referendum może przynieść fatalne skutki. Takim przykładem był Brexit brytyjski, gdzie pan Cameron chciał pokazać wszystkim, że społeczeństwo brytyjskie jest przeciw wyjściu z Unii Europejskiej. I dopuścił do kampanii, w której okłamywano to społeczeństwo, w której opowiadano mu bania luki dotyczące tego, jak to dobrze będzie po wyjściu. A ponieważ u wrót Wielkiej Brytanii koczowali imigranci, no to w związku z tym ludzie, którzy obawiali się tego, notabene mieli już imigrantów u siebie, wypojdzieli się tak, jak wypojdzieli. Dzisiaj być może by zmienili decyzję, ale za późno. Więc dlatego proszę nie używać takich argumentów, że jak ktoś jest przeciw, to nie chce oddać głosu narodowi. W tej sprawie musimy rozpatrywać sprawę, że tak powiem, Sineira i Ed Studio. Jakie to są pytania? Po co? Co z nimi będzie dalej? Czy ludzie wiedzą, na jakie pytania odpowiadają? I tak dalej. I w związku z tym ja pomijam, nie chcę, pomijam kwestię, że jest pewną mimo wszystko nieprzyzwoitością, że prezydent, który miał być strażnikiem konstytucji, a jest grabarzem konstytucji, że ogłasza referendum i mówi o tym, jakże ważna jest konstytucja. Ale zostawię to na boku. Otóż w tych pytaniach jest, znaczy ja powiem tak, moim zdaniem prezydent wymyślił to referendum, pomijając już kwestie zyskania pewnego poklasku i poparcia, głównie dla jednego pytania, znaczy dla tego, czy ma być system prezydencki, czy nieprezydencki, bo to tak naprawdę go interesuje. Cała reszta to są różnego rodzaju ozdobniki. No a już te dotyczące tego, lepszych gwarancji dla rolnictwa, lepszych gwarancji dla matek, dla ojców, dla niepełnosprawnych, dla pracy. Nie wiem, co tam i gdzie tam te lepsze gwarancje są, ponieważ jak mówi pan minister Mucha, na nasze spotkania właśnie przychodzili i mówili, że to jest potrzebne. No proszę państwa, to jakaś kpina jest. Znaczy każdy przyjdzie i powie, to proszę zagwarantować tutaj może coś dla mnie. Ja się w ogóle dziwię, a gdzie górnicy? Czy górnicy nie przychodzili, nie na wasze spotkania? Dlaczego nie ma lepszych gwarancji dla kopalnictwa w Polsce? A leśnicy przerażeni tym, że będą prywatyzowane lasy. Dlaczego tego nie ma? Więc tam się znalazły po prostu takie wabiki frekwencyjne. To znaczy, jak jest coś dla rolników, to pewnie przyjdą i zagłosują. A jeszcze dla samorządowców itd. To jest trochę kompromitujące, że powiem szczerze, panie ministrze. Natomiast kilka pytań, które rzeczywiście dotyczyło spraw ustrojowych, czyli sprawa ordynacji wyborczej, sprawa systemu władzy wykonawczej, czy sprawa referendum obligatoryjnego. No one toną w tym i na dodatek są silnie nieprecyzyjne. Ja polemizowałem z panem ministrem na komisji i powtórzę to teraz. Owszem, ustawa o referendum mówi tak, że jeśli są trzy możliwe odpowiedzi, to uznaje się za wiążącą, oczywiście przy odpowiedniej frekwencji, ale uznaje się za wiążącą tę odpowiedź, na którą padło najwięcej głosów. No niby tak logicznie, prawda? No tylko teraz popatrzmy na pierwsze pytanie, gdzie mamy nowa konstytucja, zmiany w konstytucji, nie ruszać konstytucji. I powiedzmy sobie, że za nową konstytucją opowiedziało się 40%, za zmianami w konstytucji 30%, a za nieruszaniem 30%. Otóż pan minister Mucha powiedział tak, że z tego wynika, że pan prezydent w wyniku tego natychmiast zabiera się zapisanie nowej konstytucji. No bo 40% padło na tą pierwszą odpowiedź. No ja bardzo przepraszam, 60% jest przeciw, przecież. 60% nie chce zmieniać konstytucji. Jedni w ogóle nie chcą, a drudzy mówią, wystarczą poprawki. Więc widać wyraźnie, że w tym pytaniu pan prezydent się wikła i następnie, jeżeli miałby to realizować, to będzie realizował to wbrew po prostu większości społeczeństwa. Podobnie, jeżeli chodzi o sprawę ordynacji, gdzie mamy taką mieszaninę, prawda? Bo to nie ruszać jednomandatowe, a co to znaczy mieszany, nie wiadomo. Pan minister mówi, a będzie kampania i będziemy o tym opowiadać. Proszę państwa, gdyby było jedno pytanie i wokół tego kampania, to rzeczywiście wszyscy by się wokół tego skupili, czegoś może by się dowiedzieli. Ale tu jest 10 pytań. Tu kampania będzie od sasa do lasa po prostu. Już nie mówiąc o tym, że się będzie odbywała w okresie wyborczym, ale to pomijam, bo uważam, że tego rodzaju referendum nie powinno się odbyć w żadnym okresie. Tak jest. Więc dalej są tam takie kwestie jak 500+, zapisanie 500+, i wieku emerytalnego. Pan minister Mucha na komisji mówił, że nie, to są tylko przykłady. Ale one są zawarte w pytaniach. One nie są w uzasadnieniu, tylko w pytaniach. W związku z czym każdy, kto przychodzi do lokalu, czyta pytanie, to dochodzi do wniosku, że jak za tym zagłosuje i będzie większość, to 500+, będzie zapisane w konstytucji i wiek emerytalny będzie zapisany w konstytucji. Proszę państwa, do czego to prowadzi? I wreszcie na koniec. Czy to jest konstytucyjne referendum, czy nie? Ja znam różne opinie w tej sprawie. Ja akurat nie jestem takim krytykiem tego, czy zwolennikiem tezy o niekonstytucyjności tego referendu. Uważam, że prezydent może się spytać. To są akurat ważne sprawy, przynajmniej część z nich jest ważna. Może się spytać. Pytanie po co oczywiście, ale o tym już mówiłem. Natomiast w sytuacji, w której są tego rodzaju zastrzeżenia do tej kwestii, to jest pytanie, jak tu głosować w tej sprawie. Więc ponieważ uważam, że prezydent się może spytać, to nie chciałbym głosować przeciw temu. No nie mogę głosować także za. No mógłbym się wstrzymać. Tylko i to dla wszystkich państwa, zwłaszcza za koleżanek i kolegów spisu informacja, że wstrzymanie się jest głosem przeciw, ponieważ w tej kwestii musi być bezwzględna większość. Bezwzględna większość to jest więcej niż połowa głosujących. Wstrzymujący się są przeciw. Więc to tak na marginesie. A ponieważ ja nie chcę być przeciw, więc uprzejmie informuję, że po prostu jedyne, co mogę zrobić w tej sprawie, to nie przeszkadzać prezydentowi, ale też nie pomagać. Nie wezmę udziału w tym głosowaniu. A gdyby przypadkiem referendum się odbyło, na pewno nie wezmę w nim udziału, bo na tego rodzaju pytania odpowiadał nie będę i nie będę zachęcał nikogo do udziału. Dziękuję. Dziękuję panie senatorze. Głos ma pani... KONIEC!