Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Marek Balt o in vitro: apel o pilne uregulowanie i krytyka zaniedbań

Marek Balt o in vitro: apel o pilne uregulowanie i krytyka zaniedbań

Marek Balt w imieniu Klubu Parlamentarnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej przedstawił stanowisko wobec sprawozdania Komisji Zdrowia dotyczącego druku 608 oraz rządowego projektu ustawy o leczeniu niepłodności (druk 45). Opowiedział się za pilnym uregulowaniem procedur in vitro i za ochroną osób korzystających z tych procedur oraz dzieci urodzonych dzięki metodom wspierania prokreacji.

Najważniejsze ustalenia


Celem projektowanej ustawy jest zabezpieczenie zdrowia rozrodczego, implementacja postanowień czterech dyrektyw unijnych oraz zapewnienie bezpieczeństwa i standardów jakości przy użyciu tkanek i komórek ludzkich. Balt podkreślił, że metoda in vitro jest stosowana od wielu lat, a brak regulacji powoduje brak kontroli państwa.

Główne zastrzeżenia


Sojusz Lewicy Demokratycznej zgłaszał poprawki wobec zapisów przyznających prawo do procedury wyłącznie parom małżeńskim lub partnerskim oraz wobec ograniczeń liczby komórek jajowych poddanych zapłodnieniu. Balt argumentował, że takie rozwiązania dyskryminują osoby samotne, a decyzję o liczbie zarodków powinien podejmować lekarz znający indywidualne uwarunkowania pacjentki.

Kontekst prawny i międzynarodowy


Marek Balt powołał się na ratyfikowane traktaty międzynarodowe gwarantujące prawa reprodukcyjne i dostęp do osiągnięć postępu naukowego oraz podkreślił wymóg zgodności ustawy z Konstytucją. Zaznaczył także, że Polska przegrała w tej sprawie proces, co dodatkowo wskazuje na konieczność uregulowań.

Skutki polityczne i historyczne


W wystąpieniu przypomniano wcześniejsze decyzje budżetowe dotyczące finansowania in vitro na lata 2006–2008 i oceniono, że późniejsze działania polityczne spowodowały "straconą dekadę". Balt wskazał również, że projekt autorstwa Prawa i Sprawiedliwości zawiera przepisy mogące grozić restrykcjami karnymi wobec lekarzy stosujących metodę in vitro.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję Pani Marszałek. Wysoka Izbo, mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej zaprezentować stanowisko dotyczące sprawozdania Komisji Zdrowia o poselskim projekcie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów druk nr 608 oraz o rządowym projekcie ustawy o leczeniu niepłodności druk 45. Celem projektowanej ustawy jest zaspokojenie niezwykle palących, istotnych potrzeb społecznych, jakimi są ochrona zdrowia rozrodczego oraz ukształtowanie sytuacji prawnej w taki sposób, aby pozwoliły na zastosowanie metod leczenia niepłodności przy jednoczesnej, właściwej ochronie osób korzystających z procedury in vitro oraz dzieci urodzonych w wyniku wykorzystania metod wspierania prokreacji. Ustawa ma również na celu implementację postanowień czterech dyrektyw unijnych, które mają zapewnić przestrzeganie bezpieczeństwa oraz odpowiednich norm jakości przy użyciu tkanek i komórek ludzkich w procedurach leczenia niepłodności. Potrzeba jak najszybszego uregulowania powyższej materii wynika także ze stanu faktycznego, jakim jest stosowanie już od wielu lat zapłodnienia in vitro w klinikach na terenie całego kraju, jako że powyższa metoda nie jest prawem zabroniona. Natomiast ze względu na brak unormowań przebiegowej procedury odbywa się bez jakiejkolwiek kontroli ze strony państwa czy obywateli, gdyż nie posiadamy ku temu odpowiednich przepisów. Pozostawienie przez lata tak ważnej społecznie kwestii bez odpowiedniej regulacji prawnej jest ogromnym zaniedbaniem, do jakiego doprowadziła koalicja PO-PSL. Warto w tym miejscu nadmienić, iż ratyfikowane przez Polskę międzynarodowe traktaty nakazują, aby państwa respektowały, strzegły i szanowały prawa każdego obywatela do dostępu do najwyższej jakości usług w zakresie ochrony zdrowia, psychicznego i fizycznego. Natomiast w katalogu podstawowych praw i wolności człowieka już od wielu lat umieszczone są prawa reprodukcyjne. Dzięki zapisom międzynarodowych traktatów mamy zagwarantowane prawo do osiągnięć wynikających z postępu naukowego takich jak techniki leczenia niepłodności, w tym metoda in vitro. Tym bardziej zadziwiające jest, że Polska od wielu lat nie wywiązuje się ze swoich obowiązków w sferze międzynarodowej. Dzisiaj mamy informację, że Polska przegrała w tej sprawie również proces. Przyjęcie ustawy o leczeniu niepłodności jest więc niezwykle potrzebne i ta potrzeba była aktualna przez dziesięć ostatnich lat. Problem niepłodności, śmiem że, stał się poniekąd znakiem charakterystycznym naszych czasów. Pragnę w tym miejscu zaznaczyć, że Sojusz Lewicy Demokratycznej zawsze był gorącym zwolennikiem przyjścia z pomocą dla blisko dwóch milionów Polaków, którzy borukają się z problemami bezdzietności. Można również powiedzieć, iż nie jest to wyłącznie problem w wymiarze indywidualnym, którego doniosłość ograniczałaby się do par pozbawionych szansy na spełnienie się w rodzicielstwie. Ale chodzi również o problem natury ogólnej, problem demograficzny, z jakim boryka się nasze społeczeństwo. To właśnie Sojusz Lewicy Demokratycznej jest jedyną formacją polityczną, która z całą konsekwencją od dziesięciu lat podnosiła potrzebę uregulowania kwestii dotyczących przeprowadzenia zabiegów in vitro i refundowania zabiegów in vitro z budżetu państwa. Przy czym wymaga zaakcentowania, że aktywność Sojuszu Lewicy Demokratycznej w tej kwestii nie była nigdy pozorowana, a sprowadzała się do bardzo konkretnych działań przynoszących wymierne efekty. Ustawa, której wejście w życie niesie ze sobą doniosłe skutki prawne w tak wrażliwej dziedzinie życia człowieka, jakim jest prokreacja i która ingeruje w sferę naszych wolności i praw, powinna przede wszystkim spełniać wymóg zgodności z Konstytucją, która jest gwarantem naszych praw i wolności. Projekt ustawy ze względu na swoją specyfikę wprowadza wiele pojęć i definicji jak np. zarodek, dawstwo zarodka oraz uregulowań, jak np. zakaz tworzenia chimer i hybryd oraz zakaz klonowania ludzi, które w ocenie Sojuszu Lewicy Demokratycznej wyczerpują konstytucyjne wartości poszanowania godności człowieka, prawa do życia prywatnego i rodzinnego oraz prawnej ochrony życia i zdrowia. Przepisy ustawy są napisane w sposób ścisły i całościowy. Nie stosuje się w niej szkodliwych w tym wypadku pojęć i sformułowań wartościujących. Ustawa kompleksowo reguluje kwestie związane z badaniem niepłodności, stosowaniem metod medycznie wspomaganej prokreacji, działań władz publicznych w zakresie ochrony i promocji zdrowia rozrodczego oraz standardy działania placówek medycznych, w których wspomagana jest prokreacja. Zapisami budzącymi nasze zastrzeżenia i co do których Sojusz Lewicy Demokratycznej zgłaszał poprawki, a które niestety zostały odrzucone, są zapisy przyznające prawo do skorzystania z procedur medycznie wspomaganej prokreacji tylko osobom, które pozostają w związku małżeńskim bądź partnerskim, co stanowi dyskryminację samotnych osób. Takie ograniczenie sprzeczne z prawem do samostanowienia w prawach prokreacji, w tym z prawem do posiadania potomstwa. Kolejnym szkodliwym zapisem jest ograniczenie liczby komórek jajowych poddanych zapłodnieniu. Stoimy na stanowisku, że liczba zarodków powinna zależeć od ustaleń lekarza prowadzącego, gdyż tylko lekarz, znając indywidualne uwarunkowania pacjentki, może prawidłowo ocenić sytuację i podjąć właściwą dla zdrowia i dobra kobiety decyzję. Nie powinien czynić tego arbitralnie ustawodawca. Pragnę w tym miejscu przypomnieć, że już w 2005 roku rząd, co już lewicy demokratycznej, zapewnił w budżecie państwa środki na finansowanie metody in vitro oraz przygotował program ich wykorzystania na lata 2006, 2007 i 2008. Niestety po dojściu do władzy jesienią 2005 roku rząd PiS program ten zarzucił. Na marginesie warto przy tej okazji przypomnieć, że obecny projekt autorstwa Prawa i Sprawiedliwości grozi restrykcjami karnymi wobec lekarzy stosujących metodę in vitro. Decyzje polityczne tamtego rządu spowodowały, iż możemy mówić o straconej dekadzie pod kątem poprawy dzietności w polskim społeczeństwie. Dania kobietom szansy na szczęśliwe macierzyństwo, na poprawę obrazu demograficznego. A co działo się później, już pod rządami Platformy Obywatelskiej? Otóż pod rządami PO nie było wcale lepiej. Tak naprawdę program rozrodów wspomaganego medycznie przez PO nie był podejmowany. Co prawda w 2008 roku premier Donald Tusk wspomniał o potrzebie refundacji in vitro. Niestety na bliżej niesprecyzowanych obietnicach się skończyło. A za nimi nie poszły żadne konkretne działania. Przypomnijmy, iż pierwszym projektem, który szczegółowo regulował kwestie warunków stosowania metod rozrodu wspomaganego medycznie, metody in vitro oraz kwestie działania banków, komórek rozrodczych i zarodków, był projekt autorstwa krubu poselskiego SLD. Mowa o projekcie ustawy o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu, przeszczepianiu komórek, tkanek, narządów, które złożyliśmy w Sejmie już w grudniu 2011 roku. Niestety nie było klimatu politycznego, ani woli także ze strony PO, aby procedować nad naszym projektem ustawy. Kolokwialnie mówiąc, nasz projekt trafił do zamrażarki. Tak jest dopiero po ponad trzech latach. 9 kwietnia 2015 roku odbyło się pierwsze czytanie projektu autorstwa SLD. Kolejnym konkretem i także istotnym wkładem Sojuszu Lewicy Demokratycznej w upowszechnianie metody in vitro i dania możliwości skorzystania z niej ludziom niezamożnym były działania SLD rządzącego w Częstochowie. To właśnie rządząca w Częstochowie Lewica i prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk z Sojuszu Lewicy Demokratycznej jako pierwszy w kraju już w budżecie miasta na rok 2012 zapisał pieniądze na dofinansowanie zabiegów dla par, które bezskutecznie starały się o dziecko. Zależało nam na tym, aby z tej metody leczenia niepłodności mogły skorzystać pary, które ze względu na niskie dochody nie mogły sobie na nie pozwolić. To właśnie krok prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka był tym pionierskim krokiem, który dał impuls do tego, iż później, bo w 2013 roku kwestię in vitro uregulowano jako program rządowy finansowany z budżetu państwa, m.in. wzorowany na tym częstochowskim. Nadal jednak brakowało rozwiązania randki ustawowej. Dopiero w 2013 roku Platforma Obywatelska, prawdopodobnie powodowana presją zbliżającej się kampanii, postanowiła podjąć temat finansowania in vitro i wprowadzenia procedur o randze ustawy. Można powiedzieć, że lepiej późno niż wcale, ale jednak nasuwa się taka dygresja, że projekt ustawy, nad którym dzisiaj procedujemy, powinien wejść w życie już w 2008 roku. Polska się jawi jako jedyny kraj w Unii Europejskiej, który nie ma uregulowań prawnych w sprawie in vitro. Obydwa projekty, projekt rządowy i projekt klubu poselskiego SLD, są w dużej mierze zbieżne. Projekt rządowy w swym zasadniczym zrębie osadzony jest wręcz na pomysłach zaczerpniętych z projektu SLD. Różnica między obydwoma projektami sprowadza się do tego, że projekt rządowy limituje liczbę żeńskich komórek rozrodczych, które mogą być poddane zapomnieniemu pozaustrojowemu do maksymalnie sześciu komórek, poza wyjątkami wskazanymi odnoszącymi się do kobiet po 35. roku życia. Projekt rządowy adresuje metodę in vitro do par po okresie co najmniej jednego roku leczenia. Projekt SLD przewiduje dostępność tej metody także dla kobiet samotnych. Jak już wspomniałem, autorzy projektu rządowego czerpali rozwiązania z projektu SLD, ale nie mamy o to pretensji. Natomiast ustawę można było uchwalić znacznie wcześniej. Ale głęboko liczę, iż uda nam się zakończyć proces legislacyjny jeszcze przed końcem kadencji Sejmu. Będzie to ważny krok w dobrą stronę. Pomimo, że zgłaszane przez Klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej poprawki nie zostały przyjęte, to ze względu na fakt, że jest to projekt niezwykle pilny i potrzebny, Klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej wyraża pozytywną opinię na temat projektu i będzie głosował za jego przyjęciem. W drugim czytaniu nie zgłaszamy żadnych parlament. Dziękuję.