Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Dariusz Joński wzywa do odrzucenia ustawy deregulacyjnej

Dariusz Joński wzywa do odrzucenia ustawy deregulacyjnej

Dariusz Joński przedstawił w imieniu Klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej stanowisko wobec rządowego projektu ustawy deregulacyjnej i złożył wniosek o odrzucenie projektu w drugim czytaniu. Ocenił, że propozycja obniża kwalifikacje zawodowe, zagraża bezpieczeństwu obywateli i została przygotowana bez rzetelnych konsultacji społecznych.

Główne zarzuty


Dariusz Joński wskazał, że projekt zamienia ułatwianie dostępu do zawodu w obniżanie wymogów kwalifikacyjnych, dopuszczając osoby bez odpowiedniego wykształcenia do wykonywania zawodów profesjonalnych. Podkreślił, że zamiast rozsądnej deregulacji proponowane są rozwiązania, które faworyzują niekompetencję.

Ryzyko dla bezpieczeństwa i jakości usług


Joński ostrzegł, że likwidacja wymogów wykształcenia i praktyk może zagrażać zdrowiu i życiu obywateli oraz pogorszyć jakość usług. Zwrócił uwagę, że na rynku pojawią się osoby „coś wiedzące, ale zupełnie niewtajemniczone”, co może być okupione łzami klientów.

Brak dowodów na tworzenie miejsc pracy


Dariusz Joński zwrócił uwagę, że rządowy projekt odwołuje się do szacunków o nowych miejscach pracy (50–100 tysięcy), lecz nie przedstawiono żadnych rzetelnych badań ani obliczeń potwierdzających te liczby. Zaapelował o analizy i działania ministra pracy oraz odblokowanie środków na aktywizację bezrobotnych.

Dariusz Joński — kadr z wypowiedzi: Dariusz Joński wzywa do odrzucenia ustawy deregulacyjnej (04.04.2013)

Problemy w notariacie i konsultacjach społecznych


W exposé przedstawiono konkretne obawy dotyczące notariatu, m.in. likwidację asesury i zastąpienie jej krótszą aplikacją pozaetatową, co zdaniem Jońskiego zmniejszy praktyczne przygotowanie kandydatów. Skrytykował także przebieg konsultacji społecznych jako fikcję, zwracając uwagę na częste zmiany projektów i rozbieżności między kolejnymi wersjami.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Pani Marszałek, Wysoka Izbo, mam przyjemność przedstawić w imieniu Klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej stanowisko do rządowego projektu ustawy deregulacyjnego. Otóż na początku chciałbym w imieniu Klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej złożyć wniosek o odrzucenie w drugim czytaniu rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy regulującej wykonywanie niektórych zawodów. Druk numer 830. Pani Marszałek, Wysoka Izbo, wydawało mi się, że pan minister Jarosław Gowin będzie miał jednak czas, żeby posłuchać wszystkich wystąpień, a nie tylko swoich kolegów i koleżanek z Klubu. Też nie słuchał, to przepraszam, to tylko kolegi z Klubu Sprawozdawcy, który bardziej informował w imieniu chyba Klubu Platformy, występował mniej jako sprawozdawca. Ale do rzeczy. Skoro w naszym kraju jeszcze nie tak dawno wojskiem mógł kierować psychiatra, a resortem sprawiedliwości filozof, kulturoznawcą zajmuje się doradzaniem rządowi w sprawach ekonomii, to dlaczego zarządcą nieruchomości czy geodetą nie może być chuligan, któremu ledwo udało się w życiu skończyć podstawówkę, bo na więcej nie miał ochoty. Ochoty. Otóż każdy według tego projektu niedługo będzie mógł być każdy. Otóż ta idea przyświecała ministrowi Gowinowi w tym projekcie konkretnym ustawy, który jako filozof i minister sprawiedliwości, pomimo nawet sprzeciwu koleżanek i kolegów z Polskiego Stronnictwa Ludowego, wiedział lepiej, czy likwidować sądy rejonowe, czy też nie. Który składa ustawę deregulacyjną i zachowuje się jak minister pracy, mówi, że dzięki tej ustawie znajdzie pracę 50, a może nawet 100 tysięcy osób. Otóż pan minister Jarosław Gowin już raz powiedział, że ma w nosie literę prawa, a dziś ta dzisiejsza nieobecność jest tego najlepszym przykładem. Otóż istotą deregulacji miało być ułatwienie dostępu do zawodu. Dostępu do zawodu tym, którzy mają wyższe wykształcenie, tym, którzy zdobywają to wykształcenie, w taki sposób, aby mieli otwarty dostęp. Tymczasem pan minister Jarosław Gowin proponuje obniżenie kwalifikacji. Kwalifikacji. Otwieranie zawodu w ten sposób, że dosłownie każdy, bez względu na posiadanie lub nie wiedzę i kwalifikacje, będzie mógł wykonywać zawód. Oczywiście rodzi się dzisiaj pytanie, czy minister Gowin otworzy na tych samych zasadach zawód chirurga czy pilota. Kto wie. Deregulacja może spowodować pojawienie się w niektórych branżach osób kompletnie do tego nieprzygotowanych. Większość zawodów nie było zablokowanych. Nie jest tylko, aby dołączyć do danej grupy zawodowej, trzeba było poświęcić odpowiednią ilość czasu, zdać egzaminy, zaliczyć staż i uzyskać licencję, pozwolenie czy certyfikat. Teraz pojawią się osoby, coś wiedzące, ale zupełnie niewtajemniczone, których weryfikacja na rynku pracy może być okupiona łzami wielu osób, ich klientów. Problem w tym, aby nie mylić dostępu i wymagań kwalifikacyjnych i to bardzo istotne. Minister Gowin proponuje, aby to cena tylko i wyłącznie decydowała. A my uważamy, że kwalifikacje i kompetencje i bezpieczeństwo ludzi jest najważniejsze. I na tym polega ta różnica. Jesteśmy za deregulacją, ale jesteśmy za rozsądną deregulacją, a nie taką, jak to było podczas pracy specjalnie. Nie powołanej komisji. Tak swoją drogą, co komisja to projekt, co chwilę były zmiany. Zresztą za chwilkę jeszcze do tego wrócę. Problem z deregulacją nie polega na tym, zatem czy deregulować, lecz na tym, jak to zrobić. Jeśli tam, gdzie do tej pory obowiązywało wyższe wykształcenie kierunkowe lub studia podyplomowe, z tak zwanym minimum programowym, dodatkowo oparte obowiązkiem podnoszenia kwalifikacji, na przykład 30 godzin szkolenia rocznie, wykreślono całkowicie wymogi w zakresie wykształcenia. To znaczy, można nawet nie ukończyć szkoły podstawowej. To powstaje pytanie, o jaki typ deregulacji chodzi. Czyżby wiedza nie była już potrzebna, tylko chęć szczera. Podejście, rynek sam to zweryfikuje, jest iluzoryczne. Niestety dotyczy to zawodów, od których zależy nasze zdrowie oraz życie. Póki co przedstawiona lista nie kojarzy mi się z deregulacją, ale z preferowaniem niekompetentnych osób. Projekt ustawy bez odpowiednich konsultacji społecznych. To jest pierwszy zarzut. Otóż konsultacje społeczne w przypadku tej ustawy w odniesieniu do kilku zawodów to absolutnia fikcja. Przedstawiony w sprawozdaniu kształt projektów w odniesieniu np. do komórników i notarniuszy jest zupełnie inny niż przedstawiony przez rząd po 10 miesiącach konsultacji. Co posiedzenie? Przewodniczący przedstawiał nam nową wersję. Ostatnia ma niewiele wspólnego z projektem rządowym. Czym grozi przyjęcie deregulacji ministra Gowina? Przede wszystkim w przypadku niektórych zawodów deregulacja zagrozi bezpieczeństwu nas, naszych najbliższych. Spadnie jako świadczonych usług, bo nie trzeba będzie spełniać żadnych formalnych kryteriów, żeby np. być przewodnikiem czy taksówkarzem. Czy deregulacja Gowina przyniesie nowe miejsca pracy? Oczywiście nie ma żadnych na to badań. Ja prosiłem pana ministra Gowina, żeby przedstawił jakiekolwiek wyliczenia, bo często się tymi liczbami posługiwał i 50 i 100 tysięcy. Nie ma żadnych. I wiemy, że doskonale o tym, że nie ma i nikt tego przecież nie zrobi. Zresztą to minister pracy powinien przedstawić w tej sprawie informacje, a rząd powinien odblokować środki na aktywizację bezrobotnych. Czym grozi w takim razie przyjęcie ustawy według ostatniej propozycji? I tutaj kilka przykładów. Po pierwsze ten notariat, o którym mówiliśmy. Notariat, ta deregulacja poprzez zniesienie asesury i zastąpienie jej dodatkowym rokiem aplikacji, która w większości odbywana jest w tzw. trybie pozaetatowym. Jeden dzień w tygodniu to zastąpienie 400 dni praktycznej nauki zawodu, 40 dniami bycia w kancelarii przez osoby dopiero zdobywające wiedzę o wykonywaniu zawodu notariusza. Wiemy doskonale, co to oznacza. Na początku, w pierwszym projekcie miał być notariusz na próbę, został zamieniony zastępcą notariusza. Doskonale wiemy, co się może wydarzyć, jeśli taki notariusz pomyli się przy sporządzaniu aktu notarialnego. Nie ma możliwości odwołania i tym samym osoba może stracić cały swój majątek. I tu pokazujemy bezpieczeństwo klientów, notariuszy. Zarządca nieruchomości. W obecnym stanie prawnym nie można powiedzieć, że dostęp do zawodu był utrudniony. Bez egzaminu państwowego, jednoetapowe postępowanie, nawet bez udziału zainteresowanego, w którym komisja stwierdza na podstawie złożonych dokumentów, czy dany kandydat spełnia wymogi ustawowe. Jedyny wymóg to wyższe wykształcenie kierunkowe lub studia podyplomowe zawierające minimum programowe. Gdzie tu jest utrudniony dostęp? To, że trzeba studia skończyć? No trzeba, bo to trudny zawód do wykonywania, którego potrzebna jest szeroka wiedza z zakresu gospodarki nieruchomościami, prawa budowlanego, prawa lokalowego, podatkowego, ksiąg wieczystych, hipotek, ekonomii nieruchomości, około 45 ustaw. Obecnie minister Gowin zaproponował, by zarządcą mogła być osoba, która nie ukończyła szkoły wyższej, która nawet nie musi wykazać się umiejętnościom czytania ze zrozumieniem. Rzeczoznawcy majątkowi. Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy regulujących wykonywanie niektórych zawodów nie przewidywał zmian w zakresie formalnych wymogów wobec osób planujących wykonywać zawód rzeczoznawcy majątkowego. Tymczasem Sejmowa Komisja Nadzwyczajna proponuje Sejmowi przyjęcie poprawek liberalizujących te wymagania. Poprawka została zgłoszona i przyjęta bez analizy skutków, zmiany i bez jakichkolwiek konsultacji. Wejście w życie przepisów w kształcie proponowanym przez Komisję Sejmową spowoduje znaczne obniżenie poziomu sporządzanych operatów szacunkowych i negatywnie wpływuje na bezpieczeństwo obrotu gospodarczego w rynku nieruchomości, a także m.in. w sektorze bankowym. Zawód trenera. Również zawód trenera znalazł się na liście 49 profesji, które w projekcie ustawy ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina mają zostać zregulowane. To oznacza, że do wykonywania zawodu nie będzie potrzebny dyplom wyższej uczelni. Jedynie wymagania to pełnoletność kandydata oraz niekaralne w zakresie współzawodnictwa sportowego. Przyszły trener musi też wykazać się odpowiednią wiedzą, która jednak nie jest do końca weryfikowana. Stąd też te protesty studentów w Poznaniu i w Gdańsku. W końcu bibliotekarz oraz pracownik dokumentacji informacji naukowej. Otóż dyskusja jest o tym, że minister znosi rzekome ograniczenia dostępu do zawodu, które w rzeczywistości nie istnieją. Tylko i aż tyle. Problem polega na tym, że zawody te nigdy, mówię o tych dwóch, nie podlegały regulacjom, które wedle wykazu mają zostać zniesione. Wymieniony tam egzamin oraz staż pracowniczy nie dotyczy zawodu jako takiego, lecz tytułu dyplomowanego bibliotekarza, będącego elementem awansu zawodowego. Tytuł ten jest wymagany do zaliczenia w poczet nauczycieli akademickich oraz objęcia niektórych stanowisk. Stąd wymóg staży oraz zdania egzaminu. Adwokaci. Pani marszałek pozwoli, to jeszcze skończę zdanie. Otóż podstawowym założeniem jest obowiązek państwa zadbania o bezpieczeństwo prawne obywateli. Warunkiem realizacji tej funkcji jest wysoki poziom profesjonalny adwokatów reprezentujących obywateli w wymiarze sprawiedliwości oraz wysoki poziom usług prawnych. Właściwy poziom kształcenia zawodowego, nauki zawodu, sędziów, prokuratorów, adwokatów, radców prawnych, notariuszy zapewnia odbycie danej aplikacji. Adwokatura została całkowicie otwarta. Egzamin państwowy na aplikację oraz egzamin państwowy zawodowy. Państwo przyjęło funkcję zaborządu. Teraz z kolei zamierza się odejść od tej formy sprawdzonej i optymalnej aplikacji na rzecz poza aplikacyjnych form. Samozdanie egzamin teoretycznego i to jeszcze bez sprawdzenia umiejętności mówienia w tym zawodzie nie daje rękojmy umiejętności rzemiosła zawodowego. Aplikacja jest to więc optymalna droga do nauki zawodu i uzyskania uprawnień zawodowych. Odstępstwa od tej zasady powinny być wyjątkami. Tymczasem projekt deprecjonuje aplikację adwokacką czyniąc ją całkowicie nieatrakcyjną. Nie może być tak, iż aplikacja adwokacka trwa 3 lata i 3 lata ma trwać okres praktyki prawniczej przy stosowaniu prawa. To tak jakby do egzaminu prokuratorowskiego czy sędziowskiego dopuszczona została osoba bez aplikacji po 3 latach pracy na stanowisku np. sekretarki w prokuraturze czy asystentki. Czy są niższe standardy profesjonalne i merytoryczne dla adwokata niż prokuratora? I jaka to pieczołowitość o interes obywateli? Panie pośle, proszę konkludować, bo już czas dawno przekrożony. Mówiłem jeszcze kilka tych zawodów wymienić. Natomiast przejdę do konkluzji. Klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej uważa, że deregulacja jest potrzebna. Tylko jest potrzebna, tak jak mówiłem, deregulacja, która pozwoli osobom, które zdobywają te kwalifikacje, które inwestują w swoją naukę, do dostępu do zawodu, a nie do obniżania tylko i wyłącznie kwalifikacji. Bo poczucie bezpieczeństwa dla ludzi w wielu tych przypadkach będzie mocno nadszarpnięte. Dlatego Klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej wnioskuje o odrzucenie w drugim czytaniu tego projektu i przygotowanie na spokojnie całościowego projektu dotyczącego deregulacji zawodów. Dziękuję. Dziękuję bardzo, panie pośle.