Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Robert Kropiwnicki: Ostrzeżenie przed demokracją wiecową

Robert Kropiwnicki: Ostrzeżenie przed demokracją wiecową

Robert Kropiwnicki odniósł się do projektu zmian dotyczących inicjatywy obywatelskiej i referendum, wyrażając stanowczy sprzeciw. Uważa, że proponowane rozwiązania zagrażają stabilności ustrojowej i prowadzą do przeniesienia debaty na zewnątrz parlamentu.

Główne stanowisko


Robert Kropiwnicki krytycznie ocenił cel wnioskodawców, argumentując, że projekt nie służy rzeczowej debacie, lecz angażowaniu dużych sił społecznych w spór polityczny. Uważa, że inicjatywy obywatelskie nie powinny zastępować roli Sejmu i Senatu jako przedstawicieli suwerena.

Obawy o ustrój demokratyczny


Podkreślił, że projekt w praktyce przesuwa mechanizmy od demokracji przedstawicielskiej w stronę demokracji wiecowej, co - jego zdaniem - jest szczególnie niebezpieczne dla kraju o młodym systemie politycznym. Zwrócił uwagę na ryzyko permanentnego "podpalania" debaty publicznej przez ciągłe mobilizowanie energii społecznej w sporach politycznych.

Procedura legislacyjna i pierwsze czytanie


Wskazał na groźny precedens w omijaniu pierwszego czytania dla projektów z inicjatywy obywatelskiej, zwłaszcza tych, które zebrały 100 tysięcy podpisów. Podkreślił, że pierwsze czytanie służy rozpoznaniu, czy dana inicjatywa powinna być dalej procedowana, i że pomijanie tej fazy osłabia funkcjonowanie parlamentu.

Robert Kropiwnicki — klatka z przemówienia: Robert Kropiwnicki: Ostrzeżenie przed demokracją wiecową (23.10.2013)

Referendum i próg podpisów


Skrytykował propozycję obligatoryjnego referendum przy progu miliona podpisów (art. 125 ust. 2), argumentując, że próg miliona nie jest wystarczającą barierą i może prowadzić do częstych referendów. Zaznaczył, że referendum powinno być instrumentem dla spraw najważniejszych, a nie narzędziem permanentnej debaty politycznej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, ja taką dużą radością słuchałem wystąpienia posła wnioskodawcy, który tak mówił o zaufaniu i o tym, że władza powinna ufać ludziom i ja się w pełni pod tym podpisuję. I tylko żałuję, że pana posła wczoraj nie było na debacie w czasie dyskusji o głosowaniu korespondencyjnym, którym to pana klub pierwszy twierdził, że trzeba odrzucić ten projekt, ponieważ będą manipulacje, ponieważ ludzie nie będą mieli informacji, będą kłamać i wszyscy będą generalnie oszukiwać w głosowaniu. Więc czyżby coś naprawdę tak mocno się zmieniło przez te kilkanaście godzin od wczorajszej wieczornej debaty. I dlatego uważam, że jest to bardzo, ten projekt nie brzmi wiarygodnie. Niestety. I mam pełne wrażenie, że nie jest celem wnioskodawców rozmowa o tym, co tu jest napisane, tylko bardziej jest zaangażowanie dużych sił społecznych po swojej stronie w sporze politycznym. I tego się niestety najbardziej ubawiam. Ponieważ ten projekt, wbrew pozorom taki dość skromny, ma wielką, istotną, proponuje wielką zmianę ustrojową. Przejścia od demokracji przedstawicielskiej właściwie do demokracji wiecowej. Do takiej spernamentnej debaty o sprawach, które podniesie się w danym zgromadzeniu. I to uważam, że jest szalenie niebezpieczne, szczególnie dla kraju, który nie jest bardzo ustabilizowany, jeżeli chodzi o system polityczny. Nasz system polityczny w tej wersji ma dopiero niespełna 25 lat. I niektórzy politolodzy uważają wręcz, że to jest jeszcze ostatnia faza tranzycji politycznej. Że to nie jest jeszcze taki ugruntowany ustrój demokratyczny. I że łatwo jest go zburzyć i łatwo jest go podpalić. Można się z tym zgadzać, z tymi poglądami lub nie, ale takie poglądy funkcjonują. I tego się przede wszystkim obawiam, że włączanie ogromnej energii społecznej w spory polityczne to będzie stałe podpalanie Rzeczypospolitej, a nie debatowanie o sprawach najistotniejszych. I tego się przede wszystkim obawiam, jeżeli chodzi o ten projekt. Proszę pamiętać, że naród, czyli suweren określił, że to Sejm jest odpowiedzialny za debatę tak naprawdę. Że to Sejm, Senat mają stanowić prawo w imieniu suwerena, czyli wszystkich obywateli. I suweren jednoznacznie nałożył ten obowiązek na nas. I nie powinniśmy mówić teraz w związku z tym, że my sobie nie radzimy, bo mamy spór polityczny w Sejmie, to przerzucimy to na suwerena. Niech suweren podejmuje decyzję. Że my nie dajemy sobie rady. Niech suweren podejmuje decyzję, ponieważ my się nie możemy dogadać. Jest to powód do tego, żeby suweren nam wszystkim podziękował i powiedział, ok, nie potraficie się dogadać, to powinniśmy was wszystkich wymienić. Ale nie uważam, żeby suweren powinien sam brać na siebie odpowiedzialność za debatę, permanentną debatę polityczną. I obarczanie suwerena rozstrzygnięciami w dużej ilości spraw, to pokazuje właśnie brak sprawności Sejmu. To wyłącza sprawowanie władzy publicznej przez Sejm i przez Senat. I ja uważam, że tu nie ma zagrożenia braku zaufania do suwerena. To wręcz odwrotnie. Suweren ufa Sejmowi i w związku z tym powinien Sejm sprawować swoją rolę. I te propozycje, które są przedłożone, czyli w artykule zmiany artykułu 118 ust. 2, czyli zakaz odrzucania projektów z inicjatywy obywatelskiej w pierwszym czytaniu, moim zdaniem bardzo groźnie i bardzo niebezpieczny element. Proszę pamiętać, że pierwsze czytanie służy temu, żeby Sejm rozpoznał, czy problem należy podejmować w ogóle inicjatywę ustawodawczą, że należy podjąć dyskusję i rozstrzygać w tym momencie, czy kontynuować pracę. Omijanie pierwszego czytania jest groźne i niepotrzebne, bo ono niczemu nie służy tak naprawdę. Bo jeżeli nie ma większości Sejmowej dla danego projektu, to zostanie on, ten projekt zmieniony, czy nie zostanie uchwalony w drugim czytaniu, czy odrzucony. Ale będzie trwała dyskusja, będą rzeczywiście większe spory, zupełnie niepotrzebne. Proszę też pamiętać, że nie ma potrzeby konstytucjonalizowania tej zasady. Zasada dyskontynuacji jest obecnie i wynika ona z ustawy, ustawy o inicjatywie obywatelskiej i nie ma potrzeby, żeby wprowadzać ją do konstytucji. I jak również właśnie to omijanie pierwszego czytania tak naprawdę, wprowadzanie do projektów, które zebrały 100 tysięcy podpisów, bezpośrednio do drugiego czytania. Bardzo groźny precedens w procedurze legislacyjnej i myślę, że niepotrzebny. Ja widzę też zagrożenie takie, że tym sposobem, czyli projektami obywatelskimi, będziemy wprowadzać do debaty publicznej, ale też i debaty sejmowej, wszystkie projekty, które są groźne dla praw człowieka, dla dotychczasowego dorobku. Ja jestem sobie w stanie wyobrazić, że wpływają projekty o tym, że zakażuje się kandydowania określonym grupom narodowościowym, albo że łysi nie mogą kandydować, albo że jesteśmy... A dlaczego nie? Albo dlaczego ma być realizowana droga w jednym miejscu, a nie w drugim? To naprawdę są takie stanowiska, które lokalne środowiska mogą łatwo zebrać 100 tysięcy podpisów i okaże się, że nie będziemy robili obwodnicy Warszawy, ponieważ jest projekt ustawy, który zebrał 100 tysięcy podpisów i mówimy o tym, że nie będziemy realizować określonej drogi w tym czy w innym miejscu. To naprawdę nie temu powinna służyć inicjatywa obywatelska. Ja boję się takiego podpalania debaty publicznej projektami, które zebrały ledwie 100 tysięcy. Można pamiętać, że to naprawdę nie jest bardzo wysoki próg i nie ma potrzeby, żeby te projekty traktować inaczej niż w projekty, wszystkie, które są składane do Wysokiej Izby. W artykule 125, ust. 2, propozycja obligatoryjności referendum przy milionie podpisów. Referendum jest to bezpośrednia wypowiedź suwerenu. I suweren powinien się wypowiadać w sprawach naprawdę najważniejszych, a nie tych, które zbiorą milion podpisów. Bo milion podpisów to nie jest tak dużo. Gdyby ten próg był wyższy, to by to była naprawdę istotna bariera, to jestem wtedy gotów do rozmowy. Ale milion podpisów i będziemy mieli permanentną debatę. Można mieć dwa, trzy razy w roku referendum. Jestem sobie w stanie to wyobrazić. Czy naprawdę tego chcemy? Czy to będzie wzmacniało demokrację? Moim zdaniem nie. To będzie wypalało energię społeczną na spory polityczne. Będzie to służyło politykom. Wszyscy politycy będą się wtedy mogli lansować, będą mieli swój czas antynowy, będą przewodzić swoim środowiskom politycznym. Ale w moim odczuciu nie tego oczekuje suweren od Sejmu. Oczekuje pracy na rzecz narodu, a nie przenoszenia sporów do życia takiego społecznego, codziennego. I ten próg, jeżeli już, to powinien być zdecydowanie wyższy. Zmiana czwarta, która mówi o... projekt ustawy o zmianie konstytucji może przedłożyć, czy zmiana konstytucji przez milion obywateli. Ja uważam, że to jest dopuszczało. Że to jest taki element, który powinien się pojawić w dyskusji konstytucyjnej, kiedy ona naprawdę nadejdzie. Ale też zmiana piąta, w której pełnomocnik komitetu dostawałby takie same uprawnienia jak Sejm, czy jedna piąta Sejmu, prezydent czy senat, to też trochę burzy porządek konstytucyjny Rzeczypospolitej. Kiedy pełnomocnik, który reprezentuje, nie został wybrany nawet przez obywateli, dostaje prawo zarządzania referendum tak naprawdę. Bardzo groźne i takie, które łamie całą systematykę władz ustrojowych Rzeczypospolitej Polskiej. I też chciałem zwrócić uwagę, że jeżeli wnioskodawcy chcieliby podjąć prawdziwą rozmowę o zmianie konstytucji, to należałoby zacząć od rzeczy naprawdę istotnych. Proszę zwrócić uwagę, że dzisiaj prokurator generalny nie odpowiada przed Trybunałem Stanu. Nie ma prokuratury w ogóle w konstytucji. Jest szereg naprawdę ważniejszych elementów, które warto byłoby podjąć, jeżeli chodzi o dyskusję konstytucyjną. A my w tym momencie próbujemy pokazać ludziom, obywatelom, chcemy dać wam więcej władzy. Ale tak naprawdę, nie chodzi nam o to, żebyście ją mieli, tylko żebyśmy my jako politycy mogli się lansować przy okazji sporów politycznych, które będą podnoszone. Już kończę, panie marszałku, jeszcze dwa zdania. Dlatego uważam, że sama trwałość konstytucji jest ogromną wartością. I powinniśmy ją szanować i nie próbować zmieniać konstytucji takimi drobnymi zmianami, które mają istotne znaczenie, ale nie pokazują prawdziwych intencji. Dlatego wnioskuję w imieniu Klubu Platformy Obywatelskiej o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu i o podjęcie debaty tak naprawdę konstytucyjnej, ale w prawdziwym wymiarze. Takiej, która rzeczywiście będzie odpowiadała na zapotrzebowanie XXI wieku, łącznie z tymi wszystkimi bolączkami, które są stwierdzone przez doktrynę konstytucyjną, przez polityków, przez tych wszystkich, którzy uważają, że trzeba zmienić konstytucję. Ale niestety uważam, że te zmiany zaproponowane przez Klub Prawa i Sprawiedliwości nie są kluczowymi zmianami dla ustroju Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego wnioskujemy o odrzucenie tego w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo. Dziękuję.